Cześć Dziewczyny!
Jestem tu nowa, w zasadzie to przed chwilką się zarejstrowałam. Zrobiłam to ze względu na swój problem (pewnie znajdą się i tacy, którzy kpiąco stwierdzą "babo, ty to masz problemy") nie wiem już gdzie szukać pomocy, kogo prosić o rade. Ale może zacznę od początku, więc tak: od prawie roku jestem w związku, wiadomo, że początki bywają wspaniałe, faceci się starają, są wstanie konie kraść, a później... Później już różnie bywa. U mnie do końca tego roku było na prawdę fantastycznie! Zero kłótni, zero sprzeczki, nic, tylko się kochać
ale nagle stało się coś dziwnego... Mój chłopak zrobił się strasznie oschły, nie zależy mu już na tym, żebyśmy spotykali się częściej niż raz w tygodniu (dzieli nas zaledwie 7 km, no ale żeby przyjechać do dziewczyny to trzeba mieć chęci..), ważniejsze są dla niego treningi (zapalony piłkarz). Wyobraźcie sobie, że nawet w Walentynki mój luby oświadczył mi, że mamy niecałe 2 h na spotkanie, bo potem jedzie na mecz! Wakacje też już sobie zaplanował - oczywiście z kolegami z klubu. Moi znajomi widząc to kręcą nosami, twierdzą, że powinnam z nim zerwać. Najgorsze jest to, że wiem, że jest ktoś komu bardziej zależy na moim szczęściu niż mojemu chłopakowi. Dla niego nawet moje marzenia są 'mało ambitne'. Moja mama twierdzi, że chłopak sobie ze mną pogrywa, że traktuje mnie jak zabawke. Jest zawsze tak jak on chce, ja nie mam nic do gadania. Jak myślicie? Powinnam z nim zerwać? Czy kolejny raz szczerze porozmawiać? Nie mam już na to wszystko sił. W związkach każdy z dwojga partnerów powinien być szczęśliwy i uśmiechnięty od ucha do ucha, a ja nie jestem szczęśliwa. Dla niego najważniejsza jest piłka, co mi już nie raz powiedział. Jest mi strasznie przykro ![]()
Podobne tematy
hmm.Coż coś wiem o związku z piłkarzem.3 lata z nim ,no i od dawna się obracałam w towarzystwie piłkarzy ze względu na szkołe i zamieszkanie.Wiem ,ze nie ładnie wrzucać wszytskich do jednego worka ale piłakrze to dziwni ludzie.Duże ego a dziewczyny to czesto tylko dodatek.Bo ładna wiec fajnie się z nia pokazac, a i tak wiekszosc przekreca swoje panny na prawo i lewo.Nie mówie ,ze wszyscy oczywiscie bo znam kilku naprawde poukładanych. Mysle ,ze powinnas z nim powaznie porozmawiać czego oczekujesz w zwiazku.Skoro on planuje wakacje z kolegami to Ty tez zaplanuj sobie z kolezankami.Nie patrz na niego.Moze powiedz cos wiecej ile macie lat. Jak u Ciebie wyglada spedzanie wolnego czasu i czy masz jakies hobby. Co do tego ,ze Twój facet uwaza ,ze piłka jest wazniejsza moge powiedziec tyle ,ze troche go rozumiem.Jesli gra na dobrym poziomie i wiaze z tym przyszłosc to nic dziwnego.Sama kiedys uprawiłam sport wyczynowo i to było tez dla mnie najwazniejsze.Nauka sport rodzina no a potem sprawy damsko-męskie.No ale na Twoim miejscu tez bym była zawiedziona gdyby mój facet powiedział mi 14 lutego ,ze ma dla mnie 2 godziny...
Ja mam 18, on 21, dla niego piłka od zawsze w życiu się liczyła, już od jakichś 7 lat gra w klubie, jest na prawde zapalony. Podoba mi się to, że ma jakieś hobby, ciesze się, że jest czymś zainteresowany. Prawdopodobnie ten sezon będzie jego ostatnim, bo planuje pójść na studia, więc będzie wiązało się to z jego wyjazdem. Masz racje, to dziwni ludzie. Odkąd pamiętam wpajałam sobie, żeby nie mieć chłopaka -piłkarza, no ale los zadecydował inaczej
Ja na prawde rozumiem to, że jest coś dla niego ważnego, być może i ważniejszego ode mnie, ale każdy z nas powinien znać swoje priorytety...
Rozmawiając z nim i pytając go czy nie przeszkadza mu to, że tak rzadko się spotykamy usłyszałam odpowiedź "No cóż, tak bywa", często swoje 'nieprzyjazdy' tłumaczy tym, że auta nie miał, ale jakoś do kolegów potrafi autobusem pojechać
Nie ma w nim tak jakby chęci naprawienia tego wszystkiego, a na prawde powoli mnie to przerasta, bo oddalamy się od siebie, nie potrafimy już ze sobą rozmawiać tak jak kiedyś, a co najgorsze przebywając z nim czuje, że to nie jest ta sama osoba z którą wiązałam się w zeszłym roku...
Nie chce wróżyc zle ale to sie predzej czy pozniej skonczy.Jestescie młodzi.On ma 21 ty 18.Teraz dopiero on zacznie szalec.Jesli juz po takim czasie sie wam zle układa to nie wiem czy dalej moze byc lepiej.Coz mozesz sprobowac z nim powaznie porozmawiac,czy mu zalezy na Tobie bo zauwazyłas ,ze wasze relacje się pogorszyły.Też zawsze mówłam ,ze nie chce piłkarza ;p Dałam mu szanse ze wzgledu na to ,ze był inny niz reszta.Wcale nie taki piekny jak to piłkarze maja zdanie o sobie ;p Za to ambitny w sporcie i nauce i z świetnym poczuciem humoru i do dzis mam takie zdanie o nim
Tak jednak czasem bywa ze drogi sie rozchodza.Chyba od oczatku wiedziałam ,ze nie bedziemy ze soba do konca zycia ale spedziłam z nim fajne chwile. Jak jest z Toba masz wrazenie ze mogłby byc to facet na kolejne lata? Czy po prostu fajnie razem spedzacie czas.Z tego co piszesz to słabo razem sie bawicie. Co w zasadzie Cie przy nim trzyma?
Za każdym razem kiedy się spotykamy próbuje z nim porozmawiać, ale on twierdzi, że wszystko jest ,,OK, no może nie jest idealnie, ale za jakiś czas to się zmieni"
Tylko problem w tym, że czas leci a nic się nie poprawia :c
Kurcze czy wszyscy piłkarze są aż tak do siebie podobni? Każdy z nich myśli, że gra najlepiej, że jest na wysoko ustawionej pozycji, a często mija się to z prawdą
Ale to dobrze, że nadal masz o nim takie zdanie
a czemu się rozstaliście jeśli moge spytać? Też nie było już tego czegoś? Wiesz co, na początku byłam w niego taka wpatrzona, był dla mnie wprost idealny, a nie powiem bo mam tam niby swoje wymagania co do facetów
On i starszy i ambitny i mądry, a do tego przystojny. Wcześniej nie wyobrażałam sobie bycia z kimś innym, myślałam, że to już to, ba nawet to czułam. Ale teraz, gdy praktycznie nie mamy ze sobą kontaktu nie patrze już na niego jak na potencjalnego partnera życiowego, wiem, że potrzebny mi ktoś bardziej czuły, opiekuńczy, na pewno romantyczny i bardziej odpowiedzialny. Bo skoro już pakował się w związek ze mną to powinien wiedzieć, że to go do czegoś zobowiązuje... Oboje jesteśmy dosyć rozrywkowymi osobami, ale niestety imprezujemy osobno, bo on woli jeździć z kumplami na dyski, a klub do którego ja jeżdże uważa za zło (chociaż to tam na prawde zaczelismy po raz pierwszy ze soba rozmawiac). On uważa, że to jest fajne, że pomimo iż jesteśmy razem wychodzimy osobno, a ja jestem osobą, której znów się to nie podoba
Boli mnie to, że ja jestem w stanie zrobić dla niego wiele, a on idzie na łatwizne i kiedy mu się chce to przyjedzie do mnie, kiedy nie to nie. Totalna swawola. Hmmm... co mnie przy nim trzyma? Dobre pytanie. Może to, że jest on pierwszą osobą, przed którą w pełni się otworzyłam, przed którą nie mam najmniejszych tajemnic, może też to, że tak dobrze zaakceptowali go moi znajomi i rodzina. Sama już nie wiem, czy te argumenty są słuszne.
czesc dziewczyny jestem tu na forum pierwszy raz . chcialabym z kims pogadac . jestem mezatka od prawie dwoch lat kocham swojego meza ale brakuje mi czulosci z jego strony kochamy sie raz w tygodniu dla mnie to za malo ja potrzebuje czesciej nie wiem jak mam z nim rozmawiac czuje sie taka odepchnieta . wiem jedno ze mnie nie zdradza z zadna kobieta . podpowieccie cos dziewczyny moze ja cos zle robie moze ze mna jest cos nie tak drczy mnie ta .
No to ja nie wiem jak inaczej masz do niego dotrzec jak nie przez rozmowe.Moze powinnas mu powiedziec ,ze jak sie sytuacja miedzy wami nie ułozy to bedziecie musieli sie rozstac bo zaczynasz czuć że zmierza to do nikąd.
Mój były jest niedojrzały i przyszedł mu wiek na głupoty.Ja byłam zreszta jego pierwsza dziewczyna.Rozstalismy sie głownie z tego powodu ,ze on ma ochote sie bawic i poznawac nowe dziewczyny.I tak tez robi ;p Zreszta ja tez sie bardzo meczyłam.Cieżki okres w moim zyciu z ,którego jeszcze sie nie podniosłam do konca.Wszytsko z perspektywy czasu wydaje sie jasne ,ze popełnilism zbyd wiele błedów.No ale jestesmy młodzi to co tu duzo gadac.Wydaje mi sie ,ze bylismy fajna para ale dobrze ,ze odszedł.Mimo ,ze nie był moim 1 chłopakiem to był moja 1 miłoscia.bo nadal w jakis sposob go kocham i dlatego miedzy innymi pozwoliłam mu odejsc i życ tak jak ma na to ochote.
Tak w ogole wiekszosc piłkarzy imrezuje w swoim gronie.Imprezy bez swoich dziewczyn daje i duze pole do popisu.Zawsze kiedy ex wychodził gdzies na imprezy to byłam zestresowana bo wiem jak to wygładało dziko w ich wykonaniu.Cieżko jest miec chłopaka piłkarza
Wiem o tym ja i wiele moich kolezanek ![]()
Otylia
Czy zawsze tak było ,ze kochaliscie sie raz w tyg.Byc moze Twoj parner nie potrzrebuje tak czesto...
nie chcialabys do niego wrucic jesli go kochasz . czasami mowia ze rozstanie dobrze robi droga osoba doceni co stracila . no wiesz jest mlodym facetem bo ma 34 lata wiec powinien miec ochte na sex . ja moglabym kochac sie 2 razy dzinnie .to jesli teraz tak jest to co bedzie dalej za 10 lat to bedzie raz na pol roku. zobaczymy co bedzie dalej dam mu czas moze jest przemeczony praca .
Oj to prawda ciężko, ciężko... Oni żyją w swoim świecie
Postanowiłam, że dam temu troche czasu, jak za jakiś czas będe dalej tkwić w tym samym 'wypalonym uczuciu' to nie będzie innej możliwości niż rozstanie. Może się nawróci, może nie. Czas pokaże
Herbatka90 dziękuje za odzew
Dzięki Tobie, wiem, że nie będe żałować zarejstrowania się tutaj ![]()
Otylia1806 nie każdy młody facet ma ochote na seks, lub nie każdy staje na wysokości zadania
Powinnaś z nim porozmawiać i powiedzieć o swoich fantazjach, pewnie przez samą rozmowe będzie miał ochote
Może na prawde jest przemęczony tą pracą ![]()
hej Julia 208 czasami rozstanie dobrze robi jesli maci byc razem to tak bedzie . Ale z drogiej strony to moze czasmi warto poznac kogos nowego niz sie mialabys z nim meczyc mozesz poznac kogos wartosciwego przy kim bedzisz szczesliwa. jesli chodzi o mojego meza juz probowalam z nim o tym rozmawiac pisalam smsy i jakos nie bardzo sie ten problem rozwiazal , moze w zly sposob z nim rozmawiam nie wiem co mam robic . Moze podpowiesz mi jak mam z nim porozmawiac . Dzieki
Otylia1806 bardzo chciałabym Ci pomóc, ale nie wiem czy potrafie. Sama nie bardzo potrafie mówić o uczuciach (ale to już problem związany z życiem rodzinnym) dlatego u mnie wygląda to tak, że zbieram się i zbieram, żeby z siebie coś wydusić, a jak już zaczynam mówić to nie potrafie skończyć
mówie wszystko co leży mi na sercu, co mi nie pasuje, co chciałabym zmienić, pytam swojego partnera co on o tym sądzi i razem próbujemy dojść do porozumienia, nie zawsze nam to wychodzi. Ale wydaje mi się, że powinnaś na maksa otworzyć się dla swojego męża i z nim jak najszczerzej porozmawiać. Przygotuj wspólny wieczór, tylko dla Was dwojga i powoli ale dosadnie spróbuj z nim porozmawiać, niech facet też będzie mieć możliwość wypowiedzi, wypytaj go o wszystkie jego ukryte pragnienia, o to wszystko, co tak Cie niepokoi. Trzymam kciuki! ![]()
hej dzieki za rade sprobuje tego moze cos pomorze . ja tez mam zle doswiadczenia z domu rodzinnego . zawsze chcialam miec super dom . maz dziecko dom biegajacy pies idealny dom . czasami mysle ze moze ja sie nie nadaje do malzenstwa moze ja za duzo bym chciala juz sama nie wiem .
Sama nie wiem czy bym chciała wrócić.Życie sie troche skomplikowało mi i nie chce go w to wciagac,a udawac nie umiem ze wszytsko u mnie wspaniale. dlatego tez stram sie uniknac kontaktu.Przynajmniej narazie ;p utrzymujemy kontakt telefoniczny.Czesto to ja dzwonie i pytam co u niego.Zawsze sa to miłe rozmowy.Obawiam sie jednak ,ze moh obraz jego osoby jest lekko nie aktualny.Nie wiem jakim jest teraz człowiekiem tak naprawde.Cos sie zmieniło w nim ale nie wiem co.Może to destans ktory nas dzieli.nie mam pojecia.Poki co mam wazniejsze spr na głowie.Przyjdzie wiosna bedzie lepiej to pomysle.no własnie kiedy bedzie wiosna
? albo lato juz chce.Uwielbiam sie opalac;p
Otylia1806 - mnie też czasami nachodzą takie myśli, ale trzeba się ich pozbyć. Nikt nie jest idealny
Twój mąż pewnie Cie rozumie, przecież znacie się już długo, pewnie wie o Tobie wszystko, może czasem sam sobie z tym nie radzi (znam też takie przypadki) no, ale przecież musi znać prawdę ![]()
Herbatka90 ja ostatnio przyłapałam się na tym, że rozmawiając z byłym jestem po prostu szczęśliwa.Troche mnie to dziwi, że lepiej dogaduje się z nim niż z obecnym partnerem, ale jak dba tak ma ;P Ja też bym nie potrafiła wrócić do byłego. Czasem tak już po prostu jest, że coś się wypali i nie potrafimy tego 'zapalić' od nowa ![]()
Też zadaje sobie to samo pytanie! Już mam dość tego okropnego śniegu
Dziewczyny! Przyjdzie wiosna, zrobi się radośniej i na dworze i u nas w sercu, musi tak być i już! ![]()
julia208 te mysli maja jakis powod jesli byloby wszystko ok to nie myslalabym w ten sposob . Niby mam meza ale czuje sie bardzo samotna . Moj maz duzo pracuje i malo poswieca mi czasu .chclala bym wrucic do czasow kiedy bylismy para czulam sie wtedy wspaniale tesknil za mna byl bardziej czuly kazda chwila spedzona z nim byla cenna inna . Nie wiem czy malzenstwo wszystko zmienia ,wsumie to juz inne zycie codziennosc wtedy kazdy zyl osobno a teraz w jednym domu . Nie jest zlym mezem . Boje sie tylko ze za jakis czas zmieni sie ze bedzie tak jak bylo u mnie w domu , moj ojciec pil i nigdy nie mialam prawdziwego domu milosci rodzicielskiej ,moze wynioslam z domu pewne nawyki taki jak nie ufnosc . nie ufam swojemu mezowi mysle czasami ze zacznie pic i ze bede przechodzila ten koszmar co w domu . nie jest zlym mezem ale z drogiej strony mam takie mysli . nie wiem co mam zrobic .
Skąd ja to znam...
Nie dość, że bardzo podobna sytuacja rodzinna to jeszcze ten sam problem z facetami...
Tylko tyle, że ja nie jestem żoną
Ale po tym, co jest teraz to chyba nawet nie chciałabym mieć takiego męża. Dla mnie małżeństwo to spędzanie ze sobą każdej wolnej chwili, całej reszty życia, po to wychodzi się za mąż żeby z tą osobą być, przez cały czas, bezwarunkowo.. Szkoda, że nie wszyscy (a szczególnie faceci) to rozumieją
hnm zycie to nie film nie napiszemy scenariusza i bedziemy tak go trzymac . tutaj scenariusz pisze zycie. jak tak rozmawiam z kolezankami to roznie zyja . jedna ma 23 lata i wychodzi za maz za 2 miesiace i kiedys w szkole rozmawialysmy o takiej mojej kolezance ktora jest w ciazy i bardzo sie cieszy z tego powodu . a ona stwierdzila ze jesli bylaby w ciazy to zalmalaby sie i wiedzac o tym ze porod boli znienawidzilaby to dziecko dla mnie to jest chore kazda matka poswieca sie dla swojego dziecka . druga znowu ma meza i 5 letnia corke lecz ten jej maz nie nadaje sie do malzenstwa tylko alkochol ,kobiety , imprezy . wiec swiat jest chory i popsuty . moze z jednej strony lepiej miec pracocholika niz alkocholika . musz sobie jakos to wytlumaczyc .
Niestety muszę przyznać Ci racje.
Często my, kobiety, podkolorowujemy sobie swoje życie, żyjemy w przekonaniu, że jest nam na prawdę dobrze, że jesteśmy szczęśliwe i z czasem po prostu zaczynamy w to wierzyć i wydaje nam się, że przecież lepiej nie mogło by być. A rzeczywistość jest w zupełności inna. Mam w szkole koleżankę, która też pochodzi z patologicznej rodziny, bo jak to inaczej nazwać. I ona wymyśla sobie różne historie, opowiada nam wydarzenia, które normalnie na co dzień przydarzają się tylko w filmach, a ona po prostu w to wierzy i żyje w swoim własnym świecie.
Chyba każda z nas próbuje 'zatuszować' wady swojego życia, swojego ukochanego, a to na prawde przykre...
Ale nikt nie powiedział, że nasze życie będzie kolorowe
bardzo fajnie mi sie z toba pisze nie z kazdym mozna porozmawiac na taki temat . czulas sie kiedys samotna? czuje sie samotna kiedy mieszkalam w swojim rodzinnym domu nieraz chcialam z niego uciec ale potem zastanawialam sie co ja robie przeciesz nie mam do kad pujsc im musialam tam wrucic czulam sie tam strasznie samotna ,kiedy poznalam mojego meza myslalam ze juz nigdy nie bede samotna a jednak jest inaczej czuje sie bardzo samotna . nie wiem co mam zrobic ze swoim zyciem . czasami to mam ochote uciec . skad jestes jesli oczywiscie masz ochote mi powiedziec ?ja jestem z bedzina woj slaskie
hej przyłączę się do rozmowy. moja mama bardzo często mówi, że jak komuś zależy to choćby żaby z nieba leciały to znajdzie czas i przyjedzie. teraz z biegiem czasu i nabytym doświadczeniem jestem skłonna się z nią zgodzić. Jeśli twój chłopak Julia208 wykręca się od spotkań z Tobą, to wierz mi, że coś jest nie tak. sama to przerabiałam. Kiedyś spotykaliśmy się po kilka razy w tygodniu, aż w jakimś momencie po 15 miesiącach związku nagle przestał mieć dla mnie czas, ciągle był czymś zajęty, nie mógł przyjechać bo coś tam coś tam, albo że jest bardzo zmęczony po pracy, ale nawet nie powiedział żebym to ja przyjechała do niego, co miało wcześniej miejsce jesli on akurat nie mógł przyjechać do mnie. Nie wykazywał zainteresowania kiedy do niego dzwoniłam, a i on przestał się do mnie odzywać z taką częstotliwością jak wcześniej. było to bardziej wymuszone niż z serca. po jakimś czasie dostałam tylko smsa że musimy powaznie porozmawiać o naszym związku. następnego dnia zerwał ze mną tłumacząc się, że jestem dla niego za dobra a on nie potrafi odpłacic się tym samym. spytałam go w prost czy poznał kogoś ale zaprzeczył, więc tym bardziej nie potrafiłam go zrozumieć. powalczyłam troche bo zalezało mi na nim, napisałam do niego 3 wiadomości potem dałam spokój. po tygodniu czy dwóch do mnie zadzwonil z przeprosinami. i dowiedziałam sie, ze nie byl szczery ze faktycznie kogos poznal i ze ta laska go zauroczyla, ale jest inna niz sadzil. umowilam sie z nim na spotkanie zeby jeszcze raz powaznie porozmawiac o nas. przyznal ze sie pogubil. wyjezdzalam wtedy na miesiac do niemiec, wiec dalam mu czas na odnalezienie sie, a jesli do tego czasu nie pouklada sobie tego wszystkiego i nie bedzie wiedzial czego chce to bedzie już ostateczny jego koniec w moim zyciu. Po moim powrocie wrócilismy do siebie. Ale teraz towarzyszy mi strach, że jemu znowu coś odwali. Tylko, że już tym razem kolejnej szansy bym mu nie dała. Dlatego droga kolezanko porozmawiaj ze swoim chłopakiem jesli Ci na nim zalezy, żebyś potem nie obudziła się zaskoczona. Spytaj go jak on sobie dalej wyobraża wasz związek, przedstaw swoje zastrzeżenia i spytaj czy jemu zależy dalej na tym związku i spróbujcie dojść do jakichś wniosków