pomóżcie dowiedziałam się ze mąż mnie zdradził jest mi bardzo ciężko
Podobne tematy
Bożena
Jest Nas tu takich wiele. Więc znalazłaś się w dobrym miejscu. Opisz Nam swoją historię. Pisanie pomaga.
A jakiej pomocy oczekujesz? wsparcia? Napewno je dostaniesz.
Trzymaj się cieplutko.
dzięki że ktoś mnie zauważył ale nie umię o tym jeszcze mówić mam tylko ogromny stres czy skończył z nią czy nadal będzie mnie pokłamywał może ktoś z was wie jak podejść i na co zwrócic uwagę by dowiedzieć się czy to koniec czy nadal są ze sobą a ja z boku
Musisz byc czujna..obserwować . nie wierzyc w Jego słowa obojetnie co mówi ,zawsze zdradzacze manipulują.. Nie pokazuj ,ze jestes załamana , i przeprowadż koniecznie rozmowe ale traktuj ja sceptycznie i obserwuj , obserwuj....
Cześć bożena.78. I właśnie: co zrobić?! Tydzień temu mój mąż powiedział, że mnie zdradził.Nawet pisać mi trudno, ale lepsze to, niż powiedzieć komuś znajomemu. Od tego czasu nie widuję ludzi, tylko tyle ile muszę. Koleżanki dzwonią, pytają, a ja nie nie wiem! Nie wiem, jak spojrzeć komukolwiek w oczy. Takie dobre małżeństwo, taka miłość, "on cię tak kocha". W październiku minęło 24 lata od ślubu + 3 lata przed ślubem. Jedyna osoba, której ufałam bezgranicznie. Od jakiegoś czasu były problemy, nie mówię, że nie było mojej winy, ale zaczęło mnie złościć, że zawsze żyję dla kogoś i g... z tego mam. Zawsze pomocna, rozwiązująca problemy..., więc się trochę postawiałam i co? I teraz mam. Dawałam sygnały, że czas się pogodzić (chociaż nie było konkretnej kłótni), ale oczywiście jak to facet, nic nie widzi. I tydzień temu siedział przy komputerze, siadłam mu na kolana, pomyślałam o kochaniu, pogłaskałam po nodze i cios: uniósł mnie i powiedział: chodź, musimy porozmawiać. Oczywiście, że wiedziałam, już jakiś czas się domyślałam, ale nie dopuszczałam tego do siebie. Siedliśmy przy stole: nie wytrzymałem, polecałem bez zabezpieczenia.... Twarda mina, brak emocji. Pytam: chcesz to naprawić? -a po co ? Słowa, słowa i w końcu płacz, i jego, i mój. Nagle sobie uświadomił, że jednak mnie kocha. Co dzień więcej do niego dociera. Wybaczyłam, zbyt mocno go kocham, ale to tak strasznie boli! Nigdy w życiu (a mam 45 lat i wiele problemów za sobą) nie doznałam takiej krzywdy i takiego bólu! Teraz jeszcze on prosi o pomoc. Przecież k.. to ja jestem ofiarą! I jak zwykle pomagam. Załatwiłam aplikację na tel., żeby zablokować nr, bo szmata nie chce się odczepić, odprowadzam go na pociąg do pracy, wychodzę po niego jak wraca. Zapomniałam powiedzieć, że ta raszpla to z jego pracy. Pierwsza zaczęła za nim ganiać, wykorzystała nasze problemy. Staram się trzymać, ale to tak strasznie boli!!!!! Teraz jeszcze niepewność, trzeba czekać co najmniej 3 miesiące, żeby zrobić badania czy nic nie złapał, czy raszpla nie zaszła. Zastanawiam się, co gorsze: hiv czy ciąża? Wiem, że piszę chaotycznie i za dużo, ale z bólu brak mi logiki. bożena.78 trzymaj się i pisz. jak to wszystko się rozwija. Może ktoś jeszcze miał podobne doświadczenia? Błagam, piszcie, jak sobie radzić z bólem?!!!