Witajcie!! Proszę o rade, jestem od niedawna na tym forum....
Jestem dwa latka po ślubie,mamy cudownego synka, daje mi tyle radości, mężowi chyba również....ale od jakiegoś czasu kłócimy się,tzn.bardziej maz gdyż ja należę do osób spokojnych i nigdy nie potrafiłam podnieść głosu, kłócić się czy powiedzieć brzydko do drugiej osoby,zwłaszcza tej która kocham....a niestety maz potrafi,typu zamknij się,wynos się,mam cię dość, nie wkur...mnie,tępa jesteś,głupia i tego typu...ja w tym momencie proszę zeby tak nie mowil,nie przeklinał on z nerwów wstaje idzie do drugiego pokoju, trzaska drzwiami,klnie...ja potem siedzę sama placze rozmyślam co ja zle zrobiłam,a ja czasem tylko pytam czemu zły czy smutny,a on nic, proszę zeby rozmawiał ze mną, i tak się zaczyna....juz po ślubie będąc w ciąży też zdarzaly się kłótnie, kilka razy naprawde wyzwał mnie od najgorszych, przepraszał bo w nerwach i ze to nie do mnie. :-(
Wydaje mi się ze robie wszystko co mogę zeby było dobrze, jest dzieciątko jest praca-to jest u mnie, on ma swoje hobby-siłownia,chodzi często nie bronie mu,choć często wolałabym zeby był z nami w domu,bywały takie dni ze byłam kompletnie padnieta, piłka nozna-ogląda mecze czasem zdarzy się ze wyjdzie z kolega jak nie ma telewizji....tak ogólnie napisałam...nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim,a jak mowie ze prosiłam zeby tak nie mowil do mnie to swoje nie zaczynaj,bo znowu mnie wkur....takze potem nic nie mowie,dusze w sobie wszystko,staram się zapomnieć,choć to wraca przy kolejnych kłótniach....
Podobne tematy
Kasiunia może to zwykły kryzys ? Po prostu Twojego męża przerasta codzienne życie - praca, dom, małe dziecko...
A może ma jakieś problemy o których Ci nie mówi i stąd to zachowanie ?
Czy przed ślubem też się tak zachowywał ? Mieszkaliście razem przed ślubem ?
3 2013-05-06 08:41:35 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2013-05-06 08:43:48)
A może to efekt sterydów? Taka agresja byłaby wtedy zrozumiała.
A może po prostu nie dręcz go pytaniami czemu jest zły/smutny nie wałkuj wciąż tego samego? Bo tak to trochę wygląda jakbyś ciągle go bombardowała takimi pierdołami....
Facet po prostu czasami potrzebuje spokoju. Jak będzie potrzebował pomocy to sam się odezwie, zobaczysz. Z doświadczenia wiem, że faceci nie lubią marudzenia. Zresztą kto to lubi?
Juz kiedyś obiecywalam sobie ze więcej nie zapytam, bede też chodziła taka "naburmuszona"jak on, ale no nie potrafię tak choć próbowałam, przejść obok i tak obojętnie....ach sama nie wiem....mieszkalismy razem przed ślubem i kilka razy były takie akcje, ublizyl mi, a potem tłumaczenie ze w nerwach to nie do mnie....a ja jak to ja starałam się zapomnieć,bo nie potrafię kłócić się...po tej kłótni pojechał do pracy, dostałam kilka niemiłych smsów jeszcze od niego, także noc nieprzespana....a na drugi dzień jak gdyby nigdy nic, rozmowa normalnie....dziekuje za rady, mam nadzieje ze jakoś minie to wszystko.....dziekuje!!!
a jest m, wami chemia, seks?
mam nadzieje ze jakoś minie to wszystko.....dziekuje!!!
Nie chcę Cię martwić, ani być złym prorokiem, ale takie rzeczy same nie mijają.
Jeżeli dziś się tak potrafi zachować to dlaczego myślisz, że to minie?
Radziłabym jednak podjąć rozmowę na ten temat. Wyczekać na dogodny moment, spokojny i przedstawić (też spokojnie, rzeczowo, bez pretensji) swój punkt widzenia, to co Cię rani. I to właśnie teraz, zanim problem przybierze na sile.
Yoghurt nawet jeżeli Autorka zarzuca go "pierdołami" to taka reakcja jak opisana w pierwszym poście jest nie do przyjęcia.
8 2013-05-07 09:52:28 Ostatnio edytowany przez Doonna (2013-05-07 09:54:10)
Moim zdaniem jestes dla niego za dobra.
Za duzo sie starasz, jestes za mieka i...
nie chce Ci sprawiac przykrosci, ale nudzisz mu sie.
Moze tak wychodz wiecej z dzieckiem na spacer, plac zabaw.
Pogadaj z innymi mamusiami, oderwij od domu.
I otworz tez buzie jak Cie wyzywa, bo straci calkowicie szacunek do Ciebie.
Powodzenia ![]()