Jestem z chlopakiem prawie 3 lata. Mamy po 20 lat. Na poczatku oczywiscie byla sielanka ale bardzo krotko. P. (tak nazwe mojego chlopaka) zaczal byc oschly. zaczal mnie kontrolowac. byc agresywny. no i znalazlam sobie " pocieszyciela" bylo tylko przytulanie i rozmowa. moj dowiedzial sie o tym. stracil do mnie zaufanie. odbudowywalam to sama. wyzywal mnie mnostwo razy, wiele cierpialam. raz nawet byla taka sytuacja ze tanczylam na imprezie z dziewczynami a on stal z kolegami z boku. przyszli jacys kolesie bo znali moje kolezanki ja nawet go nie dotknelam ( tego z tych chlopaków co przyszedl do tych moich kolezanek). potem podeszlam do mojego chlopaka, a on do mnie z tekstem " wulgaryzm sobie" poszlismy do auta i jechal mnie odwiezc po drodze plakalam bo nie rozumialam jego zachowania. i wyrzucil mnie z auta! w srodku lasu. i pojechal. wydzwanialam do niego zeby po mnie wrocil i przyjechal. wtedy czulam sie jak szmata, oczywsicie potem ja prosilam o wybaczenie!!! staralam sie potem ponad rok zeby mi troche zaufal i jakos to brnęlo coraz dalej. Wyjechalam za granice. oczywiscie przebywal z kolegami po nocach. dyskoteki. ja bardzo to przezywalam bo grzecznie siedzialam w domu! Wrocilam do polski. troche zarobilam. i tak szalelismy. przez pol roku. za wszystko palacilam za niego imprezy, basen. nawet czesci d auta!! ma u mnie dlug 2 tys ( nie doliczalam do tego tych przyjemnosci ktore wymienialm) zazwyczaj ja cierpie. on jest twardy ja zas miekka klucha. niedawno znow sie poklocilismy. bardzo mocno. z glupoty... poklocilismy sie. on powiedzial ze zraz pojedzie do domu. no to ja mu rzucilam. no to jedz! a ten wzial i zaczal sie ubierac. i do tej pory ma pretensje jak ja moglam tak powiedziec!!! i uwaza ze jestem patologia, wylgaryzm, uzywa do mnie slow typu zamnknij ryj. dla niego to noralne. uwazam ze jestem dobra dziewczyna, dbam o niego, staram sie by nasze zycie seksualne nie bylo nudne. on twierdzi ze ja w ogole sie nie staram. mam juz tego dosc... pomyslalam sobie zeby jakby tak od nowa rozkochac go w sobie. byc po prostu najlepsza dziewczyna pod sloncem. i po prostu do zostawic. chce wyjechcac za granice z kolezanka. nie wiem co do niego czuje ale po prostu chce by cierpial tak jak ja cierpialam przez niego nie raz.chce by teraz on plakal. wiem ze to moze brzmiec glupio ale po prostu tego chce! zawsze ja cierpialam. musialam to z siebie wyrzucic ten bol. ale nie wiem czy to co wymyslilam to dobry pomysl.
Na naszym forum obowiazuje zakaz umieszczania wulgaryzmow w postach.
moderatorka apoteoza
1 2013-02-13 14:08:27 Ostatnio edytowany przez obojetna34 (2013-02-13 14:10:22)
Podobne tematy
Oj kobietko, ale po co ty chcesz go rozkochiwać? Po co chcesz, by tęsknił? On cię traktuje tak, że włos się jeży. To nie jest miłość. On cię wykorzystuje, pomiata tobą. Nie zrobił by tego, gdybyś nie od początku nie pozwalała się tak traktować. Jesteś jeszcze bardzo młodziutka, na pewno znajdziesz sobie kogoś, kto przez całe życie będzie traktował cię jak księżniczkę, kto będzie cię kochał i szanował. Zemsta nie ma sensu. Poranisz tylko siebie samą. Najlepiej po prostu go zostaw, olej, zajmij się swoim życiem. Zresztą on najpewniej i tak nic nie zrozumie, a nie ma nic gorszego niż zabawa czyimiś uczuciami w charakterze zemsty. Poza tym moim zdaniem wszystko to, co zrobimy komuś złego wróci do nas, dobrego tak samo. Zemsta sprawi, że to co złe wróci do ciebie jak bumerang, z podwójną siłą. Najlepiej po prostu wybaczyć, odseparować się, zacząć żyć swoim życiem.
Daruj sobie tego gościa. Nie jest Ciebie wart.
Miłość bywa ślepa.
Po co się męczyć i jeszcze próbowac go w sobie rozkochać? On Cię nie kocha. Gdyby Cię kochał, to nie traktowałby Cię w ten sposób. Olej gościa po prostu i jedź szukać lepszego życia. Powodzenia ![]()
Wiesz, starałaś się odbudować to co zniknęło z Twojego powodu, ale nie możesz do końca życia ponosić za to karę.
Jeżeli chciałby być z Tobą, to przynajmniej nie przeszkadzałby Tobie w budowie Waszego związku na nowo.
Wygląda na to że on przyjął dość wygodną pozycję "wiecznie pokrzywdzonego", dał sobie przyzwolenie na wykorzystywanie Ciebie z powodu zdrady. To nie tak.
Związek jeżeli ma istnieć musi być wspierany przez obie strony, może nie równo ale każde na miarę swoich możliwości.
On tego unika.
Postaw swoje granice, albo Odsuń się. Ale nie do kogoś, po prostu od niego.
Zobacz jak się zachowa.
Potem decyduj.
Nie szkoda Ci czasu, nerwów i zdrowia psychicznego ? Bardzo prawdopodobne, że to Ty na swojej zemście będziesz cierpiała na On.
Zemsta jest słodka, ale jej owoce bywają bardzo gorzkie...
Ten facet to przemocowiec.
Wspolczuje Ci.
Nie chciałabym z nim byc nawet minuty,a co dopiero mowic o jakis staranich z mojej strony.