netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

czkawka z przeszłości - czyli flashbach z romansu żony

4 odpowiedzi2 903 wyświetleniazałożony przez alex11, 10.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czkawka z przeszłości - czyli flashbach z romansu żony

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: czkawka z przeszłości - czyli flashbach z romansu żony

Cześć,

Piszę tutaj ( mężczyzna, 33 lata) w sumie nie po to aby uzyskać jakąś sensowną radę, bo tej sam sobie już udzieliłem, ale raczej żeby się wygadać. Ale jak ktoś przeczyta i coś ciekawego napiszę...

sorry ze tak długo

Więc po kolei.

Moją partnerkę poznałem, gdy miała jeszcze 19 lat, ja 20- wiec wieki temu. Ja byłem jej pierwszą miłością i pierwszym facetem. Ja też w sumie wcześniej jakoś przesadnie się nie wyszalałem.

Przez okres studiów ja mieszkałem z rodzicami ona po stancjach, akademikach-  więc w zasadzie jak się spotykaliśmy to po to żeby spędzić razem czas. Miała wówczas spełnioną swoją kobiecą potrzebę zainteresowania swoja osobą.

Oczywiście kolejnym krokiem po zakończeniu studiów było zamieszkanie razem. W tym samym czasie zaczęła ona chodzić do pracy.
Siłą rzeczy jak to bywa ( klasyka) człowiek zwłaszcza młody ( facet z męskiej rodziny- poza matka sami bracia) jak ja myślał, ze jedziemy dalej na tym samym wózku, więc jest ok. Praca na początek raczej nie dużo kasy , dorabiałem sobie co wiązało się z spędzaniem sporej ilości wieczorów przed kompem. Dodatkowo zacząłem kolejny etap edukacji- co wiązało się tez z ogromna iloscią czasu spędzonego nad tym tematem. No wiec wiadomo ( post factum), ze moja Pani zaczęła odczuwać pewne braki w tym doskonałym wzorze romantycznej miłości.

W tym czasie w pracy pojawił się kolega, spełniajacy jakies tam jej wymyslone kryteria- skakał z spadochronem o czym zawsze marzyła, lubił imprezowac ( na co ja juz nie miałem i ochoty i siły), był pare lat starczy i oczywiscie w związku- ale już nie dającym mu poczucia satysfakcji.( czy była to taktyka podrywacza mezatek, czy prawda to kwestia drugorzedna)
Tak wiec spotkały sie dwie polowki pomaranczy.

Ja z uwagi na ogrom pracy zwiazanej z nauką, dorabianiem itd juz jakos nie miałem siły na wyjscia na pocantówki z kolezankami, czy wyjscia z jej kolezenstwem z pracy- którego to towarzystwa nie znałem, wiec jakos sie nie garnałem.

Teraz oczywiscie wiem, ze w tym czasie pewnie jej emocje zaczeły sie koncentrowac wokól osoby tego trzeciego.

Wówczas pewnej nocy ( 9 lat temu - sic) dostałem w pysk hasło "musimy sie rozstac" - masakra, klasyczny przykłąd metliku w głowie, jednego hasła powtarzanego jak mantra, ględzenia kolegom, znajomym

W zasadzie nie wiedziałem o co chodzi, myslałem po usłyszeniu tych klasycznych kobiecych wymówek- bo coś sie wypaliło, bo nie jest tak jak dawniej, bo nie maiłes dla mnie czasu, bo ....   
że to moja wina ( wówczas nie wiedziałem, ani nie przypuszczałem, ze moze byc ktos tzreci, nawet do dzis mam w pamieci, iż spotkanemu w tramwaju koledze ( nota bene pracujacemu z moja i z tym tzrecim), który moze coś sugerował odpowiedziałem, iż mojej jestem pewien jak niczego innego na swiecie- to było czyste jak kryształ wewnętrzne przekonanie
przecież to dobra, uczciwa dziewczyna z zasadami, kręgosłupem moralnym itd itp.

no więc się rozstalismy, ja oczywiscie się wyprowadziłem pisałem odzywałem się, ale wiadomo tylko pogarszało sprawę, tak wiec dałem sobie spokój, umówiłem sie na randkę, zaczełem flirtowac z innymi dziewczynami- fajnie,

po 2 tygodniach otzrymałem hasło od kolezanki, ze jednak moja chce wrócic, bo mnie kocha i td itp.

Tak wiec wróciłem, powiedziała ze mnie nie zdradziła ani w trakcie trwania naszego zwiazku, ani w przerwie, ze w sumie to tylko kolega, ze on wraca do swojej kobiety itd itp. ( wiem ze wowczas tak było, co prawda mysle ze doszli do etapu buzi buzi, trzymania sie za raczki i rzewnych rozmów po nocach)

No to byłem mega szczesliwy, i jak debil zgodziłęm sie na utzrymywanie kontaktów z kolegą i jego dziewczyna, do której to niby wrócił. ( człowiek młody, niedoswiadczony- głupi jest)

Kupilismy razem mieszkanie, urzadzilismy, pojechalismy na jedne drugie wakacje, narty- słowem sielana

No wiec mineły dwa lata, pare razy widzielismy sie z tym tzrecim i jego dziewczyna, dziewczyna fajna, koles z gatunku "chłopiec" , ne za bardzo go mogłem zdzierzyc

Po 2 latach konczyłem edukacje duzym egzaminem, do którego bardzo długo sie przygotowywałem, wiec znów akcja brak czasu, zmeczenie itd. Po egzaminie chciałem sie oderwac wiec pojechałem na 2 tyg na męski wyjazd z kolegami ( juz nie pamietam dlaczego nie z nią), zaczałem tez duzo czytac ksiazek- czego dawno nie robiłem

jak wróciłem niby było jeszcze ok, ale było juz mega dziwnie, wychodzenie na tance z kolezanką, uciekajacy wzrok, brak chodzenia za reke, powroty w nocy do domu, no ogolnie kiła i mogiła- nie wiedziałem jak zareagowac, zaczałem sie bardziej starac, ale nic to nie dawało

nie widziałem co sie dzieje, no wiec zaczałem sprziegowanie komputera. Z maila do kolezanki okazało sie, ze jest zakochana i mnie juz nie kocha
no wiec znowu dętka z człowieka-

napisałem jej list, ze to koniec dałem jak przyszła,
wygadała sie kto to- kurna nie miałem podejrzen, jakos wierzyłem ze to zwykłe kolezenstwo, a koles ma laske.

bez sensownie pytałem- czy z nim spała, przyznała się- masakra ( oczywiscie jak to u kobiet, dla niej nie był to problem, bo przeciez sie zakochała- wiec seks był tylko kropką nad i) czyli cudownie jeszcze bardziej mnie pognębiła
oczywiscie sama stwierdziła, iż ona brzydzi sie zdradąi była pewna ze ona nigdy czegos takiego by nie zrobiła

potem stan zawieszenia, z jednej strony chciałem zeby sie wyprowadziała, z drugiej chciałem wiedziec co sie z nia dzieje i jakie są prawdziwe jej uczucia.
te rozmowy gg masakra, teksty typu: "niczego nie załujemy", " czulismy sie jak 17latki"

Z sledzenia gg i maili wynikneło, ze uderzyła do niego a koles jej odbił, ze istnieje cyt: "mała przeszkoda techniczna" w postaci jego dziewczyny

myśle, ze się wówczas załamała, jak to  jej marzenie o romantycznej miłosci, motylach w brzuchu itd itp prysnęło i została z wielką kupą

po tylu latach powiem szczerze nie miałem siły podjać decyzji o wyrzuceniu jej z domu, płakała, przepraszała- mysle ze szczerze załowała, zerwała oczywiscie jakikolwiek kontakt z tzrecim, prosiła

no wieć jako tzw. ciepła klucha dałem na przeczekanie- jako ze chata wspolna nikt sie nie wyprowadził, bo trylionach godzin rozmów płaczu itd zdecydowałem sie zostać.

To wszystko miało miejsce w 2007 roku w styczniu.

Od tego czasu zamknąlem niejako temat, nigdy nie poruszyłem go w rozmowie z nią. Zaczeło sie duzo dziac, ja miałem sporo czsu, duzo go spedzalismy razem.
zacxzał sie odkłądany remont mieszkania, wyjazdy, słowem bardzo dobrze,
w 2010 r urodziła sie córka, teraz spodziewamy sie drugiego dziecka


i teraz do rzeczy jak w temacie posta.
oczywiście przez te 7 lat nosze tę zadre w sercu/umysle

nienawidzę filmów, gdzie jest watek zdradzonego meza, dowcipy o rogaczach to masakra, kilkanascie razy miałem wspominki,
4 lata temu miałem wspominkowego doła, nie odzywałem się do mojej i jakos przeszło

mam wewnetrze poczucie urazonej godnosci, i nie do konca czuje sie spełniony- czasami mam wrazenie, ze powinienem się przespać z inna laską, czy tez miec romans, zeby odzyskać  poczucie spojnosci włąsnej osobowosci

teraz od 2 tygodni znowu się wkreciłem i to masakrycznie, zaczeło się od retrospektywnego snu - gdzie przez cała noc miałem cała te sytuacje klatka po klatce przez mój mózg analizowana, w zasadzie od tego czasu przez ostatnie 2 tygodnie
jestem zmasakrowany
- w robocie siedze na tego typu forach i czytam
- w chacie jestm mruk i masakra
- w zasadzie sny sprowadzaja sie do analizy, jak mogłem temu wszystkiemu zapobiec
- osttanio mysle o tym, ze popełniłem bład nie zaczynajac nowego zycia, nie obciazonego bagazem tej emocji, zwłaszcza ze znajomi którzy mieli w ostatnich latach podobne problemy pokonczyli rozwodami
- rozmyslam tez nad tym, jakby sie teraz wyprowadził ( oczywiscie to nie wchodzi w gre z uwagi na dzicko i spodziewane dziecko
- nie mam pojecia, czy kocham moją, nie moge sobie odpowiedziec na to pytanie- na pewno uwazam ja za bardzo dobrą osobę, bardzo ja lubię, lubię z nią przebywać, lubię z nią rozmawiać,

Po tygodniu tej mojej masakry moja wymusiła na manie rozmowe, w sumie podejrzewajac mnie o romans- nota bene z jej siostrą
oczywiscie przytuliła, raz jeszcze przeprosiła,

mam momenty dobre, ale raczej wiekszosc czasu jestem zmasakrowany. i to po 7 latach od całej sprawy, gdzie przez te 7 lata nie mogę złego słowa na moją powiedzieć. Prędzej na siebie- mysli o zdradzie, chce poderwania dziewczyn, ale jakos na razie nie przekłądam tego w czyn

kwestia tez pewnie okazji, bo jak to ostatnio czytałem, jestemy na tyle wierni na ile mamy okazję,

wchodziłem kilka razy na portale randkowe i zastanawiałem się nad tymi, które ewnetualnie do mnie pasują. Zastanawiałem sie jak by to było zacząc wszytsko od nowa.

no wiec na razie siedze w tym beznadziejnym stanie, moja kobieta to widzi, ale jakos nie umie mi pomóc. Zresztą w sumie ją rozumiem.
Dla niej to mega odległa przeszłosc, coś co pewnie nie ma dla niej już bieżącego znaczenia o czym zapomniała i nie chce pamietac.

Dla mnie teraz tak jak sie zastanawiam, to nie są najgorsze te wspomnienia, ze sie przespała z trzecim, tylko te wspomnienia, gdy czułem sie porzucany, gdy po udanym wieczorze, obejrzeniu wspolnego filmu, stwierdzała ze wychodzi, gdzie wracała o 3-4, ja nie spałem nie wiedzac co sie dzieje, boli mnie to ze umawiała sie innym do kina, na sport, ze sie całowała z inyym- wiec pewnie ta zdrada emocjonalna, aczkolwiek gdyby nie doszło do seksu, to pewnie byl to olał- taki meski paradoks

wiem,ze rada dla mnie jest jedna. Powinienm zacisnac zeby i sie skoncentrowac nad czyms inym i nie drązyc bezsensownej przeszłosci, no ale coż na razie mi sie nie udaje- stad ten przydługi nudny/klasyczny post

2

Odp: czkawka z przeszłości - czyli flashbach z romansu żony

Co z tego, że post  przydługi i klasyczny.
Na tym forum bywały dłuższe, uwierz tongue.
Ważne, że post szczery i prawdziwy.
Zdrada emocjonalna boli bardzo, coś o tym wiemy, dlatego też wcale Ci się nie dziwię.
Wraz z kilkoma osobami tutaj przeżyliśmy coś podobnego, także wiemy, jakie to uczucia.
Zaglądaj tutaj częściej, chociaż dobrym słowem pomożemy smile.
Póki co Trzymaj się, w miarę możliwości.

3

Odp: czkawka z przeszłości - czyli flashbach z romansu żony

Witaj...

dlugasny ten Twoj "powitalny" post smile ale jak mawia Calienda, to bywaja tu tez i wieksze elaboraty z zycia wziete.
Nie jestes jak sam widzisz pierwszym, nie jestes i nie bedziesz - przynajmniej tutaj - tez tym ostatnim, ktory tego typu zdrady doswiadczyl.

Ta zdrada boli bardzo, zostawia po sobie slad, ta potoczna "ryse" na psychice. Nie ukrywam tez, ze doskonale - by nie powiedziec, ze dobitnie - wiem jak ciezko sie po takowym wydarzeniu pozbierac.
Najblizsze otoczenie ma Nas czasami za dziwakow a czasem ma Naszego "marudzenia" dosc. A gdzies te swoje wewnetrzne bolaczki trzeba wyrzucic i tu mozesz pisac wsio co Ci lezy na sercu.

Jestes(my) jak weteran(i) z Wietamu lol i to forum jest jak wirtualna grupa wsparcia. A moze i pomysl tez nad tego typu realna forma terapii.

4 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-04-10 17:53:11)

Odp: czkawka z przeszłości - czyli flashbach z romansu żony

Idź na terapię, a poniższe słowa sam oceń, bo mogą też wskazać złą drogę.

mam wewnetrze poczucie urazonej godnosci, i nie do konca czuje sie spełniony- czasami mam wrazenie, ze powinienem się przespać z inna laską, czy tez miec romans, zeby odzyskać  poczucie spojnosci włąsnej osobowosci

Niewykluczone, że pomogłoby Ci to lepiej znieść zdradę. Tak, tak -- wiem, posypią się na mnie gromy. Prosiłbym jednak o przykład kogoś, kto tak zrobił i żałuje, że trzeba było inaczej problem rozwiązać. Z opisu autora wyciągam dwie esencje: (1) cierpienie z powodu samotności (2) urażona duma, że zdradziła, brak "spełnienia", wewnętrzne poczucie, że taki romans da balans dla osobowości. Nie uważam, że autor źle myśli. To nie jest "oko za oko", to zdrada dla samego siebie, aby zobaczyć co jest "z drugiej strony lustra".


bardzo ja lubię, lubię z nią przebywać, lubię z nią rozmawiać,

Nie niszcz tego. Gdybyś powiedział, że wolisz gdy jej nie ma przy Tobie, to moglibyśmy się niepokoić. Najważniejsze słowa "lubię z nią przebywać".

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czkawka z przeszłości - czyli flashbach z romansu żony

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026