Powiem wam, ze zeszłam się z chłopakiem. Byliśmy wcześniej dwa lata razem. Dzisiaj tak przypadkowo o wakacjach rozmawialiśmy i mówił, że ma zamiar jechać do Anglii z kumplem i do Francji. W zeszłym roku ja z nim była we Francji dwa tygodnie i było świetnie. Teraz nawet nie uwzględnił mnie w tych planach...powinnam się tym przejąć? Chyba to jest taki czas gdzie powinno się spędzić wakacje w jakiejś części ze swoją druga połówką, a nie całe wakacje z kumplem a ze mną to tak tylko pojechać gdzieś na jedne dzień..co o tym myślicie?
Podobne tematy
No niech jedzie z kumplem ok. Gdy będziecie o tym spokojnie rozmawiać to zapytaj : A gdzie kochanie wybierzesz się ze mną? ZObaczysz co odpowie ![]()
Dobry pomysł
!Tylko po Anglii i Francji nie będzie miał pieniędzy żeby gdziekolwiek jechać, jak już wspomniałam gdzieś na jeden dzień
i to w pobliżu miasta..
Ale to już nie Twoje zmartwienie że nie będzie miał. Ma wybrać, wakacje z kumplem czy z dziewczyną. Co wybierze da Ci do myślenia.
A dlaczego z Tobą na odczepnego na jeden dzień za miasto? Niech z kumplem jedzie za miasto na jeden dzień.
Zacznij się cenić moja droga. To moja rada.
5 2013-01-16 16:56:43 Ostatnio edytowany przez netkobieta4444 (2013-01-16 17:09:14)
A jak będzie tak, że wybierze po prostu te wakacje z kumplem? dla niego to nie jest nic speecjalnego.. ![]()
mam konczyć związek z takiego powodu?
jest mi strasznie przykro, bo myslałam ze jak juz raz tam bylismy a co roku on tam jeździ do rodziny to już będzie mnie zabierał..
ale zaraz będzie sie tłumaczył, ze swojemu przyjacielowi obiecał juz dawno i miał jechać rok temu ale ja pojechalam..
nie ma opcji zebyśmy gdzieś wyjechali potem.. jeszcze jakby do tej Anglii nie jechał to by mi tak smutno nie bylo..niech jedzie do tej Francjii z kumplem.
źle się zaczyna ten nowy związek.. matko. Myślałam, ze teraz będę na pierwszym miejscu..
No wiesz, skoro facet robi sobie wakacje, a Ciebie tylko łaskawie informuje o swoich planach, to raczej nie jesteś dla niego aż tak ważną osobą..
7 2013-01-16 17:35:42 Ostatnio edytowany przez baziula (2013-01-16 17:37:53)
Z tego co piszesz to w "pierwszej wersji związku" był podobny problem, czyli nie byłaś na pierwszym miejscu.
Czy on zdaje sobie sprawę, że wtedy żle Cię traktował. Czy chce to naprawić. Z jakimi postanowieniami rozpoczęliście drugą fazę bycia razem?
Nie, nie zrywaj związku z tego powodu. Trzymaj się na dystans i obserwuj. Jeszcze raz obserwuj, czy on się zmienił.
Bo tak naprawdę nie o ten cho***ny wyjazd chodzi, tylko o to jak on Ciebie traktuje i czy jesteś dla niego ważna.
A jak to wyszło, że postanowiliście sobie dać drugą szansę? Jak wyglądały Wasze relacje wcześniej i kto wystąpił z inicjatywą spróbowania na nowo?
A ja jestem ciekawa jak długo już jesteś znowu razem? Jeżeli od niedawno to ja bym się nie dziwiła. Wakacje sobie pewnie już dawno z kumplem zaplanował kiedy nawet nie myślał,że będzie z Tobą. Owszem zapytać możesz gdzie Ciebie zabierze ale nie możesz wymagać żeby zrezygnował z wakacji z kolegą. Mój chłopak w tamtym roku też był sam z kolegami za granicą na tydzień i jakoś nie miałam nic przeciwko temu.
Możesz i powinnaś wymagać by zrezygnował z wakacji z kumplem, bo ty jesteś ważniejsza o Ciebie ma walczyć.
Sorry ale tolerancyjne, wyrozumiałe dostają po dupie. Już raz dostałaś, chcesz drugi?Jeśli nie, mów głośno czego chcesz. Jeśli on to zlekceważy to znaczy że nie jest Ciebie wart. Zawsze chcesz usuwać się w cień? I co z tego że zaplanował? Kto jest ważniejszy kumpel? Czy miłość o którą trzeba walczyć?
Nie zadowalaj się ochłapami w postaci jednodniowej wycieczki za miasto..... Jeśli facet chce to może... pamiętaj. Wymaga wymagaj i jeszcze raz wymagaj, przede wszystkim od niego, bo nie zaznasz szacunku i każdy będzie ważniejszy..... kumpel, potem inne rzeczy a na końcu kopnie cię w cztery litery.
Sama robiłam tak jak ty, ułatwiałam, ulegałam, martwiłam się za dwoje. Błąd, błąd w założeniach. Nie popełniaj mojego błędu.
Hm.. nie byliśmy razem dwa miesiące. Zeszliśmy się teraz, tzn tak wyszło, że się całujemy spotykamy i jest jak dawniej. Oficjalnie to chyba jeszcze nie.. Ja nie miałabym nic przeciwko gdyby jechał z kumplem do tej Francji, ale on chce jeszcze do Anglii! No chwila! Niech jedzie z kumplem gdzieś, tu czy tu, ale jak ma dwie opcje to chyba jedną mógłby mieć dla mnie.. ![]()
Dziewczyny macie racje, szczególnie baziula. On planował to wszystko jak nie był ze mną ale to są suche plany, to można zmienić
Poczekam, nie będę się kłócić, przecież jest zima! Jak się wszystko ułoży między nami, wrócę do tego tematu.. Jak mi powie, że do Francji nie może zabrać dwóch osób a obiecał kumplowi już w zeszłym roku to przeciez nic się nie stanie..a opcja z Anglia jest strasznie niepewna.. ![]()
Rozstaliśmy się przeze mnie, bo robiłam problemy o wszystko praktycznie..bo musi być tak jak ja chcę. Więc ja postanawiam się zmienić, ale oczekuję też czegoś od niego. Jeszcze szczerej rozmowy nie było, ale mam nadzieję, że niedługo takowa będzie miała miejsce..
Rozstaliśmy się przeze mnie, bo robiłam problemy o wszystko praktycznie..bo musi być tak jak ja chcę. Więc ja postanawiam się zmienić, ale oczekuję też czegoś od niego. Jeszcze szczerej rozmowy nie było, ale mam nadzieję, że niedługo takowa będzie miała miejsce..
Błąd w założeniach. Jakbym czytała swoje myśli sprzed lat. Rozstanie nigdy nie jest winą jednej osoby. To po pierwsze. Po drugie, nie jest złe że domagasz się tego co chcesz. Zmieniając się popełniasz błąd, trzeba być sobą. Nie robić niczego na siłę.
Oczywiście nie ma co się kłócić. Na siłę jeszcze nikt nigdy niczego nie nauczył faceta. Powoli, małymi kroczkami, a będzie ok.
Jestem ciekawa jak to ma wyglądać 'małymi kroczkami'. Po drugie dzisiaj jakieś fochy strzela. Nie ma dnia i się na mnie wyżywa..
Wyjeżdżam w sobotę i chciałam się z nim soptkać w piątek, żeby się pożegnac, to powiedział, że nie wie jakie ma plany na piatek..
po prostu oszaleję. Tak go kocham a nie chce z nim być.
Metod małych kroczków działa w przypadku w miarę ustabilizowanych związków. Jaki jest powód fochów? Czemu on nie chce z Tobą rozmawiać?
z tego co piszesz to wynika ze jemu srednio zalezy na tym zwiazku, niby-wrocil bo nikogo innego nie ma na razie, to tyle
Wiesz... Pewnego roku moj zaproponowal, ze spedzi wakacje z kolegami na wyjezdzie a dla nas zostanie jakies 4 dni...
Stwierdzilam, ze niech sobie jedzie na te 2 tygodnie, ale te nasze 4 dni maja byc fajne a nie spedzone w domu moim czy jego.
Pojechal z nimi. Wytrzymal 4 czy 6 dni, po czym przyjechal do mnie na wczasy na reszte turnusu. Od tej pory woli 2 tygodnie ze mna nad mozem niz cos innego. Jesli zechce gdzies jechac-nie zabronie, bo i po co, jednak musze byc uwzgledniona w jakichs innych planach i to nie na odwal sie. On o tym wie i potrafi dac rade.
Kiedys namowilam go/zgodzilam sie na spedzenie beze mnie sylwestra i nowego roku ( ona ma urodziny 31 grudnia, ktore zawsze spedzalismy razem ). Byl przeszczesliwy... Nastepny-czyli ten-spedzalismy juz razem
Dowiedzialam sie, ze najlepsze sa te ze mna. Znam nawet powody, ale lepiej przemilcze ![]()
Uwazam, ze jesli planujecie ( nie on planuje, ale Wy RAZEM ) to mozna to zrobic tak, ze jakis czas z kolegami a jakis czas z toba. I to nie na zasadzie " dzien za miastem", bo skoro dla kolegow jest i czas i kasa to dla ciebie tez ma tak byc. Mozesz dorzucic sie do wyjazdu, w koncu nie jestes jego utrzymanka i gdybys jechala gdzies tam, to kase tez bys wydala.
Wszystko jednak mozna rozwiazac jedynie poprzez rozmowe. Inaczej sie nie da ![]()
Rozstaliśmy się przeze mnie, bo robiłam problemy o wszystko praktycznie..bo musi być tak jak ja chcę.
I nadal robisz wiec zadnej zmiany po Twojej stronie nie ma a Ty jestes na dobrej drodze do ponownego (i moze ostatecznego) zerwania tego zwiazku.
Jesli bylas te 2 miesiace temu jak tu sie sama opisujesz (a 2 miesiace to zaden czas na zmiany) to wcale sie nie dziwie, ze chlopak woli spokojnie z kumplem poodpoczywac niz zrec sie kazdego dnia o bzdety.
Zmienianie się to błąd. TO iluzja, którą się wytwarza własnym kosztem, aby uratować na jakiś czas, podkreślam na jakiś czas - związek.
W związku trzeba być sobą, i ona i ona mają być sobą. Wtedy taki związek przetrwa lata całe.
W związku trzeba być sobą, i ona i ona mają być sobą. Wtedy taki związek przetrwa lata całe.
Z pewnoscia tak jest najlepiej..tylko, ze przy wzieciu pod uwage tej cechy autorki, o ktorej sama tu wspomniala czyli, ze zawsze ma byc tak jak ona chce..to ja temu zwiazkowi wielkiej przyszlosci nie wroze. I albo sie autorka naprawde zastanowi i "zmieni" albo z taka osoba malo kto wytrzyma. Tlumaczenie: "bo ja taka juz jestem i tyle" niewiele jej w zyciu pomoze.
Negatywne cechy nalezy w sobie zwalczac.
Oczywiście. Ja chcę to zmienić. Ja nie powiedziałam, że nie mam zamiaru ![]()
Staram sie jak mogę, nie powiedzialam mu o tych wakacjach ani słowem, nei będę robić o to wyrzutów.
Zależy mu, bo mi to powiedzial, prosil o spotkania, mówi, że kocha ze to sramto.
Baziula: powiedzial, że ma zły dzień. Tyle wiem.. zyczyłam mu milego dnia i tyle..
Nie potrafiłam tego olać ze byl dla mnie trochę chamski, więc na luzie zwróciłam mu uwage, że nie musi sie na mnie wyżywać, bo ja jestem dla niego miła i dodałam na koncu uśmiech. Nie wiem..to jest strasznie delikatny grunt. Najlepiej jak dam mu spokój, niech mu minie ten zły humor. Niech pokaze, ze mu zależy. Nie będę mysleć o przyszłości tylko o teraźniejszości.
Te wakacje są daleko jeszcze. Dużo może sie zmienić przeciez.
Baziula: my mame strasznie rózne charaktery i oboje ciężkie. Jestesmy uparci. Więc trudno nam się dogadać. Ale oboje jak stwierdzilismy idziemy za głosem serca i zobaczymy co to przyniesie.
Nie da się przekonać kogoś, kto uważa że wie lepiej.
W praktyce to wygląda tak, zamiast Cię ubóstwiać on Cię zaledwie akceptuje, jak ma fochy i zły dzień nawet nie rozmawia ( a przecież rozmowa z ukochaną osobą powinna poprawiać humor), nie wie czy przyjdzie się pożegnać, na wakacje z tobą nie ma zamiaru, bo przecież kolega jest ważniejszy....
A ty podjudzona naiwnością innych forumowiczek tutaj jeszcze pragniesz się dla niego zmieniać. Może stań dla niego codziennie na głowie- może Cię zauważy. Darujcie sarkazm.
Nie chce nikogo przekonywać, nie taka też tu moja rola.
Ale dziwie się, dziwię naiwności wielu dziewczyn, które za wszelką cenę chcę się "zmienić" "urobić" jak masę aby on łaskawi zechciał.
A potem najczęściej on i tak idzie do innej, szuka prawdziwej, autentycznej dziewczyny która jest sobą. A naiwna gąska, która tak bardzo chce się zmieniać zostaje na lodzie.
Wasze życie, wasz wybór. Tak czy inaczej, życzę powodzenia.
Baziula: my mame strasznie rózne charaktery i oboje ciężkie. Jestesmy uparci. Więc trudno nam się dogadać. Ale oboje jak stwierdzilismy idziemy za głosem serca i zobaczymy co to przyniesie.
Nie wiele tu głosu serca widzę. Jedyne co tu widać to z Twojej strony desperacja i złudna nadzieja, a z jego obojętność i podejście "skoro już jesteś to se bądź, kijem Cię odganiał nie będę".
netkobieta4444 napisał/a:Baziula: my mame strasznie rózne charaktery i oboje ciężkie. Jestesmy uparci. Więc trudno nam się dogadać. Ale oboje jak stwierdzilismy idziemy za głosem serca i zobaczymy co to przyniesie.
Nie wiele tu głosu serca widzę. Jedyne co tu widać to z Twojej strony desperacja i złudna nadzieja, a z jego obojętność i podejście "skoro już jesteś to se bądź, kijem Cię odganiał nie będę".
Dokładnie tak.
25 2013-01-17 14:08:05 Ostatnio edytowany przez netkobieta4444 (2013-01-17 14:12:34)
Wiem jak to wszystko wygląda... ![]()
To jest takie przykre. Ale ja nie odważe się odejśc od niego. Miałabym potem wyrzuty, że mogłam wszystko naprawić, że przeze mnie nei będziemy razem.. nie wiem co mam robić..na szczerą rozmowę jeszcze za wcześnie, oficjalnie razem nie jesteśmy jeszcze.
chętnie bym mu powiedziała to co wy mi i czekała na jego reakcje, ale przecież praktycznie nei postanowilismy ze będziemy razem, tylko on to powiedział, że pewnie razem będziemy bo się kochamy ale czasu jeszcze troszkę potrzeba. Są dni ze mu strasznie zalezy a są ze chyba wcale.
Nie da się przekonać kogoś, kto uważa że wie lepiej.
W praktyce to wygląda tak, zamiast Cię ubóstwiać on Cię zaledwie akceptuje, jak ma fochy i zły dzień nawet nie rozmawia ( a przecież rozmowa z ukochaną osobą powinna poprawiać humor), nie wie czy przyjdzie się pożegnać, na wakacje z tobą nie ma zamiaru, bo przecież kolega jest ważniejszy....
A ty podjudzona naiwnością innych forumowiczek tutaj jeszcze pragniesz się dla niego zmieniać. Może stań dla niego codziennie na głowie- może Cię zauważy. Darujcie sarkazm.
Nie chce nikogo przekonywać, nie taka też tu moja rola.
Ale dziwie się, dziwię naiwności wielu dziewczyn, które za wszelką cenę chcę się "zmienić" "urobić" jak masę aby on łaskawi zechciał.
A potem najczęściej on i tak idzie do innej, szuka prawdziwej, autentycznej dziewczyny która jest sobą. A naiwna gąska, która tak bardzo chce się zmieniać zostaje na lodzie.Wasze życie, wasz wybór. Tak czy inaczej, życzę powodzenia.
Jedna z naiwnych odpisze tak: facetem nie jestem i zadnego zainteresowania osobistego ta pania nie mam ale dla jej wlasnego dobra OGOLNEGO warto byloby wyzbyc sie cech egocentrycznych (o jakich netkobieta numer jakis) napisala. A przynajmniej nauczyc sie sztuki kompromisu. Przyda sie nie tylko w zwiazku ..tym czy innym ale tez i w obcowaniu z innymi osobami.
Niestety nie jestem zwolenniczka porzekadla: jakas mnie Panie Boze stworzyl, taka mnie masz.
Zmieniac czy raczej ksztaltowac sie mozemy i powinnismy ale dla SIEBIE. Jak ktos przy tym zyska to punkt dla nas.
Wiem jak to wszystko wygląda...
To jest takie przykre. Ale ja nie odważe się odejśc od niego. Miałabym potem wyrzuty, że mogłam wszystko naprawić, że przeze mnie nei będziemy razem.. nie wiem co mam robić..na szczerą rozmowę jeszcze za wcześnie, oficjalnie razem nie jesteśmy jeszcze.chętnie bym mu powiedziała to co wy mi i czekała na jego reakcje, ale przecież praktycznie nei postanowilismy ze będziemy razem, tylko on to powiedział, że pewnie razem będziemy bo się kochamy ale czasu jeszcze troszkę potrzeba. Są dni ze mu strasznie zalezy a są ze chyba wcale.
Odwyk by Ci się przydał, taki konkretny. Bo tu już jest uzależnienie i łapanie ochłapów jakie on Ci rzuca. Ty tego nie skończysz, a on tak i dopiero będzie nieszczęście.
Ale ja nie możliwości się odizolować od niego..pracujemy razem. Czy to się kiedyś skonczy
?
Napisałam list. Nie wiem czy mu go dać..boję się ze tym zepsuje wszystko.
Mam nadzieje, że mu minie zły humor, że się w piątek spotkamy i pożegnamy. I będzie ok..
A czy poza tym niesprecyzowanym chlopakiem to masz jeszcze inne zajecia i zainteresowania ? Bo odnosze wrazenie, ze wisisz na nim jak stara jesionka na manekinie i bez niego swiat w posadach staje.
Zajmij sie moze co nieco soba i tez nie rob niczego ponad wymagalna grzecznosc w stosunku do niego. Nie chce z Toba jechac to trudno, w koncu malzenstwem nie jestescie i albo te decyzje o zaakceptuujesz albo nie i mu wtedy wygarnij i rozstan sie. Bo on nie musi robic tego co Ty chcesz. Moze ale nie musi. A Ty nie musisz jego decyzji akceptowac. Oboje macie prawo do swojego zdania i wyborow.
Uważam identycznie jak Mussuka. Niech on idzie swoją drogą, a Ty swoją.
Jak związek szlag trafi to trudno. Lepiej wcześniej niż po ślubie.
A może sama wybrałabyś się na wczasy. Obecnie Itaka ma extra propozycję Zima 22/23. Kraje egzotyczne prezentują się super cenowo. Ja sama skusiłam się na wyjazd do Tajlandii lotem Dreamlinerem bezpośrednio na miejsce. Nie mogę się doczekać!
A może sama wybrałabyś się na wczasy. Obecnie Itaka ma extra propozycję Zima 22/23. Kraje egzotyczne prezentują się super cenowo. Ja sama skusiłam się na wyjazd do Tajlandii lotem Dreamlinerem bezpośrednio na miejsce. Nie mogę się doczekać!
Pracujesz w biurze Itaka?
Wszędzie ta reklama się panoszy..Gorsza zaraza niż Armia rosyjska i covid-19 razem wzięte.
Też zaplanuj sobie podróż z koleżankami! Ja polecam Konsorcjum.pl - znjadziecie wiele ciekawych i atrakcyjnych ofert! Osobiście polecam Jordanię! Przepiękny kraj, cudowni ludzie, hotel najwyższej klasy, ogromne spa! Będziecie zadowolone!
Konsorcjum.pl to oszuści.
Rozstaliśmy się przeze mnie, bo robiłam problemy o wszystko praktycznie..bo musi być tak jak ja chcę. Więc ja postanawiam się zmienić, ale oczekuję też czegoś od niego. Jeszcze szczerej rozmowy nie było, ale mam nadzieję, że niedługo takowa będzie miała miejsce..
Błąd w założeniach. Jakbym czytała swoje myśli sprzed lat. Rozstanie nigdy nie jest winą jednej osoby. To po pierwsze. Po drugie, nie jest złe że domagasz się tego co chcesz. Zmieniając się popełniasz błąd, trzeba być sobą. Nie robić niczego na siłę.
Oczywiście nie ma co się kłócić. Na siłę jeszcze nikt nigdy niczego nie nauczył faceta. Powoli, małymi kroczkami, a będzie ok.
Po jakim czasie zeszliście się i jak do tego doszło ? Napiszesz coś więcej? Mieliście przerę bez kontaktu? Kto pierwszy zainicjowal kontakt ?
Ja miałam podobną sytuację, ale dzięki mojej przyjaciółce wybrałyśmy się na wspólne wakacje życia! Niezapomniana podróż do Ugandy z biurem Konsorcjum.pl! To był magiczny czas, który pozwolił mi odkryć piękno i bogactwo afrykańskiej przyrody. Goryle w ich naturalnym środowisku to niezapomniane doświadczenie! Na pewno były to wakacje życia.