netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

11 odpowiedzi5 012 wyświetleńzałożony przez she1983, 28.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Witam mam 29 lat i świat mi się kilka dni temu "zawalił na głowę", kiedy dostałam wiadomość o samobójczej śmierci mojego byłego partnera<prawdopodobnie zażył silne leki>, z którym rozstałam się 3 miesiące temu, rozstaliśmy się po 4 latach związku w tym dwóch wspólnego mieszkania.Życie z nim nie należało do najłatwiejszych bo był cholerykiem po swoim ś.p. ojcu, BARDZO często podnosił na mnie rękę.W ciągu tych dwóch lat wspólnego mieszkania rozstawaliśmy się kilka razy, ale za każdym razem wybaczałam mu i ponownie do niego wracałam, bo wierzyłam, że dla mnie się zmieni i będzie lepiej ale było coraz gorzej.:( Definitywnie rozstaliśmy się pod koniec października 2012 roku, głównie on zdecydował o rozstaniu,twierdził, że nigdy się nie zmieni bo chociaż próbował to nie potrafi a więc zdecydował że będzie lepiej jak wrócę do swojego miasta z którego pochodzę<dzieliło nas 300km> i ułożę sobie życie na nowo.Pomógł mi się spakować i odprowadził na pociąg a ja z ciężkim sercem zostawiłam go na jego własną prośbę i życzenie.Bałam się o niego bo już wtedy coś wspominał we wspólnych rozmowach,że już wielu rzeczy nie zrobi,a ja wtedy mu mówiłam, że ma nie opowiadać głupot bo całe życie przed nim.Miał dopiero 37 lat,miał!:( Rozstaliśmy się w zgodzie i obiecał mi, że NIC sobie nie zrobi, jednak obietnicy tej nie dotrzymał!:(Kontaktowaliśmy się po moim powrocie do mojego rodzinnego miasta, pisaliśmy i dzwoniliśmy do siebie i nic na początku nie wskazywało na to, że tak to się tragicznie zakończy.Przez ostatni miesiąc przestał się odzywać, nie odpowiadał już w ogóle na moje sms-y i telefony, tłumaczyłam sobie to tym, że on chce definitywnie się ode mnie odciąć skoro się rozstaliśmy, ale pisałam mu, że się o niego BARDZO martwię!:( W końcu kiedy nie było odzewu z jego strony,przestałam pisać aczkolwiek napisałam do jego mamy, z którą miałam i do dziś mam wspaniały kontakt czy u niego wszystko w porządku, odpisała mi, że tak.
Nie mogę sobie wybaczyć, że przez ten ostatni miesiąc kiedy się nie odzywał nie pojechałam do niego, porozmawiać, może ta rozmowa uratowałaby mu życie i dziś by żył a ja nie zadręczałabym się wyrzutami sumienia, że jestem współwinna temu co się stało, że mu nie pomogłam, że nie zrobiłam wszystkiego co w mojej mocy aby mu pomóc!:( Te wyrzuty co do tego że mu nie pomogłam w 100% chyba nigdy mnie nie opuszczą i będą dręczyć do końca życia!:( Jestem przed pogrzebem, nie wiem jak sobie poradzę w tym dniu, ale na szczęście będzie przy mnie starsza siostra bo sama nie dałabym rady!!!:( W pracy jakoś się trzymam bo muszę ale w domu całkowicie się rozklejam i żyję na tabletkach uspokajających, BARDZO często mam myśli samobójcze! :(Wybaczyłam mu wszystkie krzywdy już dawno i nie potrafię zrozumieć dlaczego zdecydował się na tak ostateczny krok skoro wiedział jak będą z tego powodu cierpieć jego bliscy, dlaczego nie zadzwonił i nie poprosił o pomoc tylko wybrał rozwiązanie ostateczne?:( Pytań bez odpowiedzi pozostanie wiele i to jest najsmutniejsze!:( Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i może dać mi radę jak poradzić sobie z OGROMNYM bólem i poczuciem winy które w sobie noszę.Proszę o pomoc i dziękuję za wszelkie wsparcie i dobre rady. P.S."...kiedy zabiera kogoś czas rozpaczą sięgasz gwiazd..."!!! sad:(:(

2

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Zapamiętaj sobie,ze to nie była Twoja wina. Nie NiE I jeszcze raz nie. Nic nie mogłaś poradzić..miałabys go cały czas szpiegowac, kontrolowac czy przypadkiem nie zrobi sobie coś złego? To nie było małe dziecko. To była jego świadoma decyzja i to bardzo egoistyczna. Nie radził sobie ze sobą to postanowił to zakończyć nie patrząc jak teraz najblizsi będą cierpieć.
Rozstanie tez było jego pomysłem, co innego gdybyś go zostawiła, zdradziła- skrzywdzia tak,ze by nie dał sobie z tym rady. Widocznie był bardzo słaby psychicznie ale tak CHCIAŁ i nic by go przed tym nie powstrzymało. Samobójcy nie jest tak łatwo jedną rozmową przekonac do zmiany zdania,a najczesciej taka osoba w ogóle o takim zamiarze nie mówi.
Zyczę Ci duzo siły smile
Pozdrawiam

3

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

No pewnie,że to nie była Twoja wina.Pewnie,ze zawsze jest szkoda człowieka i to,że zadajesz sobie pytanie,czy mogłaś mu jakoś pomoc świadczy dobrze o Tobie.Jednak nie Ty jesteś temu winna,przecież nie mogłaś trwać w tym chorym związku,bo to mogłoby się skończyć tym razem źle dla Ciebie.Zresztą dzwoniłaś do Niego,dowiadywałaś się o stan Jego u matki.Tam byli więc ludzie,którzy stali bliżej od Ciebie i mogli Mu pomóc.Nie był sam.

4

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

ja tez mysle ze to nie jest Twoja wina, ale rozumiem ze sie tak zadreczasz i masz milion mysli na minute.
Musisz dac sobie czas, wiem ze chcialabys go cofnac.. ale tak jak ktos napisal wyzej samobojcy nie daja nawet po sobie poznac, ze cos mogliby sobie zrobic.. mowie o takich ktorzy naprawde cos planuja.. nie mozesz sie zadreczac, mysle ze on mial slaba psychike i dlatego to zrobil:(

Wiem ze Ci ciezko i zle, ale nic na to juz nie poradzisz, musisz byc silna

5

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Ja również uważam, że nie powinnaś się obwiniać o jego śmierć, a powinnaś ją zaakceptować i pogodzić się z tym. Nie mówię, że już teraz, ale kiedyś tak... Nie mogłaś nic poradzić na to co się stało, bo on już czuł wcześniej(tak mi się wydaje), że nie pasuje do tego świata. Bał się szukać pomocy u kogokolwiek, nawet u ciebie, która byłaś mu najbliższa. Czuł, że cię ranił i napewno borykał się z innymi problemami, o których wiedziałaś albo i nie. Był bezradny, a równocześnie bezsilny, słaby psychicznie i samotny mimo, że jakby zwrócił się po pomoc do Ciebie czy rodziny napewno by ją uzyskał, lecz był tak sparaliżowany strachem, że nie poprosił o nią. Wybrał inną drogę. Nie którzy powiedzieliby, że to tchórzostwo, ucieczka od rzeczywistości, która nas otacza i problemów jakie mamy, ja jednak uważam, że wykazał się ogromną odwagą (bo nie wielu ludzi jest w satnie odebrać sobie życie).
Nie powinnaś się martwić i dręczyć, myśląc,że to twoja wina. On wybrał taką drogę i nic nie mogłaś poradzić. Napewno chciałby byś nie martwiła się tak i nie smuciła, myślę, że chciałby byś myślała o nim dobrze, a nie jak o kimś, kto odebrał sobie życie.
Myślę, że, jego śmierć wpłynie na Ciebie bardzo (już wpłyneła) i że zaczniesz dostrzegać aspekty życia, których wcześniej nie dostrzegałać, albo w nikłym stopniu. Poradzisz sobie, bo jesteś wytrwałą, silną i rozważną kobietą. Uśmiechnij się i głowa do góry:) Nawet, gdy wydaje Ci się, że nie będzie dobrze, życie zrobi Ci niespodziankę, ale musisz być cierpliwa i do tego czasu przyjmować to, co ono przyniesie..nawet jeśli będą to łzy i gorycz.

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

To mój ulubiony wiersz ks. Jana Twardowskiego. On dodoaje mi sił i sprawia, że chce pomogać ludziom i patrzyć na nich z sercem..

Przepraszam, jeśli napisałam coś, co mogło Cię urazić..cokolwiek.

6

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Nie możesz się zadręczać wyrzutami sumienia. Może i jestem młoda i jeszcze nie doświadczona ale w pewnym stopniu Cię rozumiem. Powinnaś się pogodzić z tym co się stało.

7

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Witajcie,
She1983 przesyłam wyrazy współczucia. Wiem przez co przechodzisz i jak jest ci trudno. Mój narzeczony również popełnił samobójstwo. Różnica tylko w sposobie i tym, że my cały czas mieszkaliśmy razem. Mam dwójkę dzieci, w tym młodsze 5-cio miesięczne Jego. Od jego śmierci dzisiaj mija dokładnie 1 miesiąc.
Wiem, że łatwo mówić- nie obwiniaj się- ale zapewniam cię, że Ci, którzy tak mówią mają rację. Ja codziennie zastanawiam się czy mogłam zrobić coś więcej, czy było coś co mogło Go powstrzymać. Codziennie płaczę z tęsknoty i bezsilności ale widzę też, że to On dokonał takiego wyboru a nie ja. Być może czerpię siłe z tego, że mam dzieci ale zdrowy rozsądek, pomimo ogromnego bólu podpowiada mi, że nie mogłam zrobić nic więcej.
Bardzo pomogło mi to, że tu na forum mogłam podzielić się swoim cierpieniem z kobietami, które też przez to przeszły.
Pamiętaj, że jeśli będziesz chciała pogadać, wyżalić się, tutaj zawsze znajdziesz wsparcie.
Pozdrawiam.

8

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Smierc samobójcza nie jest niczyja wina ,a w szczegolnosci Twoja.Nie odpowiadamy za postepowanie innych.
probowalas mu pomagac ,nie chciał
Proponuje Ci wizyte u specjalisty(psychologa,psychoterapeuty) z powodu tego czego doswiadczasz i z powodu wczesniejszego zycia (przemoc) z byłym niezyjacym partnerem.

Wspolczuje

9

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Pamiętaj o jednym: w tych chwilach, gdy jest Ci tak ciężko, nie powinnaś przebywać sama ! Naprawdę obecność innych to najlepsze rozwiązanie-wiem to bo sama niedawno straciłam bliską mi osobę. Udaj się do psychologa, bo on Ci pomoże. W wolnym czasie chodź na zakupy, do kina z koleżanką, na spacery. Ale NIE SAMA. Uwierz mi samotność pogłębi Twoją depresję. A to co się stało to nawet w 1% nie była Twoja wina. Zrobiłaś wszystko, co było w Twojej mocy. Wyrzuty sumienia to po prostu pewien etap po stracie ważnej osoby-ja też go przeszłam. Ale pamiętaj, że do tego potrzebujesz bliskich, rodziny, przyjaciół, znajomych. smile

10

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Bardzo mi przykro,z tego powodu,ale co jest przyczyna ze sobie nie radzisz po tym jak odebral sobie zycie nie bedac z toba

11

Odp: Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

I absolutnie nie mozesz sie obwiniac o to ze sobie odebral zycie,bo kazdy odpowiada za swoje zycie i czyny,samobojstwo to STRASZLIWY AKT AGRESJI PRZECIWKO SOBIE I INNYM,i to wlasnie ma na celu wzbudzic w najblizszych poczucie winy. Ludzie staja sie winni ich smierci i cierpia,cierpia zeby nie mieli lepiej niz oni(ci ktorzy odebrali sobie  zycie), Wiem jak Ci ciezko,i wiem co musisz czuc,ale zadaj sobie pytanie czy warto sie obwiniac i w jakim celu?przeciez kazdy odowiada za siebie,tym bardziej dorosly czlowiek ,on musial miec ze soba powazny problem,i to nie z twojej winy,jego problem byl w nim,bo kim trzeba sie czuc zeby miec odwage by to zrobic,albo straszliwe zaburzenia emocjonalne ,ppsychiczne byc moze byl chory. Trzymaj sie cieplutko i jak nie minie Ci obwinianie sie,proponuje sie udac do terapeuty albo wybrac na terapie.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie radzę sobie po samobóczej śmierci byłego partnera!:( Ratujcie!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026