Hej.
Mam pewien problem i mam nadzieję, że udzielające się tutaj kobiety mi pomogą nie linczując.
Otóż w nocy z niedzieli na poniedziałek spotkałem się ze znajomą, którą poznałem w gimnazjum (rok młodsza ode mnie; aktualnie mamy po 20+ lat).
Porozmawialiśmy, wypiliśmy po kilka piw, w trakcie doszło do pocałunku. Przez chwilę nawet pchnęła mnie na łóżko i usiadła okrakiem pytając, czy bym chciał.
Nic poza tym się nie wydarzyło, tylko przy wychodzeniu powiedziałem, że musimy się za niedługo umówić i się napić, na co się zgodziła.
Owa koleżanka jest/była przyjaciółką mojej byłej dziewczyny.
Dodatkowo jest w związku, ale nie przeszkadza jej to w spotkaniach się z innym gościem.
Dzisiaj zaproponowałem jej spotkanie na piątek lub sobotę, na napicie się.
Odpowiedź jaką dostałem: "w piątek chyba nocuję u chłopaka".
Odpisałem więc, że może być zatem sobota.
Jedyne co odpisała, to: "no napiszę Ci".
Teraz moje pytanie. Czy jest jeszcze szansa na spotkanie, czy najzwyczajniej w świecie mnie olewa?
Serdecznie dziękuję za wszelkie odpowiedzi.