Pisze tego posta aby zachęcić Was do dyskusji o tym co się ostatnio dzieje w kraju i przez ten pryzmat zastanowić się wspólnie czy Polska jest krajem tolerancyjnym dla swoich obywateli ? Moim zdaniem ostatnie zdarzenia w mediach pokazują bardzo buraczaną twarz Polski - gdzie wystarczy aby ktoś miał inny sposób na życie lub był po prostu inny a już nakleja mu się łatkę i woła za nim " ukrzyżuj". Jest to o tyle dziwne, że żyjemy w katolickim kraju. Ja sama jestem katoliczką i tym bardziej mnie to boli. Bo mimo swoich przekonań jestem osobą szanującą inne kultury, religie i mającą głęboki szacunek do wszystkich ludzi i do każdego stworzenia. Wychodzę z założenia, że nie mnie ich oceniać. Nie mam ani tyle wiedzy, ani możliwości aby ocenić kogoś. Tymczasem w Polsce wszyscy są tacy chętni do tego oceniania innych, że na prawdę zaczęło mnie to przerażać. Co o tym sądzicie ?
Podobne tematy
Skorzy do oceniania są ludzie również w innych krajach- bo tak jest prościej.
http://www.netkobiety.pl/t47617.html
Taki temacik jus jest ![]()
Hahaha!
, bo sie usmialam...
Polska, jak widac z innych watkow, jest nietolerancyjna, zasciankowa, bigocka, z malutka mniejszoscia, ktora zachowuje sie jak ludzie o otwartych umyslach.
a znasz jakiś kraj tolerancyjny ??? A Ty jestes tolerancyjna dla tych "nietolerancyjnych" czy lubisz wytykac im bigoterie i zasciankowośc ?
No i co z tym wątkiem zrobić? Kontynuować, czy przenieść do tego, który podała Sadie? Moderacjooooo.... ![]()
7 2013-02-05 17:05:55 Ostatnio edytowany przez TwilightSparkle (2013-02-05 17:06:37)
Ja nie jestem tolerancyjna bo są ludzie, sytuacje i ich punkty widzenia których nie toleruję i tyle. Tolerancja jest zaprzeczeniem asertywności, którą praktykuję na co dzień. Miałam kiedyś nieprzyjemność poznać ludzi, którzy myli się tylko raz na tydzień bo tak wg ich światopoglądu jest zdrowiej, bardziej naturalnie i zużywa się mniej wody co polepsza kondycje środowiska. Mieli gdzieś, że cuchnęli jak wysypisko bo oni są pro eko a reszta to ciemnogród. Takich typów i ich klonów w różnej postaci nie toleruję.
No i co z tym wątkiem zrobić? Kontynuować, czy przenieść do tego, który podała Sadie? Moderacjooooo....
...odpowiedzialo ci echo... ![]()
TwiglightSparkle przypominasz mi kogos kogo kiedys znalam... ![]()
Miałam kiedyś nieprzyjemność poznać ludzi, którzy myli się tylko raz na tydzień bo tak wg ich światopoglądu jest zdrowiej, bardziej naturalnie i zużywa się mniej wody co polepsza kondycje środowiska. Mieli gdzieś, że cuchnęli jak wysypisko bo oni są pro eko a reszta to ciemnogród. Takich typów i ich klonów w różnej postaci nie toleruję.
Dlaczego?
Co Cię obchodzi, że śmierdzą? Że Jadzia spod 3-ki nie chodzi do dentysty i śmierdzi jej z buzi, że Zenek spod 5-ki je czosnek i od niego klepie, a pan Czesio administrator za bardzo lubi piwko i czuć od niego przetrawionym alkoholem? Nie pasuje Ci - nie rozmawiasz z nimi, nie zbliżasz się do nich, a jak oni chcą się za bardzo zbliżać do Ciebie możesz im powiedzieć "Proszę się odsunąć, bo pan/i śmierdzi". Ale im wolno śmierdzieć, jeśli bardzo tego chcą o ile są gotowi na konsekwencje swojego wyboru, czyli to, że pewnie niewiele osób zechce się do nich fizycznie zbliżać. TO jest tolerancja.
Ty mylisz tolerancję z akceptacją. Akceptacja to postawa "ok, to jest fajne, zgadzam się na to". Tolerancja to "nie podoba mi się to, nie zgadzam się z tym, ale Ty możesz uważać i robić inaczej, chociaż ja bym nigdy tak nie zrobiła".
Przeciwieństwem tolerancji jest egocentryzm, czyli przekonanie, że moje poglądy, moje wartości i przekonania są najlepsze i każdy powinien się do nich dostosować.
TwilightSparkle napisał/a:Miałam kiedyś nieprzyjemność poznać ludzi, którzy myli się tylko raz na tydzień bo tak wg ich światopoglądu jest zdrowiej, bardziej naturalnie i zużywa się mniej wody co polepsza kondycje środowiska. Mieli gdzieś, że cuchnęli jak wysypisko bo oni są pro eko a reszta to ciemnogród. Takich typów i ich klonów w różnej postaci nie toleruję.
Dlaczego?
Co Cię obchodzi, że śmierdzą? Że Jadzia spod 3-ki nie chodzi do dentysty i śmierdzi jej z buzi, że Zenek spod 5-ki je czosnek i od niego klepie, a pan Czesio administrator za bardzo lubi piwko i czuć od niego przetrawionym alkoholem? Nie pasuje Ci - nie rozmawiasz z nimi, nie zbliżasz się do nich, a jak oni chcą się za bardzo zbliżać do Ciebie możesz im powiedzieć "Proszę się odsunąć, bo pan/i śmierdzi". Ale im wolno śmierdzieć, jeśli bardzo tego chcą o ile są gotowi na konsekwencje swojego wyboru, czyli to, że pewnie niewiele osób zechce się do nich fizycznie zbliżać. TO jest tolerancja.Ty mylisz tolerancję z akceptacją. Akceptacja to postawa "ok, to jest fajne, zgadzam się na to". Tolerancja to "nie podoba mi się to, nie zgadzam się z tym, ale Ty możesz uważać i robić inaczej, chociaż ja bym nigdy tak nie zrobiła".
Przeciwieństwem tolerancji jest egocentryzm, czyli przekonanie, że moje poglądy, moje wartości i przekonania są najlepsze i każdy powinien się do nich dostosować.
Tolerancyjna w przypadku smeirdzenia jestem tylko na odleglosc. Niestety w transporcie publicznym moje tolerancja maleje wprost proporcjonalnie do zmniejszenia dystansu miedzy mna a smierdzielem
Gdyby nie myjacy sie ludzie siedzieli w domach to pewnie problemu by nie bylo. ![]()
Szczerze to ja uważam, że śmierdziele powinni być wypraszani z komunikacji miejskiej, z tym, że to się dla mnie tyczy nie tylko nieumytych, ale też właśnie cuchnących jakąś na wpół strawioną cebulą, czosnkiem, alkoholem... Generalnie się zgadzam, nie mam nic do tego, że ktoś chce cuchnąć póki ja nie jestem zmuszona do wąchania. ![]()
A co z inną tolerancją? Na przykład co do sposobu życia?
To samo - póki nie robi nikomu krzywdy i póki nie wkracza w moją sferę osobistą zmuszając mnie tym samym do czegoś, to rybka mi, jak ktoś żyje, jak się kocha, z kim, co je, w co się ubiera, jakim mówi językiem, czy wyznaje jakąś religię a jeśli tak to czy kłania się przed krzyżem czy przed totemem etc. Problem się dopiero zaczyna wtedy, kiedy ktoś zaczyna uważać, ze każdy powinien żyć tak jak on i próbuje mnie do tego w różny sposób zmusić.
A co z inną tolerancją? Na przykład co do sposobu życia?
Na osiedlu gdzie mieszkamy, sąsiedzi z domu po lewej stronie są miłośnikami muzyki w klimatach disco polo i kiedy tylko aura pozwala na ogródku pojawiają się głośniki i dalej wiecie. Dla miłośniczki Cohena i Blunta jest to mało przyjemne. Nie podoba mi się to ale trudno. Gwóźdź do trumny jednak wbił mój małżonek, który raz w tygodniu "przewietrza" swoje "cacka" czyt 2 kompletne stare graty sprowadzone z USA. Nie umiem opisać "odgłosów" jakie wydają ale zwierzęta (z wyjątkiem Bokserów) dostają większej schizy niż w Nowy Rok a w domach wszystko drży. Raz nawet schowałam kluczyki ale ten złom można jakoś inaczej włączyć
Powiedziałam mu o tym jakie to wk***** to kupił mi zatyczki do uszu, żebym się nie denerwowała i wg mojego męża temat jest zamknięty. Tak, że pozostało mi być tolerancyjną......z braku wyboru. Viva tolerancja.
Ja bym Cohena nie zdzierżyła ![]()
Nie no, możesz wykopać swojego męża i jego cacka - to Twoja wolność. Logiczne, że nie wszystko będzie zawsze idealne.
Moim zdaniem ostatnie zdarzenia w mediach pokazują bardzo buraczaną twarz Polski - gdzie wystarczy aby ktoś miał inny sposób na życie lub był po prostu inny a już nakleja mu się łatkę i woła za nim " ukrzyżuj". Jest to o tyle dziwne, że żyjemy w katolickim kraju.
Ja bym powiedział, że jest właśnie dokładnie na odwrót - Polacy są nietolerancyjni dlatego, że są katoliccy.
Mnie tam zero obchodzi jak kto zyje, w co wierzy, co je, jak sie ubiera, co czyta (nawet jezeli zupelnie sie z nimi nie zgadzam), pod warunkiem, ze nie zmusza mnie do przyjecia swoich pogladow.
Ba, ja nawet jestem zupelnie za totalnie katolickim miastem/ wioska w ktorym jest obowiazek chodzenia co tydzien do spowiedzi, modlenia sie i noszenia dlugich spodnic, tak dlugo jak wspolnota tam zyjaca sama siebie reguluje i nie ma planow na world domination (no i oczywiscie nie lamie zadnych kodeksow prawa karnego).
Mnie tylko denerwuje kiedy, szczegolnie religijne, grupy w Polsce staraja sie wywierac nacisk na organy polityczne, unoszac sie moralnoscia. Ja sie pytam: czyja to moralnosc? Ja mam gdzies co np poslanka Pawlowicz uwaza za "estetyczne"- prosze bardzo, nikt jej nie zabrania spluwac na chodnik gdy widzi homoseksualkiste na ulicy; jednak z jakiej racji ona ma decydowac jak zycie duzej ilosci ludzi ma przebiegac?
Mnie tam zero obchodzi jak kto zyje, w co wierzy, co je, jak sie ubiera, co czyta (nawet jezeli zupelnie sie z nimi nie zgadzam), pod warunkiem, ze nie zmusza mnie do przyjecia swoich pogladow.
Ba, ja nawet jestem zupelnie za totalnie katolickim miastem/ wioska w ktorym jest obowiazek chodzenia co tydzien do spowiedzi, modlenia sie i noszenia dlugich spodnic, tak dlugo jak wspolnota tam zyjaca sama siebie reguluje i nie ma planow na world domination (no i oczywiscie nie lamie zadnych kodeksow prawa karnego).
Mnie tylko denerwuje kiedy, szczegolnie religijne, grupy w Polsce staraja sie wywierac nacisk na organy polityczne, unoszac sie moralnoscia. Ja sie pytam: czyja to moralnosc? Ja mam gdzies co np poslanka Pawlowicz uwaza za "estetyczne"- prosze bardzo, nikt jej nie zabrania spluwac na chodnik gdy widzi homoseksualkiste na ulicy; jednak z jakiej racji ona ma decydowac jak zycie duzej ilosci ludzi ma przebiegac?
Polska nie jest państwem tolerancyjnym. Np związki partnerskie? Się ja pytam dlaczego nie? Nawet hetero - związek jeśli nie jest formalny, to w razie wypadku druga osoba nie dowie się nic o stanie partnera, nie ma prawa decydować. A ja bym chciała by właśnie moja druga połowa decydowała choć w świetle prawa nic nas nie łączy. Jestem za legalizacją związków homoseksualistów. Ale jeśli dyskusja się taka wyłoni w mym domu rodzinnym to bracia i ojciec by mnie zakrzyczeli że pedały, cioty itp (co innego lesbijki...)
W kraju naszym rządzi kościół czego nie popieram wcale. W końcu nie każdy polak w kraju urodzony jest katolikiem. Wręcz coraz więcej się odsuwa od kościoła przez jego bezsensowne i rzucane w próżnię argumenty.... "Bóg kocha wszystkich ludzi ale homole będą potępieni" Bo co? Bo kocha inaczej? Lepiej zostać mordercą? Odpuszczenie otrzyma katolicki prześladowca?
Nie ma tolerancji od wszelakiej odrębności... Wszystko co inne jest złe bo zagraża ogólnemu porządkowi. Więc się jednostko nie wychylaj z nowatorskim poglądem bo cię sąsiad zdepcze jeśli się zawczasu nie wyprowadzisz... A ksiądz i poseł jak jeden mąż mu pomogą. Jak skończą z tobą to znowu będą sobie do gardeł skakać. Ale chwila jedności będzie. O rety... Toż ta jedność to prawie tolerancja siebie na wzajem. Chwilowa a jednak. Więc jest nadzieja... Ale dość odległą. O ile swym dzieciom nie będziemy wmawiać, że Gosia z 3 c jest dziwna bo szepcze sobie pod nosem wiersze a Arturek to pedał bo woli się bawić z dziewczynkami lalkami niż bić z kolegami pod szkołą i ganiać za piłką. Od tego momentu niszczymy tolerancję a nawet wcześniej.
Hm.... w żadnym innym języku nie ma tylu obraźliwych epitetów na homoseksualistów... ![]()
Jak ktos ma ochote to sobie moze poczytac wiecej wypowiedzi na ten temat w : http://www.netkobiety.pl/t44200.html
No wiec aby nie wklejac tego samego co tam napisalam, to tak w skrocie uwazam,ze nasz Naród ogolnie ujmując i generalizując jest bardzo nietolerancyjny, dosyc konserwatywny,żądny potępien innoscii odmiennosci, co wykracza od stadnardow tradycyjnych, nie ma zakorzenionej tolerancji porownując Pl do zachodnich sąsiadów ..ale to z biegiem lat sie zmienia i coraz wiecej spoleczenstwa staje sie tolerancyjnym ,przez co bywa sie szykanowanym od tradycjonalistów
Dość często miałam i mam do czynienia z obcokrajowcami, z którymi odbyłam wiele rozmów na temat Polski, ich pierwszego wrażenia gdy tu przyjechali. Zgadnijcie, co wymieniają
(nie mówię o wódce i dziewczynach).
24 2013-02-06 16:23:03 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-06 16:37:07)
Nie wiem Cat.. gapią sie na Obcokrajowcow jak ciele w namalowane wrota??
Albo jestesmy bardzo zestresowanym,znerwicowanym,awanturnym,żyjącym w pospiechu społeczenstwem?
Przede wszystkim że : Polacy mają silne charaktery, ale są bardzo konserwatywni.
I... trudni. Kilku z nich mówiło mi (jako szefowie lub liderzy zespołów) że ZAWSZE jest jakieś "ale" i mają wrażenie, że Polacy nie dążą do zgody.
No to z tym samym pogladem co piszesz,zetknelam sie z ust Obcokrajowcow w rozmowie ,w kazdym bądz razie nie widziałam powodów aby temu zaprzeczyć ![]()
Słuchałam sobie w radiu właśnie, jak w sejmie się wiją, żeby tylko Grodzka nie była marszałkiem. KTOKOLWIEK jest wg nich lepszy niż ona nie dlatego, że jest głupia, przekupna czy jakaś tam, ale dlatego, że zmieniła płeć. To nie tylko nietolerancyjne, to po prostu głupie.
Słuchałam sobie w radiu właśnie, jak w sejmie się wiją, żeby tylko Grodzka nie była marszałkiem. KTOKOLWIEK jest wg nich lepszy niż ona nie dlatego, że jest głupia, przekupna czy jakaś tam, ale dlatego, że zmieniła płeć. To nie tylko nietolerancyjne, to po prostu głupie.
Typowe zachowanie dzieci na placu zabaw czy w piaskownicy.....nie bawimy sie z nim bo ma rude wlosy i piegiii
Infantylnosc i okrojenie umyslowe ludzi pozornie metrykowo doroslych mnie przeraza ![]()
Te wasze doświadczenia z obcokrajowcami jakoś nijak mają się do moich. Ponieważ mąż pracuje w niemieckiej firmie często jeździ do Niemiec i Niemcy przyjeżdżają do nas. Jak jest chwila to zabieramy ich do Krakowa, Wrocławia, Katowic, Opola czy Poznania. Zgadnijcie co im się najbardziej w Polsce podobało (oprócz kobiet, jedzenia, taniości dla nich)???
Zgadnijcie co im się najbardziej w Polsce podobało (oprócz kobiet, jedzenia, taniości dla nich)???
Disco-polo? Jak nie to nie wiem. ;-)
Te wasze doświadczenia z obcokrajowcami jakoś nijak mają się do moich.
A Twoje do moich, bo jestem pół-Niemką. Jak byłam mała, to ojcu na 1 września szyby w samochodzie tłuczono.
Te wasze doświadczenia z obcokrajowcami jakoś nijak mają się do moich.
A Twoje do moich, bo jestem pół-Niemką. Jak byłam mała, to ojcu na 1 września szyby w samochodzie tłuczono.
Boże.... wstyd mi.
Cat, spokojnie jak na wojnie, to dawno było. ;-) Teraz się kroczek po kroczku to zmienia, ale jak byłam dzieckiem to co jakiś czas zaliczałam jakieś zonki. Np. w pewnym okresie byłam nazywana bękartem po tym jak wypalił mi tak ksiądz na religii, który dowiedział się, że moi rodzice żyją ze sobą bez ślubu (ojciec ateista z protestanckiej rodziny, a mama katoliczka; ja - bękart siłą rzeczy
). No a skoro dla księdza byłam bękartem to czemu nie dla dzieciaków z klasy i ze szkoły.
Tak się zastanawiam..... czy może ta nietolerancja nie wzięła się właśnie z naszej historii.... Teraz mi się przypomniało, jak moja babcia stanęła w obronie Żydów w sklepie, w czasie wojny. Była kolejka no i zaczeło się wytykanie.... "Łeee.... Żydówa...." itd. Moja babcia wyszła przed szereg i powiedziała:
"Żydówka? A do kogo wy się modlicie? Czy nie do Matki Boskiej, która też była Żydówką? A klęczycie przed krzyżem Jezusa- Żyda".
TwilightSparkle napisał/a:Zgadnijcie co im się najbardziej w Polsce podobało (oprócz kobiet, jedzenia, taniości dla nich)???
Disco-polo? Jak nie to nie wiem. ;-)
Te wasze doświadczenia z obcokrajowcami jakoś nijak mają się do moich.
A Twoje do moich, bo jestem pół-Niemką. Jak byłam mała, to ojcu na 1 września szyby w samochodzie tłuczono.
Tez jestem pol- Niemka (ze strony mamy)i w szkole podstawowej dzieci przezywaly mnie: owczarek niemiecki, nazista... Nie za bardzo przyjemne. Oczywiscie to nie wina dzieci, ale ich rodzicow, ktorzy glupoty im w glowy ponakladali. Jakby wiedzieli, ze moja matka jest niemiecka Zydowka, to bym dopiero miala przerabane. I nie mieszkalam w jakims zascianku, ale we Wroclawiu.
Ale wiecie co..... to się zmienia. Już się zmieniło. Młodzi ludzie są już zupełnie inni; wyluzowani, otwarci.
I nie mieszkalam w jakims zascianku, ale we Wroclawiu.
Ja tak samo - w Warszawie. ![]()
Tak się zastanawiam..... czy może ta nietolerancja nie wzięła się właśnie z naszej historii.... Teraz mi się przypomniało, jak moja babcia stanęła w obronie Żydów w sklepie, w czasie wojny. Była kolejka no i zaczeło się wytykanie.... "Łeee.... Żydówa...." itd. Moja babcia wyszła przed szereg i powiedziała:
"Żydówka? A do kogo wy się modlicie? Czy nie do Matki Boskiej, która też była Żydówką? A klęczycie przed krzyżem Jezusa- Żyda".
Nie rozumiem..? Przecież Żydzi w całej Europie byli znienawidzeni od setek lat... Getta Żydowskie i eksterminacje to nie pomysł Hitlera przecież.
Btw - gdyby akcja z Twoją Babcią się rozegrała teraz, to by ją mohery rozszarpały. Zaraz by się dowiedziała, że Jezus żadnym Żydem nie był, ale bogiem (wtf?!) a dla niektórych to wręcz Polakiem (rotfl!). I piszę całkiem serio. ^^
Już się zmieniło. Młodzi ludzie są już zupełnie inni; wyluzowani, otwarci.
Czyli jakby np. moja córka była pół-Rumunką, to by wg Ciebie ok była traktowana przez rówieśników? Ja bym nie była taka pewna. ![]()
Słuchałam sobie w radiu właśnie, jak w sejmie się wiją, żeby tylko Grodzka nie była marszałkiem. KTOKOLWIEK jest wg nich lepszy niż ona nie dlatego, że jest głupia, przekupna czy jakaś tam, ale dlatego, że zmieniła płeć. To nie tylko nietolerancyjne, to po prostu głupie.
Ooo, właśnie miałam o tym napisać. Wczoraj oglądałam program o ludziach transpłciowych.
Tak, to jest po prostu głupie. Oni się rodzą z tym zaburzeniem, większość swojego życia są nieszczęśliwi, ponieważ ciało ma swoją płeć, a mózg inną. I jeszcze inni ludzie, gdy oni zdobędą się na odwagę i przejdą operację, potrafią im życie "umilać", pokazując swoją nietolerancję i głupotę.
Btw - gdyby akcja z Twoją Babcią się rozegrała teraz, to by ją mohery rozszarpały. Zaraz by się dowiedziała, że Jezus żadnym Żydem nie był, ale bogiem (wtf?!) a dla niektórych to wręcz Polakiem (rotfl!). I piszę całkiem serio. ^^
Tak, a dla niektórych to nawet był/ jest królem Polski .
38 2013-02-06 19:26:26 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-06 19:34:46)
Już się zmieniło. Młodzi ludzie są już zupełnie inni; wyluzowani, otwarci.
Czyli jakby np. moja córka była pół-Rumunką, to by wg Ciebie ok była traktowana przez rówieśników? Ja bym nie była taka pewna.
Mojego meza córka nie jest rodowitą Polką (jest Włoszką) i wyglądem wyroznia sie dosyc dosyc i niestety nie malo kiedy jakies dziecko potrafilo ją nazwac cyganka ,a nic z cyganki nie ma, w ogole z rysów jej nie przypomina (no ale ciemne wlosy ,ciemne oczy, i sniada karnacja stąd takie okreslenie) I dzieci na odmiennosc z wyglądu (czy tez nie tylko z wygladu, ogółem biorąc) bywają paskudne, okropne dokuczliwe,lecz sądze ze z roku na rok mentalnosc naszego spoleczenstwa coraz bardziej staje sie byc "otwarta" na innosc, narazie jest ich namiastka ,ale lepsze to niz wcale
Ja to widzę w dzisiejszych nastolatkach; jest OK ![]()
Catwoman, to w takim kontekście powiedz mi, czemu najpopularniejszym argumentem przeciw adopcji dzieci przez pary homoseksualne jest ciągle "bo takie dziecko będzie palcami wytykane przez równieśników"..?
Jak dla mnie? .... ten używa takiego argumentu, kto chce tak wychowywać dziecko: na nietolerancyjnego gówniarza.
42 2013-02-06 19:36:23 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-06 19:41:07)
Catwoman, to w takim kontekście powiedz mi, czemu najpopularniejszym argumentem przeciw adopcji dzieci przez pary homoseksualne jest ciągle "bo takie dziecko będzie palcami wytykane przez równieśników"..?
Żyjemy w Katolickim kraju, wbrew pozorom to jest istotna przyczyna takiej dyskryminacji ,naszczescie zaczęto prowadzic debaty na ten temat,coraz wiecej osob na odwage opowiedziec sie przeciw takiej zakłamanej dyskryminacji,i powoli, stopniowo mam nadziej ze cos sie zmieni w tym kierunku
No tak, ale nie sądzicie, że jeśli kilkadziesiąt procent uczestników każdej dyskusji na ten temat używa jednak tego argumentu, to te nasze (w znaczeniu "polskie") dzieci jeszcze jakiś czas nie będą tak fajnie tolerancyjne jakbyśmy chciały..? ![]()
Ja się zgadzam z Mortishą - idzie ku lepszemu, ale powoli, małymi kroczkami.
Vian ...jeszce dluga,dluga droga ale lepiej ze cos sie powolutku zaczyna ruszac w tej sprawie niz kazdy by portkami trząsł
a tak własciwie czy tolerancja jest możliwa ??? jeżeli 90% moim kontaktów z grupą społeczną X to negatywne wspomnienia to dlaczego mam ich lubić ?? Ok mogę rozumieć ale czy mam się zmuszać aby ich lubić ?
czy to jest zgodne za zasadami demokracji ? jeżeli 20% naszego społeczeństwa domaga sie do jakiegoś prawa a pozostali tego nie chcą to dla kogo trzeba iść na ręke ?
NIe mam np nic przeciwko np aby wspólnota religijna postawiłą swoja świątynie obok mojego kościoła ale jeżełi po pewnym czasie zaczną krzyczeć że dzwon kościelny przeszkadza im w modlitwie to mam go ściszyć czy powiedziec aby się odp....?
46 2013-02-07 13:31:35 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-02-07 13:33:36)
a tak własciwie czy tolerancja jest możliwa ??? jeżeli 90% moim kontaktów z grupą społeczną X to negatywne wspomnienia to dlaczego mam ich lubić ?? Ok mogę rozumieć ale czy mam się zmuszać aby ich lubić ?
czy to jest zgodne za zasadami demokracji ? jeżeli 20% naszego społeczeństwa domaga sie do jakiegoś prawa a pozostali tego nie chcą to dla kogo trzeba iść na ręke ?
NIe mam np nic przeciwko np aby wspólnota religijna postawiłą swoja świątynie obok mojego kościoła ale jeżełi po pewnym czasie zaczną krzyczeć że dzwon kościelny przeszkadza im w modlitwie to mam go ściszyć czy powiedziec aby się odp....?
Tolerancja, jak ktos wczesniej napisal, nie polega na zgadzaniu sie z inna grupa wyznaniowa/ spoleczna/ sportowa/polityczna, ale nawet jak sie uwaza, ze bzdury plota, dawanie im zielonego swiatla by swoje opinie wyrazali , pod warunkiem, ze nie lamia oni prawa.
Jezeli np ktos postawil swiatynie obok katolickiego kosciola, a potem narzeka, ze mu dzwony przeszkadzaja, to mozna przeciez zaznaczyc, ze o dzwonach wiedzieli zanim swiatynie budowali. Jest to kwestia sasiedzkiego halasu (ktora to kwestia powinna byc rozwiazana przed budowa, za obopolna zgoda), a nie tolerancji.
W demokracji z mniejszoscia nalezy sie liczyc, nawet jezeli jest ona bardzo mala. W momencie kiedy 80% spoleczenstwa wymusza cos na 20% to juz to malo ma wspolnego z demokracja.
A co do lubienia-nie, lubic nikogo nie musisz; mozesz uwazac wyznawce jakiejs religii za debila, ale jako osoba tolerancyjna powinienes szanowac jego prawo do wiary, wypowiedzi i publikacji.
Tak troche z innej beczki wtrace...
Nasze panie adler i Vian byly wyzywane bo gdzies tam w histori rodzinnej maja domieszke obcej krwi....
Ja bylam wyzywana bo nosilam okulary i bylam raczej okraglym dzieckiem
Polka z dziada pradziada ![]()
Tolerancja zajechalo, co?
Nadal sie czasem czyta od roznych uzytkownikow na forum "...wolabym byc lysy niz np rudy"
Kolejny przyklad tolerancji nie? ![]()
Nadzieja w tym ze coraz wiecej ludzi wyjezdza z Pl i zaczyna obserwowac inne zwyczaje i uczyc sie tolerancji w obcych krajach. ![]()
Tak troche z innej beczki wtrace...
Nasze panie adler i Vian byly wyzywane bo gdzies tam w histori rodzinnej maja domieszke obcej krwi....
Ja bylam wyzywana bo nosilam okulary i bylam raczej okraglym dzieckiemPolka z dziada pradziada
Tolerancja zajechalo, co?
Dzieci są z natury wyjątkowo okrutne i nietolerancyjne, ponieważ nie mają żadnego systemu wartości. Wszystko sprowadza się zatem do atawistycznej walki o pozycję grupie. Pamiętam doskonale ten okres, przedszkole to było takie małe piekiełko pełne prześladowców.
a tak własciwie czy tolerancja jest możliwa ??? jeżeli 90% moim kontaktów z grupą społeczną X to negatywne wspomnienia to dlaczego mam ich lubić ?? Ok mogę rozumieć ale czy mam się zmuszać aby ich lubić ?
NIe mam np nic przeciwko np aby wspólnota religijna postawiłą swoja świątynie obok mojego kościoła ale jeżełi po pewnym czasie zaczną krzyczeć że dzwon kościelny przeszkadza im w modlitwie to mam go ściszyć czy powiedziec aby się odp....?
Trzeba kierować się rozumiem. Jeżeli obcokrajowiec przyjeżdża do twojego kraju i pracuje, to należy mu się tolerancja. Jeżeli ten cudoziemiec pobiera tylko zasiłek, albo podkłada bomby w metrze, to tolerancja mu się nie należy bo sam jest szkodliwy społecznie albo nietolerancyjny.
czy to jest zgodne za zasadami demokracji ? jeżeli 20% naszego społeczeństwa domaga sie do jakiegoś prawa a pozostali tego nie chcą to dla kogo trzeba iść na ręke ?
80/20
Osobną sprawą jest że demokracja to system który nieuchronnie prowadzi do jakiejś formy tyranii. Większości nad mniejszością, mniejszości nad większością. Głupoty nad mądrością. Jedno jest pewne. W demokracji nic nie idzie w jasno określonym kierunku ,a zawsze jest masa niezadowolonych.
Pisze tego posta aby zachęcić Was do dyskusji o tym co się ostatnio dzieje w kraju i przez ten pryzmat zastanowić się wspólnie czy Polska jest krajem tolerancyjnym dla swoich obywateli ? Moim zdaniem ostatnie zdarzenia w mediach pokazują bardzo buraczaną twarz Polski - gdzie wystarczy aby ktoś miał inny sposób na życie lub był po prostu inny a już nakleja mu się łatkę i woła za nim " ukrzyżuj". Jest to o tyle dziwne, że żyjemy w katolickim kraju. Ja sama jestem katoliczką i tym bardziej mnie to boli. Bo mimo swoich przekonań jestem osobą szanującą inne kultury, religie i mającą głęboki szacunek do wszystkich ludzi i do każdego stworzenia. Wychodzę z założenia, że nie mnie ich oceniać. Nie mam ani tyle wiedzy, ani możliwości aby ocenić kogoś. Tymczasem w Polsce wszyscy są tacy chętni do tego oceniania innych, że na prawdę zaczęło mnie to przerażać. Co o tym sądzicie ?
Cześć Blair32
Tolerancja... Myślę, że każdy człowiek posiada w sobie inny jej próg. Ważne by wogóle umieć ją odnaleźć w sobie.;)
Ja osobiście miałam styczność z jej brakiem niejednokrotnie.
Chociażby przedwczoraj kiedy to z grupą przyjaciół spacerowaliśmy po AJ.. Dwie z pośród moich przyjaciółek są partnerkami na życie. Dla nas nic dziwnego, że spacerując trzymają się za ręcę.
Niestety otoczenie i co gorsza młodzi ludzie mijający nas widząc to skwitowali słowami cytuję " o patrzcie lesby".
Dramat! Młodzież XXI wieku a taka przesycona złocią oraz nienawiścią dla inności.
Cholera człowieka bierzew takich chwilach.
Niestety brak tolerancji u tych chłystków jest podsycany nie gdzie indziej a w 4 ścianach własnego domu przez rodziców mojego pokolenia.
Jest to nagminne i na ogromą skalę. A szkoda.
Zbyt łatwo nam jako Polakom przychodzi nietolerancyjność dla innej niż nasza własna rzeczywistość.
Z poważaniem
R
Chciałabym odświeżyć ten temat ![]()
Przekonuję się, że tolerancja w naszym kraju to mit. O ile jesteśmy w stanie zaakceptować Czarnego w sąsiedztwie, czy Świadka Jehowy, o tyle trudniej zaakceptować jest niektórym ludziom fakt, że np. para postanawia nie legalizować związku, para nie decyduje się na dzieci, sąsiad pracuje 4h dziennie, a nie 8 czy 12, sąsiad pracuje 12h a nie 8 jak "normalny człowiek" itd.
Ostatnio przysłuchiwałam się rozmowie moich znajomych. Mówili o jakiejś koleżance, która niedawno urodziła dziecko, nie poszła do pracy, mąż zarabia na dom.
Kolega: To X zamierza wrócić do pracy czy tak będzie siedzieć w domu, bez żadnych ambicji?
Koleżanka (prześmiewczo): No chyba w domu. Postanowiła zostać żoną swojego męża.
No i widziałam jak grono o koleżance X. sobie odpowiednio informacje przetworzyło. Na jej niekorzyść.
Żałuję, że nie wtrąciłam się w tę dyskusję, ale szczerze: nie chciało mi się. Trwała ona już dość długi czas i nie miałam już siły, by stawać w obronie kolejnej osoby, której życie analizowano.
Po powrocie do domu zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy ja naprawdę jestem osobą tolerancyjną. I sądzę, że coraz bardziej tak. To znaczy: mam swój system wartości, ale nie narzucam go innym osobom, nawet najbliższej mi osobie czyli mojemu mężowi. Oduczyłam się przede wszystkim oceniać ludzi negatywnie. Nie obgaduję również innych osób, co -uważam- wcale nie jest łatwe bowiem mamy tendencję do podnoszenia swej samooceny kosztem innych.
Przyznaję, że w dużej mierze nauczyła mnie tego jedna z koleżanek, która ostatnio mówiła o koleżance X, wcześniej o kimś jeszcze, a co się spotykamy, zawsze ktoś jest na wokandzie. Wtedy zobaczyłam jak to wygląda z boku i stwierdziłam, że jeśli osoba Y obgaduje osobę X to nie mówi prawdy o osobie X tylko ....o sobie.
Chciałabym Was zapytać jednak inaczej: jak sądzicie, jak nietolerancja wpływa na życie osób, których/ u których czegoś nie tolerujemy?
Ja mogę napisać jak nietolerancja wpływa na życie tych osób i to na własnym przykładzie.
Byłam w identycznej sytuacji, jak dziewczyna X i to przez długi czas. No może oprócz kwestii macierzyństwa, nie pracowałam z innych względów. Jednak "siedziałam w domu, bez żadnych ambicji"
Nietolerancja tego faktu, pojawiła się w najbliższym moim otoczeniu. W rodzinie męża. Wieczne docinki, niby niechcący, niby nie wprost, jednak zawsze wyczuwałam to iż w odczuciu niektórych, po prostu "nie chce" mi się pracować.
Ja z natury, jestem osobą dość silną psychicznie. Radzę sobie ze stresami, problemami. Z reguły nie obarczam problemami innych, radzę sobie sama. Duszę wszystko w sobie (choć wiem, że to nie jest dobre) i przeżywam jedynie w środku. Jednak, taka sytuacja, trwająca niezmiennie przez długi czas, potrafi nieźle dać w kość(w połączeniu z problemami dnia codziennego). Z czasem człowiek zaczyna sam myśleć "co jest ze mną nie tak"? Może rzeczywiście za mało się staram, może faktycznie przesadzam, może powinnam to...może powinnam tamto... Potem zaczyna kuleć pewność siebie. Nie jest fajnie. Ja na szczęście mam zawsze oparcie w moim mężu. Staje on po mojej stronie. Niestety nie każdy ma to oparcie, wtedy problem jest jeszcze większy.