Witam ! Piszę ponieważ mam ogromny problem . W moim miejscu pracy pracuje mężczyzna który jest moim rówieśnikiem. Strasznie mi sie narzuca. Daje mi prezenty , wprasza się do domu , chce sie spotykac , zaprasza na wspolne wypady choć wie , że mam męża i dwoje dzieci. Kiedy jestesmy w pracy nie wiem czego mam się spodziewać . Wiem , że jego dużym problemem są używki. Pali marihuanę , wciaga kokainę oraz dużo pije. Nieraz chce przyjsc i mnie przytulić i mówi ze mam go przytulić bo on się czuje bardzo samotny (choć ma kobiety , ale z zadną z nich nie jest w stałym związku , tylko ma je na noc ), a nieraz wyzywa mnie od najgorszych . Mówi , że jestem szmatą , dziwką , że ośmieszy mnie przed calym naszym otoczeniem w pracy i powie ze jestem tania suką. Nie wiem czego mam się spodziewać. Jest bardzo agresywny , kłóci się z innym pracownikami , jest bardzo ordynarny. Nie jeden raz były na niego skargi u kierownika , ale to nic nie pomaga - nadal jest to samo . Nie potrafie mu powiedzieć prawdy bo się go boję . Kolejna sprawa to jest mój mąż , na którym wydawałoby się ze mogę polegac. Niestety tak nie jest . Moj mąż pracuje w firmie za granicą , nie ma go praktycznie miesiąc w domu , po czym wraca na około tydzień i następnie dalej jedzie do pracy. Bardzo często się kłocimy . Z nim tez jest pewien problem - takze pije. Kiedy wraca do domu , nie moge na nim polegac . Wychodzi , ucieka z domu byleby sie spotkac z kolegami i napić . Kiedy wraca do domu awanturuje się ( jest tak wtedy kiedy jest "niedopity" ) wyzywa mnie ze dałam dupy polowie dzielnicy , strasznie mnie poniża , nie patrzy na to ze są dzieci które na to wszystko patrzą. Nieraz wyrzuca mnie z pokoju i karze spac w malym pokoju z dziecmi a on spi w sypialni . Jego zdaniem to on jest głównym żywicielem rodziny i on ma wladze w domu.
Boję się , nie wiem co mam robić . Jeden i drugi jest nieobliczalny. Nieraz się zdarza ze podnosi na mnie rekę i chodzę posiniaczona. Kiedy wyjeżdza do pracy czuję pewnego rodzaju ulgę , że to juz koniec i teraz jest przez miesiąc spokoj. A na koncu przechodzę do senda sprawy , a mianowicie piszę by prosić o radę co mam robic . Nie wiem czy mam to powiedzieć mężowi , bo wiem że pojdzie się napić , pobije tego faceta z pracy i bede miała ogromne problemy , poźniej wroci do domu i będzie mnie poniżał . Boję się. Nie wiem co robic . Proszę o pomoc !
Podobne tematy
Oto, co ja bym zrobiła na Twoim miejscu:
1. Rzuciłabym "męża" w pierony i wystąpiła o rozwód
2. Zmieniłabym pracę na lepszą, tj. lepiej płatną i bez psycholi
3. Zrobiłabym wszystko, by wreszcie przestać się bać własnego cienia.
Z jakiej przyczyny wciąż tkwisz w takim toksycznym związku?
Juz raz przerabiałam z nim rozwód , ale nie wytrzymałam tego psychicznie . Kiedy dotarło do niego ze to koniec wydawałoby się ze sie bardzo zmienił. Wtedy były zapewnienia "dzieci mnie juz nigdy nie zobacza z piwem w reku" po miesiącu była powtórka z rozrywki .
Gdybym się z nim rozstała i wystąpiłą o rozwód byłyby kolejne problemy , poniewaz mąż wział 10 tys kredytu , a po rozwodzie spłata byłaby podzielona na nasza 2 . Ja zarabiam najniższą krajową , on w dokumentach tez ale wiadomo ,ze w rzeczywistosci jest inaczej . Jak jest dobry miesiac zarobi 7 razy tyle a ja dostaje z tego 2 -3 tysiace i musze oplacic cale raty , kredyty i wyzyć z 2 dzieci cały kolejny miesiac
Wiec na dobrą sprawę nawet na rozwód mnie nie stać. Ledwo wiążę koniec z końcem bo raty do spałcania są bardzo duże. Jestesmy NADAL na wynajętym mieszkaniu- od 8 lat . Nie stac nas na wlasne przez niekonczace się pożyczki.
Gdybysmy bylo po rozwodzie - ja matka 2 dzieci zarabiajaca okolo 1100 zl miesiecznie musialabym zrobic za to wszelkie opłaty zwiazane z czynszem (900 zl ) i innymi podstawowymi , a gdzie spłata kredytów , pieniadze na życie czy na dzieci ?
Napuść męża na kolegę z pracy.
pozabijają się przy czym ja zbiorę od męża i bede zmuszona wysłuchiwac bredni ze jestem ***
Źródłem Twoich problemów wydaje się być to, że nisko się cenisz. Uwierzyłaś, że jesteś słaba psychicznie, że jesteś bezradna, że nie możesz niczego zmienić. Jedno jest pewne - męża na pewno nie zmienisz, możesz co najwyżej wymienić. By jednak podjąć jakiekolwiek kroki ku zmianie, musisz w sobie wzbudzić chęć zmiany. I tak:
- jeśli chodzi o rozwód - wystarczy przestać wierzyć w to, że tyran się zmieni, tylko uciąć wszystko jak nożem
- jeśli chodzi o pracę - zmień ją bez wahania, bo ani nie zmienisz psychola, który Cię w niej nęka, ani nie zmienisz nagle płacy z najniższej krajowej w chociażby średnią krajową
- jeśli chodzi o finanse i mieszkanie - ściśle wiąże się to ze zmianą pracy. Zacznij wierzyć w to, że jesteś dorosłą, samodzielną kobietą, która może żyć bez "oparcia" w postaci faceta (który zresztą jest bardziej pasożytem i wampirem, niż oparciem).
To wszystko jest w zasięgu Twoich możliwości, ale zacytuję tu przy okazji pewne mądre zdanie, które zazwyczaj pada spod palców naszej forumowej moderatorki Wielokropek: nikt nie ma obowiązku, by być szczęśliwym.
dziękuję . Mysle , ze pierwszym krokiem ku zmianie bedzie kierunek na dobrą poradnię psychologiczną .
pozabijają się przy czym ja zbiorę od męża i bede zmuszona wysłuchiwac bredni ze jestem ***
Kolega z pracy zbierze bęcki i zostawi cię w spokoju. Pierwszy plus. Po drugie, jak mąż z tymi bęckami przesadzi, to pójdzie siedzieć. Kolejny plus. Musisz kombinować. Albo odjeść od męża.
dziękuję . Mysle , ze pierwszym krokiem ku zmianie bedzie kierunek na dobrą poradnię psychologiczną .
Brawo! Świetny pomysł. Wszystko, co przybliży Cię do zmiany swojej sytuacji na lepsze, jest dobrym rozwiązaniem. Myślę, że psychoterapia może Ci bardzo pomóc w zmianie nastawienia i w przygotowaniu się na, radykalne jakby nie było, zmiany w życiu.
Nagraj tego kolege z pracy i jak Ciebie wyzywa i te nachalne "zaloty" i pokaz kierownikowi.
Jak kierownik nie zareaguje, to idz wyzej.
Nie rozumiem dlaczego kogos tak uzaleznionego i niezrownowazonego jeszcze trzymaja.