Witam wszystkich.
Pod wpływem impulsu (nudny, spędzony samotnie piątek), postanowiłam, że napiszę to, o czym myślę od pewnego czasu.
Mianowicie, krótko o mnie - z chłopakiem układa mi się dobrze, jesteśmy szczęśliwi. Studiuje, pracuje dorywczo, mieszkam z mamą, niedługo planuje wyprowadzkę, ale to wszystko nie jest istotne w tym temacie.
Moim problemem jest to, że doskwiera mi samotność - mam trochę znajomych, ale prawdziwej przyjaciółki - żadnej, tym bardziej nie mam żadnej grupki koleżanek. Z koleżankami umawiam się może raz na pół roku. Jeśli chodzi o relacje z ludźmi, faceci nie robią na mnie żadnego wrażenia, mógłby dla mnie istnieć tylko mój i nikt inny (co nie oznacza, że jestem w nim tak szaleńczo zakochana, że świata poza nim nie widze, po prostu faceci mnie nie interesują szczególnie). Zwracam uwagę tylko na kobiety. Jestem wręcz chorobliwie zazdrosna o moje koleżanki, o ich znajomości, o swojego faceta nigdy nie byłam zazdrosna i jakoś nie wyobrażam sobie , żebym mogła być. Przez to jestem może trochę o nie zaborcza, nie okazuje tego, ale czasem mam wrażenie, że relacje z kobietami traktuje z o wiele większym zaangażowaniem, niż z jakimkolwiek facetem...
Czy to normalne? Oddałabym spoooro za spotkania z dziewczynami, zamiast randek z facetem.
Podobne tematy
Witam wszystkich.
Pod wpływem impulsu (nudny, spędzony samotnie piątek), postanowiłam, że napiszę to, o czym myślę od pewnego czasu.
Mianowicie, krótko o mnie - z chłopakiem układa mi się dobrze, jesteśmy szczęśliwi. Studiuje, pracuje dorywczo, mieszkam z mamą, niedługo planuje wyprowadzkę, ale to wszystko nie jest istotne w tym temacie.
Moim problemem jest to, że doskwiera mi samotność - mam trochę znajomych, ale prawdziwej przyjaciółki - żadnej, tym bardziej nie mam żadnej grupki koleżanek. Z koleżankami umawiam się może raz na pół roku. Jeśli chodzi o relacje z ludźmi, faceci nie robią na mnie żadnego wrażenia, mógłby dla mnie istnieć tylko mój i nikt inny (co nie oznacza, że jestem w nim tak szaleńczo zakochana, że świata poza nim nie widze, po prostu faceci mnie nie interesują szczególnie). Zwracam uwagę tylko na kobiety. Jestem wręcz chorobliwie zazdrosna o moje koleżanki, o ich znajomości, o swojego faceta nigdy nie byłam zazdrosna i jakoś nie wyobrażam sobie , żebym mogła być. Przez to jestem może trochę o nie zaborcza, nie okazuje tego, ale czasem mam wrażenie, że relacje z kobietami traktuje z o wiele większym zaangażowaniem, niż z jakimkolwiek facetem...
Czy to normalne? Oddałabym spoooro za spotkania z dziewczynami, zamiast randek z facetem.
witaj!ja mam ze 3 koleżanki,wcześniej miałam z 10. jedne pojechały za granicę, inne wyszly za mąż. spotykam je czasem, bo na spotkaniach juz im nie zalezy. gadają o rodzinie, niczym wiecej.
te 3 kolezanki-spotkanie raz na rok, pół roku, chociaż 2 z nich to bezrobotne, ale wiecznie zajęte(nie wiem czym, nie mój biznes), chociaz smieszy mnie to, ale nie oszukują, bo nie widuje ich rozchichanych w towarzystwie innych kolezanek,po prostu to domatorki!!!nie to, zeby mnie nie lubily. siedza w domu z mamą albo partnerem i im wystarczy.
nie mam zaufania do nowych znajomosci, miałam szanse zaprzyjaznic sie z jedna ola i jedną magda. tylko ze balam sie ze znowu nie wypali, ze je zawiode, ze zbyt sie przywiąże a na koniec uslysze że nie mają czasu, ze wyjezdzają za granicę, że...
chyba za duzo wymagam od ludzi, nawet niezbyt lubiana przeze mnei szwagierka wyjechala za granicę, a mi bylo przykro ze znowu ktos znika, ze ta Polska jest taka niedobra dla młodych:(
wiec klepie glupoty na balkonie do mojego synka a wszyscy ciekawie zerkaja, pewne maja mnie za szaloną, a może to człowiek z samotności tak gada?
ostatnio zlapalam sie ze za duzo o sobie gadam, jak te starsze i smieszne babulki które zaczepiaja kazdego w supermarkecie. no moze tak nie zaczepiam, ale ciagle szukam kontaktu!!!w domu mnie ignorują, wysmiewają, albo po prostu nie sluchaja. czasem napisze na forum...
Nie masz żadnej przyjaciółki? Zwykle ludzie zdążą np. w podstawówce, gimnazjum, szkole średniej i na studiach nawiązać głębsze przyjaźnie.
Nie masz żadnej przyjaciółki? Zwykle ludzie zdążą np. w podstawówce, gimnazjum, szkole średniej i na studiach nawiązać głębsze przyjaźnie.
Wiem. Miałam na każdym etapie jakąś przyjaciółkę, ale.. przyjaźń z różnych powodów nie była w stanie przetrwać próby czasu. Chyba to mnie zawsze za bardzo zależy, za bardzo się angażuje, w efekcie nic z tego nie mam
Po prostu pewnego pięknego dnia musisz trafić na osobę, która tak samo jak Ty rozumie więź zwaną przyjaźnią i której nie będzie przeszkadzało to, że Ty dajesz więcej tak od siebie, bo chcesz.
Wydaje mi się, że to bywa dość...frustrujące, ale nie zmieniaj tego; po prostu taką osobę spotkaj.
Ja swoją przyjaciółkę spotkałam w wieku chyba 28 lat . Wczesniejsze znajomości też wydawały mi się przyjazniami, ale teraz wiem że tamte nie przertrwały. Mamy od czasu do czasu kontakt ale to nie to, bo rodziny i dizeci dla nich sa najwazniejsze. Swoją przyjaciólkę poznałam w pracy. Też ma rodzinę (córkę ) ale nic nam nie przeszkadza spędzać czasu i romawiać jak przyjaciółki i miec dla siebie czas, a przede wszystkim możemy na siebie liczyć o każdej porze dnia i nocy. Ja myślę że przyjażnie zawiązanew późniejszym wieku mają szansę na przetrwanie. Sa rozmowy o czym innym, są inne problemy....w których zawsze możemy sobie pomóc... nawet jak brakuje chleba .......Każda z nas ma inne doświadczenie życiowe którj może się przydać. Ja naprawdę nie spodziewałam się że można mieć takiego przyjaciela.... ale wiem że można. Więc myślę że zawsze jest czas na poznanie kogoś i każdy czas jest dobry. Głowa do góry a przyjaciółka się znajdzie ![]()
HowIwish a skąd jesteś? ![]()
Każdy cierpi z powodu braku towarzystwa, czasem przychodzą takie myśli i niejednokrotnie czujemy się źle. Mam znajomych ale zdarzało się tak, że ktoś nie mógł się spotkać. Inna osoba też miała plany i tak każdy się wykruszał. Nie wiem jak to jest do końca z szukaniem przyjaciół. Niektóre znajomości są na tzw. cześć- cześć i nie ma potrzeby żeby próbować to rozwijać. Jednak czasem przychodzą chwile, gdy nie ma się do kogo odezwać i z kim wyjść.