Witam!
Poczytalem trochę forum i postanowiłem opisać moja historie, pisze jako zdradzeny mąż i mam nadzieje że pomóżcie mi zrozumieć moja żonę.
W październiku zacząłem dostrzegać ze zona zaczyna sie odalać od nas tzn. ( ja i dziecko). Próbowałem rozmawiać mówić co mnie niepokoi, a wzamian słyszałem ze wszystko jest ok, ze to tylko ona ma problemy,że ze mną jest ok. NA początku listopada miałem już dowód ze jest ktoś trzeci, w tel. Zapisany miała nr. Pod halem Jola a za każdym razem odbierał mężczyzna. Postanowiłem powiedzec w delikatny sposób co podejrzewam, w odpowiedzi usłyszałem ze doskonale wie co robi i wszystko jest ok, że mnie nie zdradza. Nadal czułem ze coś jest nie tak ponieważ jej zachowanie było zgoła odmienne. Z końcem listopada wszystko wyszło, okazało sie ze zakochala sie w koledze z pracy. Przelknowlem te wiadomość i powiedziałem żebyśmy spróbowali naprawić wszystko ze ja bardzo kocham i wybacze. Poprosiłem żeby była szczera. W odpowiedzi usłyszałem ze temat zakończyła i zaczynamy naprawę naszego związku. Mówiłem ze gdyby było coś nie tak np. Nie umiała poradzić sobie z uczuciami to może na mnie liczyć. Poprostu podarowalem jej kredyt zaufania. W święta zapytałem czy daje radę i podnosi sie. Powiedziała mi ze jest z siebie dumna a tematu juz nie mam. Tuż przed sylwestrem okazało sie ze temat nadal ciągnie, wyznajac mu ze go kocha i nie czuje żalu ze tak postąpiła w końcu to są uczucia.
Dziś twierdzi ze juz żałuje ze nie zdawała sobie sprawy jakie bedą tego skutki widzę mała poprawę, czasami okaże uczucia w moim kierunku. Zaczęła myśleć o domu, ale nie jest to juz ta sama kobieta,która znałem. Dodam ze nadal ma kontakt z kolega w pracy ale tłumaczy ze tylko służbowy. Mówi ze go lubi nie może być inaczej bo nie chce psuć relacji w pracy.
Sam nie wiem co mam myśleć?
Nie będę pisał co czuje bo chyba każdy kto coś podobnego przeżył to wie.
Pytanie co dalej? Coraz częściej zaczynam mieć mieszane uczucia co do tego żeby byś razem.