3 tygodnie od rozstania...bez wyjasnienia,bo 'cos sie wypalilo',bo jest'mniej szczesliwy'.Ze kocha,ale juz nie ma sil.To nie to,co kiedys.
Bylo juz ze mna lepiej-teraz zaczelo sie od nowa.W duszy wyje i mam straszna potrzebe spytac go,czy cos dla niego znaczylam...
2 lata razem.i co się dowiedziałam?Napisał do mnie wspólny znajomy,bliski kumpel exa.nie wiedział o rozstaniu,ex nikomu nie powiedzial.
uświadomiłam go w sytuacji,a on na to,ze wiedzial zawsze,ze to sie tak skonczy.ciągniety za jezyk powiedzial,
ze kiedys (w trakcie naszego związku...)moj ex stwierdzil,ze dla niego najwieksza miloscia zawsze bedzie pierwsza milosc-kobieta,ktora zdradzila go dwa razy.Raz wybaczyl.Byl z nia pol roku.Ze mna 2....Chciala do niego wrocic na początku naszej znajomości.Juz jej nie pozwolil.
Czy to mozliwe,ze bedac ze mna nadal ja kochal?Porownywal?Twierdzil,ze jest lepsza?O co chodzi z ta pierwsza miloscia,drogie panie?Po co stworzyl ze mna szczescliwy dwuletni zwiazek wiedzac,ze nie jestem od niej lepsza?(swoja droga mi mowil,ze jestem jego miloscia.Pierwszy wyznal milosc.Twierdzil,ze chce ze mna byc zawsze.planowal przyszlosc...widzial nas razem za 20 lat...a ją określił paroma nieładnymi słowami...)
Czy bylam tylko zabawka?Przeciez mogl pozwolic jej wrocic,skoro byla ta najwazniejsza...jednak zostal ze mna,bez wahania.A teraz ten cios...
A przy mnie mowil,ze to z nią bylo juz dawno.Ze zostaly wspomnienia i sentyment.Ze czuje sie ze mna szczesliwy,kochany.Ze nigdy nikt tak o niego nie dbal.
Podobno jego zdanie o pierwszej milosci znali wszyscy.Tylko nie ja.Czuje sie oszukana.Gorsza.Ta gorsza kobieta mojego ex.Ta mniej kochana.Ta jego słabsza miłość.
Wykorzystana.Klin na byłą..dwuletni klin.Nie wiem co myśleć.Chcialabym,zeby mi to kiedys sam wyjasnil.Boze,zylam iluzją...nie mam juz sil na nic.Czy któraś z was znajdzie jakieś mądre słowa dla mnie?Podzieli się doświadczeniem...tak bardzo tego potrzebuję ...:(