Moja historia jest skomplikowana ....odeszłam od męża z dzieckiem w listopadzie tamtego roku...ale przez cały czas walczyłam o niego...i już wszystko było na dobrej drodze..az się nie pojawila ona,,,,niby kolezanka ,,nie wiem on tak twierdzi,, rozmawiałam z nia nawet ..walczyły smy rozmową przez tel..a moj mąz sie śmiał bo to słysał ,jak sobie dogadujemy..powiedziala mi że nie mam zadnych praw już do męża że mialam swoje 5 min, a teraz ona mi go zabierze i bedzie sie starać żeby był jej ..niemoge go kontrolowac ,bo mieszkamy osobno ,,nie wiem czy walczyc ,a wogóle jak walczyc skoro z nią nieidzie porozmawiać ,tłumaczyłam że mąż jeszcze sie waha to on go nastawia przeciwko mnie:( boje się bo chcialam zeby mąz sam podjął decyzje co do nas nic na siłe ,ale niechce żeby to ona sie wtrącala ,i miala wplyw na to co mi powei i co zrobi,zauważyłmw jego zachowaniu coś innego ,inaczej sie do mnie odzywa ,do dziecka juz nieprzyjedzie bo chce go zabrac niby do siebie,,a przedtem ustalilismy ze bedzie przyjezdzal to pewnie ona go tak nastawila ,co mam zrobic jak walczyc...boje sie ze jak zostawie to w spokoju dam mu wolną ręke ,to ona to wykorzysta...a o mnie zapomni...Próbowalam z nim rozmawiac na temat JEJ ,niechcial ucinal temat, poweidzial ze jak mamy zamiar o niej rozmawiac to lepiej wcale...nieumiem sie z tym pogodzic ze ktos wpływa na jego decyzje...
Podobne tematy
2 2013-05-08 17:13:23 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-05-08 17:14:15)
Przyznam, że po przeczytaniu tego posta opadły mi ręce, nogi i cycki.
Kobieto, jak możesz być tak zaślepiona?! Przecież ten Twój mężuś to zwykły cham, którego bawi, że dwie dziewuchy się o niego biją. Wy się kłócicie przez telefon, a on stoi, słucha i się śmieje?! A Ty jeszcze walczysz o durnia, zamiast oddać go tamtej kobiecie w prezencie i cieszyć się, że masz wreszcie szansę znaleźć kogoś normalnego...
Twój mąż jest dorosły i nikt na niego nie wpływa. Owszem, może ta druga kobieta podszeptuje mu pewne rozwiązania, ale i tak ostatecznie decyduje Twój mąż. Więc przestań go tłumaczyć jak małego dzidziusia, że on biedny się waha, a ta zła wiedźma mu miesza w malutkim móżdżku ![]()
Wiesz, skąd się wzięło to jego "inne" zachowanie w stosunku do Ciebie? Jest skutkiem Twojego postępowania. Skoro Ty się nie szanujesz, jak może Cię szanować drugi człowiek?
czyli to moja wina ,tak rozumiem tak....
Witam Cię serdecznie, po przeczytaniu twojego postu uważam ze problem utkwił gdzieś dużo wcześniej pogubiliście sie wzajemnie ale to nie oznacza ze to definitywny koniec, powód waszego rozstania pozostawia dużo do życzenia nie wiem natomiast jaki on był. Może gdybyś wydusiła z siebie wiecej szczegółów było by nam łatwiej ustalić pomoc. Jeżeli twój mąż Kochałby cie mocno tak jak to sobie przyrzekaliście nie pozostawiłby cie z dzieckiem wgl nie dopuściłby sie rozstania przecież sa terapie małżenskie porady dlaczego nie skorzystaliście z nich? Zanim każdy postanowił pojść w swoją drogą? Otwartość oraz szczerość w zwiazku sa bardzo ważne,trzeba umieć uchodzić wspolnie na ustępstwa a przedewszystkim tolerowac sie. Wiem że łatwo tylko sie pisze komuś nie będąc w danej sytuacji ale coś o tym wiem i zapewniam Do tanga Trzeba Dwojga inaczej nie da sie nic naprawić bez wzajemnosci. Jeżeli on wybrał juz swoją droge to go zostaw i niech idzie sobie,a tobie radze na spokojnie przemysleć swoje zycie i poukladac je na nowo, bo od tego jesteśmy na tym małym świecie zeby kroczyc i isc tylko dalej nie pozostając w tyle. Zycze ci abyś uwierzyła w siebie była twardą i samodzielna kobieta ktora jak wiele innych bedąc w takiej sytuacji stawia czoła na przód. Nie życz mu zle wrecz przeciwnie zycz mu szczescia a kiedy minie czas wyciagniesz z tego wnioski. Buziaczek i pozdrowienia.
to tak po prostu mam pozwolić mu odejść ...mam przestać walczyć....o niego.....boli mnie że ta dziewczyna z każdym dniem mi go zabiera:( to powinna byc jego decyzja,,a nie że poznal laske i teraz będzie robił tak jak ona chce rozwód ,niewiduj sie z nią niejedz do dziecka tylko zabierz go do siebie to są jej słowa ,bardzo mnie to boli, bo ona tez ma dziecko, jeszcze nadodatek ma tak samo na imie ,ona jest po rozwodzie wiec nalega ze by on tez tak zrobil ,tylko ja go znam i wiem ze niejest pewny ze jeszcze sie waha, to poweidzcie mi jedno skoro ona skacze nadnim nalega to co on postanowi tylko jedno:( momi tego ze gdzies tam w sercu mnie jeszcze ma
nie macie zdania
:( prosze o rady ,jakiekolwiek,,,sama sobie nieporadzę, niemam juz siły
Poradzisz sobie! Uwierz w siebie i bądź silniejsza, niż kiedykolwiek! Ludzkie dramaty dodają nam siły, stajemy się twarde niczym skała... Masz dziecko - kochaj je, dbaj i wychowuj. Nie warto walczyć o człowieka, którego bawi walka na Męża. To czysty obłęd....
Wiesz, 3 msce temu straciłam nagle i tragicznie Męża, zginął... To zaledwie stało się "wczoraj" a ja nauczyłam się żyć, walczyć o przetrwanie, szanować czas, kochać dzieci z podwójną mocą... mogłabym wymieniać i wymieniać.
Jestem twarda... Ty też bądź. Będziesz jeszcze szczęśliwa, bo z nim raczej już NIE...
Powodzenia
Paprotka
Szanuj siebie to jest najważniejsze! Rób to co jest dobre dla Ciebie. Jeśli czujesz że będziesz przy nim szczęśliwa to walcz. Jeśli wiesz że u jego boku nie będziesz szczęśliwa oddaj lafiryndzie.
czyli to moja wina ,tak rozumiem tak....
Nie wiem jak związek - pewnie 50/50 wina leży po obu stronach, w kwestii rozstania - TAK, twoja wina. Zachowujesz się jak pies ogrodnika. O co ci chodzi?
Zostawiłaś męża, rozumiem, że czasem między ludźmi się psuje, ale dlaczego nie starałaś się naprawiać relację, gdy byłaś z nim?
Dałaś mu sygnał jasny sygnał - jest źle, coś trzeba zmienić. On wybrał wymianę ciebie na inną.
Dziecinie brzmią twoje tłumaczenia - nie możesz oczekiwać, że dajesz mu wybór, a on MUSI wybrać, to co ty byś chciał. Nie możesz zakładać, że to ta trzecia jest winna temu wszystkiemu, temu że nie możecie zejść się ze sobą. On wybrał ją, wybrał to jej sterowanie sobą. Może być też tak, że im bardziej ty starasz się ją odizolować od niego, tym bardziej ona (z nim) stara się zwalczać ciebie i wasze dziecko.
żle myslisz o mnie bo ja sie starałam ,odeszłam z dzieckiem bo mialam dosc ppijanego meża wracajacego z pracy i co dzien balam sie w jakim stanie i w jakim humorze wrooci, zle myslisz starakam sie bylam na kade jego zawolanie ,dlaczego tak zle mnie osadzasz...naprawde uwaxzasz ze on wybral inna bo ja sie wyprowadzilam ...:( czyli co mam sie teraz czc winna ze sie wyprowadzilam tak mam to rozumiec,,,
wlasnie ja uwazam ze moglabym byc szczesliwa gdyby on tylko chcial zawalczyc.choc troszke,,,,,chyba niemam wplywu zeby chcial,,ja chcialam i chce nadal ale jak narazie sama......nie obwiniam tamtej dziewczyny tylko chodzi mi o to zemaz sie odsuwa ode mnie jeszcze bardziej boje sie ze strace ze mje starania nic niedaja