Naprawdę już nic nie wiem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Naprawdę już nic nie wiem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

Temat: Naprawdę już nic nie wiem...

Przepraszam, że na początku będzie trochę przydługo. Chcę się po prostu wygadać - chyba już nie mogę tego dusić w sobie. Przy okazji jak przez to przebrniecie to na końcu tego tekstu jest pytanie które chciałbym zadać szanownym Panią pisującym i czytującym to forum. Chciałbym po prostu zrozumieć kobiecą psychikę... Historia ta zaczyna się tak jak każda...

M. poznałem trzy lata temu. Jesteśmy równolatkami. Pochodzimy z dwóch małych, leżących niedaleko siebie miejscowości ze pólnocnej Polski. Początkowo spotykaliśmy się tylko weekendy (każde pracowało w swojej mieścinie), ale wydawało mi się, że w końcu znalazłem swoją drugą połowę. Po roku M. udało się dostać pracę w moim mieście w oddziale jednej z większych firm spedycyjnych. Jako, że pochodzi z rodziny z takimi, a nie innymi zasadami, do czasu zaręczyn zamieszkała osobno w wynajętym pokoju. W tym czasie widywaliśmy się prawie codziennie, choć M. zaczęła jeździć na szkolenia, a potem na delegacje za granicę. Zaczęła awansować: komórka, laptop, samochód służbowy, służbowa karta kredytowa. W tym czasie oświadczyłem się jej i zostałem przyjęty. Zamieszkaliśmy razem.

Po kilku miesiącach zaczęło się dziać coś czego nie mogłem zrozumieć. Na delegacjach nie mogła ze mną rozmawiać a jedynie pisywać z rzadka smsy. Przestała się chwalić zdjęciami z takich wyjazdów choć wcześniej tak często to robiła. Telefony miała zawsze przy sobie. Zaczęły przychodzić wieczorami smsy "od koleżanek".. Po pewnym czasie w rozmowach ze mną wprost zaczęła porównywać mnie z jej kolegą z pracy (o siedem lat od nas starszym mężem i ojcem). Oczywiście wypadałem w tych porównaniach raczej kiepsko. W końcu pewnego dnia oświadczyła, że potrzebuje kilku dni do namysłu nad tym jak będzie wyglądać nasze wspólne życie i wróciła do tego pokoju, który w dalszym ciągu wynajmowała (nie przeniosła do mnie wszystkich swoich rzeczy).  Dzień później zadzwoniłem do niej późnym wieczorem. Nie odbierała. Potem przysłała mi smsa ze służbowego, że rozmawia z matką i jak skończy to oddzwoni. Nie wytrzymałem - wsiadłem w samochód i pojechałem do niej. W drzwiach mieszkania zderzyłem się z tym jej kolegą z pracy za którym M. zamykała drzwi stojąc w samej koszuli nocnej. Był płacz, przyznanie się do romansu i zapewnienie, że nigdy więcej. Po tygodniu szlochów i błagań zgodziłem się na powrót.   
   
Dwa tygodnie trwała sielanka. Potem zdumienie moje nie miało granic. Ze strony M. zaczęły się kłótnie, obelgi pod adresem moim i mojej rodziny, nawet rękoczyny. Przysłuchiwanie się wprost moim rozmowom przez telefon. Kontrola wiadomości SMS oraz korespondencji. Nie zniosłem tego i odszedłem. Szlochała i błagała, żebym wrócił. Zapewniała, że teraz będzie inaczej, że teraz doceniła to co miała jak to straciła. Po tygodniu zgodziłem się na powrót, z tym, że powiedziałem jej, że potrzebuje czasu, żebym jej mógł zaufać tak jak kiedyś i że to trochę potrwa. Powiedziała, że kocha mnie i to rozumie i że krok po kroku będziemy to wszystko odbudowywać. Początkowo wydawało mi się, że wszystko idzie ku dobremu i że wróciła ta M. jaką znałem na początku naszego związku.

Jednakże po dwóch miesiącach powinienem coś zacząć przeczuwać. Telefony zablokowane kodem zabezpieczającym. Smsy o różnych dziwnych porach. Tak się zdarzyło, że właśnie wtedy miały się odbyć w jej rodzinie chrzciny. BARDZO jej zależało na tym żebym zjawił się tam wraz z nią. Pech chciał, że kilka dni wcześniej dość poważnie się rozchorowałem. Ona kiedy się o tym dowiedziała wzięła urlop ... i pojechała do swojej rodzinnej miejscowości. Ograniczyła kontakt ze mną. Po uroczystości wróciła do miasta, ale nie powiedziała mi o tym. O tym, że jest na miejscu i codziennie imprezuje dowiedziałem się od znajomych (S. jest małym miastem). Dopiero po kilku dniach odezwała się do mnie. Nazajutrz miały być jej imieniny - interesowało ją, czy po pracy (był to mój pierwszy dzień po chorobie) przyjadę do niej oraz to czy jestem gotowy założyć z nią rodzinę, być ojcem jej dziecka i kochać miłością, taką na całe życie. Na obydwa pytania odpowiedziałem twierdząco. W dzień jej imienin, postanowiłem, że zrobię coś spontanicznego: kupiłem rano bukiet frezji (te kwiaty uwielbia), powiedziałem w pracy, że się spóźnię i pojechałem do niej. Zbieg okoliczności sprawił, że na klatce schodowej spotkałem jej współlokatorkę z mieszkania. Zastanowiło mnie to czemu tak dziwnie na mnie popatrzyła, kiedy mnie do niego wpuściła. Po chwili wiedziałem. W pokoju zastałem M. leżącą w objęciach kolegi z pracy. Kolejnego żonatego faceta, ojca fajnego pięcioletniego dzieciaka. Wyszedłem. Po godzinie zaczęła do mnie dzwonić: że to nie tak jak myślę, żebym jej niczego nie wmawiał. Powiedziałem, że to koniec i więcej do niej nie zadzwoniłem. Wiem, że ten facet wprowadził się do tego pokoju, który ona wynajmuje, a sama M. wszędzie rozpowiada, że rozstała się ze mną, bo byłem niedojrzały do założenia rodziny..

Mija czwarty miesiąc od tych wydarzeń, a serce dalej boli.. Jednakże Was szanowne Panie chciałem spytać o coś innego: tego samego dnia i kilka następnych M. przychodziła do mnie pod dom, dzwoniła, pisała, że mnie kocha, że nie jestem jej obojętny, chciała koniecznie się spotkać. Odpisałem, że nie mamy o czym rozmawiać. Teraz już nie nachodzi mnie, ale do dnia dzisiejszego nie ma dnia aby nie zadzwoniła do mnie czy też wysłała smsa z prośbą o spotkanie albo z pytaniem czemu to spieprzyliśmy. O co jej chodzi?? Czerpie jakąś przyjemność z tego, że sprawia mi ból? Robi to tak dla sportu? Sprawdza mój poziom uczuć do niej? Chce mieć plan B? Pytam, bo nie wiem.. naprawdę już nic nie wiem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Ciężko zrozumieć motywy działania twojej byłej partnerki. Jedno jest pewne, brak jej kręgosłupa moralnego.Ale nie o tym miało być.
To tylko moje spekulacje, ale jesteś planem B, ci z którymi sypia mają rodziny. Jak każda kobieta ona chce czuć stabilizację a że żaden kochaś nie chce jej tego zapewnić- wraca do ciebie.

Uciekaj od niej jak najdalej. Sytuacja, którą opisałeś zakrawa o patologię. Wiem, że może uczucia i emocje ale nie warto w imię tego czuć się później jak frajer.
Powodzonka

" Miłość jest o posiadaniu, pożądanie o chceniu . Pożądanie jest wyrazem tęsknoty, dlatego wymaga ciągłej nieuchwytności. Nie obchodzi go gdzie już było, lecz zachwyca się tym, dokąd zaraz podąży"

3

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Na swoje nieszczescie,ty ja kochasz ale uciekaj od niej jak najdalej!!!To chyba jakas patologia,ona sie na pewno nie zmieni!!I Jak to sobie wyobrazasz,ze bedzie ci przyprawiac cale zycie rogi?Ty masz chyba niska samoocene,ze to tolerujesz...

4

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Nie zastanawiaj si? dlaczego. To niewazne, to jej problem.
RATUJ SI? !!!
Uciekaj jak najdalej od niej.

Za chwile wrobi Cie w dziecko ktoregos z tych gachow.
Ona nigdy, nawet po slubie nie zerwie z takim stylem zycia.
Chesz by? frajerem ?

5

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Moim zdaniem Ty byłeś jej stabilizatorem, kimś z kim mogła planować przyszłość. A jej romanse opierały się pewnie głównie na pożądaniu, seksie, motylkach w brzuchu.
Chciała tego i tego.

Wciąż pisze do Ciebie, ponieważ chce znów być z Tobą, wciąż daje Ci znaki że jest gotowa, gdybyś tylko chciał.
Ale nie bądź głupi - ona dalej będzie romansowała. Chce mieć jednocześnie opokę (Ciebie) ale też emocje (romanse).

Uważam, że bezczelne z jej strony jest to, że pyta Ciebie co WY spieprzyliście, że się nie udało. Nie WY. To ona chętnie i radośnie rozkładała nogi przed swoimi kolegami.

Urwij z nią wszystkie kontakty, to w końcu już 4 miesiące, a Ty bez sensu się wciąż w tym babrasz. Będzie Ci łatwiej jeśli ona w końcu naprawdę odejdzie z Twojego życia. Zmień numer lub dosadnie i ostro powiedz jej, że ma przestać się z Tobą kontaktować.

6

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Ona nie wyciąga wniosków. Jeszcze ten pierwszy wyskok rozumiem. Ale potem znowu do tego wróciła. Na sucho z boku to naprawdę źle wróży.
Jest nie stabilna.
Będzie kiedyś tego bardzo zalowała.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

7

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
madoja napisał/a:

Moim zdaniem Ty byłeś jej stabilizatorem, kimś z kim mogła planować przyszłość. A jej romanse opierały się pewnie głównie na pożądaniu, seksie, motylkach w brzuchu.
Chciała tego i tego.

Wciąż pisze do Ciebie, ponieważ chce znów być z Tobą, wciąż daje Ci znaki że jest gotowa, gdybyś tylko chciał.
Ale nie bądź głupi - ona dalej będzie romansowała. Chce mieć jednocześnie opokę (Ciebie) ale też emocje (romanse).

Uważam, że bezczelne z jej strony jest to, że pyta Ciebie co WY spieprzyliście, że się nie udało. Nie WY. To ona chętnie i radośnie rozkładała nogi przed swoimi kolegami.

Urwij z nią wszystkie kontakty, to w końcu już 4 miesiące, a Ty bez sensu się wciąż w tym babrasz. Będzie Ci łatwiej jeśli ona w końcu naprawdę odejdzie z Twojego życia. Zmień numer lub dosadnie i ostro powiedz jej, że ma przestać się z Tobą kontaktować.

Ciężko zmienić pewne rzeczy.. Numeru telefonu komórkowego jest po części moim numerem służbowym, a aktualizacja list kontaktowych w firmie nastąpi dopiero pod koniec
tego roku. Zresztą ona dzwoni nawet do mojej matki, prosząc ją o zaaranżowanie naszego spotkania. Tuż po tym jak odszedłem widząc drugą zdradę przekazałem jej dość
ostro i dosadnie, że nie życzę sobie kontaktów z nią. Efekt był taki, że po godzinie zadzwoniła do mnie jej matka z krzykiem, jak śmiem obrażać jej córkę skoro tak bardzo ja
skrzywdziłem.. Od tego momentu staram się po prostu ignorować te wszystkie próby sprowokowanie mnie do kontaktu. Na razie udaje mi się to.. 

Co do przenoszenia odpowiedzialności za to co się stało to M. potrafi to zrobić w sposób wręcz popisowy. Według niej moją winą były obydwa jej romanse (przynajmniej te o których wiem).
Pierwszy dlatego, że za późno się oświadczyłem, drugi dlatego, że po ostatnim pojednaniu nie chciałem się z nią od razu ożenić i mieć dziecko. Stąd to "spieprzaliśmy" w jej smsach.

8

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
Zielony_Domek napisał/a:

Ona nie wyciąga wniosków. Jeszcze ten pierwszy wyskok rozumiem. Ale potem znowu do tego wróciła. Na sucho z boku to naprawdę źle wróży.
Jest nie stabilna.
Będzie kiedyś tego bardzo zalowała.

Wiesz, ten pierwszy wyskok z perspektywy czasu nie wygląda na chwilowe zauroczenie, choć początkowo tak sądziłem. To trwało tak naprawdę
kilka miesięcy. Wspólne wycieczki w góry, wyprawy rowerowe, wizyty w drogich restauracjach. Była zapatrzona w niego jak w słońce. Zresztą
potem okazało się, że kiedy drugi raz błagała mnie o powrót i zapewniała o swojej miłości do mnie, sama w tym czasie rozpoczęła ponownie spotkania
ze swoim pierwszym kochankiem.. Jak twierdziła wspomagał ją wtedy w trudnych chwilach..

9

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Chyba traktuje Ciebie jako "rezerwę" - wybacz za określenie ale tak to wygląda z Twojej opowieści. Kobieta, której zależy na założeniu rodziny nie pchałaby się do łóżka mężczyźnie, który ma żonę i dzieci, ponieważ sumienie by jej na to nie pozwoliło. Tak więc te pytania o chęci z Twojej strony do założenia z nią rodziny jest jakąś grą aktorską. Twój przypadek przypomina mi historię pewnej pary - nie pary z mojej okolicy. Kiedy nadchodzi lato- ona z nim zrywa- imprezyje, umawia się z innymi; on tęskni i jesienią pozwala jej do siebie wrócić i tak co roku od pięciu lat. Twoja ex ma świadomość,że nie jest Ci obojętna i to wykorzystuje.

10

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Autorze, a może zacznij prowadzać się z jakąś nową, albo przynajmniej powiedz swojej ex że masz kogoś nowego.

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Wyrwij chwasta z zycia i z mysli.
Ona jest niestabilna emocjonalnie.
Zdrady, manipulacja, gierki w ktore wciaga mamusie... zenada.

12 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-02-25 06:33:39)

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
onslaught napisał/a:

[...] nie wiem.. naprawdę już nic nie wiem.

I dobrze, że nie wiesz. Ta konstatacja najlepiej charakteryzuje Twoją sytuację. A ponieważ decyzję bycia z kimś i budowania relacji podejmujemy zgodnie z tym, co wiemy, więc w tym stanie niewiedzy po kilkumiesięcznej znajomości masz pełne dane do tego, aby nie chcieć podejmować szkodliwych dla siebie kontaktów.

I nie próbuj zrozumieć tej Kobiety. Po co? Mam w tym miejscu pewien domysł, co do motywów postępowania, ale nawet nie będę go artykułował, by nie potęgować Twojej frustracji.

Elementarna zgodność hierarchii wartości jest potrzebna dla zapewnienia pozytywnych doświadczeń. W Twojej sytuacji tego brakuje, a opisane zachowania świadczą o manipulowaniu i wierze w swój urok osobisty. Przy (najprawdopodobniej) wysokiej inteligencji, pewności siebie i wysokiej akceptacji pojęcie "wyzwolenia" i "nowoczesności" przybiera niekiedy nieoczekiwaną postać Tarantuli.

Nie uciekaj, bo to reakcja bezpodstawna i zbyt emocjonalna. Ucieczka, pokazywanie się z inną Dziewczyna, to dziecinne zagrywki, które będą odczytane jako zasłona dymna, a doprowadzą Cię do komplikacji.

W tej sytuacji stanowczość i konsekwencja wystarczą. Ucieczka, chowanie głowy w piasek, to techniki wątpliwe.

Jako pokutę przemyśl (a najlepiej naucz się na pamięć) wiersz Mariana Hemara "Struś i konsekwencje".


Na rozstajach marzenia i rzeczywistości -
Struś, kiedy pragnie wybrnąć z psychicznych trudności,
Komplikacji uczucia i myśli niesnasek,
Z logiczną konsekwencją wsadza głowę w piasek.

Wsadzając głowę w piasek, stale zapomina,
Że PUPĘ odruchowo tym samym wypina.
W takich chwilach krajowców nieżyczliwe grupy
Logiki nie szanują, pióra rwą mu z PUPY.

Wyższa się sprawiedliwość w tym fakcie objawia:
Kto chce głowy oszczędzać, ten PUPY nadstawia,
I wspólna to tragedia i ludzi, i strusi
Że za wszystko w tym życiu czymś płacić się musi.

Każdy z nas musi wybrać, co też bardziej woli:
Czy gdy go boli serce, czy gdy PUPA boli?
Bo znów tak dobrze nie ma, byś chronił ukryciem
I duszę przed rozterką, i PUPĘ przed biciem.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

13

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Bardzo dobrze, ze starasz się być konsekwentny i starannie te Panią ignorujesz.
Z tego, co napisałeś, jest niestabilna i nie byłaby ani dobra zona, ani matka. Nieodpowiedzialność aż z niej bucha.

Nie staraj się zrozumieć motywów jej postępowania, to już nie Twoja sprawa.
Nie pokazuj się na sile z innymi kobietami, po co?

Badz dalej sobą, żyj tak, jak do tej pory.

14 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-02-25 11:03:34)

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

"Nie pokazuj się na sile z innymi kobietami, po co?"

Po to, by laska w końcu się od niego odczepiła.
Jak widać, tłumaczenia, delikatne czy ostre - nic nie pomagają, ona wciąga w to nawet swoją i jego matkę. To chore.
Może jedynym sposobem by dała mu spokój jest to, że on miałby (lub udawał że ma) nową kobietę.

"Badz dalej sobą, żyj tak, jak do tej pory."

Głównym problemem autora jest, jak rozumiem, niemożliwość uwolnienia się od ex, która dzwoni, pisze, chce się spotkać i obwinia go o rozstanie, kontaktuje się z jego matką lub każe dzwonić do niego swojej matce.
Co więc da rada, by żył jak do tej pory? On to robi, jak sądzę.

15

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
madoja napisał/a:

"Nie pokazuj się na sile z innymi kobietami, po co?"

Po to, by laska w końcu się od niego odczepiła.
Jak widać, tłumaczenia, delikatne czy ostre - nic nie pomagają, ona wciąga w to nawet swoją i jego matkę. To chore.
Może jedynym sposobem by dała mu spokój jest to, że on miałby (lub udawał że ma) nową kobietę.

"Badz dalej sobą, żyj tak, jak do tej pory."[...]

Oczywiście, udawanie to najlepsza forma obrony. Dlatego polecam wierszyk o strusiu: on też udawał, że go nie ma, kiedy chował głowę w piasek. A PUPA? A PUPA jak zwykle z tyłu i czeka na GOMBROWICZA, żeby ją upupił.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

16

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Moi Drodzy! Każdy z Was trochę inaczej "czuje" moją historię i stara się pomóc na swój sposób. Dziękuje Wam
wszystkim! Wasze uwagi są dla mnie cenne. Madoja: pomysł pokazania się z kimś innym przeszedł mi przez głowę,
ale M. jest osobą momentami nieobliczalną (potrafi bardzo płynnie przejść do rękoczynów i wyzwisk), a nie chcę
tej drugiej osoby z którą miałbym się "pokazać" narażać na niczym niezawinione nieprzyjemności. Z drugiej strony
nie jestem zwolennikiem metody klina (mógłbym skrzywdzić inną kobietę traktując ją przedmiotowo a przecież nie
o to chodzi). Cynicznahipo: Choć o tym nie pisałem, staram się być sobą i żyć jak do tej pory. Choć to cholernie
trudne, bo pomimo czasu jaki od opisanych tutaj wydarzeń upłynął serce "ćmi", gdzieś na dnie jak bolący ząb.
Wróciłem do swoich zainteresowań. Wcześniej wszystko miało być podporządkowane planowi dnia M. i jej pracy.
Postanowiłem zainwestować w końcu w siebie. Wcześniej, kto inny był inwestycją. Animus: Staram się
być stanowczy i konsekwentny. Dlatego ignoruje próby wszelkiego kontaktu ze strony M. od momentu naszego
rozstania (nie interesują mnie ochłapy po kimś) - zostałem za to oskarżony nawet o posiadanie zatwardziałego serca...

17 Ostatnio edytowany przez onslaught (2013-04-27 17:38:20)

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Postanowiłem dopisać kilka słów relacjonując to co się przez ostatnie dwa miesiące działo. Dzięki temu forum i radom mądrych
net-Kobiet i net-Facetów, na pewne sprawy i moje emocje mogłem spojrzeć z pewnego (nie za dużego) dystansu. Otóż zgodnie
z sugestiami wypowiadających się w tym wątku, ignorowałem moją ex. Nie odbierałem telefonów, nie odpisywałem na e-maile
ani na smsy, choć otrzymywałem je niemal codziennie o stałych zresztą porach. Dopiero po miesiącu ich częstotliwość osłabła.

Miałem nadzieję, że odejdzie już definitywnie z mojego życia. Myliłem się. Na początku kwietnia zaczęła znowu się odzywać.
W smsach twierdziła że tęskni do przeżytych ze mną miłych chwil. Pojawiły się sugestie, że jej rodzice chcą abyśmy wrócili do siebie,
że ona jeszcze do mnie coś czuje. Padła nawet propozycja szczerej rozmowy i wspólnego wyjazdu w góry na długi majowy weekend.
Nagle zaczęła się "łasić". Nie było już pytania "czemu MY to spieprzyliśmy?". Zawiniła wg. niej nie ona (to oczywiste) ani o dziwo ja
(co za wyrozumiałość), ale bezosobowy, zły i podstępny los.

Nie wiem na co liczyła. Że nie wiem, że dalej mieszka z tym facetem z którym mnie zdradziła (niestety S. jest małym miastem)
i którego żona mieszka z dzieckiem na drugim końcu Polski? Może gdyby to było tuż po rozstaniu złamałbym się, ale minęło już
"trochę" czasu, a dzięki Wam pewne sprawy widzę takimi jakimi naprawdę są, poznaje mechanizmy manipulacji jakimi posługują
się zdradzacze. Podziękowałem więc grzecznie acz stanowczo za propozycję wspólnego spędzenia czasu, sugerując aby skupiła
się na swoim obecnym "kochanie" z którym jak mi oświadczyła przy rozstaniu chce mieć gromadkę dzieci. Nie musiałem czekać
długo: chyba uraziłem odmową jej dumę własną i maska opadła. Przeczytałem teraz, że to nie MY spieprzyliśmy, tylko JA.
Ta sytuacja w jakiej się znaleźliśmy (jej podwójna zdrada, inne patologie i rozstanie) to wszystko wyłącznie moja wina. Ona
tak bardzo chciała...a ja ten zły nie chciałem z nią być. Myślałem, że gorzej to zniosę, ale macie rację czas jednak działa na
naszą, "przetrąconych" korzyść. Coś tam w środku co prawda szarpnęło, ale już nie z taką siłą. Zresztą na razie zapadła z jej
strony cisza i mam nadzieję, że tak już zostanie wink

I tak na koniec, żeby nie przedłużać: ironia losu. To forum pokazała mi, na początku naszej znajomości moja ex. Wtedy
nie sądziła chyba, że będzie to miejsce, gdzie będę leczył rany, które mi sama zadała.

18

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Trzymaj się! Kurcze rozumek cie trzyma:) brawo.
Te manipulacje oszustwa okropienstwo.
OstatniO znowu jakaś sucz pisze ze taka biedna bo ja sieklo prawdziwa wielka miłośc... Brednie
Z okulista. Od ócz.

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

19 Ostatnio edytowany przez onslaught (2013-04-27 17:46:23)

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
End_aluzja napisał/a:

Trzymaj się! Kurcze rozumek cie trzyma:) brawo.

Dzięki smile Wiesz, dzięki temu forum jestem już trochę mądrzejszy wink

End_aluzja napisał/a:

OstatniO znowu jakaś sucz pisze ze taka biedna bo ja sieklo prawdziwa wielka miłośc... Brednie
Z okulista. Od ócz.

Widziałem wątek. Nawet sobie pozwoliłem twoją złotą myśl tam zacytować wink

20

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Onslaught, wielki szacun za decyzję oraz konsekwencję. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

21

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
wont napisał/a:

Onslaught, wielki szacun za decyzję oraz konsekwencję. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

Dzięki! Ale w sumie to takie "pyrrusowe zwycięstwo". Wolałbym się tu pochwalić, że mamy wspólne plany na
przyszłość, a nie, że wiem, że pomimo rozstania ona dalej mnie kłamie. A swoją drogą po co to robi? Przecież
nie ma już w tym chyba interesu. Ma ktoś jakiś pomysł?

22

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
onslaught napisał/a:
wont napisał/a:

Onslaught, wielki szacun za decyzję oraz konsekwencję. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

Dzięki! Ale w sumie to takie "pyrrusowe zwycięstwo". Wolałbym się tu pochwalić, że mamy wspólne plany na
przyszłość, a nie, że wiem, że pomimo rozstania ona dalej mnie kłamie. A swoją drogą po co to robi? Przecież
nie ma już w tym chyba interesu. Ma ktoś jakiś pomysł?

Jakie tam "pyrrusowe zwycięstwo"... Uratowałeś swoją armię i uniknąłeś rzezi. wink Pamiętaj, że jak pisał Polibiusz: "Dobry generał dostrzega nie tylko drogę do zwycięstwa, wie również, kiedy jest ono niemożliwe".

23

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
onslaught napisał/a:
wont napisał/a:

Onslaught, wielki szacun za decyzję oraz konsekwencję. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

Dzięki! Ale w sumie to takie "pyrrusowe zwycięstwo". Wolałbym się tu pochwalić, że mamy wspólne plany na
przyszłość, a nie, że wiem, że pomimo rozstania ona dalej mnie kłamie. A swoją drogą po co to robi? Przecież
nie ma już w tym chyba interesu. Ma ktoś jakiś pomysł?

Kłamiąc robi z siebie ofiarę i jednocześnie stara się poprzez to jak najdalej odsunąć od siebie lustro, w którym dojrzałaby swoją winę.

24

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Zwykła k..

Dlaczego to robi?
Bo nadal myśli że dasz się nabrać, w końcu tak długo jej się udawało..
Nie daj się.

bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

25

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
Fevers napisał/a:
onslaught napisał/a:
wont napisał/a:

Onslaught, wielki szacun za decyzję oraz konsekwencję. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

Dzięki! Ale w sumie to takie "pyrrusowe zwycięstwo". Wolałbym się tu pochwalić, że mamy wspólne plany na
przyszłość, a nie, że wiem, że pomimo rozstania ona dalej mnie kłamie. A swoją drogą po co to robi? Przecież
nie ma już w tym chyba interesu. Ma ktoś jakiś pomysł?

Kłamiąc robi z siebie ofiarę i jednocześnie stara się poprzez to jak najdalej odsunąć od siebie lustro, w którym dojrzałaby swoją winę.

Masz toksyczna relacje, gdzie tematem przewodnim jest cyt. Ciebie: zdrada i inne patologie. to wszystko wyłącznie Twoja wina, bo Ty jako ten zły nie chciałes z nią być.
Dla toksyka nie ma dawania, jest tylko branie do siebie poprzez szantaz. A jak mu sie ofiara zaczyana stawiac i wymykac spod kontroli, to jest w szoku, ze dotychczasowa sielanka poszla z dymem.
Gromadka dzieci to byl z jej strony pretekst bys zaczal dzialac do kwadratu. Olales sprawe, to miales kolejnego "liscia" na zachete, bo kto spieprzyl sprawe? Ano TY.

Skoncza sie fajerwerki i pozdychaja motylki, to bedzie "dama z lasiczka". Oj bedzie sie lasic i slodzic... nie lyzeczka a kawalkada tirow...

Mozemy sobie reke podac, bo obie Nasze "damy" stosuja podobna taktyke. U Ciebie "dzieciece przedszkole" a u mnie prawie jak "zgrupowanie" na euro 2012, bo potrzebowala publicznosci, by mnie "zachecic" do wytezonej wysilkowo gry... ktora qwa przegralem big_smile

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

26

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
onslaught napisał/a:
wont napisał/a:

Onslaught, wielki szacun za decyzję oraz konsekwencję. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

Dzięki! Ale w sumie to takie "pyrrusowe zwycięstwo". Wolałbym się tu pochwalić, że mamy wspólne plany na
przyszłość, a nie, że wiem, że pomimo rozstania ona dalej mnie kłamie. A swoją drogą po co to robi? Przecież
nie ma już w tym chyba interesu. Ma ktoś jakiś pomysł?

Się jej nudzi. Jest taki typ, co się nazywa "typ narcystyczny". Taki typ musi się przeglądać w cudzych oczach, bo jest emocjonalną wydmuszką. Nie ma nic w środku, pasie się na cudzych (również Twoich) skrajnych emocjach. Taki typ wie gdzie sobie najlepiej pohula. Na tych, którzy są z typem związani emocjonalnie. Twoja exowa ma więc OGROMNY interes w okłamywaniu Cię, po to tylko, żeby najpierw się w Tobie "poprzeglądać", a potem znowu doprowadzić Cię do rozpaczy.

Jeśli myślałeś vel miałeś nadzieję, że to mieeełość jeszcze jest, to Cię pocieszę, u niej tego uczucia nie było nigdy, więc nie masz czego żałować. Ataki ustaną, jeśli nie będziesz reagował. Nowa partnerka może ją zachęcić do stawania w szranki (czyli w skrócie "wojna piczek"), więc, przynajmniej na razie - odradzam robienia wielkiego show.

Szacunek, że nie dajesz się wciągać w te gierki. Poczytaj o osobowości narcystycznej, może Ci ulży. Dwie pozycje na cito: "Molestowanie moralne" i "Moje dwie głowy".

27 Ostatnio edytowany przez onslaught (2013-04-28 20:27:20)

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
Kriss napisał/a:

Jeśli myślałeś vel miałeś nadzieję, że to mieeełość jeszcze jest, to Cię pocieszę, u niej tego uczucia nie było nigdy, więc nie masz czego żałować. Ataki ustaną, jeśli nie będziesz reagował. Nowa partnerka może ją zachęcić do stawania w szranki (czyli w skrócie "wojna piczek"), więc, przynajmniej na razie - odradzam robienia wielkiego show.

Dzięki Kriss za wskazania na lekturę. Coś w sam raz na długi weekend. A co do szukania konfliktu ala "wojna piczek" to coś jest w temacie.
Z uporem maniaka pyta mi się w smsach czy mam już kogoś, a jeśli mam to w czym ten ktoś jest lepszy od niej, kto to jest, czy ją zna
i takie tam. Widać szuka konfrontacji. W jej mniemaniu dla niej zapewne zwycięskiej wink

wont napisał/a:

Pamiętaj, że jak pisał Polibiusz: "Dobry generał dostrzega nie tylko drogę do zwycięstwa, wie również, kiedy jest ono niemożliwe".

Owszem smile ale parafrazując Tytusa Liwiusza: "Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny." wink

bags napisał/a:

Mozemy sobie reke podac, bo obie Nasze "damy" stosuja podobna taktyke. U Ciebie "dzieciece przedszkole" a u mnie prawie jak "zgrupowanie" na euro 2012, bo potrzebowala publicznosci, by mnie "zachecic" do wytezonej wysilkowo gry... ktora qwa przegralem

Bags! Niestety nasze mecze barażowe były nie do wygrania, gdyż w ich trakcie ze strony naszych byłych partnerek wejścia wślizgiem, nakładką bądź ciosy "na Zidana" były na porządku dziennym wink

Fevers napisał/a:

Kłamiąc robi z siebie ofiarę i jednocześnie stara się poprzez to jak najdalej odsunąć od siebie lustro, w którym dojrzałaby swoją winę.

Fevers chłopie! Cieszę się, że żyjesz! wink Co do "lustra". Myślałem, że przez te pół roku trochę zmądrzała. Myliłem się. Dalej te same ograne kawałki. Szkoda czasu by to czytać co pisze..

28

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
onslaught napisał/a:

Fevers chłopie! Cieszę się, że żyjesz! wink Co do "lustra". Myślałem, że przez te pół roku trochę zmądrzała. Myliłem się. Dalej te same ograne kawałki. Szkoda czasu by to czytać co pisze..

Żyję żyję smile za 2 tygodnie ostatnia rozprawa sądowa, więc nerwy mam napięte jak baranie jaja smile Co do pół roku - nie, u niej dopiero zaczyna się cała zabawa. Pocieszę Cię - teraz z jej strony będzie tylko gorzej. Do chwili, aż się nie wywali na swoich błędach smile

29

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
Fevers napisał/a:

Żyję żyję smile za 2 tygodnie ostatnia rozprawa sądowa, więc nerwy mam napięte jak baranie jaja smile

Powodzenia! The victory is in yours eyes! wink

30

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
Fevers napisał/a:
onslaught napisał/a:

Fevers chłopie! Cieszę się, że żyjesz! wink Co do "lustra". Myślałem, że przez te pół roku trochę zmądrzała. Myliłem się. Dalej te same ograne kawałki. Szkoda czasu by to czytać co pisze..

Żyję żyję smile za 2 tygodnie ostatnia rozprawa sądowa, więc nerwy mam napięte jak baranie jaja smile Co do pół roku - nie, u niej dopiero zaczyna się cała zabawa. Pocieszę Cię - teraz z jej strony będzie tylko gorzej. Do chwili, aż się nie wywali na swoich błędach smile

To sie "przyssam" do tych pocieszen Fevers, bo mam juz praktycznie 5 m-cy na "liczniku".
Tak sie zastanawialem, kiedy cos rypnie u niej, kiedy ja "zniosa z murawy" a tu slysze 'pomiedzy karnymi' ze juz ja fauluja. big_smile I mowisz, ze "mundial" bedzie i jest zazwyczaj w wersji strong no no. Jakis dobry telewizorek trzeba skombinowac i wygodny fotel big_smile

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

31

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
bags napisał/a:

I mowisz, ze "mundial" bedzie i jest zazwyczaj w wersji strong no no. Jakis dobry telewizorek trzeba skombinowac i wygodny fotel big_smile

Myślę, że to będzie tak zwany siłowy futbol totalny. Coś ala mix Niemców z początku lat 90 z obecną Koroną Kielce wink

32

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
onslaught napisał/a:
bags napisał/a:

I mowisz, ze "mundial" bedzie i jest zazwyczaj w wersji strong no no. Jakis dobry telewizorek trzeba skombinowac i wygodny fotel big_smile

Myślę, że to będzie tak zwany siłowy futbol totalny. Coś ala mix Niemców z początku lat 90 z obecną Koroną Kielce wink

czyli sparing kolejorza z krzyzakami... no to bedzie sie dzialo big_smile

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

33 Ostatnio edytowany przez Fevers (2013-04-28 21:33:37)

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
bags napisał/a:
Fevers napisał/a:
onslaught napisał/a:

Fevers chłopie! Cieszę się, że żyjesz! wink Co do "lustra". Myślałem, że przez te pół roku trochę zmądrzała. Myliłem się. Dalej te same ograne kawałki. Szkoda czasu by to czytać co pisze..

Żyję żyję smile za 2 tygodnie ostatnia rozprawa sądowa, więc nerwy mam napięte jak baranie jaja smile Co do pół roku - nie, u niej dopiero zaczyna się cała zabawa. Pocieszę Cię - teraz z jej strony będzie tylko gorzej. Do chwili, aż się nie wywali na swoich błędach smile

To sie "przyssam" do tych pocieszen Fevers, bo mam juz praktycznie 5 m-cy na "liczniku".
Tak sie zastanawialem, kiedy cos rypnie u niej, kiedy ja "zniosa z murawy" a tu slysze 'pomiedzy karnymi' ze juz ja fauluja. big_smile I mowisz, ze "mundial" bedzie i jest zazwyczaj w wersji strong no no. Jakis dobry telewizorek trzeba skombinowac i wygodny fotel big_smile

To już zaczyna się bajabongo dla twojej szacownej przyszłej ex? Ale nuuuumer smile Szybko to poszło smile Myślałem, że jednak przesunie się w stronę tych średnich 2 lat, a tu taka niespodzianka...

Onslaught, dzięki za pocieszenie smile Na razie jakoś daję radę, ale tuż przed i tuż po będzie hardcore po całości:) Aaaale...damy radę lojalnym składem wink

A tak w ogóle, to dostałem pewne przesłanki, że u mojej prawie ex już było tąpnięcie uczuciowe w harlequinie smile Czyżby zbieg okoliczności Bagsiu? smile))

34

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
Fevers napisał/a:
bags napisał/a:
Fevers napisał/a:

Żyję żyję smile za 2 tygodnie ostatnia rozprawa sądowa, więc nerwy mam napięte jak baranie jaja smile Co do pół roku - nie, u niej dopiero zaczyna się cała zabawa. Pocieszę Cię - teraz z jej strony będzie tylko gorzej. Do chwili, aż się nie wywali na swoich błędach smile

To sie "przyssam" do tych pocieszen Fevers, bo mam juz praktycznie 5 m-cy na "liczniku".
Tak sie zastanawialem, kiedy cos rypnie u niej, kiedy ja "zniosa z murawy" a tu slysze 'pomiedzy karnymi' ze juz ja fauluja. big_smile I mowisz, ze "mundial" bedzie i jest zazwyczaj w wersji strong no no. Jakis dobry telewizorek trzeba skombinowac i wygodny fotel big_smile

To już zaczyna się bajabongo dla twojej szacownej przyszłej ex? Ale nuuuumer smile Szybko to poszło smile Myślałem, że jednak przesunie się w stronę tych średnich 2 lat, a tu taka niespodzianka...
Onslaught, dzięki za pocieszenie smile Na razie jakoś daję radę, ale tuż przed i tuż po będzie hardcore po całości:) Aaaale...damy radę lojalnym składem wink
A tak w ogóle, to dostałem pewne przesłanki, że u mojej prawie ex już było tąpnięcie uczuciowe w harlequinie smile Czyżby zbieg okoliczności Bagsiu? smile))

Diabli nadali big_smile to wlasnie o tym faulowaniu mowilem
Na mojej skarbowka siadla z ZUS-em... byly machlojki finansowe w "pilkarskim swiatku" to i "licencje" zus pewnie  zabiera big_smile

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

35

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
bags napisał/a:
Fevers napisał/a:
bags napisał/a:

To sie "przyssam" do tych pocieszen Fevers, bo mam juz praktycznie 5 m-cy na "liczniku".
Tak sie zastanawialem, kiedy cos rypnie u niej, kiedy ja "zniosa z murawy" a tu slysze 'pomiedzy karnymi' ze juz ja fauluja. big_smile I mowisz, ze "mundial" bedzie i jest zazwyczaj w wersji strong no no. Jakis dobry telewizorek trzeba skombinowac i wygodny fotel big_smile

To już zaczyna się bajabongo dla twojej szacownej przyszłej ex? Ale nuuuumer smile Szybko to poszło smile Myślałem, że jednak przesunie się w stronę tych średnich 2 lat, a tu taka niespodzianka...
Onslaught, dzięki za pocieszenie smile Na razie jakoś daję radę, ale tuż przed i tuż po będzie hardcore po całości:) Aaaale...damy radę lojalnym składem wink
A tak w ogóle, to dostałem pewne przesłanki, że u mojej prawie ex już było tąpnięcie uczuciowe w harlequinie smile Czyżby zbieg okoliczności Bagsiu? smile))

Diabli nadali big_smile to wlasnie o tym faulowaniu mowilem
Na mojej skarbowka siadla z ZUS-em... byly machlojki finansowe w "pilkarskim swiatku" to i "licencje" zus pewnie  zabiera big_smile

No to...piłkarski poker smile

36

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
Fevers napisał/a:

To już zaczyna się bajabongo dla twojej szacownej przyszłej ex? Ale nuuuumer smile Szybko to poszło smile Myślałem, że jednak przesunie się w stronę tych średnich 2 lat, a tu taka niespodzianka...

No to...piłkarski poker smile

Stadiony pobudowali, pensje sobie wyplacili to i kasy nowej szukaja. roczek poczekalem praktycznie i... sie narobilo big_smile
A tak sie cieszyla, ze nowego 2 Maradone za nogi zlapala...

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

37

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...
alfaalfa napisał/a:

Dlaczego to robi?
Bo nadal myśli że dasz się nabrać, w końcu tak długo jej się udawało..

Fakt. To jej trzeba przyznać, że mówić ładnie to ona umie. Zwłaszcza o miłości...

38

Odp: Naprawdę już nic nie wiem...

Dziewczyna się zagubiła. Mówi wszystkim, że rozstała się z Tobą, bo byłeś niedojrzały, ale tak naprawdę, to Ona nie jest gotowa na dojrzały, stały związek.
I pokazała to tym, że kilkakrotnie Cię zdradziła. Jest to bolesny temat, zdaję sobie z tego sprawę. Myślę, że Ona po prostu jest do Ciebie przywiązana. Może poświęcałeś jej zbyt mało czasu, poczuła się zaniedbana przez Ciebie i dlatego doszło do zdrady z jej strony.?
Może...
Ale moim zdaniem mimo wszystko, powinna być Ci wierna, powinna przede wszystkim z Tobą rozmawiać.
Na Twoim miejscu, dałabym sobie spokój, bo Ona nadal będzie Cię zdradzała, obiecywała i zdradzała, BO JESZCZE NIE DOJRZAŁA do prawdziwego związku.
Zerwij z Nią wszelkie kontakty, zmień numer.
Życzę Ci, abyś zapomniał o Niej i znalazł miłość swojego życia, a na pewno tak będzie.;)

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Naprawdę już nic nie wiem...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018