Mam 32lata,2 dzieci i za sobą nieudany związek z którego odważyłam się zrezygnowac po 8latach.Związek z człowiekiem któremu wierzyłam bezgranicznie,byłam wpatrzona w niego itd....Przez te kilka lat znosiłam zdrady,poniżanie,upokażanie,awantury,bicie-niemiałam nikogo bliskiego obok,sama z tym wszystkim.Teraz jestem bez niego już 3lata,jestem sama ze swoimi kochanymi dziećmi,z tego jestem szczęsliwa,ale tylko z tego.Problem goni problem niemam pracy,zaraz strace stancje,dzieci mi chorują w kółko albo szpital albo w domu na antybiotykach-trochę się zaczynam załamywać tą sytuacją niewiem jak bédzie dalej,jak mam wybrnąć z tego???
Podobne tematy
Witaj Nida...
Dopiero się ,,zainstalowałam,,więc jeszcze nie wiem jak,to wszystko działa,ale pomalutku...Pierwsze, co,to przeczytałam właśnie twój post...Muszę ci powiedzieć,że łzy zakręciły mi się w oczach...Dlaczego...?Dlatego.że sama byłam w podobnej sytuacji...Najpierw 2lata,potem 5-lat w kolejnym nieudanym związku...Poznałam smak goryczy...nawet zbyt dobrze...Poczułam bolesny ciężar ręki...Wszystko waliło mi się na głowę...Miałam wrażenie.że to już nigdy się nie skończy...ale...Na szczęście poznałam cudownego człowieka i mój los,moje zycie zupełnie się odmieniło....Mogłabym dużo opowiadać,ale...
Nida...musisz wierzyć,że i tobie się uda...że wszystko ma swój cel...nic nie dzieje się bez powodu....Uwierz po latach,to wiem...Jesteś silna...Musisz wierzyć w to,że zła karta się w końcu odwróci i na lepsze odmieni twój los....Nie możesz się poddać...Masz dla kogo walczyć i żyć........
Zawsze możesz do mnie napisać....Służę pomocą
witaj,no niestety czasem trzeba nam sie zastanowic co lepsze...ja jednak tak jak ty stawiam na miłośc i spokój w rodzinie...owszem samej później jest trudno są jednak ośrodki które w razie podbramkowych sytuacji są w stanie pomóc samotnej matce...
Mam 32lata,2 dzieci i za sobą nieudany związek z którego odważyłam się zrezygnowac po 8latach.Związek z człowiekiem któremu wierzyłam bezgranicznie,byłam wpatrzona w niego itd....Przez te kilka lat znosiłam zdrady,poniżanie,upokażanie,awantury,bicie-niemiałam nikogo bliskiego obok,sama z tym wszystkim.Teraz jestem bez niego już 3lata,jestem sama ze swoimi kochanymi dziećmi,z tego jestem szczęsliwa,ale tylko z tego.Problem goni problem niemam pracy,zaraz strace stancje,dzieci mi chorują w kółko albo szpital albo w domu na antybiotykach-trochę się zaczynam załamywać tą sytuacją niewiem jak bédzie dalej,jak mam wybrnąć z tego???
Z takimi problemami boryka sie na swiecie miliony kobiet. Dasz sobie rade.Wez sie w garsc. Poszukaj pracy.Powodzienia!