netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

19 odpowiedzi2 754 wyświetleniazałożony przez ornamental, 19.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Witam,

Pod koniec stycznia zerwałem z moją dziewczyną, z którą byłem w związku rok i 7 miesięcy.
Powód zerwania? Miałem dość kłótni, kłótni z których nie potrafiliśmy wyjść. Czepiała się dosłownie o wszystko, była mega zazdrosna, nie pozwalała na żaden damsko-męski kontakt. Musiałem kłamać, że nie pracuję z żadną dziewczyną, bo byłaby z tego potworna awantura i codzienne kontrolowanie. Przy próbach rozmowy oczywiście krzyk, foch i wyolbrzymianie. Nie dało się z nią na te tematy porozmawiać. Mimo tego, była strasznie piękną, inteligentną i cudowną kobietą. Mamy po 24 lata.
Każda kłotnia oddalał mnie od niej. Czułem się coraz bardziej "pusty".
Szczytem, kiedy już wybuchłem i czułem się jakby moje serce nie miało już jej imienia w sobie, były dwie sytuacje:
1) kiedy to zaprosiłem na facebooku (ehh jak ten facebook potrafi namieszać w związku...) kolezankę do znajomych. Co prawda była to koleżanka tylko "z widzenia", ale nie miałem żadnych złych intencji.
2) kiedy to byliśmy zaproszeni przez mojego znajomego na "domową posiadówkę" przy piwku. Rozmawiałem z nią o tym spotkaniu - strasznie się ucieszyła, gdyż znajomy był z pochodzenia włochem, a ona akurat ten język znała i miała okazję go potrenować.
Kiedy mieliśmy wychodzić, ta przeglądała na internecie modele sukni ślubnych jakiegoś projektanta. Zdenerwowałem się, ale okej... po chwili zaczęła słuchać ulubionych kawałków, a ja oznajmiając że już na nas czas zostałem obsypany kilkoma wulgarnymi słowami i potężnym fochem. Jako iż przez ten okres kłótni stałem się człowiekiem, który na takie reakcje reaguje coś w podobie "nie, to nie", wziąłem ją do samochodu i odwiozłem do domu. No sorry, bardzo ale przy takiej sytuacji chyba nie myślicie, że będę ją całował w rączke i przepraszał za poganianie... Nie te czasy...

No więc... gdy uświadomiłem ją o tym, że mam już dość, że nic do niej nie czuję, że przez to wszyustko poczułem się pusty na uczucia, pusty na cokolwiek, ta zaczeła płakać. Przepraszała. Mówiła, że ona wie... że ona wie że była dla mnie tak okropna. Wielokrotnie powtarzała, że się zmieni, że mnie kocha. Nie pozwoliła mi odejść.
Poprosiłem o danie mi czasu na przemyślenia. I... dała. Aż za dużo. W idealny sposób dała mi jednym słowem o sobie zapomnieć. Zero smsów, zero dzwonienia, zero maili, zero niczego.
No ale ok, pomyślałem, że chyba za bardzo do siebie wzięła to "daj mi spokój", choć tak chyba nie postępuje osoba, która kogoś nadal kocha... hm?
Po jakimś czasie, jak mój przyjaciel do niej zadzwonił (rozmawiali o tym, że chyba jednak powinna coś napisać), ta napisała smsa (był to okres jakiś 3 tygodni od momentu rozstania).

Spotkaliśmy się. Było cudownie. Ta piękna, malutka kobietka znowu w moich oczach. Było to cudowne uczucie. Sama radość spotkania się z nią. Mimo iż przez ten okres nie tęskniłem zbytnio za nią, to jednak te spotkanie rozpaliło mały płomyczek w moim sercu. Ona cały czas płakała - mówiła jak to ciężko jej się teraz pozbierać, nie radziła sobie z niczym. Egzaminy na studniach niepozaliczane, kłopoty w domu... Mówiła, że cały czas myśli o nas, tęskni za dotykiem, pocałunkiem. Widziałem, że było to prawdziwe. Gdy ją chwyciłem za rękę, miała dreszcze. Potrzebowała uścisku, więc ją przytuliłem. Rozmawialiśmy jakieś 6h.

Miałem ochotę na kolejne spotkania. Nie wiedziałem sam czy jeszcze ją kocham, ale na pewno nie była to ta sama miłość co na początku - żywiłem nadzieje, że jednak poprzez jej zmianę, mogę pokochać ją na nowo.

Intensywność spotkać wzrosła. Był etap, że nawet codziennie (tak jak wcześniej) się widywaliśmy.
Gdy myślałem, że jest już dobrze i chciałem się znowu poświęcić, przyszło pewne załamanie z mojej strony...

Spotkaliśmy się w gronie moich znajomych. Oba ich bardzo dobrze znała. Siedzieliśmy przy piwie, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Nagle zobaczyłem, że z kimś sms'uje. Myślę "ok, niech robi co chce". Stało się jednak to dość intrygujące i wręcz dokuczliwe, gdy wychodziła zapalić specjalnie by z kimś popisać. Nie wytrzymałem - spytałem z kim tak ciągle pisze, odpowiedziała, że nie powinno mnie to interesować. Zamurowało mnie. Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi, zwłaszcza, że nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Nie przestałem, dopytywałem. Za którymś razem powiedziała mi, że pisze z koleżanką. Uwierzyłem jej.
Spytałem tylko czy mogę zobaczyć tego sms'a. Obraziła się, coś burknęła pod nosem, ubrała się i wyszła.
Zaraz zadzwoniła do mnie jej inna zupełnie koleżanka - powiedziała, że moja właśnie z nią pisała. Napisała do niej cokolwiek i tak zaczęła pisać specjalnie, by wywołać we mnie zazdrość.

Gdy to usłyszałem, poczułem się, jakbym spotykał się z 15-sto latką (nieobrażając oiczywiscie nikogo), ale przyznajcie, że takie zachowanie nie jest godne prawdziwej, dojrzałej kobiety. Nie uzyskała mojej zazdrości - wrecz przeciwnie. Pozwoliła na to, że jej szansa w moich oczach drastycznie zmalała.
Przepraszała mnie za to przez następne 5 dni. Po tych pięciu dniach pozwoliłem jej, żeby do mnie przyszła.
Rozmawialiśmy o tym zachowaniu. Wybaczyłem jej, choć powiedziałem, że mnie to zabolało. W nocy tego dnia spała u mnie. Kochaliśmy się. Było pięknie. Rano zawiozłem ją do domu.

Na drugi dzień w ogoóle się do mnie nie odzywała z rana. Po pracy (ok 14:00) zadzwoniłem do niej - mówiła, że myje włosy, na pytanie dlaczego (spytałem z głupoty), powiedziała, że widzi się z kolezanką. Szlag mnie trafił. Spytana czemu mi nic nie dała znać, odpowiedziała, że wiedziała że nie mam czasu, bo w pracy byłem... Wcześniej jak była taka sytuacja to pisała mi od razu smsa z pytanie czy w ogóle ją puszcze, albo czy nie mam nic przeciwko temu. Tym razem postawiła mnie przed faktem dokonanym. Czy tak zachowuje się kobieta, która mnie kocha i stara się obudzić we mnie moją miłość do niej?

Co do tych dwóch powyższych sytuacji (wizytą z kolezanka i "akcją zazdrość") jestem pewien że mówiła prawdę. Wiem, bo ją znam. Chodzi mi tylko o jej postępowanie, o jej zachowanie. Traktuje mnie jakby miała mnie głęboko w dup**!

Jak myślicie drogie Panie, co ona chce mi takim zachowaniem pokazać? Co chce wskurać?

P.S Przez ten cały dzień jak się z tą koleżanka widziała napisała mi tylko smsa jak już wróciła do domu (widział ją nawet mój kumpel w autobusie jak wracała od tej koleżanki), a dzisiaj od samego rana się już nie odzywa... Hm.. może nie odzywa się, bo nie odpisałem na wieczorne "dobranoc"?

Ehh... co ja mam robić? Sam nie wiem co czuję. Wiem, że jak znowu ją zobaczę to będę radosny, ale wiem też, że nie na długo. Co ona ode mnie chce?! Jak wg Was kobiety, wygląda ta cała sytuacja, moje zycie z nią?

2

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Oczekujesz, że ona będzie się pytała o zgodę na wyjście z koleżanką? Czy ją "puścisz"? Przy czym, jak rozumiem, mieszkacie oddzielnie?
I to takie straszne, że wyszła bez pozwolenia?
Chcesz, żeby zachowywała się jak kobieta, to przestań traktować ją jak dziecko.

3

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Nie, nie oczekuje tego. Ale skoro jej na mnie zależy to mogła by przynajmniej mnie jakoś poinformaować wcześniej o tym fakcie.
No, chyba że to coś jest ze mną nie tak, ale gdybym ja bym w takiej sytuacji jak ona, to starałbym się, aby wszystko było w porządku, żeby osoba którą kocham widziała że mi na niej zależy, a nie - tak jak to ona pokazuje - miała ją w głębokim poważaniu...
Ale tak jak mówie - nie wiem co myśleć, dlatego pytam o radę Was.

Ja z nią zerwałem. Ja to zakończyłem. Ona próbuje to naprawić (przynajmniej tak mówi), chce aby było tak jak przedtem.
Więc pytam - to ja się mam starać, czy ona? ona chce zmienić moja decyzje, ale tego nie robi.
Więc pytam ponownie - czemu mówi, a tego nie robi?

4

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Mam podobna sytuacje tez chłopak mnie zostawił, bo zachowywalam sie bardzo podobnie jak twoja dziewczyna, płakałam, prosilam zeby wrocil, mowilam jak bardzo mi zalezy. Dalej tak jest, nie rezygnuje. Walcze, pisze, pytam co robi.

Jesli sie kogos kocha bardzo mocno, nie rezygnuje sie z tej osoby

5

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

"Ja z nią zerwałem. Ja to zakończyłem. Ona próbuje to naprawić (przynajmniej tak mówi), chce aby było tak jak przedtem.
Więc pytam - to ja się mam starać, czy ona? ona chce zmienić moja decyzje, ale tego nie robi.
Więc pytam ponownie - czemu mówi, a tego nie robi?"

przecież tutaj masz odpowiedź - niby zerwałeś, a w sumie panienka bez większego trudu Ciebie odwróciła, to i na "atrakcyjności" straciłeś... co łatwo przyszło, szybko traci na wartości...

6

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

gen - chyba właśnie tak jest...
Chyba jestem dla niej zbyt miły, może powinienem być bardziej stanowczy?

Na pewno nie chce kończyć naszej znajomości, ale boje się, że jak ją znów zobacze, to znowu wszystko we mnie zmięknie.
Pytanie jednak z mojej strony jest takie - po co ona to robi? Kobiety, proszę... wytłumaczcie mi jej zachowanie, chciałbym to zrozumieć.

7

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

"Chyba jestem dla niej zbyt miły, może powinienem być bardziej stanowczy?"

teraz to jest drugorzędne, cały problem zaczął się w momencie Twojego powrotu... bo niby wielce zerwałeś i co??? panienka pstryknęła, dosłownie pstryknęła paluszkami i Twoje postanowienie poszło się sadzić... wcale mnie nie zdziwi, jak teraz laska to zakończy... i będzie to definitywne... powód nieważny...

8

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Nie słuchaj gen'a po głupoty pisze. Z mojego punktu widzenia (kobiety) to tak:

1. Ona z jakiegoś względu czuje się zagrożona, mało ważna w Twoim życiu stąd ta zazdrość i chęć wzbudzenia jej u Ciebie (smsowanie z kumpelą). Albo też ma taki charakter, że jest zazdrosna i już..ale raczej to pierwsze..może nawet nieświadomie gdzieś tam mało zwracasz na nią uwagę w towarzystwie np? Nie chodzi tu o słowa, ale gesty!
2. Co to ma być, że Ty musisz się namyślić i czekasz aż ona napisze???? Przez 3 tygodnie???? Mój drogi..jakby ktoś ze mną zerwał, ja płacze i przepraszam...słyszę "daj mi spokój, zastanowię się" to ja faktycznie daje spokój i czekam aż się namyślisz...a nie nękam Cię telefonami i stoję pod Twoimi drzwiami. A w domu płaczę w poduszkę, bo takie są kobiety!!!!
3 Pogadajcie o swoich uczuciach w prost, zapytaj czego ona się boi, co Tobie nie odpowiada (nawet po alkoholu-będzie szczerze tongue), a nie załatwiajcie swoich spraw przez innych hmm
4 Względnie usuńcie konta na srajbuku.

9

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Ona po prostu chce wzbudzić w Tobie zazdrość, chce, żebyś sam zobaczył, że tak naprawdę bardzo jej potrzebujesz i chcesz z powrotem smile Tak, dziecinne, ale wiele kobiet tak by się właśnie zachowało. I trzeba przyznać, że jej taktyka poniekąd działa, bo się wkurzyłeś, czyli jesteś zazdrosny i Ci zależy smile A skoro Ci zależy, to także będziesz się starał do niej wrócić. Niemniej jednak nie rozumiem zupełnie dlaczego masz do niej pretensje, że wyszła z koleżanką bez Twojego pozwolenia. No ja Cię proszę: nie jesteście razem, więc nie masz prawa jej dyktować kiedy i z kim się ma spotykać, a nawet gdybyście razem byli to... obowiązuje ta sama zasada: każdy spotyka się z kim chce i kiedy chce, bo jest wolnym człowiekiem. Zarzucałeś jej, że była zazdrosna i ciągle Cię kontrolowała. A co Ty w takim razie teraz robisz jak nie kontrolujesz? Wypytujesz gdzie i z kim była, chcesz jej czytać smsy... I Wy macie po 24 lata? Aż mi się wierzyć nie chce.

10

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?
ornamental napisał/a:

Nie, nie oczekuje tego. Ale skoro jej na mnie zależy to mogła by przynajmniej mnie jakoś poinformaować wcześniej o tym fakcie.

Ale po co? Nie mieszkacie razem, przez 3 tygodnie żyliście bez żadnego kontaktu, dopóki ona się nie odezwała, a Ty masz pretensje, bo bez Twojego pozwolenia wyszła gdzieś z koleżanką.
Ty jesteś w porządku?

11 Ostatnio edytowany przez Vuk (2013-02-20 06:07:06)

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Dobre: awanturnica-manipulatorka i dyktator-zazdrośnik. Kroi nam się forumowa mydlana opera tongue

12

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

byłam w podobnej sytuacji co ty. facet mnie rzucił, argumentował to całkiem podobnie jak ty, że się wypaliło itp. bardzo chciałam go odzyskać, kochałam go, obiecywałam, że  bede sie starać zmienic na lepsze. po 3 miesiącach wrocilismy do siebie. jednak zwiazek juz nie był taki sam. mimo, że to on zerwał i pozwolił mi wrócic to ja się nie cieszyłam z tego tak jak myslalam, ze bede sie cieszyc. tzn cieszyłam sie, że go odzyskałam, ale to juz nie był ten sam zwiazek co przed rozstaniem. juz była na nim rysa, juz się tłukł, a to co mielismy teraz to już tylko było sklejanie rozbitej wazy. Wrocilam do niego, przez pierwsze tyogdnie staralam się, on wykazywał zero zainteresowanie, jakby pozwolił mi do siebie wrócić "z łaski". ja byłam inicjatorką wszystkiego, spotkan, seksu, wyznań, rozmów. a on był bierny bo był "ponad mną". nie robił mi żadnych przykrości z premedytacją, oj nie, po prostu on własnie tak JAK TY chciał, żebym ja WALCZYŁA O NIEGO, STARAŁA SIĘ. ja dostawałam w zamian za to co?-guzik:) bo prostu neutral.obojętność na moje zachowanie, nie wiem jakaś kara? obojętnie. byłam na "przegranej pozycji", zdominowana, "ustawiona".
Powrót po rozstaniu mój drogi oznacza wybaczenie sobie win i rozpoczęcie wszystkiego od nowa, mozna owszem wyciagac lekcje z przykrych wydarzen, ale trzeba WYBACZAĆ. a ty nie wybaczyłeś swojej dziewczynie.
Nasza historia skonczyła się tak, że ja nie wytrzymałam, on zabił całą moją miłość i odeszłam od niego po kilku miesiącach od powrotu.

13

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?
Calesi napisał/a:

Ona z jakiegoś względu czuje się zagrożona, mało ważna w Twoim życiu stąd ta zazdrość i chęć wzbudzenia jej u Ciebie

myślę że coś w tym jest.
jeśli naprawdę chcecie być ze sobą , porozmawiajcie w jakiejś spokojnej atmosferze, aby nic Wam nie przeszkadzało , spokojnie bez nerwów bez złośliwości, wyjaśnijcie, postanówcie, Ty określ się pierwszy czego pragniesz a później pozwól jej mówić.

14

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Próba odbudowy związku powinna leżeć po obu stronach, a nie tylko po jednej. Nawet jesli zawiniła tylko jedna strona. Ona czuje , że ty się nie starasz, może czuje, że ci nie zależy. a nie ma nic bardziej przykrego i demotywującego dla kobiety niż  to, że jej partnerowi nie zależy. także nie traktuj jej obojętnie tylko dawaj jej od siebie, bo dostaje się tyle ile się daje od siebie, zobaczysz postaraj się troche, a ona na pewno ci się odwdzięczy. jak mój facet był obojętny to ja też sie taka stawałam, jak mój facet okazywał mi zainteresowanie, ja też się interesowalam.

15

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

sosenek - rozumie, ale w moim przypadku, kiedy to ja zerwałem, to ja jestem prowokatorem do rozmów, seksu, spotkań. Ona jest bierna. Rozumiesz? Dlatego właśnie to mnie dziwi. Nie byłoby tego posta tutaj gdyby nie te zdziwienie z mojej strony.
ona chce naprawić, chce by było dobrze, a nic nie robi! Rozumie, gdyby wersja była tak jak w Twoim przypadku - tutaj jednak jest na odwrót...

16

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

hmmm, a moze ona gdzies wyczytała jedną z wielu typowo pupularnych bzdur jaką jest "olej go, to on bedzie o ciebie zabiegał", albo stosuje to za namową jakiejś koleżanki. nie wiem co może się w jej głowie rodzić. może za szybko do siebie wrociliscie, nie było czasu na przemyslenia...zdecydowanie musicie o tym wszystkim porozmawiać.

17

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

jedyne co cie mogę zapewnić to to, że ona na pewno jest skrzywdzona tym, że ją zostawiłeś. jej zachowanie z tego wynika, tyle tylko że jest jakieś nielogiczne i niezrozumiałe, nic tu nie pomoze tylko ROZMOWA ROZMOWA ROZMOWA...

18

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?
sosenek napisał/a:

Próba odbudowy związku powinna leżeć po obu stronach, a nie tylko po jednej. Nawet jesli zawiniła tylko jedna strona. Ona czuje , że ty się nie starasz, może czuje, że ci nie zależy. a nie ma nic bardziej przykrego i demotywującego dla kobiety niż  to, że jej partnerowi nie zależy. także nie traktuj jej obojętnie tylko dawaj jej od siebie, bo dostaje się tyle ile się daje od siebie, zobaczysz postaraj się troche, a ona na pewno ci się odwdzięczy. jak mój facet był obojętny to ja też sie taka stawałam, jak mój facet okazywał mi zainteresowanie, ja też się interesowalam.

Cytat z pierwszego wpisu autora:
"Powód zerwania? Miałem dość kłótni, kłótni z których nie potrafiliśmy wyjść. Czepiała się dosłownie o wszystko, była mega zazdrosna, nie pozwalała na żaden damsko-męski kontakt. Musiałem kłamać, że nie pracuję z żadną dziewczyną, bo byłaby z tego potworna awantura i codzienne kontrolowanie. Przy próbach rozmowy oczywiście krzyk, foch i wyolbrzymianie. Nie dało się z nią na te tematy porozmawiać. Mimo tego, była strasznie piękną, inteligentną i cudowną kobietą. Mamy po 24 lata.
Każda kłotnia oddalał mnie od niej. Czułem się coraz bardziej "pusty"."

Czy Wy Drogie Panie wierzycie, że panienka się zmieni???, przecież to ukształtowana kobieta, a nie nastoletnia podfruwajka... Facet zacznie ustępować "pod nią", i po zawodach będzie... Wszystko wróci na stare tory...Zresztą, ktoś powyżej fajnie napisał - tam już jest rysa, i będzie... jak dla mnie, to panienka jest nie do końca szczera w tym swoim przeobrażeniu, więcej cyrku i teatru niż faktu... tylko dlaczego??? bo jakoś nie wierzę w tę jej nieśmiałość/niepewność... Panienka chyba lubi dominować i za pępek świata robić...

19

Odp: obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Mowisz o jej zazdrosci o Twoja osobe, ale Ty rowniez jestes zazdrosny do tego stopnia ze kazesz jej meldowac swoje wyjscia do kolezanki, wg mnie to jest smieszne i dziecinne...

skoro jestescie ze soba tyle czasu oboje sie kochacie to oboje zaslugujecie na to by sobie ufac, skoro wychodzi z kolezanka to ma do tego prawo, Ty tez pewnie spotykasz sie z kolegami. ona przegina z zazrdroscia jesli chodzi o Twoja prace- bo przeciez wiadomo ze w zyciu codziennym spotyka sie wiele osob plci przeciwnej i nie powinno sie byc o te osoby zazdrosne przeciez nic z kolezanka z pracy nie robisz, nie bedziesz sie seperowac od ludzi - bo ona tak chce, jestes z nia wybrales ja wiec niech uwierzy w Twoje szczere uczucia:)
postaraj sie by  jej to ukazac i udowodnic ze dla Ciebie liczy sie tylko ona!

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » obietnice poprawy, czy aby na pewno? o co jej chodzi?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026