Zbliża się święto zakochanych, a ja wciąż nie mam prezentu dla narzeczonego... Co Wy kupujecie? Ja zastanawiałam się nad perfumami albo skórzanym portfelem. Co myślicie? A może jakiś wspólny wyjazd?
Edycja postu - niedozwolony link
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Prezent na Walentynki
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zbliża się święto zakochanych, a ja wciąż nie mam prezentu dla narzeczonego... Co Wy kupujecie? Ja zastanawiałam się nad perfumami albo skórzanym portfelem. Co myślicie? A może jakiś wspólny wyjazd?
Edycja postu - niedozwolony link
Podobne tematy
Niczego nie kupuje mezczyznie z okazji takiego swieta.
A on jesli bardzo chce jakas roznice midzy TYM dniem a kazdym innym zaznaczyc to moze mi romantyczna (i smaczna) kolacje w domu zrobic.
w innym wątku dziewczyna dała super pomysł... ona dawała to chyba na rocznice bycia razem, ja mam zamiar wykorzystać ten pomysł na walentynki. W mianowicie - 365 wyciętych serduszek i na każdym napis "Kocham Cię bo...." Kocham Cię za..." Kocham Cię nawet gdy..." itd itp wg Twojego pomysłu. I to np z cukierkami w jakimś pudełeczku. Ja planuje dać w szklanej kuli cukierki i te karteczki. I w każdy dzień ma przeczytać 1 karteczkę
Ciężko kupić np. bilet lotniczy w przystępnej cenie teraz na ostatnią chwilę :[[ Nie udało mi się w każdym razie.
Nie wiem... Ciężko powiedzieć
Ja tam (ale dla Pani) proponuje bukiet kwiatów, ale zamiast kwiatów
dać np. fererro
teraz mam 2 bilety... na genialna sztuke, ale nie mam z kim isc ![]()
A co myślicie o romantycznym rejsie promem? np do Kopenhagi?
A co myślicie o romantycznym rejsie promem? np do Kopenhagi?
Ale co masz na myśli romantyczny rejs promem do Kopenhagi??
dala napisał/a:A co myślicie o romantycznym rejsie promem? np do Kopenhagi?
Ale co masz na myśli romantyczny rejs promem do Kopenhagi??
Wsiadaja na prom w Swinoujsciu i skandynawskim zwyczajem spijaja sie jak borsuki jeszcze przed opuszczeniem polskich wod terytorialnych, ida spac do kajuty a potem budza z kacem w pieknej deszczowej Kopenhadze, ida na hamburgera za 10? i wracaja zmarznieci na prom, by powtorzyc kuracje w towarzystwie Dunczykow plynacych w romantyczny rejs do Polski:)
Remi napisał/a:dala napisał/a:A co myślicie o romantycznym rejsie promem? np do Kopenhagi?
Ale co masz na myśli romantyczny rejs promem do Kopenhagi??
Wsiadaja na prom w Swinoujsciu i skandynawskim zwyczajem spijaja sie jak borsuki jeszcze przed opuszczeniem polskich wod terytorialnych, ida spac do kajuty a potem budza z kacem w pieknej deszczowej Kopenhadze, ida na hamburgera za 10? i wracaja zmarznieci na prom, by powtorzyc kuracje w towarzystwie Dunczykow plynacych w romantyczny rejs do Polski:)
Po co ta ironia? Ja tylko zapytałem jak wygląda taki romantyczny rejs, czy są atrakcje jakieś.
Hamburger za 10 jurków? to chyba cena z kosmosu, albo najdroższy hamburger świata ![]()
[
Po co ta ironia? Ja tylko zapytałem jak wygląda taki romantyczny rejs, czy są atrakcje jakieś.
Remi to raczej nie była ironia
Miałam przyjemność przeżyć taki rejs i faktycznie mniej więcej tak wygląda romantyzm w tych warunkach. Ewentualnie dochodzą jeszcze rewolucje żołądkowe ![]()
Remi napisał/a:[
Po co ta ironia? Ja tylko zapytałem jak wygląda taki romantyczny rejs, czy są atrakcje jakieś.Remi to raczej nie była ironia
Miałam przyjemność przeżyć taki rejs i faktycznie mniej więcej tak wygląda romantyzm w tych warunkach. Ewentualnie dochodzą jeszcze rewolucje żołądkowe
Otoz to:) Ironia nie ironia, ale posmiac tez sie chyba mozna. Bylam na wielu rejsach skandynawskich i mniej wiecej, a raczej wiecej niz mniej, orientuje sie w romantyzmie tych przejazdzek:)) Oczywiscie to byl poniekad zart z zachowan wielu Skandynawow na takich rejsach, a dana para moze sobie zupelnie inaczej i ladniej spedzic ten czas.
A ceny w Danii moga niejednego z nog zwalic, wiec jesli nie sam hamburger to napewno zestaw Big Mac bedzie bliski 10 jurkom.
A mi się wydaje, ze to zależy jak kto się lubi bawić, też byłam na kilku rejsach, nie spiłam się, kaca nie miałam, bawiłam się świetnie. Chociaż nie ukrywam, że nie brakowało i takich, którzy z krzeseł spadali, jednak nie była to na pewno większość pasażerów. Albo może po prostu w innym barze siedziała reszta, bo kilka ich jest na takim promie. Co do samej Kopenhagi, to dla mnie to miasto ma swój urok nawet w deszczu ![]()
A mi się wydaje, ze to zależy jak kto się lubi bawić, też byłam na kilku rejsach, nie spiłam się, kaca nie miałam, bawiłam się świetnie. Chociaż nie ukrywam, że nie brakowało i takich, którzy z krzeseł spadali, jednak nie była to na pewno większość pasażerów. Albo może po prostu w innym barze siedziała reszta, bo kilka ich jest na takim promie. Co do samej Kopenhagi, to dla mnie to miasto ma swój urok nawet w deszczu
O rany, co wy tak wszystko na serio i na powaznie?;) Jasne, ze to jak ktos sie bawi, w pionie czy w poziomie, zalezy tylko od niego:) Mozna pozostac w ramach nawet w otoczeniu mocno zawianych Szwedow, Finow, Dunczykow i innych polnocnych wesolkow:)
A Kopenhaga, owszem ladna, ale w lutym tak przewiduje, ze pewnie deszczowa. Wtedy zwiedzanie jest malo atrakcyjne, zostawilabym sobie taki rejs na pozna wiosne/lato. Zwiedzalam taka zimowa pora i Sztokholm i Tallin m.in. i przyznam, ze miasto "traci" swoja atrakcyjnosc jak z nosa kapie, w stopy zimno a w knajpach calego dnia przesiedziec nie sposob. Wtedy nie zostaje nic innego jak wracac na prom i zaczac sie "rozgrzewac";)
Ja byłam w Ystad jakoś na przełomie kwietnia i maja, też było jeszcze zimno dość i trochę padało, ale mimo wszystko cały wypad wspominamy miło do dzisiaj. A jeśli komuś było zimno to mają tam taką podgrzewaną ławeczkę i można było tyłek ogrzać
a jak ktoś woli się ogrzać inaczej to można wstąpić do jakiejś kawiarni na gorącą czekoladę ![]()
Ja byłam w Ystad jakoś na przełomie kwietnia i maja, też było jeszcze zimno dość i trochę padało, ale mimo wszystko cały wypad wspominamy miło do dzisiaj. A jeśli komuś było zimno to mają tam taką podgrzewaną ławeczkę i można było tyłek ogrzać
a jak ktoś woli się ogrzać inaczej to można wstąpić do jakiejś kawiarni na gorącą czekoladę
Kwiec/maj to nie polowa lutego:) Ja tez bylam w Sztokholmie na poczatku maja - bylo przepieknie, zielono juz i wystarczajaco cieplo by pospacerowac. Dlatego proponowalam wiosne/lato raczej niz srodek zimy. Chociaz sa osoby zahartowane no i zawsze mozna sie odpowiednio ubrac. Na wygrzewanej laweczce to emeryci sobie moga posiedziec, ja lubie chodzic i ogladac i dlatego pogoda jest dla mnie dosc istotna. Tak szczerze, to na Walentynki zamiast Kopenghagi wolalabym Prage albo Ceski Krumlov - pieknie o kazdej porze roku i naprawde jest co pozwiedzac. No i ciut taniej;).
Dziewczyna pyta o prezent, a Wy tu o pijackich rejsach...
Swoją drogą, to dziwne, że jakiś sprytny moderator nie zamknął tego wątku. Ja też kiedyś zapytałam tu na forum o prezent, to usunęli mój wątek, ponieważ "Na naszym forum jest mnóstwo wątków o prezentach. Poszukaj."
Dziewczyna pyta o prezent, a Wy tu o pijackich rejsach...
Swoją drogą, to dziwne, że jakiś sprytny moderator nie zamknął tego wątku. Ja też kiedyś zapytałam tu na forum o prezent, to usunęli mój wątek, ponieważ "Na naszym forum jest mnóstwo wątków o prezentach. Poszukaj."
O masz, nastepna wesola:) przeciez ten pijacki rejs, to mial byc wlasnie przykladowy prezent:) I o tym sobie piszemy. Zaden off-top.
Bardziej rozwazalam ten rejs pod katem "romantyzmu" o danej porze roku i w tym wlasnie kierunku. Bo sam pomysl wycieczki jest OK. Ale w zyciu nie zaplacilabym za niego sama jako prezent dla chlopaka, jeszcze czego:)
Ja bym zapłaciła za romantyczną wycieczkę. Normalnie ![]()
Często wyszukuję tanie loty, ot tak z ciekawości. Ostatnio widziałam loty do Paryża, właśnie w lutym przed walentynkami, za 39 złotych w dwie strony! Gdyby mój mąż mógł się zerwać z pracy...
Taki prezent (jak dla mnie) jest super ![]()
Są to nieduże pieniądze. 39 złotych...
Ja bym zapłaciła za romantyczną wycieczkę. Normalnie
Często wyszukuję tanie loty, ot tak z ciekawości. Ostatnio widziałam loty do Paryża, właśnie w lutym przed walentynkami, za 39 złotych w dwie strony! Gdyby mój mąż mógł się zerwać z pracy...
Taki prezent (jak dla mnie) jest super
Są to nieduże pieniądze. 39 złotych...
NO nie wiem, maz czy partner to jednak co innego niz chlopak. W takim wypadku moze sobie wyobrazac Bog wie co, ze mu dziewczyna taki prezent funduje a znaja sie dajmy na to rok. Jakos mi to nie pasuje. To niech jada ale placa 50/50. Wiesz na pewnym etapie znajomosci prezenty tez powinny miec odpowiednio wywazona skale wartosci, zeby ani w jedna aniu w druga nie przesadzic.
Chciałam napisać że jak dla mnie Paryż też już dawno został obdarty z romantyzmu ale boję się offa ![]()
Podsumowując - wycieczka to świetny prezent walentynkowy, tylko sprawdzić należy rzetelnie czy rozczarowania nie będzie jak rozwieją się w rzeczywistości nasze wyobrażenia ![]()
Staneva napisał/a:Ja bym zapłaciła za romantyczną wycieczkę. Normalnie
Często wyszukuję tanie loty, ot tak z ciekawości. Ostatnio widziałam loty do Paryża, właśnie w lutym przed walentynkami, za 39 złotych w dwie strony! Gdyby mój mąż mógł się zerwać z pracy...
Taki prezent (jak dla mnie) jest super
Są to nieduże pieniądze. 39 złotych...NO nie wiem, maz czy partner to jednak co innego niz chlopak. W takim wypadku moze sobie wyobrazac Bog wie co, ze mu dziewczyna taki prezent funduje a znaja sie dajmy na to rok. Jakos mi to nie pasuje. To niech jada ale placa 50/50. Wiesz na pewnym etapie znajomosci prezenty tez powinny miec odpowiednio wywazona skale wartosci, zeby ani w jedna aniu w druga nie przesadzic.
Wszystko zależy od siły uczucia i zaangażowania ![]()
Mussuka napisał/a:Staneva napisał/a:Ja bym zapłaciła za romantyczną wycieczkę. Normalnie
Często wyszukuję tanie loty, ot tak z ciekawości. Ostatnio widziałam loty do Paryża, właśnie w lutym przed walentynkami, za 39 złotych w dwie strony! Gdyby mój mąż mógł się zerwać z pracy...
Taki prezent (jak dla mnie) jest super
Są to nieduże pieniądze. 39 złotych...NO nie wiem, maz czy partner to jednak co innego niz chlopak. W takim wypadku moze sobie wyobrazac Bog wie co, ze mu dziewczyna taki prezent funduje a znaja sie dajmy na to rok. Jakos mi to nie pasuje. To niech jada ale placa 50/50. Wiesz na pewnym etapie znajomosci prezenty tez powinny miec odpowiednio wywazona skale wartosci, zeby ani w jedna aniu w druga nie przesadzic.
Wszystko zależy od siły uczucia i zaangażowania
na podobnym watku dziewczyna zastanawiala sie co kupic chlopakowi na pierwsze walentynki, bo sa..dopiero miesiac:) Wartko cokolwiek wtedy kupowac czy moze lepiej isc na fajny film z pizza po kinie? I niech to on jej roze wreczy a nie ona jemu jakies grawerowane tablice nascienne:)
Tyle sie tu pisze o tym, ze mezczyzni lubia jakies wyzwania, lubia zdobyuwac, czuc dreszczyk niepewnosci..a potem panny ida i niemal zaliza go na smierc ta swoja nadgorliwoscia w okazywaniu uczuc. Zreszta przyznam sie, ze gdybym dostala od chlopaka na samym poczatku znajomosci jakis okazaly i drogi prezent, nie bylabym zachwycona. Moze nawet troche czulabym sie osaczona.
Dobra. Lot do Paryża na początku znajomości oczywiście odpada. Ale trochę romantyzmu, błagam...
Jeżeli uczucie i zaangażowanie jest silne, to na przykład jakieś banalne jednakowe wisiorki, albo bransoletki są ok.
Romantyczne, prawda? Banalne, ale romantyczne. A później wiadomo do kina i na pizzę!
Dobra. Lot do Paryża na początku znajomości oczywiście odpada. Ale trochę romantyzmu, błagam...
Jeżeli uczucie i zaangażowanie jest silne, to na przykład jakieś banalne jednakowe wisiorki, albo bransoletki są ok.
Romantyczne, prawda? Banalne, ale romantyczne. A później wiadomo do kina i na pizzę!
no przeciez wlasnie o tym mowa, zeby dopasowac prezent swoj "waga" do "powagi" zwiazku. No, niechby to i mialo byc totalne zauroczenie i milosc jak piorun strzelila i kto wie, moze do grobowej deski beda razem, ale tego po miesiacu nikt jeszcze nie wie. Wiec cos fajnego, dla uczczenia tego dnia, ok, tak dla frajdy, dla pamieci. Ale nie zaraz grawerowane serc, napisy Kocham Cie, obraczki, ramki ze zdjeciami - jeszcze nie.
Staneva napisał/a:Dobra. Lot do Paryża na początku znajomości oczywiście odpada. Ale trochę romantyzmu, błagam...
Jeżeli uczucie i zaangażowanie jest silne, to na przykład jakieś banalne jednakowe wisiorki, albo bransoletki są ok.
Romantyczne, prawda? Banalne, ale romantyczne. A później wiadomo do kina i na pizzę!no przeciez wlasnie o tym mowa, zeby dopasowac prezent swoj "waga" do "powagi" zwiazku. No, niechby to i mialo byc totalne zauroczenie i milosc jak piorun strzelila i kto wie, moze do grobowej deski beda razem, ale tego po miesiacu nikt jeszcze nie wie. Wiec cos fajnego, dla uczczenia tego dnia, ok, tak dla frajdy, dla pamieci. Ale nie zaraz grawerowane serc, napisy Kocham Cie, obraczki, ramki ze zdjeciami - jeszcze nie.
Ja po miesiącu już wiedziałam, a po dwóch zamieszkałam z moim obecnym mężem. Ale nie o tym mowa...
A co Ty byś kupiła chłopakowi na walentynki po miesiącu bycia razem?
I bądź romantyczna. Przecież to walentynki ![]()
Mussuka napisał/a:Staneva napisał/a:Dobra. Lot do Paryża na początku znajomości oczywiście odpada. Ale trochę romantyzmu, błagam...
Jeżeli uczucie i zaangażowanie jest silne, to na przykład jakieś banalne jednakowe wisiorki, albo bransoletki są ok.
Romantyczne, prawda? Banalne, ale romantyczne. A później wiadomo do kina i na pizzę!no przeciez wlasnie o tym mowa, zeby dopasowac prezent swoj "waga" do "powagi" zwiazku. No, niechby to i mialo byc totalne zauroczenie i milosc jak piorun strzelila i kto wie, moze do grobowej deski beda razem, ale tego po miesiacu nikt jeszcze nie wie. Wiec cos fajnego, dla uczczenia tego dnia, ok, tak dla frajdy, dla pamieci. Ale nie zaraz grawerowane serc, napisy Kocham Cie, obraczki, ramki ze zdjeciami - jeszcze nie.
Ja po miesiącu już wiedziałam, a po dwóch zamieszkałam z moim obecnym mężem. Ale nie o tym mowa...
A co Ty byś kupiła chłopakowi na walentynki po miesiącu bycia razem?
jak juz pisalam - nic. To dla mnie zadne swieto tak czy siak. Ale zeby nie bylo, ze je olewam calkowicie, umowilabym sie z nim,ze zrobimy wspolnie cos fajnego, co i on lubi i ja - jakis koncert, mecz, wyjscie ze znajomymi, kolacja w fajnej knajpie, wieczor z bilardem - cokolwiek byleby bylo milo. Postawilabym mu duze piwo w wybranym przez niego pubie a on zadowolilby mnie calkowicie jednym np. kwiatkiem i buziakiem.
Nie znosze misiow z serduszkami i tego typu bibelotow dla zakochanych, naprawde to dla mnie kupa gadzetow made in China dla zrobienia kasy. A z miloscia to ma tyle wspolnego..
Rzecz gustu ![]()
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Prezent na Walentynki
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026