Witam wszystkich
jestem "nowa"wiec prosze o zrozumienie jesli zaczne stekac nad soba ale od dawna nie mialam takiej odwagi zeby podzielic sie z kims moim bolem
przyjaciele,rodzina(ktora po czesci utracilam)odradzali,namawiali do powrotu ale to oblakanie bylo(jest)wieksze!!!
Przed kilku laty wyjechalam z Polski ,tam poznalam go-i co?MILOSC,ale sluchájcie tak wielka i tak odwzajemniona,sex i wszystko super ale...ja zdazylam sie rozejsc,zyc przy nim(ale nie z nim) ciagle wynajmowane pokoje w jego okolicy itd,bo nie wspomnialam ze luby jest zonaty i ciagle przez kolejne lata obiecywal odejscie od zony,wiem ze kocha mnie i ja jego tez ale teraz sama uwierzylam w to ze nie ma odwagi i moze checi odejsc od swojego gniazda,nie wierze w to co mowi ale nie mam odwagi powiedziec STOP,musze tez powiedziec ze finansowo pomaga mi i sama nie wiem czego boje sie bardziej samotnosci czy tego ze nie poradze sobie finansowo,tak jak czytalam dziewczyny te samotne weekendy,swieta itd to jest najwiekszy bol i to jak patrzy mi w oczy i mowi kocham a zamyka drzwi za soba
Pierwszy raz od kilku lat tak mocno sie otwieram i piszac to lzy mi leca
Nie chce tego oszustwa dalej,chce zyc normalnie zyc ale jak?staralam sie znienawidziec go ale to na chwile,
Nie umiem bez niego oddychac a tak bardzo bym chciala..
Pozdrawiam wszystkich