Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 41 ]

1

Temat: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Myślę ,że dobrze byłoby podzielić się takimi przeżyciami w naszym gronie Może któraś z Was przeżyła łaskę pomocy od Boga i wybawienia z życiowych kłopotów bądź trudnej sytuacji. Zapraszam w tym wątku do podzielenia się takimi świadectwami boskiej interwencji w naszym życiu.

Ja doznałam takiej pomocy dwa lata temu. Kończyłam studia i czekał mnie jeszcze bardzo trudny egzamin z ekonometrii. Generalnie sam przedmiot jest trudny, ale wykładowca był bardzo upierdliwy i wiedziałam ,że będzie ciężko. Niestety - nie zdałam. Ani za pierwszym ,a ni drugim razem, mimo ,ze na prawdę się uczyłam dniami i nocami i miałam najlepsze materiały od kilku osób, które zdały. Wykładowca zdecydował się dać mi nawet jeszcze jedną szansę i zrobił trzeci termin. Miałam miesiąc na naukę i wierzcie mi uczyłam się jak szalona - niestety i tym razem oblałam. Chyba nawet bardziej z nerwów niż z niewiedzy. Po prostu był to egzamin ustny i  gdy miałam odpowiedzieć na pytanie - miałam pustkę w głowie. Byłam załamana. Groziło mi powtarzanie przedmiotu na piątym roku studiów Nie mogłam się obronić, złożyć pracy mgr - po prostu koszmar. Miałam ostatnią szanse na komisie. Miałam tydzień. Oczywiście się uczyłam ( i wierzcie mi nie jestem jakimś tępakiem , całe studia zdałam na 4 tylko ten przedmiot był jakiś chory ) Kiedy się tak kiedyś uczyłam, w końcu zaświtała mi myśl, żeby się pomodlić o zdanie tego egzaminu. Oczywiście - jak trwoga to do Boga powiecie ... aż dziwne ,że wcześniej mi nie przyszło to jednak do głowy. Liczyłam tylko na własne umiejętności zamiast powierzyć tę sprawę Bogu. Ostatnią noc przed komisem - nie uczyłam się. Modliłam się za to chyba z 3 godziny do Ducha Świętego i Siostry Faustyny. I wiecie - jakoś nie byłam nerwowa w dzień komisu. Co więcej zdałam komis na 5 !!!!!!  Cała komisja była w szoku co ja u nich robię skoro tak dobrze znam materiał. Oczywiście dostałam tylko zalkę w indeksie bo t było 4 podejście no al jednak - ta piątka to było coś smile Myslę, że to doświadczenie pokazuje ścieżki którymi Bóg do nas dociera i nam o sobie nam przypomina w takich codziennych sprawach, kiedy o nim w natłoku spraw zapominamy.  Teraz przed każdą ważną decyzją, każdym ważnym wydarzeniem w mim życiu staram się pomodlić i oddać mu daną sprawę ... " Pukajcie a otworzą Wam, proście a będzie Wam dane ... "

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

10 lat temu lekarze stwierdzili u mnie zespół jajników policystycznych. Powiedzieli, że będę z tym żyć, że być może nigdy nie zajdę w ciążę, że do końca życia będę brać środki hormonalne. Nie podali przyczyny tej choroby, przypuszczalnie była ona wrodzona. Chodziłam mniej więcej co trzy miesiące na kontrolne badania USG. Za każdym razem cysty w jajnikach były. No i kiedyś moi rodzice pojechali na kanonizację siostry Faustyny do Rzymu. Św. Faustyna napisała w swoim "Dzienniczku", że każda prośba, która padnie w dniu jej wyniesienia na ołtarze zostanie spełniona. Do mnie to wtedy specjalnie nie przemawiało, ale do moich rodziców a jakże! Mama modliła się podobno ciągle o moje uzdrowienie podczas całej mszy. No cóż, po ich powrocie, jakieś 2 tygodnie później miałam USG w szpitalu. Okazało się, że cysty zniknęły!!! Lekarz był zdumiony, nie mógł w to uwierzyć zawołał kilku innych lekarzy, żaden z nich jednak cyst owych nie widział.

Teraz, kiedy ktoś mówi przy mnie albo przy mojej mamie ironicznie "wierzysz w cuda?" - nie możan odpowiedzieć inaczej, jak tylko: "WIERZĘ" smile

3

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Też miałam takie doświadczenie. Parę lat wstecz około 7 lat temu, miałam wtedy około 14 lat  mielismy w domu ogromny problem-alkoholizm mojej mamy. Mieszkaliśmy w czwórkę, ja, rodzice i 6 letnia siostra. To było okropne, dzień w dzień przychodziła, przytaczała się do domu pijana, lub któryś z jej "przyjaciół" doprowadzał ją, wraz z jej wejście do domu na mojej twarzy pojawiały się łzy. Płakałam każdej nocy, ten koszmar trwał jakieś 2 lata. To było okropne. Wiele razy prosiłam, błagałam, płakała, krzyczałam aby przestała ale to było silniejsze od niej. Potrafiła przyjść do domu, wyzywać, krzyczeć, tata zawsze wtedy wynosił siostrę do pokoju, wpadała w furię, krzyczała że tata przestawia Nas na swoją stronę, potrafiła łapać za ostre narzędzia, noże i próbować zranić - tatę. Wynosiliśmy co się dało do innego pokoju ale zawsze coś tam znalazła. Pamiętam raz gdy przyszła, zaczęła wszczynać awanturę w tym czasie powynosiliśmy co się dało, tatą z siostrą poszedł do pokoju, a ja nie wytrzymałam nerwowo tej nocy, chciałam aby przestała, nie chciałam bać się tych noży, zaczęłam się z nią szarpać wyrwałam jej nóż a wtedy ona z całej siły uderzyła mnie w twarz, ten jedyny raz jej oddałam, nie potrafię wyjaśnić dlaczego, żałuję tego tak bardzo. Tak było prawie codziennie, gdy jej nie było zamartwiałam się, zastanawiałam się czy znowu pije, czy gdy będzie wracać nie stanie się jej krzywda, a może już nie żyje, może się zapiła. Nie spałam dopóki nie przyszła. Gdy w końcu "dochodziła" zawsze spała na podłodze, śmierdząca, brudna, niezdolna do niczego. Tata nie pozwolił jej wchodzić do łóżka i tam spać w takim stanie. Zawsze gdy tak spała na podłodze, ja nie mogłam usnąć siedziałam przy niej cały czas, słuchając czy oddycha i płacząc, to był koszmar i wtedy przypomniało mi się że przecież nie jesteśmy sami, On tam jest. Modliłam się codziennie, nie jakieś wyklepane pacierze ale prawdziwą modlitwą, rozmawiałam z Bogiem, płakałam, prosiłam go by się zlitował, nie nade mną ale nad mamą. Mówiłam mu że nie proszę Go o cud, niech tylko sprawi aby mama MUSIAŁA przestać pić, aby zachorowała na coś na tyle poważnego aby wylądować w szpitalu i odzwyczaić się od picia a jednocześnie na coś na tyle błahego aby po wyzdrowieniu nie było żadnych komplikacji. Prosiłam go aby trafiła do innego miasta do szpitala, aby była zmuszona spędzić trochę czasu tylko z sobą i z Nim. Prosiłam Go o jakąś chorobę każdego wieczora, przez miesiąc. I pewnego dnia, po miesiącu tych modlitw to się stało. Mama dostała bardzo wysokiej gorączki, pojechaliśmy na pogotowie, ledwo mówiła, ledwo szła, gorączka była naprawdę wysoka. Tata wszedł z nią do gabinetu a ja nie mogłam uwierzyć że TO się dzieje. Po wyjściu stwierdzono zapalenie opon mózgowych, w naszym mieście nie było miejsc odesłano mamę około 50 kilometrów od naszego miasta do szpitala w Lublinie. Leżała tam przez miesiąc, odwiedzaliśmy ją co tydzień. Po wyjściu ze szpitala już nigdy się nie napiła, ani kropelki. Uważam że to był cud, cokolwiek sobie nie pomyślicie. Wszystko to o co prosiłam spełniło się, dokładnie tak jak o to prosiłam. To nie mógł być zbieg okoliczności...

4 Ostatnio edytowany przez november (2009-08-21 11:23:53)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Dla mnie cudów nie ma, są tylko zbiegi okoliczności. Był taki dowcip kiedyś: facet się topi w jakimś wielkim jeziorze i zaczyna się modlić by bóg go uratował. Przypłynęła łódka i chciała wyciągnąć gościa, on powiedział, że modli się do boga i na niego czeka. Bóg zesłał helikopter. Zrzucają mu linę a on znowu, że czeka na boga. Wreszcie sie utopił. Po śmierci spotkał się z bogiem i pyta: czemu nie pomogłeś boże. Bóg mówi: no zesłałem ci łódkę, zesłałem helikopter a ty żeś nie chciał. O taki to "śmieszny "dowcip. Wszystkie "cuda" sa w rękach ludzi. Reszta to przypadki. Ale jeśli ktoś ma chęć nazywać przypadek cudem- jego sprawa.
Ten dowcip bardziej odnoszę do posta Pumy. Oto przykład jak zamiast brać sprawy w swoje ręce liczymy na "cuda". A w razie jego braku mamy proste tłumaczenie: tak być musiało;D

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

5

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

A ja się zgadzam z dziewczynami, Bóg nam zawsze pomoże jeśli tylko Go o to poprosimy. Czasami nie spełnia dokładnie naszych próśb, ponieważ On wie najlepiej czego potrzebujemy.
Wiele razy Bóg mi pomagał, cóż przez kilka moich niewłaściwych decyzji moje życie nie jest najszczęśliwsze.
Kidyś miałam problem z ukończeniem studiów licencjackich, zdałam wszystkie egzaminy, prace na dobrym poziomie oddałam w terminie, została mi tylko obrona. Byłam bardzo dobrą studentką. Niestety wskutek problemów ze zdrowiem i negatywnym odziaływaniem leków (senność, bóle oczów) przeniosłam obronę. Na dodatek chłopak mnie zostawił po 3 latach. Kolejny termin obrony też odroczyłam, choć już dobrze się czułam (niestety problemy z kolanem mam już na całe życie) wogóle nie czułam motywacji do nauki.Przyszedł maj (rok po planowanej obronie)  ale ja nadal nie mogłam się wziąść w garść. W końcu zaczęłam się modlić ,,Panie Boże zmuś mnie do nauki jeśli Twoją wolą jest bym te studia skończyła". Wkrótce dostałam wezwanie do szkoły i poprostu wyznaczono mi termin obrony.Zdałam bez problemu. Skończyłam też studia uzupełniające magisterskie na UŚ.
A co mnie spotkało w ostatnim czasie. Otóż moje małżeństwo jest bardzo nie udane (trwa już 5 lat)niestety nie słuchałam Boga i zaszłam w ciąże z chłopakiem który mnie kiedyś w chorobie zostawił. Otóż po całych dniach siedzę w domu z małymi dziećmi, a obok jego rodzina która traktuje mnie tak samo źle jak mój mąż. Pytałam nieraz Boga jak długo jeszcze wytrzymam, bardzo brakowało mi kontaktu z ludźmi i wolności. Aż tu nagle dzwonią do mnie z Urzędu Pracy że miejsce na kursie jest dla mnie. Byłam ok. 200 na liście, a grupa na kursie liczy 20 osób. Początkowo się zgodziłam ale później myślałam o rezygnacji, mąż mi psuł nerwy co z dziećmi mimo, że najpierw był za. Ale pomyślałam może Bóg chce żebym poszła na ten kurs. Nie macie pojęcia ile dla mnie znaczy codzienne wyjście z domu (owszem z dziećmi też chodziłam na spacery ale to nie to samo), codzienny kontakt z ludźmi, którzy są pozytywnie do mnie nastawieni. Już na badaniach lekarskich zgadałam się z inną kobietką że mieszka dzielnice obok i razem jeździmy na kurs. W tym tygodniu na kursie były luzy, było dużo czasu na pogaduchy i żarty. Poza tym kurs kończymy wcześniej więc mam czas wolny.Mąż musi teraz po pracy wracać do domu, a raczej wraca do mamusi bo się do rodziców wyprowadził (przynajmniej mam spokój).
Bóg zawsze nam pomoże musimy tylko Go słuchać i starać się żyć według jego przykazań.

6

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Tak czytam i czytam i czytam wasze wypowiedzi i jedno pytanie świta mi w głowie.
Czy my w ogóle znamy Boga?
Co o Nim wiemy?
Jaki On jest na prawdę?

Wyzwól mnie z egoizmu i pychy. Naucz mnie kochać bezgranicznie

Niewinność jest bezcenna choć depcze się po niej tak łatwo

7 Ostatnio edytowany przez Emilia (2009-09-14 20:04:13)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Cześć Ezer
Jeśli będziesz szukała Boga na pewno Go znajdziesz. Zachęcam do wejścia na stronę (...).
Polecam zakładke ,,miłosny list od Ojca" i ,,Wywiad z Bogiem". Są to pokazy slajdów.

Powód edycji: usunięcie linka.

8

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Dzięki Ina!
Zaraz sobie tego poszukam.
P.S. Właśnie czytam "Święty romans" Johna Eldgredga.
Baardzo wciągające, trudne lecz pokrzepiające.
Czytałaś?
Jak nie to polecam.
P.S. Jakbyś miała coś jeszcze to chętnie skorzystam smile

Wyzwól mnie z egoizmu i pychy. Naucz mnie kochać bezgranicznie

Niewinność jest bezcenna choć depcze się po niej tak łatwo

9 Ostatnio edytowany przez Emilia (2009-09-22 19:51:25)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Cześć Ezer
Nie czytałam tej książki,niestety na razie nie mam na to czasu (dwójka dzieci), ale zapiszę sobie,
w końcu znajdę czas dla siebie.
Polecam Ci jeszcze czasopismo ,,Miłujcie się".Otworzyło mi oczy na wiele spraw, porusza aktualne problemy m.in.kwestie antykoncepcji, aborcji, sexu przedmałżeńskiego; zamieszczone są tam życiorysy świętych, historie ,,zwykłych" ludzi, którzy doświadczyli Boskiej interwencji.
Jest to dwumiesięcznik, kosztuje 3 do 4 zł. Można zamówić, jest strona internetowa ]ale pewnie znowu mi ją wykasują
Podam Ci telefon i adres:
tel 061 6472686,  061 6472100
Czasopismo ,,Miłujcie się" ul.Panny Marii 4, 60-962 Poznań

Ina, proszę abyś zastosowała się do punktu 9. REGULAMINU FORUM.
Pozdrawiam,
Emilia

10

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
ina_2 napisał/a:

Cześć Ezer
Nie czytałam tej książki,niestety na razie nie mam na to czasu (dwójka dzieci), ale zapiszę sobie,
w końcu znajdę czas dla siebie.
Polecam Ci jeszcze czasopismo ,,Miłujcie się".Otworzyło mi oczy na wiele spraw, porusza aktualne problemy m.in.kwestie antykoncepcji, aborcji, sexu przedmałżeńskiego; zamieszczone są tam życiorysy świętych, historie ,,zwykłych" ludzi, którzy doświadczyli Boskiej interwencji.
Jest to dwumiesięcznik, kosztuje 3 do 4 zł. Można zamówić, jest strona internetowa ]ale pewnie znowu mi ją wykasują
Podam Ci telefon i adres:
tel 061 6472686,  061 6472100
Czasopismo ,,Miłujcie się" ul.Panny Marii 4, 60-962 Poznań

Ina, proszę abyś zastosowała się do punktu 9. REGULAMINU FORUM.
Pozdrawiam,
Emilia

witam goraco polecam "miłujcie się" ja prenumeruje je dla moich nastoletnich córek ale sama tez czytam całe ! to chyba jedno z najlepszych czasopism katolickich ... dla każdego
pozdarawiam Was serdecznie Julia

Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności.
   Żyj najpiękniej jak umiesz. Po swojemu. Spełniaj się smile

11 Ostatnio edytowany przez Emilia (2009-12-08 21:23:06)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Wierzę Puma ,że św.Faustyna i Duch św. pomogli Ci w pozbyciu sie lęku i "podpowiedzieli" tym egzaminującym aby pytali to co umiesz...
Wiara góry przenosi smile a kto w to nie wierzy Jego sprawa ,życzę wszystkim nie dowiarkom i niewierzącym aby Dobry i miłosierny Bóg  postawił na ich drodze ludzi ,którzy ich przekonają...
Powodzenia Pumo nie Ci Bóg błogosławi smile pozdrawiam serdecznie...
...ja gdyby nie wiara nie przeżyłabym tego co mnie spotkało.
Julia

Puma, Emilia, in_2 Jesteście wielkie ,nie wystarczy wierzyć trzeba dawac Świadectwo naszej -wiary i być prawdziwym chrześcianinem. Jak nasz Wielki wspaniały Jan Paweł II - dla mnie od dawna święty... wierzę,że On tam za nami oręduje w niebie...

Powód edycji: post pod postem.

Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności.
   Żyj najpiękniej jak umiesz. Po swojemu. Spełniaj się smile

12

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Ja miałam nie tak "poważną" interwencję (czy jak to nazwać) ale jednak wierzę w to, że wszystko dzięki Niemu.
Czekałam długo na chłopaka/mężczyznę, który mnie pokocha. Wiele nie wymagałam, ale mimo to jakoś nikt się mną nigdy nie interesował.
W klasie maturalnej byliśmy na rekolekcjach i dzień przed wyjazdem był taki zwyczaj, że na ołtarzu kładziono białą szatę (już nie pamiętam skąd się wzięła) i każdy mógł przy niej klęknąć i trzymając pomodlić się w dowolnej intencji i na pewno zostanie to spełnione. Ja oczywiście pomodliłam się dobre zdanie matury, bezproblemowe dostanie się na studia i znalezienie w końcu Tego Jedynego.
Maturę zdałam śpiewająco, dostałam się z pierwszej listy na wymarzony kierunek i poznałam chłopaka. Chociaż początkowo nic na to nie wskazywało, to z czasem okazało się, że ma dokładnie te wszystkie cechy o które prosiłam Boga by mój ukochany miał.
Oczywiście, że mogę to być przypadek. Ale czasem za dużo tych przypadków w naszym życiu, by dalej móc myśleć o nich w kategorii tylko "przypadków".

13

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

całkowicie sie z Tobą a _normalna zgadzam to co opisujesz to nie przypadki to znaki : z nieba
pozdrawiam Cię serdecznie Julia

Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności.
   Żyj najpiękniej jak umiesz. Po swojemu. Spełniaj się smile

14

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Jeszcze jeden przykład z mego życia wzięty: jakieś pół roku temu w moim życiu był straszny zamęt, miałam depresję, lęki, w dodatku się rozwodziłam, nie miałam pracy...  Wtedy moja Mama zaproponowała, żebym cały swój ciężar, swoje pogmatwane życie ofiarowała Bogu i poprosiła, żeby to ze mnie zdjął i wyprostował.

Wahałam się, bo przecież musiałabym się przed Nim i samą sobą przyznać do swojej słabości, a to przy totalnie niskim poczuciu własnej wartości mogłoby tylko pogłębić depresję. Ale moja Mama, która jest naprawdę wierzącą, a przy tym bardzo mądrą kobietą, niezwykle łagodnie wytłumaczyła mi, że On mnie nie odrzuca, że chce mi pomóc, że czeka aż do Niego przyjdę i poproszę o pomoc...

No i w końcu poszłam do kościoła, uklękłam w ciszy i poprosiłam o pomoc...
Poczułam się w tamtej chwili, jakby wielki ciężar uniósł się z moich ramion i zniknął. Powoli zaczęłam wychodzić z depresji, rozwiodłam się bezboleśnie (i bez leków uspokajających), znalazłam pracę. Zaczęłam też odnajdować swoje miejsce wśród ludzi, w nowym mieście, w nowym otoczeniu. Od tamtej chwili jest we mnie taki wielki spokój i nadzieja, że choćby nie wiem co, to zawsze jest Ktoś, kto mi pomoże smile

15

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Emilio to piekne co piszesz i ,że w TO wierzysz
Tak Dziewczyny -wiara góry prznosi ja gdyby nie Bóg , nie wiem czy przeżyłabym to co zgotowal mi exmąż i jego matka ...nie chcę o tym mówic , bo pisałam w iinych wątkach !!! ale gdyby nie wiara w Boga Jego dobroć i miłosierdzie to wpadłabym w depresje , nałogi a co z dziecmi...
Wierze rez ,że moja śp. Babcia modli się z "tamtąd" za mną i nie daje mi zejść na "złą drogę".

JPII też pomaga - jest wielkim orędownikiem dla nas - spróbujcie,warto >
pozdrawiam Was serdecznie ,życze Dużo wiary,nadzieji i miłości. I pomocy z nieba. Julia

Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności.
   Żyj najpiękniej jak umiesz. Po swojemu. Spełniaj się smile

16

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

jeśli chodzi o mnie to jakoś nie moge sobie przypomnieć żadnej interwencji, bo w życiu spotykało mnie wiele przykrych i tragicznych momentów i wtedy stwierdziłam, że to wszystko jest bez sensu i nie ma nic takiego
wszystko to nasze życie, nasze dążenie do czegos, zbiegi okoliczności, dobre lub złe intencje ludzi, którzy nas otaczają

każdego dnia człowiek walczy o przeżycie

17 Ostatnio edytowany przez chill-out (2009-12-31 16:32:21)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Sorki, ale przestańcie wypisywać o boskiej interwencji. byłem kiedyś w kościele i parę osób o tym mówiło. ale raczej to śmieszne było, niż wiarygodne. Ja wierzę w psychologię. W ludzką psychikę. Nasz umysł jest nieznany, nie wiemy jaka jest jego siła i moc. Czy hipnoza choćby to też boska interwencja? Siła umysłu, jest tak ogromna, że sprawia, że nasze myśli stają się rzeczywistością. Patrzcie- czemu optymistom łatwiej w życiu i czemu najbogatsi są optymistami z natury? A pesymistom zawsze ciężko. Nasz umysł tworzy sytuacje, zgodnie z naszymi prośbami. Myśl intensywnie a to się może wydarzyć. Stąd owe cuda, stąd Święci, stąd boskie interwencje. Cuda to przejaw siły naszego umysłu ubrany w słowo boża interwencja. Wiara w Boga i jego cudowne interwencje to katalizator dla naszego umysłu. Takie mam zdanie, chyba że teraz przemawia przeze mnie Szatan.

Bo Bóg i Diabeł mogą rzeczywiście istnieć jako efekt naszego myślenia, wiary i strachu. Mogą przybrać nawet postać realną, widzialną w szczególnych okolicznościach. Sami ich możemy powołać do życia.
I wierzę tym ludziom, że widzieli Ich. Choć dla mnie widzieli wytwór własnych myśli....

Czasem nagle ktoś się pojawia ....
i już zostaje

18

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Chill-out jesteś niewierzący trudno tongue ale czemu ludziom zabierasz nadzieję, co Ty młodzieńcze wiesz o Bogu i inerwencji z "nieba".  Życzę ci z całego serca abyś odnalażł w życiu Kogoś kto Ci pomoże - zrozumieć i uwierzyć, jak na razie... moja rada- tolerancja wobec ludzkich Religi.... bo kulturalny człowiek nie naśmiewa się z poglądów drugiego człowieka.
Życze Ci dużo światła w Nowym Roku 2010  A Wam Wszystkim :zdrowia i szczęścia Pozdrawiam Julia

Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności.
   Żyj najpiękniej jak umiesz. Po swojemu. Spełniaj się smile

19

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

za to Julia24 wie wszystko o bogu i jego planach.... Po prostu to czasem może rozbawić- ludzka tendencja do przypisywania tego co się stało jakiejś istocie.. Mówiąc krótko - jeśli jest dobrze to dar od boga, jak jest źle to a) "tak musiało być" lub b) szatan kusi c) bóg wystawia na probe- rzadko spotykane. Parafrazując posta a_normalnej: nie należy się uczyć modlić o zdanie matury...

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

20

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

O przykładach na Bożą interwencję w moim życiu mogę pisać wiele stron, ale najmocniejszym przykładem był mój guz nowotworowy, który w ciągu 3 miesięcy urósł mi na czole.. Był spory, wielkości paznokcia kciuka. Początkowo śmiałem się do mojej Ewuni żeby wytłumaczyła skąd ten róg. Przestało być śmiesznie po wizycie u dermatologa, a  już zupełnie poważnie po konsultacji onkologicznej. 
    Docent zrobił fotkę, przyciął troszkę, za kilka dni w żołnierskich słowach poinformował chorego o nowotworze i kazał zgłosić się do siostry przełożonej o wyznaczenie terminu wycięcia. Miało być jak najszybciej... i rzeczywiście termin został ustalony na 31 czerwca 07. Miałem około 3 tygodni, skontaktowałem się z Pastorem i przez weekend kilkanaście osób naszej wspólnoty prosiło Pana o moje wyleczenie. We wtorek guz zaczął czernieć, w środę zrobił się czarny strup, przez noc odpadł,  a w czwartek został leciutki jasny ślad świeżej skóry. Znajomi pytali czy już po operacji?
21 czerwca na comiesięcznym uwielbieniu Pana złożyłem świadectwo uzdrowienia.
31 zgłosiłem sie do szpitala. Lekarze zapytali... ale co wycinamy?- nooo... nie wiem, samo znikło. Panie, to samo nie znika...... pokażcie   wynik badań- no tak nowotwór kolczystokomórkowy.

Pan Bóg mnie wyleczył.... hahaha usłyszałem.... ale pan ma chody u tego Boga... potwierdziłem że naprawdę mam i też się zacząłem śmiać , ale troszkę z czego innego....

Baptize my heart / Tak hartowała się stal! / Ekszte masna trapare

21

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Ja co prawda nie doznałam osobiście uzdrowienia z jakiejś choroby itp, ale pomoc Boga odczuwałam często i odczuwam nadal.
Zawsze wierzyłam w siłę modlitwy i prosiłam Boga o rozwiązanie wielu trudnych problemów. Pamiętam,że bardzo modliłam się o nawrócenie mojego chłopaka,wiedziałam,że każdy ma wolną wolę i rozum,więc nie narzucałam mu religii,ale Boga prosiłam o zmianę jego serca-i się udało:) a mój chłopak był na tyle sceptyczny,że to była naprawde wielka zmiana,która do dziś mnie nawet zadziwia:D
Wielu Go odrzuca,mi też zdarzały się takie 'częściowe' bunty,ale czułam się wtedy taka..zdana tylko na siebie;p ludzkie możliwości są ograniczone,a Boskie-nie:)

22

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
Mibi napisał/a:

Pamiętam,że bardzo modliłam się o nawrócenie mojego chłopaka,wiedziałam,że każdy ma wolną wolę i rozum,więc nie narzucałam mu religii,ale Boga prosiłam o zmianę jego serca-i się udało:) a mój chłopak był na tyle sceptyczny,że to była naprawde wielka zmiana,która do dziś mnie nawet zadziwia:D

A może w obydwu przypadkach zadziałało "prawo przyciągania" a nie boska interwencja. Nie krytykuję tu poglądów, lecz warto pomyśleć o tym. To równie prawdopodobne. Może nasz umysł wszystko potrafi - wyleczyć nas jak i wpływać na zachowanie innych. Gdzieś te nieużywane 95% musi być. Ciekawe...

Czasem nagle ktoś się pojawia ....
i już zostaje

23 Ostatnio edytowany przez iwi24 (2010-01-20 21:24:12)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Muszę wam powiedziec ze bez Boga mój swiat byłby zły...nic bym bez Niego nie zrobiła.nic bym nie miała,Bóg wielokrotnie pomagał mi w życiu i tak jest do tej pory.staram sie codziennie modlic i dziękować za wszystko co mam i prosze go o pomoc w problemach i trudnych chwilach....Pozdrawiam..:)

24 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-09-18 11:10:43)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

szkaplerz  karmelitański
co roku jeździłem do Częstochowy ale nie w celu żeby się modlić
i tam organizatorka tej pielgrzymki zaproponował czy bym  przyjął szkaplerza
nic się nie stanie jak nałożę kawałek szmatki
to było rok temu na zjedzie radia Maryja czyli 12 lipca a 16 jest święto matki boskiej
i jak u mnie nakładanie było podczas mszy wiec musiałem wyjść na środek
i ksiądz zaczął swojej robić
czułem jak wszyscy na mnie się patrzą i sobie tak myślałem kiedy to sie skończy
i nagle ni z pietruszki pojawiła mi się myśl
nakładam ci zbroje przeciw grzechowi i nagle zobaczyłem w myślach czym jakie grzechy popełniałem do tej pory , opadła mi zasłona z oczu
wiem teraz kiedy mam zamiar zgrzeszyć

przedtem było mi wszystko obojętne czy na stojąco czy klęcząco a spowiedź to raz do roku a teraz co 2 tygodnie
wiele się zmieniło w moim życiu nie czytam ani nie słucham muzyki świeckiej odrzuca mnie teraz czytam i słucham książki i muzyki religijnej


działo sie na poczatku lata

szedłem ulica   i   zamierzałem   przejść  na druga stronę    i  patrze  ze   po drugiej   stronie przechodziła  laska  w krótkiej sukience   a ze wiaterek był to co róż podwijał jej sukienkę  i było widać   pośladki   zacząłem  przechodzić i się  na nia zagapiłem i gdy  zrobiłem 4 lub 5 kroków

to  usłyszałem w głowie bym zrobił  krok do tyłu   zamurowało mni i stanąłem w miejscu  i nagle  straciłem  kontrole  nad ciałem   bo  noga sama dała o krok do tyłu  i jak to zrobiłem   to  cos mi migneło przed oczyma    i poczułem podmuch wiatru   spojrzałem  w prawo  a to był  samochód co bliska mnie przejechał  i jak ten samochód   zobaczyłem to zaraz sie spociłem  ze strachu 


i jeszcze jedno zdarzenie

raz jechałem  samochodem  i przed zakrętem   i kazał mi zwolnic do 40  zwolniłem i na samym łuku  wyskoczyła mi sarna   gdybym jechał  60  to by na mnie by wpadła   



cały sie mokry sie zrobiłem , gdyby ktoś  mi powiedział  ze ze strachu można się spocić to bym nie uwierzył


a zdawałem na  prawko   7 raz podchodziłem  stres mnie zżerał   i   miałem po tym   sobie już prawko odpuścić ,  zdałem plac  i wyjechałem juz  na miasto  i  straciłem kontrole nad ciałem

co instruktor  mi kazał  to robiłem oprócz  2 poleceń  c o  miałem  na  krzyżowce  skręcić   a potem zawrócić  to tego  nie wykonałem   a głos  dochodził  jakby  z  przytłumiony  za ściany

dojechaliśmy do  ośrodka  i jak powiedział ze zdałem  to mnie puściło  i znowu mnie stres wsią

25

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Czy wierze?Tak wierze!Do niedawna o co poprosiłam Boga to to dostawałam!Egzaminy z prawa jazdy za pierwszym razem mimo że do teraz nie umiem cofać po łuku...Matura mimo że leciałam całe lata na dostatecznych i dobrych mature zdałam na b.dobre!Ale to tylko dlatego że przed tymi dwoma egzaminami poszłam do kościoła i błagałam Boga o jasność umysłu i Jego pomoc!!!
Dwa lata temu moja mama trafiła do szpitala!Miała gorączke,majaczyła.Po rozmowie z lekarzem okazało sie że wcale nie była to błacha choroba.Decydowały godziny...Myślałam że oszaleje nie wiedziałam co robić... i nagle przyszła myśl...poszłam do ksiedza i poprosiłam o msze i jego modlitwe za moją mame aby Bóg dał jej zdrowie!Sama otwarłam książeczke i modliłam sie....
dwie godziny mineły lek zadziałał była szansa!
Przez dwa tygodnie siedzialam przy łóżku mamy i prosiłam Boga o pomoc !Dostałam ją kolejny raz!
Lekarze byli bardzo zdziwieni że mama wyszła z tego ,że nie było żadnych powikłań!Nawet gdy jej stan sie polepszał mówili by się nie cieszyć bo w każdej chwili może być żle !Ale dzięki Bogu udało sie!

Ale teraz jestem na zakręcie mineło poczucie bezpieczeństwa i troski ze strony Boga...
Zaszłam w ciąze bez żadnych komplikacji tak jak z mężem zaplanowaliśmy.Wszystko przebiegało prawidłowo!Miałam dużo czasu wolnego,byłam na chorobowym,więc odpoczywałam!Dużo sie modliłam prosiłam Matke Bożą by dała mi zdrowe dziecko,by błogosławiła mi i mojemu maleństwu.
Dzięki tym modlitwą wierzyłam że nic złego nie może nam się przydarzyć! I tak było urodziłam pięknego dużego chłopca 3850kg.i60cm 10pkt.
Gdy wróciłam do domu nie zapomniałam o Bogu i Maryji.Każdego dnia dziękowałam za Ich błogosławieństwo!Modliłam się razem z moim chłopczykiem.Po 3tygodniach pobytu w domu trafiłam z moim maleństwem do szpitala stwierdzili sepse i straciłam moje maleństwo w ciągu dwóch godzin!
Na korytarzu prosiłam Boga...modliłam się....błagałam...rodzice poprosili ksiedza o modlitwe ....
Ale niestety nic nie pomogło....
Czuje sie bardzo skrzywdzona,zawiedziona!
Dlaczego tym razem zabrakło cudu???
Obecnie brakuje mi tej głebokiej wiary jaką miałam....

26

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

wiesz  Bóg  doświadczał  też hioba     
zabrał mu żonę i dzieci  cały majątek   ale hiob dalej trwał przy bogu   


Hiob nie zaparł się wiary i ufności pokładanej w Bogu. Szczególnie ciężko było to zrozumieć jego przyjaciołom, którzy odwiedzając go dowodzili mu, że przecież musiał zgrzeszyć, skoro Bóg go tak ukarał. Hiob mimo to przysięgał szczerze, że cierpi niewinnie, i choć lamentował nad swoim losem, nie zaparł się Boga. Postawa Hioba nie ostała się bez nagrody - Bóg zwrócił mu majątek, dał nową rodzinę, natomiast szatan, który założył się z Bogiem o postawę Hioba w obliczu klęsk, odszedł jak niepyszny. Mimo wszelkich starań nie udało mu się złamać wiernego bohatera Księgi Hioba. Nasuwa się pytanie: czy opowieść o Hiobie w jakiś sposób przynosi odpowiedź na czysto ludzkie pytanie, po co Bóg doświadcza ludzi dobrych i niewinnych? Tak - i nie jest to obietnica przywrócenia wszystkiego do dawnego porządku. Cała ta opowieść wskazuje na to, że jednak lepiej być bogobojnym i uczciwym człowiekiem, taki bowiem, w przeciwieństwie do grzesznika, choć nie unikanie cierpienia, to osiąga w cierpieniu spokój. Może pokładać ufność w Bogu, sobie natomiast nie ma nic do zarzucenia.

27 Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2010-10-01 12:43:58)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Jeśli ktoś nie wierzy to polecam msze o uzdrowienie i uwolnienie duszy. Ja byłam dwa razy w Częstochowie na takiej mszy. Coś niesamowitego. Tam dosłownie można zobaczyć na własne oczy działanie Boga...

"Nie wystarczy pokochać, trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce i przenieść ją przez całe życie..."

28

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
zakochana__85 napisał/a:

Jeśli ktoś nie wierzy to polecam msze o uzdrowienie i uwolnienie duszy. Ja byłam dwa razy w Częstochowie na takiej mszy. Coś niesamowitego. Tam dosłownie można zobaczyć na własne oczy działanie Boga...

Jeśli ktoś nie wierzy, to sądzę, że była to świadoma i rozsądna decyzja. Nie widzę zatem także powodu, dla którego miałby uważać swoją duszę za spętaną czy chorą.

Teraz pytanie dotyczące przypowieści przytoczonej przez merkabę. Istnieje też przypowieść o tym, jak bóg wystawiał na próbę Abrahama, prosząc o życie Izaaka. Teraz zastanawiam się, jak to się ma do współczesnych czasów. Opowiadanie przypowieści, jest niestety niczym w porównaniu do rzeczywistości. Jakoś trudno jest mi uwierzyć, że ktoś byłby w stanie przejść taką próbę. Podobnie z resztą jest z nadstawianiem policzka.
Dlaczego?

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

29

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

ale co dlaczego 
nie wiem czy dobrze zrozumiałem pytanie
Bóg pragnie, abyśmy tylko jemu zawierzyli. Nasza przyszłość powinna być złożona w Jego rękach. Kto swoją nadzieję opiera na gotówce w banku czy majątku i dobrej pracy, zawiedzie się bardzo. One same w sobie nie są złe, ale nie mogą być źródłem zawierzenia.

Bóg  swego syna  wydał na cierpienie  i ukrzyżowanie 

jest wielu kturzy oddali zycie za inne życie
Maksymilian Maria Kolbe


Błogosławiona Karolina Kózkówna - polska dziewczyna z Podkarpacia która oddała życie w obronie czystości.
wolała sie dać się  zabić niż stracić dziewictwo 

. 17-letnia Cassie Bernall stała się słynna po zbiorowym morderstwie w Columbine High School na przedmieściach Denver. Była jedną z 12 zamordowanych tam 20 kwietnia 1999r. osób. Przyczyną jej śmierci było nie tylko to, że znalazła się w niewłaściwym czasie i niewłaściwym miejscu na drodze szaleńców. Została zastrzelona, gdyż odważnie wyznała przed mordercami, iż wierzy w Boga.

30

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Jednym ciężko uwierzyć, że Bóg istnieje i coś może zrobić. Innym trudno uwierzyć, że coś może stać się przypadkiem albo przez tajemniczą siłę mózgu. Przez tych co wierzą w interwencję Boga trochę zdarzeń było opisanych. Może zwolennicy przypadku (założą wątek) i podadzą parę przykładów jak zostali przez ten przypadek np. uzdrowieni. Łatwo negować trudniej udowadniać. Jeśli ktoś jest o czymś przekonany to powinien to w praktyce doświadczać, jeśli nie to tylko teoretyzuje.
Nie chodzi tylko o to, że ktoś zdał egzamin, to akurat łatwo wytłumaczyć przypadkiem.
Po co poddawać w wątpliwość czyjąś wiarę? Jeśli ktoś doświadcza tego w co wierzy to jak to zanegować? Może jeśli ktoś naprawdę wierzy w Boga, jest mu posłuszny i Go kocha to Bóg szczególnie mu pomaga? Może takiemu co wierzy w przypadek Bóg nie narzuca się ze swoim działaniem? Mi wydaje się to logicznym wytłumaczeniem dlaczego ludzie mają inne doświadczenia.

31

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
mtmtc napisał/a:

Jednym ciężko uwierzyć, że Bóg istnieje i coś może zrobić. Innym trudno uwierzyć, że coś może stać się przypadkiem albo przez tajemniczą siłę mózgu. Przez tych co wierzą w interwencję Boga trochę zdarzeń było opisanych. Może zwolennicy przypadku (założą wątek) i podadzą parę przykładów jak zostali przez ten przypadek np. uzdrowieni.

Przeciez jest juz taki temat - "Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?".

mtmtc napisał/a:

Łatwo negować trudniej udowadniać. Jeśli ktoś jest o czymś przekonany to powinien to w praktyce doświadczać, jeśli nie to tylko teoretyzuje.

Ty nigdy nie zrozumiesz, ze brak wiary w boga nie jest negacja, ani WIARA w jego nieistnienie, tylko wyciagnieciem logicznych wnioskow na podstawie faktow i oceny otaczajacej nas rzeczywistosci. Wlasnie na tym polega roznica miedzy Toba, a osobami niewierzacymi - ja wiem, ze ludzie nie zmartwychwstaja (zna ktos kogos, kto ozyl? widze las rak... wink), a Ty w to wierzysz. Widzisz roznice?

mtmtc napisał/a:

Nie chodzi tylko o to, że ktoś zdał egzamin, to akurat łatwo wytłumaczyć przypadkiem.

Nie przypadkiem. Po prostu zdal egzamin. Tyle, nic wiecej.

mtmtc napisał/a:

Po co poddawać w wątpliwość czyjąś wiarę? Jeśli ktoś doświadcza tego w co wierzy to jak to zanegować?

Zawsze mozna podyskutowac smile. Po to m.in. jest taki dzial na forum.

32 Ostatnio edytowany przez november (2010-10-01 23:03:30)

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

"Zwolennicy przypadku"... Czemu wychodzisz z założenia, że odrzucenie boga jest równoznaczne z wiarą w przypadek? Dlaczego mam udowadniać "uzdrowienia z przypadku", kiedy nauka nie potrafi jeszcze tego wytłumaczyć poza tezami opierającymi się na tym, jak ogromny wpływ ma psychika? (przykład - placebo). (notabene uzdrawianie w biblii jest niestety dla mnie tematem wręcz odrażającym, np. "wypędzanie złego ducha" z epileptyka - tu zaciskają mi się pięści...)

Wracając do tematu to, że ktoś opisuje coś, co widzi jako interwencję boga, nie znaczy, że zaraz mogłoby nią być. A pewna religijna logika w końcu nakazuje szukać ingerencji boga w życiu człowieka. To normalne.
A przekonanie o czymś w niektórych przypadkach wyklucza doświadczanie. Czyli tak jak to ujął Oen_242 "brak wiary w boga nie jest negacja, ani WIARA w jego nieistnienie, tylko wyciągnięciem logicznych wniosków na podstawie faktow i oceny otaczajacej nas rzeczywistości." - więc co tu sobie udowadniać? Przecież to sprzeczność jest szukać w swoim życiu przykładów nieingerencji boga (czy ingerencji przypadku) - bo to samo przez siebie jest już potwierdzeniem, że on jest.

Z drugiej strony masz rację w tym co mówisz: "Po co poddawać w wątpliwość czyjąś wiarę?". To racja, bo to nie ma sensu, tak, jak poddawanie w wątpliwość nie-wiary.

Wrócę do mojego wcześniejszego posta, bo chyba ktoś nie zrozumiał, o co pytałam. Zastanawiam się, jakie przełożenie na dzisiejszą rzeczywistość ma np. historia o Abrahamie i jego synu. Łatwo jest posługiwać się przypowieściami. Trudno jednak czasem odnieść je do prawdziwego życia. Gdyby ktoś (pod natchnieniem boga) Wam kazał zabić dziecko, byli byście gotowi to zrobić? Wiem, że tu chodzi o przenośnię, o całkowite poddanie. W każdym razie mi jest to trudno pojąć, że kocha się boga, który jest rządny krwi po to, by zaspokoić swoją wolę podporządkowania...

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

33

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
Oen_242 napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Jednym ciężko uwierzyć, że Bóg istnieje i coś może zrobić. Innym trudno uwierzyć, że coś może stać się przypadkiem albo przez tajemniczą siłę mózgu. Przez tych co wierzą w interwencję Boga trochę zdarzeń było opisanych. Może zwolennicy przypadku (założą wątek) i podadzą parę przykładów jak zostali przez ten przypadek np. uzdrowieni.

Przeciez jest juz taki temat - "Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?".

mtmtc napisał/a:

Łatwo negować trudniej udowadniać. Jeśli ktoś jest o czymś przekonany to powinien to w praktyce doświadczać, jeśli nie to tylko teoretyzuje.

Ty nigdy nie zrozumiesz, ze brak wiary w boga nie jest negacja, ani WIARA w jego nieistnienie, tylko wyciagnieciem logicznych wnioskow na podstawie faktow i oceny otaczajacej nas rzeczywistosci. Wlasnie na tym polega roznica miedzy Toba, a osobami niewierzacymi - ja wiem, ze ludzie nie zmartwychwstaja (zna ktos kogos, kto ozyl? widze las rak... wink), a Ty w to wierzysz. Widzisz roznice?

mtmtc napisał/a:

Nie chodzi tylko o to, że ktoś zdał egzamin, to akurat łatwo wytłumaczyć przypadkiem.

Nie przypadkiem. Po prostu zdal egzamin. Tyle, nic wiecej.

mtmtc napisał/a:

Po co poddawać w wątpliwość czyjąś wiarę? Jeśli ktoś doświadcza tego w co wierzy to jak to zanegować?

Zawsze mozna podyskutowac smile. Po to m.in. jest taki dzial na forum.

Tak tak, już mi logicznie udowodniłeś, że wiesz najlepiej na świecie co jest możliwe a co nie. Możemy gadać tak do końca życia mojego albo twojego i tak ja Cię nie przekonam, że widziałem i doświadczyłem co doświadczyłem a Ty mnie nie przekonasz, że to nie jest możliwe.
Jak w coś wierzysz to jednocześnie negujesz to czego według Ciebie nie ma. W wielu postach negujesz istnienie Boga (na 100%), lubisz podkreślać, że Ty myślisz logicznie i samo w sobie jest to argumentem na twoje tezy. Pisz do woli, i tak nic nowego w tym temacie nie napiszesz.

34

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Odpisujac na Twoje posty nawet nie trzeba sie wysilac zeby napisac cos nowego, wystarczy przytoczyc wczesniejsza wypowiedz smile. Przyklad mamy nizej:

mtmtc napisał/a:

Jak w coś wierzysz to jednocześnie negujesz to czego według Ciebie nie ma.

Oen_242 napisał/a:

Ty nigdy nie zrozumiesz, ze brak wiary w boga nie jest negacja, ani WIARA w jego nieistnienie, tylko wyciagnieciem logicznych wnioskow na podstawie faktow i oceny otaczajacej nas rzeczywistosci. Wlasnie na tym polega roznica miedzy Toba, a osobami niewierzacymi - ja wiem, ze ludzie nie zmartwychwstaja (zna ktos kogos, kto ozyl? widze las rak... wink), a Ty w to wierzysz. Widzisz roznice?

mtmtc napisał/a:

W wielu postach negujesz istnienie Boga (na 100%), lubisz podkreślać, że Ty myślisz logicznie i samo w sobie jest to argumentem na twoje tezy. Pisz do woli, i tak nic nowego w tym temacie nie napiszesz.

Nie trzeba pisac rzeczy nowych, wystarczy pisac rzeczy zgodne z prawda. Ja twierdze, ze ludzie martwi nie ozywaja, Ty twierdzisz, ze to norma. Wnioski kazdy moze wyciagnac sam.

35

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
november napisał/a:

"Zwolennicy przypadku"... Czemu wychodzisz z założenia, że odrzucenie boga jest równoznaczne z wiarą w przypadek? Dlaczego mam udowadniać "uzdrowienia z przypadku", kiedy nauka nie potrafi jeszcze tego wytłumaczyć poza tezami opierającymi się na tym, jak ogromny wpływ ma psychika? (przykład - placebo). (notabene uzdrawianie w biblii jest niestety dla mnie tematem wręcz odrażającym, np. "wypędzanie złego ducha" z epileptyka - tu zaciskają mi się pięści...)

Wracając do tematu to, że ktoś opisuje coś, co widzi jako interwencję boga, nie znaczy, że zaraz mogłoby nią być. A pewna religijna logika w końcu nakazuje szukać ingerencji boga w życiu człowieka. To normalne.
A przekonanie o czymś w niektórych przypadkach wyklucza doświadczanie. Czyli tak jak to ujął Oen_242 "brak wiary w boga nie jest negacja, ani WIARA w jego nieistnienie, tylko wyciągnięciem logicznych wniosków na podstawie faktow i oceny otaczajacej nas rzeczywistości." - więc co tu sobie udowadniać? Przecież to sprzeczność jest szukać w swoim życiu przykładów nieingerencji boga (czy ingerencji przypadku) - bo to samo przez siebie jest już potwierdzeniem, że on jest.

Z drugiej strony masz rację w tym co mówisz: "Po co poddawać w wątpliwość czyjąś wiarę?". To racja, bo to nie ma sensu, tak, jak poddawanie w wątpliwość nie-wiary.

Wrócę do mojego wcześniejszego posta, bo chyba ktoś nie zrozumiał, o co pytałam. Zastanawiam się, jakie przełożenie na dzisiejszą rzeczywistość ma np. historia o Abrahamie i jego synu. Łatwo jest posługiwać się przypowieściami. Trudno jednak czasem odnieść je do prawdziwego życia. Gdyby ktoś (pod natchnieniem boga) Wam kazał zabić dziecko, byli byście gotowi to zrobić? Wiem, że tu chodzi o przenośnię, o całkowite poddanie. W każdym razie mi jest to trudno pojąć, że kocha się boga, który jest rządny krwi po to, by zaspokoić swoją wolę podporządkowania...

Trudno zrozumieć jak Bóg mógł tak postąpić ? Abraham wierzył, że Bóg mu nie zabierze jego syna i wyraźnie to widać w tekście. Bóg wiedział, że Abraham to wie, że On mu syna nie zabierze. Ta inscenizacja zapowiadała przyjście Mesjasza. Abraham pokazał, że ufa Bogu i nie wiedząc o tym do końca co robi zapowiedział przyjście Jezusa który odkupi nasze grzechy.
Nie zapominaj o tym, że Izaak nie został zabity.
Nie napisałem tylko o ?przypadku? także o ?mocy mózgu?. ?Przypadek? był poruszany przez sceptyków najczęściej.
Jeśli epileptyk został uzdrowiony to po co się denerwować?
Może sam brak wiary w Boga nie jest negacją, ale jeśli się wierzy, że Go niema to już jest negacja. Jeśli ktoś nie wierzy w Boga to będzie pisał, że Go niema (czyli negował jego istnienie). Nie wiem po co potwierdzasz wątpliwą logicznie wypowiedz Oena_242. Tekst typu ?na podstawie faktów i otaczającej nas rzeczywistości? powinien zawierać jeszcze słowo ?niewierzących?. Jak już wcześniej napisałem to, że ktoś czegoś nie widział i nie doświadczył nie oznacza, że tego nie ma. Chyba, że widział wszystko (nie jest to możliwe w przypadku jednego a nawet grupy ludzi)

36

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
mtmtc napisał/a:

Tekst typu ?na podstawie faktów i otaczającej nas rzeczywistości? powinien zawierać jeszcze słowo ?niewierzących?. Jak już wcześniej napisałem to, że ktoś czegoś nie widział i nie doświadczył nie oznacza, że tego nie ma. Chyba, że widział wszystko (nie jest to możliwe w przypadku jednego a nawet grupy ludzi)

Oczywiscie wziales pod uwage fakt, ze w cos wierzysz nie czyni tego czegos bardziej realnym nawet w minimalnym stopniu?

37

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
Oen_242 napisał/a:

Odpisujac na Twoje posty nawet nie trzeba sie wysilac zeby napisac cos nowego, wystarczy przytoczyc wczesniejsza wypowiedz smile. Przyklad mamy nizej:

mtmtc napisał/a:

Jak w coś wierzysz to jednocześnie negujesz to czego według Ciebie nie ma.

Oen_242 napisał/a:

Ty nigdy nie zrozumiesz, ze brak wiary w boga nie jest negacja, ani WIARA w jego nieistnienie, tylko wyciagnieciem logicznych wnioskow na podstawie faktow i oceny otaczajacej nas rzeczywistosci. Wlasnie na tym polega roznica miedzy Toba, a osobami niewierzacymi - ja wiem, ze ludzie nie zmartwychwstaja (zna ktos kogos, kto ozyl? widze las rak... wink), a Ty w to wierzysz. Widzisz roznice?

mtmtc napisał/a:

W wielu postach negujesz istnienie Boga (na 100%), lubisz podkreślać, że Ty myślisz logicznie i samo w sobie jest to argumentem na twoje tezy. Pisz do woli, i tak nic nowego w tym temacie nie napiszesz.

Nie trzeba pisac rzeczy nowych, wystarczy pisac rzeczy zgodne z prawda. Ja twierdze, ze ludzie martwi nie ozywaja, Ty twierdzisz, ze to norma. Wnioski kazdy moze wyciagnac sam.

Nigdzie nie napisałem, że zmartwychwstanie jest normą. Ja pisałem o cudach (a cuda nie są normą tylko nie dającym się wyjaśnić zjawiskiem, które nie występuje częściej niż norma, zwłaszcza w przypadku zmartwychwstania). Nie próbuj mnie ośmieszyć twierdząc, że coś napisałem czego nie napisałem. A co ma wspólnego zmartwychwstanie z istnieniem Boga? nie zmieniaj tematu.
?100% nie ma Boga?- to nie jest negowanie istnienia Boga, ciekawe.

38

Odp: Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu
Oen_242 napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Tekst typu ?na podstawie faktów i otaczającej nas rzeczywistości? powinien zawierać jeszcze słowo ?niewierzących?. Jak już wcześniej napisałem to, że ktoś czegoś nie widział i nie doświadczył nie oznacza, że tego nie ma. Chyba, że widział wszystko (nie jest to możliwe w przypadku jednego a nawet grupy ludzi)

Oczywiscie wziales pod uwage fakt, ze w cos wierzysz nie czyni tego czegos bardziej realnym nawet w minimalnym stopniu?

A Ty nie bierzesz pod uwagę, że nie tylko ja napisałem, że doświadczam odpowiedzi na modlitwy. Na jakiej podstawie jesteś pewien, że masz rację na 100%? Nadal wydaje Ci się, że wszystko już w życiu widziałeś i wiesz w tym temacie?
Twoje kategoryczne stwierdzenia, że nie ma Boga na 100% nie są żadnym argumentem na otaczającą nas rzeczywistość.

Posty [ 1 do 38 z 41 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Świadectwa boskiej interwencji w naszym życiu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018