Witajcie.
Jak mam znaleźć w sobie motywacje do podjęcia psychoterapii?
Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam objadając się i wymiotując , ciągłe wyrzuty sumienia , zmienność nastrojów , ciągłe kontrolowanie wagi , ranienie innych osób przez moje nastroje. Chciałabym z tym wszystkim raz na zawsze skończyć. Mam jeszcze wiele planów , które chciałabym zrealizować , a żyjąc w taki sposób nie wiem jak długo wytrzyma mój organizm.
Czuję się winna i nie radzę sobie czasem z tym wszystkim.
Próbowałam nie zwracać na to wszystko uwagi , ale tak się już nie da.
Bul. nie tylko dotyka mojej osoby , ale także innych.
"Co ty taka nerwowa jesteś?"
"Znów nie masz humoru?"
"o co ci chodzi?"
Pytają , a ja nie wiem co odpowiedzieć.
Boję się , że na psychoterapii pojawi się dawny schemat - bunt i chęć przerwania terapii , a w konsekwencji dokonanie tego (i wszystko zaczyna się od nowa).
Powiedzcie mi co zrobić , jak mam odnaleźć w sobie siłę i z odwagą iść zapisać się na terapię.
Bo sama już chyba się nie wyleczę , mimo wielu prób i obietnic.
Pozdrawiam.