Hej mam do was takie pytanko, otóż sprawa dotyczy mojego kumpla który mając 20 pare latek znalazł sobie o 10lat starszą kobiete od siebie (z 10letnik dzieckiem). Z tego co wiem, to dogadują się ze sobą, mają podobne charaktery itd. Jesli chodzi o Mnie to w przeciwieństwie do naszych innych kumpli jestem optymistycznie do tego nastawiony, powiedziałem mojemu koledze "stary, żebyś był po prostu szczęśliwy, bo tylko tego Ci życzę, jak się z nią dobrze czujesz no to super". Ale... ale... sprawa wygląda nieco mniej kolorowo jakby popatrzeć z innej perspektywy, mianowicie to jak oni często się widują, to właśnie Mnie najbardziej przeraża. Zwykle wydaje mi się że tak ok.3 razy w ciągu tygodnia to już jest fajnie jak się spotkacie z kobietą która wam się podoba. A jak się okazuje, mój kumpel przesiaduje i sypia u niej niemal co noc... znają się jakiś miesiąc, po 2ch tygodniach już oficjalnie są razem, 'kochanie', 'skarbie' itd...
Już nie wspomne że ma mniej czasu dla kumpli, ale jak słyszę że zamiast spędzić sobotę z kumplami z którymi się UMÓWIŁ to odwołuje spotkanie bo wypadło mu coś innego, związanego z JEJ znajomymi (ok wybaczam bo tydzień wcześniej ona przyszła z nim na naszą imprezę, a Ja się nie obrażam jak ktoś odwołuje spotkanie) ale spędził z nią całą sobotę do jasnej ciasnej!!! Potem twierdził że w niedzielę się spotkamy, okazało się że w niedzielę musiał przyjść do pracy coś zrobić, a po pracy poszedł do niej do domu i czytał jej dziecku książeczkę... WTF ??? od tego chyba jest ojciec dziecka. Potem na łapu capy przybiegł do domu i na dół na siłownię odwiedzić Mnie i posiedzieć chwilkę przy okazji prawie cały czas nawijając tylko o niej. Wyszedł w połowie treningu i kiedy chciałem zajść do niego się wysikać to okazało się że pocałowałem klamkę (mieszka 2 piętra nad siłownią). Okazało się że jak tylko wrócił do domu to zabrał rzeczy i poszedł wykonywać zlecenie dla klienta (które zlecił mu szef) u niej w domu... I tak jest cały czas, uczy sie u niej, pierdzi, sra, no wszystko... Powiedziałem mu jeszcze wcześniej "stary, żebyście się tylko sobą nie znudzili, zwłaszcza Ty, bo ona, rozwódka to jej to pasuje, że młody ogier włazi jej do tyłka, ale Ty! młody facet który tak naprawdę nie miał zbyt wielu kobiet (no i umówmy się, gość wziął pierwszą która na niego poleciała) prędzej sam dojdziesz do tego że przegiąłeś. Albo, tak wejdziesz pod pantofel że będzie koniec z Tobą, i na zawsze olejesz przyjaciół" Oczywiście dowiedziałem się że przesadzam. Powiem wam że sam ostatnio byłem w związku i jak to nasz inny kolega powiedział, jestem chyba jedyny z naszej ekipy (poza nim) który nie rzuci kumpli dla dziewczyny, jestem w stanie pogodzić i jedno i drugie, w tygodniu 2/3 razy sie spotkać i w weekend jeden dzień. Co drugi weekend z dziewwczyną a co drugi z kolegami, chyba że da się to połączyć.
Powiedzcie mi, czy taka relacja którą ma mój kolega jest zdrowa ? mam na myśli tak częste widywanie się ? bo jeśli chodzi o to że to rozwódka z dzieckiem to już jego osobista sprawa, mi tam wszystko jedno czy ona ma 18 czy 38 lat
Zresztą nawet gdyby mi to nie pasowało to kogo by to obchodziło hehe ![]()
pozdr.