netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy jestem do niczego

13 odpowiedzi3 890 wyświetleńzałożony przez toja71, 02.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy jestem do niczego

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: czy jestem do niczego

Witam wszystkich . Nawet nie wiem jak zacząć bo nigdy nic takiego nie robiłam tzn. nie pisałam nic z nikim na takie tamaty bo nie miałam takiego problemu jak teraz . Zacznę więc od tego że mam 42 lata i jestem juz 20 lat po slubie. Tydzien temu mój miły , czuły , troskiliwy, romantyczny i wiecznie we mnie zakochany mąż oświadczył , że juz mnie chyba nie kocha że cos sie wypaliłao i nie chce ze mną być . juz od jakiegos czasu czułam że coś sie dzieje i ciagle starałam sie z nim rozmawiac ale on mówił że jest ok tylko martwia go nasze kłótnie . więc ja dalej nalegałam aby powiedział co konkretnie mu przeszkadza że razem będziemy nad tm pracować, i tak trwało to juz od jakiegos dłuższego czasu.Strasznie źle sie czuję ciągle bym płakała i z nim rozmawiała na temat rozwodu o on oczywiscie chce rozwodu ale nie chce na ten temat rozmawiać bo jk on to okreslił juz wszystko sobie powiedzielismy i jest mu przykro ale chce zacząć nowe inne życie może kiedys z kims innym .Nic z tego nie rozumiem znajomi który to powiedziałam są wstrząśnięci bo uwazali nas za idealna kochająca sie pare. Jak ja mogłam nic nie zauważyć , były problemy ale one zawsze sa i starałam sie zawsze o tym rozmawiąć - najczęściej to ja mówiłam a on słuchał tylko dlaczego on nic nie powiedział wczesniej że jego uczuciasłabna przeciez tyle razy go prosiłam zeby ze mna porozmawiał, co takiego sknociłam w naszym małżenstwie że on nie chce spróbować?/.Mamy córkę która ma 20 lat i jest bardzo wrażliwy dzieckiem prosze go żeby spróbował chociaz dla niej ale on twierdzi że w koncu ona sobie poradzi bo jest dorosła - jakby jej nie znał i nie wiedział że ona sie poprostu załamie. W tym roku za miesiąc pisze mature i wiem ze czuje cos nie dobrego. jak tylko pomysle o tym że po maturze będziemy musieli powiedziec jej prawde to serce mi peka , wiem że w koncu trzeba będzie sobie poradzic ale nie wiem jak , ciągle rycze i nie nadaje sie wogóle do niczego a jeszcze dojdzie  żal i rozpacz córki. Jak dac sobie z tym radę ?//Przeciez jest tyle małżeństw kłócą sie i zyja ze soba do smierci, dlaczego nam sie nie udało??/ Czy ja jestem do niczego bo przeciez to moja wina bo nie potrafiłam utrzymać miłości męża!!

2 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-04-02 11:19:20)

Odp: czy jestem do niczego

Toja, po pierwsze... wina nigdy nie leży po jednej stronie(chyba że w skrajnych przypadkach, przemoc, alkoholizm)...
Za rozpad małżeństwa odpowiadają przeważnie obie strony.
To nie Ty, nie potrafiłaś utrzymać miłości męża, to także on nie potrafił (bądź nie chciał) pracować nad Waszą miłością.
Jeśli rozmowy z mężem nie przynoszą skutków, to sama nic nie poradzisz.
Postaraj się ochłonąć trochę, nie naciskaj na męża, może gdy i u niego emocje opadną to dojdziecie do jakiegoś porozumienia.
Wasza córka jest dorosłą osobą, z pewnością zrozumie co się dzieje. Myślę, że 20 latka będzie w stanie sobie poukładać w głowie fakty i przyjąć do wiadomości, że dwoje rodziców nawet oddzielnie, ale układających sobie życie na nowo w spokoju, jest lepsze niż ci sami rodzice razem, w wiecznych kłótniach.

3

Odp: czy jestem do niczego

"dwoje rodziców nawet oddzielnie, ale układających sobie życie na nowo w spokoju, jest lepsze niż ci sami rodzice razem, w wiecznych kłótniach."
- no właśnie, ćzy jest sens kiedy jest się powodem nieszczęść partnera, dalej trwać w małżeństwie ?
Kiedy słyszy się coraz większego kalibru zarzuty pod swoim adresem, czy warto ciągnąć ten  marazm ?
ile lat trzeba żeby przekonać się o tym że nie ma już szansy..
Przeżywam podobny dylemat, 21 lat po ślubie i ciągle odnawiana świadomość swoich wad, błędów, perfidii, złego wpływu na wszystkich.
Wydaje mi się, to przemyślenie ostatnich lat, że małżeństwa które "kłócą się i żyją ze sobą do śmierci" - nie mogą być szczęśliwe jeżeli nie rozwiążą po partnersku, z wzajemnym zrozumieniem, swoich problemów.
Inaczej jest to katorga dla nich samych i dla dzieci.

4

Odp: czy jestem do niczego

Dzieki że w ogóle ktoś odpisał na moją spowiedź.
muszę na początku poinformować , że porozmawiałam z moim mężem - zamknęliśmy się w samochodzie i powiedziałam mu , że nie wyjdę z niego jeżeli nie ustalimy konkretnie co dalej robimy. Zaczęliśmy rozmawiać- naprawdę rozmawiać i powiedział mi ze chce jeszcze raz spróbować bo nie chce stracic tego co przez tyle lat budowaliśmy. Więc próbujemy ale czy nam wyjdzie tego nie wiem bo tak naprawdę cały czas mam w głowie to co mi powiedział tzn. że chce zacząć nowe inne życie. teraz twierdzi że chce żeby było inaczej ze mna , żebyśmy więcej rozmawiali, wychodzili i byli razem.
Jest miło ale on cały czas trzyma telefon przy sobie wychodzi z psem i z kimś rozmawia na moje pytanie z kim tak rozmawia odpowiada że z kolega o naszych problemach bo po prostu musi z kimś rozmawiać.Wiem że rozmawia tez z jakimiś kobietami ale on twierdzi że to tylko koleżanki. Nie moge mu zaufać właśnie przez te tajemnicze rozmowy jak jesteśmy w domu to ma wyłączony telefon albo jakimś cudem nikt nie dzwoni do niego w tym czasie a wcześniej dzwonili do niego jacys znajomi. Po kolejnej rozmowie z nim kiedy powiedziałam mu że boli mnie ta jego tajemniczość stwierdził że nie robi nic złego i zapewnia mnie że nie ma nikogo ale jak ja mam mu wierzyć? Ja nie mam przed nim nic do ukrycia, mój telefon jest zawsze włączony i leży na stole więc dlaczego skoro on nie ma nic do ukrycia to tak sie boi zostawić telefon. Zastanawiam się czy  próbować dalej czy dać sobie z tym spokój?/ co robić.Wiem że potrzeba czasu na to żeby wróciło wszystko do jakiejś normy ale ile czasu i czy mam czekać . On mi mówi że mnie kocha ale mi jest jakoś ciężko w to uwierzyć. Padło od niego tyle strasznych słów, a ja siedząc w pracy cały czas myślę czy on tam z kimś nie rozmawia, dlaczego do mnie nie dzwoni?? Wiem że dostaję w głowę i powinnam przestać o tym myśleć ale jak??

5

Odp: czy jestem do niczego

Dla czego miałabyś o tym nie myśleć?
Przecież to naturalne że cię ta sytuacja martwi.

Nie wiem co zamierzasz z zachowaniem męża robić ale jeśli uważasz ,że czas w tym przypadku coś załatwi to się mylisz.
Pomyśl jak masz zamiar przetrwać ten okres?
Jeśli w ten sposób co teraz ,to współczuję-kiepski pomysł.

Z tego co piszesz wszystko wskazuje na to ,że Twój małżonek gadkuje z inną Kobietą.
Być może do zdrady jeszcze nie doszło ale skoro ukrywa telefon to kryształem nie jest.
Moim zdaniem powinnaś jasno postawić sprawę... próbujecie wspólnie ratować małżeństwo a co za tym ,żadnych ukrywanych telefonów,żadnych dziwnych rozmów a zwierzanie tylko sobie wzajemnie !
Co mu po tym że się zwierzy koledze, to przecież nie rozwiązuje niczego!
Problemy pozostają i tylko szczere wspólne rozmowy są w stanie pomóc.

6

Odp: czy jestem do niczego

Najgorsze są nasze myśli nakręcające nasze emocje, które wykańczają nas psychicznie, gorzej niż ciężka praca fizyczna. Zachowanie Twojego męża jest bardzo niepokojące. Twój brak zaufania, jest jak najbardziej zrozumiały. Co gorsze, gdy nie ma zaufania, nic na tych fundamentach nie zbudujemy, ani nie odbudujemy. By coś naprawiać, obie strony tego muszą chcieć bardzo. A tak na prawdę, Ty nie wiesz czy tego chce Twój partner, czy tylko powiedział, "że mu zależy", by uwolnić się od Twojej chwilowej presji.
Moja praktyczna rada. Jeżeli chcesz odzyskać swojego męża musisz zmienić strategię. Twój płacz, smutek, próby rozmów nie działają. Musisz zacisnąć zęby i zadbać o siebie. Musisz sprawić, by być dla niego atrakcyjną. Jak wiesz facet to wzrokowiec. Potrzebuje w głowie nowych obrazów, bo to one napędzają jego chęci, do różnych życiowych czynności.


pozdrawiam
_____________________________
gubimy się w każdym dniu...godzinie...minucie...sekundzie...

7

Odp: czy jestem do niczego

jest ok tylko martwia go nasze kłótnie

O co się kłócicie? Komornik do dzwi puka, czy szklanki do zlewu mąż nie odłożył, albo nachlapał obok umywalki, czy może nie umył się wieczorem? Kłótnie przez wiele lat zatruwają miłość. Potem jest mieszanka trucizny z miłością. Jak się jest zatrutym to trudno normalnie razem żyć i kochać się.

Twój mąz pewnie kogoś ma. Co proponuję zrobić... Punkt pierwszy to zlikwidować kłótnie, przestać naprawiać związek, przestać mężowi nadskakiwać, być przesadnie miłą, nie prowadzić poważnych rozmów zwłaszcza takich, z których mają wyniknąć konkretne decyzje. Punkt drugi to skupić się na sobie, zadbać o siebie, ładnie wyglądać, czasami gdzieś wyjść. Inni polecają na tym forum metodę 34 kroków, metodę 180 stopni.

Przeczytaj wątek moniaCo. Taki scenariusz często widzę, że mąż się zakochał, rok męczarni, terapie małżeńskie, ale w końcu i tak wszystko upada. Dlatego, że on już nie chce tego małżeństwa. Kobieta walczy, chce, aby mąż też walczył, więc on się dla świetego spokoju dołącza do tej walki o związek. Szkoda czasu i nerwów.

8

Odp: czy jestem do niczego

To niestety wygląda tak typowo, że aż strach.
Nie chce krakać ale on chyba kogoś ma.

Kenobi ma rację, pomyśl o sobie.

9

Odp: czy jestem do niczego

Tak. moniaCo jest najlepszym przykładem. Poczytaj. Z tym, że jej mąż się przyznał, że ktoś pojawił się w jego życiu.

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-04-11 13:30:08)

Odp: czy jestem do niczego

Mnie tez sie wydaje ze moze za tym stac inna kobieta i on dla swietego spokoju bedzie probowal to malzenstwo naprawic ale czy rzeczywiscie bedzie tego chcial nei masz pewnosci ... ja bym nie wytrzymala i sprawdzila z kim on rozmiawia i co tak usilnie probuje ukryc. Chodz prawda miala by byc najgorsza chcialabym wiedziec na czym stoje a nie zyc w glupiej nieswiadomosci nie wiem co ci doradzic bo wprawdzie nie mam takiego doswiadczenia w malzenstwie jak ty ale mysle ze musisz przemysles swoje zycie czy tak naprawde jestescie jeszcze dla siebie tymi jedynymi wiem ze proza zycia jest taka a nie inna ze milosc pozniej sie zmienia itd ale moze powinnas pomyslec czy nie chcesz zaczac jakiegos nowego etapu w zyciu czy chcesz walczyc o swoje malzenstwo. Ostatnio widzialam na fb link do historii o malzenstwie mysle ze moze kiedys obilo cie sie to o uszy spam i zaczelam sobie wyobrazac swoje zycie i wlasnie taka sytuacje w jakiej jestes obecnie ty balabym sie po tylu latach zostac opuszczona przez mezczyzne z ktorym przezylam tyle lat balabym sie samotnosci i strachu co dalej i chodz teraz kazdy facet obiecuje ze bedzie z nami do konca zycie itd ze nie odejdzie jak mozna wierzyc w cos co za pare lat moze sie okazac ze twoje cudowne zycie sie koncy ze juz nie jestescie dla siebie tymi jedynymi. Przykro mi ze jestes w takiej sytuacji nie wiem co ja bym na twoim miejscu zrobila napewno rozpacz i lzy ale pierwsze co to napewno szczerze porozmawialabym z mezem czy wogole staranie o wasz zwiazek ma jakikolkiwek sens czy on od razu go spisal na straty. Przedewszystkim bardzo Ci wspolczuje i mysle zadbaj o siebie i nie patrz na nikogo mysle ze jak zobaczy jaka ma wspaniala kobiete i ze nie jeden sie za nia oglada przemysli to wszystko

11

Odp: czy jestem do niczego

Dziekuję wam wszystkim za odpowiedź . Trochę mnie załamały wasze wypowiedzi. Wiem może sie łudziłam!! codziennie sobie mówie skończ z tym bo tak dłużej życ nie można ale co dalej jak sobie z tym poradzic . Przecież ja go kocham!!Może on naprawdę nie ma innej kobiety . Tak wiem napiszecie że nie ma sie co łudzić. i naprawdę mówię sobie że on przecież mnie nie kocha, choć mówi mi codziennie że mnie kocha i chce to naprawić , jednak tak jak mówicie nie jest szczery, chowa telefon , wycisza go i nie pozwala  go przejrzeć. Naprawdę jestem skołowana po co w takim razie kłamie skoro kogoś ma i mnie juz nie kocha??? Przecież wie ( bo mu powiedziałam ) że jeżeli by się w kims zakochał to ja przestanę się starać i go prosić i dam mu wolną drogę bo z miłością wiem że nie wygram. On jednak zapewnia że nikogo innego nie ma .Po prostu myślał o innym życiu może z czasem z inna kobietą, wychodzi na to że znudziło mu sie nasze wspólne życie.Czasami myślę że to wszystko robi dla naszej córki ale powiedział mi że robi to dla nas bo naprawdę chce i mam mu zaufać.Mówicie że mam zadbać o siebie ale jak , ja nie potrafię nie jestem atrakcyjną kobietą - wiem bo nie raz to słyszałam od ludzi, a on jest  naprawdę przystojny. Nawet koleżanki mojej córki mówią że ma bardzo przystojnego ojca, o mnie nigdy nikt nic takiego nie powiedział. On jest moją pierwsza miłością i myślę że już ostatnia bo kto zainteresuje się taką jak ja.Więc trwam w tym związku i się staram. Jeszcze raz wszystkim dziękuję.Pozdrawiam

12

Odp: czy jestem do niczego

muszę napisać że nie przeszłam próby i w sobotę tj. 15.06. Mój mąż się wyprowadza. Znalazł sobie mieszkanie i nie chce już ze mną być. Nie wiem jak dalej żyć mam ochotę łyknąć pare tabletek i miec święty spokój - pewnie on tez by miał spokój. Wiem jednak , że mam córkę i ona by tego nie zniosła. Ale codziennie cos rozrywa mnie od środka tyle łez juz wylałam i jeszcze tyle ich mam że sama sie zastanawiam skąd sie biorą.Codziennie zadaję sobie pytanie co takiego robiłam że przestał mnie kochać .Czy byłam aż tak wredną żoną, że juz nie może ze mna wytrzymać ?/ Jak sobie z tym poradzic ? Jeżeli ktoś to wie to proszę o radę.

13 Ostatnio edytowany przez Lwica_ (2013-06-10 14:29:28)

Odp: czy jestem do niczego

Problem polega na tym, że trzymasz się go kurczowo, bo jesteś święcie przekonana o tym, iż nikt inny Cię nie zechce. Mężczyźni szanują kobiety pewne siebie i niezależne, świadome swojej osobowości (nie urody, a osobowości właśnie) i atutów. Natomiast nie cierpią kobiet płaszczących się przed nimi i żebrzącymi o miłość (o którą de facto nie powinno się prosić W ŻADNYM wypadku).

Nie bądź niepoważna - masz 42 lata, jesteś dorosłą kobietą, masz córkę, z którą możecie się wzajemnie wspierać. Zacznij myśleć o sobie a nie o tym, że mąż postanowił odejść. Myślę, że jeśli zaczniesz dbać o siebie - nie mówię tylko o wyglądzie, lecz o rzeczach, które sprawiają Ci radość i budują samoocenę - on także zauważy zmianę i poważnie zastanowi się nad kolejnym krokiem. Kto bowiem chciałby stracić kobietę, która nie błaga go o litość i powrót, ma swój HONOR i z która przeżył 20 lat życia? Pomyśl o tym.
Polecam również rozmowę z psychologiem - pozwoli Ci otworzyć oczy i poszerzy horyzonty myślowe - wychodzące daleko poza małżonka.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy jestem do niczego

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026