netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

17 odpowiedzi3 213 wyświetleńzałożony przez Natashaa21, 14.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Witajcie !


Piszę tutaj bo, własnie w moim województwie zaczeły się ferie,i wszystko bym oddała żeby jednak je ominąc, i wrócic do szkoły.
Gdy mam pełnosc zajęci i obowiązków ,jakoś dni mijają ..i nie odczywa się tak bardzo samotnosc.
Wciąż jest się zabieganym ,i nie zwraca się uwagi na ludzi wokół.
Aktualnie mam 20 lat, i od kilku dni .. siedzę beszczynnie w domu ..i wgapiam się albo w laptopa albo tv. I tak własnie ,miają mi ferie.
Zdałam sobie sprawe, że nie mam żadnych koleżanek.. ,żadnych przyjaciół..
nie mam nawet z kim wyjśc na spacer, ostatnio sama przeszłam się wokół mojego bloku,bo nie mogłam już wysiedziec w domu.
Fakt, mam kilka znajomych,ale same wiecie jak to jest, każdy ma swoje życie,i od czasu do czasu,gdzieś z kimś wyjdę.
Ale tak na codzień..to jestem sama.. Nie będę też, wypisywac do każdego z propozcyją spotkania ..bo wydaje mi się ,że to troszke nachalne zachowanie.


Kolejna kwestia jest taka.. że jestem singielką , nie mam za sobą żadnych poważnych relacji...i wiem,jestem jeszcze bardzo młoda osobą, i napewno trafie na odpowiedniego faceta dla siebie.
Ale dzisiaj są te przeklęte walentynki.. a ja spędzam je sama.. i odczuwam ,własnie ten brak bliskiej osoby obok siebie.
Po prostu ,potrzebuje bliskosc drugiego człowieka (zwyczajnego przytulenia )..nie mówię o tej fizycznej,bardziej chodzi mi o emocjonalną.
Mimo wszystko nie chciałabym , szukac kogoś na siłe.. bo chyba nie tędy droga.
Ale może warto byloby jakoś pomóc losowi? Nie wiem nawet gdzie ,mogłabym poznac jakiegoś sympatycznego chłopaka?
Bo przyznam się bez bicia,że ja nigdzie nie wychodzę.. a jak już gdzieś mnie ktoś wyciągnie, to poznaje samych buraków (,i podobno jestem zbyt wymagająca , co jest według mojego odczucia ,kompletną bzdurą)

Liczę ,na jakieś wskazówki ,porady..;)

2 Ostatnio edytowany przez malyksiaze2 (2013-02-14 23:28:04)

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Jestem facetem a czuję się tak jak Ty. Jest uczelnia to jakoś leci ale szybko skończona sesja + ferie to raczej średnie rozwiązanie. Co Ci mogę poradzić? Łap każdą okazję do wyjścia. Propozycja spotkania z Twojej strony też jest jak najbardziej ok. Ktoś może nie odpowiedzieć ale za jakiś czas sam się odezwie z rewanżem.

I co ważne - zmień podejście do życia. Czas zacząć odbudowywać stare znajomości i otwierać się na nowe. Masz 20 lat, nie czekaj tylko zacznij działać w tej kwestii. Mi to pomogło, znaczy się pracuję nad tym. Ja przebudziłem się z tym dopiero w wieku 25 lat więc pociesz się tym :0 Pozdrawiam i szczęścia Ci życzę.

ps Mi też brakuje przytulenia. Co zrobić. Nie wiem skąd jesteś ale fajnie było by z kimś porozmawiać. Jeśli jesteś zainteresowana to nie ma problemu przez gg.

3

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

No cóż droga autorko wątku, rozumiem Cię doskonale. Mam podobnie i myślę, że jest nas więcej. W każdym razie nie należy mieć od razu czarnych myśli. Jedni wcześniej kogoś poznają, drudzy pózniej. Nie można z góry przesądzać, że się nie uda. Czasem warto czekać:) Życzę Ci powodzenia. A walentynkami się nie dołuj , dzień jak każdy inny. Zresztą już się skończył wink

4 Ostatnio edytowany przez malyksiaze2 (2013-02-14 23:35:26)

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<
rosalinda08 napisał/a:

No cóż droga autorko wątku, rozumiem Cię doskonale. Mam podobnie i myślę, że jest nas więcej. W każdym razie nie należy mieć od razu czarnych myśli. Jedni wcześniej kogoś poznają, drudzy pózniej. Nie można z góry przesądzać, że się nie uda. Czasem warto czekać:) Życzę Ci powodzenia. A walentynkami się nie dołuj , dzień jak każdy inny. Zresztą już się skończył wink

Z tym tylko, że dużo lepiej iść przed siebie z ludźmi u boku. Mimo pustki braku drugiej osoby obok nas to oni ubogacają nasze a my ich życia. Może podczas tej drogi spotkamy właśnie Tą osobę.

ps Jakbym mógł cofnąć czas o kilka lat to bym nie popełnił błędu odsunięcia się od ludzi i życia wyłącznie swoim życiem.

5 Ostatnio edytowany przez Gordon (2013-02-14 23:37:37)

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Czołgiem !

Ja też jestem samotny. Może nie samotny, ale 'wolny' . Właśnie wrocilem z operetki.. z Mamą byłem big_smile
Tak może to dziwne, ale od czasu do czasu wychodzę z Nią do filharmonii.
Sytuacja wyglada tak, że nie każdy jest na tyle odwazny, zeby zagadac pierwsza lepsza napotkaną kobiete czy faceta. Ja Dzięki Bogu nie mam tego problemu i moge bez zadnych przeszkod (teraz juz tak) poznac dowolna osobe, jezeli mi nie bedzie grozila smile
Ale czemu to zawdzięczam ? Bo wychodziłem do ludzi i pytałem o godzine.. czy zagadywałem na przystanku dowolną osobe czy to w kolejce. Po prostu musisz się otworzyć na ludzi.
A jeżeli chodzi o związek to ja również jestem cholernie wymagający, ale nie odnosnie wyglądu tylko od charakteru. No niestety... taki jestem, pracuje nad sobą, ale nie daje rady.

@Natashaa21 - Sama mówisz, ze nie wychodzisz nigdzie, albo prawie wcale. Nie wiem jak wyglądasz, na pewno jesteś bardzo ładna smile i dlatego zacznij sie pokazywac ludziom. Jak ktoś chce cos sprzedac to reklamuje to jak najlepiej. I co z tego, że ktoś sprzedaje najsmaczniejsze owoce jeżeli ma je schowane w samochodzie czy gdzies w wiadrze i tylko o tym mowi. Po prostu najpierw trzeba się zaprezentować... First Impression ;] To pierwsze wrazenie jest najwazniejsze - dlatego zawsze mam usmiech na twarzy (ale wynika to z charakteru).

Zacznijcie myslec pozytywnie i przede wszystkim zacznijcie wierzyć w siebie. Ten/Ta właściwa przyjdzie w końcu, ale jak bedziecie mieli 30 lat - to mozna troche pomagać losowi. Żartuje smile
Nie napisze, ze będzie dobrze - powtarzam to, bo takie stwierdzenia nie sa w moim stylu, ale optymistycznie mysle i 'pacze' w przyszlosc.
Dacie rade jeżeli się poświecicie i ogarniecie. Od czegos trzeba zaczac. Punktem pierwszym bedziecie WY. Powaznie, zacznijcie od jakichs artykułów na temat pewnosci siebie, akceptacji samej/ego siebie. Moim zdaniem to, ze teraz pograzacie sie w stanie bycia samotnym wynika z tego, ze nie wierzycie w siebie. Czesto wiele spraw trzeba zaakceptowac w mysl zasady "Miej Wy***ne, a bedzie Ci dane" ;]

Trzeba... po prostu trzeba nie zwracać na pewne sprawy uwagi(nie przejmowac sie), ale też powoli pracowac nad sobą.

@ Natasha @malyksiaze2 jak coś to pisz na e-mail. Może coś poradzimy o ile masz ochote i nie przeraza Cie korespondencja przez e-mail. Tylko chce pomóc - zeby nie bylo.
Tak wiem mam 20 lat i malyksiaze2 moze mnie uznac za dzieciaka ;]

Pozdro z Domu

6 Ostatnio edytowany przez malyksiaze2 (2013-02-14 23:51:19)

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Dobrze piszesz Gordon - Twój wiek nie ma tu nic do rzeczy. Lepiej posłuchać młodego jak dobrze prawi niż starego co nie ma nic do powiedzenia.

Tak jak pisałem w innym temacie - poczyniłem działania w moim życiu (samotnika) i one faktycznie się odmieniło. Nic drastycznego ale myślę, że kierunek jest dobry. Najlepszym lekarstwem jest otwarcie się na ludzi.

Czytałem o tej samoakceptacji i jest to podstawa. Nie skupiamy się na swoich (urojonych) wadach tylko idziemy przed siebie i staramy się brać to na co mamy ochotę. A zbierzemy tym więcej ile sami pokażemy owoców z bagażnika.

ps A co do tego zagadywania o godzinę to jak? wink
Przepraszam, która godzina? 17.30. Ok, dziękuję - tak to chyba nie ma wyglądać smile

7

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Hah big_smile
Zobacz... to jest podstawowy model.
Jak widzisz jakąs osobe (najlepiej dziewczyne) na ulicy to po prostu idziesz... tylko tak w miare na przeciw Ciebie... zbey nie bylo, ze zmieniasz kierunak marszu w jej strone big_smile
Zaczepiasz... przepraszam, nie wiesz moze ktora godzina ? i tyle. Na początek to jest dla Wielu Osob ogromnym wyzwaniem. Powaga. Sam mialem z tym problem. To wydaje sie tak proste, ale niech sobie ktoś sprobuje i stwierdzi szczerze czy tak z lekkoscia do tego podszedl. Wiele osob to zrobi od tak, ale inni beda mieli problemy.
To jest dobra baza wypadowa do pytania np. o droge. Moze wyplatac sie z tego rozmowa. Dłuzsza konwersacja, a kolejnym krokiem moze byc np. zaczepienie dziewczyny na przystanku. Zapytaj czy jakis autobus juz byl, bo moze czekasz na niego i czesto sie spoznia. Nie mowie tutaj o podrywaniu - bo to kiepskie, fatalne big_smile
Ale o cwiczeniu swobodnego zagadywania/zaczepiania nieznanych ludzi. Otwarcie na obcych jest podstawa do swobodnego poruszania sie i odnalezienia w kazdej sytuacji. Jezeli cos nam sie przydazy, cokolwiek to wiele osob sie bedzie przejmowac i dzwonic do kogos, po kogos znajomego... a czesto wystarczy kilka zdan do drugiej obcej osoby i problem z glowy.
Ogolnie praktyka czyni mistrza - stare dobre stwierdzenie. Popieram i wprowadzam w zycie przy kazdej mozliwej okazji.
Swobodna i otwarta komunikacja z dowolnym człowiekiem przyczyną sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym. smile

Czołgiem !

8

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Sam pewnie przyznasz, że wielkiej filozofii w tym nie ma ale wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy jaka siła tkwi w takim treningu. Dla samotnika, który rzadko się odzywa sklecenie kilku słów może być kłopotliwe ale dzięki temu przesuwamy u siebie granice jakie już nas nie stresują. Z czasem na co raz więcej możemy sobie swobodnie pozwolić.

Dzięki Gordon i dużo szczęścia życzę wink

9 Ostatnio edytowany przez Natashaa21 (2013-02-15 09:58:33)

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

malyksiaze2 ,Gordon ! Dziękuje wam za odpowiedź.

Właśnie tak się zastanawiam ,czy może moje relacje z ludzimi ,nie są wynikiem mojej niesmiałosc..wręcz chorobliwej?
Od zawsze byłam cichą,spokojna dziewczyną..troche odstawałam od grupy rówieśniczej,i tak pozostało do dzisiaj.
Sama też jestem jednym wielkim kompleksem, mimo że podobno nie jest ze mną aż tak źle,w tej kwestii..no ale ja oczywiście wiem lepiej ;D

Jestem strasznie skrępowana , gdy np` wychodzę z kimś na spacer..(zwłaszcza z facetem)
jeden ostatnio nazwał mnie `beznadziejnym przypadkiem,i więcej się ze mną nie umówił.
Głównie to on ciągnął rozmowe, ja tylko przytakiwałam ..masakra ;O
No i tak zdarza się często, mimo że chciałabym się otworzyc..to jest mi bardzo ciężko,zazwyczaj gdy spotykam się z kims dłuzej,dopiero wtedy wychodzę ze swojej skorupki. potrzebuje więcej czasu,no ale nie każdy go przecież ma.

Lepiej też nie jest ,w relacji z koleżankami..nigdy nie byłam szaloną ,otwartą laską ..która dosłownie podbija świat...więc i nie odnajduje się przy takich osobach.


No i chciałam jeszcze dodac ,że w sobote ,moja znajoma ma urodziny ..no i jestem zaproszona smile Chociaż tego dnia, nie spędze w domu.;D


P.S Jestem z woj.Pomorskiego a wy?:))

10

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Dziewczyny lamentują, że są samotne. Chłopcy lamentują że są samotni. Problem? Problem jest w tym, żeby się spotkali... Gdzie? Na wycieczce, w barze, w klasie, na uczelni... albo w internecie! Tak -- w internecie. Zagrożenie? Trzeba spotkać 99 wrednych ludzi, aby setny/setna był cudowny. Stać kogoś na taką pracę? Poznać i umówić się na sto spotkań?

11

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Jedni sa bardziej przebojowi, drudzy mniej. Zdecydowanie latwiej wg mnie maja Ci pierwsi. Caly czas sie cos dzieje wiec okazji na poznanie kogos jest sporo. A jak ktos jest spokojnieszy to nie pozostaje nic innego jak praca nad swoimi umiejetnosciami w kontaktach miedzyludzkich. To chyba fajnie byc kims takim do tanca i rozanca smile

Ban - nawet nie zdajesz sobie sprawy ile optymizmu powialo z twojego posta. Ktos siedzi w domu, rozmysla a wystarczy tylko tyle (dla niektorych niestety az)

ps Udanej imprezy urodzinowej wink z woj. slaskiego jestem.

12

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

hej, ja tez jestem w takiej samej sytuacji po rozstaniu z moim chlopakiem bedac 4,5 roku zostalam sama, mam znajomych ale to bardziej na uczelni czy tak pogadac ale wieczorami kazdy jest zajety swoim zyciem i nei ma z kim wyjsc pogadac czy isc na piwo i tez siedze calymi dniami przed laptopem czy tv bo nei mam nic innego do roboty a mam 23 lata i najwyzszy czas pomyslec o ustatkowaniu sobie zycia ale niesety nie ma z kim i to mnie czasami boli

13

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<
malyksiaze2 napisał/a:

Ban - nawet nie zdajesz sobie sprawy ile optymizmu powialo z twojego posta. Ktos siedzi w domu, rozmysla a wystarczy tylko tyle (dla niektorych niestety az)

Zdaję sobie sprawę, bo sprawa jest prosta -- szczęściu trzeba pomóc. Jak? Pracując, ciężko pracując. Wychodząc. Samotnie. Spotykając się. Normalny wynik spotkania to jest taki, że ktoś się nam nie podoba, jest sztywno, jest niepociągający.

Mam znajomych, którzy są samotni, ale nie podejmują działań. Nie wiem z czego to wynika...

Ona: Chodzę na spotkania i poznaję samych d*pków...
X: A na ilu spotkaniach byłaś?
Ona: Chyba już pięciu...
X: A w twoim liceum ile było chłopców?
Ona: Może trzystu...
X: A ile par się tam poznało?
Ona:  Znam chyba pięć...
X: Czyli 300 / 5 = 60... po 60 spotkaniach może kogoś poznasz...

Inny przykład... "Znam fajnego gościa... skontaktować Was?" -- obraziła się.

14

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Hmm... Wszyscy fajni ludzie, ktorych znam są z Pomorskiego big_smile
Ja jestem z centrum Gór Świętokrzyskich - Góral Nizinny Swiętokrzyski smile

Grunt to praca nad sobą i walka ze swoimi słabościami smile

15

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<
malyksiaze2 napisał/a:

Z tym tylko, że dużo lepiej iść przed siebie z ludźmi u boku. Mimo pustki braku drugiej osoby obok nas to oni ubogacają nasze a my ich życia. Może podczas tej drogi spotkamy właśnie Tą osobę.

ps Jakbym mógł cofnąć czas o kilka lat to bym nie popełnił błędu odsunięcia się od ludzi i życia wyłącznie swoim życiem.

Kolega @małyksiąże2 mądrze prawi! NIE POPEŁNIAJCIE TAKICH BŁĘDÓW. Ja niedawno odnowiłem swoje ze szkoły średniej. Miałem pecha, bo byłem nieformalnym przywódcą ekipy i jak ja nie wyszedłem z inicjatywą to reszta jakby z braku śmiałości siedziała cicho i tak by siedzieli big_smile Niektórzy nawet nie mieli do siebie telefonów, bo pozmieniali- nie dawali znać o tym. Ciężko niektórych było znaleźć, ale jak dotarło się do jednego to w samochód i jazda po resztę big_smile 7 długich lat się nie widzieliśmy, dużo za długo....ale koniec końców u schyłku młodości znów czuję się jakbym miał 18 lat heh wbrew pozorom ludzie niewiele się zmieniają smile Tak więc wracając do meritum sprawy - pilnujcie kontaktów! Ze szkoły średniej, ze studiów bo one będą najtrwalsze.

16

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Ja właśnie kilka dni temu,poznałam sympatycznego Pana,i już sie widzieliśmy, on znowu zaproponował spotkanie. smile
A ja ,jakby się boje.. nie wiem czy tego chce...z jednej strony facet, jest całkiem całkiem,no ale to ze mną jest największy problem . ;/

17

Odp: Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

No i po zabawie !:)




Ogólnie ,było świetnie.. uśmiałam się,wybawiłam ,pogadałam ze wszystkimi ..była super atmosfera ,sporo ludzi. wink)
Najpierw posiedziliśmy , w domu mojej znajomej,a po 22.. wyruszyliśmy do masta,trochę się bałam ze wszystkie kluby i,dyskoteki są pozamykane, bo przecież mamy post.
No ale naszczęscie ,wszędzie mogliśmy się dostac.

Chociaz jest pewien - ,tej całej zabawy.. na tej imprezie, był chlopak mojej koleżanki,i całą noc mnie zabawiał,kokietował.... nie zwracając uwagi,na swoją dziewczyne
Ja oczywiście,odpychałam go,nie chciałam z nim tańczyc, jeszcze chciał mnie nosic, na rękach..żeby mnie nogi nie bolały, odprowadził mnie z imprezy do domu.A ja nie mogłam się od niego uwolnic, tak nalegal.
Widac,że Kasia była zazdrosna..i pewnie ma na mnie focha,tylko że no `to nie jest moja wina.;/

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie radzę sobie..ze swoją samotnością.:<

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026