Czy to przemoc czy toksyczność ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to przemoc czy toksyczność ?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 84 ]

1 Ostatnio edytowany przez JestemTuNowa (2025-10-04 19:33:56)

Temat: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Pisałam już w innym wątku o mojej sytuacji z mężem na temat podejścia do naszych stosunków i wpływie na nasze życie jeśli tych zbliżeń nie ma z winy obopólnej ...i obserwuje różne zachowania męża i zastanawiam się czy to nie staje się przemocą psychiczną lub toksycznym związkiem.
1. Mąż często traci cierpliwość jeśli dzieci "wchodzą mu na głowę" w sytuacjach kiedy to on zaprasza ich do zabawy, dzieci się bawią i korzystają z tego do czasu kiedy jedno z nich za bardzo się rozchula wtedy traci natychmiast kontrolę i krzyknie lub odchodź
2. Często denerwuje się na mnie, brzydko wtedy odzywa się do mnie. Ostatnio sytuacja kiedy prowadziłam auto ponieważ był na kacu i odleciał zderzak (który wcześniej już był powiedzmy naprawiany ). Reakcja była natychmiastowa. Nerwy krzyki, przekleństwa. Wszystko działo się przy dzieciach więc one przez kilka dni mówiły do mnie że jestem winna że przeze mnie. Czułam się wtedy jak gówno. Po tej sytuacji nie usłyszałam słowa wyjaśnień i odwraca kota ogonem robiąc z siebie ofiare że go karze cisza ...
3. Często wspomina przeszłość negatywna wtedy kiedy mieliśmy kryzysy w związku
4. Zdarza się że ośmiesza mnie w towarzystwie. Tłumaczy to że czuje się przy mnie dobrze i traktuje też jak przyjaciela. Ja tego tak nie odbieram i mówiłam że siebie nie życzę takiego ośmieszania
5. Bardzo często jest porównywanie naszego życia do czyjegoś typu zobacz oni .. a my nie ..
6. Bardzo często między mężem a mną jest coś w sensie kto na gorzej. On chodzi do pracy codziennie a ja tylko kilka razy w tygodniu i często to zaznacza
7. Zawsze w zasadzie kiedy jest kłótnia o cokolwiek to już wszystko wykłada na ławę. To jaka jestem i nie jestem to że nie jestem taka jak kiedyś itd a kwestia tej konkretnej kłótni i ta rzecz wogole nie istnieje chociaż często jest powodowana przez męża.
8. Robi mi sceny kiedy za dużo pieniędzy wydaje na życie typu " tyle pieniędzy wydałaś w aptece na leki ? !"
Te punkty powodują u mnie płacz ponieważ można to zamienić na spokojną rozmowę a są ataki i manipulacje
Bardzo często przez takie sytuacje płacze , czuje że się stresuje

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Pisałam już w innym wątku o mojej sytuacji z mężem na temat podejścia do naszych stosunków i wpływie na nasze życie jeśli tych zbliżeń nie ma z winy obopólnej ...i obserwuje różne zachowania męża i zastanawiam się czy to nie staje się przemocą psychiczną lub toksycznym związkiem.
1. Mąż często traci cierpliwość jeśli dzieci "wchodzą mu na głowę" w sytuacjach kiedy to on zaprasza ich do zabawy, dzieci się bawią i korzystają z tego do czasu kiedy jedno z nich za bardzo się rozchula wtedy traci natychmiast kontrolę i krzyknie lub odchodź
2. Często denerwuje się na mnie, brzydko wtedy odzywa się do mnie. Ostatnio sytuacja kiedy prowadziłam auto ponieważ był na kacu i odleciał zderzak (który wcześniej już był powiedzmy naprawiany ). Reakcja była natychmiastowa. Nerwy krzyki, przekleństwa. Wszystko działo się przy dzieciach więc one przez kilka dni mówiły do mnie że jestem winna że przeze mnie. Czułam się wtedy jak gówno. Po tej sytuacji nie usłyszałam słowa wyjaśnień i odwraca kota ogonem robiąc z siebie ofiare że go karze cisza ...
3. Często wspomina przeszłość negatywna wtedy kiedy mieliśmy kryzysy w związku
4. Zdarza się że ośmiesza mnie w towarzystwie. Tłumaczy to że czuje się przy mnie dobrze i traktuje też jak przyjaciela. Ja tego tak nie odbieram i mówiłam że siebie nie życzę takiego ośmieszania
5. Bardzo często jest porównywanie naszego życia do czyjegoś typu zobacz oni .. a my nie ..
6. Bardzo często między mężem a mną jest coś w sensie kto na gorzej. On chodzi do pracy codziennie a ja tylko kilka razy w tygodniu i często to zaznacza
7. Zawsze w zasadzie kiedy jest kłótnia o cokolwiek to już wszystko wykłada na ławę. To jaka jestem i nie jestem to że nie jestem taka jak kiedyś itd a kwestia tej konkretnej kłótni i ta rzecz wogole nie istnieje chociaż często jest powodowana przez męża.

Wcześniej powodem jego frustracji miało być ograniczenie seksu z twojej strony, a teraz czym to tłumaczy?
Wygląda, że jednak ma jakieś zaburzenie osobowości, ja podejrzewam chwiejną emocjonalnie, typ impulsywny, a to charakteryzuje się m.in. nie radzenie sobie ze stresem i zachowaniem nieadekwatnym do sytuacji. Może też mieć osobowość narcystyczną.
Co by nie było to jego problem, nie wiem na ile pomogła by terapia, ale on pewnie i tak nie będzie widział takiej potrzeby.

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Toksycznosc to rodzaj przemocy
1. W sumie to dobrze, ze odchodzi, przerywa zabawe jakby nie patrzec lepiej tak niz np bic dzieci prawda. Jezeli dzieci sie zle zachowuja przy zabawie to normalna reakcja rodzica jest te zabawe przerwać oczywiscie bez krzykow by bylo idealnie
2. Na drugi raz tez sie na niego wydrzyj.  Dobitnie mu powiedz "ze ma sie zamknac" . Jakby na mnie tak facet darl morde to by chyba z tego auta wylecial na pierwszym lepszym zakrecie.
3. Pytaj sie go za kazdym razem "czy szuka problemów?". Mój ex ojciec córki ma czasem takie odchyly jak przyjezdza po córkę, atmosfera jest normalna,ja mam piękny dzień,a ten nagle zaczyna pierdzielic o tym co było 12 lat temu  to mu zawsze odpowiadam "czy sobie problemów nie szuka" i zaraz jest cisza ,siedzi naburmuszony
4. Jeżeli on Ciebie ośmiesza w towarzystwie to nigdzie z nim nie wychodź. Powiesz mu "ze wstyd z nim wyjść na podwórko przed dom, a co dopiero gdzieś dalej do ludzi"
5. Mów mu "o zobacz nasz sąsiad to, a Ty nie" o zobacz mąż mojej koleżanki, a Ty co ? NiC"
6. Powiedz mu "jak mu się nie podoba to niech się zamieni" jak się nie zamieni to znaczy, że mu sie podoba 
7. Mów mu "tak kochanie masz racje". Oczywiście wszyscy wiemy,że on racji NIE MA ,ale niech se pogada te swoje glupoty.  Gorzej tylko jak uwierzy,że faktycznie ma rację,  bo z facetami to oni są naiwne jak niemowlaki coś im powiedzieć to wierza w to jak dzieci we wróżkę zebuszke  big_smile

4

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Może to przedwczesny kryzys wieku średniego?

5 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-10-04 19:45:33)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Niedobrze bardzo sad

Brak cierpliwości zdarza się każdemu, zwłaszcza, gdy dzieciaki potrafią wejść na głowę, ale z drugiej strony - dzieci trzeba jakoś mądrze zdyscyplinować, wtedy nie trzeba będzie tracić często cierpliwości.
Nie do przyjęcia jest, że  wyżywa się na Tobie i to jeszcze przy dzieciach.  Gdzieś po drodze nie postawiłaś stanowczo granicy, teraz będzie trudno. On już Cię nie szanuje.
OMG. Nigdy, przenigdy nie powinno się krytykować a już tym bardziej ośmieszać swojej żony/męża w towarzystwie. Od bliskiego człowieka oczekuje się wsparcia i lojalności a nie takiego czegoś. Paskudztwo. Dla mnie nie do przyjęcia. Totalny brak szacunku.


Wydawało się, że idzie ku dobremu, bo pisalas w poprzednim wątku, że i jakas bliskośc jest lepsza między wami, seks częściej, on zmienił podejście do Ciebie a tu takie coś...

6

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Czy stawiałas granice słowami "nie pozwalam na.. / nie życzę sobie żebyś... " Itp?

Każdemu zdarza się wybuchnąć, nie pomyśleć nad tym czy reakcja była zasadna, czy też nie, natomiast ważniejsze jest to, co on robi kiedy emocje opadają. Czy potrafi przyjść, porozmawiać, przeprosić. Do tego potrzebne jest wyznaczenie granic i jasno określić czego się oczekuje w związku.
Do ta wiadomość jest taka, że z czasem trudniejsze jest postawienie granic, ale uwaga - jest to możliwe, na nawet zalecane.

Żyjemy w czasach gdzie łatwo i często lekkomyślnie przypinamy komuś łatkę "toksyka". Nie to jest ważne jaka diagnozę przypinają randomy z neta (bez uprawnień). Ważne jest to, co możesz zrobić, nie skupiając się na definicji i diagnozie internetowych specjalistów

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Istotka6 napisał/a:

Czy stawiałas granice słowami "nie pozwalam na.. / nie życzę sobie żebyś... " Itp?

Każdemu zdarza się wybuchnąć, nie pomyśleć nad tym czy reakcja była zasadna, czy też nie, natomiast ważniejsze jest to, co on robi kiedy emocje opadają. Czy potrafi przyjść, porozmawiać, przeprosić. Do tego potrzebne jest wyznaczenie granic i jasno określić czego się oczekuje w związku.
Do ta wiadomość jest taka, że z czasem trudniejsze jest postawienie granic, ale uwaga - jest to możliwe, na nawet zalecane.

Żyjemy w czasach gdzie łatwo i często lekkomyślnie przypinamy komuś łatkę "toksyka". Nie to jest ważne jaka diagnozę przypinają randomy z neta (bez uprawnień). Ważne jest to, co możesz zrobić, nie skupiając się na definicji i diagnozie internetowych specjalistów

"Nie pozwalam na... Nie życzę sobie..." tak się rozmawia do dziecka... do faceta to trzeba konkretnie mu powiedzieć "ze ma się natychmiast zamknąć " i to dobitnie, tak,żeby go zatkało. Nie dawać sobie sobą pomiatać,a nie jakieś tłumaczenia jak do przedszkolaka

8

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Julia life in UK napisał/a:
Istotka6 napisał/a:

Czy stawiałas granice słowami "nie pozwalam na.. / nie życzę sobie żebyś... " Itp?

Każdemu zdarza się wybuchnąć, nie pomyśleć nad tym czy reakcja była zasadna, czy też nie, natomiast ważniejsze jest to, co on robi kiedy emocje opadają. Czy potrafi przyjść, porozmawiać, przeprosić. Do tego potrzebne jest wyznaczenie granic i jasno określić czego się oczekuje w związku.
Do ta wiadomość jest taka, że z czasem trudniejsze jest postawienie granic, ale uwaga - jest to możliwe, na nawet zalecane.

Żyjemy w czasach gdzie łatwo i często lekkomyślnie przypinamy komuś łatkę "toksyka". Nie to jest ważne jaka diagnozę przypinają randomy z neta (bez uprawnień). Ważne jest to, co możesz zrobić, nie skupiając się na definicji i diagnozie internetowych specjalistów

"Nie pozwalam na... Nie życzę sobie..." tak się rozmawia do dziecka... do faceta to trzeba konkretnie mu powiedzieć "ze ma się natychmiast zamknąć " i to dobitnie, tak,żeby go zatkało. Nie dawać sobie sobą pomiatać,a nie jakieś tłumaczenia jak do przedszkolaka

Mówisz?  A nie lepiej wspólnie klepać zdrowaśki? tongue

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Istotka6 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Istotka6 napisał/a:

Czy stawiałas granice słowami "nie pozwalam na.. / nie życzę sobie żebyś... " Itp?

Każdemu zdarza się wybuchnąć, nie pomyśleć nad tym czy reakcja była zasadna, czy też nie, natomiast ważniejsze jest to, co on robi kiedy emocje opadają. Czy potrafi przyjść, porozmawiać, przeprosić. Do tego potrzebne jest wyznaczenie granic i jasno określić czego się oczekuje w związku.
Do ta wiadomość jest taka, że z czasem trudniejsze jest postawienie granic, ale uwaga - jest to możliwe, na nawet zalecane.

Żyjemy w czasach gdzie łatwo i często lekkomyślnie przypinamy komuś łatkę "toksyka". Nie to jest ważne jaka diagnozę przypinają randomy z neta (bez uprawnień). Ważne jest to, co możesz zrobić, nie skupiając się na definicji i diagnozie internetowych specjalistów

"Nie pozwalam na... Nie życzę sobie..." tak się rozmawia do dziecka... do faceta to trzeba konkretnie mu powiedzieć "ze ma się natychmiast zamknąć " i to dobitnie, tak,żeby go zatkało. Nie dawać sobie sobą pomiatać,a nie jakieś tłumaczenia jak do przedszkolaka

Mówisz?  A nie lepiej wspólnie klepać zdrowaśki? tongue

Eh niestety nie w takiej sytuacji, chociaż to by mogło być dobre też, ale zdrowaski muszą być odmawiane w dobrej atmosferze miłości, a nie w takim czymś co ma autorka big_smile

10

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Julia life in UK napisał/a:
Istotka6 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

"Nie pozwalam na... Nie życzę sobie..." tak się rozmawia do dziecka... do faceta to trzeba konkretnie mu powiedzieć "ze ma się natychmiast zamknąć " i to dobitnie, tak,żeby go zatkało. Nie dawać sobie sobą pomiatać,a nie jakieś tłumaczenia jak do przedszkolaka

Mówisz?  A nie lepiej wspólnie klepać zdrowaśki? tongue

Eh niestety nie w takiej sytuacji, chociaż to by mogło być dobre też, ale zdrowaski muszą być odmawiane w dobrej atmosferze miłości, a nie w takim czymś co ma autorka big_smile

No ale każąc drugiej osobie "zamknąć się", wcale nie budujesz atmosfery miłości, a idąc dalej - szacunku tongue w czym wtedy autorka byłaby lepsza od partnera?

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Istotka6 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Istotka6 napisał/a:

Mówisz?  A nie lepiej wspólnie klepać zdrowaśki? tongue

Eh niestety nie w takiej sytuacji, chociaż to by mogło być dobre też, ale zdrowaski muszą być odmawiane w dobrej atmosferze miłości, a nie w takim czymś co ma autorka big_smile

No ale każąc drugiej osobie "zamknąć się", wcale nie budujesz atmosfery miłości, a idąc dalej - szacunku tongue w czym wtedy autorka byłaby lepsza od partnera?

W niczym,ale tu nie pomogą zdrowaski niestety

12

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Twój mąż ma poczucie niższości i rekompensuje to sobie tobą. Wszystkie kłótnie, zwalanie winy na ciebie ( bo błotnik który odpadł od samochodu to na pewno twoja wina i niech dzieci tak myślą) mówienie o tym ze inni to maja lepiej albo ze za dużo na leki wydajesz albo sam fakt ze on twierdzi ze ma zawsze gorzej od ciebie - niskie poczucie wartości które wyładowuje na tobie. A ze ty tez nie masz za silnego charakteru i nie potrafisz tupnąć nóżka  to wyszło ze jesteś dobra ofiarą - wiec ty zlewasz się łzami i dzięki temu on czuje się lepiej.
Ja bym ci poradziła żebyś poszła na terapie i zdobyła narzędzia do radzenia sobie z tego typu zachowaniami ( bo zakładam ze rozstanie/ rozwód w grę). Możesz ciągle narzekać i płakać ale jeśli ty nic ze sobą nie zrobisz to dalej będziesz w tym samym martwym punkcie.
Jemu tez przydałaby się pewnie jakaś terapia ale wiadomo ze to nigdy nie dojdzie do skutku. Wiec czas pomyśleć o sobie.

13

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Istotka6 napisał/a:

Czy stawiałas granice słowami "nie pozwalam na.. / nie życzę sobie żebyś... " Itp?

Każdemu zdarza się wybuchnąć, nie pomyśleć nad tym czy reakcja była zasadna, czy też nie, natomiast ważniejsze jest to, co on robi kiedy emocje opadają. Czy potrafi przyjść, porozmawiać, przeprosić. Do tego potrzebne jest wyznaczenie granic i jasno określić czego się oczekuje w związku.
Do ta wiadomość jest taka, że z czasem trudniejsze jest postawienie granic, ale uwaga - jest to możliwe, na nawet zalecane.

Żyjemy w czasach gdzie łatwo i często lekkomyślnie przypinamy komuś łatkę "toksyka". Nie to jest ważne jaka diagnozę przypinają randomy z neta (bez uprawnień). Ważne jest to, co możesz zrobić, nie skupiając się na definicji i diagnozie internetowych specjalistów

Pozwól autorce decydować z których rad chce skorzystać, nie jest dzieckiem, ma swój rozum.

14

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Wyszczególniajac te punkty to nie są sytuacje jednorazowe tylko od dłuższego czasu powtarzaja się co jakiś czas przy sytuacjach kiedy mamy konflikt. Wiecie, pokłócimy się i nie ma konkretu o sytuację tylko przy okazji wbija szpile i czepia się ubioru, finansów to że go "wykastrowalam ". Często po takich akcjach jak już mija nerw to rozmawiamy i ale rzadko przeprasza. Jest to raczej wymuszone bo jest zmęczony cisza i chce mu się sexu. Nie będę mu powtarzać jak dziecku że tak nie wolno że sobie nie życzę. Jest dorosły. Chociaż były rozmowy o tym nieraz...Czuje że mnie nie szanuje. Mówię mu o tym. Często otrzymuje rykoszet że to ja go nie szanuje że go nie kocham że nie traktuje go jak faceta itd. Wogole nie zauważa tego jaki jest lub na odwal się tłumaczy że jest zmęczony że mamy problemy finansowe że to że tamto ? Ale to dorosły człowiek ma tak radzić sobie ze złością z rzeczywistością? Ja mam być tarcza z dziećmi ? Mam z nim toczyć wojny i drżeć się na niego jak on na mnie ? Nawet staram się stanąć obok i zobaczyć gdzie ja popełniam błąd ... Twierdzi że mogłam zlać jego uwagę o błotniku i byłoby po problemie. No pewnie. Ja będę wszystko znosić bo ksiaze nie radzi sobie z emocjami. Posłuszna i akceptująca wszsytko. Terapia nie wchodzi w grę bo kasa i czas. Maz często się frustruje jeśli coś nie przynosi efektów. Szybko rezygnuje poddaje się. Ogólnie to dobry człowiek, dzieci go bardzo kochają i wiem że gdybym się np wyprowadziła do rodziców lub jego wygoniła z chaty żeby mu pokazać żeby się ogarnął to później byłoby jeszcze gorzej. Przy dzieciach też nie da się różnych spraw poruszyć bo gumowe uszy. Myślę że trochę zdziadzial. Słucha te swoje podcasty, polityków ... Wieczorami wychodzi na balkon i jara zioło ... Rano wstaje i jest zmęczony. Ja mam inny tryb

15

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Wyszczególniajac te punkty to nie są sytuacje jednorazowe tylko od dłuższego czasu powtarzaja się co jakiś czas przy sytuacjach kiedy mamy konflikt. Wiecie, pokłócimy się i nie ma konkretu o sytuację tylko przy okazji wbija szpile i czepia się ubioru, finansów to że go "wykastrowalam ". Często po takich akcjach jak już mija nerw to rozmawiamy i ale rzadko przeprasza. Jest to raczej wymuszone bo jest zmęczony cisza i chce mu się sexu. Nie będę mu powtarzać jak dziecku że tak nie wolno że sobie nie życzę. Jest dorosły. Chociaż były rozmowy o tym nieraz...Czuje że mnie nie szanuje. Mówię mu o tym. Często otrzymuje rykoszet że to ja go nie szanuje że go nie kocham że nie traktuje go jak faceta itd. Wogole nie zauważa tego jaki jest lub na odwal się tłumaczy że jest zmęczony że mamy problemy finansowe że to że tamto ? Ale to dorosły człowiek ma tak radzić sobie ze złością z rzeczywistością? Ja mam być tarcza z dziećmi ? Mam z nim toczyć wojny i drżeć się na niego jak on na mnie ? Nawet staram się stanąć obok i zobaczyć gdzie ja popełniam błąd ... Twierdzi że mogłam zlać jego uwagę o błotniku i byłoby po problemie. No pewnie. Ja będę wszystko znosić bo ksiaze nie radzi sobie z emocjami. Posłuszna i akceptująca wszsytko. Terapia nie wchodzi w grę bo kasa i czas. Maz często się frustruje jeśli coś nie przynosi efektów. Szybko rezygnuje poddaje się. Ogólnie to dobry człowiek, dzieci go bardzo kochają i wiem że gdybym się np wyprowadziła do rodziców lub jego wygoniła z chaty żeby mu pokazać żeby się ogarnął to później byłoby jeszcze gorzej. Przy dzieciach też nie da się różnych spraw poruszyć bo gumowe uszy. Myślę że trochę zdziadzial. Słucha te swoje podcasty, polityków ... Wieczorami wychodzi na balkon i jara zioło ... Rano wstaje i jest zmęczony. Ja mam inny tryb

Miałam właśnie zapytać czy on przypadkiem nie popija, ale jak pali zioło, to też nie jest obojętne dla organizmu. Widziałaś o tym przed ślubem?

„Długotrwałe stosowanie marihuany może prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych, takich jak depresja, lęki, a w niektórych przypadkach nawet do rozwoju psychozy.”

Te przeprosiny to o kant…Co ci po takich przeprosinach, jak za chwilę będziesz miała powtórkę z rozrywki.
Żadna rozmowa na dłuższą metę tego nie zmieni, bo on doskonale zdaje sobie sprawę, że przenosi stres na ciebie, niszczy twoją godność, niszczy rodzinę, ale te emocje są silniejsze od niego, a żona wybaczy tongue
Ma niejako przyzwolenie na takie zachowanie, twój organizm broni się wycofaniem, ciszą, potem wszystko wraca do normy do następnego razu…
A będzie tylko gorzej skoro jara zioło.
Dlatego powinnaś coś z tym robić, zagrozić rozwodem ale musisz być na to gotowa, albo zaakceptować „niesienie krzyża”, kobieta z jajami zrobiłaby z nim porządek, albo albo…
W każdym razie jak będziesz chciała zmienić swoje życie, to tylko na lepsze i sama najlepiej wiesz co dla ciebie będzie dobre.

16 Ostatnio edytowany przez JestemTuNowa (2025-10-05 19:45:09)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Jaral zioło od zawsze tylko on pali z tytoniem. Wiem że to głupie tłumaczenie. On wie że ja nie lubię gdy on pali itp ale twierdzi że marihuana nie jest zła itp. Wiecie te jego wysłuchane wypociny na ten temat ehhh to też temat rzeka...
To że jestem cipa emocjonalna to wiem. Gdyby nie było dzieci już dawno bym odeszła. Inna jest perspektywa. Ja sobie nawet nie chce kogoś innego szukać a sama sobie nie poradzę. Do rodziców nie pójdę bo dzieci tu mają szkole i znajomych. Wiem że niszczę siebie nawet ta cisza. Kiedyś mu wygarnęłam że ja nie zniosę takich jazd co jakiś czas że nie chce takiego życia i że skoro mu źle to żeby odszedł tylko nie wiem jak to logistycznie mamy ogarnąć bo oboje pracujemy iwogole. Z boku to wygląda inaczej ale jak się siedzi w tym to mnie się świat wali. Kiedyś koleżance podobnie radziłam. Spierdalaj od niego. Bierz dzieci i uciekaj. Punkt widzenie zależy od punktu siedzenia. Taka prawda
Dodam że z ziołem byla próba rzucenia to się nie udało bo był jeszcze bardziej nerwowy. To głupie ale jak zapali to przynajmniej się nie dopierdala

17

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Masz rację, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
A dlaczego mówisz, żebyś sobie sama nie dała rady? To nie chodzi o szukanie innego faceta, tylko o święty spokój twój i dzieci.
Może wizja realnego rozwodu by nim wstrząsnęła i by się ogarnął.

18

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Do rodziców nie pójdę bo dzieci tu mają szkole i znajomych. Wiem że niszczę siebie nawet ta cisza. Kiedyś mu wygarnęłam że ja nie zniosę takich jazd co jakiś czas że nie chce takiego życia i że skoro mu źle to żeby odszedł tylko nie wiem jak to logistycznie mamy ogarnąć bo oboje pracujemy iwogole. Z boku to wygląda inaczej ale jak się siedzi w tym to mnie się świat wali. Kiedyś koleżance podobnie radziłam. Spierdalaj od niego. Bierz dzieci i uciekaj. Punkt widzenie zależy od punktu siedzenia. Taka prawda
Dodam że z ziołem byla próba rzucenia to się nie udało bo był jeszcze bardziej nerwowy. To głupie ale jak zapali to przynajmniej się nie dopierdala


Głupawe tłumaczenie. Dzieci poradzą sobie w nowej szkole i z nowymi znajomymi. To nie jest problem. Możesz przecież wyprowadzić się dopiero w wakacje przed nowym rokiem szkolnym. Więc nie "taka prawda", tylko nieprawda.

Twój mąż to gówno nie mąż i tyle w temacie.

19

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

No tak tylko że jak pisałam o tym że rzadko się kochamy i o to ma do mnie problemy to dość sporo osób twierdzilo że to mój problem ze to faktycznie moja wina że wszystkie ataki męża mogą być przez ograniczony sex. Teraz widzę to inaczej. Nie weryfikuje go fizycznością tylko patrzę na jego zachowanie. Narcyzmem raczej nie jest. Musiałby być taki zawsze a znamy się ponad 10 lat. On też jest sfrustrowany bo kwestia wieku. Zbliża się do 40. Łysieje mu głową, co prawda chodzi na siłownię ale stres zajada słodyczami... O mnie bywa bardzo zazdrosny. Komentuje mój strój kiedy idę do pracy. Kurde ile ja mam lat żeby ubierać się dlatego żeby chcieć kogoś poderwać ? Masakra. Ubieram i maluję się dla siebie jak wychodzę bez męża do pracy czy do sklepu no ludzie. ..

20

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

No tak tylko że jak pisałam o tym że rzadko się kochamy i o to ma do mnie problemy to dość sporo osób twierdzilo że to mój problem ze to faktycznie moja wina że wszystkie ataki męża mogą być przez ograniczony sex. Teraz widzę to inaczej. Nie weryfikuje go fizycznością tylko patrzę na jego zachowanie. Narcyzmem raczej nie jest. Musiałby być taki zawsze a znamy się ponad 10 lat. On też jest sfrustrowany bo kwestia wieku. Zbliża się do 40. Łysieje mu głową, co prawda chodzi na siłownię ale stres zajada słodyczami... O mnie bywa bardzo zazdrosny. Komentuje mój strój kiedy idę do pracy. Kurde ile ja mam lat żeby ubierać się dlatego żeby chcieć kogoś poderwać ? Masakra. Ubieram i maluję się dla siebie jak wychodzę bez męża do pracy czy do sklepu no ludzie. ..

W pierwszym wątku nie napisałaś ważnych rzeczy, dlatego można było domniemać, że frustracja wynika z braku seksu, a teraz wychodzi, że to nie jest tak do końca.
Jego frustracji też nie można tłumaczyć wiekiem, bo to jest każdego kolej rzeczy, do tego jak teraz jeszcze dochodzi chora zazdrość, która nigdy nie ma racjonalnego wytłumaczenia, no masakra, nic tylko ci współczuć.
Ta zazdrość też powoduje u niego frustrację, czyli frustracja goni frustrację, sam się nakręca. Jednym słowem, frustrat .

21 Ostatnio edytowany przez JestemTuNowa (2025-10-05 21:02:02)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Taaak jest frustrujący. Kiedyś nawet mu to powiedziałam że sam się dołuje wymyśla historię, nie żyje tu i teraz tylko analizuje huj wi co i na co ...bywa dołujący, przygnębiający ale żartować sobie ze mnie w towarzystwie to już umie.. musi sobie jakoś podbudować ego. Nie wiem. Narazie żyje w ciszy która mnie drażni bo jak zacznę rozmowę to odbijam się od ściany która rzuca we mnie wina. niedlugo są jego urodziny i też kompletnie nie wiem jak mam się zachować. najchetniej to bym mu nic nie kupiła. Pamiętam że gdy byliśmy pokłóceni z jego winy to nawet kwiatka nie dostałam na dzień kobiet a miał dobrą okazję żeby załagodzić sprawę... Niby głupota niby bzdura ale kuźwa pamiętam to jak było mi przykro.
Ogólnie jest człowiekiem wesołym w towarzystwie, nawet dusza towarzystwa ale jak go złapie to jego pierdolenie o szopenie zamiast wyjaśnić powiedzieć przepraszam źle się zachowałem to robi z siebie dziecko obrażone i ofiarę że to zawsze jest moja wina a naprawdę nie jest

22

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Taaak jest frustrujący. Kiedyś nawet mu to powiedziałam że sam się dołuje wymyśla historię, nie żyje tu i teraz tylko analizuje huj wi co i na co ...bywa dołujący, przygnębiający ale żartować sobie ze mnie w towarzystwie to już umie.. musi sobie jakoś podbudować ego. Nie wiem. Narazie żyje w ciszy która mnie drażni bo jak zacznę rozmowę to odbijam się od ściany która rzuca we mnie wina. niedlugo są jego urodziny i też kompletnie nie wiem jak mam się zachować. najchetniej to bym mu nic nie kupiła. Pamiętam że gdy byliśmy pokłóceni z jego winy to nawet kwiatka nie dostałam na dzień kobiet a miał dobrą okazję żeby załagodzić sprawę... Niby głupota niby bzdura ale kuźwa pamiętam to jak było mi przykro.
Ogólnie jest człowiekiem wesołym w towarzystwie, nawet dusza towarzystwa ale jak go złapie to jego pierdolenie o szopenie zamiast wyjaśnić powiedzieć przepraszam źle się zachowałem to robi z siebie dziecko obrażone i ofiarę że to zawsze jest moja wina a naprawdę nie jest

No bo zawsze ciężar lepiej zrzucić na partnera.
Ja bym mu nie kupowała prezentu, nie zasługuje na prezenty od ciebie. Jesteś za dobra, a po takim się jeździ…bo można tongue

23

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

No i mam. Niedługo dostanę papier czarno biały z orzekaniem o winie. Oczywiście moja wina. Chce mi udowodnić nieuczciwość małżeńska pod postacią braku zbliżeń fizycznych. Jego zachowanie jest wynikiem braku sexu dlatego jest taki jaki jest. Ostatnio mi oznajmił że gdybym była uległa i spala z nim napewno do tego by nie doszło. Więc pomysł z rozwodem to też jest moja wina. Prowadzę kalendarz. I tych zbliżeń nie ma dużo to fakt. Chociaż przez 3 m-ce wstecz zbliżeń było więcej 3,4 w mcu więc nie wiem na jakiej podstawie chce mi udowodnić winę. Mam łeb kwadratowy, wogole tego nie rozumiem. Nie rozumiem jak można tak potraktować żonę matkę jego dzieci. Chce toczyć wojnę w sądzie, masakra. Ja mu oddam wszystko nie zależy mi. Uwierzcie mi nie mam natury mściwej bo bym się wykończyła. Mam taki mętlik w głowie że sobie nie wyobrażacie. Szkoda mi dzieci co oni będą mieć za koszmar

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

No i mam. Niedługo dostanę papier czarno biały z orzekaniem o winie. Oczywiście moja wina. Chce mi udowodnić nieuczciwość małżeńska pod postacią braku zbliżeń fizycznych. Jego zachowanie jest wynikiem braku sexu dlatego jest taki jaki jest. Ostatnio mi oznajmił że gdybym była uległa i spala z nim napewno do tego by nie doszło. Więc pomysł z rozwodem to też jest moja wina. Prowadzę kalendarz. I tych zbliżeń nie ma dużo to fakt. Chociaż przez 3 m-ce wstecz zbliżeń było więcej 3,4 w mcu więc nie wiem na jakiej podstawie chce mi udowodnić winę. Mam łeb kwadratowy, wogole tego nie rozumiem. Nie rozumiem jak można tak potraktować żonę matkę jego dzieci. Chce toczyć wojnę w sądzie, masakra. Ja mu oddam wszystko nie zależy mi. Uwierzcie mi nie mam natury mściwej bo bym się wykończyła. Mam taki mętlik w głowie że sobie nie wyobrażacie. Szkoda mi dzieci co oni będą mieć za koszmar

To info z AI ale mozesz tez sprawdzic dokladnie w polskim prawie

W Polsce rozwód można orzec, gdy nastąpił:
> zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego, czyli ustanie:
więzi emocjonalnej (uczuciowej),
więzi fizycznej (w tym seksualnej),
więzi gospodarczej (wspólne prowadzenie domu).


Brak współżycia seksualnego:
może świadczyć o zerwaniu więzi fizycznej – jednej z trzech podstawowych więzi małżeńskich.
Jeśli trwa dłuższy czas i nie ma uzasadnienia (np. choroba, uzgodniona abstynencja), może być uznany za objaw rozkładu pożycia.

Kiedy brak seksu może być powodem rozwodu?
Tak  gdy:
-brak ten jest niezawiniony przez jedną ze stron lub wręcz wymuszony,
-partner odmawia współżycia bez uzasadnienia (np. z zemsty, obojętności, braku chęci do utrzymania relacji),
-prowadzi to do pogorszenia relacji, oddalenia emocjonalnego,
-trwa długoterminowo i jest przyczyną cierpienia jednej ze stron.


Nie  gdy:
-brak seksu jest wspólnie uzgodniony (np. z powodów zdrowotnych lub religijnych),
-małżonkowie nadal utrzymują silne więzi emocjonalne i gospodarcze,
-brak pożycia jest tymczasowy i nie wpływa istotnie na relację.
Uwaga: Brak seksu sam w sobie nie wystarczy
Sąd nie orzeknie rozwodu tylko dlatego, że nie ma seksu, jeśli:
-pozostałe więzi (uczuciowa, gospodarcza) nadal istnieją,
-strony są gotowe naprawić relację (np. terapia, rozmowy)

25

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Tak znam ta definicje bardzo dobrze. Bardziej pomyślała bym o separacji ale on jest taki że zawsze z grubej rury nara pa. Minie trochę czasu nie da mi papieru zacznie przepraszać ... Chwilę będzie dobrze, później zacznie się od nowa. Znam to na pamięć a moja psychika już wysiada. W głowie mam myśli twoja wina , nie dajesz mi siebie dlatego taki jestem. Pamiętaj to twoja wina. Nie poradzisz sobie beże mnie. Mamy kredyt co ty zrobisz ? Jak ja mam po takich słowach mu ufać ??? On tego nie widzi nie słyszy jak mnie rani jak mnie nie szanuje tylko trzyma w klatce ? Sprawia że uczucie powoli znika. W tym roku dwa mc były bez zbliżeń. Oboje prowadzimy dom, dzielimy się obowiązkami. Nic się nie zgadza. Jak mu powiem że ma problem z ziołem to mi mówi że wszystko mu zabrać nie mogę a ja widzę że to przez zioło tylko boję się że w końcu nie wytrzymam i bez papieru czy słów spakuje się i stąd spierdole

26 Ostatnio edytowany przez Meralda (2025-10-09 14:43:39)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Autorko, nie znam Twojego poprzedniego watku, jesli chcesz, podaj poprzedni nick. Ale z tych krotkich wiadomosci wynika, ze dzieje sie bardzo zle i pismo rozwodowe moze dojsc do skutku. Moze warto, bys zastanowila sie, czy w stwierdzeniu, ze gdyby nie bylo dzieci, dawno bys odeszla, chodzi o to ze wartoscia dla Ciebie jest utrzymanie rodziny, czy to, ze nie poradzisz sobie finansowo i logistycznie. To nada Ci kierunek myslenia i dzialania.

Macie powazny kryzys, i zwykle on sie konczy albo ustaleniem nowych zasad, albo rozstaniem. Moze trwac dlugo i jest wyczerpujacy dla kazdej ze stron, bo zakladam, ze dla meza tez. Pytasz czy to przemoc, wiele zachowan meza, ktore podalas, jest niewlasciwych. I stawianie natychmiastowych granic typu: nie mow tak, nie pozwalam, nie zycze sobie, jest jak najbardziej wskazane.

Jednak zastanow sie, na czym naprawde Ci zalezy. Teraz oddajesz odpowiedzialnosc w rece meza: "Kiedyś mu wygarnęłam że ja nie zniosę takich jazd co jakiś czas że nie chce takiego życia i że skoro mu źle to żeby odszedł tylko nie wiem jak to logistycznie mamy ogarnąć".  A przeciez jestes dorosla kobieta, zona i matka. Jakie jest najlepsze wyjscie w Twojej sytuacji?

27

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Nick mam ciągle ten sam. Nie wiem czy są widoczne moje wątki. Wiem że gdyby nie było dzieci odeszłabym . Teraz to wiem ponieważ to się ciągnie dość długo. Bardziej chodzi mi o dzieci. Przykro mi że na ich oczach rozpada się rodzina. Boje się jak to się na nich odbije. Mąż ma naturę msciwa i często komentuje coś do dzieci na mój temat. Boje się że sporo spraw będzie wywlekane do nich żeby im pokazać że to nie była wina tatusia tylko mamusi. Co do radzenia sobie to no jakoś musiałabym sobie poradzić. Teraz ta myśl mnie przeraża ale jeśli pragnę ciszy i spokoju to powinnam to uciąc. Nie wiem czy tu jest coś sklejać jeszcze ponieważ jeśli nawet teraz mu pozwolę na kolejne przepraszam to nie wiem czy nie za późno i czy nie powtórzy się to kolejny raz. Obiecał że bd panował nad emocjami wiele razy. Ja ze strony swojej obiecałam że bardziej się zbliżymy. Zbliżyliśmy się ale jeśli po czasie dostaje atak bo się nie wyspał lub w pracy coś nie tak to ja sobie na to nie pozwolę i wybaczcie ale nóg rozkładać nie będę tylko dlatego że jestem jego żona. Mnie się należy szacunek. Tego nie ma bo mnie zastrasza, gnębi , krzyczy, klnie, wprawia mnie w winę zawsze i wszędzie

28

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

W wolnej chwili zapoznaj się z podobnym tematem, zbliżonym do Twojego.

https://www.netkobiety.pl/t134686.html

Nie wiem, czy wiesz, ale wydziały cywilne mogą orzekać na wniosek policji zakazy zbliżania się i kontaktowania ze stroną, która jest pokrzywdzoną w wyniku przemocy domowej jak również mogą orzekać okresowy nakaz opuszczenia lokalu mieszkalnego. Pomyśl o tym. Skorzystaj także z bezpłatnych porad prawnych, które są organizowane w Twojej miejscu zamieszkania. Lepiej znać swoje uprawnienia w zakresie prawa czy to rodzinnego czy to cywilnego, a nawet karnego.
Najtrudniejszy jest ten pierwszy krok. Musisz przemyśleć wszystko dokładnie, najlepiej na chłodno. Złość, gniew, są złymi doradcami. Musisz także porozmawiać z dziećmi o tym co dzieje się w domu. One muszą wiedzieć i mieć pewność, że nie są i nie pozostaną same w tej całej sytuacji, że będą zawsze miały wsparcie w Tobie i Twoją pomoc.

29

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Trudną masz sytuację, bo z głupim to ciężko żyć i ciężko się rozwieść.
Dziwię się, że się z nim związałaś skoro on od zawsze palił zioło, to powinna być czerwona flaga, żeby się wycofać, ale mleko się rozlało…
Jak na razie to nie możesz nic udowodnić, żeby wchodzić na drogę prawną, można by zgłosić na policji znęcanie psychiczne i założyć niebieską kartę, ale czy masz zdrowie, żeby się z nim szarpać pod jednym dachem, raczej nie.
Pozostaje wyprowadzić się z dziećmi do wynajętego mieszkania, rodzice może ci pomogą finansowo, z kredytem to nie problem, bo to mieszkanie możecie sprzedać, albo on cię spłaci.
Powiedz mu, że poważnie myślisz o rozstaniu ,bo nie da się z nim żyć i zacznij coś robić w tym kierunku, pójdź do prawnika na początek .

30 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-10-10 10:54:20)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Boje się jak to się na nich odbije. Mąż ma naturę msciwa i często komentuje coś do dzieci na mój temat. Boje się że sporo spraw będzie wywlekane do nich żeby im pokazać że to nie była wina tatusia tylko mamusi.

Raczej bałabym się na twoim miejscu tego, że dzieci zaczną cię tak samo traktować jak tatuś, jeśli nic nie zmienisz.

31

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Pisałam już w innym wątku o mojej sytuacji z mężem na temat podejścia do naszych stosunków i wpływie na nasze życie jeśli tych zbliżeń nie ma z winy obopólnej ...i obserwuje różne zachowania męża i zastanawiam się czy to nie staje się przemocą psychiczną lub toksycznym związkiem.
1. Mąż często traci cierpliwość jeśli dzieci "wchodzą mu na głowę" w sytuacjach kiedy to on zaprasza ich do zabawy, dzieci się bawią i korzystają z tego do czasu kiedy jedno z nich za bardzo się rozchula wtedy traci natychmiast kontrolę i krzyknie lub odchodź
2. Często denerwuje się na mnie, brzydko wtedy odzywa się do mnie. Ostatnio sytuacja kiedy prowadziłam auto ponieważ był na kacu i odleciał zderzak (który wcześniej już był powiedzmy naprawiany ). Reakcja była natychmiastowa. Nerwy krzyki, przekleństwa. Wszystko działo się przy dzieciach więc one przez kilka dni mówiły do mnie że jestem winna że przeze mnie. Czułam się wtedy jak gówno. Po tej sytuacji nie usłyszałam słowa wyjaśnień i odwraca kota ogonem robiąc z siebie ofiare że go karze cisza ...
3. Często wspomina przeszłość negatywna wtedy kiedy mieliśmy kryzysy w związku
4. Zdarza się że ośmiesza mnie w towarzystwie. Tłumaczy to że czuje się przy mnie dobrze i traktuje też jak przyjaciela. Ja tego tak nie odbieram i mówiłam że siebie nie życzę takiego ośmieszania
5. Bardzo często jest porównywanie naszego życia do czyjegoś typu zobacz oni .. a my nie ..
6. Bardzo często między mężem a mną jest coś w sensie kto na gorzej. On chodzi do pracy codziennie a ja tylko kilka razy w tygodniu i często to zaznacza
7. Zawsze w zasadzie kiedy jest kłótnia o cokolwiek to już wszystko wykłada na ławę. To jaka jestem i nie jestem to że nie jestem taka jak kiedyś itd a kwestia tej konkretnej kłótni i ta rzecz wogole nie istnieje chociaż często jest powodowana przez męża.
8. Robi mi sceny kiedy za dużo pieniędzy wydaje na życie typu " tyle pieniędzy wydałaś w aptece na leki ? !"
Te punkty powodują u mnie płacz ponieważ można to zamienić na spokojną rozmowę a są ataki i manipulacje
Bardzo często przez takie sytuacje płacze , czuje że się stresuje

Hej, chciałam tylko ostrzec — wiele porad udzielanych na tym forum może być szkodliwych, szczególnie dla osób w trudnej sytuacji. Z własnego doświadczenia wiem, że niektóre komentarze bardziej ranią niż pomagają.

Ty wydajesz się tu jedyną nową i realną osobą, która szuka czegoś autentycznego. Dlatego piszę: jeśli zależy Ci na wsparciu, poszukaj bezpieczniejszych, moderowanych miejsc. Zakładanie tu konta może nie być dobrym pomysłem. Trzymaj się ciepło i dbaj o siebie.

32

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

To świadectwo, które opowiem każdemu. Jestem mężatką od czterech i sześciu lat, a w siódmym roku mojego małżeństwa inna kobieta rzuciła urok, aby zabrać mi mojego kochanka, a mój mąż zostawił mnie i dzieci i cierpieliśmy przez trzy lata, dopóki nie napisałam posta, w którym ten człowiek zwany Księdzem TAKUTA pomógł wielu ludziom w sprowadzeniu ich mężów i żon. Mój sąsiad również powiedział mi o nim dobre rzeczy. Więc skontaktowałam się z Księdzem TAKUTA i podzieliłam się z nim moimi problemami, aby pomógł mi sprowadzić mojego ukochanego Męża do domu i uwierz mi, po prostu wysłałam mu swoje zdjęcie i zapłaciłam za wszystko, o co mnie poprosił. Powiedział mi, abym się uspokoiła, ponieważ mój mąż będzie ze mną. Zaraz po kilku dniach otrzymałam telefon od męża, który przeprosił mnie i powiedział, że potrzebuje mojego przebaczenia. Po kilku dniach zobaczyłam samochód wjeżdżający do domu i oto był mój mąż i przyjechał do mnie i dzieci, dlatego cieszę się, że każdy z was, podobnie jak ja, może spotkać się z tym mężczyzną i odzyskać swojego kochanka. Możesz skontaktować się z księdzem TAKUTĄ  lub napisać do niego wiadomość na WhatsApp pod tym numerem telefonu (+2349039885750)

33

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Czuje że tu nie ma co zbierać... Powiedzmy że niecały miesiąc jest między nami "dobrze". Przestał palić zioło. Tzn nie pali w domu. Wiem że podpala na sto procent ale to już progres. Oczywiście gratuluję mu itd. nie widzę u niego jakichś szczególnych nerwów czy dziwnych zachowań z odstawienia. Może podpala częściej poza domem. Ciężko stwierdzić. Teściu ma nowotwor i często z nim jeździć do szpitala więc się mijamy. Teraz doszło źle zdrowie męża. Jest na L4 od neurologa bo ma ból pleców promieniujący aż do jąder. Prawdopodobnie ma przepuklinę. Czeka na rezonans. Oczywiście twierdzi że przestał palić i wyszedł mu ból pleców. Słyszałam już taki komentarz od niego. Nie było między nami bliskości. Przez ten niecały miesiąc brał dwa razy zastrzyki a teraz ja dostałam okresu. Odczuwam że zaczyna się frustrować tym że tak się życie układa. Na początku powiedziałam że nie umiem tak poprostu mu się oddać ponieważ traciłam zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Trochę go to wkurzyło. Kolejny zgrzyt jak to? Dlaczego skąd i wogole ? A no jak się słyszy co kłótnie że się że mną rozwiedzie że udowodni w sądzie moja winę itd to on traci wiele w moich oczach. Ja nie wiem czy tym nie doprowadził że tu nie ma co zbierać sad jestem załamana, serio. W takiej sytuacji żałuję że mam dzieci bo naprawdę nie wiem co mam zrobić ? Oni są mali. Odejdę albo go wywalę to będzie mi robił na złość wiem to. Dacie wiarę że starszy syn (7lat) zapytał mnie ostatnio dlaczego ja taty nie kocham? Czujecie to co on musi do nich gadać o mnie ? A młodsza córka (4 lata) zaczęła mówić że tatuś się wyprowadzi. To jest okropne. Manipuluje już teraz udając że jest wszystko ok. Dzisiaj się zdenerwował na starszego syna bo popchnął siostrę ale nic wielkiego się nie stało. Podleciał do niego i dał mu klapsa. Syn mu oddał (zawsze reagował tak gdy dostawał klapsa ) a ten zamiast odpuścić to dalej do niego. Trzymał mu nogi i coś mamrotał do niego. Wcześniej bawił się z córką ale ona jak zobaczyła że atakuje brata to stanęła w jego obronie i zaczęła bić Tate zostaw go itd. Zabrałam ja i prosiłam ich o spokój. Mąż zawsze się wkurzał kiedy się wtrącam bo twierdzi że podważam jego autorytet więc zabrałam tylko córkę. Syn podbiegl do mnie i się przytulił a ja zaczęłam cicho płakać. Gdy to zobaczył stwierdził że to moja wina że zareagowałam tak jakby go katował. Jestem poprostu przerażona a on mówi że to moja wina sad

34

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Jest w nim za duża agresja, nie było powodu, żeby uderzył syna, a już to, że 7 latek oddał nie bardzo mi się mieści w głowie jak i to, że mąż dalej w sumie nad nim się znęcał, można powiedzieć. Jak najbardziej powinnaś interweniować, nie patrząc na to, że jemu to się nie podoba.
Ale to od początku trzeba stawiać granice dzieciom, mężowi też w takiej sytuacji, teraz to już tego nie zmienisz.
Karygodne jest też to, że on wciąga do rozgrywek małżeńskich dzieci.
On się w ogóle nie nadaje do wychowywania dzieci.
Rozmawiaj z nim na poważnie o rozwodzie.

35 Ostatnio edytowany przez Meralda (2025-11-03 15:51:09)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Jestem, to, co opisalas, budzi ogromny niepokoj. Takie sytuacje bardzo zle wplywaja na rozwoj dzieci. Jestes matka, masz obowiazek zadbac przede wszytkim o nie. Natychmiast reagowac, i  nie plakac. Ty nie jestem dzieckiem. W takich sytuacjach, trzeba odizolowac sie na chwile, zabrac obydwoje dzieci, nie tylko corke. Porozmawiac z nimi, uspokoic. A pozniej juz bez dzieci porozmawiac z mezem, o tym co sie dzieje. O zasadach jakie macie wychowujac dzieci. Jakie jest zdanie maza a jakie Twoje na temat dyscyplinowania dzieci? Ich spokoj to najwazniejsze Twoje zadanie, moim zdaniem.

36

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Coś się zmieniło od ostatniego razu? Na lepsze, gorsze albo wcale?

37

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Hej. Myślę że to w końcu się zakończy fatalnym finałem dla naszych dzieci i rodzice się rozstaną. Mąż robi z siebie ofiare nawet wtedy kiedy groził mi rozwodem. Mówi że to przeze mnie. W domu się mijamy i nie rozmawiamy ze sobą. Wczoraj znowu wyzywal się na dzieciach fizycznie sad przykro mi że tak się dzieje bo obwinia mnie. Mieliśmy rocznicę ślubu ostatnio. Życzenia na korytarzu i czekał chyba aż ja mu coś dam a ja nie czułam w żadnym procencie że mam mu cokolwiek podarować. Kupiłam sexi bieliznę ale dalej czeka bo nawet nie ma okazji ja założyć. Nie umiem się przytulić, pocałować a co dopiero coś więcej. Nie czuję się przy nim bezpiecznie i nie szanuje mnie. Krzyczy na mnie, wyzywa pod nosem, wkurza się na każdy ruch który nie jest taki jak on chce ... Duszę się i coraz bardziej rozważam decyzję rozstania. Muszę to poukładać w głowie

38 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-16 12:14:58)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Hej. Myślę że to w końcu się zakończy fatalnym finałem dla naszych dzieci i rodzice się rozstaną. Mąż robi z siebie ofiare nawet wtedy kiedy groził mi rozwodem. Mówi że to przeze mnie. W domu się mijamy i nie rozmawiamy ze sobą. Wczoraj znowu wyzywal się na dzieciach fizycznie sad przykro mi że tak się dzieje bo obwinia mnie. Mieliśmy rocznicę ślubu ostatnio. Życzenia na korytarzu i czekał chyba aż ja mu coś dam a ja nie czułam w żadnym procencie że mam mu cokolwiek podarować. Kupiłam sexi bieliznę ale dalej czeka bo nawet nie ma okazji ja założyć. Nie umiem się przytulić, pocałować a co dopiero coś więcej. Nie czuję się przy nim bezpiecznie i nie szanuje mnie. Krzyczy na mnie, wyzywa pod nosem, wkurza się na każdy ruch który nie jest taki jak on chce ... Duszę się i coraz bardziej rozważam decyzję rozstania. Muszę to poukładać w głowie


Nie czytalem wcześniej Twojego watku. Smutna historia.  Ja tylko pare uwag od siebie. Zadnym specjalista nie jestem wiec z przymrużeniem oka. Tyle krzywdy, przemocy, smutku, cieprienia, przekroczonych granic.

Twoj mąż. Nie bede na nim wieszał psów choc oczywiście można. Jako ze jesteście małżeństwem wnioskuję ze był ok facetem. Coś go złamało, cos poszło nie tak, gdzieś nie dal rady we własnych oczach. Ale to jego problem nie Twoj (choc w zasadzie Wasz). Ma glupi system ochrony samego siebie przed poczuciem porażki. Jego problem. Myślę ze jego reklamację dot. seksu tak naprawde nie dotyczą seksu. On chciałaby uznania i szacunku bo czuje sie zerem. Ale tego nie dostaje sie za darmo. To trzeba zdobyć,  zasłużyć. I to tez jego porażka. Dla mnie patrzacego z boku nie widzę silnego faceta. Widzę strasznego slabeusza który nie potrafi wziąć zycia swoje ręce. Totalna bezsilność. On jest wrakiem. Ale naprawiać moze sie tylko sam. Ty nie pomożesz. Moze może gdyby sie zgodził na wspolna terapie... Raczej nie poskladacie tego. Ale przynajmniej moglibyście rozstać sie rozumiejąc co jedno i drugie nosi w sobie. A tak chyba tylko rozwiązania siłowe wchodzą w gre....

Mialem kiedyś dłuższy okres wiele lat temu (ale juz w malzenstwie) popalania codziennego. W moim przypadku skutkiem bylo straszne zmęczenie. Najmniejszy problem urastal do sprawy zycia i śmierci. Rozgrzebywalem sprawy i nie kończyłem. Wszystko sie pietrzylo. Nie mozna bylo na mnie polegac. Na dluga mete nie da sie tak funkcjonowac.

Ty. Musisz w pierwszej kolejności pomyśleć o sobie. Żebyś za rok nie odpisała ze wszystko po staremu. Co zrobisz to zrobisz ale na chwilę obecna masz mętlik w głowie. I to musisz poukładać. Żeby poznać możliwe scenariusze i widziec co będzie jeśli podejmiesz decyzja A, B czy C. Potrzebujesz dwóch spotkan. Pierwsze z  prawnikiem. Przestaniesz słuchać co Twoj mąż ma do powiedzenia nt kredytu, pieniędzy, czasu jaki to potrwa itd. To Ty będziesz wiedzieć jak moze byc. Jego opinie nie będą miały znaczenia. Dowiesz sie np. ze rozwod z orzeczeniem Twojej winy to bzdura. Facet sie tylko zblazni. Dowiesz sie co robic zeby skończyło sie po Twojej myśli. Bo pewne rzeczy musisz robić juz teraz.

Dzieci. Tu potrzebujesz z kolei spotkania z terapeuta. Najlepiej takiego który również pracuje z dziecmi. Dowiesz sie ze to co opisujesz jako największą katastrofę (rozstanie) jest dla nich w tej sytuacji najlepsze (choć oczywiscie niedobre ale jest jak jest- mniejsze zlo). Jesli nie chcesz zeby Twoj syn traktował tak samo zone, jeśli nie chcesz zeby Twoja córka dawała się tak traktować to musisz im pokazać ze może byc inaczej. Że czasem trzeba podjąć trudna decyzje zeby bylo lepiej

Najważniejsze żebyś wiedziała jakie masz możliwości, jakie kazda ma zalety i wady. I choc to trudne bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia to będziesz musiała podjąć decyzję. Myślę ze rozmowa z terapeuta dzieci pomoże Ci. W każdym razie możesz próbować zrobic to czy to, możesz tez spróbować wymusić terapie (choc na siłę słabo zadziała ale i tak nie masz nic do stracenia). Moze jak zaproponujesz terapeute faceta. Zanim cokolwiek zrobisz musisz pozbyć sie mętlika z głowy.

Obawiam sie ze Wasza historia nie skończy sie "zyli dlugo i szczeliwe" ale moze skończyć sie szczesliwie dla Ciebie, moze nawet z kims innym, moze nie.

Tak jak pisałem nie jestem specjalistą wiec moge wypociny z przymrużeniem oka traktuj

39

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Bert44 napisał/a:

Nie czytalem wcześniej Twojego watku.

Proponuję. Choćby kilka pierwszych jej postów.

Jako ze jesteście małżeństwem wnioskuję ze był ok facetem. Coś go złamało, cos poszło nie tak, gdzieś nie dal rady we własnych oczach

To jest właśnie w jej poprzednim wątku. Wkręciła jej się opcja "mama na pełen etat" i zaczęła odmawiać mężowi seksu. Frustracja w nim narastała i kłótnie o brak seksu zaczęły trwać tygodnie, bo jak sama stwierdziła - ona pierwsza nie poda ręki. Nawet sama nie powie dokładnie o co jej chodzi tylko

On jest taki że się nie domyśla co trzeba zrobić

W tamtym wątku sprawia wrażenie jakby oczekiwała, że mąż wykona w tym aspekcie (tworzenie nastroju, gry wstępnej itp) całą robotę. I jak mu odmówi, to ma klaskać uszami tak czy siak.

40

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Jack Sparrow napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Nie czytalem wcześniej Twojego watku.

Proponuję. Choćby kilka pierwszych jej postów.

Jako ze jesteście małżeństwem wnioskuję ze był ok facetem. Coś go złamało, cos poszło nie tak, gdzieś nie dal rady we własnych oczach

To jest właśnie w jej poprzednim wątku. Wkręciła jej się opcja "mama na pełen etat" i zaczęła odmawiać mężowi seksu. Frustracja w nim narastała i kłótnie o brak seksu zaczęły trwać tygodnie, bo jak sama stwierdziła - ona pierwsza nie poda ręki. Nawet sama nie powie dokładnie o co jej chodzi tylko

On jest taki że się nie domyśla co trzeba zrobić

W tamtym wątku sprawia wrażenie jakby oczekiwała, że mąż wykona w tym aspekcie (tworzenie nastroju, gry wstępnej itp) całą robotę. I jak mu odmówi, to ma klaskać uszami tak czy siak.

Tak pierwotnie wynikało, że jego frustracja mogła wynikać z braku seksu, ale z tego co teraz widać to przyczyna leży w jego emocjonalnym zaburzeniu osobowości, wynikającym pewnie głównie z wieloletniego jarania. On kompletnie nie radzi sobie ze stresem.

41

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Decyzje w takich sprawach z całą pewnością do łatwych i prostych nie należą, w szczególności kiedy są dzieci. Powinnaś wszystko przemyśleć, ale na spokojnie, gdyż złość, frustracja są złymi i bardzo kiepskimi doradcami. Dobrze byłoby, żebyś porozmawiała także z profesjonalnym prawnikiem. Chodzi o to, żebyś wiedziała jak ten temat wygląda od prawnej strony. Taką poradę i co ważne bezpłatną znajdziesz w punkcie porad prawnych, który znajdziesz przy urzędzie miasta czy gminy.
Musisz wiedzieć na czym stoisz, jakie mogą być ewentualne konsekwencje, itd. Z dziećmi też musiałabyś porozmawiać, wyjaśnić im co się wokół nich dzieje tak naprawdę. Dobrze byłoby, żebyś porozmawiała z Twoim mężem, ale tak normalnie, bez wyzwisk, krzyków czy nawet rękoczynów. Przypuszczam jednak, że jest to obecnie niemożliwe. Dlatego w pierwszej kolejności powinnaś swoje kroki skierować do prawnika. To pomoże Ci, przede wszystkim, lepiej chronić siebie i dzieci w przyszłości.

42

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Przede wszystkim to powinna pójść z mężem na terapię dla par i/lub seksuologa, aby wytłumaczył jej kilka prostych zależności, których ona uporczywie odmawia zrozumieć.


Prawnik to rzecz kolejna.

43

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Jack Sparrow napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Nie czytalem wcześniej Twojego watku.

Proponuję. Choćby kilka pierwszych jej postów.

Jako ze jesteście małżeństwem wnioskuję ze był ok facetem. Coś go złamało, cos poszło nie tak, gdzieś nie dal rady we własnych oczach

To jest właśnie w jej poprzednim wątku. Wkręciła jej się opcja "mama na pełen etat" i zaczęła odmawiać mężowi seksu. Frustracja w nim narastała i kłótnie o brak seksu zaczęły trwać tygodnie, bo jak sama stwierdziła - ona pierwsza nie poda ręki. Nawet sama nie powie dokładnie o co jej chodzi tylko

On jest taki że się nie domyśla co trzeba zrobić

W tamtym wątku sprawia wrażenie jakby oczekiwała, że mąż wykona w tym aspekcie (tworzenie nastroju, gry wstępnej itp) całą robotę. I jak mu odmówi, to ma klaskać uszami tak czy siak.


Nie chce mi sie szukac ale chyba jednak tamten wątek czytałem. Tego nie. I w tamtym chyba nawet sie wypowiadałem. Cos mi tam po głowie lata.

Najlepsze ze wszyscy wyciągamy wnioski na podstawie opisu jedenj strony. A później jak poznasz spojrzenie drugiej to połowa teorii sie wali. Prawie zawsze obie strony sie jakos dokładają do problemu.

Kiedyś kumplowi sie długo nie układało. Panna odwalała bardzo niefajne numery. A grubo bo malzenstwo, dzieci itd. Doradziłem mu rozwod. Bardzo stanowczo doradziłem. A oni się dogadali i sa szczesliwa para. Po prostu jak teraz mówi nie potrafił dostrzec jej punktu widzenia. Jak sie spotykamy to mi trochę głupio smile Choc ona nic nie wie.

Później moja zona puściła farbe. W słabym okresie ch zwiazku spotykała sie z jego zona i opis był dokładnie ten sam. Dupek którego lepiej zostawić .

Czasem trzeba uważać na swoje oceny i interpretacje znając opis jedenej strony. Ciekawy jestem co powiedziałaby zona Czesia, panna podróżniczka spełniająca pasję itp o swoich związkach

44 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-16 13:19:22)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Bert44 ale to zawsze tak będzie i nie ma się co spinać z tego powodu. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a jakbyś się nie oglądał, to dupa zawsze będzie z tyłu. Po prostu w tym wątku widzę znany i oklepany schemat:

babka poznaje fajnego faceta i pojawiają się dzieci > babka wchodzi w rolę matki na pełen etat i zaczyna odmawiać partnerowi seksu > w facecie narasta frustracja i z czasem przestaje się starać > pojawiają się kłótnie i wojny o pietruszkę, licytacje kto jest bardziej umęczony i obciążony życiem zawodowym i rodzinnym >facet stara się odciążyć babkę, ale wciąż nie ma seksu> w facecie narasta frustracja i z czasem przestaje się starać > i tu sytuacja się zapętla i każda kolejna pętelka jest co raz bardziej ekstremalna.

Błędne koło. Tu potrzebna jest terapia dla par i seksuolog. Niemniej jednak, póki ona ma postawę, że pierwsza ręki nie wyciągnie w momencie kiedy nawet z jej postów dawało się odczuć, że facet ma momenty kiedy się stara (co nie przynosi zmiany u niej żadnej) to nie zmieni się tu nic. A będzie tylko gorzej i gorzej.

45

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Szczerze wątpię, aby mąż Autorki dał się namówić na terapię. Bardziej jestem pewny, że taka propozycja z Jej strony przyczyniłaby się jedynie do jeszcze większej eskalacji całego konfliktu, szczególnie z jego strony.
Zgadzam się, że nie znając stanowiska obojga stron nie można ferować zdecydowanych ocen i wyroków a priori. My znamy jedynie Jej opinię, ale to jest stanowczo za mało. Oczywiście to nie deprecjonuje w żaden sposób Jej wypowiedzi i punktu widzenia całej sytuacji. Ma do tego pełne prawo.

46

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Czy się zgodzi czy nie to zależy od narracji jaka będzie towarzyszyć takiej propozycji.

47

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

To oczywista oczywistość.

48

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Nasze życie kiedyś było inne. Oboje mieliśmy siebie dla siebie. Zero większych zobowiązań. Praca odpoczynek razem no wiadomo jak to jest. Później ślub pierwsze dziecko ja na macierzyńskim wszystko cacy bo żona w domu. Staranko o drugie dziecko, wszystko git chociaż długo się nie udawało ale jakoś się udało. Zmieniłam pracę żebyśmy mogli oboje zająć się dziećmi. Najpierw był problem ze za często pracuje mimo że pół etatu, później że często się zmieniamy ( on w pracy ja w domu i na odwrót ) , więcej obowiązków spadło na męża no bo jak ja w pracy to on obiad itd. mijały miesiące i gdzieś powoli pojawiała się frustracja bo nie było rozmów tylko foch i sexu zaczęło brakować. Później córka zaczęła ze mną spać. Kolejny problem (wiem sex można uprawiać wszędzie )zero wsparcia tylko obwinianie że mnie nie ma w domu że nie ma nas w sypialni. Wiecie od razu atak a nie usiąść pogadać jak ludzie więc i ja się odwróciłam bo dużo robił mi scen związanych z brakiem sexu. Nie rozmów tylko ataków no to nie jest zdrowa relacja. Co ja miałam pogłaskać go po głowie przeprosić i rozłożyć nogi bo ktoś nie radzi sobie z emocjami ? Zresztą tak mi nawet powiedział że powinnam tak się właśnie zachować to nie byłoby problemu... Coraz więcej jarania. W zasadzie nie było dnia lub wieczoru bez skręta. Czasem było dobrze czasem kłótnia no tak w kółko. Najgorzej zrobiło się od początku roku. Do tego stopnia awantury o brak sexu że miewałam dwa razy w miesiącu okres to miał o to problem. Kurwa zachowywał się jak obrażone dziecko któremu zabierzesz zabawkę. Nie jestem jego matka żeby mu tłumaczyć takie sprawy. Co innego rozmowa co innego atak. Można zorganizować wieczór i się masować. ..nie najlepiej się przyjebac bo stara ma zaś ciote. Jak mam mieć ochotę jak się tak zachowuje. Coraz częściej coraz więcej i zauważyłam że zachowuje się coraz gorzej w stosunku do dzieci a mnie straszył rozwodem i każde spięcie kończyło się i kończy tym że to moja wina. 
Ja nie mówię że jestem czysta jak łza bo napewno oboje się przyłożyliśmy do tego. Zabrakło rozmów szczerych spokojnych tylko że mąż do dziś dnia drwi z tego jak mu powiedziałam że tracę do niego zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Wręcz się z tego śmieje. Gdzie tu jest miejsce na szczerą rozmowę kiedy wszsytko jest wywlekane i robienie z siebie ofiary.
Nie wiem czy tu jeszcze jest miłość. Jak można kogoś kochać i tak ranić ? Wyzywać się fizycznie i psychicznie na dzieciach ...na mnie wyzywa się emocjonalnie. Słyszę teksty że napewno szybko sobie kogoś znajdę że mnie zniszczy w sądzie. Jak mam po takich słowach przejść do normalnego dnia i zdrowej relacji. Teraz jestem tą zła bo kazałam mu rzucić palenie i przez to stał się bardziej nerwowy a ja go nie wspieram. No ludzie! Gdzie mam go wspierać jak on leje dziecko bo ma zły dzień ? Biorę dzieci i wychodzę z pokoju to słyszę że oczywiście zły tatuś idźcie do mamusi. Brakuje mi słów. Ja nie jestem idealna ale też nie jestem niczyja własnością a dzieci nie będą tarcza na jego nieradzenie sobie z emocjami. Staram się stanąć z boku gdzie robię źle i widze że gdybym tak poprostu podeszła i go przytuliła pocałowała a wieczorem sex to wszystko byłoby ok. Myślę że tak nie może wyglądać mój związek ze będę łagodzić wszsytko sexem a on będzie mógł bez skrupułów mnie tak traktować. Nie godzę się na to.

49

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Nasze życie kiedyś było inne. Oboje mieliśmy siebie dla siebie. Zero większych zobowiązań. Praca odpoczynek razem no wiadomo jak to jest. Później ślub pierwsze dziecko ja na macierzyńskim wszystko cacy bo żona w domu. Staranko o drugie dziecko, wszystko git chociaż długo się nie udawało ale jakoś się udało. Zmieniłam pracę żebyśmy mogli oboje zająć się dziećmi. Najpierw był problem ze za często pracuje mimo że pół etatu, później że często się zmieniamy ( on w pracy ja w domu i na odwrót ) , więcej obowiązków spadło na męża no bo jak ja w pracy to on obiad itd. mijały miesiące i gdzieś powoli pojawiała się frustracja bo nie było rozmów tylko foch i sexu zaczęło brakować. Później córka zaczęła ze mną spać. Kolejny problem (wiem sex można uprawiać wszędzie )zero wsparcia tylko obwinianie że mnie nie ma w domu że nie ma nas w sypialni. Wiecie od razu atak a nie usiąść pogadać jak ludzie więc i ja się odwróciłam bo dużo robił mi scen związanych z brakiem sexu. Nie rozmów tylko ataków no to nie jest zdrowa relacja. Co ja miałam pogłaskać go po głowie przeprosić i rozłożyć nogi bo ktoś nie radzi sobie z emocjami ? Zresztą tak mi nawet powiedział że powinnam tak się właśnie zachować to nie byłoby problemu... Coraz więcej jarania. W zasadzie nie było dnia lub wieczoru bez skręta. Czasem było dobrze czasem kłótnia no tak w kółko. Najgorzej zrobiło się od początku roku. Do tego stopnia awantury o brak sexu że miewałam dwa razy w miesiącu okres to miał o to problem. Kurwa zachowywał się jak obrażone dziecko któremu zabierzesz zabawkę. Nie jestem jego matka żeby mu tłumaczyć takie sprawy. Co innego rozmowa co innego atak. Można zorganizować wieczór i się masować. ..nie najlepiej się przyjebac bo stara ma zaś ciote. Jak mam mieć ochotę jak się tak zachowuje. Coraz częściej coraz więcej i zauważyłam że zachowuje się coraz gorzej w stosunku do dzieci a mnie straszył rozwodem i każde spięcie kończyło się i kończy tym że to moja wina. 
Ja nie mówię że jestem czysta jak łza bo napewno oboje się przyłożyliśmy do tego. Zabrakło rozmów szczerych spokojnych tylko że mąż do dziś dnia drwi z tego jak mu powiedziałam że tracę do niego zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Wręcz się z tego śmieje. Gdzie tu jest miejsce na szczerą rozmowę kiedy wszsytko jest wywlekane i robienie z siebie ofiary.
Nie wiem czy tu jeszcze jest miłość. Jak można kogoś kochać i tak ranić ? Wyzywać się fizycznie i psychicznie na dzieciach ...na mnie wyzywa się emocjonalnie. Słyszę teksty że napewno szybko sobie kogoś znajdę że mnie zniszczy w sądzie. Jak mam po takich słowach przejść do normalnego dnia i zdrowej relacji. Teraz jestem tą zła bo kazałam mu rzucić palenie i przez to stał się bardziej nerwowy a ja go nie wspieram. No ludzie! Gdzie mam go wspierać jak on leje dziecko bo ma zły dzień ? Biorę dzieci i wychodzę z pokoju to słyszę że oczywiście zły tatuś idźcie do mamusi. Brakuje mi słów. Ja nie jestem idealna ale też nie jestem niczyja własnością a dzieci nie będą tarcza na jego nieradzenie sobie z emocjami. Staram się stanąć z boku gdzie robię źle i widze że gdybym tak poprostu podeszła i go przytuliła pocałowała a wieczorem sex to wszystko byłoby ok. Myślę że tak nie może wyglądać mój związek ze będę łagodzić wszsytko sexem a on będzie mógł bez skrupułów mnie tak traktować. Nie godzę się na to.

Czyli standard. Komunikacja...

Moze jednak da sie jakaś terapie par załatwić? Bo troche tego naroslo i ciężko bedzie to odgruzowac samemu. Za duzo wzajemnego zalu w Was. W jego oczach Ty go odrzucilas a w Twoich on sie oddalił i pastwi nad Toba.

50

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Nie ma opcji tego samemu ogarnąć. On mi mówi o swoich uczuciach i ja to rozumiem staram się bo przecież po kryzysie było ok a on i tak bez względu na bliskość odwalał akcje. On z moich uczuć drwi żartuje śmieje się. To jest brak szacunku do mnie jako do żony i matki jego dzieci. Starszy syn 7 lat już ma takie odruchy że jak mężowi coś nie pasuje i dzieci słyszą podniesiony jego ton lub zdenerwowany to syn podchodzi do mnie i poprostu mnie przytula. To już jest zły sygnał nie wiem jak z nimi rozmawiać. Nie wiem czy ja chcę terapii. Mąż ma charakter dość mściwy jest ogólnie niecierpliwy on nie podoła terapii bo myśli że po jednej coś da bo na to wykłada kasę. Kolejny powód do kłótni

51 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-16 20:23:41)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Nie ma opcji tego samemu ogarnąć. On mi mówi o swoich uczuciach i ja to rozumiem staram się bo przecież po kryzysie było ok a on i tak bez względu na bliskość odwalał akcje. On z moich uczuć drwi żartuje śmieje się. To jest brak szacunku do mnie jako do żony i matki jego dzieci. Starszy syn 7 lat już ma takie odruchy że jak mężowi coś nie pasuje i dzieci słyszą podniesiony jego ton lub zdenerwowany to syn podchodzi do mnie i poprostu mnie przytula. To już jest zły sygnał nie wiem jak z nimi rozmawiać. Nie wiem czy ja chcę terapii. Mąż ma charakter dość mściwy jest ogólnie niecierpliwy on nie podoła terapii bo myśli że po jednej coś da bo na to wykłada kasę. Kolejny powód do kłótni


A co masz do stracenia? Martwisz sie jego reakcja kiedys w przyszłości kiedy wszystko się sypie teraz? Albo to koncz albo lap brzytwy. Utulanie w smutku nic nie zmieni.

Twoje dzieci budują swoja osobowość. I tak juz późno ale możesz działać. Wypuścisz z domu dzieci uposledsone emocjonalnie. Ich zycie to bedzie masakra. Nie będą wiedzieć o co chodzi w kontaktach międzyludzkich. Nie będą wiedzieć kiedy dać w mordę a kiedy schować sie pod łóżko.

PS. Nie zakładaj ze w terapii to tylko on dostanie po dupie. Ty tez. Lekko nie bedzie. Weźcie faceta terapeutę moze sie maz zgodzi. Nie masz nic do stracenia.  Moze nawet pomoże w rozstaniu z zasadami jak inaczej sie nie da.

PS2 pogardą to właściwie gwóźdź do trumny dla zwiazku. Nie masz za wiele opcji.

PS3  to czego możesz sie dowiedzieć na terapii to ze bliskosc nie równa sie seks. Mówisz byla bliskosc jak chcial a to nic nie dawalo. Seks to za mało zeby to nazywać bliskością. Jest bliskosc i bkiskosc. Oczywiście oboje to budujecie nie zwalam na nikogo winy

52

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Spróbuj porozmawiać z mężem o terapii. Mimo wszystko. Oboje jesteście totalnie zmęczeni tym wszystkim, jednakże nie można wykluczyć, że Wasze małżeństwo nie jest całkowicie na straconej pozycji. To jedynie przypuszczenia, ale myślę, że warto byłoby pokłonić się nad tą konkretną kwestią.
Ponadto uważam, że powinnaś jak najszybciej zasięgnąć fachowej porady prawnej. Musisz wiedzieć na czym stoisz, co przed Tobą, co Cię czeka, jakie są możliwości. Te jego groźby o ewentualnych "prawnych" konsekwencjach rzucane w Twoim kierunku mają jedynie na celu sparaliżowanie Ciebie, a przede wszystkim, żebyś zaczęła się bać. Z tego powodu jest to niezmiernie ważny aspekt w Twojej sytuacji.

53

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Nasze życie kiedyś było inne. Oboje mieliśmy siebie dla siebie. Zero większych zobowiązań. Praca odpoczynek razem no wiadomo jak to jest. Później ślub pierwsze dziecko ja na macierzyńskim wszystko cacy bo żona w domu. Staranko o drugie dziecko, wszystko git chociaż długo się nie udawało ale jakoś się udało. Zmieniłam pracę żebyśmy mogli oboje zająć się dziećmi. Najpierw był problem ze za często pracuje mimo że pół etatu, później że często się zmieniamy ( on w pracy ja w domu i na odwrót ) , więcej obowiązków spadło na męża no bo jak ja w pracy to on obiad itd. mijały miesiące i gdzieś powoli pojawiała się frustracja bo nie było rozmów tylko foch i sexu zaczęło brakować. Później córka zaczęła ze mną spać. Kolejny problem (wiem sex można uprawiać wszędzie )zero wsparcia tylko obwinianie że mnie nie ma w domu że nie ma nas w sypialni. Wiecie od razu atak a nie usiąść pogadać jak ludzie więc i ja się odwróciłam bo dużo robił mi scen związanych z brakiem sexu. Nie rozmów tylko ataków no to nie jest zdrowa relacja. Co ja miałam pogłaskać go po głowie przeprosić i rozłożyć nogi bo ktoś nie radzi sobie z emocjami ? Zresztą tak mi nawet powiedział że powinnam tak się właśnie zachować to nie byłoby problemu... Coraz więcej jarania. W zasadzie nie było dnia lub wieczoru bez skręta. Czasem było dobrze czasem kłótnia no tak w kółko. Najgorzej zrobiło się od początku roku. Do tego stopnia awantury o brak sexu że miewałam dwa razy w miesiącu okres to miał o to problem. Kurwa zachowywał się jak obrażone dziecko któremu zabierzesz zabawkę. Nie jestem jego matka żeby mu tłumaczyć takie sprawy. Co innego rozmowa co innego atak. Można zorganizować wieczór i się masować. ..nie najlepiej się przyjebac bo stara ma zaś ciote. Jak mam mieć ochotę jak się tak zachowuje. Coraz częściej coraz więcej i zauważyłam że zachowuje się coraz gorzej w stosunku do dzieci a mnie straszył rozwodem i każde spięcie kończyło się i kończy tym że to moja wina. 
Ja nie mówię że jestem czysta jak łza bo napewno oboje się przyłożyliśmy do tego. Zabrakło rozmów szczerych spokojnych tylko że mąż do dziś dnia drwi z tego jak mu powiedziałam że tracę do niego zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Wręcz się z tego śmieje. Gdzie tu jest miejsce na szczerą rozmowę kiedy wszsytko jest wywlekane i robienie z siebie ofiary.
Nie wiem czy tu jeszcze jest miłość. Jak można kogoś kochać i tak ranić ? Wyzywać się fizycznie i psychicznie na dzieciach ...na mnie wyzywa się emocjonalnie. Słyszę teksty że napewno szybko sobie kogoś znajdę że mnie zniszczy w sądzie. Jak mam po takich słowach przejść do normalnego dnia i zdrowej relacji. Teraz jestem tą zła bo kazałam mu rzucić palenie i przez to stał się bardziej nerwowy a ja go nie wspieram. No ludzie! Gdzie mam go wspierać jak on leje dziecko bo ma zły dzień ? Biorę dzieci i wychodzę z pokoju to słyszę że oczywiście zły tatuś idźcie do mamusi. Brakuje mi słów. Ja nie jestem idealna ale też nie jestem niczyja własnością a dzieci nie będą tarcza na jego nieradzenie sobie z emocjami. Staram się stanąć z boku gdzie robię źle i widze że gdybym tak poprostu podeszła i go przytuliła pocałowała a wieczorem sex to wszystko byłoby ok. Myślę że tak nie może wyglądać mój związek ze będę łagodzić wszsytko sexem a on będzie mógł bez skrupułów mnie tak traktować. Nie godzę się na to.

Ciekawe czy między wami byłoby dobrze jakbyś nie poszła do pracy i wzięła na siebie głównie zajmowanie się dziećmi.
Nie jest tak, że wszystko da się wyjaśnić w szczerej spokojnej rozmowie, jak nasze oczekiwania się mijają, ciężko się też wzajemnie zrozumieć, więc bez emocji raczej się nie da.
Co by nie było, facetowi coraz bardziej puszczają nerwy i nawet jakbyś się przełamała, to poprawa byłaby tylko na jakiś czas, zresztą już miałaś próbkę.
Nie wiem czy psycholog byłby w stanie go nauczyć opanowywać emocje. Wygląda, że on wszystko uzależnia od ciebie, ty jesteś winna, że on jest zły, to jest takie przerzucanie złych emocji na drugą osobę, żeby sobie ulżyć czyli rozładować emocje, paskudna cecha.

54

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
wieka napisał/a:

Ciekawe czy między wami byłoby dobrze jakbyś nie poszła do pracy i wzięła na siebie głównie zajmowanie się dziećmi.
Nie jest tak, że wszystko da się wyjaśnić w szczerej spokojnej rozmowie, jak nasze oczekiwania się mijają, ciężko się też wzajemnie zrozumieć, więc bez emocji raczej się nie da.
Co by nie było, facetowi coraz bardziej puszczają nerwy i nawet jakbyś się przełamała, to poprawa byłaby tylko na jakiś czas, zresztą już miałaś próbkę.
Nie wiem czy psycholog byłby w stanie go nauczyć opanowywać emocje. Wygląda, że on wszystko uzależnia od ciebie, ty jesteś winna, że on jest zły, to jest takie przerzucanie złych emocji na drugą osobę, żeby sobie ulżyć czyli rozładować emocje, paskudna cecha.

Znaczy mówisz rozwod? Tak bez zrozumienia co sie stalo? Bo oni nie wiedzą. Ani ona ani on. Oczywiście to jedna z opcji ale skoro i tak sie sypie to można chyba spróbować zrozumieć? Co tracą? Po co sobie wmawiać: to i tak nic nie da? Moze i nie da wtedy sprawa prosta sie robi

55

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ciekawe czy między wami byłoby dobrze jakbyś nie poszła do pracy i wzięła na siebie głównie zajmowanie się dziećmi.
Nie jest tak, że wszystko da się wyjaśnić w szczerej spokojnej rozmowie, jak nasze oczekiwania się mijają, ciężko się też wzajemnie zrozumieć, więc bez emocji raczej się nie da.
Co by nie było, facetowi coraz bardziej puszczają nerwy i nawet jakbyś się przełamała, to poprawa byłaby tylko na jakiś czas, zresztą już miałaś próbkę.
Nie wiem czy psycholog byłby w stanie go nauczyć opanowywać emocje. Wygląda, że on wszystko uzależnia od ciebie, ty jesteś winna, że on jest zły, to jest takie przerzucanie złych emocji na drugą osobę, żeby sobie ulżyć czyli rozładować emocje, paskudna cecha.

Znaczy mówisz rozwod? Tak bez zrozumienia co sie stalo? Bo oni nie wiedzą. Ani ona ani on. Oczywiście to jedna z opcji ale skoro i tak sie sypie to można chyba spróbować zrozumieć? Co tracą? Po co sobie wmawiać: to i tak nic nie da? Moze i nie da wtedy sprawa prosta sie robi

Nie mówię o rozwodzie, można przecież żyć w takim związku, ale nie da się zrozumieć zachowania nieadekwatnego do sytuacji.
Co się stało? Życie w rodzinie faceta przerosło, a teraz żona ma za zadanie go zadowalać pod każdym względem, wtedy jakoś będzie. Tylko to raczej nie o to chodzi. Każdy ma jakieś granice, czy ich  przesunięcie pomoże, nie wiem.
Pozostaje zadać sobie pytanie czy jestem w stanie coś więcej zrobić, żeby uzdrowić ten związek/ rodzinę, jeśli by pomogło to przytulenie, pocałunek, to by było warto, tylko mam wątpliwości czy to załatwi problem na dłuższą metę. Autorka ma za małą siłę przebicia w tym związku, a mąż czuje się panem i władcą.

56

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

A ten mąż nie ma czasem kogoś na boku?

57 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-16 22:12:01)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ciekawe czy między wami byłoby dobrze jakbyś nie poszła do pracy i wzięła na siebie głównie zajmowanie się dziećmi.
Nie jest tak, że wszystko da się wyjaśnić w szczerej spokojnej rozmowie, jak nasze oczekiwania się mijają, ciężko się też wzajemnie zrozumieć, więc bez emocji raczej się nie da.
Co by nie było, facetowi coraz bardziej puszczają nerwy i nawet jakbyś się przełamała, to poprawa byłaby tylko na jakiś czas, zresztą już miałaś próbkę.
Nie wiem czy psycholog byłby w stanie go nauczyć opanowywać emocje. Wygląda, że on wszystko uzależnia od ciebie, ty jesteś winna, że on jest zły, to jest takie przerzucanie złych emocji na drugą osobę, żeby sobie ulżyć czyli rozładować emocje, paskudna cecha.

Znaczy mówisz rozwod? Tak bez zrozumienia co sie stalo? Bo oni nie wiedzą. Ani ona ani on. Oczywiście to jedna z opcji ale skoro i tak sie sypie to można chyba spróbować zrozumieć? Co tracą? Po co sobie wmawiać: to i tak nic nie da? Moze i nie da wtedy sprawa prosta sie robi

Nie mówię o rozwodzie, można przecież żyć w takim związku, ale nie da się zrozumieć zachowania nieadekwatnego do sytuacji.
Co się stało? Życie w rodzinie faceta przerosło, a teraz żona ma za zadanie go zadowalać pod każdym względem, wtedy jakoś będzie. Tylko to raczej nie o to chodzi. Każdy ma jakieś granice, czy ich  przesunięcie pomoże, nie wiem.
Pozostaje zadać sobie pytanie czy jestem w stanie coś więcej zrobić, żeby uzdrowić ten związek/ rodzinę, jeśli by pomogło to przytulenie, pocałunek, to by było warto, tylko mam wątpliwości czy to załatwi problem na dłuższą metę. Autorka ma za małą siłę przebicia w tym związku, a mąż czuje się panem i władcą.

W takim związku nie da sie żyć.

Ja wiem ze z boku patrząc facet jest straszny. Przecież jako pierwszy to napisałem. Że go cos przerosło.  Też tak to widzę ale skoro kiedyś bylo dobrze szukam przyczyny.

Problem jest taki ze nie wiadomo gdzie jest problem. Dobre funkcjonowanie nie musi wcale oznaczać wysiłku i poświęcenia ze strony babki. Właśnie nie wiadomo czego. Chodzi mi po głowie post Jacka - wcale nie takie nieprawdopodobne.

Choc gościu jest nieznośny i nie wiem czy te tony pogardy sa do naprawienia. Ale tli sie jakaś nadzieja ze dzieki terapii on zobaczy że zachowuje sie jak dupek a ona ze nie wie co oznacza bliskosc fizyczna i zangazowanie babki dla faceta. A moze cos innego kto wie?

58

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Nie w takim związku ludzie żyją, można powiedzieć, że w każdym związku da się żyć, pytanie jak? Czasami nie do wiary.
Nie mam nic przeciwko terapii, ale po pierwsze wątpię czy on się zgodzi, po drugie terapeuta też nie jest cudotwórcą i osobowości mu nie zmieni. Ludzie się zmieniają na gorsze, więc nie jest takie dziwne, że on kiedyś był ok, a teraz jest taki jaki jest. Do tego jaranie zlasowało mu mózg, a teraz odstawienie. On nie widzi przecież swojej winy, więc i potrzeby zmiany, bo o wszystko obwinia żonę.

59

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Nie ma nikogo na boku. Za każdym razem twierdzi że mnie bardzo kocha i jestem dla niego najważniejsza tylko że to są słowa w które nie wierzę jeśli codziennie mam takie przemocowe sytuacje które dostaje ja i dzieci. Jest dobrym tata ogólnie jak jest dobrze. Spędza czas z nimi wymyśla różne rzeczy, wycieczki latem itd... ale jak jest stresową sytuacja w rodzinie lub kryzys w związku to ewidentnie nie radzi sobie z natłokiem obowiązków. Sam mi mówi że jak dzieci i ja jesteśmy tacy jak on chce żebyśmy byli to chce mu się żyć... To nie jest normalne. Nikt nie jest robotem. Ja niestety oddaje się dla dzieci bardzo bo boje się że emocjonalnie będą pamiętały to kiedyś. Córka może jeszcze nie ale syn ..napewno. Moi rodzice pamiętam nigdy się nie kłócili przy nas ale też nie widziałam żeby się całowali, przytulali czy mówili sobie że się kochają. Byli takim małżeństwem lat 90 i 2000. Nie wiem. Może mi nie przekazali jak kochać jak wygląda bliskość i teraz ja tego nie umiem przekazać? Narazie nie jestem w stanie myśleć o terapii bo za dużo jest nerwów. Dziś mąż zespół córce zabawkę bo ta go nią uderzyła. Starszy syn stanął w jej obronie i zaczął go lać. Oboje się popłakali. Młoda do tego stopnia że aż zwymiotowała. W takiej sytuacji myślę tylko o dzieciach. Gdzieś mam jego frustrację. Nie mam ochoty lulac kolejnego dziecka. Wiem. Powinnam się spakować i wyprowadzić wziąć dzieci tylko ja nie jestem typem takim że zabieram swoje zabawki idę na inny plac zabaw. Tu jest moje i dzieci miejsce. Potrafię tupnac noga tylko niewiele zrobię, niewiele powiem jeśli w domu są dzieci. Muszę uważać na słowa.

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
JestemTuNowa napisał/a:

Nie ma nikogo na boku. Za każdym razem twierdzi że mnie bardzo kocha i jestem dla niego najważniejsza tylko że to są słowa w które nie wierzę jeśli codziennie mam takie przemocowe sytuacje które dostaje ja i dzieci. Jest dobrym tata ogólnie jak jest dobrze. Spędza czas z nimi wymyśla różne rzeczy, wycieczki latem itd... ale jak jest stresową sytuacja w rodzinie lub kryzys w związku to ewidentnie nie radzi sobie z natłokiem obowiązków. Sam mi mówi że jak dzieci i ja jesteśmy tacy jak on chce żebyśmy byli to chce mu się żyć... To nie jest normalne. Nikt nie jest robotem. Ja niestety oddaje się dla dzieci bardzo bo boje się że emocjonalnie będą pamiętały to kiedyś. Córka może jeszcze nie ale syn ..napewno. Moi rodzice pamiętam nigdy się nie kłócili przy nas ale też nie widziałam żeby się całowali, przytulali czy mówili sobie że się kochają. Byli takim małżeństwem lat 90 i 2000. Nie wiem. Może mi nie przekazali jak kochać jak wygląda bliskość i teraz ja tego nie umiem przekazać? Narazie nie jestem w stanie myśleć o terapii bo za dużo jest nerwów. Dziś mąż zespół córce zabawkę bo ta go nią uderzyła. Starszy syn stanął w jej obronie i zaczął go lać. Oboje się popłakali. Młoda do tego stopnia że aż zwymiotowała. W takiej sytuacji myślę tylko o dzieciach. Gdzieś mam jego frustrację. Nie mam ochoty lulac kolejnego dziecka. Wiem. Powinnam się spakować i wyprowadzić wziąć dzieci tylko ja nie jestem typem takim że zabieram swoje zabawki idę na inny plac zabaw. Tu jest moje i dzieci miejsce. Potrafię tupnac noga tylko niewiele zrobię, niewiele powiem jeśli w domu są dzieci. Muszę uważać na słowa.

Nie ma miłości w przemocy- zapamietaj se to hasło życiowej mądrości

61

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Napiszę od siebie że można spróbować terapii. Nie zawsze to zadziała bo czasem w związku już narosło tyle żalu i pretensji że jest za późno. Czasem nie widzimy już dalszej drogi a terapia pomaga nam podjąć decyzję zgodnie ze sobą. Ja w twoim mężu widzę małego chłopca. Coś mu się odpala z przeszłości i dlatego tak reaguje. Znam temat i przerabiałam to z moim mężem. On jednak nie potrafił pójść dalej i koniec końców obwinił mnie i terapeutke o solidarność jajników. Jeśli terapia to natychmiast i na 100% a jeśli nie to wiesz co robić. Trzymam za Ciebie kciuki.

62 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-23 01:20:05)

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Lipis napisał/a:

Napiszę od siebie że można spróbować terapii. Nie zawsze to zadziała bo czasem w związku już narosło tyle żalu i pretensji że jest za późno. Czasem nie widzimy już dalszej drogi a terapia pomaga nam podjąć decyzję zgodnie ze sobą. Ja w twoim mężu widzę małego chłopca. Coś mu się odpala z przeszłości i dlatego tak reaguje. Znam temat i przerabiałam to z moim mężem. On jednak nie potrafił pójść dalej i koniec końców obwinił mnie i terapeutke o solidarność jajników. Jeśli terapia to natychmiast i na 100% a jeśli nie to wiesz co robić. Trzymam za Ciebie kciuki.

Nic do stracenia spróbować mozna.  Żeby wybić z ręki argument o solidarności jajników proponuję terapeutę faceta

63

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Jest to jakieś rozwiązanie o ile mąż autorki postu zgodzi się na terapię i o ile ona będzie jeszcze chciała to ratować.

Bert44 napisał/a:
Lipis napisał/a:

Napiszę od siebie że można spróbować terapii. Nie zawsze to zadziała bo czasem w związku już narosło tyle żalu i pretensji że jest za późno. Czasem nie widzimy już dalszej drogi a terapia pomaga nam podjąć decyzję zgodnie ze sobą. Ja w twoim mężu widzę małego chłopca. Coś mu się odpala z przeszłości i dlatego tak reaguje. Znam temat i przerabiałam to z moim mężem. On jednak nie potrafił pójść dalej i koniec końców obwinił mnie i terapeutke o solidarność jajników. Jeśli terapia to natychmiast i na 100% a jeśli nie to wiesz co robić. Trzymam za Ciebie kciuki.

Nic do stracenia spróbować mozna.  Żeby wybić z ręki argument o solidarności jajników proponuję terapeutę faceta

64

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?
Lipis napisał/a:

Jest to jakieś rozwiązanie o ile mąż autorki postu zgodzi się na terapię i o ile ona będzie jeszcze chciała to ratować.

Bert44 napisał/a:
Lipis napisał/a:

Napiszę od siebie że można spróbować terapii. Nie zawsze to zadziała bo czasem w związku już narosło tyle żalu i pretensji że jest za późno. Czasem nie widzimy już dalszej drogi a terapia pomaga nam podjąć decyzję zgodnie ze sobą. Ja w twoim mężu widzę małego chłopca. Coś mu się odpala z przeszłości i dlatego tak reaguje. Znam temat i przerabiałam to z moim mężem. On jednak nie potrafił pójść dalej i koniec końców obwinił mnie i terapeutke o solidarność jajników. Jeśli terapia to natychmiast i na 100% a jeśli nie to wiesz co robić. Trzymam za Ciebie kciuki.

Nic do stracenia spróbować mozna.  Żeby wybić z ręki argument o solidarności jajników proponuję terapeutę faceta

To prawda

65

Odp: Czy to przemoc czy toksyczność ?

Zawsze mnie też zastanawia na ile mężczyźnie przeszkadza taki stan rzeczy w małżeństwie. Większość postów zakładana jest przez kobiety. Czy to dlatego że jesteśmy bardziej emocjonalne i wrażliwsze? Co musiałoby się stać żeby to mężczyzna zaproponował terapię. Żeby przyszedł i powiedział, nie radzę sobie z tym,  zawalczmy...

Posty [ 1 do 65 z 84 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to przemoc czy toksyczność ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024