netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens??

1 odpowiedź1 743 wyświetleniazałożony przez 88anka88, 20.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1

Temat: Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens??

Hej, Mam na imię Ania, mam 25 lat, pewnie spora część osób będzie mnie gardziła za pewne zachowanie, ale ja chciałabym otrzymać opinie kobiet które albo były w podobnej sytuacji albo rozumieją w jakiś sposób co się dzieje w moim życiu i powiedzą co one by zrobiły...
Mieszkałam w małej miejscowości, w wieku 15 lat zakochałam się w jednym chłopaku, jestem z nim do dzisiaj, czyli już 10 lat, nasze początki były trudne, ja zakochana po uszy, zazdrosna... wariowałam na jego punkcie, miałam klapki na oczach... tylu facetów kręciło się wokół mnie a ja to olewałam bo był on... Mój K... Jesteśmy ze sobą do dzisiaj ale ten związek to chyba nie jest już związek... nigdy nie pomyślałabym o zdradzie, przez najbliższe pare lat kochaliśmy się na zabój, ja nie widziałam świata poza nim a on poza mną... jednak zmieniło się i to dużo... jakieś 3 lata temu zaczęłam brać regularnie tabletki anty, co spowodowało drastyczny spadek mojego libido, skończyłam rok temu studia, a parę miesięcy przed końcem studiów skonczyłam brać tabletki, libido wzrosło ale nie do mojego faceta... On już nie umie mnie zaspokajać, podnieca chyba bardziej siebie niż mnie, na dodatek ja czuję że się duszę w tym związku... W ubiegłe wakacje byliśmy u znajomych na imprezie... było fajnie, piliśmy, tanczyliśmy... siedziałam ze znajomymi na pomoście... w pewnym momencie zostałam z facetem do którego zawsze miałam słabość, lecz to nie był mój narzeczony... on próbował mnie pocałować, ja mówiłam że nie chcę, że nie powinniśmy, ale w pewnym momencie uległam i pocałowaliśmy się, to był moment, ale jak wiele zmienił w moim życiu. Uświadomiłam sobie że nie jestem fair wobec samej siebie... Od około pół roku moj facet jest tak chorobliwie zazdrosny o mnie, że nie pozwala mi chodzić nigdzie samej, jest zazdrosny nawet o klientów którzy do mnie przychodzą, a pracuję w banku... Rozumiem zazdrość, ale nie o bardzo dobrych i wieloletnich znajomych... Jemu totalnie odbiło, byliśmy w ciągu ostatnich paru miesięcy na niejednej imprezie, tańczyłam zawsze sama lub tylko z moim facetem, a mimo to po każdej imprezie słuchałam z jego ust słów, że ze mną nie da się nigdzie wyjść, że nie umiem się zachować wśród ludzi, bo podobno prowokuję facetów, mimo że nigdy z nikim nawet nie tańczyłam... z jednym znajomym robiliśmy fotki, jak to na domowej imprezce, to usłyszałam w domu z jego ust ze zachowuję się jak szmata, a to były normalne zdjęcia, bez podtekstów, bez dotykania... Na dodatek mój facet po alkoholu staje się bardzo agresywny, pare razy w życiu uderzył mnie... zawsze mu wybaczałam bo wmawiałam sobie że to moja wina, ale jaka moja wina w tym że on mnie bije?? Nigdy go nie zdradziłam, przynajmniej do ostatniego dnia... Z facetem z którym się całowałam w wakacje chcialam już od dawna się spotkac, porozmawiać, spędzić miło czas, nie chciałam z nim sypiać, bo niby po co... skoro mam faceta (dodam że jestem zaręczona od 3 lat a od 2 lat mieszkam z narzeczonym w mojej kawalerce w większej miejscowości). SMS-owalam z tym kolegą, az wkoncu ktoregos dnia pojechalam do niego, spotkalismy się, i uprawialismy sex, podobalo mi się, poczułam taką przyjemność której nie czułam już od kilku lat... on był taki czuły... co prawda nie był to długi i namiętny sex, ale już dawno się tak nie czyłam jak wtedy... i najgorsze jest to że wogóle nie mam wyrzutów sumienia, może dlatego że już od pewnego czasu zastanawiam się czy nie byłoby lepiej zakończyć ten związek, zerwać zaręczyny i rozstać się... pewnie powiecie że jestem szmatą bo go zdradziłam, ale większość naszych znajomych widzi że między nami się nie układa, nie umiemy się dogadać, kłócimy się, na imprezach nie mogę się nawet pobawić ze znajomymi bo zaraz mnie szarpie za rękę, nie pozwala mi tańczyć bo "inni się na mnie gapią", nie ukrywam, nie mam złej figury, jestem szczupła, staram się dbać o siebie, nie jestem piękna, ale znalazłabym szybko innego faceta.. tyle że ja chyba wolałabym być całkiem sama... mieszkam z narzeczonym ale czuję się jakbym mieszkała z kimś zupełni obcym, non stop słyszę wyrzuty na mój temat, że źle się ubieram, bo faceci się na mnie gapią, to zapytałam czy mam ubrać worek na śmieci żeby było dobrze, to odpowiedział mi że gdybym się tak nie uśmiechała do wszystkich i nie dawała wszystkim nadziei to by tak nie było... ale jakiej nadziei?? Straciłam z nim dziewictwo w wieku 17 lat, i do tej pory był moim jednym jedynym facetem w łóżku, parę dni temu przespałam się z kolegą, facetem który zawsze mnie pociągał, już kiedyś mieliśmy okazje ale ja nigdy nie chciałam, ale tym razem czułam się zagubiona, skrzywdzona... Bo jak sobie pomyślę co będzie za kilka lat... a jak będę miała z moim facetem dziecko, i on je uderzy?? Nie wybaczyłabym sobie tego...

Od kilku miesięcy zastanawiam się czy być z moim facetem czy nie, mam wrażenie że już go nie kocham, ale nie dlatego że nie chcę, tylko chyba już nie umiem go kochać za to wszystko co zrobił... jestem młoda, on też... on przez pierwsze 5 lat jak ze mną był non stop sam imprezował, ja siedziałam ciągle sama w domu z rodzicami, olewał mnie... czasem gdzieś zabrał żeby nie było, teraz jeździmy na imorezy zawsze razem, zawsze jest przy mnie a mimo to zachowuje się jak furiat... nie przyjdzie powiedzieć mi nic miłego, żeby pokazać innym że jestem jego kobietą, tylko wyszarpie mnie od ludzi, potraktuje jak szmatę... często ukrywa swoje zachowanie i zazdrość przed znajomymi, tylko awanturę robi mi w domu... non stop gdy chcę jechać do znajomych (małżeństwem są ) to on ciągle mi mówi, że chcę jechać zeby się innym pokazywać, bo tam są też nasi koledzy... koledzy ktorzy mnie nigdy nie interesowali co nawet widac... ale on zawsze swoje... chcę się ładnie ubierać, wyglądać atrakcyjne, bo jestem młodą kobietą, wielu znajomych mówi że się wyrobiłam przez te pare lat, wyrobiłam w sensie że bardziej wyluzowałam, że wyglądam seksownie... czuję się seksownie, nie ma w tym chyba nic złego, ale dlaczego on mnie tak traktuje??  Boję się reakcji rodziców, ale myślę że zrozumieją...

Trochę to wszystko opisane tak na szybko, pewnie wielu rzeczy nie poruszyłam, proszę o porady co według was powinnam zrobić, zastanawiałam się nad wizytą u psychologa, bo ja się czasem czuję zastraszana... chciałabym z nim być, ale chyba już mu nigdy nie zaufam, zawsze będę myślała że podniesie na mnie rękę, albo że mnie wyzwie... zresztą co do wyzwisk to jest to na porządku dziennym... Niewiem dlaczego daję się tak traktować, może dlatego że niewiem jakby było być samej, woncu tyle lat byłam w związku... prosze o porady, Anka

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026