netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

34 odpowiedzi4 685 wyświetleńzałożony przez Anonimowa_Winna, 22.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Witajcie, chciałabym Was zapytać, doradzić się jak myślicie, co spowodowało moje zachowanie?
Nikt nie zna mojej historii, a cały czas zastanawiam się, dlaczego taka jestem?... Może będziecie umieli mi to wytłumaczyć? Wybaczcie mi przydługawy post ale chcę wszystko szczerze i w miarę szczegółowo opisać (pierwszy raz w życiu). Jeśli nie chce Wam się czytać, nie czytajcie w ogóle. Jeśli chcecie, wyraźcie szczerą opinię.

Do rzeczy. Mam 25 lat, od dziecka moje relacje z ojcem były chłodne (sporo popijał, krytykował mój wygląd, porównywał do "lepszego" rodzeństwa), gdy zaczęłam dorastać konflikty zaczęły się pogłębiać.
Poznałam 1. chłopaka, mieliśmy po 15 lat. Była to miłość platoniczna, nie seksualna. Były spotkania, pierwsze pocałunki, kilkugodzinne rozmowy telefoniczne, wyznania. Nagle, po kilku miesiącach uczucia, on w rozmowie telefonicznej oznajmił, że mnie nie kocha. Zdębiałam, bo ani się nie pokłóciliśmy ani nic z tych rzeczy. Poprosiłam o spotkanie, z ociąganiem ale zgodził się. Przy owym spotkaniu, nie wiedząc jak się zachować, zapytałam czy chce ze mną być, czy mnie kocha. Odpowiedział, że nie. Zszokowana ale trzymając fason obróciłam się na pięcie i zalałam łzami (tak, żeby nie widział). Pierwsza miłostka za mną.

Wypłakałam morze łez i nie mogłam się z tym pogodzić, ale jak to nastolatka pocierpiałam pół roku i poznałam na imprezie sylwestrowej kolejnego chłopca. Mężczyznę. Miał 20-21 lat, typ hardcorowego koksa, co wypija setę wódki, zagryza dropsami, ścieżką i jeszcze zapala lolkiem. Jako dość skromna i niedoświadczona, cicha dziewczyna, bardzo zaimponowało mi, że taki facet się mną zainteresował. Narkotyki były dla mnie innym światem, nie miałam z nimi styczności do tej pory (nie licząc marihuany). Po jakimś czasie podchodów, zostaliśmy parą. Nie rozumiałam co taki the beściak robi przy mnie. Z początku był czuły i fajny. Jednak im dalej w las... Okazało się, że jest uzależniony od amfetaminy, kokainy, że piguły żre jak opętany na każdej imprezie (mnie na nie nie zabierał), wyszedł też jego związek z prostytutką. Cholera wie ile w tym prawdy ale gdybyście go zobaczyli, to nic by chyba Was nie zdziwiło. Postanowiłam, z racji tego, że "kochałam", zabawić się w świętą Teresę i wyciągnąć go z narkotyków i złego towarzystwa. Niestety budziło to coraz większą agresję w nim, przestał mnie szanować, zaczął coraz nachalniej nalegać na seks. Nie chciałam, nie byłam gotowa. Pewnego dnia byłam u niego, byliśmy sami, nie licząc babci, która była niesprawna umysłowo, nie kontaktowała za bardzo ale nawet nie wiem co jej dokładnie było. Pewnie demencja starcza. Zaciągnął mnie do pokoju rodziców i przy otwartych drzwiach, gdzie babcia leżała pokój obok zaczął mnie rozbierać. Mówiłam, że nie chcę, nie jestem gotowa,wstydziłam się. Ale jemu "uderzyło" całkiem do głowy. Ubłagałam go na założenie prezerwatywy, mimo, że mnie wyśmiał ("dziewica nie zajdzie"  ). Przeraziłam się, że to tak będzie wyglądało, z babcią w tle, na chama, w bólu. W ostatnim momencie znalazłam w sobie moc i powiedziałam sobie "NIE!". Zaczęłam się z nim szamotać, po kilkunastu minutach odpuścił ale stwierdził, że skoro nie zrobię tego "normalnie", to mam mu ulżyć inaczej. Zmusił mnie do seksu oralnego. To było obrzydliwe... Rozstaliśmy się. Po paru miesiącach, gdy poszłam po gimnazjum do liceum, okazało się, że chodzę z jego kolegą do szkoły. Wyszło na jaw czemu ze mną był. Założyli się wtedy na sylwestrze, że "wydyma cnotkę". Przez cały nasz pseudo związek wyśmiewał się ze mnie, zdradzał na potęgę. Smutek i obrzydzenie do samej siebie po tym wszystkim o dziwo trwał krótko. Zatłumiłam to wszystko nowymi znajomyw z lo, zielskiem, wódką, imprezami, kolesiami, którymi się zaczęłam zabawiać (do łóżka z żadnym nie poszłam, teoretycznie byłam "czysta"). W licealnym życiu doszła też amfetamina, na prawdę spore ilości. W domu był sajgon o moje oceny, niobecności, zachowanie, wypady z domu, ucieczki. Konflikt z ojcem, pogłębiał się. W końcu miałam tego dość, postanowiłam kogoś sobie poszukać.

Założyłam konto na portalu randkowym i poznałam chłopaka o 10 lat starszego, wrażliwego, czułego. Urodą nie grzeszył ale miałam to w nosie. Wysłuchał mojej opowieści, utulił, uspokoił. Zostaliśmy parą. Po kilku miesiącach zakochania i fajnych relacji przeżyłam swój 1. raz. Piękny, delikatny, pełen miłości. Po wszystkim się rozpłakałam, bo obraz tego przeżycia miałam zupełnie inny, brudny, pełen wstydu, a okazało się... pięknie. Z racji, że rodzice o niego wypytywali, postanowiłam przyprowadzić go i przedstawić. Pierwszy i jak okazało się później, ostatni raz. Ojciec popatrzył na niego z obrzydzeniem, na mnie z pogardą i już wiedziałam, że będzie źle... Było bardzo źle. Ojciec zrobił mi awanturę, gdzie ja mam oczy, ile on ma lat, że jestem nienormalna, że nie mogę się z nim spotykać, że on jest ze mną dla seksu, że jestem dziwką, szmatą, itd. Relacje moje z rodzicami były coraz gorsze.Gdy ojciec wypił i zaczynaliśmy się kłócić, dochodziło nawet do rękoczynów. Z matką wieczne kłótnie, z ojcem kompletnie przestałam rozmawiać (nie licząc kłótni). Dodam, że relacje rodziców mojego chłopaka też były chore, nie rozmawiali ze sobą, półeczki osobne, strony na suszarce do naczyń osobne, naczynia osobne, srajtaśmy osobne... Zresztą to nie był jego prawdziwy ojciec, tylko ojczym. Nie dość, że w domu było źle, to jeszcze w związku zaczęło się gorzej dziać. Mój chłopak stawał się coraz bardziej zazdrosny, zaborczy. Odciął mnie od toksycznego towarzystwa i za to mu chwała ale jemu nikt nie pasował. Moi rodzice-wiadomo, że źli, przyjaciólka-zła, koledzy źli. Na studniówkę nie poszłam, bo w jego oczach, to bzdura, na studia nie poszłam, bo studenci to ku*** i pijaki. Poszłam do pracy, z nim. Nie mogłam rozmawiać z nikim półci odmiennej, inaczej był foch i gnębienie mnie psychicznie. Makijaż też był niewskazany, krótka spódniczka, owszem ale tylko przy nim. Kłóciliśmy się coraz bardziej. Ja dostawałam wtedy szału, paniki, płakałam, histeryzowałam, a on potrafił się nawet wtedy ze mnie śmiać albo denerwować. Poczułam, że wszystko tracę. Jego, rodzinę, znajomych... Byłam zagubiona, miałam raptem 17 lat z hakiem. Po ponad roku znalazłam jakieś nagie foty dziewczyn na jego gadu. Mnie pisał, że śpi a tak na prawdę pisał z innymi i wymieniał się fotkami (nie wiem czy coś jeszcze tam było ale z racji, że urodziwy nie był, wątpie)... Wyparł się wszystkiego, jeszcze mnie opieprzył, że go sprawdzam. Wyszło na jego. Znów wpadłam w panikę, płacz, histeria. A on się śmiał tylko. Gdzie się podział tamten cudowny facet, którego poznałam? Ograniczył nasze spotkania. Wpadałam w furie, umierałam z zazdrości, co robi, z kim piszę, wiedziałam że nie mówi mi prawdy. Postanowiłam, że skoro ograniczył spotkania, bo "dusi się" w związku, to ja też nie mam zamiaru pozostać dłużna. A że z dawnych znajomych nie został nikt, to założyłam znów konto gdzieś tam i poznałam kilku kolesi. Tym razem już dochodziło do zdrad. Poczułam się z tym lepiej. W wolnym czasie spotykałam się z innymi, byłam doceniana, komplementowana... Kiedyś chłopak przeszukał moją skrzynkę w telefonie i przeczytał smsy od jednego z nich. Wpadł w szał ale obiecałam mu, że do zdrady nie doszło (kłamstwo) i jakoś mi wybaczył. Jednak w związku działo się coraz gorzej. A ja nie zrezygnowałam ze zdrad, po prostu lepiej się kamuflowałam. Za którymś razem, na owym portalu napisał do mnie pewien facet, nazwijmy go J. Pisaliśmy, gadka szmatka. I tak wiedziałam, że prócz ewentualnego łóżka nic z tego nie będzie, bo czułam się jakoś dziwnie uzależniona od tamtego chłopaka. Spotkaliśmy się z J. i nie mogłam uwierzyć, że... tak można trafić w moje gusta. Postura idealna, buzia śliczna, inteligentny, uroczo nieśmiały. Rozpłynęłam się. Postanowiłam sobie, że muszę "stestować" czy go zdobędę. I po kilkunastu minutach już byliśmy w objęciach, w morzu pocałunków. Udało się, czułam się usatysfakcjonowana. Na następnym spotkaniu J. zapytał czy będziemy razem. Zszokował mnie tym prostym zapytaniem. Ale pomyślałam sobie "phi, nie pierwszy raz będę grać na 2 fronty" i zgodziłam się. Wracałam do poprzedniego, spotykałam się z J.. Tym razem nic nie wyszło na jaw. Ale po 2-3 miesiącach tej gry, nagle jak by mnie ktoś w łeb strzelił, uświadomiłam sobie, że do mojego "starego" chłopaka nic nie czuję. NIC, kompletnie. Ani żalu, ani smutku, ani tęsknoty. Zero. Zerwałam z nim. Dużo mnie to kosztowało, bo groził, że się zabije, itd. J. bardzo mi w tym czasie pomagał. Jemu powiedziałam, że to mój były, w sumie prawda ale prawdą nie był mój czas, który minął od rozstania. Mniejsza o to.

Z tamtym ucichło po czasie jakimś i był J. Po kilku miesiącach czułam się szczęśliwa, nie do wiary! Nawet moje stosunki z rodzicami, stopniowo, pomalutku zaczęły się poprawiać (bardzo polubili J.). Niestety sielanka zakończyła się gdy dowiedziałam się, że mimo swoich zapewnień wyszukuje informacje o swojej byłej dziewczynie, ma kontakt z jego rodziną, ogląda jej zdjęcia. Zabolało to tym bardziej, że od zawsze wmawiał mi, że to zamknięty rozdział, że nic do niej nie czuje,że nic go ona nie obchodzi, że nią gardzi. Doszło nawet do bardzo bolesnych porównań z jego strony mnie do niej. Poczułam się oszukana i zraniona. Taka zdrada emocjonalna. Dostałam pindolca na punkcie tej dziewczyny... Ładniejsza, zgrabniejsza, wyższa... Piękna. A ja? Ja przy niej i jej modnych ciuchach czułam się jak śmieć. Zmieniłam pracę i wpadłam w kolejny wir sex-znajomości. Odnowiłam relacje z poprzednimi "przygodnymi kolegami" i od nowa zaczęłam zdradzać na potęgę. Tylko, że J. nigdy nie kontrolował, nie sprawdzał. Ufał. Pourywał kontakty z rodziną eks, przestał o niej wspominać,przepraszał,błagał o przebaczenie.
Skoków w bok nie będę opisywać. Było ich wiele z 4-5 facetami, na przestrzeni 3 lat. Od roku postanowiłam się zmienić. Nie zdradzam, nie ściemniam. Zdrowie się odezwało, zinterpretowałam to jako "karę" za moje złe uczynki i stąd ta zmiana (nerwica, fobia, ciągłe ataki, lęki,zaburzenia odżywiania). Nigdy nie przyznałam się J. do zdrad i nie zamierzam. Gdzieś tam to we mnie siedzi ale nie mam specjalnych wyrzutów sumienia. Traktuję to jako karę dla niego. To nie jest normalne... Dodatkowo nadal obsesyjnie porównuję się do jego byłej, mam okropne kompleksy.

Co jest ze mną nie tak? Czy jestem złym człowiekiem? Mój związek trwa już kilka lat,jesteśmy szczęśliwi i chciała bym poznać opinię kogoś z boku. Chciałam to wszystko w miarę szczegółowo opowiedzieć, bo liczę na obiektywne odpowiedzi. Czy moje kur**skie zachowanie można czymś wytłumaczyć?

Dziękuję za uwagę

Pozdrawiam

Zatopiona w kompleksach

Anonimowa

2

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Doczytałam do końca i szczerze nie wiem co myśleć, gardze ludzmi ktorzy zdradzaja swoich partnerów chodź nie zaprzeczam że kiedyś też zdradziłam swojego chlopaka pare ładnych lat temu i do dziś tego żałuje bo karma się za mną ciągnie przez dobre 7 lat. Nie wiem co ci doradzić. może wynika to z twoich relacji z ojcem który wmawiał ci ze jestes  brzydka a ty na siłe potrzebowałaś docenienia i poczucia bycia kochaną i szukałaś tego w objęciach obcych mężczyzn. Dobrze że chcesz się zmienić nie zdradzać co do J ja bym na twoim miejscu go zostawiła, od razu widac że jesteś plastrem na rany po byłej bo inaczej nie interesowałby się jej lodem. Życzę ci dużo samozaparcia i wiary w siebie:)

3

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

debby1234 też sądziłam, że jestem plastrem na rany ale PODOBNO nie. On sam rozstał się z tą dziewczyną, bo go zdradzała, okłamywała, coś tam ściemniała. Po roku ona chciała podobno wrócić ale on nie chciał. Przez 2 lata był sam, zanim mnie nie poznał. Tłumaczył mi, że właził na jej profil "odruchowo", z przyzwyczajenia, nie z uczucia, że porównał mnie raz bo było mu w takiej pozycji seksualnej przyjemnie, nie myślał, że mnie tym zrani, że miał jej zdjęcie bo zostało, nie dlatego, że je obsesyjnie oglądał, że czasem pisał z jego rodziną, bo się znali i lubili. Z nią nie miał kontaktu. I tego ostatniego jestem niemal pewna. Sęk w tym, że ciężko mi w to uwierzyć, ale ciężko było nie uwierzyć w jego strach, że mnie straci, łzy i przeprosiny. Wiem, że mnie to dręczy do dziś. Jego komputer obchodzę jak śmierdzące gó**no. Uraz pozostał i moja obsesja na punkcie tej dziewczyny, porównywanie, itd. też niestety pozostały.

4

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

a ty mu tak po prostu uwierzyłaś?? Wiem co czujesz ja byłam przez 3 lata porównywana do byłej faceta z którym się spotykałam 3 lata ( moja historia w innym wątku jeżeli będziesz chciała się zapoznac) i co też było że to zamknięty rozdział bo ona go zdradziła i też była o wiele ładniejsza ode mnie a teraz się dowiaduje że w wielkanoc imprezował z nią także ja takie zapewnienia faceta biore na chłodno, nie musze wspominać że nie mam z tym koelsiem juz kontaktu zerwałam znajomość wczoraj. Jeżeli masz pewność że on naprawde nie ma juz z nia kontaktu to ok ale musisz zrobic cos ze swoja samoakceptacja bo co z tego ze masz super chłopaka który cię porównuje do swojej byłej w dodatku w łóżku no to moim zdaniem cos jest nie tak.

5 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-22 19:23:35)

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Witaj,

nie jestem specjalista od tych spraw, nie mniej jednak opisany powyzej "schemat" Twojego zycia, to pasmo hardcorowego wpadania kolokwialnie mowiac z wielkiej burzy pod sporej srednicy rynne.
Pochodzisz z rodziny dysfunkcyjnej, w ktorej niezamkniete problemy Twoich rodzicow odcisnely na Tobie swoje pietno. I tak w kolko mocno graniastym do przodu sie tyrlikasz.  Dopatrywalbym sie w tym wszystkim tez u Ciebie powazniejszych znamion depresji.
Wspomniałas też, że masz na pienku z tatkiem i mama. Dlatego wybierasz sobie partnerow, ktorych tez się boisz (przemoc fizyczna i psychiczna), do takiego wzorca jestes przyzwyczajona. taki Ci odpowiada.

Sadze, ze Twoja potrzeba akceptacji jest glownym problemem Twoich zwiazków. Weszlas w kolejna relacje emocjonalna zaraz po ukonczeniu poprzedniej, uzależniasz swoje szczęście od drugiej osoby, a to naprawde nic dobrego nie przyniesie to na dluzsza mete. Tu nie chodzi o to, zebys ciagala sie na sile ze swoim chłopakiem po terapeutach, moze mu to pomoze, moze nie, moze bedziecie razem, a moze się rozstaniecie. To nie jest istotne, wazne jest to, zebys zaczela w koncu traktowac siebie sama z szacunkiem, wiedzac, ze jesli nie zaczniesz od siebie, to tak na dobrą sprawę, od nikogo tego szacunku wymagac nie mozesz. W związku z powyzszym, w pierwszej kolejnosci polecam Tobie wizyte u psychologa, inaczej twoja przeszlosc i ta pogon za czyims uczuciem bedzie odbijala się echem w kazdej kolejnej Twojej relacji.
Nigdy nie uzalezniaj swojego poczucia bezpieczeństwa i szczęścia od drugiej osoby - nie rob z niego priorytetu, bo jestes dlan opcja, czasami jedna z wielu - a bedziesz mogla podejmowac racjonalne decyzje w przyszlosci, zawsze z korzyscia dla siebie. Kto zadba o Ciebie lepiej, niz Ty sama??
A potem dopiero poszukaj mezczyzny, bo teraz zadnego dobrego zwizzku nie stworzysz.
masz niedokonczone sprawy z przeszloscia, by isc teraz do przodu - nawet we dwoje - przez zycie.

6

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Kochana, zrobił to raz i nieświadomie (mówię tu o porównaniu, a raczej powiedzeniu "że chce ze mną czegoś sprobować, bo wcześniej tak już próbował i było mu miło"). On już tak ma, że coś chlapnie, a potem pomyśli. Skąd mam tą pewność? Zszokuję Cię zapewne ale spotkałam się z tą dziewczyną niedawno. Była bardzo miła i była zszokowana, że tak to przeżywam. Powiedziała, że ma super faceta, z którym wynajmują mieszkanie, haruje na nią, jest bardzo atrakcyjny (mój J był od niej niższy) i powiedziała, że gdyby miała zdradzić już swojego to na pewno nie z moim J. Że była wtedy gówniarą, nie było to dla niej absolutnie nic poważnego i kompletnie jej nie interesuje. Dziewczyna wygląda jak modelka, a gdy spotykała się z moim była 14 latnią lolitką, jeszcze niewyklutym łabądkiem, któremu zaimponowało to, że zainteresował się nią 3 lata starszy chłopak dlatego też wierzę w to. Tylko nie czaję po co jemu to oglądanie fot było, a to porównanie? Kurde, nie mogę mu tego zapomnieć, mimo, że minęło już ze 2-3 lata. Nie wiem czy kiedykolwiek mu wybaczę...

7

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

To w sumei dobrze że się z nia spotkałas przynajmniej masz jasność sytuacji... nie chce cie martwic ale mi sie zdaje że on jeszcze o niej nie zapomniał bo po co by przeglądał jej foty... może powinnas rzeczywiście zastosować się do rady bagsa i pójść do psychologa albo porozmawiać z J powiedziec mu że nadal pomimo upływu czasu zabolało cię porównanie z nią.. swoją droga niezły koleś skoro uprawia seks z 14- latką .

8

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Anonimowa..jestęs chodzacym kompleksem...wszedzie widzisz ładniejsze , lepiej ubrane itd. Kobieto nie ciuchy , uroda , centymetry świadcza o kobiecości..Twoja porazka w zwiazkach to druga strona medalu, rzucasz sie w pierwsze otwarte ramiona emanujace fałszywym ciepłem , które okazuja sie porażka.Wiaże sie to też z niskim poczuciem własnej wartosci.. Twoje zdrady to tez poszukiwania dowartościowania..Moja Droga ..musisz uwierzyć w Siebie , wiem ,że to brzmi banalnie ,lae innej drogi nie ma..Zacząć doceniać Siebie..popatrzeć w lustro i powtarzac jestem zajebi...laską. Usmiech luzik to przyciaga facetów.. wtedy Ty wybierasz..Niestety Twoi Rodzice a szczególnie Ojciec tez zaburzył Twoje Ego..chyba głównie On, podkopał Twoje Ja skutecznie..Przydałaby Ci sie terapia specjalistów , żebys mogła odzyskac swoje zagubione Ego..

9

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Witaj Anonimowa:) Każdy z ludzi ma inną odporność psychiczną. Mając to na uwadzę, ze każdy z nas jest inny, trudno jest niekiedy ocenić zachowanie wedle jednego szzablonu. Kazde nowe pokolenie narzuca nowe poglądy na ten czy inny temat. Kiedyś pokazanie kostki było skandalem, teraz nosząc sukienke - pasek, ledwie zasłaniajacą posladki nie jest niczym niezwykłym. To samo z wolnościa seksualną. Pewne wartosci jednak pozostają bez zmian, mianowicie wierność, chociaż....kiedys faceci mogli mieć utrzymanki i nikt z tego afery nie robił.

Jak na początku Twojego postu wywnioskowałam, że szukałas tego, co kazdy poszukuje w miłosci: ciepłą, opieki, zaufania itp. Bardziej jednak opiekuna, niż partnera w kazdej dziedzinie związku. Brak ciepła ze strony rodziny jest właśnie takkim czynnikiem, który powoduje, że osoby wrazliwe szukaja tego w swoich partnerach. Wszystko było w porządku z Twoim podejsciem do spraw zwiazku. Tak wygladałas na poczatku swojej drogi w dorosły swiat zwiazku. Z biegiem czasu, pod wpływem zwiazków, które były raczej toksyczne dla Ciebie, Twój wizerunek wierności uległ skrzywieniu. Wewnetrzny bunt, bezradność wobec zachowan gosci, z którymi jednak brałaś swoje siły na wytrzymałość i sytuacje, których nie rozumiałas zrobiły swoje w psychice. Twój umysł zaczął dostosowywać się do sytuacji, które mimo zmian, były do siebie podobne: zdrada, brak szacunku ze strony osoby bliskiej, ponizanie. Stałas sie nadwrazliwa na wszystko, co Ci sie z tym kojarzy. Nowy partner, niby spoko a tu foty eks i szablon, pod który nie mozesz sie dopasować. Dziecinstwo, dorastanie, srodowisko, zryte związki i to wszystko się skumulowało. Dodajmy do tego brak pewnosci siebie, ktorego masz w nadmiarze i juz mamy stan chwiejnosci emocjonalnej. Taki stan ma to do siebie, ze tak na dobra sprawę sami nie wiemy, o co nam chodzi. Majac to, co mamy, wciąż sie doszukujemy rzeczy, które kiedys nas zraniły, emocjonalnie reagujemy na wszystko, bez czasami zastanowienia się, czy jest nad czym sie wsciekać, czym załamywać i czy nie odbieramy czegoś źle. Nikt Ci tak naprawde w życiu nie zapewnił niczego, co bys mogła nazwać pewnym gruntem pod nogami. Twoje zaufanie zostało tyle razy nadwyręzone, że jest w fazie zaniku. Twój stosunek do zwiazku tez uległ zmianie. Nie czujesz sie do konca pewnie. W Tobie emocje są już tak rozpędzone, ze galopujesz dalej na złamanie karku, przestając sie zastanawiać nad konsekwencjami. Jednak cos z Ciebie dawnej pozostało, stad te refleksje. Czujesz, ze coś jest nie tak. Nie wiesz, czy chcesz to zmienic, ale to jednak Cie meczy. Pewnie wiele z Twojego zachowania nie jest godne pochwały, jednak trzeba zawsze brać pod uwagę, że nie kazdy ma silna psychikę, nie kazdy potrafi bez szwanku znieść porazki a długoletnie obcowanie z ludzmi, którzy działają na nas toksycznie, sukcesywnie niszczą w nas nasz wizerunek prawdziwego zwiazku musi sie odbić negatywnie na naszym mysleniu. Mi sie wydaje, ze Ty doskonale wiesz, co powinnas w sobie zmienić, tylko moze nie bardzo masz punkt zaczepienia. Popełnianie błedów jest miarą naszej wiedzy o nas i naszych dalszych decyzjach. Ludzie przewaznie zakładaja, ze błędy, to słabosci i są miarą naszej niedoskonałości. Pomysl inaczej. Błedy są po to, bys nauczyła się, co Cię w zyciu zniszczy a co moze wybawić przed stawianiem złych kroków i nie  ma sensu katować sie poczuciem winy, tylko je przeanalizować i wyciągać wnioski. Poczucie winy niszczy, wnioski powodują zmiane myślenia i nowe wybory. Nie pytałas, jak masz sie zmienic, tylko jak to wygląda wszystko dla osób trzecich, Dla mnie to tak wlaśnie wygląda. Pozdrawiam Cie gorąco:)

10 Ostatnio edytowany przez Anonimowa_Winna (2013-04-22 19:50:05)

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Przeglądał je 3 lata temu. To ja nie mogę sobie tej sytuacji wyjaśnić i zapomnieć. Prawie się z nim wtedy rozstałam, cholernie się starał ponad rok i w końcu na nowo zaczęło być w miarę normalnie (pomijając moje zdrady). Co do Twojego ostatniego zdania, to ta 14 latka wyglądała doroślej niż ja, dwudziestoparoletnia krowa. Wyglądała bardzo dorośle, a umówmy się, 17 latek też ma pstro w głowie. Mój J. nie jest jakimś żigolakiem. Jestem jego 3 kobietą w życiu, 3. partnerką seksualną. Jest bardzo wrażliwy, czuły, ciepły. JEDYNE co mam mu do zarzucenia przez te pare lat związku, to ten kontakt z jej matką i bratem, te zdjęcia i jedno porównanie. Ale podkreślam, że to było jakiś czas temu, powiedzmy, że na początku związku. Czy dobrze zrobiłam spotykając się z nią, nie wiem ale uświadomiła mi ona, że mój J. jest dla niej przygodą z przeszłości. Teraz to ona by mogła mieć 10x lepszego na pstryknięcie palcem (takie wrażenie odniosłam, gdy to opowiadała).
bags, masz sporo racji, wybieram się do specjalisty, jednak nie ze wszystkim się zgodzę. Kocham obecnego partnera i nie uważam, żebym była z nim "na siłę". Nieraz po tych sytuacjach chciałam od niego odejść ale ON bardzo walczył, przepraszał, zabiegał. Gdy się kłociliśmy to on wyciągał rękę, przepraszał, starał się. Także nie do końca masz słuszność. Na pzór wydaję się pewną siebie, otwartą, przebojową dziewczyną. Niestety w środku jestem zakompleksioną galaretką, która ma dość duszenia w sobie prawdy. Dlatego też zawitałam do Was...

beba62, bardzo Ci dziękuję za tą odpowiedź. Uważam, że mądrze mówisz i masz słuszność w tym co napisałaś. Mój facet jest na prawdę dobrym człowiekiem. Mówi, że kocha, okazuje czułość, ciepło, troskę, komplementuje na każdym kroku. Gdy strzelę fochem, to albo łagodzi sytuację albo jest spokojny, stara się rozmawiać. Nie unosi nawet na mnie głosu. Umówmy się, że ja mam charakterek i temperament trudny do ujarzmienia ale on jest moją oazą spokoju. A gdy mówiłam, że to nie ma sensu i może lepiej sobie odpuścić ten związek, to walczył jak lew.

11

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Nie kazdy z Nas trafi celnie w 10 ze wszystkim w Twojej sprawie. Tym bardzej, ze cos wiem o tej dolegliwosci a nie mam tytulu mgr. psychologii.

big_smile

12

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Anonimowa jesteś DDA i masz pewnie ogromy głód akceptacji i miłości. Korzystasz z seksu aby to otrzymywać.

Moim zdaniem znowu zaczniesz zdradzać jak nie popracujesz na sobą. Mogę Ci powiedzieć z doświadczenia, że poszukaj sobie jakiegoś dobrego terapeuty bo jak tego nie przerobisz i nie odbudujesz siebie to będzie jak zamknięte koło.

Sama jestem DDA i miałam straszny problem ze związkami. Dopiero na terapii odkryłam siebie na nowo i zaczęłam rozumieć wiele spraw. To, że pytasz do dużo znaczy, bo już rozumiesz, że coś jest nie tak. Musisz zbudować siebie i swoje własne poczucie wartości wtedy wszystko się zmieni.

13

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Whdi, tylko że u mnie nikt prócz mamy nie nazwał ojca alkoholikiem... On miał "ciągi". Potrafił nie pić pare miesięcy a potem tydzień lub 2 koszmaru. Ja nie wiem jak to zdefiniować. Mimo, że jestem dorosła, to gdy pije czasem z kolegami (rzadko z racji wieku), to zamykam się w pokoju i wolę nie wychodzić. Wiele razy było wszystko dobrze, a gdy ja się pojawiałam, to obrywałam "za twarz", za to że "bezczelnie na niego patrzę".

14

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

No i co uważacie co do tematu "zdrady emocjonalnej" mojego J.? Bo ja bardzo chciała bym mu wybaczyć, tak w pełni ale coś mnie blokuje. Boję się, że spotka swoją eks w tramwaju, czy markecie, boję się imienia w telewizji, boję się kobiet, które mogą być do niej podobne. To jest totalna paranoja. Codziennie śledzę jej poczynania na blogu, oglądam jej zdjęcia. Dostałam pier....ca do głowy na jej punkcie mimo,  że tego nie chce! Miała któraś z was tego typu problem z zaakceptowaniem siebie/jego relacji z eks? Przegadać problem próbowałam ale widziałam, że temat już go męczy, że kręcimy się w kółko z tematem i nic nowego to nie wnosi, prócz moich nerwów i tętna powyżej setki. Mam jakąś paranoję i niebardzo wiem jak z tego wybrnąć. Czy jedynym wyjściem było by rozstanie i rozpoczęcie kolejnego związku?

15

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Anonimowa, moja matka też piła ale "w białych rękawiczkach". Myślę, że masz problem z akceptacją i ta zdrada "emocjonalna" nie jest do końca prawdziwa.

Wiesz mnie kiedyś facet powiedział na początku, że w sumie nie jestem w jego typie i mu się nie podobam. Powiedział to raz ale gdy nawet się w sobie zakochaliśmy to ja ciągle o tym myślałam. Męczyłam jego, otoczenie i siebie. Wydaje mi się, że popadasz trochę w obsesję na temat jego byłej.

Nie jestem psychologiem ale powiem Ci, że powinnaś naprawdę sobie pomóc i zbudować swoje poczucie własnej wartości. Nam jest ciężko i musimy zrobić to same ale powiem Ci, że to daje cholerną ulgę i wolność.

16 Ostatnio edytowany przez Anonimowa_Winna (2013-04-22 20:55:50)

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Dlaczego mówisz, że ta zdrada emocjonalna nie jest prawdziwa? Możesz to wyjaśnić? I gdy pójdę na taką terapię, to może się udać? Zmienię się? Zapomnę o tej dziewczynie w końcu? Mój chłopak na prawdę nie mówi o niej, nie wspomina. Powtarza ciągle, że jestem piękna, że mu się podobam. A ja od razu w myślach mam... że nie umywam się do jego byłej, że ma większy biust (ja go praktycznie nie mam), długie nogi, piękną twarz, pewność siebie. Wiem, że to zepsuta dziewczyna (pare osób mi to powiedziało) ale co z tego skoro jest taka naj... Oczywiście mówię to sarkastycznie.

Mój problem polega na tym, że wciąż marzę o idealnym, czystym związku, gdzie nie było kłamstwa, zawodu, bólu. Gdy związek czymś takim się "skazi" skupiam się na tym obsesyjnie i kręce w głowie filmy. Dodatkowo mocno zalatuje to hipokryzją, bo sama co robię? Ja bym mu zdrady fizycznej nigdy nie wybaczyła, brzydziła bym się nim ale jak myślę o swoich zdradach, to myślę sobie... zasłużył. Myślał o byłej, o tej swojej piękności, to ma. Tylko coż to za kara skoro jest skrywana i będzie w tajemnicy? To jest wszystko chore. hmm

17

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Jedynym wyjsciem , byloby zakonczenie tego zwiazku podjecie terapii.
Zakaz platania sie w seksie i kolejnym relacjach , ale gleboka terapia , poukladanie siebie , wlasnych mysli .
Zycie troche samej , i potem kolejny zwiazek na uczciwych zasadach .

18 Ostatnio edytowany przez Ehdi (2013-04-22 21:04:55)

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Anonimowa zdrada emocjonalna jest prawdziwa jeśli druga osoba coś czuje do innej, a nie do swojego stałego partnera. Z tego co napisałaś on tylko szukał informacji na jej temat, a twierdził że nic już do niej nie czuje. Nawet jeśli coś było to ja bym dała temu pokój, może początkowo był niepewny Ciebie. W mojej ocenie jesteście w związku kochacie się. Ty go zdradzasz ale ciągle nie daje ci spokoju jego zdrada.

Terapia może bardzo pomóc ale musisz się wysilić. Musisz poczytać o syndromie DDA. Musisz próbować zrozumieć siebie i te wszystkie mechanizmy w Tobie, które każą Ci non stop potwierdzać swoją wartość. Musisz znaleźć niewłaściwe schematy i je wyeliminować.

Jako DDA możesz się dostać na terapię refundowaną przez NFZ. Możesz się zgłosić do AlAnon w swojej okolicy i pogadać o terapii. Pochodzisz z rodziny dysfunkcyjnej podobnie jak ja. Uwierz mi można się z tego "wyleczyć".

Ja jestem "trzeźwiejącą" związkocholiczką, która poczucie własnej wartości miała na poziomie podłogi. Jeśli nic z sobą nie zrobisz będziesz powielać schemat ciągle i ciągle.

19

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Sęk w tym, że ja kocham tego chłopaka. To na prawdę dobry człowiek i kocha mnie. Tylko nie jestem w stanie wytłumaczyć sobie tego braku odcięcia od tej dziewczyny... Nie rozumiem i boli mnie to do dziś.

20

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!
Anonimowa_Winna napisał/a:

Sęk w tym, że ja kocham tego chłopaka. To na prawdę dobry człowiek i kocha mnie. Tylko nie jestem w stanie wytłumaczyć sobie tego braku odcięcia od tej dziewczyny... Nie rozumiem i boli mnie to do dziś.

Jeśli go kochasz to go nie rzucaj, nie uważam, że powinnaś się z nim rozstawać. Nie zmienia to postaci rzeczy, że musisz sobie pod deklem poukładać. Bycie w zwiazku nie wyklucza powodzenia terapii.

21

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Ehdi, tylko że ja nie uważam ojca za alkohholika... Czasem się zdarzało ale bez przesady. On ma problemy z agresją. Głównie wobec mnie. Zresztą moja mam też. Mój brat powiedział coś, to wszyscy się cieszyli, ja coś powiedziałam, to już złość, olanie albo wyśmianie. Ciotka ględzi, że nie mam cycków, brat wyśmiewał się z mojej tuszy, teraz wychudłam bardzo, to ojciec ciśnie mi że wyglądam jak trup. W dodatku te myśli, ta chora zawiść. Ciągle siebie nie akceptuję. Popadam ze skrajności w skrajność. Nie wiem co to było, ale wkurza mnie, gdyby była brzydsza ode mnie, może tak by to nie bolało ale że była ladniejsza (jest), to boli. Jakież to płytkie... neutral
Ciągle chcę być naj, sprostać jakimś chorym wymogom, które są w mojej głowie i ciągle jest źle.

22

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Szczerze to to czy jesteś DDA, czy DDD nie ma dla mnie znaczenia ale jeśli mówisz, że miał ciągi to wygląda mi to na alkoholizm ale nie mnie to oceniać. Moja matka tez nie zalewała się w trupa i normalnie funkcjonowała ale alkoholiczką jest.

Marzysz o cudownej, idealnej i nieskażonej miłości ? No jakbym siebie kiedyś słyszała. Tylko problem polega na tym, że pragniesz bezwarunkowej miłości, której pewnie masz deficyt przez problemy w domu.

Masz fajnego faceta, kochasz go ale go zdradzasz. Pewnie poza poczuciem niskiej wartości masz problem z bliskością. Tworzysz sobie w głowie iluzje, a gdy one się nie spełniają to szukasz jakichś powodów. Wpadasz w obsesje dotyczące spraw zupełnie nieistotnych.

Problem tkwi w twojej głowie. Nie zrozum mnie źle nie mówię, że jesteś wariatką. Masz poważne problemy, które powtarzasz z dzieciństwa. Masz szczęście bo trafił Ci się fajny facet ale nie potrafisz z nim być bo gdzieś w głębi duszy boisz się bliskości.

Pisze ze swojego doświadczenia i ze swojej drogi. Nie mówię tu nic na 100% ja doradzam Ci solidną psychoterapię dla DDA, plus lekturę paru książek o toksycznych rodzicach, kobietach kochających za bardzo, lęku przed bliskością. Może zanim pójdziesz na terapię poszukaj w necie. Jest wiele kobiet takich jak Ty i nie ma czego się wstydzić.

Ważne, że wiesz, że jest coś nie tak. Musisz to w sobie sama poskładać do kupy. To da się naprawić. Możesz mieć z tym facetem jeszcze fantastyczny związek ale nic z tego nie będzie jak nie zaczniesz pracować nad sobą, bo sama go zniszczysz.

23 Ostatnio edytowany przez Anonimowa_Winna (2013-04-22 22:23:23)

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Dziękuję Ci za odpowiedzi w temacie. Jestem otwarta na Wasze opinie, nie urażam się o żadne słowa ani krytykę. Byle było kulturalnie.
Moje problemy na pewno są zakorzenione gdzieś z dzieciństwa, z braku akceptacji rodziców, z tego, że byłam "gorsza", głupsza, leniwa, za gruba, za chuda, nie "żarłam", a mój braciszek tak ładnie jadł. Ciągłe porównania, ciągle niezadowolenie. Nie mówię, że moi rodzice są źli ale widzę, że moje relacje z ojcem, matką nie są normalne. Jestem wygadana, w miare radosna, inteligentna ale gdy ktoś jest zdenerwowany, strzela drzwiami, naczyniami, przeklina, dostaję ścisku gardła i już mam myślenie, czy to moja wina, może jestem tu niepotrzebna?, może lepiej iść gdzieś w kącik i nie przeszkadzać. Tak samo histerii dostaję, gdy komuś coś się dzieje. Gdy mama miała migreny, chciałam jej jakoś pomóc to reagowała skrajnie. Raz przyjmowała pomoc, a raz wyrzucała z pokoju i się darła na mnie. Za to synuś jak do niej podchodził, to było zawsze cacy. Od zawsze czułam się gorsza, odtrącona, na dalszym planie... dzieciaki miewają gorsze dzieciństwo, znacznie gorsze ale co ja poradzę? Widocznie jestem nadwrażliwa i teraz ta nadwrażliwość zbiera swoje żniwo. Ale czuję, że już nie wyrabiam. Gdy jadę do chłopaka to mama nie raz mówi "znowu tam jedziesz ich objadać?","oni cie mają na pewno już dość",itd. A bardzo lubi J. Ona nie lubi MNIE... Kocha na pewno ale nie lubi. Po napisaniu i przeczytaniu swojego pierwszego posta zobaczyłam dopiero istotę swojego problemu. Nie spodziewałam się takiej reakcji z Waszej strony. Liczyłam bardziej na potępienie, coś w rodzaju ukarania, żebym znów usłyszała jaka jestem niedobra i że to wszystko to moja wina. Decyzję o terapii podjęłam i idę.

P.S. Chłopaka nie zdradzam od ponad roku.

24

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Ech... Anonimowa czuję się trochę jakbym czytała historię własnego dzieciństwa. Mój brat był też złotym dzieckiem. Ja też byłam ładna i inteligentna, radosna z poczuciem humoru jednak zbyt mało doskonała dla moich rodziców.

Jestem prawie pewna, że Twój problem wynika ze skrzywdzenia w dzieciństwie. Jednak terapia pomoże Ci o tyle jeśli po pierwsze trafisz na dobrego terapeutę, który zna się na problemie rodzin dysfunkcyjnych.

Kochana musisz zadbać o siebie, pokochać siebie. Marzysz o cudownej miłości ale to o czym marzysz to coś czego nie dostałaś w dzieciństwie. Musisz to zrozumieć, opłakać tą miłość i postarać się zrozumieć czym jest bycie z drugim człowiekiem i jak być z nim blisko.

Bardzo chciałabym Ci jakoś pomóc bo wiem co przechodzisz i sama to przechodziłam. Moja terapia jest jeszcze nie skończona i wiele się o sobie dowiedziałam. Wiele się zmieniło. Zaczynam powoli kochać siebie i nie jestem już tak uzależniona od ocen.

Zrób coś dla siebie, bo inaczej zniszczysz sobie życie. Ja "obudziłam" się bardzo późno. Jest kilka blogów terapia poprzez pisanie, moje dwie głowy. Możesz pogadać z ludźmi o swoim dzieciństwie i o tym jak to działa. Możesz wpaść do mnie na bloga.

Dasz radę tylko musisz się ogarnąć i chcieć się zmienić, chcieć zrozumieć jak to wszystko działa.

Ściskam Cię Anonimowa i trzymam za Ciebie kciuki.

25

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

A dasz jakieś namiary na to forum i bloga? No jest ciężko ale widzę, że moje zachowanie jest nienormalne, wręcz masochostyczne. Moje zdrady tylko chwilowo mnie "ugłaskiwały". Nawet mi przyjemnie wtedy nie było, starałam się żeby kochankowie dochodzili i pochwalili, jak pieska, który grzecznie zaaportował (trochę chamskie porównanie ale tak było). Chciałam sobie samej udowodnić, że tego i tamtego zdobędę, "zaliczę", pokażę mu jaka jestem dobra w te klocki. Do dziś z moim facetem mam też dziwne relacje w życiu seksualnym. Robię mu dobrze minimum 1-3 razy w tygodniu, bo kiedyś zobaczyłam, że ogląda porno i też okropnie mnie to zabolało. Zamiast zrobić "szlaban" albo zwyczajnie to olać, to ja strzeliłam focha a teraz robię mu dobrze, żeby tylko go nie podkusiło na gołe baby, żeby był "wypompowany" i ustaysfakcjonowany. Moja przyjemność nie jest ważna, satysfakcje i chwilowy "błogostan" ducha mam wtedy gdy on osiągnie przyjemność. Wymyślam jakieś cuda na kiju, żeby tylko było mu fajnie i rozkosznie w kwestii seksu. Na to nie może narzekać ale gdy dochodzi do prozaicznego buziaka, pogłaskania pojawia się problem... Bo czuję się wtedy jakaś słaba, bezbronna, z uczuciami "na zewnątrz". Chore co? Podczas hardcorowych, łóżkowych wynalazkach się tak nie czuję, ale gdy przychodzi delikatny pocałunek, czy pogładzenie po policzku, czuję się obdarta z godności.

Rady, wybaczcie, że tak się uzewnętrzniam ale chyba puścił we mnie jakiś wentyl... sad

26

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Anonimowa i dobrze, że o tym mówisz. Link do mojego bloga jest w mojej sygnaturce.

http://terapiaprzezpisanie.blogspot.com - to jest link do dziewczyn. Dobrze by było abyś w miłej atmosferze opisała swoje doświadczenie.

Jeśli chodzi o życie seksualne to ja miałam podobnie wink.

Pisanie o tym pomaga i błagam nie poddawaj się. Nawet jeśli nie jesteś gotowa na terapię to wpadnij na bloga do dziewczyn zobacz na jakiej zasadzie działa. Może spisz swoją historię i zobaczysz. Tam jest wiele mądrych kobiet, które strasznie mi pomogły.

Pamiętaj jednak, że w tej drodze to nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji i klepania po pleckach. Dostaniesz tam bardzo otwarte rady i możesz się początkowo przeciwko nim burzyć ale to są ludzie z ogromnym doświadczeniem.

Wiesz nie wiem czy tak miałaś ale ja czasem czułam się fatalnie po takim seksie. Właziłam w bezsensowne relacje bo wydawało mi się, że mam potrzeby seksualne. Jednak to tkwi głębiej. Szukasz miłości, akceptacji, a gdy trafiasz na partnera który może ci to dać uciekasz bo nie potrafisz być blisko. To Twój mechanizm obronny, bo nie umiesz i nie potrafisz. Tak mi się wydaje. To nic złego i na pewno da się naprawić wink.

27

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Miałam często obrzydzenie do siebie, pogardę. Patrzyłam na siebie w lustrze z obrzydzeniem i mówiłam do odbicia "I czym się szczycisz? Kolejnym fagasem na koncie? Jak suka nie da, to pies nie weźmie. Poleciał na ciebie, bo go nachalnie prowokowałaś. Nie dlatego, że jesteś ładna. Miał okazję, to poru...ł." Później wpadłam w rutynę... Przestało to robić na mnie większe wrażnienie. Topiłam swój żal, że otworzyłam się przed J. dałam wszystko, zaufałam a on mnie oszukał, "zdradził", skrzywdził, ośmielił zrobić coś co robiła jego była. I zapętliłam się... Zaczęłam wymyślać jakieś dziwne rzeczy, żeby wiedzieć, że z żadną inną tego nie robił, że jestem pierwsza, lepsza, fajniejsza. Nieważne, że zachowuję się jak Sasha Gray, że to dla większości kobiet upokarzające. Facetów to kręci i chcę chociaż tu być "lepsza" od reszty. Tak działa ten popierzony mechanizm u mnie... Przynajmniej tak mi się wydaje.

28

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Anonimowa bo kobiety uzależnione od emocji (miłości, akceptacji) wykorzystują seks aby dostawać tego haju. Jesteśmy dobre w łóżku i choć czasem nas to upokarza nadal to robimy, nie dbając o siebie.

Kochana zacznij od opisania swojego dzieciństwa. Opisz to co się z tobą dzieje i naprawdę opublikuj to u dziewczyn. Terapia przez pisanie bardzo pomaga.

Widzisz otworzyłaś się przede mną bo jestem taka sama jak ty. To trudny i czasem bolesny proces ale jak tego nie zrobisz to będziesz ciągle gonić za czymś czego nie ma.

Nie ma sensu też się nad sobą rozczulać. Trzeba się ogarnąć i zapanować nad własnym życiem. Dopiero wtedy człowiek czuje się szczęśliwy.
Ja np. ciągle cierpiałam i nigdy tak naprawdę nie potrafiłam się z czegoś cieszyć. Miałam momenty szczęscia ale w większości żyłam w przygnębieniu.

Dasz radę bo nie jesteś sama wink.

29

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Mam dokładnie tak samo. Już pare lat temu uświadomiłam sobie, że "coś" jest ze mną nie tak, bo prawdziwie szczęśliwa byłam jako mało dziewczynka. Beztroska, nierozumiejąca większości spraw. Im dalej szłam w dorosłość, tym było gorzej. Czułam się "zduszona", depresyjna, smutna, jakaś taka nieobecna, nieprawdziwa w tym jaka jestem. Dziwne to jest ale tak mam. Nie wiedziałam od czego tak mi się porobiło ale teraz chyba zaczynam dostrzegać dlaczego...

Mam parę pytań odnośnie tego bloga. Czy muszę też mieć bloga, żeby napisać?
Czy mój list będzie upubliczniony?
Mam wysłać go do kobiet, które tam są, na maila?
Mam opisać tam wszystko co mnie dręczy?

Dzięki, że się pojawiłas... smile

30

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Anonimowa możesz napisać do dziewczyna na maila. Opisać swoją historię albo jeśli masz jakieś pytania to zapytać.

Nie musisz mieć bloga. Musisz mieć tylko konto na blogerze z dowolnie wybranym nickiem. Nie musisz podawać żadnych danych osobowych, pozostaniesz anonimowa.

Ideą każdego bloga jest publiczność i Twój tekst będzie publiczny a pod nim będzie toczyć się dyskusja z dziewczynami.

Postaraj się przygotować sobie taki tekst do publikacji, opisz swoje bolączki.

Przeczytaj zakładki na blogu, historie dziewczyn (między innymi moją) i zobaczysz jak to wygląda - są z boku po lewej stronie. Postaraj się opisać swoje dzieciństwo, swój związek w podobny sposób. Ne sugeruj się tym, że tam dziewczyny wychodzą z toksycznych związków. Ja np. nie jestem z psychopatą, a jednak dzielę się swoimi przemyśleniami.

Zapoznaj się dokładnie z blogiem i sama będziesz wiedziała.

Mam nadzieję, że się pojawisz wink.

31

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

jak dla mnie to szukasz sobie faceta, który najpierw zaprzeczy opinii Twojego ojca o Tobie, a następnie potwierdzi. Jeżeli on tego nie zrobi to sama tak wykombinujesz żebyś czuła się winna.
cały ten post to jeden wielki wyrzut sumienia - jestem niczym, a czyż nie ojciec tak prawił?

nie wiem czy zrozumiesz czy nie, mniejsza o to. jeżeli chcesz zmienić siebie to na prawdę nie ma innej drogi jak terapia. ja długie lata myślałam, że mi pomogą poradniki, fora, wyżalanie się gdziekolwiek się da byle to gdzieś upchnąć. tam przecież znajdę rady, które mi pomogą naprawić siebie. prawda jest taka, że to chwilowa ulga, potem wszystko wraca do starego porządku. w terapii cały czas obserwujesz swoje zachowanie i jesteś w stanie na bieżąco korygować błędy, które popełniasz bądź masz zamiar popełnić. szczerze Cię zachęcam jeżeli chcesz w końcu pozbyć się poczucia winy, żalu i bólu. jedyne lekarstwo i to w pełni skuteczne.

32

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

fajka2 tak naprawdę nauczyłam się, żeby nie oceniać ale zgadzam się, że Anonimowa musi pójśc na terapię. Ona jednak musi sama "odrobić lekcje" i zrozumieć jakie kwestie na nią wpłynęły. To co mi się rzuciło w oczy to fakt, że Anonimowa w pewien sposób rozgrzesza swoich rodziców ale nadal pozostaje pod wpływem ich oceny.

Nie wszystkie fora internetowe i sposoby internetowego "wyżycia się" są złe. Oczywiście dopóki ktoś się tylko wypłakuje i wchodzi w rolę tej biednej i skrzywdzonej to nic nie zmienia. Jednak pomimo, że sama jestem w terapii mnie kontakt z dziewczynami z TPP dał bardzo wiele. To są mądre kobiety same po terapii albo w trakcie. Nie mówię aby to mogło zastąpić terapię ale mnie np. cholernie pomaga.

Nawet tu na forum jest wątek dla kobiet kochających za bardzo gdzie jest wiele dziewczyn, które doskonale rozumieją co się z nimi dzieją i wiedzą, że samo wyżalanie się nic nie pomaga. Dlatego nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora.

Mam nadzieję, że Anonimowa zrobi krok w dobrym kierunku, znajdzie dobrego terapeutę i skorzysta też z internetowej kopalnii wiedzy i wsparcia.

33

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Trzymam za ciebie Anonimowa mocno kciuki wierze że ci się uda:))

34

Odp: Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Ehdi, debby1234, dziękuję Wam za słowa otuchy. Zalogowałam się też na innym forum i tam otrzymałam bardzo gorzką odpowiedź. Że jestem poj...na, zaburzona, "skrzywdzona" przez pojeb... rodzinę, że daję d..py na prawo i lewo, że gdyby nie choroba to bym się nie zmianiła, no i że szkoda mojego chłopaka. Zabolało... Być może faktycznie nie potrafię stworzyć związku ale... On jest ze mną szczęśliwy! Spędzamy dużo czasu razem, nie kłócimy się, okazujemy uczucia, wspieramy... Czy egoistycznym jest to, że nie powiedziałam mu prawdy? On też mnie okłamywał, na pewno nie w takim stopniu ale też. Cytując House`a: everybody lies. I nie mam złudzeń, że jest inaczej. JUŻ nie.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyraźcie swoją opinię. SZCZERZE!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026