Witajcie, mam 22 lata mój chłopak jest ode mnie straszy o 7 lat. Chodzi o to że zawsze jak sie kłócimy on zawsze musi postawic na swoim znaczy że zawsze wychodzi ze to jednak on miał racje a na końcu ze ta cała kłótnia to moja wina bo to ja jestem ta zła itd. A wiem na pewno ze tak nie jest, bo on tez jest winny. On gada gada gada a ja siedze cicho, jestem tak wściekła że nawet nie potrafie sie odezwać! a w środku mnie rozrywa. wiem bardzo to głupie co pisze...
ja nie wiem co jest ze mną... czasami nie potrafie znaleźć słów żeby mu udowodnić ze to on sie myli, czasami juz wychodze do łazienki i płacze bo czuje sie bezradna, tak własnie bezradna
okropnie to brzmi... nie umiem wyrazić swojego zdania , nie potrafie powiedzieć co czuje... pomóżcie mi...
wczoraj np o byle co sie pokłócilismy ja ze on wogóle sie nie przytula ze woli patrzec w komputer niz ze mną posiedzieć a on ze to ja pierwsza zaczełam i ze to ja jestem zimna ze sie nie przytulam ze mam go gdzieś a przeciez tak nie jest
i ja zamiast powiedziec mu co ja czuje wybiegłam z płaczem do łazienki... zachowałam sie jak gówniara... nie chce zeby wziął mnie za jakąś chisteryczkę... musze dodac ze on miał ciężie dzieciństwo... i czasami wydaje mi sie ze on jest taki nie czuły... ze jak płacze to patrzy na mnie jak na nienormalną
ze płacze o byle co a ja poprostu czasami potrzebuje zeby mnie przytulił, jest mi czasami smutno, czasami źle... wczoraj pierwszy raz sie zdarzyło ze przyszedł po mnie do łazienki a ja pierwszy raz byłam tak wściekła ze go odepchnęłam... krzyczałam zeby mnie zostawił bo juz nie mogłam ;( on trzasnął drzwiami na końcu i poszedł spać. Ja po czasie wróciłam on mnie przytulił i zapytał czy juz sie wybeczałam... było mi tak źle i tak bardzo chciałam sie do niego przytulić ... pozwoliłam sie mu przytulić przeprosilismy sie. Ale ciągle czułam złość i sie zastanawiałam czy dobrze zrobiłam, tu odgrywam scenki a po xhwili jakby nic sie nie stało... i on teraz mysli ze jest wszystko ok a tak nie jest...
co o tym myslicie? Na koniec jeszcze sie kochalismy co uważam ze było moim ogromnym błedem... (nie chodzi o to ze pierwszy raz tylko ogólnie do całej tej cytuacji, że nie powinnam sie zgodzić, w sensie takiej nauczki? ) Nie wiem juz co mam myslec o tym... wiem ze z boku jak ktoś "patrzy" to widzi zupełnie to inaczej dlatego prosze was o pomoc... ![]()
Podobne tematy
Nina, mialam, jeszcze do tej pory mam troszkę podobne,z tym iz przy kłutni z mężem zawsze on robi wszystko aby wina była tylko moja, i nie ważne jest dla niego czy on zrobił żle czy ja= zawsze ma być moja wina,
facetom bardzo ciężko przyznać się do jakiegokolwiek swojego błędu, jeszcze tym bardziej przed swoją dziewczyną czy żoną, a przed kolegami to już nie wspomnę,
spróbuj może zrobić coś takiego- bo piszesz że ciężko Ci wyrazić swoje uczucia- wnioskuję że jesteś dość delikatną i emocjonalną osobą.
jeżeli zdarzy Wam się kolejna kłutnia i chłopak znów będzie Ci zarzucał to co Ty robisz- na początek spróbuj się wycofać- tzn wyjdż z pokoju, albo na spacer, weż ksiązkę czy gazete, nie odpowiadaj- nie uczestnicz w tej kłutni jeżeli On Cię tylko obarcza o winne, zlej Go, zrobisz tak parę razy zacznie się interesowac dlaczego nie uczestniczysz w tych kłutniach, nie płaczesz, i wtedy na spokojnie mu wytłumacz czemu przestałaś w tym uczesniczyć.
możesz też napisać do niego np meila albo list jeżeli jest Ci ciężko wyrazić swoje uczucia,
albo znajdz taki moment kiedy będzie dobrze i wtedy delikatnie powiedz jak to z Twojej strony wygląda,
napisałaś też iż kłucicie się o pierdoły= z moim mężem też to przerabiałam-o to że woli siedzieć na kompie niż się przytulic,
powiem tak facet lubi zdobywać , może wpadliście już w mała rutynę i teraz wypadało by odświeżyć troszkę związek, zorganizuj jakąś kolację, ładnie się ubierz, albo poprostu wyjdzie gdzieś razem, jeżeli On siedzi na komputerze, porostu podejdż i się przytul, albo powiedz coś w stylu- kochanie, podejdż na chwile- potem przytul, pocałuj.
a zobaczysz czy coś te zmiany poskutkują,
najlepiej Ty wiesz co zrobić głowa do góry, ![]()
4Nina, mialam, jeszcze do tej pory mam troszkę podobne,z tym iz przy kłutni z mężem zawsze on robi wszystko aby wina była tylko moja, i nie ważne jest dla niego czy on zrobił żle czy ja= zawsze ma być moja wina,
facetom bardzo ciężko przyznać się do jakiegokolwiek swojego błędu, jeszcze tym bardziej przed swoją dziewczyną czy żoną, a przed kolegami to już nie wspomnę,
spróbuj może zrobić coś takiego- bo piszesz że ciężko Ci wyrazić swoje uczucia- wnioskuję że jesteś dość delikatną i emocjonalną osobą.
jeżeli zdarzy Wam się kolejna kłutnia i chłopak znów będzie Ci zarzucał to co Ty robisz- na początek spróbuj się wycofać- tzn wyjdż z pokoju, albo na spacer, weż ksiązkę czy gazete, nie odpowiadaj- nie uczestnicz w tej kłutni jeżeli On Cię tylko obarcza o winne, zlej Go, zrobisz tak parę razy zacznie się interesowac dlaczego nie uczestniczysz w tych kłutniach, nie płaczesz, i wtedy na spokojnie mu wytłumacz czemu przestałaś w tym uczesniczyć.
możesz też napisać do niego np meila albo list jeżeli jest Ci ciężko wyrazić swoje uczucia,
albo znajdz taki moment kiedy będzie dobrze i wtedy delikatnie powiedz jak to z Twojej strony wygląda,
napisałaś też iż kłucicie się o pierdoły= z moim mężem też to przerabiałam-o to że woli siedzieć na kompie niż się przytulic,
powiem tak facet lubi zdobywać , może wpadliście już w mała rutynę i teraz wypadało by odświeżyć troszkę związek, zorganizuj jakąś kolację, ładnie się ubierz, albo poprostu wyjdzie gdzieś razem, jeżeli On siedzi na komputerze, porostu podejdż i się przytul, albo powiedz coś w stylu- kochanie, podejdż na chwile- potem przytul, pocałuj.
a zobaczysz czy coś te zmiany poskutkują,
najlepiej Ty wiesz co zrobić głowa do góry, ![]()
Chyba masz racje z ta rutyną... on mieszka od połowy roku u mnie... ja chyba tez troche przyzwyczaiłam sie do tego ze juz go mam więc zbytni nie staram sie o wygląd jak przedtem... oprócz tego praca, studia, nie mam czasu...
Co do tego ignorowania go i wychodzenia z pokoju, sama nie wiem... nie chce żeby zarzucioł mi to własnie ze go ignoruje, on jest tez taki ze jak ja jemu tak on mi co znaczy ze jak ja później bede zaczyna la rozmowe on zrobi to samo co ja... albo zacznie wypominać... on ma bardzo trudny charakter juz czasami nie wiem jak z nim rozmawiać
Poza tym najczęściej kłocimy sie wieczorem jak idziemy spać... próbuje własnie czasami udawać ze spie i sie nie odzywam, wiem ze jego to tez wkurza jak sie nie odzywam i tez zarzuca mi ze mam gdzie sto co do mnie mówi. A ja juz nie mam czasami siły... wychodze do łazienki i płacze... moze jestem za bardzo delikatna.. ech... ![]()
Piszesz że najczęsciej kłucicie się przed spaniem,
to propozycja na dzisiaj - wejdż do sypialni z dwoma kieliszkami wina, napijcie się spędzcie milo czas, wlączcie jakiś film poprzytulajce się,
kiedyś psycholog powiedział mi że to kobieta musi takie rzeczy robić żeby facet się tego nauczył, to my musimy najpierw coś dać żeby potem wymagać,
a o co najcześciej są wasze kłutnie- o drobnostki?
spróbuj jakoś zamienić te wieczorne kłutnie w miłe wieczory.
Popróbuje, nic nie kosztuje a moze cos wskuram... dziekuje Julka ze w ogóle chciało Ci sie czytac te moje bazgroły ![]()
Po to jesteśmy żeby nawzajem sobie pomagać , a może coś akurat podziała ![]()
jestem dobrej mysli i trzymam kciuki,
głowa do góry i zacznij działac ![]()
Waldek 41 Zrób się na bóstwo ; jakiś ładny nowy fryz , makijaż , nowa seksowna kiecka , itp. no i oczywiście kolacyjka przy świecach z jego ulubionym dniem . Efekt murowany , powodzenia .
Witajcie kochani, dawno mnie tu nie było... mam mały problem, to było w tą sobote kiedy to po cięzkiej pracy mój narzeczony opił sie z moim ojcem po czym była wielka kłotnia, że zamiast ze mna spędzic ostatni wieczór (wczoraj wyjechał na dwa tygodnie do pracy) wolał siedziec z ojcem i pic uchlac sie... rozumiem ze po cięzkiej pracy mozna sobie wypic piwo, dwa. nie broniłam mu ale obiecał ze zaraz do mnie przyjdzie. Nie przyszedł i mu wygarnęłam co mysle. no to on swoje ze cięzko pracował, ze chyba mu sie nalezy wypic piwo.. ale tio juz swoja droga... bardziej mam problem z tym, co mi powiedział podczas kłótni. Za niecały rok bierzemy slub, przygotowania trwają. a ja słysze od mojego narzeczonego, że on musi sie zastanowić !?? nad nami... zamarłam... nie wiem co mam z tym zrobić, był pijany... czy mówił serio? sad ostatnio często kłócimy sie przez moich rodziców, on twierdzi ze zawsze jestem po ich stronie, że zawsze słucham tatusia, ale co mam zrobic skoro mój ojciec częściej ma racje niz on. wiem ze to moze go boli i staram sie to zmienic jakoś, pogodzic to... ;( może to przez to, moze juz nie wytrzymuje...? rano powiedziałam ze chce wyjasnień, żeby mi wytłumaczył dlaczego tak powiedział. poprostu chce wiedziec na czym stoje. Jednak on obrócił to w żart i powiedział że to ja pierwsza tak powiedziałam , co prawda nie jest, i ze ja go sprowokowałam do tego... w końcu nic nie powiedział i temat ucichł. Wczoraj wyjechal a ja o tym cały czas mysle sad i nie wiem co mam zrobić sad Myslicie ze on naprawde moz emnie zostawić? jak z nim porozmawiac, skoro on unika tematu... sad Czy moze ze mna jest cos nie tak? uważacie ze ta kłótnia była bez sensu,że przesadziłam?
Jeżeli tak powiedział pod wpływem alkoholu, nie bierz to do końca do siebie, bo mógł mysleć o czymś innym a powiedzieć tak itp. Natomiast bardziej niepokoi mnie inna kwestia. Za bardzo sugerujesz się rodzicami. Jeżeli twój tata ma rację częściej niż twój narzeczony to nie przekazuj tego w takiej formie. On może nie chcieć aby ktoś w wasze wewnętrzne sprawy ingerował. Miej bardziej swoje zdanie niż zdanie rodziców.
witam:) mam 23lata. wczoraj rozsatałam się z chłopakiem. moja sytuacja, w której się znalazłam jest masakrą. mam 3 letnią córkę, mam niewiele alimentów i rodzinne, nie mam zasiłku z powodu wyjazdu za geanicę ale staram się o niego, nie mogę znależć pracy, a jak znajdę to nie mam nikogo do opieki nad małą, a przedszkola są zajęte tylko lista rezerwowych. do rodzinnego domu nie mogę wrócić bo rodzina mnie odrzuciła i jestem dla nich już obcą osobą. nie mam swojego mieszkania, teraz jestem u siostry mojego byłego nie mogę długo u niej zostać!!! to jest jeden wielki koszmar. myśli jakie teraz chodzą mi po głowie są nie do opisania. i co mam zrobić???! tego chyba nie wie nikt.
Wiem, masz racje
co do moich rodziców. Kurcze, mój narzeczony i mój tata to takie same charaktery, w dodatku trudne. Uparte strasznie. Ten chce tak a ten tak. a ja jestem jak pomiędzy młotek a kowadłem. Mam ten problem, ponieważ mieszkamy własnie u rodziców i po slubie raczej tez jeszcze będziemy bo prędko sie nie zanosi na własne mieszkanie
mój tata jest taki, że jak mu powiesz zeby sie nie wtrącał, to nie bedzie, ale sie obrazi, zwłasza jesli widze ze on nam naprawde chce pomóc i widze ze często to własnie ojciec ma racje. Kurcze... ja własnie staram mu sie pokazac ze moim zdanie tez tak było by lepiej, a on od razu ze patrze na ojca a to nie prawda, nie zawsze własnie... często mam takie samo zdanie jak ojciec. Jak to rozwiązać? Jak mu przetłumaczyc ze jego zdanie tak samo jest dla mnie wazne, ale czasami lepiej jest zrobic jak mówi ojciec... ? ech..
a wracając... kurcze staram sie, ale jakos mi nie wychodzi... od rana napisał tylko ze wstałi idzie do pracy... rozumiem że praca ale czy sniadanie czy przerwa zawsze miał czas cos napisać czy chociaż głupia buske wysłać a teraz... potrafi sie nie odzywac cały dzień. ostatnio tez był na wyjeździe, w tym samym miejscu co teraz, wiem ze nie miał zasięgu cięzko było, ale gdzies wieczorem wychodził i dzwonił, teraz kupił karte w innej sieci i wiem ze ma zasięg bo pisałam do niego on tez pisał wczoraj wieczorem, a dzisiaj sie nie odzywa. zostawił mnie z tym samą
ja mysle nie wiadomo co i boje sie... kurcze, moze faktycznie niepotrzebnie, ale z drugiej strony... juz nie zabiega jak dawniej... mam ochote dzisiaj z nim o tym porozmawiac, ale nie wiem czy przez telefon... jest jeszcze jeden problem tutaj, bo jna samym początku związku, gdy nie byłam pewna czy chce z nim być (ale juz bylismy razem) zrobiłam głupstwo bo pisalam z innymi na gg, on to zobaczył, wiem ze juz niema do mnie takiego zaufania.
co kłótnia mi to wypomina.
Teraz wiem ze strasznie go kocham i nigdy bym go nie zdradziła:( czasami sie odgraża że teraz on zacznie pisac z innymi i ciekawe jak sie poczuje, moze chce sie odegrać??? ale czy wtedy naprwde kocha?
mówiąc tak? ja wiem ze zrobiłam głupote i z jednej strony mu sie nie dziwie... boje sie
co mam zrobić zeby mi znowu zaufał a jednoczesnie żebym ja mogła ufac jemu??? chyba potrzebujemy szczerej rozmowy ![]()
Ty musisz zacząć żyć sama. Oczywiście nie do końca świata, ale jakiś czas, musisz to zrobić dla samej siebie. Bez taty i bez chłopaka. Zrób to dla samej siebie. Zacznij sama oddychać, sama rozwiązywać swoje problemy, nie pchaj się w małżeństwo, bo do tego nie dorosłaś.
adamajkis dlaczego tak sądzisz ze nie jestem gotowa na małżeństwo? Wiesz tak szczerze, to zastanawiam sie jak to bedzie wyglądało... po... moze cos racji masz
ale kocham go ![]()
...juz mamy sale, orkiestre... jestesmy ze soba dwa lata... nie wyobrażam sobie teraz byc bez niego ![]()
adamajkis dlaczego tak sądzisz ze nie jestem gotowa na małżeństwo? Wiesz tak szczerze, to zastanawiam sie jak to bedzie wyglądało... po... moze cos racji masz
ale kocham go
A siebie kochasz? Dlaczego sama siebie krzywdzisz? CHcesz być mała dziewczynką, która sobie będzie popłakiwać i czekać, aż ktoś ja po główce pogłaszcze?
A czy wasz problem nie polega przedewszystkim na tym, że kłócicie się o "coś" potem jakoś dochodzi do zgody i "coś" nierozwiązane idzie w "zapomnienie", tylko tych nierozwiązanych zamiecionych pod dywan "cosiów" jest całe mnóstwo i to dość duży bagaż jak na wspólną przyszłość.
Czy wy w ogóle umiecie ze sobą rozmawiać?
Jeśli nie to adamajkis ma racje, nie dorośliście do małżeństwa.
agnik niestety czasami tak jest
wiem ze to źle nawet bardzo, zwłacza ostatnio kiedy małe ze soba przebywamy bo wyjeżdża do pracy a jak jest to chcemy tylko byc razem
Co teraz waszym zdanie powinnam zrobić? zostawić go? nie dam rady... kocham go
porozmawiać? wypisac wszystko co było "zamiatane pod dywan" i wyjasnić??? innego wyjścia nie widze... kurcze tylko kiedy :9 on nie lubi jak ja rozmawiam z nim o takich rzeczach przez telefon, bo uwaza ze nie jestem szczera nie patrząc mu w oczy
więc jak? dopiero jak przyjedzie? za ten czas to zeświruje ![]()
Wiem, że to trudne, ale zajmij się jakiś czas sobą. Rozerwij się jakoś. Przede wszystkim do tej rozmowy się uspokój. Nie możesz być emocjonalna, bo z emocji rodzą się awantury.
dziekuje Wam, dobrze jest z kims porozmawiac i zobaczyc jak to z boku wygląda... ech ![]()
Pytanie czy Ty chcesz być samodzielna, czy jednak wolisz tak jak jest?
Ja jestem samodzielna, problem w tym ze jak mój ojciec zaproponuje jakies rozwiązanie, np. że on kupi alkohol na slub i za niego zapłaci (tylko tu akurat mój narzeczony nie chce takiego jak ojciec) chodzi o rodzaj wódki, więc jak odmówic ? zwłasza ze za to chce zapłacić, mi to juz wszystko jedno jaka bedzie wódka, a faceci wiadomo... mój ojciec jest strasznie honorowy... poza tym dobrze jest sie miec kogo doradzic, zwłasza ze siostrze starszej rodzice tez duzo pomogli przy slubie i było bardzo dobrze zaplanowane udało sie wesele i wszystko. a tez jak byc samodzielnym mieszkając u rodziców???
wiele rzeczy musi byc jak poni chcą, np nie wolno głosnej muzyki co dla mnie jest bzdetą a narzeczonemu to przeszkadza, bo on uwielbia głosno słuchac muzyki... niby takie drobiazgi a utrudniaja zycie ![]()
i tak na każdym kroku, ja czuje ze jak po slubie bysmy zamieszkali wspólnie z rodzicami, to on tego nie wytrzyma i wtedy moga zacząć sie problemy:( więc jak zrobic żeby było dobrze??? Nie zawsze jest tak, bo nie raz stawiam sie za narzeczonym i jestem po jego stronie, różnie to bywa ![]()
Kochana!Jak długo jesteście razem? Wiem że go kochasz,ale czy takiej chcesz miłości? Chcesz być zawsze na drugim miejscu? Wiem że są różni mężczyźni sama miałam z takimi kontakt a z jednym nawet byłam i wiem co czujesz.
Nie jest to łatwe ale może spróbuj z nim szczerze porozmawiać powiedz co czujesz co Cię boli i co się zmieniło w jego zachowaniu. Jeśli podejdzie do tego poważnie to mu zależy. Związek to praca dwojga ludzi nie jednej osoby. PAMIĘTAJ O TYM!!!! Nie obarczaj się waszymi problemami dziel je z nim. Jesteś kobieta masz prawo płakać jak każdy. To On powinien być ten silny który nad wszystkim czuwa który jest twoim oparciem.
Jestem z nim dwa lata. Zastanawiam sie tylko teraz czy poczekać az wróci? Bo mnie roznosi od srodka, nie moge sie niczym zająć, siedze w pracy i mysle tylko o tym... ![]()
Jestem z nim dwa lata. Zastanawiam sie tylko teraz czy poczekać az wróci? Bo mnie roznosi od srodka, nie moge sie niczym zająć, siedze w pracy i mysle tylko o tym...
Najlepiej już byś wzięła telefon i zadzwoniła. próbujesz zająć się czymś innym a kula z tą myślą sama wchodzi do głowy... Ktoś powie uspokój się i poczekaj. Żeby to było takie proste. Wytrzymaj, albo przynajmniej spróbuj. Zajmij się czymś co najbardziej lubisz. Aaaa jak najmniej bądź sama. Postaraj się z kimś spotkać, pośmiać, porozmawiać. 1 minuta w smutku i myślach trwa tyle co 10 minut w towarzystwie w dobrym humorze. Szybciej Ci zleci czas do jego przyjazdu.
Czyli jednak poczekać... no dobrze. Jednak szczera rozmowa to szczera rozmowa a nie przez telefon ![]()
Wiesz dlaczego nie? Bo to on wyjechał. Szarpniecie się o coś słownie, rozłączycie się i będziesz się jeszcze gorzej czuła. Bo ty siedzisz w domu a on jest na wyjeździe. Lepiej dla Ciebie, spróbuj wytrzymać.
boje sie tylko że stchórze
Własnie on mało mówi mi o swoich uczuciach, bardziej co mu przeszkadza... dlatego w tym chyba jest problem, że ja tez nie do końca umiem mówic mu co czuje i to skrywam w sobie, a tak byc nie powinno i ja mam tego swiadomośc. niestety ile razy zabierałam sie do czegos, że cos mu wygarne, powiem jak sie z tym czuje, jakos z czasem mi to przechodzi i kończy sie własnie tak jak pisze agnik...
wszystko idzie "pod dywan" a ja to w sobie tłumie, tylko dlaczego on tez sie nie zwierza
gdyby on zaczął czułabym sie pewniej, ze moge mu o wszystkim mówić. On przeszedł swoje, miał naprawde cięzkie dzieciństwo, moze dlatego takie błachostki to dla niego nic i ja sie boje ze mnie wysmieje ? ![]()
Rzeczywiście masz racje wielki Kocie. Jestes wielki
hehe
Juz wystarczająco źle sie czuje ![]()
boje sie tylko że stchórze
Własnie on mało mówi mi o swoich uczuciach, bardziej co mu przeszkadza... (
Ty też zacznij mówić tylko to co Ci przeszkadza, nie mów o uczuciach i o swoim zrozumieniu.
Może w końcu zrozumie jak Ty sie czujesz.:)
Rzeczywiście masz racje wielki Kocie. Jestes wielki
hehe
Juz wystarczająco źle sie czuje
Nie wiem jak ty, ale ja bym odłożył to na później ale i tak zadzwonił. Powiedział, że kocham tęsknię, czekam. Pozytywna energia powinna wywołać pozytywną energię, będzie Ci trochę lżej. A jak przyjedzie to poważna rozmowa, mało emocji, dużo logiki. Podczas rozmowy, gdy zaczną się pojawiać emocje, kontroluj sytuację, schładzaj je. My tak z żoną się nauczyliśmy i każdą decyzję i wszystkie problemy rozwiązujemy na zimno.
no własnie ja mam nadzieje że on sie odezwie wieczorem że zadzwoni. Jak ostatnio był na wyjeździe to codzienne dzwonił, rozmawialismy długo nawet czasami z godzine. Tylko tu jest własnie minus ze nie o tym co nam doskwiera emocjonalnie. Może czasami sie zdarzyło, ale to co najtrudniejsze to cięzko
Mówie mu ze tęsknie, że kocham. On też. Przypomniała mi sie teraz taka sytuacja, dotycząca mojej siostry troche. Jak bylismy ostatnio u siostry cos sie pokłóciła z mężem. moja siostra ogólnie troszke mysle przesadza, bo strasznie kontroluje swojego męża. Natomiast jej mąż, a mój szwagier to do rany przyłóz. Nawet jak jest wina mojej siostry to on ja przeprasza. czasami chciałabym żeby i mój narzeczony taki był, ten przed ślubem kupował jej kwiaty, maskotki, obdarowywał ja prezentami. JA może kilka razy cos dostałam i to by było na tyle... ale o czym innym chciałam.. wtedy własnie mój narzeczony napatrzył sie na moja siostre, heh i stwierdził to samo, że troche przesadza. Wieczorem jak juz bylismy w domu powiedział do mnie poważnym głosem że jak bede taka jak moja siostra to mnie zostawi. Nie wiem, niby żartował ale przeraziło mnie to. w sumie to nie wiem kiedy on moze uznac ze jestem jak siostra skoro jesteśmy siostry mamy podobne cechy heh, jednak az tak kontrolowac go raczej nie bede... ale tez mi przeciez czasami moze cos nie spasować... i co wtedy uzna ze jestem jak siostra i mnie zostawi? troche to dziwnie zabrzmiało w jego ustach... ![]()
a wracając jeszcze... troszke wstecz... czy macie moze jakis pomysł, co zrobić jak go przekonac żeby znowu naprawde mi zaufał....??? może to to go blokuje, że mi nie wierzy..
Mówi że mi ufa ale ciągle wypomina mi tych chłopaków... z którymi i tak nic nie chciałam ale nie bede sie teraz tłumaczyc, to było głupie
i wiem ze nie do konca mi ufa, a i przez to ja jemu po tym jak powiedział ze teraz on zrobi cos takiego i jak ja sie poczuje... kurcze
a przeciez zaufanie to podstawa w związku ![]()
Jeśli jest tu jeszcze ktoś... dzisiaj czuje sie jeszcze gorzej
ratunku... rozmawiałam z nim wczoraj, na początku wszystko ok, a na koniec kłótnia. do tego on znowu dzisiaj sie nie odzywa
;( nie moge jeść, spać... a tym bardziej w pracy funkcjonować. dlaczego... mam najczarniejsze mysli ![]()
O co się pokłóciliście?
heh o głupote... chciałam dodac z nim zdjęcia na portal i znowu poszło o tych chłopaków z którymi piasałam wtedy... do niedawna własnie miał pretensje ze nie mam z nimzdjęcia żadnego że pewnie w obawie ze tamci zobaczą, co nie jest prawdą, niedawno tez jak wyjechał dodałam sobie zdjecie gdzie byłam tylko ja i znowu była awantura ze dodaje takie zdjęcie gdzie jego niema... i wczoraj mu zaproponowałam ze wysle mu dwa zdjecia żeby zobaczył czy moge je dodac i od razu sie wkurzył
wysłałam mu je i tak zeby zobaczył ze te zdjecia miały być z nim...
on mi ciagle nie ufa... jest starszy o 8 lat, jest bardzo zazdrosny nawet o kolegów... ale wiem ze to moja wina...
Dlaczego twoja wina? Rozwiń trochę...
No chciazby z tego powodu co zrobiłam na początku naszego związku
że juz wtedy nadużyłam jego zaufania, nie powinnam pisac wtedy z tymi chłopakami... on to ciagle pamięta.. zwłaszcza że jego poprzednia dziewczyna go zdradziła, zostawiła dla innego
czuje sie podle przez to ![]()
Nie możecie przekreślić to grubą krechą? Wybaczył Ci? To dlaczego do tego wraca, chyba że dajesz powody. Ja tutaj widzę, że on musi też zrozumieć swoje złe postępowanie. Czekaj na szczerą rozmowę. On musi też zrozumieć że Cię rani i powinien przeprosić za to.
własnie chce mu powiedzieć, że dłużej tak sie nie da...
przeciez zaufanie to podstawa w związku, najlepiej byłoby ustalić że zaczynamy wszystko od początku...
przeprosze go i zobacze co on zrobi ![]()
Napisz później co i jak.
Ok. Dzięki Wielki Kocie. ![]()