netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

No i stało się.

25 odpowiedzi4 001 wyświetleńzałożony przez ZakochanaBezPamieci, 26.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: No i stało się.

Pomóżcie!!

Po 2 miesiąca rozłąki z byłym, unikania go, przespałam się z Nim!

Wyszło normalnie, kawa na mieście - neutralny grunt. Później odwiózł mnie do domu i powiedział, że chce wrócić, ale nie wie jak ma mnie odzyskać.

Ogólnie był to toksyczny związek, którego każdy mi odradzał.. i sama też się przed tym broniłam, jednak tęsknie. Cholernie tęsknie i kocham.

Czy powinnam dać ponieść się emocją i pozwolić mu wrócić i odbudować naszą miłość?

2

Odp: No i stało się.

Sama napisałaś że każdy ci ten związek odradzał i że był toksyczny. Nie dawaj mu szans i nie wracaj do niego! Wiem co pisze bo byłam w podobnej sytuacji...

3

Odp: No i stało się.
ZakochanaBezPamieci napisał/a:

Pomóżcie!!

Po 2 miesiąca rozłąki z byłym, unikania go, przespałam się z Nim!

Wyszło normalnie, kawa na mieście - neutralny grunt. Później odwiózł mnie do domu i powiedział, że chce wrócić, ale nie wie jak ma mnie odzyskać.

Ogólnie był to toksyczny związek, którego każdy mi odradzał.. i sama też się przed tym broniłam, jednak tęsknie. Cholernie tęsknie i kocham.

Czy powinnam dać ponieść się emocją i pozwolić mu wrócić i odbudować naszą miłość?

Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie ( pogrubiłam ) skoro miałaś wystarczająco dużo siły aby odejść to trzymaj się tego! Skoro odeszłaś domniemam, że miałaś powód już o tym zapomniałaś? Nie pakuj się w to dziewczyno, kiedy jedna osoba coś Ci odradza ok, 2 też jeszcze niech będzie, ale jeżeli większa liczba osób mówi nie pakuj się w to, to zastanów się nad tym.

4

Odp: No i stało się.

Dlaczego się rozstaliście? Opisz coś więcej o waszych relacjach gdy byliście razem, bo ciężko cokolwiek doradzić...

5 Ostatnio edytowany przez ZakochanaBezPamieci (2013-05-26 23:16:28)

Odp: No i stało się.

Rozstaliśmy się, ponieważ ciężko u Niego z komunikacją i ustaleniem co jest najważniejsze.
Podczas kłótni potrafił nie odzywać się 2 tyg. bo musiał sam przemyśleć i dojść do wniosków.
Często się rozstawaliśmy i schodziliśmy. Z mojej strony to bezgraniczna miłość, mogłabym wszystko, dlatego zgadzałam się na wszystko.

W ostatniej fazie związku (miesiąc przed zerwaniem) ostro się pokłóciliśmy. Wyrzucił mnie z mieszkania. i juz do Niego nie wróciłam.

Zaczęłam po miesięcznym płaczu wracać do siebie. Ani razu się do Niego nie odezwałam bo wiedziałam,że to i tak nic by nie dało!
Spotykam się obecnie ze starymi znajomymi. Dbam o siebie, o swoje potrzeby. Strasznie w związku sie zaniedbała i znajomych. Ponieważ moim całym światem był on! Jego potrzeby przekładałam nad siebie.

On się chciał spotkać, nie tylko ze względu na nas, ale także po to, aby porozmawiać o swoich problemach. No ale stało się.. Przespałam się z Nim.. przytulił po wszystkim.. Powiedział, że kocha i chce pracować nad sobą. Ale ja się boję.. wielokrotnie to powtarzał.

Czy można jeszcze raz zaufać?

I jeszcze wydaje mi się, że teraz trochę to wyglada jakbym się poddała. Poddała się temu cholernemu urokowi. Porozmawiałabym o tym z kimś innym, ale najzwyczajniej w świecie mi wstyd. Wstyd przed sobą i innymi.

6

Odp: No i stało się.

Pamiętam o tych wszystkich przykrościach. sad ale kurde no! tęsknie i kocham? Miałam tyle siły.. a teraz rozsypałam się jak domek z kart.

7

Odp: No i stało się.

Ja tez zerwalem 2 miesiące temu i tez okropnie tęsknię ale nie poddaje sie uprawiam wiecej sportu i zajmuje swój czas, jeśli jest Ci ciezko to nie spotykajcie sie narazie po dłuższym czasie odnowcie znajomość ale jako kolega, koleżanka nic wiecej !!! Nie warto sie pakować 2razy w ten sam związek, bo będzie tylko gorzej smile

8

Odp: No i stało się.

Ale to on chciał utrzymywać kontakt.. a ja mu powiedziałam,że ma uszanować to, że nie jestem gotowa na znajomość z Nim!
I sama się odezwę jak będę na to gotowa. On tego nie uszanował, chwila słabości no i dupa. W tej sytuacji czuje się jeszcze gorzej. Po wszystkim on powiedział, ze się zmieni i kocha.. a ja mu powiedziałam, ze to jednorazowa oznaka słabości i to dla mnie nic nie znaczy.
Jednak chcę wiedzieć co inni o tym myślą.. bo tak naprawdę kocham go..

9

Odp: No i stało się.

Nie wracaj tyle mogę powiedzieć, on tez sie musi nauczyć życia żeby kolejna kobieta nie musiała przez niego cierpieć. A jak wrócisz do niego to Twój związek dalej będzie toksyczny! hmm zmien numer telefonu i zablokuj go skoro chcesz miec spokój bo nie jesteś gotowa. Masz przykład nie uszanowal Twojego słowa i próbuje wrócić ....

10

Odp: No i stało się.

A jak zapomnieć o tym "zbliżeniu"? To mój pierwszy i jedyny facet i chyba dlatego tak uległam.. Mam straszne poczucie winy.
Nigdy nie spodziewałam się, że jestem do tego zdolna... sad

11

Odp: No i stało się.

Ja tez jestem 2 miesiace po pierwszym związku smile po prostu staraj sie nie myśleć zacznij pracować nad sobą idź gdzieś ze znajomymi sie pobawić w klubie albo zapisz sie na jakiś sport wtedy będziesz sie odstresujesz i nie będziesz myśleć o byłym smile ja tak robię i nie myśle o byłej i czuje sie dobrze smile

12

Odp: No i stało się.

Uległaś, bo nie jesteś pewna swojej decyzji i chcesz wierzyć,że on się zmieni. Nie zmieni się, mówi Ci tylko to, co chcesz usłyszeć. Poczytaj na forum o związkach z toksycznymi osobami, o uzależnieniu od miłości.

13

Odp: No i stało się.

Nie ma nic gorszego i bardziej niszczącego niż toksyczne związki. Ja wiem, że kochasz i tęsknisz, ale jeżeli dasz sobie czas to  uczucie straci na sile. Przypomnij sobie ile razy obiecywał poprawę ? czy dotrzymał słowa? Toksyczni ludzie to wampiry , wysysają resztki naszej godności i nie mają najmniejszego zamiaru się zmienić .To recydywa , może kilka dni bedzie lepiej a póżniej wszystko wróci do normy . Czas leczy rany, ale nie można lać na nie spirytusu będąc z takim wampirem bo Ci się nigdy nie zagoją . Z perspektywy czasu stwierdzisz ile czasu na tego człowieka zmarnowałaś nie dając sobie szansy na spotkanie normalnego człowieka , który da Ci szczęście, miłość i szczunek . Uciekaj i to szybko i jak najdalej . Wiem co piszę. 12 lat zmarnowanych na taką bestię daje do myślenia . Tylko konsekwencja może Cię uratować przed zmarnowaniem następnych dni u boku tego człowieka. I nie wierz w żaden koleżeński układ . Zero kontaktów

14

Odp: No i stało się.

Ale byłam pewna decyzji! Nie chciałam wracać.. i znowu mnie zmanipulował.

Mówicie tak samo jak inni.

Czytałam o toksycznych związkach, ponieważ moja mama poleciła mi to. Pierwsza zauważyła to zjawisko w naszym związku.

Teraz czasu nie cofnę, ale mogę zmienić to co będzie w przyszłości. Dzięki za rady!

15

Odp: No i stało się.
Luiza1963 napisał/a:

Nie ma nic gorszego i bardziej niszczącego niż toksyczne związki. Ja wiem, że kochasz i tęsknisz, ale jeżeli dasz sobie czas to  uczucie straci na sile. Przypomnij sobie ile razy obiecywał poprawę ? czy dotrzymał słowa? Toksyczni ludzie to wampiry , wysysają resztki naszej godności i nie mają najmniejszego zamiaru się zmienić .To recydywa , może kilka dni bedzie lepiej a póżniej wszystko wróci do normy . Czas leczy rany, ale nie można lać na nie spirytusu będąc z takim wampirem bo Ci się nigdy nie zagoją . Z perspektywy czasu stwierdzisz ile czasu na tego człowieka zmarnowałaś nie dając sobie szansy na spotkanie normalnego człowieka , który da Ci szczęście, miłość i szczunek . Uciekaj i to szybko i jak najdalej . Wiem co piszę. 12 lat zmarnowanych na taką bestię daje do myślenia . Tylko konsekwencja może Cię uratować przed zmarnowaniem następnych dni u boku tego człowieka. I nie wierz w żaden koleżeński układ . Zero kontaktów

Bardzo Ci współczuje.. 12 lat w porównaniu do 2 lat to bardzo dużo!!

Uważasz, ze tak z dnia na dzień mam przestać się odzywać? Czy to całe zajście wytłumaczyć?

Szacunek to jedyna rzecz, której pragnę!

16

Odp: No i stało się.

Ja póki coś tłumaczyłam to zawsze dałam się zmanipulować , aż pewnego dnia doszłam do wnoisku, że dosyć tego . Jedno cięcie i koniec . Zaliczyłam depresję to wszystko odbiło się na moim zdrowiu psychicznym i fizycznym . Uwierz mi jestem dużo starsza od Ciebie i bardziej doświadczona . Nie byłam podlotkiem kiedy tak mną manipulowano a jednak ulegałam temu , a teraz jestem bardzo szczęśliwa i wolna jak jeszcze nigdy nie byłam . Oddycham . Pamiętaj nieodwzajemniona miłośc jest jak wąż potrafi udusić . Taki człowiek nie odwzajemni Twoich uczuć bo on kocha tylko siebie.

17

Odp: No i stało się.

Zaczne od tego, ze bez wzgledu na to, czy w Waszym zwiazku istnieje cos takiego jak wzajemna milosc i szacunek, to z cala stanowczoscia stwierdzam ,ze obu tych okreslen nie ma! Strata czasu by bylo szukanie ich nawet pod mikroskopem.
Tkwicie w czyms co sie nazywa toksycznym zwiazkiem, Ty jestes jego ofiara a Twoj partner bezdusznym i bezwzglednym szantazysta emocjonalnym i manipulantem do kwadratu.  Mimo tego ze uwazasz tez i siebie za winna rozpadu zwiazku.
Znam ten schemat z wlasnej autopsji. Ale problem nie lezy w Tobie a w nim.
Wiesz dlaczego tak jest? Dlaczego uwazasz sie za winna?
Bo zerwanie uwazasz jak odstawienie narkotyku. Zrobilas niby blad, bo zerwalas z "nalogiem" - psycholog o takim odczuciu mowi tak:

Toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczął swoje życie na nowo...

Otworz oczy i ogarnij sie zanim z milosci do niego zycie sobie odbierzesz, bedac tak zaslepiona tym jego wyimaginowanym uczuciem...
Ten Wasz zwiazek to fikcja, farsa do kwadratu a Ty -chyba - nie masz go za bozka na piedestale. Jesli tak - masakra!!!
Zanim zaczniesz analizowac swoj zwiazek i partnera, to musicie wziac pod uwage poza toksykiem jeszcze jedno, ze on stosuje wobec Ciebie przemoc psychiczna - szantaz emocjonalny i manipulacje.
Jesli chcesz sie jakos z tego zwiazku uwolnic, to musisz nauczyc sie stawiac granice, mowic zdecydowanie i stanowczo NIE i nie wdawac sie w dyskusje - nawet poprzez sms - odpowiadajac krotko i zdawkowo. Stosowac technike ignorancji.
Bezsilnosc, idealizacja, poczucie odrzucenia, przyjmowanie na siebie winy za rozpad zwiazku, "spitolenia" pewnch spraw jest dzialaniem toksycznym, destrukcyjnym. Byc moze - swiadomie lub tez nie w takich relacjach byliscie.
Tego na pierwszy rzut oka nie idzie wyczuc jak i sam partner nie ma tej pelnej swiadomosci, ze jest toksykiem lub ma takowe zapedy. To jest objaw, ktory chyba najlepiej pasuje pod pojecie efektu odstawienia jak to ma miejsce z alkoholem czy narkotykami.
Nie jestesmy jedynymi - bo tez to przerabialem, ktorzy to przechodza i tak sie czuja czy tez to odczuwaja.
Odczucia zalamania, gorszej "jakosci" Naszej osobowosci, ktore sa oznaka stania na progu u drzwi zwanych depresja sa jej poczatkowym stadium. Z tym trzeba walczyc, by nie popasc w dlasze, negatywne w skutkach skrajnosci. Jak to mi ktos tu kiedys powiedzial "wyjdziesz z tego z twarza ale skopanym tylkiem", bo:

Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.

    Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.

    Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.

    Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach.

Zacytuje tu znajoma z forum opisujaca odwrotny uklad jak Twoj gdzie sama...

Ja mam znamiona toxic'a. To wynika z dominującego charakteru, racja. Wynika też z większej potrzeby bezpieczeństwa. Ja nie czuje się bezpiecznie, przy facecie, gdy czuje się silniejsza. To jest masakra. A zwłaszcza i co gorsza, gdy on na to pozwala, oddaje prym. A prawdziwy dramat jest wtedy, gdy dominant zakocha się w kimś słabszym.Gardzi nim, a czasem nawet sobą za tą "słabość" emocjonalną w jego kierunku. To jest przedziwna metodyka, ale nie jest tak, że nie rozumie swojej winy etc.
Nie zrozumie w ferworze walki, wyciągania armat. Pochylenie karku będzie tylko środkiem do uzyskania własnych korzyści. Zatem krótkotrwałym.
Coś, co sprawia, że zaczyna się zalążek refleksji i autentycznej zmiany to totalne ominięcie przez "słabszą" jednostkę dramatycznych akcji- heroicznych zrywów pt" odchodzę" czy wdawanie się w werbalny combat. Dominant/toxic jest silniejszy bo to pole walki doskonale zna.
Gubi się, analizuje a w konsekwencji skłania do refleksji w powolnym oddalaniu/dystansie- tu nie działa mechanizm "armat" i wio do boju. Siła spokoju i zimnej konsekwencji to jest klucz. Ignorancja i smiech
Nie jesteś sam przekonany do tego, by zerwać. Prawdopodobnie kochasz ją nadal, stąd wahanie. Zastanawiasz się nad tym, tylko dlatego, że sam nie czujesz się kochany. Co gorsza ona jest dominantem. Jesli zerwiesz drastycznie, nieprzekonany o słuszności odzyska Cię bardzo szybko. Będzie Aniołem przez miesiąc, obieca i omami wizją raju. Łykniesz to jak pelikan, bo tego potrzebujesz.
Potem niestety wszystko wróci do normy. Dlatego, że ona nie będzie widziała niczego niewłaściwego w swoim zachowaniu nadal, a wizja raju, jaką Ci zaprezentowała (nawet jesli będzie szczerze w to wierzyć na daną chwilę), będzie tylko środkiem do osiągnięcia celu - przywrócenia poprzedniego ładu.
Dlaczego tak myślę? Bo sama taka jestem.
To nie jest kwestia miłości, czy jej braku. Ona Cię nie szanuje.
Dramatyczne urywanie kontaktu i zryw bohaterski, będzie w Twoim przypadku chwilowy - trust me. Konsekwentne wyznaczanie granic małymi kroczkami. Wtedy szala siła-słabość przechylać się zacznie w Twoją stronę. A ona nie zareguje gwałtownie, jak w przypadku total odcięcia, by stłamsić bunt w zalążku. Nie wyciągnie całego arsenału zbrojnego, bo nie będzie widziała tak oczywistego zagrożenia.

Szacunek man! Do siebie. Jak zacznie się awanturować, stoisz przy swoim i nie podnosisz głosu, możesz nawet wyjść. Wszystko w ciszy i postaraj się spiąć poślady, tak żeby nie widziała, że targają Tobą emocje - jak zauważy, że się trzęsiesz ze złości, to po ptakach. Jedyne, co zachwieje jej poczuciem pewności to dystans i nonszalancja w obojętności.

Dopóki ona nie zacznie Cię szanować, dopóty będzie robiła z Tobą co zechce. Stosuj 34 kroki. I serio - pod żadnym pozorem nie podejmuj combatu werbalnego,bo przegrasz.

PS: odzyskanie szacunku w starciu z dominującą kobietą to jedyny sposób, żeby się wzmocnić. Odejście sprawi, że będziesz się czuł jak przegrana, skrzywdzona pussi i co gorsza zatęsknisz. Nie wiem, jest coś w naturze człowieka, że tęsknimy za katami. Jesli wytrzymasz i podejmiesz walkę, ale na innych zasadach, niż jej znane masz sporą szansę, żeby wygrac - w jej oczach owszem, ale w swoich tym bardziej. Niezaleznie od tego co potem zdecydujesz się zrobić z tym związkiem, będziesz zahartowany i silniejszy.

Lektura na forum:
"Piotrus Pan i jego nianka"
"Tesciowie... nieodcieta pepowina..." byc moze jego problem ma "korzenie" w rodzinie
"Oczyszczenie"

Lektura poza forum:
Blog "moje dwie glowy"
"Apel do Pani ropuchowej"
"Molestowanie moralne"
Poszperaj tez w materialach dr. Jacka Pulikowskiego na youtube

Sztuka jest z tego sie wyrwac, najlepiej nogami do przodu. A potem to juz z gorki...
Zyc "jutrem" i nie wracac do "wczoraj".

18

Odp: No i stało się.
ZakochanaBezPamieci napisał/a:

Pomóżcie!!

Po 2 miesiąca rozłąki z byłym, unikania go, przespałam się z Nim!

Wyszło normalnie, kawa na mieście - neutralny grunt. Później odwiózł mnie do domu i powiedział, że chce wrócić, ale nie wie jak ma mnie odzyskać.

Ogólnie był to toksyczny związek, którego każdy mi odradzał.. i sama też się przed tym broniłam, jednak tęsknie. Cholernie tęsknie i kocham.

Czy powinnam dać ponieść się emocją i pozwolić mu wrócić i odbudować naszą miłość?

Emocje są złym doradcą. Faceta nie zmienisz.

19

Odp: No i stało się.
ZakochanaBezPamieci napisał/a:

Pamiętam o tych wszystkich przykrościach. sad ale kurde no! tęsknie i kocham? Miałam tyle siły.. a teraz rozsypałam się jak domek z kart.

Zachowujesz się jak przysłowiowy "narkoman". Jesteś od niego mocno uzależniona.
Wylecz się z tego, ogarnij dla swojego dobra.
Jeżeli tego nie zrobisz to znowu wyrzuci Cię z domu. Skoro raz to zrobił to zrobi następny.
Szanuj się dziewczno.

20

Odp: No i stało się.

Bags, całą noc poświęciłam lekturze. I zdziwiłam się jak bardzo to wszystko przypominało moje życie. Dziękuje za uświadomienie mi tego!!
Teraz czuje jedynie siłę. Nie wiem skąd ona pochodzi.. ale jestem silniejsza niż kiedykolwiek! Nie będę marnowała życia na takie coś. Mam dopiero 22 lata i wszystko przede mną! 2 lata związku, wystarczająco długo się męczyłam.

Przez większość związku podejmowałam decyzję za Niego, bo tak nauczono go w domu. Czasami czułam się jak jego matka niż dziewczyna. Zresztą powiedział, że jestem taka sama jak ona.

Napisał mi esa dzisiaj rano. I wiecie co? Nie odczytałam. Usunęłam. Nie chce wiedzieć co u Niego, co robi, jaki ma znowu problem. Nie chcę już ich rozwiązywać. To nie moja sprawa! Wczorajszy seks to tylko chwila słabości, na jego czułe słówka. Już nigdy nie pozwolę na zmanipulowanie mnie.

Odchodzę bez słowa wyjaśnienia. Tak będzie najlepiej.

Zawsze miałam szacunek do siebie. Jestem ładną dziewczyną, która miała zawsze powodzenie. I nawet nie jestem taka głupia. Uważam, że to co on ze mną zrobił to jakaś masakra. Czułam sie jak w jakimś amoku. Ciagle chciałam wiecej jego. Uzależnił mnie od siebie. Nigdy więcej!!

Bardzo mi pomogliście. W końcu podjęłam najważniejszą decyzję w życiu. W porę uświadomiliście mi to, co inni próbowali mi tłumaczyć przez 2 lata związku.

21

Odp: No i stało się.

Przyjechał pod dom... Przyjęłam go i rozmawialiśmy. Powiedziałam, ze jeżeli kiedykolwiek mnie chociaż odrobinę kochał pozwoli mi odejść. Powiedział, że zrobi to dla mnie i odejdzie na zawsze.

Nie czuję smutku. Nie czuję już nic.

22

Odp: No i stało się.

Odświeżam wątek, ponieważ chciałabym prosić o radę. Chodzi o chłopaka przez którego się tutaj znalazłam!
Od tamtego momentu widzieliśmy się raz. Był on wtedy ze swoją nową dziewczyną. Nie interesowałam się co u Niego, nie wypytywałam. Zablokowałam go także na fejsie, aby nie rozpamiętywać. Jednak ostatnio on zaczął dręczyć moją rodzinę. Wypytując o mnie. W tym tygodniu dostałam od Niego 3 esy oraz wysyła mi teksty piosenek, których słuchaliśmy jak byliśmy razem. Mówi do mnie zdrobniale, tak jak mówił kiedy byliśmy razem.
Ja sobie doskonale radzę bez Niego. Znowu się uśmiecham...
Pytanie teraz do Was! Co zrobić, aby on jednoznacznie zrozumiał, że nie ma sensu do mnie pisać. Manipulacja moją osobą skończyła się. Dlatego nie wiem czy mam mu coś odpisać czy nie odzywać się? Reagować na takie zaczepki?

23

Odp: No i stało się.
ZakochanaBezPamieci napisał/a:

Odświeżam wątek, ponieważ chciałabym prosić o radę. Chodzi o chłopaka przez którego się tutaj znalazłam!
Od tamtego momentu widzieliśmy się raz. Był on wtedy ze swoją nową dziewczyną. Nie interesowałam się co u Niego, nie wypytywałam. Zablokowałam go także na fejsie, aby nie rozpamiętywać. Jednak ostatnio on zaczął dręczyć moją rodzinę. Wypytując o mnie. W tym tygodniu dostałam od Niego 3 esy oraz wysyła mi teksty piosenek, których słuchaliśmy jak byliśmy razem. Mówi do mnie zdrobniale, tak jak mówił kiedy byliśmy razem.
Ja sobie doskonale radzę bez Niego. Znowu się uśmiecham...
Pytanie teraz do Was! Co zrobić, aby on jednoznacznie zrozumiał, że nie ma sensu do mnie pisać. Manipulacja moją osobą skończyła się. Dlatego nie wiem czy mam mu coś odpisać czy nie odzywać się? Reagować na takie zaczepki?

UUU, typowy psychopata. Nie reagowac, nie odpisywać, nie dawać znaku życia. Jak będzie zadręczał Ciebie albo Twoja rodzinę to świadków i dowody rzeczowe (smsy, listy, maile cokolwiek) i migusiem na policję, żeby w razie czego łatwo było sprawe o stalking założyć.

24

Odp: No i stało się.

Naprawdę, nie chcę mieć już z tym człowiekiem nic wspólnego! Nie mam ochoty się odzywać, dlatego szukam jakiegoś wyjścia z tej sytuacji, która powoli zaczyna mnie męczyć.

25

Odp: No i stało się.
ZakochanaBezPamieci napisał/a:

Naprawdę, nie chcę mieć już z tym człowiekiem nic wspólnego! Nie mam ochoty się odzywać, dlatego szukam jakiegoś wyjścia z tej sytuacji, która powoli zaczyna mnie męczyć.

Rób ja ci radzą idź na policję i poinformuj o tym jego dziewczynę by się o niego niepotrzebnie nie martwiła.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026