Witam, mam na imię Ola i mam 20 lat. Potrzebuje rozmowy z kims kto móglby mi jakos pomóc doradzić. Tak więc, jestem w zwiazku 2 lata, mozna tak powiedzieć, ten związek jest burzliwy, było juz w Nim kilkanascie rozstań, dla Mnie nie była to wielka miłość, On zakochał sie we Mnie, ja szukałam ładnego przystojnego faceta ktorym sie moge pochwalić i podnieść swoja samoocene, ale pojawił sie ktoś zupełnie inny, nie podobał mi sie, jako przyjaciel ok, ale jako szukałam zupełnie innego typu, On płakał szalał pił nie dawał mi spokoju chodził za Mna nekał, mowił ze sie zabije ,wracałam juz dla swietego spokoju, zeby ten caly cyrk sie skonczyl, ale moglam byc z Nim dlugo bo znow zerwanie, wytlumaczylam mu ze w taki sposob niczego nie osiagnie i nie moze sie tak zachowywac, bo nie zatrzyma Mnie na sile, zmienił sie, po pewnym czasie przekonałam sie i zakochałam sie w Nim, On robil wszystko zeby Mnie dalej uszczesliwic, ja jednak wiecznie mialam fochy nic mi nie pasowalo, teraz patrzac na to podejrzewam ze dlatego ze nic nie czulam, przez kilka miesiecy bylo cudownie wspolne wakacje, jednak po pewnym czasie dopadl nas kryzys nie umielismu rozmawiac, nie umielismy przebywac ze soba strasznie sie oddalilismy, po pewnym czasie On zdal sobie sprawe ze Mnie kocha ze nie moze beze Mnie zyc i ja wrocilam, bylo ok, ale teraz znow sa klotnie o nic i to ja je wstrzynam o glupia rzecz, nie umiem go zaakceptowac nie podoba mi sie, boje sie z NIm zwiazac poniewaz ma nadwage i nic nie chce z tym zrobic, a ma dopiero 20 lat! boje sie ze zachoruje, nie umiem mu juz tlumaczyc ze nie umiem zaakceptowac tej otylosci, coraz czesciej Mnie obrazal mowiac ze jestem bezwartosciowa, materialistka, a ja nie wytrzymalam i powiedzialam mu ze chce sie zakochac, cche poznac kogos kto mnie zauroczy, ale jednoczesnie nie umiem od Niego odejsc, podejrzewam ze to przywiazanie, i lek przed samotnoscia, bo oprocz Niego nie mam nikogo, ale podobaja mi sie inni faceci, i wiem ze jak sie nie rozstane teraz to nie zrobie tego nigdy..
Podobne tematy
nie umiem mu juz tlumaczyc ze nie umiem zaakceptowac tej otylosci,
witaj
Skupił bym się na tym głównie, podejrzewam z wypowiedzi że to główny problem. odstręczają cie wypukłości ,jego sylwetka rozumiem..
Z jednej strony wiesz że rozstanie może być dla partnera tragedią ,może to ciężko znieść ,ale z drugiej zbyt wiele się już powiedziało ,przeżyło.
My faceci czasem nie widzimy ,nie rozumiemy przekazu ,zbyt często bagatelizujemy myśląc że to przelotny foch.. "Jak już się zdobyło to jest i będzie!" W razie czego zawsze ,tak jak matkę można "urobić" słodką gadką i obiecankami.. Matka wierzy bo musi, a partnerka nie koniecznie , to żenujące ,wiem ale często my tego nie rozróżniamy..
Dlatego jedyne wyjście jest POWAŻNIE I JEDNOZNACZNIE określić się , wóz albo przewóz ! I oczywiście się tego trzymać.
Jak coś jeszcze do niego czujesz, to daj mu szanse, ale kurczowo trzymaj się warunków postawionych przez siebie .Musi wiedzieć ,że musi pracować nad sobą by cię nie stracić! Przekaz musi być przesadnie jasny i oczywisty.Dopiero jak to oleje z czystym sumieniem olej go też.. ![]()
A poza otyloscia, to przeszkadza Ci cos jeszcze?
Czy myslisz, ze jak schudnie to bedziesz z nim szczesliwa?
Jest cos co Ci sie w nim podoba?
Czy naprawde tylko przez ten wyglad tak go traktujesz?
Czy jak bedzie szczuply to przestaniesz sie czepiac o byle co?
Nie, uwierz mi ze gdyby to była tylko otyłość nie byloby takiego problemu, denerwuje Mnie jego zachowanie, czasem przesadza bo chce byc na tyle fajny, zeby go wszyscy zauwazali. Coraz czesciej denerwuja mnie nawet głupie błahostki.
Nie podoba Ci się on sam. Nie odpowiada Ci jego zachowanie. Nie chcesz tego związku. To po co to ciągniesz?
PS. Post podzielony logicznie na zdania czyta się o wiele łatwiej. Popracuj nad tym. I pamiętaj, że co do zasady, to zaimki piszemy w języku polskim z małej litery.
Przykro mi ,że Wasz układ jest taki skomplikowany.
Ale niestety nie ma lepszego wyjścia niż rozstanie... Próbować można bardzo wiele razy , ale po co? Sama widzisz ,że Wasze próby zawsze kończą się tak samo... Oboje męczycie się w tym układzie ...
Przypuszczam ,że Twoja kondycja psychiczna nie jest najlepsza. Porozmawiaj z nim, powiedz co czujesz, myślisz i kulturalnie to zakończ... i odetnij się , nie pozwól się znowu złamać jeśli faktycznie nie chcesz już w tym tkwić...
Trzymam za Ciebie kciuki:)