Witam Was ![]()
Ostatnio poznałam ciekawego mężczyznę, nasze pierwsze spotkanie przebiegło w miłej atmosferze, zachowywaliśmy się jak starzy, dobrzy znajomi, nie brakowało tematów do rozmowy, nie było niezręcznej ciszy, właściwie to on stracił poczucie czasu, bo siedzieliśmy tak bite 4 godziny... Okazał się naprawdę świetnym, godnym uwagi facetem, przy tym także przystojnym - myślę, że on miał podobne odczucia, gdyż na odchodne podziękował mi za miło spędzony czas i powiedział, że ma nadzieję, że jeszcze będzie miał wiele okazji, by mnie bliżej poznać...
Odezwał się 2 dni po spotkaniu, rozmowa jak gdyby nigdy nic, żadne z nas słowem nie wspomniało ani nie wróciło do tego spotkania, ale mimo to nasza relacja nadal była miła, sympatyczna, właściwie bez zmian.
Później milczał kolejne 2 dni, aż w końcu ja nie wytrzymałam, napisałam mu smsa (a długo walczyłam sama z sobą, by to zrobić, gdyż nie lubię się narzucać), po czym odpisał, rozmawialiśmy kilka godzin, o wszystkim i niczym, ciągle miło
Zapytał co robię w weekend i czy nie miałabym ochoty się z nim spotkać i gdzieś wybrać...odpowiedziałam, że jeśli to propozycja to bardzo chętnie na nią przystaję...
I co? I nic. Milczy do tej pory. Ze spotkania nici, z kontaktu nici, kompletnie nie wiem co o tym sądzić... Zastanawiam się czy jego zachowanie to czysta kurtuazja, podtrzymywanie kontaktu pro forma, czy też naprawdę chciałby go kontynuować i rozwijać?
Co o tym myślicie?
Podobne tematy
Dzisiaj jest poniedziałek! Który weekend on miał na mysli, gdyż do tego co ma być to ma jeszcze cały tydzień aby zdążyć się odezwać, coś zaproponować?
Zeszły weekend, propozycja spotkania padła w piątek i chodziło dokładnie o niedzielę... Koniec końców nie odezwał się do tej pory
Lily, bardziej na luzie podchodź do nowych znajomości. Nie angażuj się, dopóki nie zauważysz, że druga strona się porządnie zaangażowała. Lub dopóki kogoś dobrze nie poznasz i sama nie uznasz, że warto. Kilka sympatycznych rozmów to za mało. Nic o nim nie wiesz, nie masz pojęcia jak on podchodzi do relacji damsko-męskich. Najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że w tym czasie zainteresował się już kimś innym i dlatego jego zainteresowanie Tobą spadło. Możliwe też, że faktycznie była to kurtuazja. Niezależnie od przyczyny - nie warto się przejmować. Daj sobie spokój i randkuj dalej. Z innymi.
To bardzo nieśmiały gość, albo jakiś kloc, albo podejrzany.
Każdy normalny, w miarę rozgarnięty i chętny - odezwie się jakąś godzinę, 2 po spotkaniu. Bo ma w glowie, że było fajnie, ale żeby się nie narzucał czasem. A gość czeka 2 dni... trzyma w niepewności i piszesz mu smsa, rozmawiacie, pada propozycja jego i co? Rzuca słowa na wiatr czy czeka aż znowu napiszesz? Pewnikiem czeka.
1. Wstydliwy nieśmiały, pisze szybko, czasem za szybko.
2. Normalny, co mu zależy, napisze, odezwie się, bo też będzie się bał, że mu uciekniesz.
Twój amant - ma totalną zlewkę. Czemu? Ma kogoś, spotkał się z tobą i nie spodobałaś, albo lubi potestować, jak bardzo kobieta będzie latać za nim, a to nie za fajne. Nie odzywaj się do niego, raz się odezwałaś, teraz piłka po jego stronie, sam zaproponował spotkanie, niech przechodzi do konkretów. Wrzuć na luz i czekaj. Jakiś tydzień, potem kreska na nim i wszystko. Samo życie.
Remi ja zanm faceta, który po spotkaniu potrafi odezwać się dopiero po tygodniu. Osobiście nie rozumiem takiego podejścia jak facet niby zainteresowany ma potrzebę kontaktować się raz na tydzień, spotykać raz na dwa tygodnie.
Może ktoś mi to wytłumaczy?
Ja też tego nie rozumiem... dla mnie sprawa jest prosta: albo w tę albo wewtę, jeśli spotkanie było udane i obie strony mają takie samo odczucie i wrażenie, to naturalny kolejny etap to rozwijanie znajomości, dążenie do jej pogłębienia, podtrzymania. A jeśli nie, to mówimy sobie jasno do widzenia jak dwoje dorosłych, dojrzałych ludzi
W tym przypadku jestem zawieszona w jakiejś próżni i pozbawiona jednoznacznego obrazu sytuacji.
Vinnga - nie zdążyłam się jeszcze na szczęście zaangażować
Po prostu chciałabym wiedzieć na czym stoję.
Remi - dzięki za konkretne, zdrowe, męskie podejście do tematu
Też powoli zaczynam myśleć, że facet się wycofuje po angielsku, cichaczem... Skoro nie ma odwagi powiedzieć mi tego wprost i jasno się określić, chyba faktycznie nie jest wart zachodu!
Zacznij się przyzwyczajać do braku jednoznaczności
Taka sytuacja jak Twoja teraz kwalifikuje się do wrzucenia w szufladkę "historia". O rzeczach z tej szufladki nie należy nadmiernie rozmyślać i rozpamiętywać. Jeśli facet, jakimś cudem, jednak się odezwie - zawsze możesz wygrzebać go z szufladki i poddać ponownym oględzinom
Na tę chwilę - nie jest zainteresowany. Powód nie ma znaczenia.
Wycofał się, ale nie wiemy dlaczego... Może zginął w wypadku, albo nie spodobałaś mu się, albo ma kogoś, ale wzięły go wyrzuty sumienia, albo chciał Cię tylko przelecieć, a mu się rozmyło.
takie sytuacje często się zdarzają...
Wymyśl sobie swój powód, dopasuj do historii i tyle:) Nie będziesz się przejmować i zachodzić w głowę:)