netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Czy wychowujecie swoje dzieci?

17 odpowiedzi3 965 wyświetleńzałożony przez Averyl, 13.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy wychowujecie swoje dzieci?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Czytam to forum i trochę ogarnia mnie przerażenie - syndrom Piotrusia Pan, nastoletni agresywny syn bijący swoją matkę, dziewczyny, które nie wiedzą nawet że są ofiarami przemocy, uzależnienia od komputer itd...
Jest oczywiście też temat - aktywne wychowanie, z którego można wyczytać, że 11 miesięczne dziecko ma tak zapełniony harmonogram (nauka czytania, angielski, pływanie...), że nawet doświadczony manager nie ma tak zajętego grafiku.

Mam wrażenie, że "wychowanie" kończy się w wieku 7 lat, kiedy przekazuje się dzieciaka szkole. Dziecko w wieku szkolnym jest już samodzielne, można zostawić je samo w domu, można zająć się robieniem swoich rzeczy. Czy to nie jest pułapka?

Rozmawiacie, spędzacie czas ze swoim dziećmi?
Czy wasze dzieci mają obowiązki, oczekujecie od nich odpowiedzialności (szczególnie to pytanie jest skierowane do rodziców - jedynaków)?
Czy macie pomysł jak wybrnąć z problemów, gdy dzieciak już w nie wpadnie?
Czy macie poczucie, że wychowujecie dzieci dla innych/dla świata (chcecie, by było przyzwoitym człowiekiem względem przyszłej żony/męża, osoby otwartej, ciekawej świat)?

2

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Nasza młoda ma sporo obowiązkow domowych czy podwórkowych, ale nic ponad jej umiejętnosci.Nalezycie przeważnie je wykonuje, ale nie zawsze chetnie,lecz z tym wiekszego prblemu nie ma
Ma zajęcia dodatkowe,lecz to nie są zadne edukacyjne kółka ,ani korki,nic z tych rzeczy.W szkole ma szkołe, w domu lekcje i przygotowanie na nastepny dzien do zajęc lekcyjnych, wiec nie widzimy powodu aby dziecku jeszcze po szkole  i poza domem dostarczas kolejnej nauki jakiegoś materiału jesli ono okazuje awersje do tego i jest niechętne,wrecz zapiera sie przed tym.Nic na sile.Zajęcia dodatkowe muszą być przyjemnoscią, nie przymusem ani karą
Uczęszcza na zajęcia sportowe (gimnastyka,lekkoatletyka  i wszystko co z wysilkiem fiz. jest  związane) Szczerze są to wyczerpujące zajęcia,wymeczona po nich jest dosyc solidnie, ale dziecko to wrecz uwielbia,z natury jest nadpobudliwa ruchowo i w sam raz jak dla niej taka forma rozrywki, traktuje jako najlepszą nagrode, a najgorszą kare,kiedy nie moze tam pojechac z roznych powodów

Z tego cos się orientuje to odkąd poszla do szkoly to zostawala na kilka godzin sama w domu,a im starsza tym na dluzej i wiecej.Jest odpowiedzialna ,rozumna,i nie ma obaw by pobyla w domu troszeczke dluzej bez opieki
Czas spedzony z nią jest chwiejny,wrecz wahadłowy, czasami duzo spedzamy we 3 czasu, czasmai kazdy sie mija ze sobą,czasami nie kazdy ma ochote na rozmowy z powodu kiepskiego humoru, ale staramy sie jak najwiecej przekazywac i rozmawiac ,wdrązac do glowki to co sie powinno wdrążac,aby umiala przekaz doroslego wykorzystac w praktyce zyciowej:)

Problemy wychowacze bywają i mniejsze i wieksze.Staramy na bieząco z nimi sie uporac,przewaznie sukcesywnie,no ale bywają suksesy i porazki. Nie ma monotonni ani w w wzlotach,ani w upadkach smile

3

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Cieszę się, że są jeszcze rodzice wychowujący dzieci.
Jak nikt więcej nie napisze, to zacznę wyobrażać sobie, że za kilka lat nasze "wychowane" dzieci, będą na takich forach pisały "jestem dziwolągiem, nie bije rodziców, nie ubliżam moje dziewczynie/chłopakowi, nie upijam się/nie biorę dragów, czytuję książki,... czy jest dla mnie jakiś ratunek?" big_smile

4

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Averyl- to tez tu ma kluczowe znaczenie czy dziecko jest podatne na towarzystwo i latwo ulega manipulacji,bo są niektore takie dzieci zktore podążają za tlumem,nie potrafia odmowic i usilnie chcą sie wbic w towarzystwo aby nie czuc sie odludkiem,a są tez takie dzieciaki (bez wzgledu na wiek)ktore mają na tyle wypracowaną asertywnosc (wrodzoną lub nabytą) ze presja rowiesnikow/spoleczenstwa ich nigdy nie zdominowala i chadzają wlasnymi ściezkami,bez wzgledu w jakim towarzystwie przebywa to nie ma to dla niego znaczenia,bo nie jest podatny na wplywy ani pranie mózgu smile

5 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-03-14 12:06:48)

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Właściwie chyba nie powinnam wypowiadać się w  bo wypowiadałam się w temacie o bardzo aktywnym wychowaniu tak skrytykowanym przez Ciebie.
Zastanawiam się Averyl czy masz dzieci?Bo coś takiego o potwornie zajętym grafiku roczniaka może napisać osoba nie wiedząca,że takie dziecko jest CIEKAWE WSZYSTKIEGO i te zajęcia to nie jest PRACA- TO JEST ZABAWA.
Córka w moim wieku - pierwsza klasa podstawówki- jest już na tyle dużym dzieckiem,że nie poświęcam jej każdej wolnej chwili- potrafi być samodzielna.
Rozmawiamy codziennie- zawsze mam na to czas i ochotę.Ona też:)
Pamięta o swoich obowiązkach- gdy zostaje sama nie odwala jej palma- bo nagle spuszczona z oczu rodziców tylko zajmuje się odrabianiem lekcji albo ćwiczy na skrzypcach.Widzę to jak wracam do domu:)
Ale takie nawyki kształtowałam przez wiele lat by teraz procentowały.
Potrafi sama zrobić sobie kanapkę,potrafi zadzwonić po pogotowie- dzięki temu wiele już razy mnie uratowała,potrafi zrobić mi zastrzyk z glukagenu gdy stracę przytomność.
Dużo czyta,mało siedzi przed kompem.Jeśli już to pierwsze co robi to czyta serwis informacyjny:)
Pisze opowiadania,chętnie uczy się języków.
Oprócz szkoły muzycznej chodzi też na tańce.Nie narzeka,że jej ciężko.Ona po prostu chronicznie nie lubi się nudzić.Musi być zmęczona by była szczęśliwa:)

Ma sporo obowiązków- najszczęśliwsza jest jak może pomóc zrobić obiad.Jest jedynaczką.
Wychowuję ją dla świata,który jej pokazuję.Gdy nie miała trzech lata przez rok podróżowaliśmy po Europie,zwiedzaliśmy wiele miejsc,wszystko z dzieckiem.Do tej pory każdy nasz wyjazd gdziekolwiek- odbywa się z nią.Zna zasady,wie co znaczy być uczciwym.

Nie mam z nią ŻADNYCH PROBLEMÓW WYCHOWAWCZYCH- naprawdę:)

6

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?
gojka102 napisał/a:

Właściwie chyba nie powinnam wypowiadać się w  bo wypowiadałam się w temacie o bardzo aktywnym wychowaniu tak skrytykowanym przez Ciebie.

Ja też big_smile

Tak, wychowuję moją córkę (jedynaczka, ma rok i 8 miesięcy). I, gdzie się nie ruszę, jestem za to KRYTYKOWANA. Bo "to tylko dziecko, pozwól jej".

7 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-03-14 12:51:36)

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Czytając glowny temat autorki, to nie wiem gojka czy to byl konkretny przytyk przez Averyl do Ciebie i do twojego wychowywania córki,ale moja pierwsza mysl i skojarzenie ktore odnioslam to temat przez autorke byl zalozony z tego wzgledu ,ze coraz czesciej mozemy dostrzec wyscig szczurow czy tez przerost ambicji rodzicow do wlasnych dzieci w osiagnieciach w wielu dziedzinach zycia.
Nie ma to ukrywac ze coraz czesciej spotykamy sie z tzw wyscigiem szczurow w roli dziecka i usilnie niekiedy zmuszanie go do realizowania sie w swoich zajęciach dodatkowych, mimo ze nie zawsze dziecku jest do tego sklonne,a wrecz przymuszane i naciskane nie licząc sie z jego zdaniem

Ja tak to poczęsci zrozumialam ze dlatego taki temat powstał ,chodzi o nacisk i zaladowany caly harmonogram dnia kiedy dziecko nie ma na to ochoty, a nie kiedy mu to frajde sprawia i jest bardzo chetne do uczestnictwa w wybranych rozrywkach

8 Ostatnio edytowany przez ban (2013-03-14 13:01:39)

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Ja ciężko pracowałem w dzieciństwie, moi rodzice też ciężko. Teraz mamy luksusowe życie. Moje dzieci nie mają żadnych trudów (poza szkołą), ciągle siedzą przed ekranami TV albo komputera, lekko im się żyje. Odrabiają tylko zadania pod nadzorem mamy (tzn. raczej mama sprawdza zadania, pomaga aktywnie), czasem pomagają w domu jak się na nich wymusi. Nic z tym nie zrobię... prawdopodobnie będą mieli ciężką dorosłość. Zrezygnowali ze wszystkich zajęć dodatkowych. Jest tylko szkoła + ekrany.

9

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Gojka12 - mam syna 12 letniego. Przede mną jego gimnazjum - ponoć najgorszy okres hmm

Mam świadomość, że dzieci są różne: i ciekawe świata i zamknięte w sobie, i asertywne i podatne na wpływy innych, i mądre, i z różnymi deficytami. Moje pytanie dotyczyło rodziców, ich podejścia do wychowywania.

Pamiętam z czasów przedszkolnych syna, jak rodzice jednym tchem opowiadali, że dziecko ma własny pokój, a w nim TV, a potem, że te bajki są takie agresywne, że dzieci nic nie robią tylko oglądają TV.
Czasem słucham o koledze z jego klasy, który wagaruje i ma ogólnie problemy ze szkołą, a matka dopiero na zebraniu dowiaduje się o tym kiedy bywał na lekcjach, kompletnie nie wie, co się dzieje z jej dzieckiem, ale jednocześnie dzieciak ma wszystko komputer, najnowsze gry, itp. Jedyne co mogę powiedzieć mojemu dziecku w takiej sytuacji, że ja - jako rodzic nie nagradzałabym złego zachowania.
Pamiętasz program Ninia - ona przede wszystkim rodziców musiała nauczyć swojej funkcji, bo same dzieciaki na ogół dużo łatwiej dawały się wychować niż rodzice.

10 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-03-14 14:37:23)

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Nie sądzę Mortisha by było to konkretnie do mnie.Ja wypowiadałam się jako mama dużego już dziecka,nie maluszka.Nie pisałam też co robiłam i jak bawiłam się z moim dzieckiem jak było takie małe.
Ale pozwól,że chwilkę się nad tym porozwodzę.

Czytałam przed chwilką artykuł o tym co przechodzi mama chłopca- Dawida,który zmarł.Jak to jej tłumaczą,obruszają się,że żałoby nie obchodzi tak jak powinna,że na pogrzeb(zgodnie z życzeniem syna ubrała się w jakąś tam koszulkę piłkarską i że zgodnie z jego zyczeniem odpalono petardy.
Pani psycholog Ewa Chalimoniuk tak tłumaczy podobne zachowania:" Po pierwsze to stereotypy, które są w naszym społeczeństwie bardzo silne. Jeśli ktoś się z nich wyłamuje, to znajdzie się frakcja, która poczuje się tym zagrożona i reaguje agresywnie. Po drugie dochodzi do głosu chęć pokazania, kto jest lepszy, a kto gorszy. "Bo to ja wiem lepiej, jak coś powinno wyglądać".Psycholog zwraca uwagę, że takie zachowania ujawniają się szczególnie, jeśli stajemy przed czymś nowym."

Averyl- jesteś młodą,nowoczesną kobietą a kierujesz się  stereotypami.Nauka,dopóki dziecku tego się nie uświadomi w szkole, jest dla niego ZABAWĄ.

Nie znasz tematu więc zamiast się w niego nieco wgłebić uruchamia Ci się krytyka.To zrozumiałe z psychologicznego punktu widzenia ale inteligentna kobieta powinna wyzbyć się stereotypów o nauce i zapełnianiu biednemu dziecku grafiku.
Według Ciebie to właściwie kiedy można dziecko zabrać na basen,do filharmonii,na spektakl? Kiedy można zacząć do niego mówić?Kiedy pokazywać zwierzątka?A kiedy literki?Od kiedy może słuchać muzyki klasycznej?:)

Tak myślę,że według tego co napisałaś to pokazywanie zwierzątek to zabawa a pokazywanie literek to już nauka:)

11

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

W Polsce popularne jest podejście: "To tylko dziecko, jemu wolno, ono nic nie rozumie". I potem mamy setki małych potworków, które drą się w miejscach publicznych, sikają na placu zabaw, biegają w kościele, demolują sklepy, rzucają się na podłogę, gdy czegoś nie dostaną i dokuczają zwierzętom. A durne mamuśki gapią się na to z rozczuleniem yikes

Często słyszę: "Ale ty tresujesz to dziecko, weź wyluzuj." Równie często, od tych samych osób, słyszę: "Ale ty masz szczęście, że masz takie grzeczne dziecko, też bym chciała mieć takiego bezproblemowego bobasa, z moim nie jest tak łatwo". To przerażające, ale wielu ludzi nie rozumie związku między tym, co robią (lub czego nie robią) rodzice, a zachowaniem dziecka yikes

12

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Gojka102 ? jeśli znajdziesz w telewizji/internecie program o Zsuzsa Polgár polecam, wart jest obejrzenia. Ojciec-psycholog uznał, że można wychować geniusza i udało mu się wychować szachowe mistrzynie (Zsuzsa oraz siostry Judit i Zsófii).
Tak, potwierdzam twoją teorię,  wychowując dziecko można je wychować na fajnego człowieka i rodzice mają prawo do takich metod, jakie uznają za stosowne. Napisałaś kilka razy, że twoje dziecko jest szczęśliwe, a ty nie masz z nim żadnych problemów wychowawczych - wierzę ci na słowo, nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłoby być inaczej.

mad  yikes  big_smile  lol

A teraz kilka głębokich oddechów i trudne pytania ? czy ciebie ktoś na tym forum atakuje? ktoś cię osądza? krytykuje?

Sformułowanie użyte w pierwszym poście ? miało na celu pokazanie spektrum różnych działań wychowawczych, bez ich osądzania, czy krytykowania. Główne pytanie brzmiało: ?Czy macie poczucie, że wychowujecie dzieci dla innych/dla świata (chcecie, by było przyzwoitym człowiekiem względem przyszłej żony/męża, osoby otwartej, ciekawej świat)?"

I nieco mniej trudne pytania:

gojka102 napisał/a:

Właściwie chyba nie powinnam wypowiadać się w  bo wypowiadałam się w temacie o bardzo aktywnym wychowaniu tak skrytykowanym przez Ciebie.

(przez grzeczność nie zaprzeczę pierwszej części wypowiedzi  lol )

gojka102 napisał/a:

Nie znasz tematu więc zamiast się w niego nieco wgłebić uruchamia Ci się krytyka.

gojka102 napisał/a:

Tak myślę,że według tego co napisałaś to pokazywanie zwierzątek to zabawa a pokazywanie literek to już nauka:)

Które moje słowa świadczą o tak ostrej krytyce, że w kolejnych wypowiedziach, podkreślasz je z taką siłą? Gdzie napisałam o zwierzątkach i literkach?


Wiesz, nie jestem psychologiem, i nie znam wszystkich teorii psychologicznych, ale przyznam się, że twoja psychologiczna wiedza mnie zdumiewa, nawet wróżka tak szybko nie odgadłaby, czym kieruje się w życiu.

gojka102 napisał/a:

Averyl- jesteś młodą,nowoczesną kobietą a kierujesz się  stereotypami.

Gojka102 ? potwierdzam, tak jestem młodą, nowoczesną kobietą, oświeć mnie jak postępuję w życiu, za jakimi stereotypami podążam i naprowadź mnie na jedynie słuszną ścieżkę

gojka102 napisał/a:

To zrozumiałe z psychologicznego punktu widzenia ale inteligentna kobieta powinna wyzbyć się stereotypów o nauce i zapełnianiu biednemu dziecku grafiku.

Na zakończenie, aby moja wypowiedź była dobrze zrozumiana przez ciebie, napiszę to jeszcze raz

1. Gojka102 ma zawsze racje.
2. Nawet jeśli Gojka102 nie ma racji, odwołaj się do punktu pierwszego.


PS. Kajam się strasznie, ludziska od piotrusiów-panów, matko-bijców, itp nie linczujcie mnie.

13 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-03-16 23:40:32)

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?
Averyl napisał/a:

Jest oczywiście też temat - aktywne wychowanie, z którego można wyczytać, że 11 miesięczne dziecko ma tak zapełniony harmonogram (nauka czytania, angielski, pływanie...), że nawet doświadczony manager nie ma tak zajętego grafiku.

Averyl pokazałaś spektrum szerokich działań wychowawczych i je oceniłaś porównując życie dziecka do pracy managera.Nie widzisz tego?Otóż nie tylko ja to w tym wątku zauważyłam- popatrz na posty Baby Osiadłej i Mortishy.

Nikt mnie nie atakuje- ja to już  wcześniej tu napisałam do Mortishy,że z pewnością nie był to do mnie żaden przytyk.

Ja tu nie epatuję swoją wiedzą psychologiczną-  ZACYTOWAŁAM psychologa. O opinię miej pretensję do pani Chalimoniuk.
Nie wiem co odgadłaby wróżka bo nie bywam.Ty chodzisz?:)

Naprawdę setki już razy spotkałam się opiniami oburzonych mam,które uważały,że puszczanie niemowlakowi muzyki klasycznej,pokazywanie liter i cyfr,nazywanie przedmiotów w kilku językach jest potwornie szkodliwe i głupie.
Jedni przejdą nad tym do porządku,inni tak jak ja próbują coś tłumaczyć.I wychodzi na to,że jak mam inne pogląd na pewne sprawy to się wymądrzam. A przecież powinno być,że Twoja jest najtwojsza bo tak dzieci są od wieków wychowywane.

Moja racja nie jest najmojsza ale mam prawo do odmiennego  zdania?

Nie ma sensu dyskutować w podobnym tonie

14 Ostatnio edytowany przez Averyl (2013-03-17 21:45:24)

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

Zastanawiałam się nad tym co napisałaś i próbuję uchwycić sens wypowiedzi, ale widocznie jestem za głupia, by wyłuskać choćby odrobinę logiki w twoich wypowiedziach. Lanie wody, dziecięca próba manipulowania, naginania rzeczywistości do własnych potrzeb.

Gojka102 napisał/a:

Averyl pokazałaś spektrum szerokich działań wychowawczych i je oceniłaś porównując życie dziecka do pracy managera.Nie widzisz tego?

Nie, nie widzę takiej zależności:
1. porównanie do zajętego mangera nie jest wartościujące, nie napisałam dobrego/złego itp. Określenie jest neutralne (jest przeciwstawieniem zachowań ewidentnie łamiących zasady moralne czy prawo). Jest to twoja interpretacja, nie obiektywne stwierdzenie negatywnej oceny.
2. Określenie to zostało użyte jako porównanie, nie jako główny przedmiot rozważań, więc w ogóle nie powinno stać się tematem dyskusji.
3. Kilkukrotnie zasugerowałaś, że skrytykowałam inny wątek na tym forum ? w którym się w ogóle nie wypowiadałam!
4. Jest to forum publiczne i mam prawo wypowiedzieć się na nim, mam prawo nawet wyrazić krytykę, zupełnie odmienne stanowisko. Nie wydaje mi się, abyś miała większe prawo do mówienia mi, czym mam się kierować w życiu, tylko dlatego, że nie spodobało ci się jedno słówko w mojej wypowiedzi.
5. nawet jeśli jakieś ?oburzone mamy? krytykują twój sposób wychowywania dzieci / twoje poglądy na ten temat, to nie jest powód, by słownie atakować innych, którzy podejmują ten temat.

Zarzuciłaś mi krytykę wątku, w którym jesteś ?ekspertką?, dlatego pozwolę sobie (po raz pierwszy) na komentarz, bo jest on związany z tą dyskusją.
Każdy ma swój system wartości: być może dla ciebie ważniejsze jest, by dziecko umiało w kilku językach powiedzieć np. okno, moje dziecko nauczyło się używać magicznych słówek typu przepraszam, dziękuje itp. Według mnie ważniejsza jest umiejętność czytania/słuchania ze zrozumieniem, niż rozpoznawanie słowa (prawidłowe przypisywanie znaczenia znakom graficznym) u bardzo małych dzieci. Czy człowiek jest bardziej wartościowy / bardziej kulturalny, bo systematycznie zalicza koncerty w filharmonii? A co z umiejętnościami społecznymi? Wg mnie ważnymi cechami w życiu społecznym jest odpowiedzialność za swoje słowa, czyny, szacunek dla innych, itp. Obawiam się, że żaden z programów ?aktywnego wychowania? nie przewiduje rozwijania takich zdolności, są to umiejętność, które dziecko instynktownie ?kopiuje? od rodziców... jeśli oczywiście ma co naśladować!

Zastanawiałaś się, po co uczysz swoje dziecko? By było lepsze od innych? by trafiło do najlepszej szkoły, na najlepsze studia, do najlepszej pracy, by było na czele wyścigu szczurów?

Aby przedstawić pełne spektrum (rozumiesz to słowo? chodzi o zakres, o pełną skalę, od minimum do maximu zagadnienia) postaw wychowawczych, które też prowadzą do sukcesu, mogę dać różne przykłady. Poprzednio wspomniałam  o Zsuanie Polgár. Ostatnio rozmawiałam z emerytowaną polonistką, jest bardzo mądrą kobietą i jest prawdziwym pedagogiem (wyjątek!) Ona była właśnie takim dzieckiem z tysiącem zajęć, dlatego dzisiaj podkreśla ? że dziecko jest tylko dzieckiem i ma prawo do swojego dzieciństwa! Bazując na własnym doświadczeniu zdecydowanie podkreśla rolę rozmowy z dzieckiem, a nie intensywnego uczenia od najmłodszych lat (miesięcy!). Albert Einstein jeden z najwybitniejszych ludzi miał poważne problemy w szkole. Zaczął naukę mając 7 lat i przez kolejne 2 lata nie mógł się nauczyć czytać, być może był dyslektykiem (Bogdanowicz), co nie przeszkadzało mu zostać wybitnym fizykiem.

Nie będę oceniać ?aktywnego wychowania?, każde dziecko jest inne. Zaletą ?aktywnego wychowywania? jest poświęcanie uwagi, swojego czasu dziecku, skoncentrowanie się na nim i według mnie - w tym tkwi cała moc, skuteczność, inaczej jest to zwykły wyścig szczurów, bez żadnych zasad moralnych, bez szacunku dla innych, zwykłe rozpychanie się łokciami.

Może tym razem padały trochę cierpkie słowa pod twoim adresem, mam nadzieję, że nie obraziłaś się za mocno na mnie. Gdybyś uczyła swoje dziecko na ?klasyce? wierszykach Tuwima (np. ?O Grzesiu kłamczuchu?), czy baśniach Andersena to wiedziałabyś, że czasem król jest nagi.

Bardzo dziękuję za przedstawienie swojego stanowiska w temacie. Mam nadzieję, że inni jeszcze dopiszą swoje spostrzeżenia.

15

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

mi się wydaje, że samo sformułowanie tematu jest niewłaściwe..
przebywanie ze swoimi dziećmi jest już oddziaływaniem na nie - może być oczywiście negatywne lub pozytywne. ale pytanie cz, powinno być pytaniem - jak?
to w sumie dobry temat na nowy wątek.. chociaż już może taki jest.

16

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?

LauraPalmer - zgadzam się, ale  już nie mogę zmienić tytułu smile
Poza tym, nie chodziło mi o poradnik wychowywania, tylko o dyskusję na temat świadomych kierunków, które obierają rodzice w kształtowaniu małego człowieka - dla jednych ważne jest by dziecko rozwijało swój talent, a dla innych pewne duchowe przymioty (np. wychowanie religijne, by przestrzegało zasad wiary),  itp. Napisałam kilka pytań "pomocniczych" w pierwszym poście

A na koniec - niestety muszę zwrócić uwagę na jeden dość powszechny aspekt -

LauraPalmer napisał/a:

przebywanie ze swoimi dziećmi jest już oddziaływaniem na nie

a co w sytuacji, gdy rodzice nie przebywają z dziećmi? gdy dziecko przed komputerem, a rodzice w pracy / przed telewizorem, gdy nie rozmawiają za często (no może po wywiadówce roll )

17

Odp: Czy wychowujecie swoje dzieci?
Averyl napisał/a:

a co w sytuacji, gdy rodzice nie przebywają z dziećmi? gdy dziecko przed komputerem, a rodzice w pracy / przed telewizorem, gdy nie rozmawiają za często (no może po wywiadówce roll )

to też jest kształtowanie, tylko w tym negatywnym znaczeniu. taka ignorancja. komunikat - nie wiele mnie w sumie obchodzisz..

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy wychowujecie swoje dzieci?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026