netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

może zemsta za toksyczność?

31 odpowiedzi5 746 wyświetleńzałożony przez takijeden93, 10.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » może zemsta za toksyczność?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: może zemsta za toksyczność?

witam panie!
na wstępie przepraszam za tasiemcową długość wypowiedzi i nie czuję się dobrze, że jednak tutaj piszę, jednak ostatnie wydarzenia skłoniły mnie do rozmowy z innymi o takich sytuacjach, nawet tutaj, przez neta. piszę to na forum dla pań, gdyż może płeć piękna lepiej zrozumie motywy "bohaterki" tej historii i niestety mojego życia. Uprzedzam, że nawet ten tekścior jest dużym skrótem całej sytuacji.

zacznę od faktu: rok temu zakochałem się w dziewczynie, w której nie powinienem był się nigdy zakochać. tym bardziej, że jest to moja pierwsza i jak na razie-jedyna miłość. tego już jestem pewien.

na początku byliśmy przyjaciółmi, miło się spędzało czas, tym bardziej, że oboje nie mieliśmy wielu kolegów i przyjaciół. jednak bardzo szybko staliśmy się dla siebie kimś więcej i wydaje mi się, że to ona pierwsza się zakochała.

pierwsze miesiące wspominam jako najlepsze miesiące w moim życiu, do czasu aż nie poznałem jej nowego chłopaka. nawet nie raczyła mi powiedzieć, że już nie jesteśmy razem.

i tutaj się zaczyna ta historia: chciała żebym był jej przyjacielem, próbowałem jeszcze o nią walczyć, jako o swoją dziewczynę. ale dosyć łatwo uległem, ponieważ wiedziałem, że ja wyjeżdżam na studia do innego miasta. zresztą, jak walczyć, skoro w ten sposób wymuszałbym coś na niej.  nie chciałem żeby była sama, bo mimo, że mnie to bolało jak czarci to wciąż mi na niej zależało... zresztą teraz też niewiele się zmieniło. jednak olewała mnie, nie pisaliśmy już tak jak kiedyś, wydawało mi się nawet, że zmusza się do pisania ze mną, więc zdecydowałem, że nie chcę być dłużej jej przyjacielem.

wydawało mi się, że jej nowy jest w porządku i może lepiej się stało. ale tak nie było, on okazał się kobieciarzem i kłamcą. co chwilę ją zdradzał, okłamywał ją. w końcu z nim zerwała i mnie przeprosiła, że tak wyszło. mieliśmy być razem... o ile ona nie jest w ciąży z tamtym, bo to podejrzewała. bardzo mnie to i martwiło i bolało. tak, zgodziłem się, choć wiem, że wtedy była kolejna okazja, kiedy powinienem jej raz na zawsze podziękować. dwa tygodnie później, w dniu w którym miała robić test zastałem ją w łóżku z tym samym typkiem, którego teraz ponoć tak nienawidziła. twierdziła, że wtedy z nim do niczego nie doszło, ale jakie to miało znaczenie? jego ponoć nienawidziła, sama mnie obiecywała "złote góry". wyszedłem od niej załamany.

miałem po tym bardzo nieprzyjemne myśli, do tego stopnia, że w końcu interweniował psychiatra. po kilku miesiącach nasz romeo znowu ją zdradził. ja się nie odzywałem do niej przez cały listopad. było to trudne, ale kiedy napisała, co znowu się stało to pękłem. spotkaliśmy się i wróciliśmy do siebie. miałem jednocześnie marzenie i piekło, gdyż cały czas się bałem o nią, a ona nagle bardzo zatęskniła za swoim dawnym byłym. i to przetrzymałem, choć z zaciśniętymi zębami.

były zapewnienia, że żałuje tego co robiła i że mnie kocha. to trwało miesiąc. rzuciła mnie bez wyraźnej dla mnie przyczyny. i od połowy stycznia miałem się bardzo źle, cudem miałem siły na naukę do sesji, poza tym mój ogólny stan zdrowia był bardzo zły bez wyraźnej przyczyny. jedyne co było dziwnego to mały apetyt, ale mdłości, ciągłe wyczerpanie i migreny nie biorą się przecież z samego (i zaspokajanego) głodu.
przez ten czas prosiłem, próbowałem chociaż się dowiedzieć co się stało, w dniu w który zerwała przez gg, kilka godzin wcześniej tuliła się do mnie i mówiła, że mnie kocha.

w ciągu ostatniego miesiąca dowiedziałem się, że: powodem zerwania był znowu nasz romeo i to on ją przekonał, że "on już tak nie zrobił" (znowu zrobił), a ona chciała zostać mamusią. tyle, że ja przez 5 dni w tygodniu jestem poza rodzinnym miastem, więc ja jako potencjalny tatuś zostałem skreślony... może to i lepiej. testy przez te miesiące niczego nie wykrywały, ale podczas niedawnej operacji na torbiel okazało się, że zaszła z tym "romeo", tylko zarodek ponoć nie przetrwał.

teraz mówi mi, że chce to wszystko naprawić, chce mi wynagrodzić to, co przez nią przeszedłem. wiem jednak, że żadne wyjście nie jest dla mnie dobre, nie chcę po tym wszystkim być jej przyjacielem, zresztą po co mi przyjaciółka, na której nie mogę polegać? nie chcę być jej kolegą, ani znajomym, bo wtedy ten stan żałoby ciągnący się z miesięczną przerwą prawie trzy kwartały pozostałby nadal, a gdybyśmy znowu zostali parą, to najpewniej skończyłoby się to tak jak ostatnio.

reasumując: proszę o poradę. najważniejsze rzeczy powiedziałem, moja "ukochana" sama nie wie dlaczego tak robiła. zawsze w poważnych sytuacjach mogła liczyć na moje wsparcie, starałem się, żeby ona czuła się dobrze, choć mnie niejednokrotnie psychika się przez nią wyłączała. wiem, że to wszystko wygląda jednostronnie, ale proszę mi uwierzyć, że to prawdziwa historia i sam próbowałem szukać u siebie winy. zdarzało mi się na nią nakrzyczeć po kolejnej "zajefajnej" informacji o tym, co kiedyś zrobiła, ale to zawsze jednak była reakcja i to nieprzesadzona (nigdy bym jej nie skrzywdził).

co mam zrobić? ona do mnie nic nie czuje, chyba że jako "do przyjaciela", coraz bardziej podejrzewam, że sprawia jej przyjemność robienie mi przykrości, a ja dalej nie potrafię jej po prostu znienawidzieć. mam się jakoś zemścić, chociaż nie umiem? zerwać kontakt, żeby mieć powtórkę z listopada? proszę o pomoc.

2

Odp: może zemsta za toksyczność?

Jedyne wyjscie to zerwac kontakt .. Chyba ze chcesz ciagle przez nia cierpiec i  łudzic sie ze Cie pokocha czy że nastepnym razem nie zerwie z toba dla tamtego . Juz i tak dała Ci niezle w kość więc zakoncz to puki mozesz bo sie wykonczysz... Innej opcji nie ma . naprawde .

3

Odp: może zemsta za toksyczność?

Martusia, to tak się łatwo mówi, ten miesiąc bez pisania był dla mnie bardzo trudny i bolesny i nawet po tym to uczucie nie słabło zbytnio. coś mnie przy niej trzyma, choć można powiedzieć, że jednocześnie ją kocham i nienawidzę, niestety to pierwsze jest dużo silniejsze. poza nią praktycznie żadna dziewczyna mi się nie podoba, choć wiem, że "ukochana" może być uznana za najwyżej "ładną", ale nigdy nie miałem jakichś szczególnie wygórowanych wymagań co do urody.

4

Odp: może zemsta za toksyczność?

Ja Cie bardzo dobrze rozumiem tez przezywałam to samo co ty . I dlatego mowie Ci zebys zakonczył kontakt i wiem ze nie jest latwo ale z czasem sam zobaczysz ze to było najlepsze rozwiazanie . Wyjdzie Ci to tylko na dobre

5

Odp: może zemsta za toksyczność?

Hmm... powinienem był umieścić ten temat w innym dziale (tym o trudnej miłości), ale niech już tu będzie...

Czy ja wiem, ta historia ma tyle wątków, że naprawdę trudno o podobną, ale chętnie bym się dowiedział co się stało. Martusia, u ciebie też były irracjonalne kłamstwa ze strony twojego "lubego" (?) ? I też wszystko się posypało tak nagle, bez zapowiedzi?

Tak jak pisałem: przez miesiąc udało mi się milczeć. Włożyłem w to bardzo dużo energii ale wystarczyło, że ona się odezwała i apiat to samo. Teraz zresztą jest mała modyfikacja: wtedy zachowywała się zupełnie nieprzyjemnie, bardzo olewała wszystko, co ode mnie wychodziło. Teraz chce ze mnie zrobić przyjaciela (oczywiście to bardzo wejdzie mi na psychikę) i deklaruje, że chce wszystko naprawić. Ale nic nie robi. Nie obchodzi ją to, co ona sama mówi, czasem obiecuje. A ja po prostu boję się o nią, mimo tego wszystkiego.

6

Odp: może zemsta za toksyczność?

Niestety nie będzie łatwo - miesiąc, dwa, może dwanaście - ale zerwanie kontaktu to jedyna metoda. Najpierw będziesz myślec o niej co chwilę, potem raz na jakiś czas - aż w końcu zorientujesz się, że od dawna nie poświęciłeś myślom o niej ani chwili.
Przeżyj swoją żałobę - a w trudnych momentach czytaj to, co nam tu napisałeś. Im bardziej obiektywnie na to spojrzysz tym bardzie będziesz widział, iż ta relacja nie miała przyszłości.
Trzymam za Ciebie kciuki.

7

Odp: może zemsta za toksyczność?

Historia troche inna ale na tej zasadzie, kłamstwa powroty itd. manipulacja. TO co przezywałam to prawie to samo co ty przezywasz . Nie bede opowiadała konkretów  bo za długo by zeszło . W sumie kochasz ja to nic dziwnego ze sie martwisz , ale co ty masz z tej miłosci ??? na to patrz a nie na to ze to ta " jedyna" .

8 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-10 20:39:26)

Odp: może zemsta za toksyczność?

Witaj...
Tak przeczytalem przelotem ten Twoj watek i jako juz "weteran" toksycznej relacji w niezwyklym wydaniu, bo 3 osobowym nomen omen uwienczonym malzenstwem, zastanawiam sie, jakiego lekarstwa tudziez innego relanium oczekujesz od Nas na te swoje bolaczki???

Piszesz tylko w jednej osobie: o niej, przy niej, z nia, dla niej, u niej, w niej i etc...
A ja sie qrde zapytam gdzie TY jestes???

Co wiecej to przewinelo Ci sie w kalejdoskopie tego czegos zwanego u Was zwiazkiem cos, co nosi miano zdrady.
A tu juz raczej nie powinno byc mowy o kontynuacji zwiazku. Bo pomijajac ten aspekt zauwaz taka chcialoby sie rzec kuriozalna prawidlowosc.
Bo zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach...

Wracacie do siebie jak bumerang z wstawka "romeo", toz to czysto toksycznie narkotyczna relacja a Ty wpisales sie w role bez urazy cpuna. Sorry ze tak konkretnie, brutalnie i doslownie, ale czasem trzeba silnego wstrzasu w tych sprawach, bo juz sam psycholog mowi o tym tak

toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek.

I dla lepszego zobrazowania: bezsilnosci, idealizacji, poczucia odrzucenia, przyjmowania na siebie winy za rozpad zwiazku, "spitolenia" pewnch spraw jest dzialaniem toksycznym, destrukcyjnym.
To jest objaw, ktory chyba najlepiej pasuje pod pojecie efektu odstawienia jak to ma miejsce z alkoholem czy narkotykami.
Odczucia zalamania, gorszej "jakosci" Naszej osobowosci, ktore sa oznaka stania na progu u drzwi zwanych depresja sa jej poczatkowym stadium. Z tym trzeba walczyc, by nie popasc w dlasze, negatywne w skutkach skrajnosci, bo:

Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.

Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.

Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

Teraz jest czas, żebyś rozpoczął swoje życie na nowo. Sam ze soba zrobil porzadek po tej psychicznej rozpierdusze i przyjal za podstawowa zasade:
Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku." Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.

Zapamietaj sobie 2 fundamentane sprawy:
o milosc sie nie blaga - nawet tak desperacko jak Ty planujesz
Nie rob priorytetu z kogos, dla kogo jestes opcja, czasami jedna z wielu... jak sam tu widzisz po sobie.

3maj się. I przemyśl wszystko to co Tobie napisałem, na chłodno, bez emocji.
Bo gdy włączają się emocje - wyłącza się myślenie.

9

Odp: może zemsta za toksyczność?

Dziękuję za te odpowiedzi. Zastanawiam się jednak, czy naprawdę nie powinienem się poddać jakiemuś leczeniu. Pół biedy, jakbym był nieświadomy tego, że najczęściej "ukochana" traktuje mnie jak za przeproszeniem ścierwo i chociaż mówi, że "jej na mnie zależy, ale jako na przyjacielu", to wiem, że nawet pod postacią przyjaciela byłbym dla niej nikim. Mimo, że wiem, że ja obrywam po psychice, to się w to ładuję po raz dziesiąty chyba.

No, ale w końcu chciałbym wiedzieć: czego ona naprawdę ode mnie chce? Gdyby nie chciała niczego, by się nie odezwała nigdy więcej.

10

Odp: może zemsta za toksyczność?
takijeden93 napisał/a:

Dziękuję za te odpowiedzi. Zastanawiam się jednak, czy naprawdę nie powinienem się poddać jakiemuś leczeniu. Pół biedy, jakbym był nieświadomy tego, że najczęściej "ukochana" traktuje mnie jak za przeproszeniem ścierwo i chociaż mówi, że "jej na mnie zależy, ale jako na przyjacielu", to wiem, że nawet pod postacią przyjaciela byłbym dla niej nikim. Mimo, że wiem, że ja obrywam po psychice, to się w to ładuję po raz dziesiąty chyba.

No, ale w końcu chciałbym wiedzieć: czego ona naprawdę ode mnie chce? Gdyby nie chciała niczego, by się nie odezwała nigdy więcej.

Przeczytaj to co napisalem, bo jej taktyka dzialania to jest tylko jedna: postawic wszystko na jedna karte i zniszczyc Ciebie psychicznie "sprowadzajac do parteru", do roli bycia za przeproszeniem scierwem jak sam piszesz.
Toksyczny taniec i demolka Twojej psychiki to jej priorytety... a ze z romeem w roli glownej pobocznie to juz insza inszosc. Wazny jest cel... po trupach osob takich jak Ty.

11 Ostatnio edytowany przez takijeden93 (2013-05-10 21:15:23)

Odp: może zemsta za toksyczność?

Może jestem jakiś otępiały dzisiaj, ale nadal nie rozumiem: jaki ma w tym cel? Chce tylko mnie zniszczyć, żeby poczuć się lepiej, dowartościować się? Czy chce ze mnie zrobić coś w rodzaju niewolnika?

Bo widzę, że od dawna to nie jest ta sama, kochana dziewczyna, którą poznałem. Kiedyś była naprawdę wspaniała i naprawdę się cieszyłem, że znam kogoś takiego.

12

Odp: może zemsta za toksyczność?

Ona po prostu wie jak tobie na niej zalezy i sie bawi Toba . wie ze w kazdej chwili moze byc z toba a za chwile z innym a jak sie z tamtym np pokłuci to wróci do Ciebie  i ty ja przyjmiesz . a to ze mówi ze Cie kocha to sa puste słowa , cos gadac musi a przeciez nie powie ze ma cie gdzies  i jestes tylko pocieszycielem ...

13

Odp: może zemsta za toksyczność?

Ja też polecam zerwanie kontaktu. Zmień numer, zablokuj ją na portalach społecznościowych, komunikatorach-wtedy nie będzie miała możliwości skontaktowania się z Tobą. Wiem, że łatwo mi mówić, bo nie jestem na Twoim miejscu, ale jestem pewna, że gdyby mnie ktoś tak traktował, nawet gdyby była to najbliższa dla mnie osoba, zdecydowałabym się odciąć od niej. Musisz to zrobić dla siebie, dla swojej psychiki. Jeśli czujesz taką potrzebę, to idź na terapię. A dziewczynie napisz, że nie chcesz być jej przyjacielem, nie chcesz żeby cokolwiek Ci wynagradzała i żeby więcej do Ciebie nie pisała. Sam widzisz jak ta relacja Cię wyniszcza, ile już wycierpiałeś przez nią. Po co brnąć w to dalej?

14

Odp: może zemsta za toksyczność?

Przeglądając jeszcze raz odpowiedzi, zauważyłem, że bags napisał:

"Bo zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę."

Otóż nie. Wiedziałem, że nie wszystko jest w 100% ok, ale wiedziałem, że te znane od początku problemy nigdy nie będą jakimś problemem dla mnie i tu się nie myliłem. Ta "moja ukochana" początkowo była naprawdę wspaniała. Co więcej, jeszcze na chwilę przed poznaniem tego jej "nowego" nie zdawałem sobie sprawy, że coś takiego się wydarzyło. Problem w tym, że u niej pojawiły się zupełnie nowe cechy, które wcześniej nie występowały. Wcześniej nie spotykałem się z kłamstwami jej strony, później było tego na pęczki.

15

Odp: może zemsta za toksyczność?

Znajdź sobie po prostu jakąś porządną dziewczynę która co chwile nie będzie wracała do swojego byłego i lądowała z nim w łóżku, ja już za pierwszym takim jej wybrykiem bym ją skreślił, po co się zamartwiać czy zrobi to jeszcze raz czy nie i dawać jej kolejną szanse. Pozbędziesz się jednego problemu, pozbędziesz się automatycznie wielu : ).

16

Odp: może zemsta za toksyczność?

Ona Cie traktuje jak zapasowe kolo- jak sie ze swoim kochasiem pokloci to do Ciebie leci. Poza tym moglbys dla niej nie istniec. Dowartosciowuje sie baba, kiedy ma dola, bo Ty jak usluzny piesek zawsze przylecisz.

Odetnij sie od niej. To w sumie jedyna rada.

17 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-14 15:57:03)

Odp: może zemsta za toksyczność?
takijeden93 napisał/a:

Przeglądając jeszcze raz odpowiedzi, zauważyłem, że bags napisał:
"Bo zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę."

Otóż nie. Wiedziałem, że nie wszystko jest w 100% ok, ale wiedziałem, że te znane od początku problemy nigdy nie będą jakimś problemem dla mnie i tu się nie myliłem. Ta "moja ukochana" początkowo była naprawdę wspaniała. Co więcej, jeszcze na chwilę przed poznaniem tego jej "nowego" nie zdawałem sobie sprawy, że coś takiego się wydarzyło. Problem w tym, że u niej pojawiły się zupełnie nowe cechy, które wcześniej nie występowały. Wcześniej nie spotykałem się z kłamstwami jej strony, później było tego na pęczki.

Powiem Ci tylko tyle, ze w pewnych kwestiach tez bylem tak naiwny. gdyby ktos mi podsunal ten tekst rok temu, tez bym go wysmial i storpedowal, ze ja mam gwarancje na wylacznosc co do swojej partnerki.
Przerobilem zdrade emcjonalna na zasadzie dulszczyzny w 4 scianach a dopiero potem - na przelomie roku - zdrade fizyczna zewnetrzna. Taki maly niuans, ze moze mnie zdradzic w afekcie emocji ale nie musi dostalem od fachowcow na tacy. I dopoki nie zaprzestalem walki o wyjscie z dulszczyzny, wszystko bylo w "najlepszym" porzadku.
Tylko po zdradzie fizycznej retrospekcja wyjawila swoja prawde, ktora ja mialem uspiona przez eks.
Grala na dwa fronty praktycznie od zareczyn. tu kawka, tu spacer... a ja co na to: no ok w pracy jestem".
a jakie gadki slyszalem: kumpel z klasy, stary znajomy, stary przyjaciel ze szpitala i etc.
Kolokwialne qmple z wojska qrde nie!

Reasumujac...
Poznany przez Ciebie "nowy" juz byl oldtimerem, dobrze "przechodzonym" a Twoja luba robila sprytne akcje "liftingowe" dla niepoznaki, na ktore Ty miales klapki na oczy.
Pojawilo sie nagle cos, czego wczesniej nie widziales jak sam mowisz... Ciekawe doprawdy.
A moze jednak przebudziles sie ze snu toksycznego i chciales jeszcze 5 min. dodrzemac, by poskladac ujawnione "nowosci" do Waszych "starosci"?
To nie byla zadna nowosc ani starosc a ewidentny odprysk "lakieru" oldtimera.

Za dlugo siedze w temacie toksyka, za mocno go zglebilem przy wspolpracy z fachowcami, by choc na gram zgodzic sie z Toba.
A wiesz dlaczego?
Zelazna zasada toksyka jest to, by szantazem i manipulacja postawic na swoim i dopiac swego za wszelka cene.
Ty sie spinasz z jednym... ja mialem ich 2.

18

Odp: może zemsta za toksyczność?

Bags, niekoniecznie to byl jakis oldtimer, ten jej Romeo. Moze faktycznie go poznala w trakcie, zdarza sie. Jednak jedno jest pewne: jej na Autorze guzik zalezy, nie kocha go, I najzwyczajniej w swiecie wykorzystuje. To wystarczajace, zeby sie z takiej toksyny wyrwac.

19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-14 18:12:37)

Odp: może zemsta za toksyczność?

bags, spokojnie, ja stwierdziłem tylko, że to nie było tak, że to wyrosło z jakichś widocznych problemów.

Powiem ci też, że chociaż nie wątpię, że masz dużo większe doświadczenie niż ja, to nie oznacza, że to taki sam przypadek.
Nie bronię jej, bo widzę to wszystko. Jednakże oni oboje byli na tyle głupi, żeby plątać się w swoich kłamstwach, a jej reakcje podczas tego "pierwszego" spotkania mnie z tym nowym nie były sztuczne. Ona naprawdę nie wiedziała na czym stoi, nie wiedziała wielokrotnie podczas całej tej chorej sytuacji. Ja się gubiłem, ale ona i ten trzeci też. bags, niezależnie jak cwanych i toksycznych partnerów ty miałeś- to nie to samo. Oboje okłamywali samych siebie, co wiem z wydarzeń sprzed miesiąca. Ale nasz "romeo" jest tak nazywany przeze mnie ze względu na kobieciarstwo. Po prostu potrafił wulgaryzm mój związek, żeby "zaliczyć" moją byłą.

adlernewman, ja w wiele rzeczy nie wierzę, ale w to, że ona go poznała później i to dużo niż mnie to ja wierzę. I ona mi mówiła o tym, że mnie nie kocha... ale to już miesiące po tym, jak ze mną zerwała. Bo jak byliśmy razem, to co chwila słyszałem zapewnienia, że kocha. Nawet przed tym jak poznała "nowego".

Jeżeli ktoś się pogubił: do sierpnia byliśmy ze sobą bez "zgrzytów", poznała "nowego", we wrześniu dałem sobie spokój z "przyjaźnią"- po co mi przyjaciółka która nie zachowuje się jak przyjaciółka? Pod koniec września otrzymuję płaczliwą wiadomość, że "nowy" zdradził. Więc pomagam, wierzę, że to wszystko było chorą pomyłką, ale ona wraca do byłego, a ja dzięki temu mam problemy z psychiką. Przez listopad się nie odzywamy, w grudniu wraca... ja nie zgodziłem się od razu. Cały miesiąc słyszę zapewnienia jak to mnie kocha. I poł. stycznia, odchodzi, nie podając przyczyny. Miesiąc temu dowiaduję się, że ode mnie poleciała do łózia "romea". Ja natomiast dowiaduję się, że mnie nie kochała, mówiła wtedy inaczej "bo się o mnie bała" (wiedziała czy i dlaczego u mnie psychiatra interweniował). A ostatnio powiedziała: uwaga! "Nie chciałam, żeby to tak wyszło, a nie chciałam cię ranić" (sic!)

20 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-14 17:16:43)

Odp: może zemsta za toksyczność?

Takijeden, to, ze mowila/ mowi, ze kocha, to o niczym nie swiadczy. Slowa sa tania waluta. Zwyczajnie mowi Ci co chcesz uslyszec, bo wie, ze bedziesz wtedy na jej kazde zawolanie.

Nie ma sie co w tym wszystkim meczyc. Naprawde chcesz nastepnymi miesiacami za "klina" robic? Teksty o "nie ranieniu" to podpucha. Nastepna gierka, zebys sie ulitowal. Trafiles nie na pogubiona dziewczyne, ale na manipulatorke, ktora uzywa Cie jak inni uzywaja mlotek, alkohol albo wibrator.

21

Odp: może zemsta za toksyczność?
adlernewman napisał/a:

Takijeden, to, ze mowila/ mowi, ze kocha, to o niczym nie swiadczy. Slowa sa tania waluta. Zwyczajnie mowi Ci co chcesz uslyszec, bo wie, ze bedziesz wtedy na jej kazde zawolanie.

Nie ma sie co w tym wszystkim meczyc. Naprawde chcesz nastepnymi miesiacami za "klina" robic? Teksty o "nie ranieniu" to podpucha. Nastepna gierka, zebys sie ulitowal. Trafiles nie na pogubiona dziewczyne, ale na manipulatorke, ktora uzywa Cie jak inni uzywaja mlotek, alkohol albo wibrator.

No właśnie ona mówi teraz, że mnie NIE kocha, szkoda tylko, że mówi to teraz, a nie wtedy, kiedy sobie nadzieję robiłem.

22

Odp: może zemsta za toksyczność?

Postaraj sie zapomniec. Ta dziewczyna to tona zlych wiadomosci. Moze dorosnie, zmadrzeje kiedys, ale uwazaj, zeby nie Twoim kosztem.

23 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-14 18:13:17)

Odp: może zemsta za toksyczność?
takijeden93 napisał/a:

bags, spokojnie, ja stwierdziłem tylko, że to nie było tak, że to wyrosło z jakichś widocznych problemów.
Powiem ci też, że chociaż nie wątpię, że masz dużo większe doświadczenie niż ja, to nie oznacza, że to taki sam przypadek.
Nie bronię jej, bo widzę to wszystko. Jednakże oni oboje byli na tyle głupi, żeby plątać się w swoich kłamstwach, a jej reakcje podczas tego "pierwszego" spotkania mnie z tym nowym nie były sztuczne. Ona naprawdę nie wiedziała na czym stoi, nie wiedziała wielokrotnie podczas całej tej chorej sytuacji. Ja się gubiłem, ale ona i ten trzeci też. bags, niezależnie jak cwanych i toksycznych partnerów ty miałeś- to nie to samo. Oboje okłamywali samych siebie, co wiem z wydarzeń sprzed miesiąca. Ale nasz "romeo" jest tak nazywany przeze mnie ze względu na kobieciarstwo. Po prostu potrafił wulgaryzm mój związek, żeby "zaliczyć" moją byłą.

adlernewman, ja w wiele rzeczy nie wierzę, ale w to, że ona go poznała później i to dużo niż mnie to ja wierzę. I ona mi mówiła o tym, że mnie nie kocha... ale to już miesiące po tym, jak ze mną zerwała. Bo jak byliśmy razem, to co chwila słyszałem zapewnienia, że kocha. Nawet przed tym jak poznała "nowego".

na to by doszlo do efektu ksero miedzy Naszymi ty na forum przypadkami, to sa marne szanse. A nawet zerowe. Ciezko jest wykonac na zawolanie, by sie dwie niedziele do kupy zeszly i to jeszcze np. w Wielkanoc big_smile
Partnerka - zona - i "gratis" tesciowa - oto 2 moich juz eks "partnerow", jesli juz to toksycznych.

Adlernewman to juz malo istotne na ile ten Szekspirowski kuba rozpruwacz byl oldtimerem w Ich zwiazku. Skoro z niego taki amant, to wsio jest prawdopodobne smile
A wiadomo skad to sie takie pasozyty w zwiazku biora smile

24

Odp: może zemsta za toksyczność?

bags, zaczynam mieć wrażenie, ze grypsujesz, ale nie na sposób więzienny tongue

"oldtimer", "A wiadomo skad to sie takie pasozyty w zwiazku biora smile" - oświecisz mnie o co w tym chodzi?

25

Odp: może zemsta za toksyczność?
takijeden93 napisał/a:

bags, zaczynam mieć wrażenie, ze grypsujesz, ale nie na sposób więzienny tongue

trzeba sobie jakos humor poprawiac... a od wieziennych celi trzymam sie zdala. big_smile
Prawie co post jakis zart, gryps czy ironia z usmiechem jest...

"oldtimer", "A wiadomo skad to sie takie pasozyty w zwiazku biora smile" - oświecisz mnie o co w tym chodzi?

Old i time - stary i czas. antyk, zabytek, oldtimer -pojazdy zabytkowe roznej masci tak tez sa nazywane.
Pasozyty to z biologii wiadomo co to jest i przelozyc na zwiazek = kochanek/ka.

26

Odp: może zemsta za toksyczność?
bags napisał/a:
takijeden93 napisał/a:

bags, zaczynam mieć wrażenie, ze grypsujesz, ale nie na sposób więzienny tongue

trzeba sobie jakos humor poprawiac... a od wieziennych celi trzymam sie zdala. big_smile
Prawie co post jakis zart, gryps czy ironia z usmiechem jest...

"oldtimer", "A wiadomo skad to sie takie pasozyty w zwiazku biora smile" - oświecisz mnie o co w tym chodzi?

Old i time - stary i czas. antyk, zabytek, oldtimer -pojazdy zabytkowe roznej masci tak tez sa nazywane.
Pasozyty to z biologii wiadomo co to jest i przelozyc na zwiazek = kochanek/ka.

No dobrze, ale skąd się te "pasożyty" biorą? smile

27

Odp: może zemsta za toksyczność?
takijeden93 napisał/a:
bags napisał/a:
takijeden93 napisał/a:

bags, zaczynam mieć wrażenie, ze grypsujesz, ale nie na sposób więzienny tongue

trzeba sobie jakos humor poprawiac... a od wieziennych celi trzymam sie zdala. big_smile
Prawie co post jakis zart, gryps czy ironia z usmiechem jest...

"oldtimer", "A wiadomo skad to sie takie pasozyty w zwiazku biora smile" - oświecisz mnie o co w tym chodzi?

Old i time - stary i czas. antyk, zabytek, oldtimer -pojazdy zabytkowe roznej masci tak tez sa nazywane.
Pasozyty to z biologii wiadomo co to jest i przelozyc na zwiazek = kochanek/ka.

No dobrze, ale skąd się te "pasożyty" biorą? smile

jak widzisz znienacka...
Zapytaj pasozyta najlepiej... ale nie organoleptycznie piachopiryna w nos big_smile

28

Odp: może zemsta za toksyczność?
bags napisał/a:
takijeden93 napisał/a:
bags napisał/a:
takijeden93 napisał/a:

bags, zaczynam mieć wrażenie, ze grypsujesz, ale nie na sposób więzienny tongue

trzeba sobie jakos humor poprawiac... a od wieziennych celi trzymam sie zdala. big_smile
Prawie co post jakis zart, gryps czy ironia z usmiechem jest...

Old i time - stary i czas. antyk, zabytek, oldtimer -pojazdy zabytkowe roznej masci tak tez sa nazywane.
Pasozyty to z biologii wiadomo co to jest i przelozyc na zwiazek = kochanek/ka.

No dobrze, ale skąd się te "pasożyty" biorą? smile

jak widzisz znienacka...
Zapytaj pasozyta najlepiej... ale nie organoleptycznie piachopiryna w nos big_smile

No dobrze, ale czy chaotyczne reakcje efemerycznych pryncypów są w stanie zdeterminować neutralną cywitatywę absolutu dobrego i złego, czy nie są w stanie? Bo od tego ostatecznie wszystko zależy... smile

29

Odp: może zemsta za toksyczność?
takijeden93 napisał/a:
bags napisał/a:

jak widzisz znienacka...
Zapytaj pasozyta najlepiej... ale nie organoleptycznie piachopiryna w nos big_smile

No dobrze, ale czy chaotyczne reakcje efemerycznych pryncypów są w stanie zdeterminować neutralną cywitatywę absolutu dobrego i złego, czy nie są w stanie? Bo od tego ostatecznie wszystko zależy... smile

To wszystko zalezy od punktu widzenia z pozycji siedzenia. a dla lepszej percepcji umyslu potrzebny jest kieliszeczuchneczek spirytusinku najwydestylowaniuchniejszego, co by poprawil Nam dar wymowy i poprawnego wyrazenia swoich potrzeb
Ale tu jam Ci już nie Don Kichot, miecz mój wyszczerbion, zaś lanca ma za wieszak do prania służy, zbroję sprzedałem na górce cen złomu, zaś koń mój wierny dożywa swego żywota w jakiejś stadninie, racząc ochoczo strzygące uszętami klaczki opowieściami z naszych podbojów.
Giermek mój, Sancho Pansa związki zawodowe założył i coś o skakaniu przez płoty wspominał, gdym ostatnio go widział.
Księżniczki ratować nadal będę, a jakże by nie, gdy jaką spotkam i krzyk jej usłyszę "pójdź mi na ratunek, cny rycerzu", a oczywiście że pójdę. Cobys się nieboga nie męczyła w niewoli zdrady straszliwej granat wrzucę. bom ja teraz przeszedł na ciemną stronę mocy, samorozwojem zwaną. lol
A ze dzisiejsza kultura serwowana Nam pod kazda postacia jest gigantycznym recyklingem wszystkich wyobrazalnych nurtow ,trendow i mod, ktore to ku wielkiemu zdumieniu dla wielu - stalo sie kolem zamachowym multimiliardowego biznesu, napedzanego przez wyscig szczurow. To ja dziekuje, poczekam i popatrze, jak kobity na mysl upojnej schadzki z "romeem" dostaja bialej goraczki i malpiej furii jak trzeba wykopyrtnac faceta z domowych pieleszy za potrzebami a o ich kategorii to nawet juz nie wspomne.
Tempomat w furmance nastawic by mandatow nie bylo, widorejestrator trasy zaprogramowac i w diably z fotoradarami. Naklikac cos w "nawigacje", wpasowac meza, by cos tam "odszczekal" przez komorke jak ona zadzwoni i fru...

Za wszystko inne zaplacisz karta visa...
a obejrzane widoki sa zaiscie bezcenne big_smile

30 Ostatnio edytowany przez takijeden93 (2013-05-17 10:40:35)

Odp: może zemsta za toksyczność?

Jest godzina 02:27, a ja właśnie dowiedziałem się czegoś okropnego dla mnie i nie wiem czemu sam chcę się z wami tym podzielić, chociaż wiem, że wy powiecie, że to dobrze dla mnie... ona jest w ciąży z tym "romeo". Wczesnej, co oznacza, że to się stało po tym, jak mnie rzuciła. Dowiedziałem się tego z pewnego źródła, a nawet widziałem na własne oczy. Jak się kontaktowaliśmy ostatnio nie chciała mi tego powiedzieć, choć nie mówiła nie.

Naprawdę, nie wiem czemu tu to piszę, ale wiem, że to dla mnie mimo wszystko i wbrew mojemu rozumowi cios w serce. Pewnie tej nocy nie będę spał, ale mniejsza o to. Mam olbrzymie poczucie winy, choć nie wiem z jakiego powodu. To dla mnie kolaps psychiczny.

31

Odp: może zemsta za toksyczność?

A cóż Ci poradzić. Niech idzie do tego boya z którym bedzie miala dziecko a Tb niech nie zawraca wiecej du*y. Uwolnij sie wkoncu od niej  i zacznij zyc normalnie

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » może zemsta za toksyczność?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026