netkobietyWszystkie działy
Psychologia

małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

30 odpowiedzi8 901 wyświetleńzałożony przez Jaaga, 23.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Cieszę się, że znalazłam tak aktywne forum smile

Muszę się wygadać, dlatego od razu przejdę do sedna: nasz wspólny staż małżeński jest krótki; oboje zaliczyliśmy rozpad pierwszych małżeństw. Wydawać by się mogło, że dwoje dojrzałych i kochających się ludzi potrafi zbudować poprawny związek, czerpiąc nauki z poprzednich przykrych doświadczeń. Nic bardziej złudnego.

Tuż przed ślubem mąż kupił dom, w którym mieliśmy zamieszkać. Mąż jest w grupie tych znacznie lepiej zarabiających, więc z wykończeniem domu nie powinno być większych problemów, tym bardziej że i ja okresowo nieźle zarabiam. Problemy wkrótce jednak zaczęły się piętrzyć: mąż wiecznie miał do mnie pretensje praktycznie o wszystko: że się rządzę w JEGO domu, kierując pracami wykończeniowymi, że wydaję ciężko zapracowane przez niego pieniądze, że praktycznie nic nie jest potrzebne w domu w stanie deweloperskim, że nie mam prawa się z nikim umawiać ws. prac, itede. Wielokrotnie ośmieszał mnie przed ludźmi, nawet i sprzedawcą w sklepie, kiedy wyjątkowo udało się nam pójść na zakupy razem. Awanturom nie było końca, ale udało się nam wreszcie wprowadzić do wspólnego gniazd(k)a.

Muszę przyznać, że choć nigdy wcześniej nie zajmowałam się tak szerokim frontem prac wykończeniowych, to efekt jest dzisiaj więcej niż zadowalający smile W tym czasie pracowałam dodatkowo jako wolny strzelec w swojej branży, starając się wszystko pogodzić, ale wg mojego męża nie robiłam nic, tylko marnowałam jego pieniądze.

Nie wydaję pieniędzy na ciuszki czy drogie kosmetyki dla siebie. Od czasu kiedy poznaliśmy się praktycznie nic sobie nie kupuję, bo pracując z domu, nie mam w tym względzie większych wymagań ? przez lata nagromadziło mi się sporo niezłych ubrań. Staram się jednak odświeżyć garderobę męża, żeby wyglądał stosownie do wykonywanego przez siebie zawodu. Niestety i tu są problemy ? mąż jest minimalistą i woli chodzić w wyświechtanych ubraniach niż przeznaczyć na nie choćby najskromniejszą kwotę. Wyrzucam ?po kryjomu? dziurawe rzeczy, żeby nie robił o to awantur, i zastępuję je nowymi, dzięki czemu nie zauważa liczebnych zmian smile

Najważniejszy jest dla mnie obecnie dom i jego potrzeby. Ale i to jest źródłem kłótni. Co jakiś czas słyszę od męża: ?Nie zasługujesz na ten dom. To ja ciężko pracuję, a ty wydajesz ciężko zapracowane przeze mnie pieniądze. Jedź do rodzinki i zabieraj swoje rzeczy.? Więc wyjeżdżam do najbliższych. A wówczas mój mąż zaczyna swój stały repertuar ? najpierw obraża mnie, potem szantażuje, a następnie kaja się, przeprasza i błaga o powrót. Okresowo nawet usiłuje przekupić obietnicą wyjazdu na urlop, który normalnie uważa za stratę czasu i pieniędzy.

Mąż jest bardzo apodyktycznym człowiekiem, labilnym emocjonalnie i nie panującym nad sferą słowną w stosunku do najbliższych mu kobiet. Najbezpieczniej czuje się w ciągu tygodnia, kiedy jego czas jest zewnętrznie zorganizowany przez pracę i panujące w jego świecie autorytety. Tam realizuje się, jest dla innych miły i uprzejmy; moim zdaniem czasem nawet przepraszający, że żyje. W domu nie robi nic poza bałaganem ? jego obecność ogranicza się do siedzenia przed komputerem ? zawsze ma coś na jakiś inny nośnik do przegrania, nagrania, to znowu poznanie nowego systemu itede, choć nie jest informatykiem.

Tuż po przyjściu do domu posiłek ?MA BYĆ? na stole ?NATYCHMIAST!? Wszystko zresztą, czego chce ma być ?NATYCHMIAST!? On sam natomiast nie poczuwa się do zrobienia niczego w domu natychmiast ? porządek w papierach może poczekać rok, dwa, a może i dłużej. A mnie szlag trafia, że nie mogę przejść przez podłogę zawaloną papierami.

Najbardziej obcesowy jest w rozmowie przez telefon: ?Dlaczego tego nie zrobiłaś?!!! Natychmiast masz mi to przesłać!!!!! Co robiłaś cały dzień?!!!!! Dlaczego nie odbierasz telefonu?!!!!!!! Kto ci pozwolił się umówić z elektrykiem?!!!!!!...? Krzyczy, a mnie zatyka, bo to przecież światły człowiek, szanowany, inteligentny, błyskotliwy, z szaloną wiedzą ? prawdziwy autorytet... i kiedy wychodził z domu, był miły...

Jeszcze gorzej rozmawia z matką ? cichą, grzeczną i pokorną istotą. ?Po co dzwonisz?!!!!!!! Potrafisz tylko zawracać głowę i truć!!!!! Siedź w domu!!!!!! Nikomu niepotrzebne są twoje wyjazdy!!!!!!? Taki to jego elitarny sposób zwracania się do własnej matki, która dzielnie i spokojnie wysłuchuje tych złości i prosi Boga o spokój duszy synka.

Ze mną jest niestety gorzej ? jam ta niepokorna i nie dająca się ujarzmić istota. Pozycja i autorytet mojego męża nie były w stanie powalić mnie na kolana, bo w trakcie mojego super aktywnego życia zawodowego otarłam się o wiele wybitnych autorytetów, przed którymi rzadko kiedy padałam na kolana dla zasady ? bez uzasadnienia. I choć moja skromna magiesterka jest niczym w porównaniu z wykształceniem mojego męża, to udało mi się wiele w życiu osiągnąć i być dość rozpoznawalną osóbką w swoim środowisku. 

Dzieci z pierwszego małżeństwa odchowałam, okres całkowitego poświecenia się karierce zawodowej mam za sobą. Osiągnęłam wszystko, co zamierzyłam, a teraz, w tym drugim małżeństwie postanowiłam postawić na dom, na co wcześniej nie mogłam sobie pozwolić i czego po cichu dzisiaj żałuję. Paradoksalnie mój pierwszy mąż wyrzucał mi, że zbyt dużo zawodowo pracuję, a obecny, że zbyt mało. Ten drugi ? obecny - wyrzucał mi jednak podjęcie się projektu obciążającego mnie na okrągło przez dwa miesiące. I tak źle, i tak niedobrze.

Kilka scenek z życia wziętych:

Jedziemy zatankować auto. Idę na stację benzynową, aby zapłacić. Mąż czeka w samochodzie. Chce zapłacić kartą. Portal nieczynny. Nie mam gotówki. Kobieta prosi, abym podeszła do drugiego portalu. Ten też zepsuty. Podchodzę do pierwszego. Transakcja pomyślnie wykonana. Wracam do auta. Awantura: ?Ile tam byłaś?!!!!!!!! Tyle osób wyszło, a ciebie nadal nie ma!!!!!!! Coś tam robiła?!!!!!!!!...? Nie mam prawa odpowiedzieć na niekończące się pytania, bo mąż krzyczy i zasypuje mnie kolejnymi. W końcu wybucham i przekraczamy bramy piekieł.

Innym razem podjeżdżamy pod bank. Prowadzę ja. Parkuję w miejscu przewidzianym dla klientów banku. Mąż krzyczy: ?Zaparkuj tam!!!!? Odpowiadam: ?Ale tamto miejsce jest przeznaczone dla klientów innej firmy.? Mąż na to: ?Jak ci mówię, że MASZ TAM zaparkować, to MASZ to ZROBIĆ!!!!!? Nie przeparkowałam samochodu ? takam uparta bestia smile Niezła jazda była potem smile

Idę do firmy w ramach umowy. Zaczynam pracę na miejscu. Nagle dzwoni mój mąż: ?Wracaj NATYCHMIAST do domu!!!!!!! Potrzebuję cię tutaj!!!!!!! Na k... ta twoja praca!!!!!! Tu MASZ być!!!!!!? I niekończące się telefony co parę minut. Wstyd mi przed ludźmi, bo słyszą, że coś jest nie tak. Wieczorem piekło.

Idę na spotkanie z koleżankami. Już po godzinie mąż dzwoni, choć wyjaśniłam, że spotkanie potrwa ok. 2-3 godzin. Przyjeżdża bez uzgodnienia i czeka. Potem krzyczy: ?Na ch... ci jakieś spotkania!!!! W końcu i tak wszyscy się na ciebie wypną!!!!!? (Zawsze byłam osobą towarzyską ? lubię ludzi w przeciwieństwie do mojego męża, który nie może znieść, że mam grono znajomych.)

Jestem w szpitalu po operacji. Mąż przychodzi w odwiedziny. Co minutę spogląda na zegarek. Mówię, że jeśli ma coś pilnego, to może pójść. Obraża się. Wychodzę ze szpitala. Mąż ma mi wieczorem zmienić opatrunek. Dostaję gorączki: 38-39-39.8?C. Po 22.00 dzwonię i proszę, aby przyjechał, bo źle się czuję. Nadal pracuje, choć nigdy wcześniej tak długo nie pracował. W szale wyzywam go. Nie przyjeżdża w ogóle. A na następny dzień, w przeddzień moich urodzin, idzie do banku i kasuje mnie ze swojego banku. Po dwóch miesiącach przywraca mnie do łask. 

Przedwczoraj. Elektronik montuje sprzęt w domu. Ma też dla męża wykonać kilka prac, dlatego jest osobą po części akceptowaną smile Okazuje się, że gniazdko jest złe. Dzwonię do ?fachowca?, który montował gniazdko. Ten twierdzi, że wszystko jest w porządku. Przekazuję telefon elektronikowi, żeby sobie wyjaśnili fachowe kwestie. W tym czasie dzwoni mój mąż. Zajęty telefon wyprowadza go z równowagi. Kiedy oddzwaniam, krzyczy: ?Dlaczego nie odbierasz telefonu?!!!!!!! ? Wyjaśniam. ?Po co dzwonisz do jakichś b...?!!!!!! Zrobiłaś mi korektę?!!!!!!!!? (Wcześniej uzgodniliśmy, że korekta ma być na popołudnie/wieczór, a jest dopiero trochę po 14-tej.) ?Natychmiast mi ją prześlij!!!!!!! I nie zajmuj się głupotami, tylko weź się do pracy!!!!!!!! A co ten elektronik tam w ogóle tyle pracuje?!!!!!!!!!?) Telefon był na ?głośnym?. Kolejne upokorzenie ? kolejny człowiek słyszał, jak mój światły i szanowany mąż mnie traktuje. I jemu i mnie było nie w smak. Wieczorem piekło (proszę, aby zdjął buty, bo wymyłam wszystkie podłogi ? ostentacyjnie chodzi w butach po całym domu), obustronna pyskówka, piekło i wyrzucanie mnie z domu.

Byliśmy u psychiatry raz na moją prośbę po bożonarodzeniowych jazdach. Całą winę postanowiłam wziąć na siebie, prosząc o środki uspokajające dla mnie, gdyż mój mąż ciężko pracuje, więc to ja powinnam być w stanie zapanować nad sobą, kiedy on czuje się przeciążony pracą. Mąż nie odniósł się do żadnych swoich psychpatycznych zachowań, jak przystało na tak szacownego i rozpoznawalnego pacjenta smile Zażywałam tabletki miesiąc, ale i w trakcie ich zażywania mój mąż potrafił wyprowadzić mnie z równowagi. Która z normalnych kobiet pozwoliłaby, aby jej mąż ni stąd ni zowąd nagle powiedział do niej w Wielkanoc: ?Daj, psycholu, papierosa! Debilu, daj papierosa!?? I chociaż wcześniej nie odzywałam się ani słowem, to po usłyszeniu tych wyzwisk poleciałam równo, co doprowadziło do niezłego piekła. 

Tak więc jestem sobie teraz u rodzinki i zastanawiam się, co zrobić. Bo z jednej strony mój mąż jest pracowity, obowiązkowy i punktualny. Nigdzie nie chodzi. Nie pali. Z drugiej strony to dość regularnie słowny tyran, który nie szanuje mojej pracy w domu i freelancerskiej. Mam dość awantur i poniżania. Mam dość wypominania mi, że mieszkam w JEGO domu. Mam dość wyrzucania mnie z domu, który urządziłam, starając się sprawiedliwie dysponować dochodami męża i swoimi. Mam dość wypominania mi, że jestem na utrzymaniu męża, choć najpierw wydaję na nasze potrzeby z własnych dochodów, a kiedy zaczynają się kurczyć, sięgam po środki z dochodów męża. Mam dość nieprzewidywalnych awantur w weekendy, kiedy mój mąż nie wie, co ze sobą zrobić i albo śpi cały dzień, albo siedzi na komputerze, albo robi awantury. (Święta to niestety najgorszy czas sad((((( Najwięcej awantur. Obiecałam sobie, że nigdy nie spędzę z nim kolejnych świąt.) Mam dość poniżania mnie przed innymi ludźmi. Przecież z tyloma ludźmi współpracowałam i nadal współpracuję, otrzymując ich szacunek i sympatię. Wiem też, że skoro tuż po mojej operacji był w stanie cofnąć upoważnienie mnie do swojego konta, to zrobi to w każdym momencie, pozostawiając mnie bez środków w razie potrzeby i dachu nad głową.

Dlaczego jedynym człowiekiem, który mnie nie szanuje jest mój obecny mąż? sad(((((((( Czy można szanować człowieka, spodziewając się w każdej chwili, że wyrzuci cię ze SWOJEGO domu? Na szczęście mam gdzie pójść.

PS
W fazie kajająco sie-przepraszjacej mój mąż potrafi być super facetem ? zabawnym, dbającym, troskliwym, uczynnym. Potem przez jakis czas jest pasywny - aż do kolejnego piekła. Pytanie tylko: kiedy. Jutro? Za tydzień? Dwa? Najdłużej udało się nam wytrwać w pokoju trzy tygodnie.

Czy są na tym świecie jeszcze jacyś normalni faceci? A może jeśli człowiek dwukrotnie trafił na ?świrów?, to może sam jest Świrem?

2

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Jaaga witaj wink
Myślę że doświadczenie życiowe, a przecież wieloletnie ,dużo przejść ITD na pewno nasuwa ci odpowiedzi ,konkluzje...
Pytanie zatem czego i od kogo szukasz na forum odpowiedzi ,czy raczej usprawiedliwienia na sadomasochizm?
Z tego co czytam, twój partner kwalifikuje się już nie na leczenie u psychologa, a z marszu na oddział zamknięty..
Nadmierna pobudliwość ,nie uzasadniona agresja itp. To wynik choroby psychicznej . Uważasz że ktokolwiek napisze , że to normalne ,że mu przejdzie ? Może ma okres? yikes
Zadaj sobie pytanie na ile te "Dobre dni" Rekompensują całokształt jego podejścia do ciebie ,do związku, do waszej przyszłości, zważywszy że nie leczona choroba psychiczna może skutkować tragedią..
Wiesz.. Zwykle jestem bardziej wylewny ,ale w takich sytuacjach ręce mi opadywują ... Do jakiego stopnia można tak nie szanować siebie..Brak mi słów.
Jedyna rada (o ile jej potrzebujesz oczywiście) to niezwłocznie do specjalisty wspólnie! Znając życie despoty do gabinetu  nie zaciągniesz ,lecz jeśli mu na tobie zależy ,sama wiesz jak próbować chociaż o to zawalczyć..
Pozdrawiam

3

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Paweł-1979 napisał/a:

Jedyna rada (o ile jej potrzebujesz oczywiście) to niezwłocznie do specjalisty wspólnie!

Byli. Ale:

Jaaga napisał/a:

Całą winę postanowiłam wziąć na siebie, prosząc o środki uspokajające dla mnie, gdyż mój mąż ciężko pracuje, więc to ja powinnam być w stanie zapanować nad sobą, kiedy on czuje się przeciążony pracą.

yikes


Jaago, co powoduje, że dojrzała, mądra, wykształcona i zaradna kobieta daje się traktować w ten sposób? yikes Jeszcze bym zrozumiała babkę z zapadłej wsi, bez szkoły, bez pracy, z sześciorgiem małych dzieci, uzależnioną od męża finansowo... Ale Ty? Dzieci odchowane, praca jest, i to niezła... zamiast srrrrru! na jakąś egzotyczną wyspę, życiem się cieszyć, wspominać to, co było dobre i marzyć o tym, co jeszcze będzie, to ta siedzi w domu i niańczy psychola yikes

Masz jakąś misję zbawiania? Matkowania wink Boisz się, że po kolejnym rozwodzie ludzie pomyślą: "To już drugi mąż, z nią musi być coś nie tak"? Dlaczego ŚWIADOMIE DECYDUJESZ SIĘ NA ŻYCIE ZE ŚWIRAMI? Tak, świadomie, bo to nie Twoja wina, że ich spotkałaś, ale Twoja wina, że ciągniesz związek już po tym, jak się okazało, że są świrami.

Czemu jako zalety męża wymieniasz, że jest punktualny, niepalący i nie wychodzi z domu? yikes Ty tak serio? yikes Na zasadzie "inni piją, zdradzają, ależ cudo mi się trafiło"?

Można spotykać świrów, co nie znaczy, że samemu jest się świrem. Ale to znaczy, że wysyłasz tym świrom sygnały: "Chodźcie, chodźcie do mnie, ja się wami zaopiekuję, do cyca przytulę, będzie wam ze mną dobrze!" Facet Cię nie szanuje, wyzywa, obraża, upokarza, poniża, do szpitala dupy nie ruszył, a co Ty robisz? Domek mu urządzasz, o ubranka biednego misia dbasz, pracujesz, pomagasz jemu w pracy, spłukujesz się, zanim po pieniądze jaśnie pana sięgniesz, wyzwiska pokornie na klatę przyjmujesz...

Zalecam codzienny aerobik: stajemy przy ścianie, uginamy nogi w kolanach, dłonie opieramy o ścianę, uginamy ręce w łokciach i... walimy rytmicznie głową w tynk. Trzy razy dziennie po dwadzieścia minut wink

4

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Paweł-1979 napisał/a:

Pytanie zatem czego i od kogo szukasz na forum odpowiedzi ,czy raczej usprawiedliwienia na sadomasochizm?

To dobre pytanie, więc powtórzę je - czego oczekujesz od nas? że ktoś za ciebie odmieni życie twoje i męża?

Nie zrozumiałam o co chodzi z tym domem, skoro to jest jego dom, używasz jego własności, czemu nie ustalisz zasad korzystania z domu? Brzmi absurdalnie, no ale skoro jesteście małżeństwem, ale każdy ma swoje rzeczy, (życie?), to jak inaczej chcesz funkcjonować?

Skoro on nie chciał, byś zajmowała się wykańczaniem jego domu, to czemu na siłę zaspakajasz swoje potrzeby estetyczne, trzeba było mu zostawić surowe ściany (w końcu zgodziłaś się na układ - żyć w jego domu!) Mam wrażenie, po tym co napisałaś, że ty lubisz "uszczęśliwiać na siłę" - dla siebie nie kupisz ubrania, ale o jego będziesz dbać, wbrew jego woli.

Pozwalasz mu, by wszedł ci na głowę i nasr***. Jak mam rozumieć, że ty oszczędzasz na ubraniach, czujesz się skrępowana swoją potrzebą kontaktu ze znajomymi, a z drugiej strony pozwalasz, by traktował cię jak służącą - obiad natychmiast, masz wracać natychmiast mimo iż jesteś w pracy... itd

Chcesz niby coś zmienić w związku, ale przed psychiatrą odgrywasz rolę "wariatki", tej co to potrzebuje pomoc. Jeśli potrzebujesz pomocy, a z nim wszystko w porządku, to po co go tam ciągniesz?
I co w zamian? Gdy jesteś chora nawet nie ma na tyle ludzkich odruchów, by zaopiekować się tobą?

Ok, rozumiem, że różni są ludzie i kocha się pomimo, a nie za... Rozumiem, że jest ci ciężko z tak trudnym charakterem.
Wiesz co czujesz do niego? Wiesz dlaczego jesteś z nim? Jesteś inteligentną, zaradną kobietą - czego oczekujesz od siebie samej - chcesz być jego niewolnicą?

5 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2013-05-23 16:11:34)

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Normalnie sielanka smile

Jaaga napisał/a:

Muszę się wygadać...

psychiatra to mało?

Jaaga napisał/a:

dwoje dojrzałych (...) Nic bardziej złudnego.

skoro to już wiesz, to może już czas wyciągnąć jakieś dalej wnioski?

Jaaga napisał/a:

Mąż jest w grupie tych znacznie lepiej zarabiających,

wiesz że lecisz na kase?

Jaaga napisał/a:

mąż wiecznie miał do mnie pretensje praktycznie o wszystko: że się rządzę w JEGO domu

no bo to jego dom

Jaaga napisał/a:

Awanturom nie było końca, ale udało się nam wreszcie wprowadzić do wspólnego gniazd(k)a.

EEEE ...POPEAWKA .. do jego domu... wyraźnie masz wybiórczą pamięć

Jaaga napisał/a:

ale wg mojego męża nie robiłam nic, tylko marnowałam jego pieniądze.

i jego spojrzenia nigdy nie zmieniesz... Pytanie pomocnicze z jakiego mężczyzny kobieta potrafi zrobić milionera ??? - odp: z miliardera smile

Jaaga napisał/a:

nie mam w tym względzie większych wymagań ? przez lata nagromadziło mi się sporo niezłych ubrań

szkoda tylko że są już niemodne

Jaaga napisał/a:

Wyrzucam ?po kryjomu? dziurawe rzeczy, żeby nie robił o to awantur

On jest głupi, czy tylko ślepy?

Jaaga napisał/a:

Najważniejszy jest dla mnie obecnie dom i jego potrzeby. Ale i to jest źródłem kłótni.

Nie zapomijaj jego dom i jego potrzeby są najważniejsze, a Ty maszeruj i giń żołnierzu!

Jaaga napisał/a:

Co jakiś czas słyszę od męża: ?Nie zasługujesz na ten dom. To ja ciężko pracuję, a ty wydajesz ciężko zapracowane przeze mnie pieniądze.

nie martw się on wcale nie myśli że nie zasługujesz na ten dom... on Ci tylko przypomina, że to nie Twój dom

Jaaga napisał/a:

Więc wyjeżdżam do najbliższych.

.. bo on sobie tego życzy - fajny z Ciebie pajacyk, jakby puknąć Cię w łepek to pewnie bys się kołysała jak na sprężynce

Jaaga napisał/a:

Okresowo nawet usiłuje przekupić obietnicą wyjazdu na urlop, który normalnie uważa za stratę czasu i pieniędzy.

jak mówiłem, trzymasz się go bo ma kasę

Jaaga napisał/a:

Mąż jest bardzo apodyktycznym człowiekiem, labilnym emocjonalnie i nie panującym nad sferą słowną w stosunku do najbliższych mu kobiet.

po polsku - znaczy niestabilny emocjonalnie, tak? A po naszemu to - wariat, tak?

Jaaga napisał/a:

Najbezpieczniej czuje się w ciągu tygodnia, kiedy jego czas jest zewnętrznie zorganizowany przez pracę i panujące w jego świecie autorytety.

NAJBEZPIECZNIEJ????, Czyli rozumiem, że sa okresy gdy jest bezpiecznie i niebezpiecznie - a takie wahania źle na Ciebie wpływają... jest na to rozwiązanie... , myślę, że powinnaś uświadomić męża by sobie przestal zaprzątać głowę autorytetami i nie odpuszczał Ci, wtedy cały czas bedziesz czuła adrenalinę i niebezpieczeństwo, i w ten sposób pozbedziesz się wahań emocjonalnych czując się ciągle w niebezpieczeństwie

Jaaga napisał/a:

Tam realizuje się, jest dla innych miły i uprzejmy;

Ty nie jesteś godna jego uwagi, worku trenigowy smile

Jaaga napisał/a:

W domu nie robi nic poza bałaganem ? jego obecność ogranicza się do siedzenia przed komputerem ? zawsze ma coś na jakiś inny nośnik do przegrania, nagrania, to znowu poznanie nowego systemu itede, choć nie jest informatykiem.

A Ty idiotko sprzątasz po nim... i dziwiesz się że on narzeka ... jaka szkoda że nie jest informatykiem... no wtedy by nie odchodził od kompa i nie mial czasu by Cię opirniczać... no to masz szczęście bo inaczej nie zwracałby na Ciebie uwagi i nikt by Tobą nie pomiatał, a tak przynajmniej czujesz się potrzebna.

Jaaga napisał/a:

Tuż po przyjściu do domu posiłek ?MA BYĆ? na stole ?NATYCHMIAST!? Wszystko zresztą, czego chce ma być ?NATYCHMIAST!?

Taki chłop to skarb....

Jaaga napisał/a:

On sam natomiast nie poczuwa się do zrobienia niczego w domu natychmiast

oj to oszczerstwo - co piszesz.... on poczuwa się do obowiązków, tyle że potrzebuje czasu jak najlepiej się do tych rzeczy zabrać. tak to jest gdy kobieta nie docenia wysiłków męża .. to potem wypisuje takie bzdury

Jaaga napisał/a:

Najbardziej obcesowy jest w rozmowie przez telefon:

może już czas mu pokazać SKYPE smile niech się chłopak rozwijam
wtedy będzie mógl swoją groźna miną wpływać na swych adwersarzy, poprawiając wyrazistość przekazywanych treści

Jaaga napisał/a:

Jeszcze gorzej rozmawia z matką ...

no co TY, oni się tylko droczą ze sobą.

Jaaga napisał/a:

I choć moja skromna magiesterka jest niczym w porównaniu z wykształceniem mojego męża, to udało mi się wiele w życiu osiągnąć i być dość rozpoznawalną osóbką w swoim środowisku.

dobrze ujełaś swoją pozycje - jesteś tylko osóbką, za to on postacią, on jest człowiekiem .... a Ty ... dla niego w każdym razie szmatą do zamiatania brudów po sobie, niegodna by doglądać jego garderoby... a i sekretarką - najwyraźniej nie dośc dobrą, bo ciągle musi Cię o cos prosić, jakbyś sama nie potrafiła się domyśleć, ciężkie jest z Toba zycie.... ehhhh.

Jaaga napisał/a:

Dzieci z pierwszego małżeństwa odchowałam, okres całkowitego poświecenia się karierce zawodowej mam za sobą.

no , ale masz przecież jego ... on jest Twoim światełkiem, które Cię uszczęśliwia... spełniasz się w tym... a teraz po prostu postanowiłaś sobie poplotkowac na forum... i pochawlić się swoją pozycją ... społeczną ?

Jaaga napisał/a:

Osiągnęłam wszystko, co zamierzyłam, a teraz, w tym drugim małżeństwie postanowiłam postawić na dom

Grunt to nie tracić wiary ... pozwól że skalruję Ci obecne Twoje cele : właśnie jesteś na etapie odkrywanie ciemnej strony mocy, dzięki czemu będziesz miała zajęcie do końca życia smile newry Cię poprowadzą... ku ciemności smile

Jaaga napisał/a:

Paradoksalnie mój pierwszy mąż wyrzucał mi, że zbyt dużo zawodowo pracuję, a obecny, że zbyt mało. Ten drugi ? obecny - wyrzucał mi jednak podjęcie się projektu obciążającego mnie na okrągło przez dwa miesiące. I tak źle, i tak niedobrze.

jednym słowem potrafisz się dostosować do wymagań swoich partnerów smile

Jaaga napisał/a:

Byliśmy u psychiatry raz na moją prośbę po bożonarodzeniowych jazdach. Całą winę postanowiłam wziąć na siebie

Jeśli lekarz uwirzył - to kiepski specjalista był, albo bałas się że Tobie nic nie przepisze, jak zobaczy męża?

Jaaga napisał/a:

Czy są na tym świecie jeszcze jacyś normalni faceci? A może jeśli człowiek dwukrotnie trafił na ?świrów?, to może sam jest Świrem?

Są, ale Ty masz słabość to tych najlepszych smile

6

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Dziękuję, Averyl, BaboOsiadła i Pawle-1979, za (p)odpowiedzi. Nie szukam pomocy na forum. Ten post miał raczej uporządkować moje myśli i być próbą generalną przed podjęciem właściwego postępowania. Znam kilka kobiet, które w podobnych sytuacjach nie potrafią poukładać sobie w głowie doświadczanych spraw, przez co tracą masę czasu dopóki nie staną się wiarygodne, nie tylko w oczach własnych, ale i innych ludzi.

I uwaga do Dunkisa:
Jeśli zamierzałeś mnie sprowokować, to rozczaruję cię. Nie gustuję w pyskówkach smile Powinnam ci 'dać w tubę' (patrz słownik slangu) za skierowanie do mnie tych kilka niewybrednych epitetów, które świadczą, że odnalazłeś siebie samego w moim temacie. Szkoda, że doceniając dystans rozmówców na tym forum tak często, sam nie potrafisz się nim wykazać. Resztę pozostawiam bez komentarza.

7

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Jaga - powiem krótko - wiej od niego - nie warto czekać na poprawę Twego Mena - bo On się nie zmieni ....:/:/

Dunkis - ???? kto dał Ci prawo do obrażania autorki ????? młody jesteś - jeszcze nie wiadomo jak Tobie się życie ułoży ! AMEN ......... w Twoim temacie ... hmm

8 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2013-05-27 09:14:46)

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Jaaga napisał/a:

Dziękuję, Averyl, BaboOsiadła i Pawle-1979, za (p)odpowiedzi. Nie szukam pomocy na forum. Ten post miał raczej uporządkować moje myśli i być próbą generalną przed podjęciem właściwego postępowania. Znam kilka kobiet, które w podobnych sytuacjach nie potrafią poukładać sobie w głowie doświadczanych spraw, przez co tracą masę czasu dopóki nie staną się wiarygodne, nie tylko w oczach własnych, ale i innych ludzi.

I uwaga do Dunkisa:
Jeśli zamierzałeś mnie sprowokować, to rozczaruję cię. Nie gustuję w pyskówkach smile Powinnam ci 'dać w tubę' (patrz słownik slangu) za skierowanie do mnie tych kilka niewybrednych epitetów, które świadczą, że odnalazłeś siebie samego w moim temacie. Szkoda, że doceniając dystans rozmówców na tym forum tak często, sam nie potrafisz się nim wykazać. Resztę pozostawiam bez komentarza.

Najwyraźniej Twój mężczyzna jeszcze niewystarczająco dał Ci w kość, skoro uważasz, że to co napisałem jest prowokacją mającą Cię wciągnąć w pyskówkę, czego nie miałem zamiaru robić. Epitety, których użyłem nie miały obrażać, wręcz przecziwnie, miały dać Ci wyobrażenie jak głęboko Twój małżonek wbił Cię w ziemię, Twoją godność, Twoje wartości i Twoją osobę. Miała być to karykatura tego co napisałas o sobie. Jeśli nadal nie dostrzegasz tego w jakim jesteś położeniu, to albo ten wylany żal , to tylko wylany żal i naprawdę nie masz ochoty zmienić swojego życia, albo masz tak twardą dupę, że graniczy to z masochizmem, a na to, to jestem za mały by zająć stanowisko. Nie mogę sobie tylko wyobrazić, że kobieta z takim doświadczeniem życiowym, jak się opisujesz, tak dalece nie szanuje samej siebie. Ale z drugiej strony, własnie to że sama się nie szanujesz, że pozwalasz się nie szanować, sprawia, że Twój małżonek Cię nie szanuje.
Jeśli bardziej doceniasz dystans, który widzisz u innych i rękaw do wypłakania, którego najwyraźnie szukasz, by nabrać sił do trwania w tym CHORYM układzie, miast próbę otworcia oczu, to rzeczywiście dalszy moj komentarz w tym temacie wydaje się być zbędny.

Któreś z Was kiedyś pęknie, obyś to nie była to Ty, bo ciężko Ci będzie wrócić do pionu, a on... rokuję, że co najwyżej zmieni sobie pajacyka. Pozdrawiam.

ps. jeśli ktoś uważa, że naprawdę obrażam autorkę - a nie widzi tego że próbuję by spojrzała odrobinę krytycznie na swoje zachowanie przerysowując jej sytuacje - co zrobiłem, to niech się zastanowi - czy równie mocno reaguje na słowa i zachowania swojego męża - który obraża ze znacznie niższych pobudek.

9

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Ba-Cho,

dzięki za reakcję. Możesz mi wierzyć, że wielokrotnie wykazałam się większymi ?jajami? niż niejeden facet, z którym miałam ?przyjemność...? smile Kobietom (i nie tylko), które zmagają się z podobnymi problemami, życzę, aby ten post pomógł podejść do zagadnienia zadaniowo. Ratując siebie, można przy okazji starać się pomóc innym.

Dunkisie,

trochę to jak ?minusy dodatnie / plusy ujemne? i na dodatek ?po raczemu? smile ale dzięki za poświęcony czas i uwagę, co postaram się odwzajemnić poniżej smile

Mam nadzieję, że jak Cię kiedyś ktoś okradnie (odpukałam) i zgłosisz się na policję, to w ramach karykaturalnego uświadamiania Ci Twojego położenia smile nie usłyszysz: ?Tyyy taaaki owaki, skoroś dał się okraść, to ...? smile

Nad czym proponujesz zastanowić się w swoim P.S.? Nad tym, że jeśli faceci obrażają swoje żony ?ze znacznie niższych pobudek? (niż mój mąż? czyli jakich to np.?), to kobiety mają zwyczaj lub powinny słabiej (? niż ja?) reagować na ?słowa i zachowanie swojego męża?? Pogubiłam się smile

Nie sądzisz, że gdyby po wyszaleniu się w młodości i spłodzeniu dzieci, labilnych emocjonalnie facetów (po Twojemu ? ?wariatów?) obowiązkowo ?kastrować? smile ... [spokojnie, to nie to, co myślisz smile] ... z części testosteronu smile to może czuliby większy szacunek do siebie samych, zasługując tym samym na uzasadnioną reakcję zwrotną ze strony partnerek?

A tak rośnie nam liczba zdradzanych i porzucanych przez kolejne kobiety żałosnych frustratów, nieudaczników i ?białych misiów? pogrążających się w ?czeluściach? równouprawnienia smile i opłakujących do kieliszka czasy, kiedy to ?baba nie śmiała wyjść spod łóżka, jak chłop tupnął nogą? smile w rytm:
?... nie wrócą, nie wrócą tamte dni ...
Hej dziewczynooo, spójrz na misiaaa, ...
Który w oczach ma tylko szare łzy ...?? smile

PS
Dlaczego kobiety żyją dłużej? Nie dlatego, że są ?wredne? smile (cyt.), jak choćby te od Sherry Argov, czy uległe, jak wiele skośnookich smile ale dlatego, że ?zahartowane w bojach? potrafią się szybciej i skuteczniej ?spionizować? właśnie smile I kto tu jest ofiarą? smile

Polecam poniższe:

1. Kirkwood T.: Dlaczego kobiety żyją dłużej. Scientific American. (szczególnie ostatni akapit tekstu ? a nie mówiłam? smile)))))
2. Frąckowaik-Sochańska, M.: Zdrowie psychiczne kobiet i mężczyzn, płeć społeczno-kulturowa a kategorie ?zdrowia psychicznego? i ?chorób psychicznych?. Nowiny Lekarskie.
3. Owens, L.: Anxiety, Depression, Inflammation and Disease. Psychological Distress Increases Inflammatory Response and Illness.

Te dwa ostatnie już całkiem poważnie

No to się wygadałam smile

10

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Co do minusów dodatnich i plusów ujemnych, jeśli naprawdę nie dostrzegasz, co pod tym się kryło i nadal stawiasz opór to powiem Ci tak: zwalanie winy na innych poprzez  doszukiwanie się wyłącznie powodów zaistniałych sytuacji z pominięciem siebie samego, zawsze mnie wprawiało w zadumę. Jeśli sam sobie ktoś nie chce pomóc ? to dla czego ja mam kogoś przekonywać żeby sam sobie pomógł. Ale ponieważ sprawiasz wrażenie, osoby, która mimo, że przyzwyczajona nie wychodzić zza swej skorupy, wychyla głowę to napisze jeszcze kilka rzeczy.
Zastosowałaś wobec mnie dokładnie to samo, co ja zastosowałem wobec Ciebie ? tyle że w przeciwieństwie do Ciebie ? gdy czytałaś ? komentarze do moich cytatów ? a ktoś w dodatku doszukał się że Cie obrażam ? co było bzdurą, ja nie patrzę wyłącznie na słowa ? a na to, co chcesz wyrazić. I zamiast szukać przesłania ? skupiłbym się wyłącznie na tym, że mi złorzeczysz ? w końcu napisałaś, mimo że odpukałaś, że masz nadzieję że mnie okradną! I że mnie potem wyszydzą! Pokazując moją ? powiedzmy beztroskę w pilnowaniu rzeczy. Ale czy nie mieliby racji? Może etyka nie pozwoliłaby na to, ale pomyśleli by sobie ? dureń, np. zostawił laptopa w sklepie i dziwi się , że mu do podpieprzyli, albo ukradli mu mesia, a przecież mógł założyć dodatkową blokadę, albo płacze, że jest stratny bo nie wykupił AC. Tylko widzisz ? każdy tak myśli ale nie powie ? bo to by było niekulturalne. I te durne ludzie, łącznie z Tobą, przyzwyczajenie do tego by im co namiej współczuć licza wyłącznie na słowa wsparcia i użalania się ? albo jak w Twoim wypadku ? wygadania się ? a prawda jest taka jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Ale ludzie są delikatnie. Nasze nastwienie na świat jest roszczeniowe, a polityka naszgo państwa nawet w zasadzie karze ludzi zapobiegliwych a nagradza nieudaczników. Przykład ? rolnicy, który mają OBOWIĄZEK ustawowy ? ubezpieczać budynki i mogą ubezpieczać uprawy ? nie robią tego ? a jak przyjdzie pożar, powódź ? to rece wyciągają, a nasze durne państwo uruchamia specjalne środki by ich poratować, a oni i tak nadal narzekają. Czy to ich wina ? czy państwa ? czy warunków atmosferycznych, że się nieubezpieczyli? a ja mówię tak ? ich wina że się nie zabezpieczyli. Jak się nie ma warunków do danego rodzaju upraw ? to się za nie bierze ? albo szuka czegoś, co nie tylko przyniesie zysk, ale i pozwoli to zabezpieczyć. I tak samo by było ze mną na policji ? to że poszedłbym to zgłosić, to wcale by nie spowodowałoby, że bym sobie nie pluł w brodę że jednak nie powinienem, czegoś przewidzieć, albo lepiej się zabezpieczyć, ale ludzie z natury ? jak TY wola zwalać wine na zewnętrzne czynniki, byleby broń boże nie zobaczyć w sobie jakiejś niedoskonałość, choć gdzies tam w głębi czasem Przemyka myśl , o tym, że można było ? nie wychodzić z samochodu, jednak przy dupie trzymać laptopa ? itd. I ja mówię Ci ? właśnie to czego nie chesz usłyszeć, wypunktowałem Ci takie ? trzymanie laptopa przy dupie ? ale odnosząc się do tego co napisałaś.
Pogubiłaś się?  No to Ci opowiem ? zamiast  szukać skutecznego rozwiązania obecnej sytuacji ? pyskujesz sobie z mężem ? a ponieważ to co dla Ciebie jest upokarzające ? te rozmowy i traktowanie ? jed dla niego norma ? oznacz to że grasz w jego grę a nie swoją, Tobie tylko się wydaje że chcesz postawić na sowim, i że próbujesz coś w swoim życiu zmienić ? a jest na odwrót- grające wg ? jego zasad tylko podsycasz w nim poczucie tego, że tak właśnie ma być = ?równa się? temu, że nic nie robisz takiego by to zmienić, a wyłącznie sobie to wmawiasz.
Co do kastrowania testosteronu ? nie ma znaczenia co sądzę na ten temat, bo to co sądzę na ten temat i tak nie zmieni tego z czym się na co dzień spotykasz. Za to nie zgodzę się z Tobą w punkcie gdzie piszesz, że szacunek bierze się z jego ilości. Na szacunek sobie trzeba zapracować u innej osoby ? i zgadzam się z Tobą, że jeśli ktoś siebie nie szanuje ten nie będzie szanował innych. Tyle, że patrząc na to co opisałaś wynika, że Ty mu pozwiliłaś na to by nie szanował Ciebie, bo pozwalając mu na takie zachowania wobec Ciebie -  przestałaś szanować siebie samą ? a ciut wyżej napisałem i powtórzę, ktoś kto przestaje szanować siebie, nie będzie szanował innych ? koło się zamknęło.
Co do opisanych przez Ciebie żałosnych frustratów ? kobiety mówią o równouprawnieniu wyłącznie wtedy gdy jest im to na rękę, ale to kolejna Wasza słabość. Mężczyźni byli i będę porzucani przez kobiety, za to biorąc pod uwagę ilość zakładanych tematów przez mężczyzn na tym forum, to pod względem liczby wypadają raczej blado? w porównaniu z kobietami, które piszą że są porzucane. Ale ja i tak na przekór wielu, wrzucę ich do jednego worka ? to wynik braku rozmowy w związku dwóch stron ? zamknięcia mężczyzn w sobie i życie kobiet z wyobrażeniem o tym co myślą o związku mężczyźni.

Co do PS ? mam inne spojrzenie na temat powodów długości życia, po prostu kobiety swoim zachowaniem wykańczają mężczyzn ? uważając zawsze że ktoś inny jest winien wszystkiemu ? tylko nie one (coś jakby o Tobie ? ). Kobiety generują problemy, często doszukując się w oczywistych sprawach rzeczy nie mających miejsca, wylewając potem swoje frustracje na mężczyzn.

Bardzo mi się podoba pewien aforyzm, pewnej znanej osoby, która napisała:

Jak to dobrze że nie urodziłam się mężczyzną, wtedy musiałabym ożenić się z kobietą.

Wolę czytać  Zafon, albo Goodkinda.

11 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-05-29 09:48:27)

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Ciekawe jakim typem był Twój mąz przed ślubem. czy już wtedy nie widziałas sygnałów, które dałyby Ci do myślenia.
Inna sprawa....rozdzielanie w małżeństwie...moje, twoje!!

Irytująca sytuacja ciągle slyszeć, że się nie jest w swoim domu, ze sie wydaje nie swoje pieniądze....jakie to małżeństwo, jaka wspólnota??? Każdy sobie rzepkę skrobie.
Lepiej było nie brać ślubu i nie mieszkac wspolnie. Wtedy nie byłoby problemów co jest czyje i kto czyje pieniądze wydaje.....

Nie miałabym ochoty wprowadzić się do domu, o którym ciągle słyszę, że nie jest mój i nie mam w nim prawa nic robić!

12

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

MoniaCo,
dziękuję za odpowiedź. Wiesz, zawarcie małżeństwa, szczególnie w późnym wieku, związane jest często z tzw. majątkiem odrębnym, nie wchodzącym w skład wspólnoty majątkowej, co może prowadzić niestety do takich konfliktów, jakie opisuję smile Tak, masz rację, to bardzo ?irytująca sytuacja?.

Dunkisie,
odnosisz wrażenie, że stawiam opór? Przed czym lub kim? smile Tobą? smile I skąd to przeświadczenie, że ?zwykle nie wychodzę zza swej skorupy?? ?Wychylam głowę? Twoim zdaniem? Spod stołu? Nie dostrzegasz, żem nieźle na nim usadowiona? Potrafisz wyczytać między wierszami, dlaczego piszę o ?usadowieniu?? smile

No cóż, nie odniosłeś się do mojego kluczowego pytania z poprzedniego postu: ?NAD CZYM PROPONUJESZ ZASTANOWIĆ SIĘ ...? Nad tym, że JEŚLI FACECI OBRAŻAJĄ SWOJE ŻONY ?ZE ZNACZNIE NIŻSZYCH POBUDEK? (niż mój mąż? czyli jakich to np.?), to KOBIETY MAJĄ ZWYCZAJ LUB POWINNY SŁABIEJ (? niż ja?) REAGOWAĆ NA ?SŁOWA I ZACHOWANIE SWOJEGO MĘŻA??? A skoro umiesz czytać między wierszami, to zastanów się, dlaczego o to zapytałam smile No i może pokusisz się jednak o udzielenie logicznej odpowiedzi smile

W którym poście zwróciłam się do Ciebie, abyś mi pomógł? smile Czybyś znowu wyczytał coś ?między wierszami? w moich postach, o czym nie wiem? Mam wrażenie, że wyjaśniłam to 26.05 smile

Wiesz, żeby być w stanie doszukiwać się przesłania między wierszami smile trzeba wpierw umieć czytać literalnie, i to ze zrozumieniem smile A tu lipa smile Napisałam, że jeśli miałaby Ci się kiedykolwiek przytrafić taka przykra rzecz jaką jest np. kradzież, to MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE POTRAKTUJĄ CIE JAKO TAAAKIEGO OWAKIEGO I NIE KAŻĄ CI ... smile

A jeśli nadal nie zrozumiałeś, to podam inny przykład: Czy jeśli mówimy do dziecka: ?Mam nadzieję, że jeśli autobus się dzisiaj spóźni i nie uda Ci się dotrzeć na 1. lekcję na czas, to Pani nie nakrzyczy na Ciebie i nie wyrzuci Cię na korytarz.? to mu złorzeczymy, żeby się właśnie spóźnił i żeby Pani potraktowała go ?z buta?? Dlaczego podałam przykład dziecka? Będzie o tym jeszcze parę razy smile

Nie odniosę się do Twojej, całkiem zresztą nietrafionej diagnozy z 3. akapitu z wielu względów, których nie zamierzam wyjaśniać. Jeden już kiedyś przedstawiłam. 

Przeświadczenie, że człowiek powinien wszystko przewidzieć, przeciw wszystkiemu się zabezpieczyć, ot choćby zakładając kolejne (??) blokady czy nie wychodząc z samochodu itp., bo ... jest tu dość znamienne smile ale powstrzymam się od komentarza, gdyż to nie moja ?działka? smile

Co do rolników, nie sądzisz, że lepiej byłoby z nimi samymi omówić te kwestie zabezpieczeń budynków i upraw, aby poznać ich powody? To co zwróciło moją uwagę w tym fragmencie to sposób, w jaki odbierasz naszych rodaków i nasze państwo: ?te durne ludzie? i ?nasze durne państwo?. Sądzisz, że gdzieś ?trawa jest zieleńsza?? smile I kto tu startuje z brakiem szacunku do swych korzeni, tożsamości narodowej? smile Wracamy do koła? smile

Piszesz: ?... kobiety mówią o równouprawnieniu wyłącznie wtedy gdy jest im to na rękę, ale to kolejna Wasza słabość ...? i ?kobiety swoim zachowaniem wykańczają mężczyzn?. Jak myślisz, dlaczego zadałam Ci pytanie: ?Dlaczego kobiety żyją dłużej?? podając moją prowokującą odpowiedź i jako przeciwwagę polecając parę wiarygodnych źródeł? smile

Lubisz wkładać wszystkie kobiety do jednego wora? Znam wiele osób (kobiet i facetów), które mówią o pozytywnych i negatywnych skutkach równouprawnienia, ale nie posunęłabym się do żadnych uogólnień nt. poglądów statystycznej kobiety, czy statystycznego mężczyzny w tym temacie. [Sama pisałam o rosnącej liczbie frustratów, nie że każdy facet to ś... smile]

Dziwi Cię, że mężczyźni nie zakładają na tym forum tak wiele postów o porzuceniu / zdradzie jak kobiety? A JAK NAZYWA SIĘ TO FORUM? smile Zauważyłeś, że coraz bardziej mnie bawisz? smile

Szkoda, że nie poczytasz poleconych artykułów / prac (bądź co bądź naukowych) ? byłby niezły materiał do obgadania smile Naprawdę lepiej czujesz się w roli u/ob/rażonego dziecka? Może uda się nam kiedyś zgadać nt. ?Cienia wiatru? i ?Gry anioła? na jakimś forum czytelniczym smile Goodkinda nie czytałam, ale postaram się nadrobić tę zaległość smile bo nie zakładam z góry, że mnie po/za/gryzie smile

Co do aforyzmów ? znasz kogoś, kto chciałby usłyszeć o sobie to, co A. Toscanini powiedział o R. Straussie: ?Przed Straussem-kompozytorem zdejmuję kapelusz; przed Straussem-człowiekiem zakładam go z powrotem.?? smile

PS

1. A skoro, jak napisałeś: ?każdy tak myśli ale nie powie ? bo to by było niekulturalne?, jak Twoim zdaniem wyglądałby świat, gdyby wszyscy ludzie wyznawali Twoje zasady z 2. akapitu, tj. nie przejmowali się etyką, etykietą, nie szanowali emocji innych itepe? O ile to norma w świecie dziecka, to czy świat dorosłych nie powinna cechować m.in. dojrzałość emocjonalna? [zob. ?Dojrzałość emocjonalna a kompetencje emocjonalne? wg Kamili Krocz; ręczę, że p. Kamila nie gryzie smile]

2. Potraktuj proszę wszystkie zadane przeze mnie wyżej pytania jako retoryczne, aczkolwiek nie zakładam, że nie ?pękniesz? smile

13

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Jaaga próbę generalną już miałaś smile
Kiedy premiera?

14

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
luc napisał/a:

Jaaga próbę generalną już miałaś smile
Kiedy premiera?

Hej Luc smile

premiera trwa smile wszystkie bilety wyprzedane smile może i nie czego żałować, bo ?to przedstawienie? smile to nie Hollywoodzka historia smile z happy endem smile

15

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Jaaga ale jak on sie zachowuje teraz? Napisz pls jak wyglada sytuacja.

Ja ostatnio wracajac z narzeczonym z wesela smialismy sie wyglupialismy, a jak przyszlo isc sie polozyc, on szukal czegos w TV, wiec mowie mu wylacz i tak nie bedziemy ogladac a ten wpadl w jakis chory szał, przezywal pod nosem i pretensje . W szoku bylam i poszlam spac do innego pokoju. Rano powiedzialam ze zareczyny nie sa jeszcze slubem , ze jesli zobie pozwala teraz na takie jazdy to co mam sie bac jak sobie wypije ze mi wpierniczy?? Aaaa...

16

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Mercedeska napisał/a:

Jaaga ale jak on sie zachowuje teraz? Napisz pls jak wyglada sytuacja.

Ja ostatnio wracajac z narzeczonym z wesela smialismy sie wyglupialismy, a jak przyszlo isc sie polozyc, on szukal czegos w TV, wiec mowie mu wylacz i tak nie bedziemy ogladac a ten wpadl w jakis chory szał, przezywal pod nosem i pretensje . W szoku bylam i poszlam spac do innego pokoju. Rano powiedzialam ze zareczyny nie sa jeszcze slubem , ze jesli zobie pozwala teraz na takie jazdy to co mam sie bac jak sobie wypije ze mi wpierniczy?? Aaaa...

Hej Mercedesko smile

hmm, jeśli oczekujesz ode mnie porady, to wyznam szczerze, że nie wiem, co powiedzieć - za mało danych. Zresztą nikt nie zna naszej sytuacji tak dobrze jak my sami, prawda?

Spróbuję mimo wszystko tak:

Skoro jesteście zaręczeni, to pewnie nie znacie się dzień, dwa. Zastanów się, jak Twój narzeczony zachowuje się na co dzień, co o tym sądzisz i jak się z tym czujesz. Myślę, że gdybyś odczuwała z jego powodu strach, bo odreagowuje złe emocje na Tobie, należałoby ?stanąć obok siebie? (co jest naprawdę trudnym zadaniem) i zadać sobie pytanie, czy to jest właściwy partner.

Co do ?chwilowych szałów?, myślę, że wszyscy okresowo w nie wpadamy. I choć uważam siebie samą za w miarę opanowaną osobę, nie powiem Ci, jak się zachowuję, gdy mnie ktoś wkurzy, choćby np. i na drodze smile Ważne, aby nie odreagowywać swoich frustracji na innych, którzy niczym sobie na takie zachowanie nie zasłużyli ? tak sadzę.

Z pewnością nie radziłabym Ci pochopnie podejmować decyzji w którąkolwiek stronę. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet i najgorsze decyzje (jak nam się kiedyś wydawało) często okazują się wcale nie całkiem takie złe, bo otwierają przed nami jakieś ?nowe drzwi?. Nie bez powodu E. Piaf tak cudnie i przekonująco wyśpiewuje ?Nie żałuję?.

Tak więc przeanalizuj, na tyle na ile jesteś w stanie, dobre i złe strony Waszego związku, powody, dla których chcecie być razem, plany, które chcecie wspólnie zrealizować, łączące Was zainteresowania, ale i to co Was różni i jak sobie radzicie w kwestiach spornych, w chwilach kryzysowych; czego w sobie wzajemnie nie akceptujecie i jak zamierzacie z tym żyć (ołówek i kartka papieru pomogą Ci uporządkować swoje myśli).

W całej tej buchalterii smile nie zapomnij o emocjach, bo przecież nikt Was nie zmusił, abyście byli razem - zastanów się, dlaczego go kochasz, co w nim cenisz, na co możesz z jego strony liczyć ... I jeśli Twój mężczyzna jest skory do rozmów, przegadajcie to razem.

Może na sam początek, aby wprawić się w dobry nastrój, dobrze byłoby wsłuchać się w słowa piosenki ?Filozofia małżeńska?, których autorem jest nikt inny jak smile facet smile Marian Hemar [Oby tylko nie zaczęła nam rosnąć liczba ?męskich bokserów (nie tylko słownych)? smile]

Życzę Ci wszystkiego co najlepsze smile

PS
Jeśli chodzi o moją sytuację, myślę, że za jakiś czas, jak ?stanę całkiem obok siebie? smile opiszę podjęte przeze mnie działania i ich efekty. A nuż ?moja droga? wskaże komuś na jedno, aczkolwiek nie jedyne, z możliwych rozwiązań.

Póki co dostrzegam potężne luki w kwestii przemocy psychicznej w związku na każdym kroku: m.in. w rzetelnej informacji, dostępie do niej, prawodawstwie, dlatego chodzi mi po głowie pewien pomysł związany z naszą tu [skądinąd super smile] stroną, ale potrzebuję trochę czasu, żeby zabrać się do rzeczy konkretniej.

Tak więc jeśli zobaczysz tu kiedyś mój ?innowacyjny? post, zapraszam Cię już teraz do współpracy smile

17

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Czekam w takim ukladzie na Twoj post.

Jesli chodzi o mnie to jestem pewna ze J. nigdy by mnie nie skrzywdził, a ten jego wybryk jednorazowy juz przepuscilam miedzy palce. Bo jak napisalas kazdy popada czasem w jakis szał, dodatkowo u niego potegowal to alkohol, wiedzial co zrobil i przepraszal kilka razy. Moze ja przesadzam ale chcialabym uniknac podobnych sytuacji, bo jesli my nie bedziemy sie wzajemnie szanowac, zacznie sie wszytsko walic... Nie podoba mi sie rowniez sytuacja jak partnerzy sobie dogaduja przy znajomych, do tego rowniez nie dopuszczam. Wzajemny szacunek to podstawa.

Zapisal mnie na masaz relaksacyjny do SPA, hahaha niech sie stara. Bo wiele sie jeszcze uczy. Jest z mojego wieku , a on doswiadczenia w zwiazkach nie mial wielkiego. Uwazam to za plus, poniewaz mogę go podszkalać.. wink

18

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Jaaga, doświadczas słownej agresji, w obcowaniu chyba z osobą psychopatyczną.
Ratuj się.

Tak obrażaśz się na Dunkisa.
Ależ on tak pokazał Twoją prawdziwą sytuację, obdartą ze złudzeń.
Nie obrażaj się na niego, to nie jest atak na Ciebie.
Tak właśnie postrzega Ciebie Twój mąż, niestety. ( przynajmniej takie wnioski można wysnuć na podstawie tego co napisałaś).

Give up stupid dreams, take up reality sad


Jesteś dumna że obecny mąż taki wykształcony, tak dobrze zarabia, możesz przy nim zrealizować marzenie o domu... ale nie Twoim, ale poza tym mąż jest prymitywem przemocowcem pozbawionym empatii....

Zajmujesz się organizowaniem nie swojego domu co jest Ci wytykane na każdym kroku, może nawet angażujesz się finansowo... Po co ???
Przecież jak mu się sznudzisz to i tak zostaniesz na lodzie nie odzyskasz ani swoich pieniędzy ani starań.

Ten dom nie ma fundamentów.... jedynie chciejstwo, a to za mało by zmierzyć się z rzeczywistością.

19

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Witam oj kochana masz kłopot .W mojej ocenie Twój mąż jest zakompleksionym facetem ,który zrzucając winę na Ciebie chroni siebie ,swoją pozycję itd.Dunkis bardzo mi przykro ,ale ma wiele racji. Nie walcz ,bo on na to czeka.To jego sposób na wyładowanie frustracji.  Spróbuj w sytuacjach już jakby przerobionych (powtarzających się kłótniach) zachować się zupełnie inaczej ,nieprzewidywalnie dla niego .Np;wyrzuca Cię z domu a Ty mu na to "Kochanie masz z tym kłopot sam wyjdź,ja kocham to miejsce mi tu dobrze" lub mówi jesteś głupia "Skarbie to Twoje słowa ja znam swój iloraz inteligencji" .Mówisz spokojnie ,krótko i nie dajesz się wciągnąć w wir pretensji, wyzwisk itp.I nawet jeśli dalej będzie gadał to TY wychodzisz ,milczysz.Mam nadzieję że nie ma u Ciebie aktów przemocy  fizycznej ..... To działa tylko dobrze trzeba rozegrać.Sama jestem przy końcu eksperymentu ,a mój mąż wije się ze złości ,bo kończą mu się narzędzia do dowalania.Czekam na kulminację i choć boję się (mamy 5 dzieci) to ja rozdam karty do ostatniej partii. Siłę mam w spokoju im bardziej on się trzepie ja jestem spokojna.

20

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Drzazga napisał/a:

Jaaga, doświadczas słownej agresji, w obcowaniu chyba z osobą psychopatyczną.
Ratuj się.

Tak obrażaśz się na Dunkisa.
Ależ on tak pokazał Twoją prawdziwą sytuację, obdartą ze złudzeń.
Nie obrażaj się na niego, to nie jest atak na Ciebie.
Tak właśnie postrzega Ciebie Twój mąż, niestety. ( przynajmniej takie wnioski można wysnuć na podstawie tego co napisałaś).

Give up stupid dreams, take up reality sad


Jesteś dumna że obecny mąż taki wykształcony, tak dobrze zarabia, możesz przy nim zrealizować marzenie o domu... ale nie Twoim, ale poza tym mąż jest prymitywem przemocowcem pozbawionym empatii....

Zajmujesz się organizowaniem nie swojego domu co jest Ci wytykane na każdym kroku, może nawet angażujesz się finansowo... Po co ???
Przecież jak mu się sznudzisz to i tak zostaniesz na lodzie nie odzyskasz ani swoich pieniędzy ani starań.

Ten dom nie ma fundamentów.... jedynie chciejstwo, a to za mało by zmierzyć się z rzeczywistością.

Hej Drzazgo,

dzięki za odpowiedź, w której jest wiele prawdy.

Wiesz, zaczynam dochodzić do wniosku, że chyba największym wrogiem niektórych (w tym mnie samej) partnerek MIZOGINISTÓW, bo tym właśnie fachowo smile zdaje się być mój mąż (nie psychopatą), jest pęd i uwikłanie w obowiązki oraz przede wszystkim brak wiedzy, a co za tym idzie ? odraczanie zatrzymania się, aby poddać rzetelnej weryfikacji złe doświadczenia w związku.

Przemoc psychiczną ?w białych rękawiczkach? łatwo jest zlekceważyć w dłuższej perspektywie czasu i w końcu zamieść pod dywan, kiedy człowiek przyzwyczajony do gnania przez życie ?na oślep? stara się realizować wszystkie zobowiązania na czas, i kiedy na dodatek partner-mizoginista zachowuje się bardzo poprawnie i okazuje partnerce szacunek w 19 najprzeróżniejszych sytuacjach na 20. Aby uświadomić sobie, że partner-mizoginista (nigdy) [staram się tego słowa nie nadużywać] nie z/rozumie, że tą 1 sytuacją na 20, kiedy posuwa się do emocjonalnej i słownej przemocy, rozwala podstawy związku zbudowane w pozostałych 19 sytuacjach, trzeba mieć czas; trzeba się zatrzymać, zebrać doświadczenia ?do kupy? (najlepiej moim zdaniem spisać), przeanalizować je i zacząć poznawać problem, korzystając z wiarygodnych źródeł (w tym specjalistów, bo po to przecież są), aby nie wyważać otwartych drzwi. [Niestety, jak pokazuje moje życie, trzeba wpierw stać się ?niezłym ekspertem? w danej dziedzinie, aby móc w pełni współpracować z ?profesjonalnymi? profesjonalistami w jej zakresie smile]

Tak, masz całkowitą rację, twierdząc, że postawę partnerek mizoginistów można by nazwać ?chciejstwem?, bo nauczyć mizoginistę szacunku do kobiet to tak jakby oczekiwać, że uda się nam ?nauczyć kota szczekać? (jak to ładnie określiła dr Susan Forward w ?Dlaczego on nie kocha ...?), nie wspominając już o dobrej woli ?samego kota?, kiedy w końcu przejrzy na oczy i dostrzeże, co zrobił z własną ?kuwetą? na własne zresztą życzenie smile

Nie obraziłam się na Dunkisa ? jestem już na tyle ?dużą dziewczynką?, że nie obrażam się z byle powodu smile tym bardziej z powodu kogoś, kogo nie znam smile Zresztą, co Dunkis, w którego postach dostrzegam wiele sprzeczności, samozaprzeczania, nieprzychylności wobec kobiet i wylewanych frustracji, może wiedzieć o mnie i moim mężu? Ale widać ma swe powody, co nie mnie oceniać. Podsumowując ten wątek, mogę tylko stwierdzić, że nie zlekceważyłam jego uwag, co widać nie tylko po objętości moich odpowiedzi, ale i liczbie uśmieszków, bo przyznaję, że przy okazji tej wymiany bawiłam się wcale nie najgorzej.

Co zaś do marzeń, myślę, że patrząc zdroworozsądkowo, praktycznie każde marzenie może wydać się głupie; na szczęście nie składamy się wyłącznie ze zdrowego rozsądku smile Pamiętasz tę wymianę między Keatingiem a McAlliesterem w ?Stowarzyszeniu umarłych poetów? nt. marzeń? Jestem za tym pierwszym smile Przy okazji polecam ?A Dream Within A Dream? E. A. Poe smile

21

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
kingusiago napisał/a:

Witam oj kochana masz kłopot .W mojej ocenie Twój mąż jest zakompleksionym facetem ,który zrzucając winę na Ciebie chroni siebie ,swoją pozycję itd.Dunkis bardzo mi przykro ,ale ma wiele racji. Nie walcz ,bo on na to czeka.To jego sposób na wyładowanie frustracji.  Spróbuj w sytuacjach już jakby przerobionych (powtarzających się kłótniach) zachować się zupełnie inaczej ,nieprzewidywalnie dla niego .Np;wyrzuca Cię z domu a Ty mu na to "Kochanie masz z tym kłopot sam wyjdź,ja kocham to miejsce mi tu dobrze" lub mówi jesteś głupia "Skarbie to Twoje słowa ja znam swój iloraz inteligencji" .Mówisz spokojnie ,krótko i nie dajesz się wciągnąć w wir pretensji, wyzwisk itp.I nawet jeśli dalej będzie gadał to TY wychodzisz ,milczysz.Mam nadzieję że nie ma u Ciebie aktów przemocy  fizycznej ..... To działa tylko dobrze trzeba rozegrać.Sama jestem przy końcu eksperymentu ,a mój mąż wije się ze złości ,bo kończą mu się narzędzia do dowalania.Czekam na kulminację i choć boję się (mamy 5 dzieci) to ja rozdam karty do ostatniej partii. Siłę mam w spokoju im bardziej on się trzepie ja jestem spokojna.

Witaj Kingusiago,

wiesz, w związku, gdzie którakolwiek ze stron musi regularnie co jakiś czas udowadniać (nie tylko sobie samej), że to ona ?rozdaje karty? brak moim zdaniem tego co najważniejsze ...

Bardzo dziękuję za tych kilka konkretnych porad. Wierz mi, że testowałam wiele sposobów (których pewnie nie sposób wyczerpać), aby mój mąż spróbował wejrzeć w swoje zachowanie moimi oczami: spokojnie tłumaczyłam, ilustrowałam analogiami, oddawałam tym samym, obrażałam się, ignorowałam, drwiłam, sama atakowałam (słownie), reagowałam z dystansem chłodno wytyczając granice i zasady postępowania, usuwałam się itd. Skusiłam się parę razy nawet i na metodę ?na pieska? smile tzn. poprzez zanurzanie ?mordki szczeniaka w jego własnej urynie? smile

W efekcie tych moich ?technik? mój mąż wiele razy został przeze mnie tak mocno ?znokautowany? (psychicznie), że ?słaniał się na nogach?, tyle że z każdym takim nokautem czułam do niego coraz mniej tych emocji, na których można chcieć coś budować. Wiele razy sam usiłował trzymać się wytyczonych zasad i granic ? do czasu ...

Posłuchałam porady Baby Osiadłej (nieco wyżej) i staram się trenować Jej wersję ?aerobiku? smile w każdej wolnej chwili smile Nie mam złudzeń co do tego, że można zmienić drugiego człowieka; ten typ tak ma ? tak samo (będzie) postępował z każdą inną kobietą. To jego charakterologiczna rysa. Nie łudzę się też już dziś, że kiedykolwiek zrozumie na trwałe, że źle postępuje i że to on sam jest ostatecznie ofiarą własnego postępowania.

Mimo wszystko wypróbowuj własne metody; a nuż trafisz na najwłaściwszą dla siebie i Twoich dzieci, czego z całego serca Wam życzę. I niech ta ?kulminacja? zakończy się w pełni po Twojej myśli. Faceci nigdy nie pojmą, jak potężną siłę potrafi w kobiecie wyzwolić troska o bezpieczeństwo i dobro dzieci. Mam nadzieję, że jesteś pod opieką psychologa lub psychoterapeuty. Powodzenia!

PS
Człowiek musi dać radę, kiedy nie ma innego wyjścia smile

22

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Jaaga napisał/a:

Posłuchałam porady Baby Osiadłej (nieco wyżej) i staram się trenować Jej wersję ?aerobiku? smile

kiedy nie ma innego wyjścia smile

Jaaga - a oprócz "aerobiku" coś jeszcze działasz czy jesteś na etapie "nie mam wyjścia"?

23

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
luc napisał/a:
Jaaga napisał/a:

Posłuchałam porady Baby Osiadłej (nieco wyżej) i staram się trenować Jej wersję ?aerobiku? smile

kiedy nie ma innego wyjścia smile

Jaaga - a oprócz "aerobiku" coś jeszcze działasz czy jesteś na etapie "nie mam wyjścia"?

Hej Luc,

nie doświadczyłam jeszcze takiej sytuacji, z której nie byłoby wyjścia, tak więc moja odpowiedź na drugą część Twojego pytania brzmi ?Nie?, na pierwszą ? ?Tak? (o czym już wyżej pisałam).

A konkretniej w sprawie ?Tak?: Podjęłam działania na kilku płaszczyznach równocześnie, bo uznałam, że tak właśnie należy. Dziś mogę odnieść się tu tylko do jednej z nich ? najbardziej neutralnej i zarazem podstawowej ? do czytania. Czytanie wszelkiej literatury na temat przemocy psychicznej w związku pozwala poznać problem, a tym samym zdystansować się do niego, o czym też już wyżej wspominałam. Pozostałe działania, których ocena i podsumowanie wymagają czasu, cierpliwości i przede wszystkim utrwalonych efektów, staram się przeprowadzać ?w białych rękawiczkach?, stosownie zresztą do sposobu, w jaki postrzegane są moje doświadczenia na zewnątrz. Myślę, że w pierwszej kolejności chciałabym tu jednak podsumować swoje własne postępowanie, błędy, które popełniłam i pułapki, w które wpadłam ? często na własne życzenie, z niewiedzy lub po prostu braku czasu, ale z pewnością nie z braku szacunku do siebie samej, jak mi tu w jednym poście usiłowano wmówić, bo tego uważam mam akurat dość sporo smile Mam nadzieję, że będę w stanie również odnieść się do lekcji, jakie można by z moich doświadczeń wynieść. Gdzieś wyżej pisałam też o planach ?zadziałania? ogólniej w temacie przemocy na tej stronie, bo czytam tu wiele rozproszonych po wszelkich możliwych zakładkach wstrząsających historii, które mają wspólny mianownik ? przemoc psychiczną w związku, ale potrzebuję na to trochę czasu. Byłoby mi miło, gdybyś zechciała wesprzeć ten temat smile

Ten skrót myślowy z P.S., który moim zdaniem potraktowałaś dość wybiórczo, odnosił się do tamtego konkretnego kontekstu rozmowy. Chciałam przez niego wyrazić swoje PRZEKONANIE, że kobieta, która ma pod swoją opieką dzieci, musi w końcu ?skutecznie obezwładnić? partnera-przemocowca [= ?dać radę?, tzn. poradzić sobie z nim ? choćby i na ?własnych? zasadach lub najzwyczajniej rozstając się z nim], jeśli zawiodły ją inne sposoby [= ?kiedy nie ma innego wyjścia?, tj. kiedy ?cywilizowane? sposoby dotarcia do agresywnego partnera nie odnoszą żadnego skutku smile]

Skrót ten można by oczywiście przenieść na wiele innych sytuacji, ale najważniejszym jego przesłaniem jest to, że nie ma według mnie takiego ciężaru życiowego, którego człowiek nie byłby w stanie unieść, nawet jeśli wszystko zdaje się temu przeczyć. Ludzie, którzy przeżyli najgorsze tragedie życiowe dobrze o tym wiedzą.

PS

I żeby nie było żadnych niedomówień, w ostatnim akapicie nie myślałam bynajmniej o przyjęciu postawy masochistycznej, bo mnie samej chyba mimo wszystko jednak bliżej okresowo do ... sado smile [Ale potraktuj proszę tę moją ... preferencję pół żartem, pół serio smile]

Jak widać, ani czytanie ani pisanie ?na skróty? nie jest najlepszym sposobem komunikowania się smile I dziwić się, że coraz częściej nie potrafimy ze sobą rozmawiać [to moja ogólna uwaga nt. ludzi] smile

24

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Jaaga napisał/a:

Byłoby mi miło, gdybyś zechciała wesprzeć ten temat smile

Ten skrót myślowy z P.S., który moim zdaniem potraktowałaś dość wybiórczo
I żeby nie było żadnych niedomówień, w ostatnim akapicie nie myślałam bynajmniej o przyjęciu postawy masochistycznej, bo mnie samej chyba mimo wszystko jednak bliżej okresowo do ... sado smile

Jak widać, ani czytanie ani pisanie ?na skróty? nie jest najlepszym sposobem komunikowania się smile I dziwić się, że coraz częściej nie potrafimy ze sobą rozmawiać [to moja ogólna uwaga nt. ludzi] smile

Witaj Jaago
Przepraszam jeżeli odebrałaś moje pytanie jako wybiórcze potraktowanie Twojego postu. Przeczytałam go uważnie.
Zacytowałam taki mały fragment żeby zadać pytanie.
Masz rację, nie można pisać na skróty (to pod moim adresem) smile
Czytam Twoje posty z uwagą bo widzę, że jesteś osobą bardzo silną, w przeciwieństwie do wielu osób tu piszących, które sobie z pewnymi sytuacjami nie radzą.

Nie mam doświadczenia z przemocą domową, więc moje ewentualne wsparcie może się opierać wyłącznie na doświadczeniu życiowym jako takim, a nie na doświadczeniu z takimi sytuacjami.
Dlatego rzadko się w takich wątkach wypowiadam bo czasem trzeba mieć trochę wiedzy na ten temat lub doświadczenia.
Rzadko nawet czytam takie wątki. Twój mnie zainteresował bo jesteś osobą świadomą i inteligentną.

25

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Hej Luc,

nie ma co się ?linczować? w sensie zastanawiać się, który ?skrótowy wariant komunikacji? jest bardziej pod adresem której z nas, prawda? Ważniejsze moim zdaniem jest to, że ? jak wyczytałam powyżej ? Twoje wsparcie jest możliwe, a to już coś smile

Temat przemocy psychicznej w związku jest trudny i dość świeży. Jako że nigdy wcześniej nie doświadczyłam tego problemu, sama byłam zdziwiona odkrywając, że pierwsze wiarygodne publikacje poruszające ten problem w literaturze światowej pochodzą dopiero z lat 90. W naszym prawodawstwie temat ten został uregulowany ustawą z r. 2005, którą znowelizowano w 2010 r.

Wg badań przeprowadzonych w USA przemoc psychiczna jest przyczyną 55% rozwodów; mało tego, tamtejsze poradnie odnotowują ok. 90% przypadków par, które przed zawarciem związku małżeńskiego przyznają, że w ciągu ostatniego roku doświadczyły przemocy psychicznej w związku. (Chang, 1996) Te dane są dość wymowne.

Miłe to, co o mnie napisałaś smile ale wydaje mi się, że i siła, i inteligencja są mimo wszystko wartościami zmiennymi ? raz mamy ich mniej, raz więcej smile Nie bez powodu przysłowie chińskie mówi: ?Wszyscy ludzie są mądrzy: jedni przedtem, inni potem.? smile I choć nigdy nie czułam się ?Taka mala? smile [pamiętasz tę cudną interpretację słów Hemara w wykonaniu Ewy Wiśniewskiej?], to doceniam i rozumiem mądrość słów Owidiusza nt. skały i kropli wody, głównie dzięki sporemu bagażowi doświadczeń i niezłemu stażowi na tym świecie smile

Chang, V.N. (1996). I Just Lost Myself: Psychological Abuse of Women In Marriage.

26

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Jaaga napisał/a:

Posłuchałam porady Baby Osiadłej (nieco wyżej) i staram się trenować Jej wersję ?aerobiku? smile w każdej wolnej chwili smile

smile

27

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
Jaaga napisał/a:

...Możesz mi wierzyć, że wielokrotnie wykazałam się większymi ?jajami? niż niejeden facet, z którym miałam ?przyjemność...? smile

Hehe... nie wątpię.

Jaaga napisał/a:

Kobietom (i nie tylko), które zmagają się z podobnymi problemami, życzę, aby ten post pomógł podejść do zagadnienia zadaniowo. Ratując siebie, można przy okazji starać się pomóc innym.....

Twoje podejście do zagadnienia, sposób rozwiązywania problemu, budzi mój podziw.
Rzeczywiście wielu możesz wskazać drogę.
Tak trzymaj. :-)

28

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Witaj N4VV,

bardzo dziękuję za miłe słowa smile Nigdy nie byłam ofiarą megalomanii smile dlatego nie oczekuję podziwu, aczkolwiek muszę szczerze przyznać, że pomimo wielu dotkliwych ?efektów ubocznych? moich działań, każdy kolejny dzień utwierdza mnie w przekonaniu, iż podjęłam właściwe decyzje i czynności. Podstawą jest mieć jasno wytyczone cele, konsekwentnie je realizować i być pewnym co do ich słuszności, o czym przekonuje mnie m.in. przytoczona przez P. Evans w ?Toksycznych słowach? myśl Michaela White?a: ?Czerpię inspirację ze sposobu, w jaki ludzie starają się odbierać władzę swoim prześladowcom, z tego jak próbują odzyskać swoje utracone terytorium, odmienić swoje życie i mieć ostatnie słowo na temat tego, kim są.?

Wielkie dzięki za wsparcie smile

29

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Wiem, że nie oczekujesz podziwu.
Ja jednak podziwiam kobiety myślące, skuteczne w działaniu - kobiety niezależne.
Niestety jest ich bardzo niewiele. big_smile

30

Odp: małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu
N4VV napisał/a:

Wiem, że nie oczekujesz podziwu.
Ja jednak podziwiam kobiety myślące, skuteczne w działaniu - kobiety niezależne.
Niestety jest ich bardzo niewiele. big_smile

Hej, N4VV,

miło, że odpisałaś smile

?pogłówkowałam? trochę nad Twoim nickiem, i mam kilka wersji na N4, ale tego VV za nic nie mogę ugryźć smile Potraktuj to jednak z przymrużeniem oka, ok? smile

Przechodząc do tematu, tak, sztuką jest przezwyciężyć samego siebie, nie innych, jak słusznie zauważył Lao Tse smile Oby tylko po drodze nie narobić zbyt wielu głupstw, prawda? smile Tak więc jeśli możesz, pilnuj mnie tu proszę od czasu do czasu smile

Ws. statystyk ilościowych ?takich kobiet?, o jakich piszesz nie mam zdania ? wiarygodnego smile nie spotkałam na swojej drodze zbyt wielu kobiet niemyślących i nieskutecznych w działaniu [czyli zależnych? smile]

Trzymaj się smile

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » małżeństwo na psycho-finansowym rozdrożu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026