No cóż, tak się wzbraniałam od założenia tematu ,ale przyszedł ten dzień.To już każdego z nas przerasta. Dziecko ( 5 klasa)non stop przynosi uwagi ze szkoły z treścią "Biega po szkole, skacze ze schodów, mimo upomnień nauczyciela dyżurującego uczennica Y.Z dalej biegała po holu na przewie"
Ona nie potrafi jak na typowe dziecko przystało wyjść spokojnie z klasy gdy dzwonek zadzwoni i grzecznie usiąść pod klasą na ławeczkę ,dla niej to awykonalne. Z opinii nauczycieli można usłyszeć takie porównania ,że zachowuje się jak rozwścieczony byk na rodeo , jak wystrzeli z klasy tak do końca przerwy biega po całej szkole, z końcowych schodów nie zejdzie tylko skacze i skacze pomimo tylu krotnych ostrzeżeń. . Ona nie potrafi przez cala przerwę stanąć spokojnie pod ścianą i czekać na dzwonek, nie potrafi spokojnie przejść nawet kawałek ,tylko non stop wszystko w biegu
W domu identycznie, czy na " spacerze" ,czy w centrum handlowym, gdziekolwiek nie potrafi iść normalnym tempem tylko wszystko w biegu, w podskokach. Odnieść, przynieść na miejsce identycznie. Walka z wiatrakami.Nie kontroluje się i nie panuje nad własną nadpobudliwością ruchową.
To że w domu gania cały czas , ciąągleee, wszystko na akord, nic spokojnie ani powoli , to już się przyzwyczaiłam, mała szkodliwość, lecz na dworze czy w galeriach kroku nie potrafi dotrzymać za nic w świecie, ale w szkole nauczyciele dyżurujący nieustannie o to się skarzą czy na zebraniach ,czy uwagi za to otzrymuje
Dla niej siedzieć te 45 min w jednej ławce to tortury, ale wie ,że "jakoś" MUSI to znieść, słysząc dzwonek jak torpeda wystrzeliwuje z klasy korzystając na maksa z "wolności" rozruszania kości podczas przerwy
Jest to dziecko niespotykanie nadpobudliwe fizycznie i ekspresywne, ma regularnie zajęcia dodatkowe po za szkole tak wycieńczające ,ze aż sam człowiek poci się na sam widok jakie katorgi na treningach miewa, no ale im większy wycisk tym bardziej dziecko szczęśliwsze gdy zmęczone ,tak wiec nie można nam zarzucić, że dziecko prowadzi zasiedziały tryb życia, bo wręcz odwrotnie-intensywny sport w każdej wolnej chwili jest dostarczany (do tego szkoła sportowa)
Nie ukrywam, że wszelkie sposoby dotarcia, złagodzenia bądź wyeliminowania problemu kończą się fiaskiem. Żadne kary ,groźby, prośby , proszenia , nakazywania, zakazywania, błagania na dłuższą metę rezultatów nie przynosi.
Dziecko obiecuje ,że się poprawi, postara się już więcej tego nie robić, no ale najwyraźniej albo z przymrużeniem oka do tego podchodzi typu " wy swoje a ja wiem i tak swoje" , albo tez samej jej się nie udaje panować nad własną żywiołowością pomimo starań i chęci poprawy .
Witki opadają po kostki. Już z daleka nawet jak nie widzę treści uwagi a widzę ,że tam cos jest to i tak wiem o co chodzi
Nie mam pretensji do szkoły o to, ale co możemy zrobić jak ani po dobroci ani rygorem dziecko do pionu w tym przypadku ciężko postawić
No właśnie co dalej ? Leków na otumanienie na pewno nie będziemy dawać, zdecydowanie to odpada, więc?????