netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

oszukana

44 odpowiedzi5 673 wyświetleniazałożony przez skarb, 31.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: oszukana

Witam wszystkich
jestem "nowa"wiec prosze o zrozumienie jesli zaczne stekac nad soba ale od dawna nie mialam takiej odwagi zeby podzielic sie z kims moim bolem
przyjaciele,rodzina(ktora po czesci utracilam)odradzali,namawiali do powrotu ale to oblakanie bylo(jest)wieksze!!!
Przed kilku laty wyjechalam z Polski ,tam poznalam go-i co?MILOSC,ale sluchájcie tak wielka i tak odwzajemniona,sex i wszystko super ale...ja zdazylam sie rozejsc,zyc przy nim(ale nie z nim) ciagle wynajmowane pokoje w jego okolicy itd,bo nie wspomnialam ze luby jest zonaty i ciagle przez kolejne lata obiecywal odejscie od zony,wiem ze kocha mnie i ja jego tez ale teraz sama uwierzylam w to ze nie ma odwagi i moze checi odejsc od swojego gniazda,nie wierze w to co mowi ale nie mam odwagi powiedziec STOP,musze tez powiedziec ze finansowo pomaga mi i sama nie wiem czego boje sie bardziej samotnosci czy tego ze nie poradze sobie finansowo,tak jak czytalam dziewczyny te samotne weekendy,swieta itd  to jest najwiekszy bol i to jak patrzy mi w oczy i mowi kocham a zamyka drzwi za soba
Pierwszy raz od kilku lat tak mocno sie otwieram i piszac to lzy mi leca
Nie chce tego oszustwa dalej,chce zyc normalnie zyc ale jak?staralam sie znienawidziec go ale to na chwile,
Nie umiem bez niego oddychac a tak bardzo bym chciala..

Pozdrawiam wszystkich

2

Odp: oszukana

Cześć,

Oj, chyba nie napiszę tu nic nowego i odkrywczego, bo myślę, że sama w głębi serca wiesz, co powinnaś zrobić. Odpowiedz sobie, czym jest miłość? Czy miłość to chęć zadania bólu, cierpienia kochanej osobie czy raczej pragnienie jej dobra i szczęścia? Ja nie twierdzę, że Twój mężczyzna (to znaczy nie do końca Twój;) nie ma do Ciebie uczuć, owszem, może się boi odejść od żony, boi się zmian, ale co to oznacza dla Ciebie? Czy chcesz faceta, który jest tchórzem niezdolnym do podjęcia męskiej decyzji? Przecież wiesz, że jemu jest jak w bajce - w domu żona i stałość, stabilizacja, a z Tobą ekscytujące randki. No chyba większość facetów by tak chciała, tylko że to jest mega nieuczciwe wobec Was obu, a jedynym wygranym jest on, czyli człowiek, który dba tylko o własną wygodę i o zaspokajanie własnych potrzeb. A w jaki sposób dba o Ciebie? Oprócz tego, że na spotkaniach okazuje Ci czułość, pomaga finansowo? Obchodzi go, że święta i weekendy spędzasz sama? Obchodzi go, co wtedy czujesz? Ja mam dla Ciebie jedną radę - najpierw postaw mu ultimatum, albo odchodzi do Ciebie od żony, albo z Wami koniec. Tylko musisz być konsekwentna i wytrzymać bez kontaktu z nim. Uwierz, jeśli łączy Was uczucie prawdziwe, będziecie razem, a jeśli on zostanie z żoną...no to sama wiesz. Nie zdziwię się, jeśli za jakiś czas znów sobie znajdzie związek na boku dla odskoczni od codzienności. Smutne, ale prawdopodobne.

3

Odp: oszukana

Oj dobry duszku
wiem wiem masz 100 % racje, ale wiesz dwa lata temu postawilam takie ultimatum i wiesz co ? pomyslisz glupia i naiwnna ale powiedzial tak -daj mi miesiac,mysle ze znasz koniec tego ...z miesiaca zrobily sie kolejne miesiace,a nawet lata..
Utwierdzam sie w tym ze prawie 10 lat zmarnowalam w swiom zyciu...10 lat ....ale przy WASZEJ pomocy chce ten rozdzial zamknac,naturalnie boje sie samotnosci ale 40-tka to chyba nie tak zle co????dzis wstalam z ta mysla ze odwaze sie napisac i zrobilam to i teraz juz kolejny krok -za nie dlugo wyprowadzam sie na odleglosc 200 km od niego,mysle ze nie zostawicie mnie i dam rade!!!
dobry duszku dziekuje za szybki odpis

4

Odp: oszukana
skarb napisał/a:

Oj dobry duszku
wiem wiem masz 100 % racje, ale wiesz dwa lata temu postawilam takie ultimatum i wiesz co ? pomyslisz glupia i naiwnna ale powiedzial tak -daj mi miesiac,mysle ze znasz koniec tego ...z miesiaca zrobily sie kolejne miesiace,a nawet lata..
Utwierdzam sie w tym ze prawie 10 lat zmarnowalam w swiom zyciu...10 lat ....ale przy WASZEJ pomocy chce ten rozdzial zamknac,naturalnie boje sie samotnosci ale 40-tka to chyba nie tak zle co????dzis wstalam z ta mysla ze odwaze sie napisac i zrobilam to i teraz juz kolejny krok -za nie dlugo wyprowadzam sie na odleglosc 200 km od niego,mysle ze nie zostawicie mnie i dam rade!!!
dobry duszku dziekuje za szybki odpis

Jejku, on aż 10 lat był z Tobą i z żoną jednocześnie? Matko, co za egoista, no! Przepraszam, że tak ostro, ale nóż się w kieszeni otwiera, jak się czyta takie historie. Jestem w stanie rozumieć jakiś krótki romans, skok w bok, no każdy popełnia błędy, ale dwa regularne związki i niemoc podjęcia decyzji...oj pachnie tchórzem i egoistą na kilometr... Jasne, że jesteś jeszcze młoda i masz szansę na znalezienie kogoś wspaniałego, dla którego będziesz jedyna! Pamiętaj o tym, uwierz w siebie, może idź na jakąś terapię tak, żeby poznać trochę lepiej siebie? Ja chodzę do psychologa po rozstaniu z mężem i całkiem mi to pomaga, może Tobie też coś da. I zerwij z nim, proszę! smile

5

Odp: oszukana

Masz nauczkę, żonaci mężczyźni są nietykalni.
Masz to, na co zasłużyłaś.

6

Odp: oszukana
Cynicznahipo napisał/a:

Masz nauczkę, żonaci mężczyźni są nietykalni.
Masz to, na co zasłużyłaś.

Aj, czemu tak ostro? To co, ona sobie go "tknęła", a on jej nie chciał, tylko zmuszony został? Nie róbmy z facetów kukieł bez mózgu. Oboje tego chcieli i tłumaczenie, że ona nie powinna, jest o kant d...y potłuc. On przede wszystkim nie powinien, bo to on miał zobowiązania, ona była wolna, prawda? Faceta nie można sobie tak po prostu wziąć czy zabrać, do tanga trzeba dwojga, ot co!

7

Odp: oszukana

tak tak moja droga 10 lat...postaram sie utrzymac to jako cel!!!! mysle ze sie uda
co do psychologa to zastanawialam sie nad tym ale brak czasu nie pozwala mi na nic-bo przeciez moj plan dnia przez lata ukladany byl pod niego ,kiedy laskawy ksiaze ma czas dla mnie a ja?zero prywatnosci.nic nic
nie moglam dlugo tego z siebie wydobyc ale teraz dosc ,masz racje duszku musze zebrac sily zakonczyc to chore uzaleznienie
zrobie to malymi krokami to moze nie bedzie tak bolalo
biore sie w garsc i co wazne nie moge temu sk...wierzyc juz w nic nic!!!

8

Odp: oszukana

Do Cyniczna...

nie jest tak jak myslisz ,chyba ze twojego meza ktos"tknal" sama tego nie zrobilam i bylam dlugo dalekodystansowcem w takich ukladach to sie stalo! tak mnie oszukiwal dlugo :jak mu zle jak musi szybko odejsc itd
nie oceniaj mnie prosze tak bez nie wiedzy bo to naprawde bolalo przez dlugi czas

9 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-01-31 12:35:26)

Odp: oszukana
bugenwilla napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Masz nauczkę, żonaci mężczyźni są nietykalni.
Masz to, na co zasłużyłaś.

Aj, czemu tak ostro? To co, ona sobie go "tknęła", a on jej nie chciał, tylko zmuszony został? Nie róbmy z facetów kukieł bez mózgu. Oboje tego chcieli i tłumaczenie, że ona nie powinna, jest o kant d...y potłuc. On przede wszystkim nie powinien, bo to on miał zobowiązania, ona była wolna, prawda? Faceta nie można sobie tak po prostu wziąć czy zabrać, do tanga trzeba dwojga, ot co!

Ja nie mówię, że facet jest święty, bo logiczne jest, że nie jest.
Ale to kobieta rządzi swoim ciałem i życiem! Nikt jej do zawarcia tej relacji nie zmuszał, sama świadomie wpakowała się w związek z żonatym facetem.
Teraz ma efekty swojej głupoty.

Zastanów się przez chwilę, co byś zrobiła, gdybyś się dowiedziała, że Twój mąż ma romans z jakąś lafiryndą?
Albo gdyby Tobie się przytrafiło zakochać się w żonatym, rozbiłabyś rodzinę? Chowała po kątach?

skarb napisał/a:

Do Cyniczna...
nie jest tak jak myslisz ,chyba ze twojego meza ktos"tknal" sama tego nie zrobilam i bylam dlugo dalekodystansowcem w takich ukladach to sie stalo! tak mnie oszukiwal dlugo :jak mu zle jak musi szybko odejsc itd
nie oceniaj mnie prosze tak bez nie wiedzy bo to naprawde bolalo przez dlugi czas

Nie udawaj zranionej małej dziewczynki - wykazałaś się brakiem myślenia w danej chwili i teraz ponosisz tego konsekwencje.
Nie interesuje mnie, co Cię skłoniło do wskoczenia żonatemu facetowi do łóżka.
Jedyne, co mówię, to to, że jesteś sama sobie winna. Gdybyś się nie zgodziła na taki układ, tego problemu by nie było.

Koniec końców, dzielisz się facetem z inną kobietą. Jesteś tą ''drugą'', którą on wykorzystuje. On nie odejdzie od żony. Bawi się Tobą. Jeśli tego nie rozumiesz, to jesteś zwyczajnie głupia.
Najpierw myślenie, potem robienie. Weszłaś świadomie w związek z zajętym facetem, a teraz płaczesz, jaka Ty jesteś biedna, jak on Cię oszukał.
Nie oszukał, bo wiedziałaś o tym, że jest żonaty.

10

Odp: oszukana
Cynicznahipo napisał/a:

Ja nie mówię, że facet jest święty, bo logiczne jest, że nie jest.
Ale to kobieta rządzi swoim ciałem i życiem! Nikt jej do zawarcia tej relacji nie zmuszał, sama świadomie wpakowała się w związek z żonatym facetem.
Teraz ma efekty swojej głupoty.

Zastanów się przez chwilę, co byś zrobiła, gdybyś się dowiedziała, że Twój mąż ma romans z jakąś lafiryndą?
Albo gdyby Tobie się przytrafiło zakochać się w żonatym, rozbiłabyś rodzinę? Chowała po kątach?

Po pierwsze nie pomyślałabym o tej kobiecie od razu jako o lafiryndzie, raczej o moim mężu jako o niezłym draniu
Ja nie rozbiłabym rodziny, co najwyżej ów żonaty, w końcu to przez niego założona rodzina
Nie chciałabym zakochać się w żonatym, gdyby tak się stało, na chwilę obecną myślę, że wycofałabym się, ale nauczyłam się, aby "nigdy nie mówić nigdy", bo życie się różnie układa, a ludzie są czasem bardzo słabi i ja tego nie pochwalam. Życzę skarbowi, żeby była na tyle silna, aby móc zakończyć z godnością ten związek

11 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-31 12:37:08)

Odp: oszukana

Nie mów, że zmarnowałaś 10 lat, bo była miłość, seks, inne powiązania (pieniądze na przykład). On prowadził podwójne życie. Trochę bez sensu zerwać to w jedną noc.

Lepiej zamiast wyprowadzać się 200 kilometrów dalej abyś stanęła na własnych nogach i stopniowo się od niego oddaliła. Na co komu takie rewolucje... oczywiście dla dobra twojego, a nie jego...

12

Odp: oszukana
bugenwilla napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ja nie mówię, że facet jest święty, bo logiczne jest, że nie jest.
Ale to kobieta rządzi swoim ciałem i życiem! Nikt jej do zawarcia tej relacji nie zmuszał, sama świadomie wpakowała się w związek z żonatym facetem.
Teraz ma efekty swojej głupoty.

Zastanów się przez chwilę, co byś zrobiła, gdybyś się dowiedziała, że Twój mąż ma romans z jakąś lafiryndą?
Albo gdyby Tobie się przytrafiło zakochać się w żonatym, rozbiłabyś rodzinę? Chowała po kątach?

Po pierwsze nie pomyślałabym o tej kobiecie od razu jako o lafiryndzie, raczej o moim mężu jako o niezłym draniu
Ja nie rozbiłabym rodziny, co najwyżej ów żonaty, w końcu to przez niego założona rodzina
Nie chciałabym zakochać się w żonatym, gdyby tak się stało, na chwilę obecną myślę, że wycofałabym się, ale nauczyłam się, aby "nigdy nie mówić nigdy", bo życie się różnie układa, a ludzie są czasem bardzo słabi i ja tego nie pochwalam. Życzę skarbowi, żeby była na tyle silna, aby móc zakończyć z godnością ten związek

Ja również jej tego życzę, aczkolwiek uważam, że sama sobie naważyła tego piwa.
Człowiek ma wolną wolę, sam podejmuje decyzje. Ona podjęła taką, nie inną. Teraz pora ponieść konsekwencje.

13

Odp: oszukana

No i ponosi konsekwencje, widzisz jak się dziewczyna gryzie i męczy...dlatego nie dokopujmy jej jeszcze.
Wiem, że w takich sytuacjach najbardziej cierpi rodzina i żona (jeśli się dowie), ale kochanka też ma uczucia i facet krzywdzi również ją. A że sama w to weszła? No jasne, jej decyzja, jej wybór, dlatego ważne, żeby w końcu powiedzieć dość...

14

Odp: oszukana
bugenwilla napisał/a:

No i ponosi konsekwencje, widzisz jak się dziewczyna gryzie i męczy...dlatego nie dokopujmy jej jeszcze.
Wiem, że w takich sytuacjach najbardziej cierpi rodzina i żona (jeśli się dowie), ale kochanka też ma uczucia i facet krzywdzi również ją. A że sama w to weszła? No jasne, jej decyzja, jej wybór, dlatego ważne, żeby w końcu powiedzieć dość...

Przykro mi, ale Autorka na pochwałę nie zasłużyła, nie jest mi jej żal.
Nie myl dokopywania z wyrażaniem opinii.

Autorce życzę oczywiście jak najlepiej.

15

Odp: oszukana
ban napisał/a:

Nie mów, że zmarnowałaś 10 lat, bo była miłość, seks, inne powiązania (pieniądze na przykład). On prowadził podwójne życie. Trochę bez sensu zerwać to w jedną noc.

Lepiej zamiast wyprowadzać się 200 kilometrów dalej abyś stanęła na własnych nogach i stopniowo się od niego oddaliła. Na co komu takie rewolucje... oczywiście dla dobra twojego, a nie jego...

Nie zgodzę się z Tobą. W zasadzie to Ona przez te 10 lat siedziała na walizkach. Chyba nie znasz myślenia kobiet.
Związała się na swoje nieszczęście z facetem. Facet ją przetrzymał przez tyle lat, oszukiwał ją. Przez 10 lat można się przyzwyczaić. Po dziesięciu latach partnerstwa można mieć życie poukładane, a Skarb nie ma nic. Jest tylko, albo aż o 10 lat starsza. Czy sex i pomoc finansowa jest najważniejsze?
Dziewczyno daj sobie z nim spokój. Uciekaj od niego jak najdalej i jak najszybciej. To jest tchórz, to nie jest mężczyzna. On Ciebie perfidnie wykorzystuje. On ciebie w ogóle nie szanuje. Przynajmniej miej Ty szacunek do siebie.
Jeżeli nie rozstaniesz się z nim to następne 10 lat masz w plecy. Chcesz tego?
On z Tobą nie zostanie, bo jemu z tym jest dobrze, jest wygodnie.
Trzymam za Ciebie qciuki.
Powodzenia smile

16

Odp: oszukana

Zgnilizna

17

Odp: oszukana

oszukana ,
Ty nie jestes oszukana. Ty oszukalas sama siebie.

18

Odp: oszukana
pomaranczowa 1 napisał/a:

oszukana ,
Ty nie jestes oszukana. Ty oszukalas sama siebie.

Bingo, wreszcie ktoś to napisał...

19

Odp: oszukana

Zona niekoniecznie  musi  nie wiedziec - moze sa w tzw. ukladzie , jednemu i  drugiemu na rozwodzie nie zalezy.
Kiedys pisalam, ze robiono badania takich zwiazkow - o ile facet w pierwszym roku nie pozalatwia spraw formalnych, to potem sa juz znikome szanse.
Po prostu traktuje jedna i druga strone jako trwale elementy swojego zycia - bo tak mu najwygodniej.
O ile strony nie stawiaja warunkow "na ostrzu noza", to kiego licha ma sie meczyc lataniem po sadach, urzedach itp.
Jezeli do tego dochodzi jakas forma uzaleznienia (finanse, mieszkanie itp) no to wlasciwie robi co chce.
Albo sie na to godze, albo nie.
Historia zna przypadki dwoch wdow na jednym pogrzebie.
Nie wierze, ze po 10 latach facet ma taki sam zapal do bycia z kochanka na stale jak na poczatku ich znajomosci.
Czym on tlumaczy niemoznosc odejscia od zony ?

Mozliwe wybory
- zostajesz z nim. Nie masz zadych praw. Niepewnosc jutra , mozesz pzeciez mu sie znudzic.Skazujesz sie na bycie ta trzecia bez szansy na bycie ta najwazniesza w czyims zyciu.
- odchodzisz od niego. Cierpisz , pogarszasz swoj stan finansow, masz mase spraw do zalatwienia (przeprowadzka, mieszkanie itp).
Ale, jestes WOLNA - nie budujesz swojego zycia na kims, decydujesz o sobie, nie blokujesz sie na nowe znajomosci. Moze sie zdarzyc , ze stworzysz normalny zwiazek. To oczywiscie wymaga odwagi i Twojej zgody na bol, ktory Cie zapewne nie ominie.

Twoje zycie - Twoje wybory.
Pozdr.B

20 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-31 13:58:10)

Odp: oszukana
Lexpar napisał/a:

Dziewczyno daj sobie z nim spokój. Uciekaj od niego jak najdalej i jak najszybciej.

Odciąć się od finansów, wylądować "pod mostem" i zaczynać honorowo od początku? Może w literaturze pięknej jest to śliczne i moralne, ale w życiu tak prosto nie ma.


betina napisał/a:

- odchodzisz od niego. Cierpisz , pogarszasz swoj stan finansow, masz mase spraw do zalatwienia (przeprowadzka, mieszkanie itp).

Nie rozumiem dlaczego ludzie najpierw odcinają się od kochanka, a potem załatwiają swoje sprawy. Ja bym robił na odwrót -- najpierw załatwianie spraw, ustawienie siebie, przygotowanie bezpiecznej drogi, potem odejście w swoją stronę. Raczej chłodna kalkulacja by się tutaj przydała...

21

Odp: oszukana
ban napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Dziewczyno daj sobie z nim spokój. Uciekaj od niego jak najdalej i jak najszybciej.

Odciąć się od finansów, wylądować "pod mostem" i zaczynać honorowo od początku? Może w literaturze pięknej jest to śliczne i moralne, ale w życiu tak prosto nie ma.


betina napisał/a:

- odchodzisz od niego. Cierpisz , pogarszasz swoj stan finansow, masz mase spraw do zalatwienia (przeprowadzka, mieszkanie itp).

Nie rozumiem dlaczego ludzie najpierw odcinają się od kochanka, a potem załatwiają swoje sprawy. Ja bym robił na odwrót -- najpierw załatwianie spraw, ustawienie siebie, przygotowanie bezpiecznej drogi, potem odejście w swoją stronę. Raczej chłodna kalkulacja by się tutaj przydała...

ban spoko, dlaczego odciąć się od finansów i zamieszkać "pod mostem".
Nie wiemy w zasadzie nic na na tema finansów autorki wątku.
Pomimo tego nie spłycałbym tej 10-cio letniej sytuacji do sexu i kasy.
Jestem przekonany, że przez te 10 lat mogłaby ułożyć sobie życie zupełnie inaczej.
Może trafiłby na partnera z którym mogłaby się zestarzeć i który miałby jeszcze większą kasę. Tego wykluczyć nie można.
Teraz tylko Ona wie, że ma 10 lat w plecy.

22 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-01-31 14:51:12)

Odp: oszukana

Ban - czyli zanim sie urzadzi na nowo, to jeszcze troche pooszukiwac , tym razem jego...?
         Albo sie podejmuje jakas decyzje, albo jest sie dalej troche w ciazy...

Poza tym pisalam cos o wolnosci i decydowaniu o sobie ....

23

Odp: oszukana

Dzieki Wam Wszystkim za wypowiedzi
powiem tak,finansowo nie tak zle,niszczyc sie napewno nie pozwole(JUZ),
fajnie tak posluchac wypowiedzi "z boku" i napewno macie racje
i racje przyznaje tez ,ze sama sie oszukiwalam-bo wierzylam
co do zony,to tak wie lub wiedziala napewno -tam tez gral,ale ok nie ma co calej winy na nieg zwalac bo sama sie na to godzilam przez tyle lat,odwazylam sie dzis wypowiedziec i jest mi napewno lzej.bo ta decyzja zostawienia nie jest przeciez od 5 min
nikogo nie chcialam i nie skrzywdzilam ale sluchajcie GLOWA do GORY i wierze w siebie a mysle ze to juz duzo,mam przyjaciol teraz WAS i dam rade
zycze wszystkim wszystkiego dobrego

24

Odp: oszukana

Dzieki Wam Wszystkim za wypowiedzi
powiem tak,finansowo nie tak zle,niszczyc sie napewno nie pozwole(JUZ),
fajnie tak posluchac wypowiedzi "z boku" i napewno macie racje
i racje przyznaje tez ,ze sama sie oszukiwalam-bo wierzylam
co do zony,to tak wie lub wiedziala napewno -tam tez gral,ale ok nie ma co calej winy na nieg zwalac bo sama sie na to godzilam przez tyle lat,odwazylam sie dzis wypowiedziec i jest mi napewno lzej.bo ta decyzja zostawienia nie jest przeciez od 5 min
nikogo nie chcialam i nie skrzywdzilam ale sluchajcie GLOWA do GORY i wierze w siebie a mysle ze to juz duzo,mam przyjaciol teraz WAS i dam rade
zycze wszystkim wszystkiego dobrego

25

Odp: oszukana
skarb napisał/a:

Dzieki Wam Wszystkim za wypowiedzi
powiem tak,finansowo nie tak zle,niszczyc sie napewno nie pozwole(JUZ),
fajnie tak posluchac wypowiedzi "z boku" i napewno macie racje
i racje przyznaje tez ,ze sama sie oszukiwalam-bo wierzylam
co do zony,to tak wie lub wiedziala napewno -tam tez gral,ale ok nie ma co calej winy na nieg zwalac bo sama sie na to godzilam przez tyle lat,odwazylam sie dzis wypowiedziec i jest mi napewno lzej.bo ta decyzja zostawienia nie jest przeciez od 5 min
nikogo nie chcialam i nie skrzywdzilam ale sluchajcie GLOWA do GORY i wierze w siebie a mysle ze to juz duzo,mam przyjaciol teraz WAS i dam rade
zycze wszystkim wszystkiego dobrego

Skarb dasz radę smile
Widzę, że jesteś mądrą i rozsądną kobietą.
Tak proszę podnieś głowę do góry. Bądź z siebie dumna i sama się szanuj.
Pamiętaj, że szkoda czasu i czas bije na nasza niekorzyść.
Żyje się niestety tylko raz
Pozdrawiam i trzymam za Ciebie qciuki smile

26

Odp: oszukana
betina2 napisał/a:

Ban - czyli zanim sie urzadzi na nowo, to jeszcze troche pooszukiwac , tym razem jego...?
         Albo sie podejmuje jakas decyzje, albo jest sie dalej troche w ciazy...

Dlaczego pooszukiwać... Czy to oszustwo jak znajdzie dobrą pracę? Czy to oszustwo, jak umówi się z kolegą na kawę? Czy to oszustwo, jak nie będzie się tak często widywać z kochankiem jak do tej pory? W pewnym momencie powie, że nie chce już pieniędzy... Potem powie "mam kogoś, kogo kocham". I tak romans umrze śmiercią naturalną bez wyrządzania szkody w wyniku drastycznych działań.

27 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-01-31 15:51:56)

Odp: oszukana

Zycie daje co sie wnosi . Jestes dorosla , kobieta , a potrzbowalas wsparcia finansowego? zagranica? ...........................Ciezko mi uwierzyc.
Nigdy niewiesz co kochas opowiada w domu , zazwyczaj ciepria wszyscy , a zdradzacz sie cieszy . ot co cala filozofia.

Uwierz w siebie , a bedzie dobrze, i dzialaj! , a napewno sie uda.

Spedzilas , szmat czasu z kims toksycznym , wiec psycholog Ci sie przyda.
NA przyszlosc , sprobuj znalesc wolnego faceta , to naprawde , nie jest trudne o ile sie jest prawdziwa kobieta .
Powodzenia

28 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-01-31 16:38:19)

Odp: oszukana

Oj - ban, a jak nie znajdzie dobrej pracy, a jak kolega sie nie umowi, to troche pobiore jeszcze szmalu, poczekam na lepsze czasy..........
Proponujesz jej znowu to samo, zaczynanie od kretactwa.
Jak kogos znajde, to poiwiem , ze juz cie nie kocham. a jak nie znajde to pobedziemy razem.
Nie pomyslales o czyms takim jak branie odpowiedzialnosci za wlasne zycie.
Czasy upadlych dziewczat z powodu nedzy juz dawno minely.
Nie mylmy wygodnictwa z bieda.

A swoja droga moglbys byc w zwiazku na zasadzie, "poki nic lepszego sie nie trafi"?

29

Odp: oszukana

Autorka jak widać nie brała odpowiedzialności za swoje życie, uzależniła się od pieniędzy tego mężczyzny, a teraz chce odejść. Ale trzymają ją pieniądze. Zerwać i wyprowadzić się to jest proste -- tydzień czasu i gotowe. Ale co z pracą? Co z czynszem, jedzeniem, piciem, energią? Za to trzeba bulić, musi mieć własne przychody.

W obecny układ wmontowywała się 10 lat. A teraz aby się wymontować też pasowałoby stopniowo małymi kroczkami.

30

Odp: oszukana

Ban - nie poszla tylko na szmal, byla milosc.
        Liczyla na na cos wiecej niz status wiecznej kochanki. To, ze akceptowala stan rzeczy, dziwne, ale tak bylo.
        Pisze, ze uboga nie jest, da sobie rade. Moze bedzie ciut gorzej, ale nie beznadziejnie.
       Czy dla paru luksusowych rzeczy warto oddac samostanowienie o sobie. Pisze przeciez, ze zupelnie zatracila sie w tym chorym ukladzie.
       Swoj czas, uklady towarzyskie, zainteresowania zlozyla "na oltarzu" tej milosci.
       Teraz ja to uwiera mocno - zatem nie ma co gdybac - rozwiazania dwa - zostac lub odejsc.

31

Odp: oszukana
ban napisał/a:

Autorka jak widać nie brała odpowiedzialności za swoje życie, uzależniła się od pieniędzy tego mężczyzny, a teraz chce odejść. Ale trzymają ją pieniądze. Zerwać i wyprowadzić się to jest proste -- tydzień czasu i gotowe. Ale co z pracą? Co z czynszem, jedzeniem, piciem, energią? Za to trzeba bulić, musi mieć własne przychody.

W obecny układ wmontowywała się 10 lat. A teraz aby się wymontować też pasowałoby stopniowo małymi kroczkami.

W zasadzie Ban ja rozumiem co proponujesz. W zasadzie chodzi o nazwanie rzeczy po imieniu tak? Dawała seks za kasę. Ty mówisz. Nie rezygnuj z tego dopóki sie nie ustawisz. Mozesz dalej świadczyć usługi seksualne w zamian za zabezpieczenie finansowe do czasu aż nie będziesz bezpieczna.
Dobrze zrozumiałam?
Najpierw oszukiwala siebie wierząc ... No nie wiem w co wierząc...
A teraz będzie wreszcie szczerze i otwarcie z czystego wyrachowania. Już nie wierząc w miłośc?

32 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-31 19:37:08)

Odp: oszukana

Skoro brała pieniądze od kochanka regularnie, to znaczy, że tych pieniędzy potrzebowała aby żyć, tak? Więc teraz jak nagle odejdzie to nie będzie miała za co żyć, czyli musi znaleźć pracę. Zatem zamiast zrywać romans powinna się usamodzielnić.

Dla mnie oczywiste jest, że nie był to układ seks za pieniądze, ale układ jak w małżeństwie -- on dużo zarabia, ona nie musi pracować (albo zarabia za mało, aby się utrzymać), a teraz ona chce być samodzielna. Więc zamiast sobie zrzucić cały świat na głowę, niech najpierw swoje życie ustawi.

Betina piszesz "Czy dla paru luksusowych rzeczy warto oddac samostanowienie o sobie". Moim zdaniem nie chodzi o luksusowe rzeczy, ale podstawę do życia -- jedzenie, picie, mieszkanie. Wątpię, że ona nie chce się luksusu pozbyć... chodzi raczej o minimum do życia. Zgodzisz się, że zdanie "ze nie poradze sobie finansowo" oznacza jedzenie, picie, czynsz, a nie dobra luksusowe? "Boję się, że nie bedzie mnie stać na drogie perfumy"????

Jeśli autorka jest samodzielna, może wyjechać 200km dalej, będzie miała pieniądze na życie to proszę bardzo -- niech jutro zamknie za sobą drzwi i koniec romansu.

33

Odp: oszukana

Zobacz Ban... Dziesięć lat wiary oszustwoi. Z drugiej strony. Pomyssl. Jak trzeba umieć kłamać zeby 10 lat kobieta wierzyła w miłośc i uczucie? Przez 10 lat dała sie zwodzic obietnicami ze jutro... Ze za miesiąc....
Biedni ludzie którzy sie znajdują w pobliżu tego faceta...

34 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-31 19:46:05)

Odp: oszukana

No ciekawe jak to jest właśnie jak facet obiecuje kochance, że odejdzie dla niej od żony... ciągle i ciągle słyszę tę historię. Dlaczego kochanki w to wierzą? Dlaczego faceci tak im obiecują? A może kochanki słuchają i nie wierzą do końca, ale mają nadzieję, a faceci nie obiecują do końca, ale też nic nie robią?

Moim zdaniem to nie jest oszustwo. Przez 10 lat po prostu żyli w stabilnej sytuacji -- mąż, żona, kochanka. Kochanka była kochanką, żona była żoną. Kochanka chciała destabilizacji, ale mąż nie chciał. No więc kochanka postanowiła nie być kochanką i będzie szukać męża gdzieś indziej.

Jak rozglądam się wokół siebie, to nie widzę fajnych małżeństw, którzy po wielu latach dalej się zachowują jak w czasie narzeczeństwa. Zatem małżeństwa się wychładzają po paru latach, czyli jeśli ktoś odejdzie do kochanki, to prawdopodobnie oni stworzą kolejne zimne małżeńśtwo. Wniosek z tego taki -- po co robić nowe małżeńśtwo jak ma się stare? Po co jeszcze raz przerabiać te same problemy? Ale chyba End_Aluzja odbiegamy od tematu... smile

35 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-31 19:46:25)

Odp: oszukana
End_aluzja napisał/a:

Zobacz Ban... Dziesięć lat wiary oszustwoi. Z drugiej strony. Pomyssl. Jak trzeba umieć kłamać zeby 10 lat kobieta wierzyła w miłośc i uczucie? Przez 10 lat dała sie zwodzic obietnicami ze jutro... Ze za miesiąc....
Biedni ludzie którzy sie znajdują w pobliżu tego faceta...

Endi zgadzam się z Tobą, że biedni są tacy ludzie.
Co miłość może zrobić z człowieka hmm

36

Odp: oszukana
skarb napisał/a:

tak tak moja droga 10 lat...postaram sie utrzymac to jako cel!!!! mysle ze sie uda
co do psychologa to zastanawialam sie nad tym ale brak czasu nie pozwala mi na nic-bo przeciez moj plan dnia przez lata ukladany byl pod niego ,kiedy laskawy ksiaze ma czas dla mnie a ja?zero prywatnosci.nic nic
nie moglam dlugo tego z siebie wydobyc ale teraz dosc ,masz racje duszku musze zebrac sily zakonczyc to chore uzaleznienie
zrobie to malymi krokami to moze nie bedzie tak bolalo
biore sie w garsc i co wazne nie moge temu sk...wierzyc juz w nic nic!!!

Brak czasu zeby pojsc do psychologa to zwykla wymowka.Wiele osob tak mowi po to zeby sie usprawiedliwic.
Dla mnie to priorytet,bo pomaga mi w poworcie do szczesliwego zycia.W koncu trzeba postawic na siebie i zadbac nie tylko o wyglad zewnetrzny ,ale tez kwestii emocjonalnej i poczuc wolnosc.
Trudno wziac sie samemu w garsc jak sie siedzi w takim "szambie" 10 lat.Proponuje skorzystac jednak pomocy specjalisty czyli psychologa czy terpapeuty.i nie zarzekac sie na forum ,ze to zrobisz sama.

Uzaleznienie od drugiej osoby ma tak silne mechanizmy ,ze osoba wspoluzalezniona nie jest w stanie sama tego rotrzaskac.
Zapewne wielokrotnie go prosiłas ,straszyłas ,płakałs ,groziłas i tak zostawałas po mimo ,ze Cie ranił.Bezsilnosc Cie rozwala,az w koncu sie dostosowałas sie do sytuacji.Pozwoliłam sobie tak napisac o Tobie przez swoj pryzmat wspoluzaleznienia.
Jak zamierzasz zrobic to dzisiaj jezeli przez tyle lat nie udawało sie?

37

Odp: oszukana

Ban - (uwzielam sie na Ciebie) - problemy sie robi, bo na poczatku jest tak "cudnie" i sie wydaje, ze swiat jest nasz.
Oczywiscie z czasem ekstazy mijaja, robi sie  swoiste stadlo, a wyplatac sie trudno. Jemu, bo zabral kobicie 10 lat zycia, jej, bo zainwestowala 10 lat zycia.
Tak jak pisalam wczesniej, bywaja sytuacje ze 2 wdowy poplakuja nad grobem nieszczesnego.
Moze zdumiewac, ze historie z zycia ludzkosci odnosnie zdradzania i konsekwencji sa nieprzyswajalne, no ale tak jest.......
Zdaje sie, ze pycha mowi - och, ze mna to jest inaczej...
A zawsze jest banal i szablon jak spod sztancy.

38

Odp: oszukana
betina2 napisał/a:

Ban - (uwzielam sie na Ciebie) - problemy sie robi, bo na poczatku jest tak "cudnie" i sie wydaje, ze swiat jest nasz.
Oczywiscie z czasem ekstazy mijaja, robi sie  swoiste stadlo, a wyplatac sie trudno. Jemu, bo zabral kobicie 10 lat zycia, jej, bo zainwestowala 10 lat zycia.
Tak jak pisalam wczesniej, bywaja sytuacje ze 2 wdowy poplakuja nad grobem nieszczesnego.
Moze zdumiewac, ze historie z zycia ludzkosci odnosnie zdradzania i konsekwencji sa nieprzyswajalne, no ale tak jest.......
Zdaje sie, ze pycha mowi - och, ze mna to jest inaczej...
A zawsze jest banal i szablon jak spod sztancy.

Betina zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.

39

Odp: oszukana
bugenwilla napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Masz nauczkę, żonaci mężczyźni są nietykalni.
Masz to, na co zasłużyłaś.

Aj, czemu tak ostro? To co, ona sobie go "tknęła", a on jej nie chciał, tylko zmuszony został? Nie róbmy z facetów kukieł bez mózgu. Oboje tego chcieli i tłumaczenie, że ona nie powinna, jest o kant d...y potłuc. On przede wszystkim nie powinien, bo to on miał zobowiązania, ona była wolna, prawda? Faceta nie można sobie tak po prostu wziąć czy zabrać, do tanga trzeba dwojga, ot co!

skoro do tanga trzeba dwojga jak sama piszesz to gdyby jej to nie interesowalo nie byloby nic.. winni sa oboje .. ona też... amen.

40 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2013-02-01 13:36:04)

Odp: oszukana
bugenwilla napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ja nie mówię, że facet jest święty, bo logiczne jest, że nie jest.
Ale to kobieta rządzi swoim ciałem i życiem! Nikt jej do zawarcia tej relacji nie zmuszał, sama świadomie wpakowała się w związek z żonatym facetem.
Teraz ma efekty swojej głupoty.

Zastanów się przez chwilę, co byś zrobiła, gdybyś się dowiedziała, że Twój mąż ma romans z jakąś lafiryndą?
Albo gdyby Tobie się przytrafiło zakochać się w żonatym, rozbiłabyś rodzinę? Chowała po kątach?

Po pierwsze nie pomyślałabym o tej kobiecie od razu jako o lafiryndzie, raczej o moim mężu jako o niezłym draniu
Ja nie rozbiłabym rodziny, co najwyżej ów żonaty, w końcu to przez niego założona rodzina
Nie chciałabym zakochać się w żonatym, gdyby tak się stało, na chwilę obecną myślę, że wycofałabym się, ale nauczyłam się, aby "nigdy nie mówić nigdy", bo życie się różnie układa, a ludzie są czasem bardzo słabi i ja tego nie pochwalam. Życzę skarbowi, żeby była na tyle silna, aby móc zakończyć z godnością ten związek

a ja bym pomyslala jak o LAFIRYNDZIE
i lafirynda TEZ by była winna rozbiciu rodziny
jak sie ktos nie chce zakochac to zrobi wszystko aby do tego nie doszlo.. owszem ... róznie bywa oczywiście ale jesli ktos godzi sie, ulega.. to znaczy ze jednak " wchodzi " w to a POTEM tlumaczy; milośc nie wybiera.. to nie ja.. to on...

41

Odp: oszukana

Wracając do tematu.. bo nie o tym mowa kto winien. Mleko wylane. Stalo się .. Nie tędy droga  dobrze juz to dziewczyno wiesz.. i trzymaj sie tego. Znajdziesz faceta.. ułożysz sobie zycie.. i nikt juz nie bedzie mowil ' kocham Cie i zamykal drzwi z drugiej strony... lepiej późno niz wcale.............

42

Odp: oszukana

Ech - a wystarczyloby przeczytac "Anne Karenine"......

43

Odp: oszukana
Malwina69 napisał/a:
bugenwilla napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ja nie mówię, że facet jest święty, bo logiczne jest, że nie jest.
Ale to kobieta rządzi swoim ciałem i życiem! Nikt jej do zawarcia tej relacji nie zmuszał, sama świadomie wpakowała się w związek z żonatym facetem.
Teraz ma efekty swojej głupoty.

Zastanów się przez chwilę, co byś zrobiła, gdybyś się dowiedziała, że Twój mąż ma romans z jakąś lafiryndą?
Albo gdyby Tobie się przytrafiło zakochać się w żonatym, rozbiłabyś rodzinę? Chowała po kątach?

Po pierwsze nie pomyślałabym o tej kobiecie od razu jako o lafiryndzie, raczej o moim mężu jako o niezłym draniu
Ja nie rozbiłabym rodziny, co najwyżej ów żonaty, w końcu to przez niego założona rodzina
Nie chciałabym zakochać się w żonatym, gdyby tak się stało, na chwilę obecną myślę, że wycofałabym się, ale nauczyłam się, aby "nigdy nie mówić nigdy", bo życie się różnie układa, a ludzie są czasem bardzo słabi i ja tego nie pochwalam. Życzę skarbowi, żeby była na tyle silna, aby móc zakończyć z godnością ten związek

a ja bym pomyslala jak o LAFIRYNDZIE
i lafirynda TEZ by była winna rozbiciu rodziny
jak sie ktos nie chce zakochac to zrobi wszystko aby do tego nie doszlo.. owszem ... róznie bywa oczywiście ale jesli ktos godzi sie, ulega.. to znaczy ze jednak " wchodzi " w to a POTEM tlumaczy; milośc nie wybiera.. to nie ja.. to on...

Sugerujecie, że uwzięłam się na Autorkę?
Nic podobnego!
Gdyby ten post napisał facet, moje stanowisko byłoby identyczne.

OBOJE są winni. Ale znana nam jest tylko wersja Autorki. I ja się do niej odniosłam.

44

Odp: oszukana

Ty oszukana???? A może błąd..powinnaś wpisać oszukująca...siebie i żonę swego "kurewicza" - każda mądra kobieta nawet jak się wpakuje w taką sytuację zorientuje się co i jak po paru miesiącach...na początku czytając ten post myślałam że pisze dwudziestolatka...ale 10 lat i 40-stka na karku to graniczy z głupotą , infantylnośćią i zwykłą "kurewną i kurewiczem" żyjących chwilą... żal dla siebie masz a dla małżonki "kutasińskiego już nie?" śmieszny twój żal , bo przez 10 lat każda MĄDra osoba pomyśli a GŁUPIA leci jak ćma a potem są jęki i stęki....

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026