praktycznie nie uprawiamy seksu. Co jakis czas bardziej rozmyslalam na ten temat,a teraz doszlo do mnie,ze naprawde cos jest nie tak. Jestesmy ze soba ze13lat,prawie 4lata po slubie,mamy prawie po 30lat I ponad 2,5letnie dziecko. Seks uprawiamy co pare miesiecy, ostatnio co miesiac,bo 'staramy' sie o drugie dziecko, po moich glownie namowach.'Staramy' bo sex raz na jajeczkowanie raczej nie przyniesie rezultatu.
Normalnie,czesto kochalismy sie dawno temu, dlugo przed slubem,ale jakos zawsze mialam nadzieje,ze bedzie lepiej,albo ja nie mialam ochoty imi to pasowalo. Teraz chyba jest tak,ze to ja mam ochote czesciej. ostatnio mnie olsinilo,ze przeciez facet nie moze tyle bez seksu wytzymac,ze gdzies te sperme z siebie wyrzucac musi. Zapytalam go o to,zapewnia,ze nigdy mnie nie zdradzil(jakos mu wierze),ale usmichal sie glupio I zbywal jak mowilam o masturbacji. Jestem pewna,ze to robi, ze nawet czesto,moze za czesto. Choc nigdy mi sie nie przyznal to jestem pewna,ze pod moja nieobecnosc oglada porno. Bywaly miesiace,ze widzielismy sie np tydzien przez miesiac czy dwa,bo on za granica,ja tymczasowo w pl z dzieckiem,ktore bardzo chorowalo. Jak sie widywalismy to oczywiscie bez seksu,jak biale malzenstwo. Dziecko udalo nam sie splodzic w noc poslubna, to nastpeny seks byl chyba po poltora roku!!!!Czy moze byc tak,ze facet zaspokaja sie mastrubracja i porno I normalnego seksu nie potrzebuje. Na pewno dochodzi tez to, ze on jest taki malotepmeramentny. Jasne, teraz przytylam,siedze z dzieckiem w domu, nieraz czuje sie zaniedbana,ale jak pomysle,to my nie kochalismy sie juz dlugo przed slubem, kiedy wazylam 57kg(170cm) i naprawde ,nieskormnie mowiac wygladalam dobrze. Bylo kiedys tak,ze ok8lat temu, rozstalismy sie na chwile z powodu innego chlopaka,ktory czasowo zawrocil mi w glowie(nie bylo z nim seksu), wtedy moj terazniejsy maz postanowil wyjechac za granice. Wrocilismy jednak do siebie,po paru miesiacach przyjechalam do niego na wakacje i tak przez chyba dwa lata widywalismy sie co jakis czas i juz wtedy,nawet tacy niby stsknieni, nie uprawialismy seksu!
O co moglo chodzic 24letniemu chlopakowi?!
O co chodzi teraz dla prawie 30latka?
Ostatnio dwa razy zdarzylo sie, ze brzydko mowiac'nie stanal mu',ale byl wtedy dosc pijany,po imprezie,a innym razem szybki numerek i tez zaniemogl... Jakis czas temu dochodzil w pare minut,a ostatnio trwa to bardzo dlugo, ja raczej nie dochodzilam przed nim,a teraz o orgazmie zdaze zapomniec,a ona dalej. Okropnie to pisze,ale forum jest po to aby sie wygadc!
Nie chodzi mi kurde o jakies fajerwerki,seks pare razy na tydzien, tylko zeby raz na jakis czas sobie ulzyc, a poza tym chchaialby miec dziecko,on tez,ale chyba mysli,ze jak z pierwszym udalo sie 'za pierwszym strzalem' to z drugim bedzie tak samo.
Tak chcialam napisac cos ladnie i skladnie,ale mi nie wyszlo. Przelalam moje chaotyczne mysli, a moglabym napisac jeszcze wiele... ktos ma taka sytuacje...?ktos mi cos poradzi? ktos odpowie mi jaka moze byc tego przyczyna? Wierze,ze mnie nie zdradza, z reszta ciezko by bylo o taka mozliwosc, czy powodem moze byc zbyt czesta masturbacja?Czy jestem dla niego nieatrakcyjna?(choc oczywiscie zapewnia,ze to ze przytylam nie jest dla niego problemem)
Podobne tematy
ja też mam taki problem , z mężem nie kochaliśmy się już prawie miesiąc ,tylko że to on mnie odpycha ,kochanki niema ,bo ponad miesiąc siedzi w domu jest obecnie bezrobotny nigdzie nie jeżdzi a jak jedzie coś załatwić to zemną .ja czuje się strasznie poniżona co robić
Odnośnie postu sos 13dom1 - facet po prostu przeżywa utratę pracy/ siedzenie w domu i nic nie robienie mu doskwiera/ czuje się źle, że tylko kobieta zarabia itp. Tak naprawdę może to leżeć w psychice mężczyzny: ma "doła" i nawet seks nie jest mu w głowie. Faceci to nie maszyny do uprawiania seksu i też mają uczucia, też mają problemy w życiu i też są narażeni na stres. Najlepiej jak sama z nim porozmawiasz i się dowiesz, czy czymś się przejmuje. A uwierz, że przez stres nawet wacek może nie stanąć.
moje drogie rozumiem tą frustracje... i nie wiem co to się dzieje, że tyle kobiet ma właśnie problem z tym, że facetowi się nie chce... Nie umiem tego pojąć... I mam ten sam problem co wy... co prawda mężatką nie jestem, ale mój TŻ w ogóle seksem zainteresowany nie jest
na samym początku aż kipiał na mój widok, nie mógł się odkleić, ale to trwało chwilę.. nagle z dnia na dzień koniec... i tak do tej pory... ostatnio kochaliśmy się prawie 3 miesiące temu a wcześniej na początku sierpnia.. ja nie wiem jak ja to wytrzymuje, ile łez już wylałam... Ale ostatnio dużo z nim rozmawiam, wręcz go zamęczam, obiecał znormalnieć... przyznał, że coś nie gra.. no ale ja nadal nie umiem pojąć o co chodzi... dlaczego taką trudność mu sprawia, zbliżenie się do mnie? Ostatnio powiedział, że małymi kroczkami i po kolei zajmie się mną... no ok, skoro tak chce, ale zauważyłam kilka niepokojących rzeczy.. podczas wygłup wynikneło, że mnie gdzie nie gdzie pomacał i pocałował gdy chciałam jego dotknąć, to niby w żartach ale robił wszystko bym go nie dotknęła, nawet przez spodnie... bardzo dziwne to mi się wydało i nawet .. hm niepokojące?
I zauważyłam też że już nie potrafię a raczej nie potrafiłabym się oddać tej przyjemności
coś we mnie się zamknęło, zmieniło, wstydzę się swojego ciała przez to, ciągle mam wrażenie że po prostu nie jestem dla niego atrakcyjna... wręcz, brzydzę się tego, że pożądam, że chcę...
psychicznie upadłam już... ![]()
A jak wy sobie radzicie? rozmawiacie? prosicie? może jakaś seksowna bielizna? coś działa? jak się tłumaczą? Może będzie nam lżej jak z siebie to wszystko wyrzucimy...
Aniu, a nakryłaś go na oglądaniu? Czy jedynie podejrzewasz? Ja mojego jakiś czas temu tak...ale zaprzeczył, w sensie że to przez przypadek bo kolega linki mu jakieś podsyła...No ale domyślam się, że sam majstruje bo tyle miesięcy wytrzymać to chyba aż nie fizjologiczne? A gdy już się kochacie widzisz, że sprawia mu to przyjemność? Czy po prostu na zasadzie - byle by skończyć?
Sos a jak to tłumaczy? Mówi, że dlaczego odpycha? Rozmawiacie w ogóle o tym? Napisz coś więcej..
Ja tylko od siebie jeszcze napisze, że mój związek w ogóle dziwnie wygląda... O tym, że brak mi czułości to oczywiste, ale brak pocałunków, czasem przytulenie.. Miłych słów czy też komplementów nie słyszę... Na żywo nigdy nie powie do mnie jakoś pieszczotliwie (no jedynie raz przez telefon mu się zdarzyło gdy się wkurzyłam o coś...) czy mnie kocha? widzę, że mu zależy ale magicznego słowa jeszcze nie usłyszałam... boli to wszystko, nie wiem jak długo to zniosę i mu to powiedziałam, że jestem już tym zmęczona.. ![]()
Wydaje mi się, że porno + masturbacja mogą sprawę załatwić, a poza tym jak się mało uprawia seksu, to sperma się nie produkuje, albo produkuje wolniej, i wcale się seksu tak bardzo nie chce. Do tego mogą nałożyć się jakieś problemy psychiczne, życiowe, stresy -- wtedy seks odchodzi na dalszy plan.
Z tego co piszesz wynika, że wcześniej też nie byliście jakoś specjalnie nakręceni na seks i na siebie...? Zaszokowały mnie słowa, że po spłodzeniu dziecka kolejny seks był po jakimś półtora roku ?? Wcześniej nie przeszkadzało Ci to, nie chciałaś tego zmienić, dopiero teraz...czy nie jest to związane wyłącznie z potrzebą urodzenia dziecka ?
Najpierw zdrowy związek, potem drugie dziecko !
Stanowczo.
Przecież, jak spojrzysz na siebie i Wasz związek "obiektywnie", jakbyś książkę czytała, domyślisz się co może nastąpić, gdy odwrócisz stronicę.
Pozdr
Ja mam podobnie, 10 miesięcy temu urodziłam synka, od tego czasu kochaliśmy się raz w 7 miesiący po jego narodzinach z moim przymusem. Ja mam ochotę i to bardzo, czasami prubuje zacząc ale widzę że jego to nie kręci, więc przestaje, obracam się i leje łzy, jestem poirytowana z mojej niemocy,próbowałam rozmawiać, raz powiedział ze przez pracę raz że zmęczony, raz je mam schudnąć ważę 60 kg przy wzroscie 164, dodam ze mam zbite ciało, wiadomo trochę brzuszka po porodzie. Pzed ciążą juz sexu nie było zbyt czesto raz na 2 miesiące, a na podrózy poślunej kiedy ważyłam 53 też mu się zbytnio nie chciało. Teraz tylko pyta kiedy "robimy" następne dziecko, a ja nie chce być maszyną do robienia dzieci, owszem chce 2 dziecko, ale w normalnym związku, poza tym czuje jak moja miłość się wypala, maż ma 35 lata, ja 27 jestem zalamana, gdyby nie dziecko bez namysłu odeszłabym od niego. Poza tym nie chce ze mną spedziać czasu, np. wieczorów, wspólnie posiedzieć, zawsze ma komputer lub tv i mówi przecież jesteśmy razem, ale tak naprawdę jesteśmy obok siebie, nie rozmaia ze mną o niczym innym tylko o tym co musi. A do kolegów czy na miasto chciałby wyjść raz w miesiącu impreza nawet do 5 rano, bywało i pożniej, a ja sobote mam spędzić w domu z dzieckiem. Poza tym widzę, żę jestem inną kobietą, kiedyś się umiałam ćieszyć byłam optymistką, miałam swoje cele,a teraz nie lubię siebie, mój mąż za wszystko mnie obwinia, wszystko mi wylicza, mówi" ty to nawet szklanki nie umiesz umyć, nic nie umiesz zrobić" Co jak co ale wielu ludzi powiedziało mi że jestem bardzo pracowitą osobą, zawsze jest usprzątane pomyte i nagotowane. Chce mi się płakać jak o tym wszystkim pomyślę, coraz częściej myśle o rozwodzie, bo wydaje mi się, że w tym związku umieram. Pomórzcie proszę co mam zrobić. Są dni kiedy jest ok tzn się nie kłócimy i mąż nie narzeka, ale one też są bez fajerweków i uczucia.
Mąż mówi że mnie kocha, ale kilka razy mnie juz tak powyzywał, ze wydaje mi się jak się kocha to choć by nie wiem jaka złość, z szacunku do drugiej osoby pewne słowa nie powinny paść.