Witam Was,
kiedyś pisałam w innym wątku o problemie z moim facetem (w tej chwili ex). Otóż gdy wyprowadziłam się od niego działy się przeróżne rzeczy, które krótko opisałam wcześniej. Potem na chwilę zeszliśmy się. Było dobrze dwa dni (to było jakies 2/ 2.5 mca temu i się zaczęło : że jak pisałam to go denerwowały smsy ode mnie (wczesniej sam pisał je w stylu "królewno, kochanie" nagle mu się odwidziało był oschły zimny niemiły powiedział że go denerwuje moja osoba ale nie wie czemu. Że nienawidzi kontaktu telefonicznego, że to tylko przypomina mu ze juz z nim nie mieszkam itd. Oczywiscie w sprawach o których rozmawialiśmy i z powodu ktorych się wyprowadziłam nie zmienił się. W końcu ostatecznie ze mną zerwał mówiąc, że TO JA pozbawiłam go poczucia bezpieczeństwa i odebrałam mu wszystko co mu dałam, że go skrzywdziłam!! (było mi przykro bo dałam napawde dużo a właściwie w zamian nic nie dostałam oprócz tego że miałam być na tip top tak jak książę sobie życzył).
Wyjechałam za granicę na stypendium gdzie teraz jestem no i praktycznie codziennie do mnie pisze. Jak to teraz uprawia sport, chodzi na basen, bedzie podróżował itd (wszystko co wczesniej ja kochałam a czego w naszym zwiazku nigdy nie było). Nie do końca chce mi się w to wierzyć... Wczoraj pochwalił mi się jak zdemolował mieszkanie po pijaku, że GDY MNIE NIE MA robi dziwne rzeczy (słyszałam tez to z innego źródła że pije praktycznie co week i zachowuje sie strasznie po tym - mieszka ze wspolokatorami). W dzień kobiet powiedział mi, że nie złoży mi zyczeń bo na to nie zasłużyłam ale na moim mailu pojawiła się tajemnicza kartka wysłana 10 min przed tym jak mi to powiedział (sprawdziłam daty i godziny na komunikatorze). Powiedział też że gdy spotka mnie na ulicy z jakimś fagasem za 3 lata to mi wykrzyczy prosto w twarz jak to bardzo mnie kocha, do tego zadał pytania w stylu "CO SZUKASZ JUZ OKAZJI?" -- PRZECIEŻ TO ON SIĘ ZE MNĄ ROZSTAŁ!!! JA NIE ROZUMIEM TEGO WSZYSTKIEGO. Kochałam go to prawda, trudno mieszkac z kimś kogo się nie kocha ;((( Wszystko mnie boli, jestem po prostu psychicznie "połamana".
Ja nie wiem co a mam z tym wszystkim robić. To wszystko jest chore a ja nie potrafie z tego uciec, posprzątać po tym chociaż myślałam, że mam już to z głowy. TO ciągle się za mną ciągnie... Ja nie wiem co to za relacja, co to w ogóle był za związek ;( Nie chce wracać do Polski bo nie mam do czego, poza tym jak wrócę będzie jeszcze gorzej. Mam wrażenie, że nigdy nie ułożę sobie życia, że jestem w jakimś diabelskim młynie który się kręci bez końca... Nie tak dawno pomagałam przyjaciółce, wszystko widziałam jaka to była patologia, teraz wszyscy mi to mówią a ja jak ślepa zamiast się odciąć to reaguje na te zaczepki taki szmat czasu.
Błędem było, że w ogole do niego wróciłam wtedy, ale człowiek zawsze ma nadzieję....
Po co on w ogóle pisze skoro się rozstał ? Co to za typ, co to za zachowanie... Co ja mam robić ?