Witam serdecznie,
Mam na imię Kasia, 28 lat prawie i od 2 lat staramy się z mężem o dziecko.
Mój problem polega na tym, iż mam stwierdzoną endometriozę, mięśniaka, jeden niedrożny jajowód oraz torbiele,które od czasu do czasu mnie "nawiedzają"..Lekarz gin od niepłodności stwierdził,że zostaje mi tylko zajście w ciążę dzięki metodzie in-vitro, jednak musi to potwierdzić jeszcze lekarz z Kliniki Leczenia Niepłodności.. Stąd moje pytanie i prośba o pomoc..Czy któraś z Was jest może w ciąży dzięki tej metodzie, czy może są już szczęśliwe mamy?? Czy możecie opowiedzieć jak to wszystko przebigało, wasze lęki i obawy oraz co czułyście kiedy już urodziłyście...Za wszystkie informacje związane z tym tematem będę bardzo wdzięczna!
Do kliniki chciałabym się wybrać w połowie marca,a nie znam kompletnie nikogo kto przebył taką drogę, proszę o pomoc:)
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie:)