Czy ktoś zna sposób na odkochanie się? Juz 16 miesięcy nie jestem z nim, ale nie ma dnia zebym o nim nie myslala. Czesto go spotykam, choc staram sie go unikac. Niestety to widywanie sie potrwa jeszcze 3 miesiące, jak przetrwac ten czas? Czy pozniej, jak zniknie mi z oczu, bedzie mi lzej? Są chwile, gdy mysle ze juz nic do niego nie czuje, ale gdzies uslysze jego imie, albo imie jego narzeczonej, albo cos o ich slubie, i przygotowaniach do wesela, to serce mi pęka, z żalu, z zazdrości, że to ona wygrała jego miłosc, z tesknoty za nim, z bezradnosci. To trwa juz tak dlugo a z dnia na dzień jest coraz gorzej. Nie mieszkalismy razem, nie bylam z nim 24h na dobe, ale kochałam go i chyba nadal kocham. Czesto dzwoni i prosi o spotkanie, a ja wtedy wariuje, z nienawisci za to, co mi zrobił i ze smutku, ze nie moge sie z nim spotkac. Podświadomie jednak czekam na te telefony. Jestem nienormalna, on mnie zdradził, skrzywdzil, oszukiwal i wmowil mi, ze to wszystko moja wina,a ja bym skoczyla dla niego w ogien. Blagam, pomozcie mi
Podobne tematy
2 2009-06-09 11:31:34 Ostatnio edytowany przez Mcrka (2009-06-09 11:32:20)
To że go kochasz po tym co Ci zrobił - to normalne. Po prostu taka jest miłość -wybacza wszystko. Ale jeśli On już ma swoje życie, nowe plany... pozwól mu odejść. W swoim podpisie masz by nie byc wycieraczką do butów... więc nie bądź. Przestan go widywać, spotykać się i spójrz w około ilu mężczyzn Cię otacza. Kiedyś na pewno przestaniesz go kochać, że śmiało o tym będziesz mogła powiedzieć, ale na to trzeba czasu. Ja kiedyś leczyłam się 3 lata... I obecnie mam męzczyzne któremu tamten do pięt nie dorasta!
Jak Ci będzie ciężko to pisz tutaj... będę zaglądać =*
acha... i sentencja która mi kiedyś pozwoliła odejść "Czasem kogoś kochać oznacza pozwolić mu odejść"...
Dziekuję za to zapewnienie,ze kiedys na pewno zapomnę. Juz nie moge sie doczekac tej chwili. Wiem, ze kiedys bedzie mi obojetny, po mojej pierwszej milosci tez plakalam i zarzekalam sie, ze zawsze bede go kochac, a jednak zapomnialam. O tym tez musze zapomniec, bo za chwile w jakas depresje popadne, ale jest mi tak przykro czasem. I wlasnie dzisiaj jest mi tak przykro, ze musialam tu napisac. A co do tych facetów, ktorzy są wokół, to jak mnie widza, to albo chowaja sie do kanałow, albo zmieniaja w drzewa, bo ja żadnego fajnego jeszcze nie spotkalam. 3 lata mówisz? To jeszcze mi zostalo 20 miesiecy! Moze dam rade!
Dorotka, każda kobieta różnie radzi sobie z "odkochaniem się". Mi zajęło trzy lata bo jestem bardzo wrażliwą osobą. Dwa lata po zerwaniu jeszcze się z nim widywałam.
Tak naprawdę odkochałam się dzięki nowej miłości. Tamten zbladł przy kolejnym...
"Na miłość najlepsza jest miłość".
Kochana- czas zaszaleć i znaleźć lekarstwo ![]()
Tu masz racje, tylko inny facet moze spowodowac, ze zapomne o tamtym, ale ja mam taki problem, ze po pierwsze nie spotykam fajnych facetow (serio, mam wrazenie, ze ci fajni sa zajeci albo mną niezainetresowani), a po drugie wydaje mi sie, że zaden facet nie dorasta tamtemu do pięt, ze ni clepszego mnie juz nie spotka.
Tu masz racje, tylko inny facet moze spowodowac, ze zapomne o tamtym, ale ja mam taki problem, ze po pierwsze nie spotykam fajnych facetow (serio, mam wrazenie, ze ci fajni sa zajeci albo mną niezainetresowani), a po drugie wydaje mi sie, że zaden facet nie dorasta tamtemu do pięt, ze ni clepszego mnie juz nie spotka.
no wlasnie, masz wrazenie.. a moze po prostu z gory zakladasz, ze nie dorastaja tamtemu do piet..
przeca tamten Cie oszukiwal, krzywdzil, no wiec wcale taki super nie byl
zamiast z gory zakladac, ze Ci wolni faceci sa beznadzijeni, moze sprobuj jakiegos poznac blizej i przekonac sie
Przeraza mnie to troche, wiekszkosc dziewczyn w moim wieku ma juz dzieci, mezow, narzeczonych, partnerow, z ktorymi sa kilka lat, a ja ciagle sama. I mam wrazenie, ze tak juz bedzie, ze on mial racje mowiac mi, ze zostane stara panna.
dorotka, po pierwsze nie zostaniesz starą panną- zresztą ta nazwa wyszła z mody i teraz promuje się "singielstwo", po drugie "co z oczu to z serca". w koncu koleś zniknie i wrócisz do formy, wtedy będziesz mogła pokochać kogoś innego ![]()
Nie jestes sama ja nie moge sie odkochać . nie patsz na innych czy maja dzieci oni tez maja problemy ( nikt sie nie przyzna ) i nie oceniaj zadnego faceta w gory
a co do starej panny to nie przesadzaj ![]()
Dzieki dziewczyny, kochane jestescie. Moje ciotki niestety nie znaja slowa "singielka" i uporczywie uzywaja hasla "stara panna"! I tak mi wszyscy wmawiaja, ze nikogo nie poznam, nikogo nie znajde, ze nie mam z kim isc na wesele przyjaciólki, ze pewnie jestem jakas dziwna, ze wybrzydzam, ze czekam na ksiecia z bajki, a 18 lat juz nie mam. I ja juz uwierzylam, ze skoro do tej pory nikogo nie mam, to juz pewnie miec nie bede. I troche zrezygnowalam, poddalam sie. Raczej nie wychodze na imprezy, na dyskoteki jestem za stara, bo moglabym byc matką dziewczyn, ktore tam sie bawia, a znajomi juz mnie nawet nie zapraszaja, bo i tak nie pojde z nimi,no bo czuje sie jak 5 kolo u wozu. Wiem, ze sie nad soba uzalam, a Wy tego nie lubicie, ale dzisiaj poprostu musze. Dzisiaj nie jestem silna.
Moja mama mi to samo powiedziala 3 miechy temu nie jestes facet nie szukasz dziewczyny chce byc babcia . Mysle sobie chcesz byc babcia i wychowac . Mowie ubieraj sie pokaze ci zycie mlodych odezwal sie tata ty baranie stara babe na dyskoteke
wybralem lokaz cudy nie widy
moja mama szczeze powiedziawszy zawstydzila sie i powiedziala Daniel juz nie bede sie wpierniczała a te mlode kobiety do w moich czasach nikt by nie pomyślą. Teraz to mamajest moja najlepsza kolezanka i wspiera mnie jak nikt wiec nic na sile 25 lat to wiek najlepszy do szukania ![]()
Ale przeciez są ludzie , którym samotnosc jest zapisana w gwiazdach, nie kazdy znajduje kogos na cale zycie. Moze ja wlasnie jestem taka osoba, po cholere mam szukac, skoro i tak nie znajde. Gdyby ktos byl mi pisany, to mysle ze bym go poznala, nawet siedzac w piwnicy. Moje szukanie tu na nic! Narobie sobie tylko nadziei, a pozniej bede ryczec w poduszke!
Moze oni nie szukają
Znajdziesz tylko nie na sile milosc musi sama zapukać ![]()
Ja to chyba musze dzwonek zamontowac, bo tego pukania to w zyciu nie uslysze!
Schowane na serca dnie,
nadziei iskierki dwie,
pierwsza to ja
druga to Ty,
czy kiedyś spotkają się?
Normalnie sie wzruszyłam jak uslyszalam przed sekunda tę piosenkę! Chyba mi juz odwala!
Co ja ci powiem
chcesz i juz teraz odojetnie kogo ?
Czasami tez tak mam ale czekam wytrwale moze i ja mam gdzies zapisane samotnosc ?
nie wiem po żyje i zobacze
Czy wychodzisz szczęściu na przeciw?? chodzi mi o to czy spotykasz się z przyjaciólmi,odwiedzasz z nimi knajpy,czy sobotnie wieczory spędzasz na imprezie, w dyskotece??? przecież masz dopiero 25 lat??!!
A najważniejsze czy usmiechasz się do ludzi???? Czy chodzisz z kamienną miną po ulicy????
Jak to wygląda u Ciebie????
Sobotnie, niedzielne i wszystkie pozostałe wieczory spędzam w domu. Raz na rok wyjde na jakis wieczór panienski albo do znajomych,dyskoteki juz dawno sobie odpuscilam, bo nawet nie mam z kim na nie chodzic (kolezanki maja dzieci i inne zajecia na glowie). A po ulicy (zreszta nie tylko) chodze z glowa w dol, moja przyjaciolka mowi na mnie: kontrola podlogi!
Ja miałam podobnie moja pierwsza miłość
le okazał się świnią, zdradził mnie i chciał mnie wykorzystać, na szczęście nie zrobiłam niczego głupiego. Nadal kiedy widzę Mariusza serducho mocniej bije, ale najchętniej bym go zabiła za to wszystko. Chyba już go nienawidzę. Byłam sama przez rok
A potem spotkałam Kamila, i i jestem z nim do dziś
Mariusz jest teraz sam a jak widzi mnie z nim to czuje en jego wzrok i zazdrość. Lubie ładnie sie ubrać wyjść na miasto
Mariusz jest ochroniarzem, Czasem czuje ze nie odrywa ode mnie wzroku, ale cóż może teraz tylko popatrzeć, niech wie co stracił ![]()
Najlepszym lekarstwem jest inna miłość ![]()
Nawet nie wiesz, jak pragnę tej nowej milosci, bo wiem, ze wtedy wszystko inne przestanie sie liczyc i nawet nie bede pamietac jak tamten mial na imie. Ale jakos nie potrafie uwierzyc, ze jeszcze kiedys sie zakocham i ze ktos pokocha mnie. Nie wierze, ze kogos poznam, wiec siedze w domu i z tych nudow rozpamietuje, a im wiecej mysle, tym bardziej sie sobie dziwie, jakie glupoty potrafie wymyslec! Wiem, ze nie mnie pierwszej ktos zlamal serce i wiem tez, ze czas leczy rany i kiedys zapomne! Ale teraz mi bardzo źle! Dziekuje, ze jestescie!
Teraz tak myślisz bo tęsknisz za tamtym, w głowie każdej kobiety której związek zakończył się jest właśnie ta myśl.. już nikt mnie nie pokocha, już nikogo sobe nie znajde... A ty powinnaś właśnie wręcz odwrotnie pokazać, że jesteś atrakcyjna, pewna siebie. Idz do fryzjera, na zakupy, kup sobie szpilki , nową bielizne... pokaż trochę ciała i ruszaj w miasto ![]()
Wystarczy brak kontaktu z tym osobnikiem i po jakimś czasie zapomnisz tak po prostu. Naturalnie. Może po miesiącu, a może po roku. Nie ma reguły.
Unikam go jak tylko moge, ale pracujemy razem, wiec jest ciezko. Zlozylam podanie o przeniesienie, prezes powiedzial ok, ale dopiero we wrzesniu. Skoro do tej pory wytrzymalam, to te 2 miesiace nie zrobia mi juz tak duzej roznicy. Mam tylko nadzieje, ze jak bedzie bardzo źle, to mnie pocieszycie.
no pewnie ze tak ![]()
Tak jak mówiła niteczka, poczuj sie pewniejsza siebie, idz na miasto, umów sie z koleżankami ![]()
dorotka ... mam dla Ciebie zadanie na razie na jeden tydzień... nie jest trudne,i można spróbować,chociażby na siłę... chciałbys wiedzieć jakie???
Tak, tak, tak!
MUSISZ KONIECZNIE zacząć się uśmiechać do ludzi!!!!!!!!!! Podnieść głowe do góry i jak to pisze Twoja koleżanka nie bądź ,,kontroletem podłogi''.. To jest badzo ważne!!!!
Nie będzie to łatwe,ale SPRóBUJ!!!!!!!!!!!!!!!! Idź przez miasto sama czy z koleżanką, głowa do góry, usmiechaj sie do znajomych,zaczepiaj ich krótkim ,,cześć''... lub ,, co słychać''...Rób to pierwsza...
Rano jak wstaniesz i wieczorem przed spaniem powtarzaj sobie ok 5 razy: jestem szczęśliwa, jest mi dobrze, nikt i nic mnie nie zdenerwuje i nie zdołuje.... mów to tez wtedy kiedy widzisz tego chłopaka!!!
To bardzo ważne... Dobrze by było gdybys nawet do niego powiedział z UŚMIECHEM NA USTACH ,,cześc'' i radośnie poszła dalej!!!!! on szczeli karpia-bo nie będzie wiedział o co chodzi??? tobie może nie być aż tak super ,ale pokaż mu, że go juz (że tak brzydkao napiszę) OLEWASZ(mimo że tak JESZCZE nie jest)
Zobaczysz że wiele osób będzie mówiło ,,, co tobie dorotka, coś z tobą nie tak''' a ty mów raz się żyje:)
Jeszcze raz to nie jest aż tak trudne,i mozliwe!!!!
Ja też mam problemy ale włąśnie tak się zachowuję.... wiesz co o mnie mówią ,,że promienieję,że świetnie wyglądam... mimo że w środku jeszcze troche boli... ale jak słucham tych ludzi to nawet teraz się uśmiecham... a jak słyszę fajną muzykę to mimo że mam 2 dzieci to myslę o super imprezie z młodszym o 10 lat rodzeństwem!!! myślisz że nie pojadę ??? oj pojadę i będę się świetnie bawić a co??? RAZ się żyje...
buziaki i do dzieła...
my tu jesteśmy codziennie, więc pisz co i jak , czasem będzie do kitu ale jakos damy razem radę !!!!!!!
Spróbuje, nie mam nic do stracenia! Może tym sposobem przyciągnę szczęście. A Wam, kochani, dziękuję za dobre rady! Ide teraz na zakupy! Może jakies fajne buciki poprawia mi humor, a potem pomaszeruje z usmiechem przez miasto! Dam znac jutro jak mi poszlo! Nie spodziewam sie cudow, ale moze cos sie zmieni? Moze to podziala jak zaklecie? jestem szczesliwa, jets mi dobrze... Powtarzam, choc jeszcze bez przekonania!
Ja sie dowiedziałam w poniedziałek,że "moj meżczyzna" mnie nie kocha
Współczuje Ci Dorotko ja ledwo żyje i nie moge znaleźć punktu odniesienia do przyszłości ![]()
Trzymaj sie
Nie ma się komu zwierzyć i nie ma mnie kto pocieszyć ![]()
Jestem - przeczytaj co napisałam dla dorotki i rób to samo... zacznij od razu... nie pokaz temu chłoptasiowi że przeżywasz!!!! to zasada, bo on będzie tryumfował jak będzie widział Cie przybita!!!!
Choć nie masz na to ochoty i chce Ci się płakać UŚMIECHAJ sie zwłaszcza gdy on patrzy!!! Zbaranieje chłopak bo nie spodziewa sie Ciebie takiej....Bądź radosna, a jak on zniknie za rogiem i nie będzie Cię widział to możesz wtedy popłakać ... wiem że jest Ci ciężko.... powtarzaj sobie zdania typu... jestem szczęsliwa, dzisiaj będzie fajny dzień, nic nie zepsuje mi humoru!!!
to naprawdę pomaga... zwłaszcza przed snem-jak pisałm dla dorotki....
dorotko, to może potrwać kilka dni,może dłużej... musisz przekonać się, że można żyć inaczej, można się cieszyć czyimś szczęściem, a swoim najbardziej... jesteś młoda-wiesz ilu facetów czeka właśnie na Ciebie!!!!!!! Tylko uśmiechaj sie i patrz właśnie na nich a nie na ,,podłogę''
a zakupy to dobre posuniecie... pokaż jaka z Ciebie super dziewczyna...
musisz uwierzyć w siebie, ja już wierzę...
annika
dorotko, to może potrwać kilka dni,może dłużej... musisz przekonać się, że można żyć inaczej, można się cieszyć czyimś szczęściem, a swoim najbardziej... jesteś młoda-wiesz ilu facetów czeka właśnie na Ciebie!!!!!!! Tylko uśmiechaj sie i patrz właśnie na nich a nie na ,,podłogę''
a zakupy to dobre posuniecie... pokaż jaka z Ciebie super dziewczyna...
musisz uwierzyć w siebie, ja już wierzę...annika
Dokładnie, kup sobie jakiś fajny ciuszek, buciki, idź do fryzjera, zaszalej i niech mu oczy zbieleją jak Cie zobaczy w pracy. Wejdź pewna siebie i radosna
) Mmmm Jaka satysfakcja
Czujesz to juz?
Ja też wieże :*
Ja tez powolutku zaczynam wierzyc! To "usmiechanie sie" naprawde dziala! Polecam to wszystkim, dla ktorych usmiech jest ostatnia rzecza, na jaka maja teraz ochote! I jeszcze czerwone paznokcie, dzieki ktorym czuje sie jak gwiazda! Ale to polecam raczej dziewczynom! I sloneczko, ktore niesamowicie poprawia humor! I Wy, kochane moje, niby obce, a jednak nie jest Wam obojetne, jak sie czuje! Ide teraz na spacer, niestety nie z zadnym fajnym facetem, tylko z moim szalonym psem, ktory najbardziej na swiecie nienawidzi smyczy, ale wierze, ze na tego fajnego faceta tez przyjdzie czas w moim zyciu.
Nikuś nie lepiej, że powiedział Ci o tym, zamiast tkwić w takim związku? Teraz możesz zacząć układać sobie życie od nowa. Daj sobie 3 dni na wyryczenie wszystkiego, na czwarty dzień zacznij żyć dalej. Musisz być silna. Jest mi przykro za to co się stało, ale musimy się wspierać ![]()
dorotka . jestem ucieszona twoim nastawieniem... masz pieska to super... wiesz ilu facetów chodzi z pieskami na spacer a nie z kobietami... rozejrzyj sie ...głowa do góry!!! uśmiech!!! i do boju....
'' o cześć, co tam u ciebie...... hej... co robimy jutro ?? może jakas imprezka???'' tak powinnaś teraz reagować na ludzi!!!!!!!!!! uśmiech - chociazby na siłę i w drogę!!!!!!
a tak na marginesie nie masz młodszych koleżanek i kolegów do zabawy w dyskotece( ja mam brata 20 lat i siostrę 15 lat--- nawet nie wiesz jak się z nimi moge pośmiać i powygłupiać - myślimy tez o jakiejś szlonej imprezie) wcale mi nie przeszkadza że są o tyle młodsi!!!!
Ty napewno też znasz kogoś takiego.... paznokcie pomalowane na czerwono-dziewczyno ubiera kiecke i maszeruj !!!! powodzenia
czekam na relacje
buźka
Nikuś to się tyczy też do Ciebie... faktycznie 3 dni sa najcięższe.. ale ty je masz za sobą--uśmiech i do boju!!!
dorotka jak się sprawy mają???
Nikuś co u Ciebie??
Hej dziewczyny mogę sie dołączyć do Was?? Czuje się dokładnie tak samo jak Dorotka, to co pisze, mam wrażenie jakby było o mnie ![]()
U mnie jest totalna masakra .....:( Juz nie wiem jak to ubrac w slowa ![]()
witam Dorotko -ja kiedys tez dawno temu miałam podobny problem i jakos o nim zapomiałam.Ktos mądry mi doradził taki rachunek sumienia-po prostu wybacz mu ze nie moze byc z Tobą bo masz teraz żal nie możesz zapomnieć-ja sobie jak o nim zaczynałam myslec mówiłam tylko ze wybaczam Ci ,nie mam żalu -odejdz z mego życia,nie chce juz o Tobie myslec,daj mi spokój.I wiesz ze faktycznie ,trwało to kilka miesiecy ale zaczełam coraz mniej myslec i uwolniłam sie .Juz mi nie przeszkadza jak go widze ,jakiekolwiek uczucia to juz przeszłośc.
Wiesz mysle ze dopuki on mentalnie nie zniknie z Twego zycia to nikt inny sie nie zjawi -bo w Twoim zyciu na razie nie ma miejsca na nowa miłosc bo jeszcze ta tu jest i zabiera miejsce
Nie wiem jak to napisac, bo brakuje mi slow i łez. On zginął wczoraj w wypadku samochodowym. Nie moge uwierzyc, ze juz nigdy go nie zobacze, ze go juz nie ma. Co chwile mi sie wydaje, ze go widze. Wszyscy dokola o tym mowia, wszyscy go znali, lubili. Gdybym mogla, oddalabym za niego swoje zycie. Ale nie moge. Chyba nie powinnam tu tego pisac, ale nie potrafie zrobic nic innego. Juz mi wszystko jedno. Gdzie On jest, co robi, czy mnie widzi? To dziwne, ale chcialabym byc teraz obok jego narzeczonej, bo tylko ona wie co czuje.
On nie powinien byl umrzec, on chcial zyc, kochal zycie. Ciezko pracowal, bo chcial zbudowac dom. Chcial miec dzieci. Mial takie plany, wszystko bylo przed nim. To on mi powtarzal, ze jesli tylko sie chce, to mozna osiagnac wszystko. Zawsze umial kazdego pocieszyc, byl taki usmiechniety.
Dorotka, strasznie mi przykro
Trzymaj się.
Boze, tak za nim tesknie. Wiem, ze nie mam prawa, ale tesknie. I jeszcze przed nikim nie moge sie do tego przyznac.
To straszne , Bardzo Ci wspołczuje ! Trzymaj sie !!! Ja Cie rozumiem, i wyobrazam sobie co czujesz !!!
Nie chcialam go spotykac, unikalam go, ale zawsze wiedzialam, ze w razie czego on jest. To dla niego chcialam byc silna, to przed nim chcialam pokazac,ze ja tez jestem szczesliwa, zazdroscilam mu tej checi do zycia, tej radosci, bo on potrafil cieszyc sie z wszystkiego. Kochal te auta i przez nie zginal. Tak realnie podchodzil do zycia, nie myslal o smierci, no bo kto w jego wieku o tym mysli. Nie bal sie zycia, czerpal z niego pelnymi garsciami. Bardzo mnie zranil, tak mnie czasem denerwowal, ze szok! ale teraz to nie ma zanczenia, juz nic nie ma znaczenia. Teraz nie moge doczekac sie mojej smierci, bo wtedy go zobacze. Byl taki fajny, ze sie nie dziwie, ze Bog chce go miec blizej siebie. Jak tak teraz na to patrze, to widze,ze kierowal sie mottem: zyj tak, zeby twoim przyjaciolom zrobilo sie smutno po twojej smierci.
Wszyscy placza. Tyle chcialabym mu powiedziec. Przepraszam, ze pisze tak chaotycznie, ale nie potrafie pozbierac mysli. Juz chce byc u niego na cmentarzu.
Dorotko nie możesz tak mówić, że "teraz nie możesz się doczekać swojej śmierci" nawet nie możesz tak mysleć.
Pomyśl sobie, że zawsze bedzie z Tobą, bo pozostały wspomnienia o nim, wszystkie wasze razem dni i została cząsta Niego w Twoim sercu!!! Zawsze bedzie przy Tobie. To Was łaczy bez względu na to w jakim świecie teraz jesteście!
Smutek, żal i bezradność po śmierci kogoś bliskiego jest nie wyobrażalny bedziesz cierpieć długo ale dojdziesz do wniosku, że musisz być silna i żyć, bo On by tego chciał. Chciałby, żebyś pokazała jak kochasz życie i je szanujesz tak jak On to robił.
On jest gdzieś tam i pamięta o Tobie, na pewno nie raz poczujesz takie nie przeniknione uczucie, że jest blisko, choć nie jest już na tym świecie, ale dusza nie umiera i daje nam sygnały o tym.
Trzymaj się i uśmiechnij się do Niego w duchu...
Najgorsze, ze nie moge pokazac, co naprawde czuje, jetstem smutna, jak wszyscy wokol, ale oni nie wiedza co ja do niego czulam. Dzisiaj zadzwonil do mnie kolega, ktory wiedzial wszystko i powedzial ze mi wspolczuje, ze wie, ze nie byl mi obojetny i ja jemu napewno tez, i to byl jedyny moment w ktorym moglam szczerze sie rozplakac. I tutaj tez pisze dlatego, ze wiem, ze moge pisac prawde, a nie udawac, ze to zwykly znajomy. Nikus, chcialabym zeby mnie kiedys odwiedzil.
Propnuję, abyś spotkała się z tym kolegą i szczerze mu sie wypłakała skoro wie jak Ty sie teraz czyjesz. Na pewno dobrze Ci to zrobi.
Rozumiem, że chciałabyś Go kiedyś spotkać ale musisz być silna, silna dla Niego !!!
dorotka - zaniemowiłam..... nie mogę w to uwierzyć..... a co dopiero Ty.... wyobrażam sobie co czujesz.... w mojej rodzinie zginęła własnie w taki sposób nasza kuzynka.... miała 19 lat.... sam kwiat.... wszyscy bardzo to przeżyli.... ja nieraz patrząc w okno widziałam jak idzie usmiechnięta ulicą.... śliczna to była dziewczyna i bardzo dobra.... ale wiesz jak sobie to tłumaczyliśmy: że Pan Bóg potrzebował właśnie kogoś takiego jak ona-takiego anioła....
nie wiem co moge Ci napisać.... ten czas który właśnie staną Ci w miejscu to czas żałoby, smutku, żalu do całego świata, płaczu.... ale ten czas minie, uwierz mi to minie,tylko na to potrzeba czasu....
cierpisz Ty bo go kochałaś,choć był już z inną i to z nią planował dalsze życie.... pomysl o niej.... miała być jego żoną.... ona też cierpi choć w niczym nie zawiniła...
dorotko jesteś silna kobietą, przetrzymaj ten najgorszy moment, potem będzie już tylko lepiej... dasz radę,masz nas tu na forum, więc pisz kiedy tylko masz na to ochotę i potrzebę... przejdziemy przez to razem z tobą.....
jeszcze zaświeci dla Ciebie słoneczko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! obiecuję
annika
Dorotko bardzo Ci współczuję przezywasz bardzo cięzkie chwile -współczuję Ci bardzo i zyczę wiele siły .
52 2009-06-15 22:14:29 Ostatnio edytowany przez dan1982 (2009-06-15 22:15:03)
Az dreszcze przeszły ![]()
"Słońce zgasło, choć był jeszcze dzień."
Jak zobaczylam klepsydre, to myslalam , ze umre. Nie wiem, co Ona musi teraz czuc, ale wiem, ze ja bym tego nie przezyla. Chcialabym byc blisko Niego.
Dzikuje, ze jestescie,ze chociaz tutaj moge byc szczera i mowic co czuje, a nie udawac, ze byl zwyklym kolega.
Dorotka jesteśmy z Tobą... to przeminie.... uwierz że tak musiało być.... tak było mu pisane.... i Tobie też.... a Ty jesteś blisko niego myślami... i to wystarczy - naprawdę... a może za jakiś czas przyśni ci się... wiem że często się to zdarza, choć przeważnie jest tak że jeżeli ktoś bardzo tego chce to ciężko by tak było... ale w najmniej nieoczekiwanym momencie może zobaczysz go we śnie...
wiesz kiedys ktoś mi powiedział ,że każdy dostaje tyle bólu na ile jest w stanie go znieść... Dlatego Ty też to zniesiesz... na to potrzeba czasu...
Jesteś wspaniałą dziewczyną!!!!!!!!! i Słońce napewno dla Ciebie zaświeci bardzo, bardzo mocno!!!
Musisz w to tylko uwierzyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pare dni temu o niczym innym nie marzylam, jak tylko poznac jakiegos super faceta, zakochac sie i planowac wspolna przyszlosc. I pokazac calemu swiatu jaka jestem szczesliwa. a teraz nie chce byc szczesliwa, czuje taka pustke. On byl szczesliwy i to wszytsko skonczylo sie w jednej sekundzie. Wiem, ze tam gdzie jest teraz pewnie jest mu najlepiej na swiecie, ale ja chce byc blisko niego. Nie chce nikogo innego. I juz nigdy nie bede mogla z nim byc. Tutaj mialam przynajmniej cien nadziei. Chociaz z drugiej strony, wierze, ze Bog tak to pouklada, ze tam wszyscy bedziemy szczesliwi, niekoniecznie lącząc sie w pary, jak na tym siwecie, ale jakos bedziemy. Mam nadzieje, no bo jesli nie, to juz nic nie mialoby sensu. Co On teraz robi?
Jak wiele osób mówi, że patrzy pewnie na Was wszystkich i napewno nie chce byście płakali, przeżywali... myslę że chciałby byscie wspominali go dobrze- te fajne chwile z nim spędzone... myslisz że chciał by się to stało, byście cierpieli... napewno nie, ale czasu nie da cię cofnąć i trzeba żyć dalej... jeszcze trochę będziesz sie czuła tak jak teraz, to naturalne bo uczuc nie da się tak poprostu wyrzucić z siebie...
zobaczysz że jeszcze z usmiechem na twarzy będziesz go wspominać choć teraz jesteś bardzo smutna!!!!!
trzymaj sie cieplutko
Hm. Kiepska sytuacja. Gdy ja się rozstałam z chłopakiem i nadal coś do niego czulam to pewnego razu podeszłam do niego i powiedziałam mu wszystko co do niego czułam. Strasznie mi ulżyło może Tobie by też to pomogło. Albo napisz wszystkie zale do niego na kartce, wszystkie uczucia i to spal. Mi to pomogło. życzę szczęścia z zapomnieniem o nim ![]()
Dorotko co u Ciebie!? Jak się czyjesz?!
Bałam się pogrzebu,ale nawet nie bylo tak strasznie. Wszyscy plakali i czulam sie raźniej, a jak zostaje sama w domu i pomysle, ze juz Go nie zobacze, to łzy mi same plyna. Ale mysle, ze z czasem bedzie coraz lepiej. Tak dlugo staralam sie o Nim zapomniec, a teraz nie mam juz wyjscia. Odszedl, zabierajac mi nadzieje. Zobacze, co przyniesie mi los. Zycie potrafi zaskakiwac, ostatnie wydarzenia mi to uswiadomily. Pisze takie scenariusze, ktorych nawet nie jestesmy w stanie sobie wyobrazic.
Nie planuję,
nie obliczam,
nie oglądam płatków życia,
przecież wszystko to, co będzie,
dawno spisał los.
Kiedys sie z Nim spotkam, tam. Może kiedyś mi sie przysni. Wierze, ze tak mialo byc, ze Bog ma plan. I chociaz teraz nie jestem w stanie pojac ani Jego smierci, ani tego, dlaczego byl dla mnie taki wazny, to ufam, że Bog mi to wytłumaczy, kiedy mi zamknie oczy. Kiedys tez bede tam, gdzie On, wszyscy tam bedziemy. To jedyna pewna rzecz na tym swiecie.
Cieszą mnie Twoje słowa Dorotko...
już niedługo staniesz na nogi... i czekaja Cię nowe wyzwania... nowe zadania... jak to z usmiechaniem się... będziesz musiała zacząc od nowa... kiedy??? kiedy będziesz na to gotowa!!!
powtarzaj sobie często- jestem szczęśliwa, jest mo dobrze, jest fajny dzień....
to trudne ale łatwiejsze od usmiechania się na siłę...
jutro jak nie zapomnę swojej książki z domu to napiszę ci kilka zdań które powinny pomóc tobie w tych chwilach...
trzymaj się cieplutko... jeszcze musi być dobrze i będzie!!!!!! zobaczysz
---------------
annika
Dziękuję Kochana
posłuchaj tego mi pomaga w cięzkich chwilach, też mam problemy miłosne ale to jakos wspiera
http://www.youtube.com/watch?v=UPjwBT9h … re=channel
Dorotko jak miną dzień... jak sie czujesz... i co u ciebie????
Ide dzisiaj do kina, sama, ale postanowilam, ze musze w koncu cos zrobic, nie moge po pracy wracac do domu i ryczec w poduszke, bo to trwa juz dwa lata. Tak bylo przed Jego smiercia, tak jest tez teraz, ale nie chce zeby tak bylo zawsze. Nie wiem, co przyniesie jutro, on tez nie wiedzial i dlatego z kazdego dnia wyciskal tyle szczescia, ile sie tylko dalo. Chcialabym nauczyc sie tak zyc. Jeszcze dluga droga przedemna i pewnie nie raz upadne, ale wierze, ze po kazdym takim upadku sie podniose. Pomalutku naucze sie bycia szczesliwa kobieta. Mam juz dosc swojego marudzenia. Nie wiem tylko, na jak dlugo wystarczy mi tej checi.