Witam.
Na początku października poznałem pewną dziewczynę, Anetę, początkowo nie widziałem w niej potencjalnej partnerki. Po prostu fajna dziewczyna, z którą miło się rozmawiało i pisało. Pewnego dnia zorganizowaliśmy imprezę (studenci, akademik, Aneta jest znajomą współlokatora) w kilka osób i ją też zaprosiliśmy. Trochę popiliśmy, gdy wszyscy chcieli iść już spać ona nie dawała zasnąć innym. Zaczęło mnie to trochę irytować, więc wciągnąłem ją do łóżka i kazałem już spać. Po jakimś czasie pod wpływem jej ciągłych spojrzeń na mnie pocałowałem ją, odwzajemniła pocałunek. Zaczęliśmy się spotykać, wszystko było pięknie. Chociaż później zaczęła podejrzewać, że może mi tylko na seksie zależy. Spędziłem u niej trzy noce, może za pierwszym razem się trochę narzucałem, ale to nie tak, że robiłem coś wbrew jej woli. Sama tego chciała, sama mnie dotykała, dążyła do zbliżenia. Ciężko było zachować spokój (do niczego większego między nami nie doszło, tylko pieszczoty). No ale mniejsza, spotykaliśmy się jeszcze i było wszystko ładnie i pięknie. Na święta powrót do domu. Miała jakieś spotkanie z najlepszą przyjaciółką, wypiły sporo. Rano dostałem od niej wiadomość, że szkoda że śpię bo chce mi wyznać miłość, kocha mnie itd. Rano to przeczytałem i jeszcze zaspany głupio jej odpisałem w stylu: Ciekawe jaka będzie twoja reakcja jak to na trzeźwo przeczytasz.
Wiem, wiem, skopałem tutaj na maksa i wydaje mi się że to przez to się wszystko skopało. Ale ludzie po pijaku różne wiadomości wysyłają, wyznają miłość itd. Później się okazało że to jej przyjaciółka wysłała. I nie, to nie ściema, na bank przyjaciółka.
Od tego czasu zrobiło się między nami chłodno, niby jakieś wiadomości z całusami itd, ale czułem że coś jest nie tak. Sylwestra nie chciała ze mną spędzić. Trochę się podłamałem. Ale jak o tym pomyśleć, to może myślała że będą ją chciał wykorzystać. Różne rzeczy do głowy mogły jej przyjść. Zwłaszcza że to jeszcze dziewica. Przed sylwkiem zadzwoniłem z propozycją spotkania po nowym roku, odmówiła pod pretekstem sporej ilości nauki. No spoko, może faktycznie miała sporo nauki. Potem tydzień później, znowu odmowa. Znowu sporo zajęć, a za dwa tygodnie nie da rady, bo musi wracać do domu. Zdałem sobie wtedy sprawę że to już koniec, że nie ma sensu próbować. Nie znalazłaby w tygodniu 2 godzin żeby się spotkać? Wątpię. Powiedziałem jej, że świetna z niej dziewczyna. Świetnie spędzało mi się z nią czas, ale widzę, że nie ma ochoty na kolejne spotkania. Powiedziała mi żebym nie wymyślał, że sobie wmawiam (jak sobie wmawiam, skoro w jej głosie było słychać że nie chce się spotkać) i że głupstwa wygaduje. No to ja spoko, jak będzie się chciała spotkać, to niech się odezwie.
Minęły chyba z dwa dni, może mniej, nie pamiętam dokładnie, wykasowało wszystko na Facebooku, dosłownie wszystko, zmieniła nazwę, wstawiła jakieś dziwne zdjęcia, mi to wyglądało na jakieś załamanie, albo zwrócenie na siebie uwagi. Rozmawiałem z nią, co się stało, załamała się czymś czy co? Ona na to, że nie ma powodu żeby się załamywać.
Potem rozmawialiśmy od czasu do czasu. Jeszcze kilka tygodni temu myślałem o niej cały czas, byłem na siebie wściekły, że zmarnowałem szansę na związek z taką fajną dziewczyną. Ale jak to mówią, czas leczy rany. Trochę mi przeszło, oswoiłem się z myślą, że nic z tego nie będzie. Po 20 stycznia czy jakoś tak pojechała na urodziny do znajomego. Potem wiadomości od niej, że się nudzi itd.
Że nie przepada za klubami gdzie kręcą się goście, którzy tylko zaliczyć chcą, ale napisała że jeśli ją zaproszę na Piana party to z chęcią za mną pójdzie.
No dobra, czas mijał, ja się coraz bardziej odkochiwałem, nie myślałem już o niej tyle. Do czasu... Wbiła do nas na pokój siostra współlokatora, Ania (najlepsza przyjaciółka Anety, ta która wysłała tą wiadomość, że niby mnie kocha). Cześć, cześć, zapoznaliśmy się. Siedzę sobie, uczę się na egzamin i słyszę od Ani tekst w stylu: "Aneta napisała mi, że bardzo fajny jesteś i żałuje że nie jest teraz obok ciebie". Może chciały mnie wybadać, sam nie wiem, nie wnikałem. Cały czas o mnie rozmawiały, po czasie Ania powiedziała: Wiesz co? Może spróbujesz z Anetą coś na poważnie? Bo z tego co widzę to chciałaby z tobą być.
Przez chwilę byłem w szoku. Było to sprzeczne z tym jak się zachowywała. Dzień później Aneta zaczęła pisać częściej, trochę rozmawialiśmy o Ani, że fajna dziewczyna i w ogóle. Że zmywała za nas naczynia i że fajnie mieć kogoś takiego na stałe xD. Aneta stwierdziła ze też potrafi zmywać i pozmywa i chce wtedy jeszcze na noc u mnie zostać, ale dopiero po sesji. To mnie trochę zdziwiło, zacząłem wierzyć że to co mówiła Ania mogłoby być prawdą. No ale cały czas czuje, że nie jest tak jak było na początku.
O co jej tak naprawdę chodzi? Zacząłem się oswajać z myślą że już nic z tego nie będzie, a teraz takie coś... Narobiły mi dziewczyny nadziei tymi tekstami. Nie wiem co o tym myśleć, panuje spróbować się umówić po sesji. Jeśli znowu znajdzie jakiś pretekst żeby się nie spotkać. No to będzie jasny sygnał, że to już koniec. Czy może w ogóle nie warto próbować? Co o tym sądzicie?
Nie mam zamiaru zostać jej przyjaciółką z penisem. Tak nie można, zawsze będę myślał o niej jak o kobiecie, a nie jak o przyjaciółce.