Witajcie Drogie netkobiety i mężczyźni:)
Założyłam tu konto specjalnie po to by podzielić się z Wami pewnym problemem, który męczy mnie od jakiegoś czasu, proszę o jakąś radę, opinię, czy ściągnięcie mnie na ziemię nawet brutalne;)
Jestem ze swoim mężczyzną już od ok.5 lat, wcześniej byłam w związku z licealną miłością (pierwszą), trwało to ok.1,5r. Rozstanie było burzliwe i dość bolesne (dla mnie rzecz jasna, on jakoś prędko się pozbierał, chociaż w sumie nie zdążył się nawet "posypać"). Po prawie roku od tych wydarzeń poznałam mojego obecnego chłopaka i powoli zrodziła się między nami miłość, i nie bez przeszkód ale trwa do dziś. Dobrze mi w tym związku, kocham Go, pragnę by nasz związek wszedł na kolejny etap, pragnę naszego wspólnego życia takiego już "za zawsze" i tylko we dwoje... ALE!
Od jakiegoś juz czasu, regularnie z pewnymi czasowymi przerwami nachodzą mnie myśli o mojej pierwszej miłości. Nie wiem co je wywołuje, już 4 lata nie mieszkam w swoim rodzinnym mieście, nie widuję go prawie wcale więc nie wiem jaki impuls może rodzić we mnie te niechciane myśli. Hmm no właśnie czy takie zupełnie niechciane...? Pewnego dnia po prostu coś mnie najdzie i chodzi natrętnie po głowie, co robi, jaki teraz jest, z kim teraz jest, czy jeszcze pamięta... Wchodze na jego profil na facebook'u, przeglądam tablice, zdjęcia i sama nie wiem po co to robie i czego tam szukam ale szukam... Nawet czasem miewam sny z jego udziałem (o zgrozo!!) ale co się dziwić gdy siedzi mi w tej głowie! Ostatnio, jakoś chwilę przed świętami znów mnie naszło i tak myślałam co by było gdybym go spotkała tak przypadkiem i tak wymyślałam aż go spotkałam! -ale jakoś świat się nie zawalił, fajerwerków nie było, spojrzałam i po sprawie, tzn. po sprawie "co by było gdyby..." bo w głowie utkwił jeszcze mocniej -"a ciekawe co pomyślał"...
Ja wiem, że to bez sensu, pisząc to czuję się jakbym miała z 13lat a mam o 10lat więcej. Kocham mojego obecnego partnera, wiem, że z tym byłym już nic nigdy nie mogłoby się powtórzyć więc o co chodzi? -sentyment, wspomnienie czy co? Bo mam ogromne wyrzuty sumienia wobec chłopaka, czuję jakbym go krzywdziła, zdradzała... Piszę tu bo męczy mnie już ta sytuacja, tym bardziej, że nie mam sie komu wygadać, tzn wstyd mi rozmawiać o tym z którąś z przyjaciółek więc trzymam to dla siebie ale już nie mogę, chcę po prostu by ktoś to przeczytał, napisał jakieś 2 zdania od siebie, to może będzie jakoś lżej czy jaśniej...
Pozdrawiam i proszę o odpowiedź:)