Mam 18 lat i od kilku lat przyjaznie sie z dziewczyna (ona tez ma 18 lat ) chodzimy do tej samej klasy od poczatku gdy sie spotkalismy cos nas do siebie zblizało ale niestety ona miała juz chłopaka wiec ja odsunełem sie na bok nie chciałem niczego psuć, chciałem zeby była szczesliwa. Gdy kłociła sie z nim wspierałem ją, pocieszałem i probowałem pomoc. Az pewnego razu pokłocilismy sie juz nawet nie wiem o co, niestety nierozmawialismy przez blisko 2 miesiace mimo iz chodzimy do jedej klasy. Z dnia na dzien stalismy sie obcymi sobie ludzmi, ona chciała sie ze mna pogodzic wielokrotnie pisała do mnie, zagadywała prosiła nawet mojego najlepszego kolege abym z nia sie pogodził. Jednak ja byłem kretynem i niesłuchałem nikogo aż pewnego razu jakos sam z siebie napisałem do niej i tak po jakims czasie pogodzilismy sie. W ostatnim czasie zblizylismy sie do siebie i to bardzo. Pewnego dnia mimo ze miała chłopaka zaprosiłem ja na urodziny do kolegi, napoczatku ucieszyła sie, nawet nie wiecie jaki ja byłem szczesliwy. Niestety dzien przed urodzinami powiedziała mi ze niemoze pojsc, zdziwiłem sie mysłałem ze to z powodu ze ma chłopaka niestety nieodpowiedziala mi, chciała zachowac to dla siebie a ja niewnikałem poprostu. Nasze rozmowy zchodzily na coraz to odwazniejsze tematy. Kiedys zaprosiłem ja czy niepojedzie ze mna, z moim kolega i jego dziewczyna do warszawy tak jak wczesniej zgodziła sie i postapiła w podobny sposob lecz tym razem nawet mnie nie uprzedziła, nieodbierała telefonu, zarazem martwiłem sie czy cos sie niestało z drugiej strony byłem zly ze tak postapiła, ale niepotrafiłęm sie na nia gniewac, nieumiem. NAJGORSZY był ostatni tydzien bo ja juz sam niewiedziałem co sie dzieje zarazem pisalismy na gg jak zwykle z drugiej strony unikała spotkania ze mna zawsze gdy mielismy sie spotkac okazywało sie ze ma wazniejsze sprawy, moze i miała ale ja juz nierozumiałem tego i zmusiłem ja do spotkania. I napoczatku było jakos sztywno, powiedziałem ze nigdy niebyła mi obojetna i chce sie szczerze dowiedziec co sie dzieje. Wtedy dowiedziałem sie ze we wrzesniu miała mysl aby niebyc juz ze swoim chlopakiem ale ze mna, z jednej strony ucieszyłem sie z drugiej niewiedziałem co mam powiedziec. Pozniej opowiedziała mi ze gdy bylismy pokłoceni zaczeła cos do mnie czuc tak jak we wrzesniu, chciała byc ze mna lecz mowiła ze nie wie czemu tak sie stało bo kocha swojego chlopaka, ze to jej wina ze niepowinna ze mna az tak odwaznie ze mna rozmawiac, powiedziała ze sobie musi teraz z tym poradzic z tym co do mnie czuje. Ja nie wiedziałem jak zareagowac na te słowa poczułem, ze przez ta rozmowe cos moze sie miedzy nami zmienic lecz ona powiedziała ze chce aby było tak jak było do tej pory. Ja juz niewiedziałem jak miałem z nia rozmawiac i jak mielismy sie rozejsc kazdy do domu poklocilismy sie lecz jeszcze tego samego dnia sie pogodzilismy. Gdy wrociłem do domu duzo myślałem i polaczyłem fakty juz wiedziałem dlaczego unikała ze mna spotkan, a ja poczułem sie jako zabawka, ze mimo iz ma chlopaka pisze ze mna w ten sposob, niewiedziałem po co wogole to wszystko jest, nie wiem co mam robic jak postepowac ? Jak rozmawiać z nia? Jak traktowac jej słowa? Sam nie wiem co do niej czuje czy to przyjazn czy miłosc, sam juz nie wiedziałem jak zdefiniowac to słowo. Co mam robić ? Co ona wogole o mnie mysli ?
Podobne tematy
4 miliardy lasek na świecie, a Ty sie czaisz na zajętą?
No dobra, co kto lubi, no ale się zatem nie dziw, że panna nie chce nic więcej i ciśnie Ci bajere jaka ona jest zagubiona bo wszyscy ją kochają. Jak chcesz rozbić jej ten związek to to zrób. Umawiaj się z nią dalej i miej w dupie, że mówi, że nic nie będzie bo ma chłopaka. Wal podtekstami, zacznij łapać ją za ręke, patrz jak będzie reagować. Tylko kwesta też tego czy warto być z dziewczyną, która daje się odbijać? No to tez Twoja sprawa. A jeśli nie chcesz rozwalać jej relacji, to usuń się w cień, bo się angażujesz za bardzo w znajomość z nią.
Mysłałem nad tym zeby sie odsunac bo to problem nie jest sie odsunac tyylko pytanie co ona pomysli, zdobyła sie na odwage i mi powiedziala o wszystkim tak? Jestem jej najlepszym przyjacielem, jak straciła swoja najlepsza przyjaciołke to rozpaczała, a mimo wszystko nie chce aby prze ze mnie płakała czy cos , bo tak własnie było gdy sie do niej nieodzywałem.
To wolisz robić krzywde sobie i patrzeć jak się mizia z innym? No sory, w życiu trzeba być też troche egoistą
i co dalej mam udawac ze nic sie niestalo? z dnia na dzien mam stac sie jej obcy? szczerze nie wien czy potrafie tak postapic.
Lepiej daj sobie spokój, każdy wagon da się odczepić ale pytanie tylko czy warto ? Według mnie nie, widać że dziewczyna nie jest stała w uczuciach i po prostu się tobą bawi, może jesteś dla niej takim zamiennym chłopakiem, że jeżeli z tamtym się rozstanie to od razu ty się nawijasz na rękę. Lepiej rusz do przodu a nie stój w miejscu, czekając na nią aż się w końcu łaskawie zdecyduje. Wystawiła Cię nie jeden raz, zawsze mogła powiedzieć że nie pasuje jej termin, spotkajmy się kiedy indziej, ale tego nie zrobiła. Możesz również zobaczyć jak się będzie zachowywała kiedy ty będziesz spędzał czas z jakąś dziewczyną, tak jak chciałeś go spędzać z nią - jeżeli zrobi Ci wyrzuty z tego powodu, zawsze możesz zagrać kartą ,,jestem singlem więc robię co chcę, co innego gdybym miał dziewczynę".
Własnie to jest najgorsze ze nie idzie jej z chłopakiem to szuka wrazen ze mna, moze macie racje aby dac sobie spokuj, bo przypuscmy jakims cudem bedziemy razem to ona wtedy znajdzie sobie nowego adoratora. Ja nieprobuje jej zniszczyc zwiazku, własnie chce tego uniknac. Moze nie zasługuje na mnie albo ja na nia, lecz nigdy napewno niebede przed nia szopek odprawiał zeby poczula co straciła ja do takich ludzi nie naleze, ale mimo wszystko dzieki za rady.