ile tu jest postów o tym jak kobiety żalą się na swoich facetów !!! pełno i co gorsza z tych postów wynika że to skończone ofermy albo dupki do potęgi !!! dlaczego więc one są w tych związkach skoro nie przynoszą im one żadnych satysfakcji ??? DLACZEGO ?? niszczą sobie życie ?? ciągle czekają na cud aż on zrozumie że źle przecież robi łudzą się że nadejdą leprze czasy zaniedbując przy tym same siebie !!!! jak tak można ??
1 2009-06-10 18:39:41 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-06-10 18:42:03)
Podobne tematy
Uważam, że słowo cyt. "dupka" zdecydowanie powinno być usunięte. Jest obrazoburcze.
:-)))
ile tu jest postów o tym jak kobiety żalą się na swoich facetów !!! pełno i co gorsza z tych postów wynika że to skończone ofermy albo dupki do potęgi !!! dlaczego więc one są w tych związkach skoro nie przynoszą im one żadnych satysfakcji ??? DLACZEGO ?? niszczą sobie życie ?? ciągle czekają na cud aż on zrozumie że źle przecież robi łudzą się że nadejdą leprze czasy zaniedbując przy tym same siebie !!!! jak tak można ??
Bo miłość jest ślepa/
Zgadzam się ze Stefcią.. Ponadto szirino, prawdopodobnie jeszcze nie byłaś nigdy zakochana w "dupku"... nie bój się- ciebie też to czeka ![]()
Zgadzam się ze Stefcią.. Ponadto szirino, prawdopodobnie jeszcze nie byłaś nigdy zakochana w "dupku"... nie bój się- ciebie też to czeka
skąd takie stwierdzenie ?? ? przecież nic o mnie nie wiesz
Mcrka napisał/a:Zgadzam się ze Stefcią.. Ponadto szirino, prawdopodobnie jeszcze nie byłaś nigdy zakochana w "dupku"... nie bój się- ciebie też to czeka
skąd takie stwierdzenie ?? ? przecież nic o mnie nie wiesz
Myślę że Mycrka nie miała nic złego na myśli.Skoro sie tak dziwisz to pewnie tego nie przeżyłaś.
Poniewaz sa zakochane i slepe.Nie widza wad.A jesli widza ,to mysla,ze milosc go zmieni.
Kobiety sa przewaznie naiwne.Wola tkwic w toksycznych zwiazkach niz byc samej
Oj taka dorosła jesteś koleżanko a prostych rzeczy które są na porządku dziennym nie rozumiesz. Jesli tego nie przeżyłaś to nie jesteś w stanie zrozumieć tych zranionych i łudzących się nadzieją kobiet.
Zgadzam się ze Stefcią.. Ponadto szirino, prawdopodobnie jeszcze nie byłaś nigdy zakochana w "dupku"... nie bój się- ciebie też to czeka
Jaki tekst ?????????????????
Skad wiesz, ze nie byla nigdy w "dupku" zakochana i skad wiesz, ze ja to czeka???????????????
Oj taka dorosła jesteś koleżanko a prostych rzeczy które są na porządku dziennym nie rozumiesz. Jesli tego nie przeżyłaś to nie jesteś w stanie zrozumieć tych zranionych i łudzących się nadzieją kobiet.
Jakich rzeczy?
Ze niby toksyczny zwiazek jest na porzadku czy jak bo nic nie rozumiem
?
Mcrka napisał/a:Zgadzam się ze Stefcią.. Ponadto szirino, prawdopodobnie jeszcze nie byłaś nigdy zakochana w "dupku"... nie bój się- ciebie też to czeka
Jaki tekst ?????????????????
Skad wiesz, ze nie byla nigdy w "dupku" zakochana i skad wiesz, ze ja to czeka???????????????
Gdyby była kiedykolwiek w takim związku z pewnością by nie umieszczala takiego posta na forum ![]()
ja przeszłam przez taki związek i nie potrzebuje zadawać takich pytań... teraz bym sobie na owy bład nie pozwolila i nie powtorzyła sytuacji z przeszłości ![]()
nie wiem dlaczego wiele , może i większość kobiet, ma tak że nie potrafi skończyć związku który jest tak naprawde fikcyjny, i polega albo na seksie, albo jest jednostronny. mam wiele kolezanek które takich związków nie kończą... dlaczego są z tymi dupkami... kiedy mnie się coś nie podoba mówię 'do widzenia' koniec tematu. pewnie powiecie, więc pewnie nie kochałaś go naprawdę, powiem że kochałam, bardzo mocno. z perspektywy czasu powiem, że był jedynym którego kochałam, mimo tego wolałam skończyć to niż ciągnąć i się męczyć... eh...
13 2009-06-10 22:42:02 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2010-12-13 13:08:20)
,,,
14 2009-06-10 22:42:20 Ostatnio edytowany przez kasiula810 (2009-06-10 23:14:25)
Juz poprawiam
Post jest do Mcrka
.
Nie kazdy jest taki jak Ty Mcrka ![]()
do kogo skierowany kasiulka Twoj post?
Za pozno napislam i nie zrobilam "cytuj" ![]()
ile tu jest postów o tym jak kobiety żalą się na swoich facetów !!! pełno i co gorsza z tych postów wynika że to skończone ofermy albo dupki do potęgi !!! dlaczego więc one są w tych związkach skoro nie przynoszą im one żadnych satysfakcji ??? DLACZEGO ?? niszczą sobie życie ?? ciągle czekają na cud aż on zrozumie że źle przecież robi łudzą się że nadejdą leprze czasy zaniedbując przy tym same siebie !!!! jak tak można ??
dziewczyny zostawcie Szirinę w spokoju, zadała ogólne pytanie, a Wy już odwracacie kota ogonem i wymawiacie tutaj jakąś niedorosłość, niedoświadczenie itd.
chodzi tu generalnie o kobiety które mimo wielu porażek, doświadczeń poniżenia ze strony partnera, nadal kochają, nadal trwają przy nich..
ja uważam że jest to niestety wynik zaślepienia. człowiek który czuje coś, albo czuł i trwa w przyzwyczajeniu nie potrafi po prostu powiedzieć "dość", my kobiety tak mamy że jak kochamy to wiadomo że jesteśmy gotowe cierpieć wedle miłości, taki jakiś nasz głupi los ![]()
nie wiem dlaczego wiele , może i większość kobiet, ma tak że nie potrafi skończyć związku który jest tak naprawde fikcyjny, i polega albo na seksie, albo jest jednostronny. mam wiele kolezanek które takich związków nie kończą... dlaczego są z tymi dupkami... kiedy mnie się coś nie podoba mówię 'do widzenia' koniec tematu. pewnie powiecie, więc pewnie nie kochałaś go naprawdę, powiem że kochałam, bardzo mocno. z perspektywy czasu powiem, że był jedynym którego kochałam, mimo tego wolałam skończyć to niż ciągnąć i się męczyć... eh...
Okej i z tym się mogę zgodzić. Każda kobieta jest inna i zupełnie inaczej się angażuje. Kobiety z reguły potrafią wiele wytrzymać nawet kosztem swojego zdrowia. Myślisz ze Ci teraz nie zazdroszczę ze potrafisz kochać i zostawić jeśli Ci coś nie pasuje (jeśli facet jest dupkiem)... zazdroszcze i to jak! To niesamowita siła zaparcia i godności, którą niestety większość kobiet gubi w związku... My się po prostu często łudzimy ze wszystko wróci do normy- jak na początku... ale przeważnie tak nie jest...
dzięki noelle
dokładnie o to mi chodziło.
każda z nas chce być szanowana kochana i by partner okazywał szacunek i miłość. ale same sobie gotujemy piekło godząc się na dobrowolne "zeszmacenie" przez owego partnera. mówią tu kobiety o tym że on "wyzywa mnie, zdradza, obwinia mnie o wszystko, nie rozumie co do niego mówię, nie chce rozmawiać, mimo moich starań on dalej nic nie rozumie, czuję się zmęczona psychicznie, on mnie wykańcza" a gorsza dalej nie są w stanie odejść od tego partnera. ok rozumiem są kwestie finansowe, są dzieci takie przypadki i ich momenty wahania rozumiem, bo to kwestia ratowania małżeństwa rodziny. ale nie umiem zrozumieć kobiet które są młode, które mogą wiele w życiu jeszcze osiągnąć, wiele razy się zakochać to one dają się stłamsić. zapominając o swojej godności i o swoim szczęściu poświęcają się nieistniejącemu uczuciu które "ich" łączy. lub kobieta która pierw wytyka jego wady i jak to on ją brzydko traktuje, a parę linijek niżej tłumaczy te jego ohydne zachowania.
to tego nie mogę zrozumieć, i to nie ważne czy ktoś był w takim związku czy nie to nie ma znaczenia nawet, tu ma znaczenie poczucie własnej godności i świadomości czego się od partnera oczekuje i wyobrażenia o rzeczach możliwych do przeskoczenia.
No i jak byś w pierwszym poście rozwinęła w ten sposób swoja wypowiedź myśle ze by sie obyło bez zbędnych i niekiedy niemiłych słów w Twoją stronę.
Teraz się z Tobą zgadzam i podtrzymuje to co napisałam posta wyżej ![]()
trudno powiedzieć czemu tak jest ale niestety taka prawda że kobiety w większości są cierpiętnicami, nie potrafią rozgraniczyć uczuć na dobre i złe- nie potrafią zauważyć kiedy miłość przeradza się w przyzwyczajenie i uzaleznienie, nie potrafią dostrzec momentu gdy partner uderza w ich godność gdy odchodzi, gdy rani.. miłość zawsze jest inna, nowa.. każda ma swoje wady i zalety, każda potrzebuje innych elementów by trwać.. czasem jednak ludzie kierują się jedną dewizą przy wszystkich i dlatego potem cierpią.. nie potrafiąc odejść i powiedzieć "nie"
ile tu jest postów o tym jak kobiety żalą się na swoich facetów !!! pełno i co gorsza z tych postów wynika że to skończone ofermy albo dupki do potęgi !!! dlaczego więc one są w tych związkach skoro nie przynoszą im one żadnych satysfakcji ??? DLACZEGO ?? niszczą sobie życie ?? ciągle czekają na cud aż on zrozumie że źle przecież robi łudzą się że nadejdą leprze czasy zaniedbując przy tym same siebie !!!! jak tak można ??
Są, bo nie umieją być w innych. Myślę, że sama mam to za sobą, ale porzucenie tych kilku dupków z przeszłości wymagało cholernej pracy nad sobą.
Przede wszystkim często kobiety są podświadomie wychowywane na grzeczne i uległe istotki, choć sobie tego nie uświadamiają. Można być twardą w robocie czy na uczelni, a w kwestii uczuć być nagą i bezbronną. Niektóre z nas z góry zakładają, że to facet ustala reguły, że my się mamy dostosować niewiadomo z jakiej racji. Przyzwyczajamy facetów do tej uległości, a oni zaczynają się panoszyć.
Poza tym, niektóre kobitki doświadczyły w życiu tak niewiele miłości, że za wszelką cenę chcą być kochane i tak bardzo boją się utraty tej iluzji bycia potrzebnymi, że będą się oszukiwać aż nie padną. Są w jakiś sposób uzależnione od miłości, czują się nikim kiedy są same, bo kuleje ich poczucie wartości, czasami nie czują tego bezpośrednio, ale gdyby się zastanowiły, to okazałoby się, że tak na prawdę właśnie tak jest. Wizja samotności je przeraża, albo wizja kolejnych poszukiwań następnego partnera. Wiedzą może, że znów wpakowałyby się w podobną beznadziejną relację. Wolą siedzieć w bolesnym ale znanym już związku. Ta chęć zatrzymania iluzji partnera jest tak silna, że przed samą sobą usprawiedliwiają mężczyzn, wmawiają sobie, że to one mają za wysokie wymagania i wreszcie mają takiego doła i brak poczucia własnej wartości, że są przegrane, dopóki się nie wkurzą, albo dopóki on nie odejdzie w poszukiwaniu jakiejś niby pewnej siebie laski, którą też w końcu zdegraduje i porzuci. Tak na prawdę tylko złość może uratować kobietę wrzuconą w matnie takiej relacji, gdzie trzeba się upokarzać żeby wydrzeć od kogoś choć troszkę miłości.
Ważne jest też to jak wysoko się cenimy. Istnieją babeczki, które tak źle myślą o sobie, że świadomie lub nie uznają, że i tak nie zasługują na lepszego faceta. Nie mają nadziei, a zarazem nie chcą być samotne i nie mają odwagi szukać następnego związku. I koło się zamyka.
Jeśli chodzi o moje doświadczenie, żeby nie być gołosłowną, to pamiętam przede wszystkim jeden tego typu związek w swoim życiu gdzie przez prawie rok się oszukiwałam i spalałam błagając o zainteresowanie, o uczucie i nie wybłagałam. W końcu on odszedł, bo dla niego kochać to było zbyt wiele, a ja po kilku miesiącach zrozumiałam, że wcale nie zależało mi na nim jako na nim. I dziś utwierdzam się po kilku latach w przekonaniu, że po prostu nie mogłam sobie wyobrazić siebie bez meżczyzny, że czulam się bezwartosciowa będąc niekochaną przez jakiegokolwiek faceta. Miałam straszną potrzebę bycia kochaną. Dopiero rok temu przestałam tak na prawdę szukać faceta na silę, nauczyłam się bardziej lubić siebie i spędzać czas ze sobą nie potrzebując nieustającej adoracji i zapewnień miłości. I dzięki temu uzdrowiłam swój "model" relacji. Jestem teraz już w dość normalnym związku, w którym trzeba pracować już nad niewielką ilością rzeczy, a już na pewno nie nad błaganiem o miłość.
A moim zdaniem problem tkwi w naszej wrażliwości i rozwiniętej empatii. Bardzo często poszukujemy winy w sobie a nie w partnerze! Obarczamy się za to, ze nie miałysmy chęci na seks, na mecz itp. I tym samym usprawiedliwiamy negatywne zachowanie partnerów. Tłumaczymy sobie- moze gdybym była lepsza to lepiej by mi się układało?! A mężczyżni..........biorą życie takim jakim jest, nie obarczają się winą, nie analizują! I tym samym czują się silniejsi! Im bardziej mamy rozwiniętą empatię tym bardziej to wykorzystują i mniej szanują! Postępujemy w myśl zasady "nie patrz na nic, patrz na serce"! Moim zdaniem w wiekszosci przypadków, kobiety zdają sobie sprawę, że związek umiera. Nie potrafimy tylko pogodzic się z tym, ze przestał nas kochac! Należy jeszce pamiętac o tym, że w tzw. "toksycznych związkach" następuje zdegradowanie osobowosci. Bardzo często kobiety są podawane tzw. "praniu mózgu", poprzez stosowanie sformułowań -"z kim bedziesz miała lepiej jak nie zemną", "nikogo lepszego nie znajdziesz", "nikt poza mną tak naprawdę Toba się nie interesuje", "gdyby nie ja to byłabyś sama". "nikt nie będzie cie kochac tak jak ja" itp. Powoli zaczynamy wierzyc w wypowiadane słowa i coraz ciężej jest nam pogodzic się z mozliwościa odejścia kato-partnera.
Agol... zgadzam się z Tobą w 100% gdy mówisz że my kobiety doszukujemy się winy w nas samych a nie w partnerze... Boże, przecież to takie oczywiste...
Pamiętam jak zerwał ze mna... Obwiniałam się o wszystko, jak się potem okazało, ja nic złego nie zrobiłam, to On zawalił... Ech...
Zazwyczaj jet tak że kobieta angażauj się w związek całą swoją osobą całym sercem duszą i rozumem. Prawdą jest że gdy się zakochamy przestajemy dostrzegać wady u naszego partnera, w dalszym etapie doszukujemy winy w sobie potem zaczynamy prosic o wybaczenie a to już nie jest miłość tylko chore przywiązanie strach przed samotnością lub przed tym że stracimy jedyną prawdziwą miłość.
Jednak czesto jest też tak że kobiety rezygnują z wasnego życia na rzecz rodziny a konkretnie dzieci, bo może i one same są traktowane fatalnie ale dzieci czują że mają rodzine. Kierujemy się mniejszym złem i choć wiemy że cierpimy uważamy to za lepsze rozwiązanie.
są mężczyźni, którzy też angażują się w związki. Trzeba w to wierzyć. A są też i kobiety, które oszukują, zdradzają swoich partnerów. Nie wchodzi tu więc chyba kwestia płci. Poza tym wady kogoś, kogo się kocha nie są wadami, je też się kocha. A krzywdzące zachowania? to zależy od sytuacji. Część się wybacza, pozostając z tym Kimś, a innych zbut dużych, nie potrafi się zaakceptować. Czasem właśnie dlatego, że kocha się za bardzo. Choć jak inaczej kochać, jak nie za bardzo...
brak twoich ocz można kochać normalnie, a nie za bardzo. Jeśli ktoś kocha za bardzo, to niedobrze, bo zapomina o sobie, a tego nie wolno zrobić. Zdrowa miłość to nie jest dawanie się nabijać w butelkę i poświęcać do ostatniego tchu. To jest wizja romantycznej miłości z książek i czytadeł, która może nas tylko zniszczyć ![]()
kobiety szybko sie przywiązują i zbyt emocjonalnie często podchodzą do spraw uczuciowych i to nas często gubi. trzeba zawsze zachować trochę rozumu w związku, nie tylko sercem sie kierować. i nie powiny wtedy zdarzać się takie milosci...
myślę że jest tak dlatego...taka krótka opowieść... jest szczęśliwy związek, kochają się itp, jest wierność, rozumienie itp. nagle coś się dzieje w związku w tym wypadku z facetem
jest inny itp są problemy, kobieta czująca miłość i pamiętająca co ich łączyło mysli że uda się odzyskać jej dawnego ukochanego, że to tylko chwilowe, jakieś problemy, że zrozumie wybaczy a on się nawróci i będzie jak dalej...
kobiety kochają za bardzo, bywa że i ślepo, a może jest tak że rzeczywiście lubią drani?
co w takim razie jest w takim związku? może rzeczywiście tak go kocha zdobył jej serce (kobieta może dużo znieść dla miłości) że boi się go stracić i być sama? może rzeczywiście tak ślepo kocha? może to jakieś uzależnienie?
A ja Wam powiem kochane kobitki, że to tak nie do końca jest źle, tzn. są złe chwile ale są tez i dobre- nie ważne w którym przypadku jest przewaga dobrych czy złych. Chodzi o to, że np. facet jest nazwijmy to "fujarą" do potęgi "entej", ale później dzwoni, nie daj Bóg przyniesie kwiatka, powie coś czułego i dziewczyna wraca na "tor"- pozytywne emocje, chwilowe szczęście, zazwyczaj nie trwa to długo i znów później cierpi, bo się nie odezwał, bo miał przyjść a nie przyszedł, bo powiedział coś przykrego, itd.
Tu chodzi o to, że facet wie jak ma okręcić babkę, wie, że jesli jakaś kobieta go kocha, wystarczy rzucić jakiś "ochłap" słów i będzie miał spokój do kolejnego razu.
Pisząc "za bardzo" nie miałam na myśli toksycznej miłości. Chodziło mi raczej o ogromne emocje, które ciężko kontrolować. I prawda jest taka, że trzeba się nauczyć trochę je kontrolować jednak, ale nie dlatego, żeby pozwolić tej miłości gasnąć, nie dać jej się wznosić, ale wprost przeciwnie, po to, by ciągle pozostawała jakaś tajemnica, którą On będzie chciał co dzień odkrywać.