netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nikt mnie w życiu tak nie potraktował ( długie...)

4 odpowiedzi2 640 wyświetleńzałożony przez MJ1987, 21.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nikt mnie w życiu tak nie potraktował ( długie...)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Nikt mnie w życiu tak nie potraktował ( długie...)

Pierwszy raz decyduje się na taką formę zwierzeń, więc proszę o wyrozumiałość smile Ciężko mi opisać sytuację porządnie i sprawnie, bo w tej chwili mam straszny bałagan w głowie-taka mieszaninę strachu, upokorzenia i złości. Ogólnie chodzi o związek, w którym jestem. Mojego obecnego ( nie wiem, teraz to juz pewnie byłego sądząc po ilości bluzgów pod moim adresem) faceta poznałam już ładnych parę lat temu. Na początku funkcjonował jako przyjaciel, później nasza znajomość nabrała innego charakteru. Zdecydowaliśmy się zamieszkać razem ( 2 lata od momentu zejścia się)Na początku było super- milo, grzecznie i radośnie. Muszę zaznaczyć,ze w momencie wspolnego zamieszkania byłam dośc mocno poszarpana emocjonalnie-było to krótko po smierci mojej Mamy, z którą byłam bardzo związana, i która była moja jedyną bliską osobą- nie mam rodzeństwa, ojciec to człowiek-legenda, ostatni raz widziany w okolicach 1989 roku, z biletem do USA w łapce.
Przyznaję-pierwsza nasza spólna Wigilię w nowym mieszkaniu przeryczałam jak wariatka, potrafiłam nie spać nocami i popłakiwać. Zdaję sobie sprawę, ze mogło to być irytujące, ale on wiedział, uprzedzałam,że nie jest ze mna najlepiej i mogę nie byc najweselsza osoba pod słońcem. Początkowo utrzymywał ( przez jakies 1-2 miesiące),że to ok,ze on rozumie itd. Później każdy objaw smutku czy gorszy nastrój kwitował " co znowu, będziesz ryczeć, czy jak"? Nie ryczałam więc, starałam się być pogodna przy nim- w końcu po co mam go irytować. Irytowało go wiele innych rzeczy- moje studia ( sam studiował ten sam kierunek, podchodził 2 razy ale nie skończył)-bo szkoda czasu i ludzie dziwni, a i pewnie ten wykładowca to mnie chce zaciagnąc do łóźka ( zaprzyjaźniłam się z jednym z wykladowców, to fakt, ale zaprzyjaźniłam, nic wiecej-sympatyczny i bardzo inteligentny człowiek). Kiedy zaproponowałam mojemu szanownemu TŻ,żeby sam poznał faceta o którego jest zazdrosny i wtedy moze sie uspokoi, usłyszałam,że on się z takim "g... zadawać nie będzie". Zatkało mnie wtedy po raz pierwszy kompletnie, bo jakoś nie byłam w stanie zrozumiec, skad taka agersja. Później kilka razy mnie zaskoczył wyjatkowo agresywnymi i chamskimi wypowiedziami- ogladając w TV jedna z bardziej zanaych działaczek kobiecych stwierdził,ze "tą k... to się powinno zabić".Z racji tego,ze po pierwsze nie toleruję takiego sposobu wypowiedzi o jakimkolwiek człowieku, a po drugie  po prostu mi sie nie miesci w głowie takie zachowanie u dorosłego faceta, pokłóciliśmy się strasznie. W końcu przeprosił, stierdził,ze go poniosło itd. Byłam na tyle głupia,zeby w tym momencie nie trzasnac się w łeb i nie zwiewać gdzie pieprz rosnie. No i zyliśmy sobie dalej w naszym coraz bardziej parszywym piekiełku.
W końcu któregoś pieknego dnia TŹ sprawił sobie pieska. No, chciał w koncu, prawda? Gadał o tym psie i gadał,aż w koncu pewniego pięknego dnia przytaszczył do domu psa. Tu uwaga techniczna- mieszkalismy w mieście, duzymNadmienie też,że wcześniej mielismy dwa koty- moje "panienskie", o ktorych wiedział,że nie oddam, i na które się godził.Ale 2 koty i pies to juz przegięcie. Zgadnijcie, kto sprzatał po szczeniaczku, który był istą fabryka kupek i innych zniszczeń? A no ja, durna krowa. Dlaczego? Cięzko mi było patrzeć na metody "wychowawcze" TZ, które polegały głownie na wrzaskach na psa i niekontrolowanym wybuchu wariactwa.Co zwierzak winny,że facet idiota?No więc niańczyłam pieska, studiowałam, leczyłam się z deprechy po Mamie, no i latałam do roboty- z reszta też lekko meczacej, bo z osobami ze schorzeniami typu Alzheimer, demencja itd. Tak naprawdę byłam na tyle zalatana,że nie zauważyłam,że facetowi  zaczyna odbijac. W koncu odpadło mi parę obowiazków- skonczyłam studia, zanalzłam mniej angażującą pracę- zaczęłam w koncu zauważać, co się wokół mnie dzieje. a działo sie sporo. W tym niej więcej czasie TŻ zaczął narzekać na złe samopoczucie, doły, zaburzenia snu itd. Niepomna tego,że On miał moje złe samopoczucie i smutki w d..., martwiłam się, taszczyłam do lekarza itd. Lekarz okazał sie, wg niego "Idiota"- bo stwierdzł,że  mój luby kwalifikuje się do psychoterapii. W koncu facet zaczą mi judzić,żebysmy się przeprowadzili do jego rodzinnej miejscowosci- "bo taniej, w sume dojazd dobry itp, a no i jemu by sie polepszyło, bo blizej rodzia, i nie czułby sie taki samotnY' po miesiącu kwękania w koncu się zgodziłam. I tu następuje przedostatni rozdział tej opowieści. Przenieslismy sie do jego miasta.Okazało się,że przywiązanie do rodziny wynikało z względów praktycznych- brat go wozi do roboty i na zakupy smile Ja zaginam PKP jak wariatka. Doła jak miał, tak ma. Do lekarza nie chce iść. Awantury z byle powodu- a to gdzie idę( przez ostatnie pół roku wyszłam ze znajomymi 2 razy, za kazdym razem awantura,ze go zdradzam), a to mu moja lampka nocna przeszkadza( spie oddzielnie w drugim pokoju, bo jego chrapanie umarłego by obudziło- ale on te lampke przez scianę chyba widzi), trzaskam drzwiami, kot tupie, za długo spie w sobote, i nie gotuje mu codziennie. Kilka miesięcy temu otrzymałam propozycję pracy w UK. Robiąc rachunek zysków i strat doszłam do wniosku,ze lepiej byłoby skorzystac, oferta fajna itd plus mieszkanie słuzbowe. TŻ napalił sie jak szczerbaty na sucharki, on pierwszy w kolejce na lotnisko. No to się grzecznie młotka pytam, co on mysli tam robić ? No jak to co? pracowac, najlepiej na kierowniczym stanowisku i za 5000 funtów minimum. Lekko mnie to przerazło, wie postanowiłam być ostrozna- napisałam mu CV, podesłałam adresy agencji pracy, uprzedziłam,ze 5000 funtów to on będzie na poczatku w telewizji tylko widział, i dałam bojowe zadanie-poducz sie języka! Nie zrobił nic, NIC, był na jednej lekcji angielskiego.
I teraz najgorsze- miesiąc temu starciłam pracę. Kontrakt w Anglii zaczynam od kwietnia. Tak więc musze przeżyć dwa miesiące na zaskórniakach- jego przeciez nie poprosze o pomoc, bo foch byłby i awantura. Postanowiłam więc dzis z nim porozmawiać- wytłumaczyłam,że u mnie z kasą cienko, więc nie pomogę mu w tym miesiącu ze spłata jego zaległosci w ZUS( TŻ ma firme, firma ma ksiegowego, ksiegowy ma  nieludzkie stawki, a i tak jakimś cudem we dwóch dali rade wyprodukowac "niedopłaty" składek na kilka tys złotych- ten mój sie tłumaczył,ze nie miał pieniedzy- zarabia na czysto 8000 miesiecznie, na zycie wydaje ok 2000, ja z jego kasy nie korzystam, nic w tym stylu). Mimo tego nie ma fosy-a ze jest przestarszony, że "pójdzie do wiezienia za ZUS" ciagnie ode mnie  na spłatę zadłużenia.W tym miesiącu mu nie pomoge i w przyszłym też nie. I jak myslicie, jak zareagował? Hmm... w życiu mnie nikt tak nie zwyzywał. Od k..., nierobów, kłamliwych s..., itp itd. On się zabije, on umrze, on mnie nienawidzi, ja mam do niego nie podchodzić, on pójdzie siedzieć PRZEZ MNIE. Wyszłam z domu. Wróciłam 2 godziny później,zmarźnięta jak pies. Jaśnie panu nie przeszło, rzucił we mnie sliczym kubeczkiem z Ikei i wrzasnął,ze mam mu k... zejśc z oczu. No to zeszłam, trzasnęłam drzwiami. Przylazł za pare minut, i znów to samo-że jestem taka i owaka,ze on mi juz nigdy nie uwierzy,że och chciał DLA MNIE wyjechać i pewnie wyszedłby na tym jak wariat, bo na 100% bym go zrobiła w ch..., że on psa odda, bo kto się nim zajmie,jak on bedzie w więzieniu... Siedziałam i słuchała z opadem szczęki. Jeżeli się odezwałam, padało krótkie"kłamiesz, masz mnie gdzieś". Nikt mnie w zyciu tak nie potraktował. I to cudne, głupie i bezsensowne wypomnianie- dla mnie tyle zrobił- kupił TV- sam polazł i kupił, podłączył u siebie, ale DLA MNIE kupił- szkoda tylko,że nie ogladam i nie chciałam, dla mnie zainstalował kablówke, JA chciałam tego cholernego psa, ja mu OBIECAŁAM pomóc ( mówiłam wyraznie,ze jezeli bede w stanie to pomoge, jezli nie, to go uprzedzę, i tak zrobiłam) po cholerę wydaje tyle na leki( cierpie na przewlekłą chorbę o podłożu genetycznym, leczenie kosztuje)itp.Nikt...No i kazał mi wyp... z domu, bo mieszkanie jest zarejestrowane na niego(wynajem-moze sobie wpisac w koszty)Po tej tyradzie polazł.Następnie przylazł znów, stwierdził,że ma zawał. Zapytałam, czy chce karetke, wiec sie znów obraził i polazł. Usiadłam, zapaliłam, i zaczęłam ryczeć.
Nie mam siły Nie wiem co mysleć I boje sie strasznie.Jego i tego co będzie.

2 Ostatnio edytowany przez vikita (2013-02-21 02:55:33)

Odp: Nikt mnie w życiu tak nie potraktował ( długie...)

Zostaw, wyjedź i zapomnij.
On wymusza wszystko szantażem emocjonalnym i żąda abyś Ty odpowiadała za jego błędy i jego firmę.
Kasy Ci nie odda. Trafiłaś na wiecznego dzieciaka, który nie ma ochoty ponosić konsekwencji własnych czynów.

3

Odp: Nikt mnie w życiu tak nie potraktował ( długie...)

Facet jest nieobliczalny, na Twoim miejscu poprosiłabym znajomych o pomoc w wyprowadzce od niego. I nic mu nie mów o swoich zamiarach bo diabli wiedzą co zrobi. Załatw to od razu i za jednym zamachem. I z ochroną.
Czytając nietrudno zauważyć, że jesteś mądrą młodą kobietą. Zostaw popaprańca i układaj sobie życie.
Jego zachowania nawet nie komentuję. Dno...

4 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-02-21 13:26:57)

Odp: Nikt mnie w życiu tak nie potraktował ( długie...)

MJ1987, uważam, że świetnie się złożyło z tym wyjazdem, bo będziesz mogła łatwo zerwać z nim kontakt. Uciekaj od niego, bo wyraźnie widać, że twój chłopak ma problemy z sobą poważne. Nie radzi sobie z agresją, wybuchami złości i wahaniem nastrojów. Sama mówisz, że non stop mu pomagasz finansowo, a on tylko cały czas kombinuje jak z tym ZUSem chociażby. Pieniędzy które już mu dałaś pewnie nie odzyskasz, ale czasem lepiej machnąć ręką niż się dłużej narażać.

Na pewno masz jakiś przyjaciół, znajomych. Co prawda, jak wspomniałaś kontakt ci się z nimi rozluźnił, bo przez jego tyranię, nie mogłaś się z nimi spotykać, ale jestem pewna, że jak zwrócisz się do nich o pomoc, to ci nie odmówią. Jakoś przekoczujesz u nich te dwa miesiące i z zaskórniaków dorzucisz trochę do czynszu smile Nie ma sensu wynajmować teraz czegoś, gdy dopiero co straciłaś pracę. To cud, że tak ci się pięknie ułożyło z UK. Jeśli trzeba to zmień numer telefonu, albo zastrzeż jego u swojego operatora i nie informuj go w żaden sposób u kogo się zatrzymasz. I może zabierz ze sobą zwierzaki i rozdaj po znajomych albo oddaj do schroniska, bo pewnie nie zabierzesz ich ze sobą do Wlk. Brytanii, a wszystko jest lepsze niż żeby zostawały z nim - jeszcze im krzywdę zrobi w zemście.

Głowa do góry i napisz nam później jak to się wszystko skończyło smile

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nikt mnie w życiu tak nie potraktował ( długie...)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026