Hej wszystkim!
A więc pisałam już o tym ,że się bałam przed ślubem i co było po nim, więc teraz wam napiszę ,jak było z moimi oświadczynami.
Chodziliśmy z Adamem , już 3 lata i myślałam ,że mi się w nie długim czasie oświadczy , lecz nie zrobił tego. Pewnego wakacyjnego dnia moja siostra spytała mnie jakie są moje wymarzone oświadczyny:
to jej powiedziałam, że chciała bym ,by było to w lato w górach na Giewoncie. I w tej chwili zaczęła coś podejrzewać ,że Adam kazał się jej podpytać, ale zamiast w góry pojechaliśmy nad morze , i wtedy swojego pierścionka nie dostałam. Pomyślałam ,że może nie jest jeszcze na to gotowy, więc dałam spokój z myślami o oświadczynach i zapomniałam o tym. W następne wakacje pojechaliśmy w góry, ja nie pamiętając o rozmowie z moją siostrą, zapomniałam o wszystkim i 4 dnia naszego pobytu, wybraliśmy się na Giewont. Po wejściu na górę powiedział, że ma do mnie sprawę .Ja w tym samym czasie podziwiając widoki powiedziałam mu: ?Jaka to sprawa?, i odwróciłam się , zobaczyłam klęczącego go z pierścionkiem, powiedział wtedy do mnie: ?Joanna, wyjdziesz za mnie? .
Ja zaniemówiłam , i odpowiedziałam: ?Tak?. I w tej samej chwili popłynęły mi łzy ze szczęścia.
Po 2 dniach skończył się nasz pobyt i pojechaliśmy do moich rodziców.
Kupiliśmy mojej mamie kwiaty, a tacie jakiś dobry ?trunek?, i wtedy Adam spytał się moich rodziców:
?Czy mogę wziąć państwa córkę za żonę?. Rodzice się zgodzili i powiedzieli: ?No musimy się zgodzić , bo innego wyjścia nie ma? i zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
Więc myślę ,że jak wszystko się teraz udało to w przyszłości też się uda.
P.S DZIĘKI WSZYSTKIM ZA RADY , DZIĘKI TEMU PORTALOWI , MOGĘ POWIEDZIEĆ CO MI LEŻY NA SERCU .******