Nasze drogi się rozeszły.
Nie wiem co dalej.
Moja życiowa aktywność spadła do zera.
Chęci, zerowe.
Co robię? NIC
Nie jem, nie śpię, myślę.
Nie tylko o tym, co się w związku z tą relacją wydarzyło, ale o całym moim życiu. Smutnym.
Tak, mam psychologa. Początek drogi.
Czy są tu osoby, które emocjonalnie się uwolniły? Czują ulgę? Nie tęsknią? Są szczęśliwe?
Ja tęsknię. Nie, nie za nim. Nawet nie za iluzją, swoim wyobrażeniu o nim. A za niewiedzą. Całe życie znałam go jako fantastycznego człowieka. Nigdy nic nas nie łączyło, poza ciepłym koleżeństwem. Ale kiedy spot wydarzeń sprawił, że się zbliżyliśmy ciut bardziej, przestało mi się zgadzać. Zaczęłam szukać. Drążyć. Uczyć się.
I dziś wiem - psychofak.
Tęsknię za niewiedzą...