netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

20 odpowiedzi6 289 wyświetleńzałożony przez PorzuconyGregory, 23.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Witam serdecznie,

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to forum poświęcone kobietom. Tym lepiej. Potrzebuję właśnie wypowiedzi kobiet. I ich pomocy. Jestem dwudziestotrzyletnim mężczyzną, który we wczesnej młodości (miałem wówczas 16 lat) bardzo mocno zakochał się w pewnej dziewczynie o 5 lat starszej. Okazało się, że dziewczyna ta zechciała ze mną być. Nasz związek jednak trwał bardzo krótko, bo 2 miesiące. Zostawiła mnie, bo sama miała ze sobą masę problemów natury psychologicznej i emocjonalnej (na jedno wychodzi). Po dwóch latach- wciąż czekając i gorliwie ją kochając- postanowiłem, że odważę się ponownie nawiązać z nią relację partnerską. Chciałem aby dała nam szansę. Udało się. Byliśmy ze sobą równe 5 lat z paroma dniami stycznia. Zerwała ze mną przez sms-a tłumacząc swój wybór tym, że chce "abyśmy zostali przyjaciółmi". Dodała też, że nie oznacza to iż mnie nie kocha. Później jednak dowiedziałem się, że "się odkochała". To nieco dziwne, gdyż pod koniec grudnia mijała nasza rocznica, były prezenty, czułe słowa, doskonały seks. Potem był sylwester, dobre relacje i jeszcze trochę seksu. Były słowa "kocham Cię" itd. I tu pojawia się moje pytanie do Pań. Co mogło się stać? Innymi słowy- jaka motywacja może kryć się za taką decyzją, która wydaje się tak dalece sprzeczna z obserwowanymi przeze mnie faktami (słowa, gesty, wspólne noce itd)? Pragnę tu zaznaczyć, że nigdy nie była ona ofiarą mojej agresji rozumianej jako działanie fizycznie wymierzone w nią. Nawet nie trzasnąłem szufladą, nie obraziłem wulgaryzmem itd. Owszem, bywałem niezadowolony z różnych drobiazgów i miewam tendencję do irytowania się bzdurami, ale nie uważam, że mogło to przesądzić o naszym bycie lub niebyciu. Bardzo ją kocham i jestem prawdziwie zrozpaczony. Zapewniała mnie, że nie zakochała się w nikim innym, więc opcja romansu czy upatrzonego faceta odpada całkowicie. Osoby postronne również nie miały na nią wpływu (tak twierdzi, ale wiedzą Panie i Panowie jak to bywa z ludźmi. Jedno gadają, drugie robią). Cały czas się z nią targuję, choć spotkałem się z nią twarzą w twarz i pozwoliłem jej odejść. Był to przejaw mojej miłości do niej. Ten gest kosztował mnie więcej niż jakakolwiek rzecz, którą miałem okazję uczynić w życiu. Jednakże po 2 dniach mój umysł zaczął to wszystko trawić i broni się, bo wyrwano mi 1/4 mojego życia, a ten próbuje rozpaczliwie odzyskać ten kawał mnie. Niestety, nasza relacja nie rokuje poprawy. Proszę, napiszcie co o tym sądzicie. Wiem, że to niewiele informacji, ale i tak dużo jak na jedną wypowiedź. Zależy mi na moim związku z nią bardziej niż na własnym życiu. Czuję się okłamany i wykorzystany, gdyż dawałem z siebie 100% siebie. Chciałbym wiedzieć, czy mam działać dalej, czy też zacząć godzić się z końcem... Pozdrawiam serdecznie i proszę o poważne odpowiedzi na poziomie. PorzuconyGregory.

2

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

wybaczcie proszę literówki i powtórzenia, ale od paru dni prawie nic nie jem i zdaję egzaminy, dlatego mam problemy nawet z pisaniem.

3

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Dla mnie zycie z osoba niestabilna emocjonalnie (mowa o partnerce) nie wchodzi w gre.
Zalatuje jedna wielka manipulacja ze strony zenskiej.Niepewnosc,brak poczucia bezpieczenstwa ,niedomowienia rozstania i powroty to haos.Nie wiem co kieruje Twoja partnerka i jak nie powie sama to nie bedzie wiadomo.
Ja bym uciekla daleko....

4

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Myślę, że trafna diagnoza. Niestabilność emocjonalna i brak poczucia bezpieczeństwa. W kinie siada z brzegu "na wszelki wypadek", a z emocjami to czarna magia dla mnie czasem i enigma. Mimo to bardzo ją kocham. Wiem, że jej problemy wynikają z doświadczeń, nie ze złej woli. Zapytam wprost: jak nakłonić ją (w myśl powiedzenia "kuj żelazo póki gorące") do zmiany zdania? Wiem, że będzie jej ze mną dobrze. Nie chcę tego dla celów wykorzystywania emocjonalnego czy fizycznego, ale dla szczerej miłości i zdrowej relacji. Myślę, że popełniła bardzo poważny błąd i czuję się odpowiedzialny aby jej na to wskazać. Po prostu nie wierzę, że osoba dorosła (ona ma 27 lat) może ot tak odkochać się w człowieku po 5 letnim związku. Bo poważnych powodów nie było, a miłość (rzekoma) była jeszcze w dniu ostatniej rocznicy. Totalny galimatias, wiem, ale tonący brzytwy się chwyta.

5

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Przykro się robi kiedy czyta się takie rzeczy...Niestety nasz świat właśnie tak jest skonstruowany sad Ludzie dobierają się , jedna strona kocha bardzo a drugiej 'miłość' potrafi minąć z dnia na dzień.

Czy jeśli Wasz związek by się 'odrodził' to miałbyś nadal 100% zaufania w nią , jej miłość, jej "Kocham Cię"?
Ja miałabym problem...


Wartościowy z Ciebie człowiek, mężczyzna...Nie próbuj mieć jej na siłę,za wszelką cenę...Prawdziwa miłość nie przemija jak ból głowy czy katar...Nie można tak po prostu przestać kochać prawdziwie...

Obyś znalazł kobietę która pokocha Cię tak jak na to zasługujesz...

Miłej nocy - mam nadzieję ,że odpoczniesz...

6

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

A jak ona tłumaczyła swoją decyzję? W jaki sposób ją uargumentowała?Powiedziała, że nie kocha? A może tu chodzi o różnicę wieku? Dziewczyna 27 lat marzy pewnie o stabilizacji, może małżeństwie, dzieciach? Tylko szczera rozmowa z nią, może coś pomóc, zakładając, że ona zechce rozmawiać. Zawsze można tez zaproponować wizytę u psychologa dla par.

7

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Bardzo dziękuję za te szczere i miłe słowa... Myślę, że zaufałbym. Ale rany ciążyłyby na psychice. Nic za wszelką cenę. Myślę sobie, że najwyższą formą miłości jest ta, która pozwala odejść. Chcę kochać taką miłością, ale tortura rozstania skłania do sięgania po telefon komórkowy, po klawiaturę celem napisania wiadomości... To gorsze niż ciężkie złamanie i zdruzgotanie kończyny. Mimo wszystko chcę jej i żadnej innej. Wiem, że czeka mnie świetna przyszłość mimo to, ale to jest właśnie tajemnicą wyboru. Wybierasz coś, choć wiesz, że istnieje 1000 lepszych alternatyw. Ale tym, co czyni dany wybór najlepszym, to właśnie to iż jest to "nasz" wybór. Jeśli możecie mi coś doradzić, to chętnie Was wysłucham, bo niebawem chcę się z nią spotkać aby to jeszcze raz omówić. Zgodziła się, dlatego chcę być naprawdę dobrze przygotowany. Nie jestem alfą i omegą i potrzebuję informacji z zewnątrz. Im więcej, tym lepiej. Byle dalej od szaleństwa gonitwy myśli we własnej głowie! Dobranoc!

8

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.
szarlotka.na.ciepło napisał/a:

A jak ona tłumaczyła swoją decyzję? W jaki sposób ją uargumentowała?Powiedziała, że nie kocha? A może tu chodzi o różnicę wieku? Dziewczyna 27 lat marzy pewnie o stabilizacji, może małżeństwie, dzieciach? Tylko szczera rozmowa z nią, może coś pomóc, zakładając, że ona zechce rozmawiać. Zawsze można tez zaproponować wizytę u psychologa dla par.

Uargumentowała następująco: "Kocham Cię teraz jak kumpla". Stabilizacji? Och, nie! Jest na utrzymaniu ojca, który opłaca jej mieszkanie i całe życie. Ona nie pracuje. To raczej ja planowałem rodzinę. Przyniosłem nawet pierścionek, który miał być pierścionkiem zaręczynowym, ale ona "boi się zobowiązań i postanowień". Sama mówiła mi wielokrotnie o furtkach, ewakuacyjnych szybach które sobie buduje aby czuć się niezależna i bezpieczna. Chciałem i chcę mieć z nią dzieci. Różnica wieku nie grała roli przez tych 5 lat. Uważam się za nad wyraz dojrzałą osobę jak na swój wiek. Studiuję i rozwijam umysł, więc nie ma mowy o "byciu z dzieciakiem".

9

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

kumpel powiedział mi, że cierpię na "syndrom żony sportowca" (takie robocze określenie). Przez bardzo długi czas żona sportowca poświęca się mu (ja tu jestem żoną) i jest na jego zawołanie. Podaje ręcznik, robi obiady, wyczekuje jego powrotu z zawodów itd. Ale żona w pewnym momencie zaczyna żyć własnym życiem i odnajduje własny sport/hobby/cokolwiek. Wówczas mąż traci swą kontrolę nad żoną. Podobnie było ze mną! Odnalazłem swoją pasję, którą jest wspinaczka górska. Wyjechałem na 3 tygodnie do Chorwacji i wspinałem się. Może moje zaangażowanie w siebie samego i zaprzestanie bycia "na każde wezwanie" spowodowało jej dyskomfort i decyzję o zostawieniu mnie?

10

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Jak przeczytałam Twoje odpowiedzi, to też odniosłam wrażenie, że jesteś dojrzałym facetem. Nie wiem
, może ona z jakiegoś powodu boi się zaangażować? A może faktycznie się wypaliła? Raczej nie rzuca się faceta tylko dlatego, że realizuje swoje pasje, nawet jeśli wcześniej był na każde jej zawołanie.

11

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Boi się, bo wszystkie jej poprzednie relacje były klapą i kończyły się histerycznymi łzami. Też tak sobie myślę, bo proponowałem jej wspólne mieszkanie przynajmniej kilkakrotnie. Mam własne mieszkanie, które trafiło mi się w spadku, ale ona ciągle się wahała i przekładała okres wyprowadzki do mnie... bo "a nóż, i będę wtedy z ręką w nocniku". Tak to wyglądało mniej więcej. A w dniu, w którym odbierałem od niej swoje rzeczy już w jej domu czekał mój niedoszły teść. To był drugi policzek, który mi wymierzono. W życiu nie podniosłem na nią ręki, nawet nie warknąłem, a tu zakrywanie się tatą. Niezależnie od tego co miało między nami miejsce, chciałbym jej powrotu. Jakieś pomysły? Sugestie? Ja już mam pustkę w głowie od kombinowania.

12

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.
PorzuconyGregory napisał/a:

kumpel powiedział mi, że cierpię na "syndrom żony sportowca" (takie robocze określenie). Przez bardzo długi czas żona sportowca poświęca się mu (ja tu jestem żoną) i jest na jego zawołanie. Podaje ręcznik, robi obiady, wyczekuje jego powrotu z zawodów itd. Ale żona w pewnym momencie zaczyna żyć własnym życiem i odnajduje własny sport/hobby/cokolwiek. Wówczas mąż traci swą kontrolę nad żoną.

Ludzie dziela sie na dlugo i krotkodystansowcow... a Ona - tak mi to wyglada - ze chcialaby byc "z doskoku" miedzy jednymi a drugimi zawodami. Wie ze jestes "na zawolanie", gdy po zawodach wroci do domu.

W kinie siada na koncu rzedu, by byc pierwsza u "drzwi klatki".
Czy aby ta klatka to nie jest czasem nieodcieta pepowina z matka? Niedojrzalosc/niestabilnosc emocjonalna i brak poczucia bezpieczenstwa takie ma objawy. Brutalnie zwane w psychologii stagnacja, czyli zatrzymaniem na pewnym etapie rozwoju... pochodna z okresleniem relacji z toksyczna matka.
Wybadaj grunt lub dobrze przeanalizuj - jesli masz jakis kontakt z Jej rodzina i poglad na ten aspekt - jak wyglada Jej relacja z matka/rodzina.

Dla szerszej jasnosci sprawy o ktorej pisze, poszukaj sobie tego tematu na necie:
"odcinamy pepowine czyli koniec problemow z tesciowa".

"Przez smiech do lepszego malzenstwa"... pomysl nad tym.

13

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.
bags napisał/a:
PorzuconyGregory napisał/a:

kumpel powiedział mi, że cierpię na "syndrom żony sportowca" (takie robocze określenie). Przez bardzo długi czas żona sportowca poświęca się mu (ja tu jestem żoną) i jest na jego zawołanie. Podaje ręcznik, robi obiady, wyczekuje jego powrotu z zawodów itd. Ale żona w pewnym momencie zaczyna żyć własnym życiem i odnajduje własny sport/hobby/cokolwiek. Wówczas mąż traci swą kontrolę nad żoną.

Ludzie dziela sie na dlugo i krotkodystansowcow... a Ona - tak mi to wyglada - ze chcialaby byc "z doskoku" miedzy jednymi a drugimi zawodami. Wie ze jestes "na zawolanie", gdy po zawodach wroci do domu.

W kinie siada na koncu rzedu, by byc pierwsza u "drzwi klatki".
Czy aby ta klatka to nie jest czasem nieodcieta pepowina z matka? Niedojrzalosc/niestabilnosc emocjonalna i brak poczucia bezpieczenstwa takie ma objawy. Brutalnie zwane w psychologii stagnacja, czyli zatrzymaniem na pewnym etapie rozwoju... pochodna z okresleniem relacji z toksyczna matka.
Wybadaj grunt lub dobrze przeanalizuj - jesli masz jakis kontakt z Jej rodzina i poglad na ten aspekt - jak wyglada Jej relacja z matka/rodzina.

Dla szerszej jasnosci sprawy o ktorej pisze, poszukaj sobie tego tematu na necie:
"odcinamy pepowine czyli koniec problemow z tesciowa".

"Przez smiech do lepszego malzenstwa"... pomysl nad tym.

Bardzo trafne słowa! Ma fatalne układy z matką. Ich toksyczne relacje da się wyczuć na kilometr! Nie wiem jakie krzywdy ją spotkały z jej strony bo zawsze to skrywała, ale faktem jest, że kocha matkę (bo jest matką) i jej szczerze nienawidzi. Ta "nieprzerwana pępowina", ten toksyczny związek, jak może rzutować na jej relacje partnerskie?

14

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Zaskakujące zachowanie jak na dorosłą dziewczynę. Bo nawet jeśli boi się zaangażować, to jednak była z Tobą przez 5 lat, a to już jest długi czas i w jakimś tam stopniu się zżyła z Tobą.

Jedyne co mi przychodzi do głowy to nie narzucać się teraz. Jeśli wcześniej byłeś na każde skinienie, teraz nie bądź. Może ona się trochę znudziła związkiem, Twoim bezgranicznym oddaniem. Może jak odczuje stratę, to doceni to co miała na wyciągnięcie ręki. Może to nie przynieść efektów, ale może też się udać odbudować to, co się posypało. A jeśli miałoby się nie udać, to będzie Ci łatwiej przez to przejść.

Zastanawia mnie też, dlaczego mieszkanie z Tobą,  zaręczanie było dla niej tak niepokojące i w jaki sposób dawało jej to poczucie bezpieczeństwa i niezależności. Przecież będąc w związku, mieszkając razem, ba! nawet bycie małżeństwem, w niczym nie przeszkadza w byciu niezależnym człowiekiem z poczuciem bezpieczeństwa. Chociaż ja jakoś nie widzę, żeby była niezależna w tym stanie rzeczy, bo przecież jest zależna chociażby finansowo od ojca.

15

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.
szarlotka.na.ciepło napisał/a:

Zaskakujące zachowanie jak na dorosłą dziewczynę. Bo nawet jeśli boi się zaangażować, to jednak była z Tobą przez 5 lat, a to już jest długi czas i w jakimś tam stopniu się zżyła z Tobą.

Jedyne co mi przychodzi do głowy to nie narzucać się teraz. Jeśli wcześniej byłeś na każde skinienie, teraz nie bądź. Może ona się trochę znudziła związkiem, Twoim bezgranicznym oddaniem. Może jak odczuje stratę, to doceni to co miała na wyciągnięcie ręki. Może to nie przynieść efektów, ale może też się udać odbudować to, co się posypało. A jeśli miałoby się nie udać, to będzie Ci łatwiej przez to przejść.

Zastanawia mnie też, dlaczego mieszkanie z Tobą,  zaręczanie było dla niej tak niepokojące i w jaki sposób dawało jej to poczucie bezpieczeństwa i niezależności. Przecież będąc w związku, mieszkając razem, ba! nawet bycie małżeństwem, w niczym nie przeszkadza w byciu niezależnym człowiekiem z poczuciem bezpieczeństwa. Chociaż ja jakoś nie widzę, żeby była niezależna w tym stanie rzeczy, bo przecież jest zależna chociażby finansowo od ojca.

Ta niezależność, to wola aby za wszelką cenę nie pakować się w relacje wiążące. Jest taki fajny aforyzm Leca: "Buduj z ludźmi mosty, ale mosty zwodzone". Czułem, że przez cały czas trwania naszej relacji stykała się ze mnie takim "zwodzonym mostem". Masz rację, zniknę i nie będę się narzucać. Odczuje samotność, prędzej czy później. W końcu to 5 lat przyzwyczajeń, rytuałów, wspólnego rozwiązywania dręczących nas problemów. Może za tym zatęskni?

16

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Na sto procent zatęskni. Ale czy to coś pomoże jeśli chodzi o Wasze ewentualne ponowne związanie się to nie ma pewności.
Mówisz o mostach zwodzonych. To musi być strasznie trudne być z kimś kto się nie angażuje tak do końca w związek, kto robi sobie furtki "w razie czego", żeby móc uciec. Dziewczyna musi mieć bardzo duże problemy sama ze sobą. Nie wie jak je rozwiązać, woli ewentualną ucieczkę niż zmierzenie się ze swoimi lękami. Bardzo przykre i z pewnością trudne dla zakochanego w niej partnera.


PorzuconyGregory napisał/a:
szarlotka.na.ciepło napisał/a:

Zaskakujące zachowanie jak na dorosłą dziewczynę. Bo nawet jeśli boi się zaangażować, to jednak była z Tobą przez 5 lat, a to już jest długi czas i w jakimś tam stopniu się zżyła z Tobą.

Jedyne co mi przychodzi do głowy to nie narzucać się teraz. Jeśli wcześniej byłeś na każde skinienie, teraz nie bądź. Może ona się trochę znudziła związkiem, Twoim bezgranicznym oddaniem. Może jak odczuje stratę, to doceni to co miała na wyciągnięcie ręki. Może to nie przynieść efektów, ale może też się udać odbudować to, co się posypało. A jeśli miałoby się nie udać, to będzie Ci łatwiej przez to przejść.

Zastanawia mnie też, dlaczego mieszkanie z Tobą,  zaręczanie było dla niej tak niepokojące i w jaki sposób dawało jej to poczucie bezpieczeństwa i niezależności. Przecież będąc w związku, mieszkając razem, ba! nawet bycie małżeństwem, w niczym nie przeszkadza w byciu niezależnym człowiekiem z poczuciem bezpieczeństwa. Chociaż ja jakoś nie widzę, żeby była niezależna w tym stanie rzeczy, bo przecież jest zależna chociażby finansowo od ojca.

Ta niezależność, to wola aby za wszelką cenę nie pakować się w relacje wiążące. Jest taki fajny aforyzm Leca: "Buduj z ludźmi mosty, ale mosty zwodzone". Czułem, że przez cały czas trwania naszej relacji stykała się ze mnie takim "zwodzonym mostem". Masz rację, zniknę i nie będę się narzucać. Odczuje samotność, prędzej czy później. W końcu to 5 lat przyzwyczajeń, rytuałów, wspólnego rozwiązywania dręczących nas problemów. Może za tym zatęskni?

17

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Ma problem sama ze sobą, dlatego poczuwam się do moralnego obowiązku aby się nią zaopiekować. Nie chcę tego tak zostawić. Ona korzysta od kilku dobrych lat z psychoterapii, ale uważam, że to trochę pic na wodę i wyciąganie od niej kasy, a nie prawdziwa pomoc. Jakkolwiek jeśli drodzy Forumowicze wpadniecie na jakiś ciekawy pomysł rozwiązania tej kłopotliwej sytuacji, będę wdzięczny mogąc go wysłuchać (przeczytać).

18 Ostatnio edytowany przez bags (2013-01-24 01:11:26)

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.
PorzuconyGregory napisał/a:
bags napisał/a:
PorzuconyGregory napisał/a:

kumpel powiedział mi, że cierpię na "syndrom żony sportowca" (takie robocze określenie). Przez bardzo długi czas żona sportowca poświęca się mu (ja tu jestem żoną) i jest na jego zawołanie. Podaje ręcznik, robi obiady, wyczekuje jego powrotu z zawodów itd. Ale żona w pewnym momencie zaczyna żyć własnym życiem i odnajduje własny sport/hobby/cokolwiek. Wówczas mąż traci swą kontrolę nad żoną.

Ludzie dziela sie na dlugo i krotkodystansowcow... a Ona - tak mi to wyglada - ze chcialaby byc "z doskoku" miedzy jednymi a drugimi zawodami. Wie ze jestes "na zawolanie", gdy po zawodach wroci do domu.

W kinie siada na koncu rzedu, by byc pierwsza u "drzwi klatki".
Czy aby ta klatka to nie jest czasem nieodcieta pepowina z matka? Niedojrzalosc/niestabilnosc emocjonalna i brak poczucia bezpieczenstwa takie ma objawy. Brutalnie zwane w psychologii stagnacja, czyli zatrzymaniem na pewnym etapie rozwoju... pochodna z okresleniem relacji z toksyczna matka.
Wybadaj grunt lub dobrze przeanalizuj - jesli masz jakis kontakt z Jej rodzina i poglad na ten aspekt - jak wyglada Jej relacja z matka/rodzina.

Dla szerszej jasnosci sprawy o ktorej pisze, poszukaj sobie tego tematu na necie:
"odcinamy pepowine czyli koniec problemow z tesciowa".

"Przez smiech do lepszego malzenstwa"... pomysl nad tym.

Bardzo trafne słowa! Ma fatalne układy z matką. Ich toksyczne relacje da się wyczuć na kilometr! Nie wiem jakie krzywdy ją spotkały z jej strony bo zawsze to skrywała, ale faktem jest, że kocha matkę (bo jest matką) i jej szczerze nienawidzi. Ta "nieprzerwana pępowina", ten toksyczny związek, jak może rzutować na jej relacje partnerskie?

Nie mam dobrych wiesci...
Bardzo tragicznie w skutkach. Niestety jako ofiara toksycznego 3 osobowego juz prawie eks "malzenstwa" moge to powiedziec z pelna swiadomoscia i pewnoscia.
Stoisz na krawedzi i wyciagajac reke do Niej polecisz w przepasc. Skok na bungee ze szczytu wiezy eifla... bez liny.
Lubisz wspinaczke czyli sporty eksremalne, to dobrze usiadz w fotelu i zapnij pasy...

Wchodzac w ta relacje na calego spotkasz sie z "przyjemnoscia" spotkania sie z rozpedzonym i zaladowanym po brzegi tirem na autostradzie.
Mam wrobla - Twoja luba a raczej gigantyczny problem z Jej osobowoscia - w garsci.
Poszukaj sobie dwa watki: "Toksyczny trojkat z tesciowa i "toksyczni tesciowie... nieodcieta pepowina".

To jest koszmarna sytuacja ale do uratowania i wymaga Twojego pelnego zaangazowania w pomoc dla Niej - o ile Ona i tylko Ona tego bedzie chciala. Specjalistyczna pomoc fachowego psychologa i specjalistycznej pod tym katem terapii malzenskiej to fundamentalna podstawa.
Ja niestety poleglem - z winy zony - przed tym terapeutycznym zadaniem, gdzie wszystko bylo przygotowane "na zawolanie" i dopiete na ostatni guzik, by wystartowac.

19

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.
bags napisał/a:
PorzuconyGregory napisał/a:
bags napisał/a:

Ludzie dziela sie na dlugo i krotkodystansowcow... a Ona - tak mi to wyglada - ze chcialaby byc "z doskoku" miedzy jednymi a drugimi zawodami. Wie ze jestes "na zawolanie", gdy po zawodach wroci do domu.

W kinie siada na koncu rzedu, by byc pierwsza u "drzwi klatki".
Czy aby ta klatka to nie jest czasem nieodcieta pepowina z matka? Niedojrzalosc/niestabilnosc emocjonalna i brak poczucia bezpieczenstwa takie ma objawy. Brutalnie zwane w psychologii stagnacja, czyli zatrzymaniem na pewnym etapie rozwoju... pochodna z okresleniem relacji z toksyczna matka.
Wybadaj grunt lub dobrze przeanalizuj - jesli masz jakis kontakt z Jej rodzina i poglad na ten aspekt - jak wyglada Jej relacja z matka/rodzina.

Dla szerszej jasnosci sprawy o ktorej pisze, poszukaj sobie tego tematu na necie:
"odcinamy pepowine czyli koniec problemow z tesciowa".

"Przez smiech do lepszego malzenstwa"... pomysl nad tym.

Bardzo trafne słowa! Ma fatalne układy z matką. Ich toksyczne relacje da się wyczuć na kilometr! Nie wiem jakie krzywdy ją spotkały z jej strony bo zawsze to skrywała, ale faktem jest, że kocha matkę (bo jest matką) i jej szczerze nienawidzi. Ta "nieprzerwana pępowina", ten toksyczny związek, jak może rzutować na jej relacje partnerskie?

Nie mam dobrych wiesci...
Bardzo tragicznie w skutkach. Niestety jako ofiara toksycznego 3 osobowego juz prawie eks "malzenstwa" moge to powiedziec z pelna swiadomoscia i pewnoscia.
Stoisz na krawedzi i wyciagajac reke do Niej polecisz w przepasc. Skok na bungee ze szczytu wiezy eifla... bez liny.
Lubisz wspinaczke czyli sporty eksremalne, to dobrze usiadz w fotelu i zapnij pasy...

Wchodzac w ta relacje na calego spotkasz sie z "przyjemnoscia" spotkania sie z rozpedzonym i zaladowanym po brzegi tirem na autostradzie.
Mam wrobla - Twoja luba a raczej gigantyczny problem z Jej osobowoscia - w garsci.
Poszukaj sobie dwa watki: "Toksyczny trojkat z tesciowa i "toksyczni tesciowie... nieodcieta pepowina".

To jest koszmarna sytuacja ale do uratowania i wymaga Twojego pelnego zaangazowania w pomoc dla Niej - o ile Ona i tylko Ona tego bedzie chciala. Specjalistyczna pomoc fachowego psychologa i specjalistycznej pod tym katem terapii malzenskiej to fundamentalna podstawa.
Ja niestety poleglem - z winy zony - przed tym terapeutycznym zadaniem, gdzie wszystko bylo przygotowane "na zawolanie" i dopiete na ostatni guzik, by wystartowac.

Szczerze współczuję Tobie takiego biegu wydarzeń... Poszperam zatem na forum i zapnę mocno pasy. Zgodnie z zaleceniem...

20

Odp: Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Nie dziekuje, bo jeszcze sie prostuje z tego wszystkiego... i takiej szkoly zycia nie zycze zadnemu swojemu wrogowi...

A jak tam u Ciebie postepy??? lol

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwanie po 5 latach, potworny ból i wola powrotu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026