netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

moja historia..

34 odpowiedzi4 781 wyświetleńzałożony przez emilia 19921992, 16.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: moja historia..

witam. późna godzina już,ale ja spać nie moge... więc może  na początek choć pewnie nikt tego nie przeczyta. mam na imię Emilia , mam 21 lat. Kiedy miałam 14 lat moja mama odeszła od naszej rodziny tj.od mojego ojca i brata Oktawiana. odeszła do właściciela stadniny. Mój ojciec jest prawnikiem matka jest dentystką. była tak zakochana , że na nas w ogóle nie zwracała uwagi. odeszła i nie widzialam jej ponad rok. kilka razy zadzwonila. slyszalam ze strzepow rozmow między ojcem a jego siostrą od czasu do czasu że baluje z kochankiem to tu to tam..  próbowalam dzwonic pisalam listy na adres jej praktyki , myslalam ze to moja wina...  po ponad roku obiecala wpasc na urodziny mojego 3 lata mlodszego brata. on tak czekal... kolegow zaprosil a ona zadzwonila ze źle sie czuje. potem wydalo sie ze byla na imieninach u kolezanki. w tym czasie caly czas nami zajmowal sie tata gotowal nam pral staral sie bardzo choc poczatki heh byly rozne xd ale okropnie tesknil za nią posiwial. oni byli dobrym malzenstwem... wiec jak nie przyszla wiem ze to zabrzmi obrzydliwie ale..znienawidzilam ją z calego serca..z calego.. naprawde. po kolejnym roku mamcia kochana zdecydowala wrocic na łono rodziny. jakby nic sie nie stalo...  ojciec brat i reszta rodziny nawet dziadkowie z obojga stron (ktorzy wczesniej zerwali z nią kontakty przez to co zrobila) powitali ją z otwartymi ramionami a ja.. ja nie potrafie. brzydze sie jej. nienawidze.i tak bylam na terapii nieskutecznej dość.w międzyczasie matka zachorowala na raka piersi .. bylo mi przykro i dalej jest bo wiem ze cierpi..ale nie wybacze ... nie umiem.. ona mi ciągle placze p rzeprasza robi scenki przy znajomych probuje przytulac..  ja jej nie chce. rodzina teraz mnie pietnuje ze jestem walnieta ze matka jest chora a ja jej nie wspieram.. studiuje nie mieszkam z nimi ojciec sie zmienil mowi ze jestem nienormalna a babcia w dzien babci jak przyszlam zyczenia zlozyc ze jestem bez serca.. chlopak mnie  po 3 latach zostawil bo jestem :suka bez serca .on ma super rodzicow jest bardzo rodzinny.nie rozumie mnie.  jestem tak zlym czlowiekiem? suka bez serca? przepraszam ze sie tak rozpisalam.pozdrawiam

2

Odp: moja historia..

bez watpienia matka zrobila ci krzywde, pewnie nawet nie jestem w stanie wyobrazic sobie jak sie czujesz
rozumiem ze znienawidzilas, uwazam ze to obrana przed miloscia do matki, aby o niej zapomniec bo zapewne sobei wymyslilas ze nienawiesc jest lepsza od milosci ktorej matki wtedy niechciala, po prostu to byla obrona a teraz mimo ze mama sie wrocila ty tak nadal urzywasz obrony, zapewne sie boisz ze znow ucieknie...
   skoro psycholog ci nie pomogl(choc moim zdaniem trzeba zmienic specjalisty i nadal probowac) to sporobuj pogadac z DOBRYM ksiedzem o wybaczaniu itdp to nie bedzie kazanie jesli znajdziesz dobrego ksiedza.

moim zdaniem okropnie niszczysz siebie, szkoda mi ciebie ze tak sie niszczysz, te uczucie nienawisci cie zniszczy a jesli mama jest chora to nie uwazasz ze zycie ja juz pokaralo ty juz nie musisz? pomysl tak uczuciwie a gdyby jutro mama umarla jak bys sie czyla? jak bys sie czula ze nie pogodzilas sie z mama?? zacznij malymi krokami, pogadac z nia, nastepnego dnia moze zjedzcie razem obiad i tak pomalu bo to uczucie moze z ciebie zrobic stara, zgoszkniala stara panne

3

Odp: moja historia..

z księdzem? ja  sie spowiedzialam z nienawisci do niej to mi rozgrzeszenia nie dal.naprawde.. w te klimaty juz nie wchodze raczej.. ona ma cos jeszcze z tym zdrowiem. i jak miala zapaść czy cos takiego to ja pojechalam doszpitala i jak lekarz powiedzial ze jest źle to bylo mi przykro owszem ,i jakby umarla tez by mi bylo przykro ,ale ...  jak o tym mysle to nie mam jakiegos strachu..  ja jej nie chce karac .  nie chce jej w moim zyciu czego ona  i reszta nie moze zrozumiec ... nazywaja mnie glupia rozpuszczona panna ktora ma same glupoty we lbie...   nie maja do mnie szacunku.. a ona mi potrafi tak plakac w sluchawce ze ze raz mojej kolezance bylo jej zal a mnie nie.. ja nie mam do niej zadnych  dobrych uczuc i kolejna terapia nie pomoze...pozdrawiam

4 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-02-16 12:01:05)

Odp: moja historia..

A ja Cię doskonale rozumiem - nas zostawił ojciec gdy miałam dziesięć lat. Obecnie mam dwadzieścia jeden. Dwa lata temu okazało się , że nie żyje. Było mi przykro , ale mam żal do niego nadal. I to się raczej nie zmieni. Nie potrafię mu wybaczyć. Z tyloma przykrościami przez niego musiałam się zmierzyć.  A to bardzo dużo jak na małe dziecko , które nie za bardzo rozumiało , dlaczego tak ważna osoba w życiu nas  zostawia. Nawet dochodziło do tego , że się obwiniałam.

Doskonale więc Cię rozumiem , i nigdy nie nazwałabym taką osobę "suką czy innym nieodpowiednim słowem.  Nie obwiniaj się więc , bo nie masz o co.
Jeśli będziesz chciała pogadać to daj znać wink
pozdrawiam.

5

Odp: moja historia..

Żal mi Ciebie naprawdę. Nie uważam, że jesteś suką.
Ale żal mi też Twojej matki, nie jako matki jako osoby. Mimo, że po prostu poniosła konsekwencje swoich działań,i ma złą z Tobą relacje.

6

Odp: moja historia..

moj kolega od ponad 2 lat wychowuje sam synow, matka odeszla do alkoholu, rozowdl sie z nia, z czasem okazalo sie jak wykozystywala chlopcow aby np zebrali po klatce o piniadze na wodke, teraz on zmaga sie z zadluzeniami ktore ona narobila...
tak czy siak martwie sie ze chlopcy tak jak ty znienawidza ja, owszem byla straszna, zal mi kolegi ze ma tak ciezko i chlopcow ze maja taka matke a sa tak spragnieni milosci ale wiem ze nienawisc niszczy i choc ta matka byla okropna tak jak i wtoja to nie nam osadzac, ludziom bardzo latwie idzie oskarzenie, ze cos jest biale lub czarne ale jakim prawem? sami jestesmy bezbledni??

wydaje mi sie ze wypaczyc nie musisz ale sprobuj oddzielic to co bylo gruba kreska i zyj dalej, miej z matka poprawne, urzedowe stosunki, z czasem zobaczysz ze zyc ci sie bedzie lepiej

7

Odp: moja historia..

czesc dziewczyny. dzieki bardzo ,że odpisalyscie.  bede okolo 20.teraz musze leciec na świetlice srodowiskowa bo daje tam dzieciom korepetycje ale bede pod wieczor .mam nadzieje ,że któraś wpadnie pogadac. pozdrawiam i życze Wam milego dnia :-)

8

Odp: moja historia..

hej dziewczyny. masakra. myslalam pogadac jakos z tata dogadac sie ale tak sie zaczal na mnie drzec mowic takie rzeczy ze normalnie jak ciezko mnie zlamac tak wtedy sie rozwylam na caly glos.. moj wlasny ojciec ... najgorsze ze zakluczyl dom a klucze schowal i wepchnal mnie do pokoju mamy... strasznie mna szarpal nigdy wczesniej tak nie robil. prosilam zeby mnie wypuscil ale on ze nie ze poki ja nie przeprosze mamy to stad nie wyjde...  matka probowala mnie uspokajac glaskac bo ja az czkawki dostalam ale ją odepchnelam. zaczelam mowic gorsze rzeczy niz ojciec do mnie. i w koncu ona poprosila jego zeby mnie wypuscil.  na sama mysl wybucham placzem... pozdrawiam

9

Odp: moja historia..

Witaj . życzę Ci dużo siły i odwagi aby mamie wybaczyć ,wiem że jest to cholernie bolesne bo przecież matka i córka są jak jedność kochające się istoty gdzie jedna rozumie drugą taki facet jak ja  i inni nawet w połowie tego nie zrozumieją więc Twojemu tacie też potrzebna jest pomoc psychologa .Ale o nim nie chcę pisać Ty jesteś ważna, w mamie miałaś oparcie zrozumienie i miłość która do pewnego momentu rozkwitała kiedy to w jej życiu pojawił się inny facet .Poczułaś się wtedy odrzucona zdradzona świat zawalił się Tobie spod nóg.Jest to bardzo trudne i musisz żyć z tym dalej, powinniście jakoś stopniowo do siebie dotrzeć zapominając co było kiedyś.Przecież mama nosiła Cię pod swym sercem ,Ty kiedyś też będziesz miała dzieci .Tamten zostawił ją bo zapewne się mu znudziła albo dowiedział się o chorobie , niech spada .Nic na siłę nie zrobicie ,jesteś pełnoletnia odseparuj się ,wyprowadż do koleżanki niech opadną emocje i życie nabierze kolorów.Wiem co mówię a tak bardzo bym chciał aby moja córka do mnie przyszła i mojej żony i nas przytuliła - wybaczyłem już jej to co zrobiła tylko czekam aby jej to powiedzieć ( pisałem o tym na forum)Mama Twoja ma Ciebie Twojego brata i męża Twojego tatę który jej wybaczył jakoś tą gorycz przełknął  .Tylko ma Was nikogo innego- przecież wróciła .Każdy popełnia małe i duże błędy .Pozdrawiam i trzymaj się

10

Odp: moja historia..

Emilio współczuję Ci.
Może poczekaj , aż ta cała sytuacja się wyciszy. Teraz nie warto podejmować żadnych prób. Tak uważam.
Ogólnie rzecz biorąc każdy z Was jest już zmęczony tym wszystkim.
Tak jak pisze Piotr - niech opadną emocje a wszystko się ułoży.
Pozdrawiam.

11

Odp: moja historia..

dziekuje za odpowiedz. nawet jakby mnie uspokoila.. ja wynajmuje mieszkanko z trzema kolezankami one tez studiuja. sama sie utrzymuje kazde wakacje wyjezdzam do londynu pracowac jako kelnerka tutaj w Pl dorabiam jako niania daje korepetycje pracuje jako barmanka  w weekendy no i jeszcze mam dyzury w swietlicy srodowiskowej i w schronisku dla psow. nie chce ich laski.  pamietam jak bardzo chcialam mu zaimponowac i przynioslam mu wyniki z matury z egzaminow. wszystko na rozszerzenie i wszystko na 100% .myslalam ze bedzie dumny ze powie ze super albo cos a on? : ty wiesz co masz zrobic bym byl zadowolony.wszystko sprowadza do matki.  on mowi o mnie nawet dziadkom ze ja mam problemy emocjonalne ktore musze leczyc itd. a ja tak nie mysle.. tzn. nie jestem idealem ale dobrze sie ucze nie pale nie pije nie ćpam  prawo jazdy zdalam za pierwszym razem na autko malutkie zarobilam sama. .mysle ze jestem lubiana. mam przyjaciolki mialam chlopaka ktorego dalej kocham ponad wszystko ale nie bede go zmuszac by ze mna byl... ja serio nie jestem jakas patologia.. nie żale sie nikomu nie opowiadam co sie dzieje .malo kto wie z moich znajomych o mojej matce. jak sa rodzinne uroczystosci to ja sie kulturalnie zachowuje nie dre sie nie wyzywam. przeciwnie.nie chce im robic wstydu.ustane do zdjecia podziele sie oplatkiem..ale to tyle co moge dla matki zrobic. czy moze serio cos ze mna jest nie tak?pozdrawiam..

12 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-02-17 00:29:15)

Odp: moja historia..

Ambitna z Ciebie dziewczyna - wzięłaś na siebie bardzo dużo zajęć.
A tak poza tym jesteś strasznie zagubiona , już nie wiesz czy robisz dobrze , czy robisz źle.

Ja Ci powiem tak - postępuj według swojego sumienia. Jesteś dorosła , mądra , pracowita - radzisz sobie bardzo dobrze.
Póki co proponuję byś odpoczęła od rodziny i na spokojnie raz jeszcze wszystko sobie przemyślała.
pozdrawiam.

13

Odp: moja historia..

ja Cie poniekad rozumiem.
jak masz ochote zajzyj na moj watek, to Ci troszke naswietli moja sprawe,bo nie chce mi sie drugi raz to pisac http://www.netkobiety.pl/t49898.html
moj ojciec tez jest chory, na serce, nie wiem ile mu czasu zostalo... na szczescie mnie nikt nie zmusza do tego, zebym go przepraszala. bardzo malo oosob z rodziny wie o tej sytuacji, ze mnie pogonil z domu. ale teraz poniesie tego konsekwencje. i wiesz co Ci powiem? mnie ta sytuacja z ojcem niestety tez cholernie zmienila... i zauwazylam to calkiem niedawno...

14

Odp: moja historia..

dziekuje bardzo.ojciec i tak ludziom mowi ze on za wszystko placi za moje zycie . co jest bzdurą.nie zyje moze jak oni ale bez bólu z tego zrezygnowalam. a ciezko jest mi sie odciac . bo jak probuje odetchnac to oni juz wymyslaja. a bo to babcia dzwoni ze dziadek sie zle czuje czy nie zawioze  go do lekarza to ja zaraz lece a tam juz od progu patrze ze z dziadkiem jest ok a babcia znow swoje a moje tlumaczenia jak ja to widze to jak grochem o ściane. minie pare dni juz ciotka mnie  zagaduje potem ojciec znow swoje zaczyna. matka jakby przestala. chyba juz jej nie zalezy . no i dobrze nawet. mnie nie zalezy.ja ich nie chce  wyrzucic z mojego zycia. to im probuje tlumaczyc.  sa moimi rodzicami nie zmienie tego i nie chce. ale musza zrozumiec ze mozemy miec jedynie relacje jakby... dalsze.. czy ja sie za bardzo nie użalam nad soba? hmm... pozdrawiam

15

Odp: moja historia..

mery90 czytalam niedawno twoja historie.. no ale co ja bym mogla napisac .. sama guzik wiem o zyciu  ... ale wspolczuje.

16

Odp: moja historia..

to jest normalne, zostalas zraniona, patrzalas jak brat cierpi, Twoj ojciec, dziadkowie, i najwidoczniej ten zal caly poprostu Cie blokuje...
powiem Ci, ze jak ja szlam do ojca wtedy to mialam nadzieje, ze odzyskam ojca, jednak z drugiej strony nie widzialam juz miejsca dla niego w moim zyciu, mimo wszysztko.. sama nie wiem dlaczego i sama szukam na to odpowiedzi... ale chyba jej nie dostane.zwlaszcza, ze pewnie nawet jak umrze to zrobie tak jak sobie zyczyl, i nawet nie pojde na pogrzeb

17

Odp: moja historia..

mnie jest przykro ze ojciec tak o mnie mowi.. ze jestem psychiczna leniwa. matka mnie nie broni.pewnie go jeszcze podjudza. moj brat chlopak o golebim sercu teraz mi napisal ze ja mam "poryty łeb".  a matka mnie pyta czy przyjde jutro na jej obiad urodzinowy.. co za ludzie.. i jeszcze dzis musialam uczyc dzieci z moim ex.. co za dzien...

18

Odp: moja historia..

Witaj , czytam i nie mogę pojąć Twojej rodziny żle robią zmuszając Cię na siłę do udawanego szczęścia (jak czytałaś mój temat coś na pewno zrozumiesz http://www.netkobiety.pl/t48198.html ) jest to trochę inna sytuacja ale córka moja była bardzo kochana nikt jej nie krzywdził była naszym oczkiem  zakochała się i odeszła a ten czas uleczył rany teraz czekamy aż do nas przyjdzie ,wiem że może do tego nie dojść ale każdy sobie sam układa życie pępowinę trzeba kiedyś uciąć .Zrób tak samo odizoluj się wyjedż nawet do Londynu poznaj fajnego wartościowego chłopaka i zacznij myśleć o sobie i swoim życiu rodzice kiedyś zrozumieją że dzieci odchodzą .Wiem że to przykre i boli ale do starości nie będziesz z nim siedzieć świat stoi przed Tobą otworem .Telefony -zmień numery niech sami nauczą się żyć z własnymi problemami a nie ty stajesz się ich kartą do gry .Pozdrawiam PIOTR

19

Odp: moja historia..

Witaj.   smile

piotr 68 napisał/a:

(...)odizoluj się wyjedż nawet do Londynu poznaj fajnego wartościowego chłopaka i zacznij myśleć o sobie i swoim życiu rodzice kiedyś zrozumieją że dzieci odchodzą .Wiem że to przykre i boli ale do starości nie będziesz z nim siedzieć świat stoi przed Tobą otworem .Telefony -zmień numery niech sami nauczą się żyć z własnymi problemami a nie ty stajesz się ich kartą do gry .Pozdrawiam PIOTR

Piotr dobrze radzi, przemyśl to!

Myślę, że pod wpływem wymuszania na Tobie określonych zachowań przez rodzinę, naciskami, stajesz się jeszcze bardziej zatwardziała w swym gniewie, w poczuciu i przeżywaniu apiać od nowa, porzucenia przez matkę. To są tzw. natręctwa.
Przebaczenie musi w Tobie dojrzeć, ma to być Twoje świadome, a nie ot tak, na pstryknięcie palca, bo inni tak chcą.
Nic na silę!

Pozdrawiam Cię serdecznie.   smile

20

Odp: moja historia..

chcialabym jakos sie odciac wyjechac .mam nawet mozliwosc ale mam studia  do maja mam dyzury w swietlicy...  zostaja wakacje tylko. hehe ale mialam smiesznie dzisiaj. ojciec dzwoni ze zamowil  portret rodzinny u fotografa i mam byc tam na 12 w srode. to mowie ze nie moge bo mam studia ,zajecia itd. on sie rozlaczyl po godzinie zadzwonil i pyta czemu trzasnelam sluchawka ..xd co za czlowiek... heh

21

Odp: moja historia..

cos ci powiem, maz i ja jestesmy skluceni z jego rodzina, po wielu krzywdach jakich nam zrobili oderwalismy sie od nich, zero kontaktu, pare tygodnie temu zmarl dziadek, oczywiscie ze bylismy na pogdzebie, ale teraz teraz to nie ma zandego powodu aby sie z nimi konaktowac, od 6lat znam rodzine meza, wiedzialam ze sa z ogromnymi problemami(alkohol, dlugi, przekrety,kradzieze) przy pomocy im zaczeli krzwdzic nas i nasze dzieci, po okolo2latach przestalam tam sie pokazywac, czyli od 4lat nie widzialam tesciwa, moj maz widywal ja codziennie bo mial dzialalnosc na jej podworku, od 2lat skonczylo sie przez nia i zablokowalismy tel na jej dzwonienie, wyprowadzilismy z mieszkania komunalnego ktore byla na nia i zyjemy sami, w spokoju a oni niech sobie zyja w swoim swiecie.

22

Odp: moja historia..

Jak widać życie to nie bajka....niestety. Współczuję Ci takiej matki, i podziwiam za charakter:) Pozdrawiam.

23

Odp: moja historia..

charakter? heh. ja czesto mysle ze mam najgorszy na swiecie. chcialabym ruszyc jakos do przodu ,ale... ciagle mnie cos zatrzymuje..  mysle czesto ze skoncze jako samotna i zgorzkniala stara panna... mialam super chlopaka ale odszedl bo nie mogl zniesc ze odwracam sie od matki rodzonej. ze mna chyba jest cos nie tak... oni sobie tam zyja jako szczesliwa rodzina a ja tutaj.. jestem juz sama.jeszcze jak byl MIchal to bylo dobrze ale odkad go nie ma...  probowalam grac dobra corke ale mnie az w srodku wyzeralo... swieta spedzilam.sama bo zostawil mnie dzien przed wigilia. jak mi powiedzial ze odchodzi to az mi sie slabo zrobilo..nie wiem co mam robic...

24

Odp: moja historia..

Nie zadręczaj się on nie jest tego wart tego kwiatu to pół światu .Jesteś młoda a z powodu jednego dupka który dzień przed wigilią Cię zostawił nie warto ronić łez .Zobacz sama z boku gdyby Cię kochał tak by nie postąpił koniec i kropka .Za bardzo się użalasz nad sobą zaciśnij zęby i się nie daj rozkruszyć bo to jest najgorsze .Jesteś w wieku mojej córki i tak bym jej doradził wież mi , poza tym nie zachował bym się jak przepraszam Twój  ojciec dupek tylko zrozumiał porozmawiał starał się pomóc i co najważniejsze w całym tym ambarasie przytulił bo przecież każdy ma serce cóż nie ? Pozdrawiam Cię
PS- NIE DAJ SIĘ ZWARIOWAĆ ...

25

Odp: moja historia..

Witam Emilko .

Nie uważam , że jesteś bez serca czy równie coś podobnego , ale
powiedz mi proszę Cię , czy jako dorosła kobieta , która w swoim zyciu będzie
miała rodzinę , nie będziesz się obwiniać o to , że nie wybaczyłaś mamie ?
Że nie zdążyłaś , a mogłaś przecież wybaczyć .

Posłuchaj kochana, mój ojciec może nie odszedł ode mnie, ale krzywdził mnie i
fizycznie i psychicznie, przez wiele ładnych lat, no w sumie do pełnoletności , bił mnie , że
krew się lała , obrażał, że w życiu słów takich nie słyszałam .
Wybaczyłam mu , mimo, że ja na nic takiego nie zasługiwałam wybaczyłam, w sercu
mam żal , i będę mieć do końca życia na pewno .

Druga sprawa , moja mama do dziś nie może sobie wybaczyć, że nie wybaczyła teściowej
krzywdy jaką jej wyrządziła, nie była w szpitalu ani razu, kiedy babcia umierała na raka trzustki .
I wiesz co ?
Ta sytuacja zmieniła moją mamę nie do poznania, wiele zrozumiała, pomaga jak tylko
może , a kiedyś oschła jak cholera była, nic ją nie mogło załamać, dopóki bez
wybaczenia odeszła jej teściowa , a moja babcia .

Uwierz mi , to zmienia ludzi, oczywiście rozumie Twój ból, żal do mamy i
nie będę Ci mówić co masz robić , bo ja np bym wybaczyła .
Każdy jest inny , każdy popełnia błędy w życiu, raz większe, raz mniejsze .

Powiedz mi Emilko, skąd wiesz co Cię w życiu czeka , chciała byś być kiedyś w
takiej sytuacji ze swoją córką ?
... Nie zbadane są wyroki Boskie, a życie doszczętnie potrafi zaskakiwać .

Wiele wytrwałości dla Ciebie życzę .

26

Odp: moja historia..

dzieki za odpisanie. moj eks to nie dupek jeden z najwspanialszych facetow pod sloncem. sama dobroć.dlatego poniekad go rozumiem.. probowal mi pomoc wspieral mnie zawsze moglam na niego liczyc . rozumiem ze mial dosc.  zycze mu szczescia... pewnie kiedys bede miala dziecko ... gdyby ona byla inna.. moze byloby latwiej ale...  nawet nie umie wyjasnic kiedy pytam czemu chociaz nie napisala listu... odeszla bez problemowo i ja nie umiem sobie poradzic z tym... jak pytam to ona tylko milczy albo placze...  jeszcze ten jej eks mieszka w tym samym miescie... widuje go a on jest nienormalny puszcza do mnie oko kiwa glowa na przywitanie a ja go w ogole nie witam  .   stalam rok temu w zime na przystanku a on sie zatrzymal i pyta czy mnie gdzies nie podrzucic...staram sie jakos sobie radzic ale..  Za duzo tego... pozdrawiam

27

Odp: moja historia..

i nie wydaje mi sie ze bym jakos sie uzalala nad soba. chyba jakbym tak robila to bym miala do wszystkich pretensje siedziala u ojca na garnuszku..  na co dzien jestem twarda .. myslalam ze chociaz tutaj bede mogla napisac co mysle..

28

Odp: moja historia..

Emila twoja Mama zrozumiała co zrobiła i żałuje.Jeśli przebaczysz będzie ci lżej na sercu.Jak umrze to będziesz żałować że się nie pogodzilaś

29

Odp: moja historia..

Mandarynka , masz rację .

Emilko, masz u Nas wsparcie , ale też rady, nasze przemyślenia, doświadczenia .
Ty sama musisz wyciągnąć wnioski kochana .

Popatrz , mama płacze, jest jej źle, bo zrozumiała jaki błąd popełniła, może
warto się do niej zbliżyć ? Porozmawiać ?
Spróbuj i napisz Nam jej postawę .

Będziesz miała krok do przodu i może w przyszłości mniej wyrzutów sumienia .
Bo i one Nam ludziom się zdarzają .

30

Odp: moja historia..

Ale co ja mam zrobic? no co? co mam jej powiedziec? po tylu latach..  kiedys spytalam czy zaluje tej milosci do niego.. czy przestala kochac tate .ja wtedy zakochana  do szalenstwa nie zrozumialam jej odpowiedzi:  ze zycie codzienne sprawia ze mezczyzna albo sie zmienia na gorsze albo na lepsze..  powiedziala ze nie wie czy zaluje ze to  nie takie latwe  ... juz mogla mi sklamac ze tak ze zaluje kazdej chwili z nim. moze byloby mi lzej...

31

Odp: moja historia..
emilia 19921992 napisał/a:

dzieki za odpisanie. moj eks to nie dupek jeden z najwspanialszych facetow pod sloncem. sama dobroć.dlatego poniekad go rozumiem.. probowal mi pomoc wspieral mnie zawsze moglam na niego liczyc . rozumiem ze mial dosc.  zycze mu szczescia... pewnie kiedys bede miala dziecko ... gdyby ona byla inna.. moze byloby latwiej ale...  nawet nie umie wyjasnic kiedy pytam czemu chociaz nie napisala listu... odeszla bez problemowo i ja nie umiem sobie poradzic z tym... jak pytam to ona tylko milczy albo placze...  jeszcze ten jej eks mieszka w tym samym miescie... widuje go a on jest nienormalny puszcza do mnie oko kiwa glowa na przywitanie a ja go w ogole nie witam  .   stalam rok temu w zime na przystanku a on sie zatrzymal i pyta czy mnie gdzies nie podrzucic...staram sie jakos sobie radzic ale..  Za duzo tego... pozdrawiam

EMILIA -jest dupkiem i zdrajcą zdradził Cię  i opuścił ,pozostawiając samą sobie z problemem z którym do dziś nie możesz sobie poradzić ,nie chwal go ,bo wybielasz go raniąc siebie .Jeśli by Ciebie naprawdę kochał stałby za Tobą murem i nie odstąpił .Radzimy Tobie jak możemy i staramy pomóc rozumiejąc, sama kroczysz drogą życia jak każdy z nas .Schowaj ten klucz nienawiści złości na inne czasy ,zajmij się sobą pomyśl o sobie stań się na początek w pewnym słowa znaczeniu egoistką .Pomyśl o swojej przyszłości i życiu .Nikt nie zda za Ciebie tego egzaminu . Musimy sobie radzić sami , jeśli masz przyjaciółkę to rozmawiaj z nią ,tu też pisz o swych problemach .Jutro będzie lepszy dzień pozdrawiam Piotr

32

Odp: moja historia..

no dobra  ... zrobilam pierwszy krok. poszlam do jej pokoju. spala wiec podeszlam i sie przytulilam.  i z emocji zaraz usnelam. obudzilam sie czujac jej glaskanie po glowie... nie wiem.moze powinnam zrobic wiecej albo zrobilam jak na pierwszy krok za duzo...  i nie wiem co z tego bedzie. ale jedno wiem: tak bardzo potrzebowalam znow poczuc jej zapach.  i az mi sie przypomnialo jak bylismy w lesie i ja chcialam im sie schowac i po cichu ucieklam.zgubilam sie i godzine lazilam po lesie sama.w koncu usiadlam i sie rozplakalam i nagle poczulam  jak ktos  z calej sily mnie przytula i wtedy wlasnie poczulam jej zapach... i jak teraz zobaczylam jej lzy i uslyszalam: nigdy tego juz nie rob dobrze? . glupoty dla was pewnie przynudzam. ale jest mi lzej i dziekuje za wsparcie.

33

Odp: moja historia..

Myślę, że pierwsze, co powinnaś zrobic to powiedziec sobie 'To ona zawiniła. To ona mnie skrzywdziła. Skrzywdziła mnie też reszta rodziny. Ojciec, który wypiera problem, który karze mnie odrzuceniem za moje słuszne emocje, który niejako zwala winę na mnie." Cała rodzina udaje, że nic się nie stało, a to nie jest normalne. Masz pełne prawo czuc się oszukana i nie masz obowiązku wybaczac, jeśli sama tego nie potrzebujesz.

34

Odp: moja historia..
elodia napisał/a:

Myślę, że pierwsze, co powinnaś zrobic to powiedziec sobie 'To ona zawiniła. To ona mnie skrzywdziła. Skrzywdziła mnie też reszta rodziny. Ojciec, który wypiera problem, który karze mnie odrzuceniem za moje słuszne emocje, który niejako zwala winę na mnie." Cała rodzina udaje, że nic się nie stało, a to nie jest normalne. Masz pełne prawo czuc się oszukana i nie masz obowiązku wybaczac, jeśli sama tego nie potrzebujesz.

Podpiszę się pod tym pomimo że czasem lepiej jest wybaczyć -ale!!! druga strona nie może tego Tobie narzucać i traktować tego jak obowiązek do spełnienia , jak nie wybaczysz to wszyscy będą żli na Ciebie. Może żeby zrozumieli jak pisałem wyjedż gdzieś odizoluj się to jedyne lekarstwo na tą sytuację .Będziesz się dalej sama zadręczała czy mamę dobrze potraktowałam czy to jest dobre czy złe ,oraz czy tatulek dziś mnie przytuli  raczej tego nie robi a będzie wymagał więcej , czy dziadkowie nie będą robić głupiej miny do ich gry (NAJGORSZE JEST SZANTAŻOWANIE).Dużo jest pytań a mało odpowiedzi dlatego życie jest takie dziwne .Nade wszystko to Twoje życie sama nim kieruj -Tym pierwszym krokiem jaki powinien być zrobiony to ich do Ciebie mamy i taty a nie odwrotnie !przecież rodzice dają przykład i uczą swe dzieci dobrze postępować .(Tak na marginesie może przydało by się podsunąć mamie tą stronkę aby sobie poczytała o tym skoro nie docierają do niej i taty inne argumenty -to taka moja myśl.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026