Zastanawiałam się nad tym co napisałaś i próbuję uchwycić sens wypowiedzi, ale widocznie jestem za głupia, by wyłuskać choćby odrobinę logiki w twoich wypowiedziach. Lanie wody, dziecięca próba manipulowania, naginania rzeczywistości do własnych potrzeb.
Gojka102 napisał/a:Averyl pokazałaś spektrum szerokich działań wychowawczych i je oceniłaś porównując życie dziecka do pracy managera.Nie widzisz tego?
Nie, nie widzę takiej zależności:
1. porównanie do zajętego mangera nie jest wartościujące, nie napisałam dobrego/złego itp. Określenie jest neutralne (jest przeciwstawieniem zachowań ewidentnie łamiących zasady moralne czy prawo). Jest to twoja interpretacja, nie obiektywne stwierdzenie negatywnej oceny.
2. Określenie to zostało użyte jako porównanie, nie jako główny przedmiot rozważań, więc w ogóle nie powinno stać się tematem dyskusji.
3. Kilkukrotnie zasugerowałaś, że skrytykowałam inny wątek na tym forum ? w którym się w ogóle nie wypowiadałam!
4. Jest to forum publiczne i mam prawo wypowiedzieć się na nim, mam prawo nawet wyrazić krytykę, zupełnie odmienne stanowisko. Nie wydaje mi się, abyś miała większe prawo do mówienia mi, czym mam się kierować w życiu, tylko dlatego, że nie spodobało ci się jedno słówko w mojej wypowiedzi.
5. nawet jeśli jakieś ?oburzone mamy? krytykują twój sposób wychowywania dzieci / twoje poglądy na ten temat, to nie jest powód, by słownie atakować innych, którzy podejmują ten temat.
Zarzuciłaś mi krytykę wątku, w którym jesteś ?ekspertką?, dlatego pozwolę sobie (po raz pierwszy) na komentarz, bo jest on związany z tą dyskusją.
Każdy ma swój system wartości: być może dla ciebie ważniejsze jest, by dziecko umiało w kilku językach powiedzieć np. okno, moje dziecko nauczyło się używać magicznych słówek typu przepraszam, dziękuje itp. Według mnie ważniejsza jest umiejętność czytania/słuchania ze zrozumieniem, niż rozpoznawanie słowa (prawidłowe przypisywanie znaczenia znakom graficznym) u bardzo małych dzieci. Czy człowiek jest bardziej wartościowy / bardziej kulturalny, bo systematycznie zalicza koncerty w filharmonii? A co z umiejętnościami społecznymi? Wg mnie ważnymi cechami w życiu społecznym jest odpowiedzialność za swoje słowa, czyny, szacunek dla innych, itp. Obawiam się, że żaden z programów ?aktywnego wychowania? nie przewiduje rozwijania takich zdolności, są to umiejętność, które dziecko instynktownie ?kopiuje? od rodziców... jeśli oczywiście ma co naśladować!
Zastanawiałaś się, po co uczysz swoje dziecko? By było lepsze od innych? by trafiło do najlepszej szkoły, na najlepsze studia, do najlepszej pracy, by było na czele wyścigu szczurów?
Aby przedstawić pełne spektrum (rozumiesz to słowo? chodzi o zakres, o pełną skalę, od minimum do maximu zagadnienia) postaw wychowawczych, które też prowadzą do sukcesu, mogę dać różne przykłady. Poprzednio wspomniałam o Zsuanie Polgár. Ostatnio rozmawiałam z emerytowaną polonistką, jest bardzo mądrą kobietą i jest prawdziwym pedagogiem (wyjątek!) Ona była właśnie takim dzieckiem z tysiącem zajęć, dlatego dzisiaj podkreśla ? że dziecko jest tylko dzieckiem i ma prawo do swojego dzieciństwa! Bazując na własnym doświadczeniu zdecydowanie podkreśla rolę rozmowy z dzieckiem, a nie intensywnego uczenia od najmłodszych lat (miesięcy!). Albert Einstein jeden z najwybitniejszych ludzi miał poważne problemy w szkole. Zaczął naukę mając 7 lat i przez kolejne 2 lata nie mógł się nauczyć czytać, być może był dyslektykiem (Bogdanowicz), co nie przeszkadzało mu zostać wybitnym fizykiem.
Nie będę oceniać ?aktywnego wychowania?, każde dziecko jest inne. Zaletą ?aktywnego wychowywania? jest poświęcanie uwagi, swojego czasu dziecku, skoncentrowanie się na nim i według mnie - w tym tkwi cała moc, skuteczność, inaczej jest to zwykły wyścig szczurów, bez żadnych zasad moralnych, bez szacunku dla innych, zwykłe rozpychanie się łokciami.
Może tym razem padały trochę cierpkie słowa pod twoim adresem, mam nadzieję, że nie obraziłaś się za mocno na mnie. Gdybyś uczyła swoje dziecko na ?klasyce? wierszykach Tuwima (np. ?O Grzesiu kłamczuchu?), czy baśniach Andersena to wiedziałabyś, że czasem król jest nagi.
Bardzo dziękuję za przedstawienie swojego stanowiska w temacie. Mam nadzieję, że inni jeszcze dopiszą swoje spostrzeżenia.