Potrzebuje pomocy i rady ponieważ sama juz nie wyrabiam...
Jakis czas temu zaczelam spotykac sie z kolega z ktorym chodzilam pare lat temu do technikum. W technikum przyjaznilismy sie i bylismy ze soba blisko, jednak kontakt zanikl po tym jak skonczylam szkole... Na poczatku marca tego roku postanowilam odnowic z nim kontakt i spotkalam sie z nim. Od tego spotkania cos we mnie peklo. Zapragnelam znowu miec z nim takie relacje jak dawniej... A zaczelo sie naprawde tak niewinnie. Przyjerzdzal na poczatku do mnie bo zepsul mi sie komputer a on pomogl mi go naprawic... Spotykalismy sie czasem 3-4 razy w tygodniu... Trwalo to jakies 3 tygodnie zanim on nie zaprosil mnie do siebie do domu...
Potem sprawy bardzo sie skomplikowaly... Zaczelismy ze soba sypiac i spedzac jeszcze wiecej czasu niz kiedykolwiek. Praktycznie kazda wolna chwile spedzalam wlasnie z nim. Nasz romas trwa juz poltora miesiaca... jednak ja zaczelam ostatnio czuc co innego niz tylko seks... kiedy nie dzwoni nie pisze jestem zla i sie martwie... Wiem co to znaczy... Zakochalam sie w nim... dodam ze on ma panne jednak zwierza mi sie ze sie im nie uklada za bardzo... Nie wiem co mam robic... Jestem po 2 nieudanych zwiazkach i nie chce pakowac sie w kolejny... Nie chce tez go stracic...bardzo mi na nim zalezy... Jest taka moja odskocznia od zlych wspomnien od problemow... Przy nim czuje ze zyje. Chce mi sie smiac i jestm stale zadowolona... Kiedy jestem z nim wszystko jest jakies takie prostsze... Naprawde go KOCHAM... nie wiem co robic, pomorzcie...
mam mu powiedziec co czuje? Czy jednak nic nie mowic i kontynuowac to jak jest...
a moze wogule usunac sie z jego zycia...
dodam tez ze on stale ze mna pisze i musi mu chodz troche zalezec bo nigdy jeszcze nie odmowil mi w zaden sposob...
BLAGAM POMOCY ![]()