Napiszę wam to, nie po to, żebyście mnie pocieszały, czy doradzały, tylko po prostu nie radze sobie...
Poszłam do McDonald's z kolegą i spotkałam tam siostre mojego chłopaka- Łukasza. Siedzimy, gadamy i nagle przez okno widze kogoś podobnego do Łukasza, pokazałam palcem krzycząc 'to chyba Łukasz idzie!' i po chwili- czy oni idą za ręke? Zostawiłam wszystko i pobiegłam na wszystkich czerwonych światłach, aby tylko ich dogonić. Nie pomyliłam się- szli za ręke. Weszłam między nich rozdzielając ich dłonie i stanęłam przed Łukaszem. On się przestraszył, zaczeliśmy rozmawiać. Powiedział, że później mi wszystko powie, ale chodzi z nią za ręke, bo założył się z takim Pawłem o flache, a niszczęście chciało, że ten Paweł był w McDonald's i go widziałam. Pogadaliśmy chwile, on powiedział żebym szła, że za 5 min będzie w maku, no więc ja sie wróciłam, podeszłam do tej dziewczny i jej tak przyj****am w twarz, że prawie się przewróciła, po czym poszłam (tak, wiem, że to on powinien dostać, a nie dziewczyna, ale podskakiwała, co mnie bardziej wkurzyło). Łukasz doszedł, poszłam w tym czasie do Pawła spytać się o ten zakład, on na to, że o nic się nie zakładali, więc poszliśmy do Łukasza. Paweł do niego, żeby był odpowiedzialny za to, co robi, a nie ciągle zgania na niego, no i wtedy Łukasz powiedział, że po prostu miał ochote. Później szliśmy na przystanek i on stwierdził, że chce mieć wiele kobiet, i albo się to zaakceptuje... I ja, że nigdy tego nie zaakceptuje i odeszłam.
Nawet nie wiecie co teraz czuje... Wiem, że to nie jest koniec Świata, ale nigdy tego się nie spodziewałam. Pisał mi, że mnie kocha, że nigdy mnie nie rzuci dla 'żadnej szmaty', że jest totalnie zapatrzony we mnie itp. Pewnie tym chciał odciągnąć moją uwage od niego... A gdybym wtedy nie była w tym jebanym Mc? Przecież nigdy bym się nie dowiedziała o tym...